Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

sobota, 17 grudnia 2011

"Gadu gadu, kwa kwa czyli zwierzęce rozmówki" Nicola Davies


Świat zwierząt jest zadziwiający i fascynujący. Pełen cudów i dziwów! Do głowy by mi nie przyszło, że zwierzaki mają takie - T-A-K-I-E - sposoby komunikowania się! Mój Franek już to wie! Kolejny hit, po "Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę".


"Gadu gadu, kwa kwa! czyli zwierzęce rozmówki"
Nicola Davies, 
ilustracje Neal Layton
Wydawnictwo Dwie Siostry,
Warszawa 2011.

"Życie Warszawy" dziękuje czytelnikom



"Życie Warszawy" ukazywało się od 1944 roku. W 2007 r. przejęła je Presspublica. "ŻW" zmieniło wówczas szatę graficzną i zyskało podwójny charakter: funkcjonowało równolegle jako samodzielny tytuł prasowy, jak i stołeczny dodatek do sztandarowego dziennika Presspubliki, "Rzeczpospolitej".

W sobotę 17 grudnia ma wyjść ostatni numer "ŻW" jako samodzielnego tytułu. Odtąd pozostanie wyłącznie warszawskim dodatkiem do "Rzeczpospolitej".

niedziela, 20 listopada 2011

O królewnie, która chciała jeździć koparką, Janusz Wilczyński

Kto z nas nie ma marzeń, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do zrealizowania? Opowieść o królewnie Monice pokazuje dzieciom, że nie ma takich marzeń. Bo coś pozornie zbyt trudne, aby mogło się spełnić, wymagające przełamania jakiś konwencji i stereotypów - może się ziścić, jeśli tylko bardzo będziemy tego pragnęli. 
Bo o marzenia trzeba walczyć - tylko robiąc coś, co sprawia nam prawdziwą satysfakcję możemy być szczęśliwi. Nawet jeśli na początku realizacja naszych pragnień wywołuje krzywe spojrzenia albo uśmiechy politowania albo burzy zastany porządek. Czasem warto iść pod prąd.

Królewna Monika marzyła o tym, by jeździć koparką i choć wszyscy byli temu przeciwni - i jej rodzice: król i królowa, i dworzanie i mieszkańcy królestwa, bo przecież nie godzi się, aby królewska córka jeździła koparką - ona uparcie walczyła znanymi sobie i dostępnymi metodami o spełnienie tego marzenia. I udało się! Mało tego, wszyscy mieszkańcy dworu docenili ten fakt, w momencie, kiedy dzięki swojej koparce uratowała miasteczko przed powodzią! Wiwatowali na jej cześć i byli bardzo dumnie ze swojej królewny!

Królewna Monika może jeździć koparką, choć jest to zajęcie zwyczajowo przypisane mężczyznom, a ukochany królewny - książe Marek może z pasją grać na harfie i szyć piękne stroje dla dam dworu! Nasze dzieci też mogą osiągnąć to, o czym marzą - tylko nie narzucajmy im swoich lęków i zahamowań, nie ograniczajmy ich wyobraźni, tylko pozwólmy im rozwinąć skrzydła. A polecą daleko!

Książeczka Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego dla dzieci bardzo mi się spodobała, nie tylko ze względu na treść i przekaz, jaki ze sobą niesie, ale i szatę graficzną. 


O królewnie, która chciała jeździć koparką
napisał Janusz Wilczyński,
 zilustrowała Monika Pollak,

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne dla dzieci,
Sopot 2011.

wtorek, 18 października 2011

Ja też chcę mieć rodzeństwo, Astrid Lindgren


Peter był jedynakiem, ukochanym dzieckiem swojej mamy i taty. Miał wspaniałe klocki i ciężarówkę, na którą można je było załadować. Było mu dobrze. Aż pewnego dnia spotkał na dworze chłopca Jana, spacerującego z wózkiem. Jan powiedział mu, że bardzo fajnie jest mieć rodzeństwo, bo można wtedy pchać wózek. Peter wrócił do domu i powiedział mamie, że chciałby mieć rodzeństwo. - Będziesz je miał - zapewniła go mama. A po pewnym czasie wróciła ze szpitala z malutką Leną.
Lena płakała i krzyczała, nie umiała chodzić, ani mówić. Mama cały czas musiała się nią zajmować, a Peter pomyślał, że mieć rodzeństwo wcale nie jest fajnie, że lepiej byłoby mieć rowerek trzykołowy. Był zazdrosny i czuł się odrzucony... Czy nie tak czuje się każde starsze dziecko, kiedy w domu pojawia się maluch? Peter przypuszczał, że jego już nikt nie kocha, bo cała uwaga rodziców skierowana była na małą i płaczącą Lenę. Coraz bardziej był zły na siostrzyczkę....


Raz ją uderzył... A wtedy mama była zła i odesłała go do kąta...

A potem wzięła chłopca na kolana i zaczęła z nim rozmawiać, o jego lękach i obawach, o zazdrości i o tym, że choć rodzice dużo czasu poświęcają malutkiej Lence, to kochają go tak samo jak wcześniej ... Mama zaczęła wspominać też czasy, kiedy Peter był malutki i też czasem sprawiał kłopoty... Chłopczyk życzliwszym okiem spojrzał na siostrę...

I zaczął wozić ją w wózku na dworze, i uspokajać kiedy płakała...

A potem pojawi się braciszek Mats...  


A Peter bardzo się cieszył, że ma Lenkę, z którą może bawić się i toczyć bitwy na poduszki...

Ja też chcę mieć rodzeństwo,
Astrid Lindgren,
ilustracje Ilon Wikland,
Wydawnictwo Zakamarki,
Poznań 2008.

niedziela, 16 października 2011

Pan Sikorek, Danuta Wawiłow



Był sobie pan Sikorek, miał domek istny cud 
zabawek cały worek i lody w każdy wtorek
Lecz biedny pan sikorek miał tylko jeden but.

Na trąbie grywał starej i z mleczy wianki plótł. 
I złoty miał zegarek i w wannie rybek parę.
Lecz biedny pan Sikorek miał tylko jeden but.

W lodówce miał pingwina, co bardzo lubił lód
 i krem na podwieczorek i łódkę na motorek.
Lecz biedny pan Sikorek miał tylko jeden but.

Aż dobra ciocia Klocia wybrawszy się do wód
kupiła mu w prezencie parasol, swoje zdjęcie 
i piękny nowy but - swój nowy but.

Założył pan Sikorek i nosił go jak cud.
I nosił go w niedzielę, lecz zgubił go we wtorek 
- i znowu pan sikorek ma tylko jeden but.

sobota, 15 października 2011

Odlot szpaków, Stanisław Pagaczewski


Odlot szpaków

Halo, czy biuro LOT-u?
Kasa biletów do samolotów?
Tu mówi szpak.
Proszę? Ach tak, prawdziwy szpak!
Nie człowiek,
lecz ptak.
Chodzi o to,
że zbliża się koniec lata,
a o tej porze
ochotę mamy na podróże do ciepłych części świata,
za jakieś ciepłe morze...
Ile będą kosztować bilety?
Co pani mówi? O RETY!
To przecież fura pieniędzy!
Prawdę mówiąc, nie mamy ani złotówki,
bo skąd by szpaki miały wziąć tak wielką ilość gotówki?
Jeśli się jednak zgodzicie, to zapewnić was mogę,
że będziemy pięknie śpiewały, i to przez całą drogę.
To będzie nasza zapłata
za bilety lotnicze do ciepłej części świata.
Zgoda?

Dziękuję bardzo w imieniu szpaczego stada.
Aha, czy będziemy miały w drodze co jeść?
Mówi pani, że wszystko w porządku?
To ślicznie,
raz jeszcze serdecznie dziękuję. A więc do jutra! CZEŚĆ!

* fot. szpaki, widziane dzisiaj z naszych okien :)


poniedziałek, 10 października 2011

Król Maciuś Pierwszy i ... samochodzik :)


Chłopaki, po trzech tygodniach przechodzonych do przedszkola, niestety chorują. Kaszel, katar, od soboty gorączka. Walczymy z choróbskiem, ale lekko nie jest. Między syropami, inhalacjami i oklepywaniem plecków próbuje ich czymś zająć, ale panowie szybko się nudzą, do tego nie czują się dobrze, więc są marudni i chwilami rozdrażnieni. Malujemy i rysujemy, kolorujemy kolorowanki, oglądamy i czytamy książeczki, słuchamy audiobooków. Teraz włączam im Króla Maciusia - pan Tyniec czyta, a my wyżywamy się artystycznie...
Osobiście poszłam na całość, bo szyć wyjątkowo nie lubię, a i zdolności w tym kierunku u mnie brak - i Antosiowi, który zdecydowanie ma się gorzej, na pocieszenie uszyłam samochodzik. Bo jesteśmy na etapie aut. Wyszedł jak wyszedł, grunt, że się podoba, a i przytulić się do niego można ;)


Król Maciuś Pierwszy i Król Maciuś na wyspie bezludnej  to dwie płyty wydane przez Bibliotekę Akustyczną na licencji Wydawnictwa W.A.B z ilustracjami na okładce Marianny Oklejak.
Kto nie zna Króla Maciusia? Janusz Korczak, który kochał dzieci i rozumiał jak mało kto, stworzył chłopca, który w świecie dorosłych walczy o dobro i sprawiedliwość. Maciuś, po śmierci swojego taty dziedziczy koronę i zostaje najmłodszym władcą, co nie podoba się innym monarchom. Ci wypowiadają mu wojnę, licząc na szybkie zwycięstwo... Mylą się jednak, bo zwycięża Maciuś, który zaczyna reformować kraj...
Opowieść o dzielnym chłopcu, który ma odwagę przeciwstawić się dorosłym, ich  nie zawsze czystym intencjom i wyborom, ich pysze i obłudzie - może stać się drogowskazem i nauką o ponoszeniu konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji i tym, że walka o własne przekonania, choć jest trudna, ma sens...


Król Maciuś Pierwszy, Król Maciuś na wyspie bezludnej
Janusz Korczak,
czyta Krzysztof Tyniec,
ilustracja na okładce Marianna Oklejak,
2 płyty CD w formacie mp3,
Biblioteka Akustyczna, Wydawnictwo W.A.B,
audiobooki: od 7 lat.

sobota, 1 października 2011

Z wielką niecierpliwością CZEKAMY!

Mistrzowie ilustracji Wydawnictwa Dwie Siostry to jedna z moich ulubionych serii, podejrzewam, że nawet gdybym nie miała dzieci to te książki stałaby na mojej półce. Wandę Chotomską bardzo lubimy i cenimy, ilustracje Mirosława Pokory również - dlatego też z wielką niecierpliwością CZEKAMY!

Dzieci z ulicy Awanturników i Emil ze Smalandii, Astrid Lindgren


U nas nadal wieczorne czytanie pod znakiem Astrid. Emila ze Smalandii znamy już z Zakamarków, podobnie historie z życia rodzeństwa: Jonasa, Mia Marii i Lotty - tym razem narratorką jest nie mała Lotta, tylko Mia Maria. Ciepłe i zabawne przygody dzieci obdarzonych sporą wyobraźnią i pomysłowością, czasem uroczych, czasem krnąbrnych i przekornych. Idealne na chłodne i krótkie wieczory, chwilami przynoszące wspomnienie lata i zapachy wsi. Zdecydowanie super książki dla kilkulatków! 



Astrid Lindgren, Dzieci z ulicy Awanturników
Nasza Księgarnia,

Warszawa 2006 r.



Astrid Lindgren, Emil ze Smalandii
Nasza Księgarnia,

Warszawa 1990 r.

niedziela, 18 września 2011

Pippi na wyspie Kurrekurredutt, Astrid Lindgren

Króluje u nas Pippi, urocza dziewczynka, bardzo niewychowana i bardzo niesforna, która zawsze robi to, co chce i nigdy się nie nudzi. 

Zaproszona przez swojego ojca króla Efraima I Pończochę wyrusza w podróż na jego wyspę. Zabiera ze sobą sąsiadów Tommy’ego i Anikę oraz konia i małpkę Pana Nilsona. Co się wydarzy na wyspie? Z jakimi problemami będą musiały się uporać dzielne i pomysłowe dzieci? Franek z zapartym tchem słucha kolejnych opowieści o Pippi, a i ja świetnie się bawię :)






Pippi na wyspie Kurrekurredutt, Astrid Lindgren,
ilustrowała Ingrid Nyman,
Wydawnictwo Zakamarki
Poznań 2008.

niedziela, 11 września 2011

Zabawa z bajką - Kopciuszek


Ledwie zaczął się wrzesień, już przyplątały się katary, kaszle i ból gardła. Wspólny dzień w domu - i pytanie, czym zająć dzieciaki, żeby nie rozniosły mieszkania? Najlepiej sprawdzają się budowle z klocków i praca twórcza ;) Więc tworzyliśmy, inspiracji szukając w książce "Zabawa z bajką". Zrobiona przez nas mysz wywołała spore emocje, niektórych wręcz przestraszyła ;)))


Zabawa z bajką, Kopciuszek
Wydawnictwo Jedność dla dzieci,
Kielce 2004

poniedziałek, 5 września 2011

Wielkie poszukiwanie skarbów - gra


W ramach rodzicielskiej wymiany, poprzedzonej czyszczeniem półek i szaf, trafiła do moich chłopaków gra Wielkie poszukiwanie skarbów.
A właściwie sześć elektronicznych gier, których plansze znajdują się w książce o grubych tekturowych kartkach - teoretycznie nie do zniszczenia. Do książki dołączone są na rzepy dwa pionki - żółwik i ślimaczek, kostka to przycisk w kształcie plażowej piłki z sześcioma punktami -  świeci się ta cyferka, która została po naciśnięciu wylosowana.

Pierwsza gra polega na ratowaniu Księżniczki Ważki, uwięzionej w wieży zamku, w drugiej  żółwik i ślimaczek muszą przygotować się do wyprawy w daleki rejs, w trzeciej wyruszają na Wyspę Skarbów, dalej muszą uratować księżniczkę, która wypadła za burtę.... Fajne i ciekawe gra, i co ważne - nie ma pudełka, które można porwać, ani kostki, którą można zgubić i zajmuje mało miejsca. Co prawda piłkę można urwać, ale mam nadzieję, że po przyklejeniu mocnym klejem to się już nie powtórzy.

Wielkie poszukiwanie skarbów,
Wydawnictwo Wilga,
1998 rok.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Kałużyści, Danuta Wawiłow




Już od rana na podwórzu 
wśród patyków i wśród liści 
przycupnęli nad kałużą 
pracowici kałużyści. 
Wygrzebują brud z kałuży, 
niech kałuża będzie czysta! 
Pełne ręce ma roboty 
każdy dobry kałużysta! 
Rękawiczką i chusteczką 
dwóch błocistów chodnik czyści. 
Obrzucają się szyszkami 
bardzo dzielni szyszkowiści. 
Dwie kocistki pod ławeczką 
cukierkami karmią kota... 
Świątek, piątek czy niedziela 
na podwórku wre robota!

sobota, 6 sierpnia 2011

Piaskowy Wilk, Åsa Lind


Piaskowy Wilk mnie urzekł - swoją mądrością, wrażliwością i ciepłem. Nie wiem, czy to właściwe odniesienie, ale dla mnie ta opowieść coś ma z Małego Księcia - trochę filozoficznej głębi i zadumy. Pięknie tłumaczy świat, w tym także świat dorosłych, prawa przyrody i zagadki kosmosu. Piaskowy Wilk, którego Karusia spotyka na plaży, przy której mieszka, mówi o sobie, że wie wszystko.

(...) - Najczęściej żywię się słonecznym i księżycowym blaskiem. Od blasku księżyca można stać się nieziemsko mądrym. Wiem wszystko.
- Wszystko na całym świecie? - spytała Karusia.
- Wszystko we wszystkich światach. I znam odpowiedzi na wszystkie pytania - powiedział Piaskowy Wilk

Piaskowy Wilk mieszka na plaży. Jest słonecznożółty, dziki i radosny i stary jak świat. Pływa w morzu, rozmawia z Kometami, śni sny o miodzie i malinach. Czasem pracuje.

(...) Praca nazywa się nic i jest najtrudniejszą pracą na świecie(...) Praca-nic była naprawdę trudna. Trzeba było siedzieć zupełnie bez ruchu i zupełnie nic nie robić. Nie wolno było rozmawiać ani przebierać palcami u stóp, ani nawet grzebać palcem w piachu. Można było robić wyłącznie nic. Cały czas!

Zna odpowiedzi na pytania i potrafi sprawić, że tata Karusi odkłada czytanie gazety na później i idzie z córką popływać. Piaskowy Wilk siniaki Karusi nazywa medalami odwagi . Zna najdziwniejsze języki, także ten wymyślony przez Karusię. Rozumie, dlaczego Karusia nie może spokojnie usiedzieć przy stole, za co stale dostaje reprymendę od rodziców:

(...) Są dorośli i już zapomnieli! Że jak się rośnie, to w całym ciele wierzga coś i bryka bez opamiętania. Jak popopopopcorn!. Ty to wiesz i ja, i każda najmniejsza żabka. Ale dorośli, oni już  nie rosną i zapomnieli, jakie to uczucie!

Piaskowy Wilk uczy Karusię słuchać innych - w tym wypadku sroki - bo nie tylko ludzie mają coś do powiedzenia, ale zwierzęta również. Dzięki uważnemu obserwowaniu ptaka i tego, co jej chce przekazać odnajduje kluczyki od samochodu taty, bez których nie mogli pojechać na lody... Tłumaczy dziewczynce kosmos, który tak naprawdę się nie kończy i w którym:

(...) rzeczy tak naprawdę nie znikają, tylko zmieniają się i przekształcają. Bez końca.
Wszystko jest kosmosem! - powiedział Piaskowy Wilk. - Wszystko, co istnieje! To tu i teraz, i tam, i wtedy. To światło i ciemnosć, galaktyki i gwiazdy, planety, komety, klarnety, i niedźwiedzie, i śledzie, i małe zakurzone czerwone landrynki, które czasem można znaleźć na dnie kieszeni. (...) I Ty też Karusiu, jesteś częścią kosmosu.

 Jest tu wiele zdań, prostych, które tłumaczą zachowania ludzi - celnie. Piaskowy Wilk ma niebywały zmysł obserwacji - ale cóż,  jak się żyje od milionów lat i jak się powstało z żaru ukrytego w sercu Ziemi, a potem zamieniło w wulkan i wybuchło w powietrze jak fajerwerki, a potem skamieniało... i jako granit podróżowało z samych szczytów gór w dół, w doliny, i z powrotem przez bieguny i dookoła ziemi, a później bawiło, bawiło, aż zamieniło się w Piaskowego Wilka...to po prostu wie się i widzi wszystko!

Jeśli nie chcesz, żeby cie widzieli, to się chowasz. Pod krzakiem albo za drzwiami. Albo za gadaniną.

Ciemność jest taka, jaką ją sobie wymyślisz.


Zrzędzenie, marudzenie. to takie popsute gadanie. Gadanie z którego nic nie wynika. A usterka dotyczy najczęściej uszu.

Kiedy skończyliśmy czytać tę książkę, stwierdziliśmy z Frankiem, że fajnie byłoby mieć takiego swojego przewodnika Po Życiu, swojego osobistego Piaskowego Wilka.
To piękna i bardzo mądra książka. Myślę, że każde dziecko znajdzie w tej opowieści coś dla siebie. Podobne relacje z rodzicami i dorosłymi - nieumiejętność prawdziwego porozumienia i zrozumienia,  uczucia i odczucia, emocje: złość i gniew, kiedy idzie coś nie po naszej myśli, strachy i lęki jak Karusiowe banie się ciemności, czasem wstyd przed obcymi i brak odwagi. Bardzo polecam!



Asa Lind, Piaskowy Wilk,
ilustrowała Kristina Digman,
Wydawnictwo Zakamarki,
Poznań 2007.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...