Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 31 marca 2011

Renata Piątkowska o sobie [wywiad]

O tym, że zostanie pisarką jak sama mówi, wiedziała już kiedy zaczynała pisać samodzielnie pierwsze zdania „Ala ma Asa”. Książki były dla niej ważne i zawładnęły jej wyobraźnią już w dzieciństwie. 
-  Ze wszystkich książek mojego dzieciństwa najlepiej zapamiętałam przygody Muminków. Uwielbiałam małą Mi, Migotkę i Włóczykija i znałam te historie niemal na pamięć. Mam takie stare wydanie tej książki i zaglądam do niej do dziś – opowiada pisarka. -  Lubiłam też wszystko, co wyszło spod pióra Astrid Lindgren. Od pierwszego zdania pokochałam tę małą awanturnicę Pippi Langstrumpf i bardzo chciałam być, choć trochę do niej podobna. Moje dzieci też słuchały przed snem tych opowieści. Potem z czasem same sięgały po Plastusia, Kubusia Puchatka czy Mikołajka.

Z głową pełną zwariowanych pomysłów

Dotychczas wydała 18 książek, wszystkie cieszą się ogromną popularnością wśród najmłodszych czytelników. Otrzymała nagrodę przyznaną przez  Fundację ABC XXI – „Cała Polska czyta dzieciom” w  konkursie literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży w kategorii książek do lat 6 (za zbiór opowiadań pt. Na wszystko jest sposób).
-  Pośród moich 18 książek nie mam jakiejś jednej, ulubionej. Zawsze wydaje mi się, że ta którą aktualnie piszę jest najlepsza, najważniejsza. A gdy jest już gotowa i stoi na półce, to myślę, że następna, którą dopiero napiszę, będzie lepsza – opowiada Renata Piątkowska. - Wolę opisywać zwykłe, codzienne sytuacje, które dzieją się tu i teraz. Moi bohaterowie to właściwie zwyczajne dzieci, tyle tylko, że z dużym poczuciem humoru i z głową pełną zwariowanych pomysłów. Chcę pokazać, że nie trzeba lecieć rakietą w kosmos, żeby przeżyć fajną przygodę. A świat widziany oczami dziecka sam w sobie jest niezwykły. Choć oczywiście szczypta magii nie zawadzi. Stąd niezwykłe cukierki w książce Cukierki, wróżka w Lemoniadowy ząb, czy przedziwne skrzypce w Przygoda ma kolor niebieski.

Dobranocka nie zastąpi bajeczki przeczytanej przez mamę

Pisarka zna doskonale świat dziecka, bo sama jest mamą dwójki dzieci, obecnie już nastolatków – Kacpra i Marty.
- Jednak trudno byłoby w moich książkach znaleźć wiernie przytoczone historie z życia moich dzieci. Ale na pewno szukałam inspiracji obserwując jak bawią się z rówieśnikami, przysłuchując się o czym rozmawiają, o co się kłócą i jak się godzą. Bez wątpienia to one właśnie były inspiracją moich opowiadań, zwłaszcza serii o Tomku – mówi.
Pisarka często spotyka się z czytelnikami, jest zapraszana do przedszkoli i szkół na autorskie spotkania. Rozmawia z dziećmi, nie tylko o bohaterach swoich utworów, ale i codziennych zwykłych sprawach, które są istotne dla najmłodszych.
-   Rośnie nam pokolenie dzieci, które przerzucają się nazwami gier komputerowych i imionami bohaterów z kreskówek, dzieci ze słuchawkami w uchu i komórką w kieszeni. Znak czasów - można by rzec. Ale wiem doskonale, że mimo to, one czekają na chwilę kiedy mama lub tata weźmie je na kolana i otworzy książkę. Kiedy ten rodzic będzie cały dla nich. Bo żadna dobranocka nie zastąpi całusa i bajeczki przeczytanej przez mamę – mówi Renata Piątkowska.
W najnowszej książce „Gdyby jajko mogło mówić” pisarka wyjaśnia dzieciom znaczenie świątecznych zwyczajów.
-  Napisałam książkę Z przysłowiami za pan brat, ponieważ zorientowałam się, że często dzieci nie znają znaczenia przysłów. Mają kłopot z interpretacją zwrotów:"mieć węża w kieszeni", czy "wpaść jak po ogień". Potem na spotkaniach autorskich okazało się, że dzieci mylą przysłowia z przesądami. Wtedy postanowiłam napisać baśnie o przesądach pt. Szczęście śpi na lewym boku. A że przesądy plączą się dzieciom ze zwyczajami, to żeby ostatecznie rozgraniczyć te dziedziny, opisałam im pochodzenie i znaczenie zwyczajów, z którymi stykają się najczęściej, w książce Gdyby jajko mogło mówić – mówi. - Czy będzie kontynuacja tego cyklu? Nie wiem. Myślałam  o mitach, ale one, w przeciwieństwie do trzech wyżej wymienionych książek, zostały już przez wielu autorów opisane i przybliżone dzieciom.


Gruby zeszyt, wieczne pióro i kubek herbaty

Czytelników zawsze interesuje warsztat pracy pisarza, bo każdy ma swój własny styl pracy, przyzwyczajenia i rytuały.
-  Nie mam swoich rytuałów związanych z pisaniem. Piszę wtedy, kiedy mam spokój i nikt i nic nie odrywa mnie od pracy. Nie potrafię pisać w biegu, na kolanie, na skrawku serwetki. Muszę mieć gruby zeszyt, wieczne pióro i mocną herbatę na stole. A gdy jeszcze wtedy przyjdzie do głowy dobry pomysł - to już nic więcej nie trzeba do szczęścia – opowiada Renata Piątkowska.
Poza pisarstwem Renata Piątkowska ma inne pasje, tą najważniejszą zdecydowanie są konie i to od lat.
- Kiedyś jeździłam intensywnie, teraz tylko rekreacyjnie. Zresztą radość sprawia mi już samo obcowanie z końmi. Lubię zapach stajni, stukot kopyt, gniewne parsknięcia. Często obserwuję z jaką gracją poruszają się konie na wybiegu i myślę sobie, że gdyby one wiedziały jaka siła w nich drzemie, nigdy nie pozwoliłyby nam się dosiąść – mówi pisarka. -  Relaksuje mnie też joga, spacery z psem, wielkim, biszkoptowym goldenem retrieverem - cudo istne!, gotowanie dla przyjaciół, no i oczywiście czytanie, czytanie, czytanie...
MK


Tekst napisałam dla poradnikazdrowie.pl (Chciałam być jak Pippi)

wtorek, 29 marca 2011

Gdyby jajko mogło mówić, Renata Piątkowska



Pierwszego dnia wiosny stroimy, a potem topimy Marzannę, malujemy pisanki przed Wielkanocą, w śmigus-dyngus polewamy się wodą, przed Mikołajkami dzieci piszą listy do św. Mikołaja, w Wigilię pod obrus wkładamy sianko, a Nowy Rok witamy z wielką fetą... Ale nie zawsze wiemy, dlaczego, skąd taki zwyczaj, jaki jest jego sens? 

Dzieci tego nie wiedzą, bo i my nie zawsze wiemy... Z pomocą rodzicom i ku zaspokojenia ciekawości najmłodszych przychodzi Renata Piątkowska, autorka wielu książek dla najmłodszych. 

Jej nowo wydana książka Gdyby jajko mogło mówić to kompendium wiedzy o naszych świątecznych tradycjach, do tego podane w sposób niezwykle ciekawy i dowcipny.


- Kultywujemy świąteczne obyczaje, ale nie zawsze mamy świadomość, jakie mają znaczenie i jaki jest ich głębszy sens. Sięgnęłam do źródeł naszych zwyczajów, opisałam je na przykładach wyjaśniając ich znaczenie, i dodatkowo opatrzyłam wieloma ciekawostkami – opowiadała Renata Piątkowska na spotkaniu z czytelnikami w Muzeum Etnograficznym, które odbyło się 26 marca w Warszawie. 

Dlaczego malujemy jajko, a nie arbuza; skąd nazwy śmigus-dyngus czy prima-aprilis? Każdemu zwyczajowi poświęcone jest odrębne opowiadanie. Bohaterami każdego z nich są dzieci i ich najbliżsi. Zdecydowanie polecam, jest to pozycja niezbędna w każdej biblioteczce, tym, bardziej, że przed nami Wielkanoc i malowanie pisanek. Renata Piątkowska zdradzi nam, dlaczego kiedyś wkładano jajko pod fundamenty domów (umieszczono je nawet pod kościołem Mariackim!), dlaczego toczono je po grzbiecie konia czy krowy, dawano choremu do potrzymania, a potem porzucano gdzieś na rozstajach dróg i odchodzono – koniecznie nie oglądając się za siebie!

Brawo za ilustracje  - Artur Nowicki dopełnił opowiadania ciepłymi i przyjaznymi rysunkami.
Gdyby jajko mogło mówi, opisujące świąteczne tradycje wpisuje się w cykl książek Piątkowskiej po Z przysłowiami za pan brat – ułatwiających dzieciom zrozumienie przysłów i Szczęście śpi na lewym boku, przybliżających znaczenie przesądów.

Wywiad z Renatą Piątkowską TU

***

Renata Piątkowska, wydała 18 książek dla dzieci i m.in. Opowiadania dla przedszkolaków, Piegowate opowiadania, Nie ma nudnych dni, Przygoda ma kolor niebieski czy A może będzie właśnie tak. Ukończyła socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, mieszka w Bielsku-Białej, ma dwójkę dzieci, obecnie już nastolatków. 

Gdyby jajko mogło mówić,
Renata Piątkowska, 
Ilustracje Artur Nowicki,
Wydawnictwo Bis,
Warszawa 2011

sobota, 26 marca 2011

Renata Piątkowska w Muzeum Etnograficznym


Bardzo lubię czytać książki Renaty Piątkowskiej i chyba zaszczepiłam tę sympatię swoim dzieciom. Do Opowiadań przedszkolaków i kolejnych ich części stale wracamy i zawsze dobrze się przy tym bawimy. 

Dzisiaj mieliśmy przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z autorką w Muzeum Etnograficznym zatytułowanym "Gdyby jajko mogło mówić". Piątkowska promowała swoją najnowszą książkę pod takim samym tytułem, poświęconą naszym świątecznym tradycjom i zwyczajom.

- Napisałam książkę dla dzieci o zwyczajach, które kultywujemy, choć nie zawsze wiemy, skąd się one wzięły i co się za nimi kryje. Dlaczego malujemy jajka, a nie np. arbuzy? Skąd nazwy np. śmigus-dyngus? Dlaczego w Wigilię chowamy sianko pod obrusem, a pierwszego dnia wiosny topimy Marzannę? - opowiada Renata Piątkowska. - Sięgnęłam do źródeł mówiących o naszych zwyczajach, opisałam je na przykładach, a przy mam nadzieję, że dowcipnie, przywołując też liczne ciekawostki. Czy wiecie, że pod Kościołem Mariackim zakopane jest jajko? Dlaczego? Dowiecie się z książki...




Renata Piątkowska,
Gdyby jajko mogło mówić,

ilustracje: Artur Nowicki
Wydawnictwo Bis, 
format: 16,8 x 24 cm
stron 88
wydanie 1, oprawa: twarda 

sobota, 19 marca 2011

Angielskie Różyczki, Madonna


Rodzic jest dla małego dziecka całym światem... do pewnego momentu.
Przychodzi czas, gdy rówieśnicy są na pierwszym planie. Z ich zdaniem się liczymy, na ich akceptacji nam zależy, ich chcemy naśladować. Porównujemy się do nich, chcemy być tacy sami. W tym momencie pojawia się też zazdrość. Bo ona ma fajniejsze ciuchy, albo książki, albo płyty, bo dostała lepszy stopień, bo to ją pani pochwaliła... Ja też tak chcę. A jak zazdrościmy, to udajemy, że nam nie zależy. Odrzucamy taką osobę. Bo wydaje się nam, że jest lepsza, że ma lepiej. 
O tym są Angielskie Różyczki. 

O grupie zaprzyjaźnionych dziewczynek, które choć nie chciały się do tego głośno przyznać, zazdrościły inne koleżance tego, że była przez wszystkich lubiana i zawsze chwalona, że była ładniejsza i zgrabniejsza... Nie chciały się z nią kolegować, były dla niej niemiłe i nigdy jej nie zapraszały. I wcale nie widziały tego, że dziewczyna jest zawsze sama i jest... smutna. Dopiero spotkanie z wróżką i jej propozycja podejrzenia Binah w domu sprawiły, że przyjaciółki przejrzały na oczy. I już nie chciały być takie jak ona, bo okazało się, że życie koleżanki wcale nie jest usłane różami....
Zobaczyły, jak były niesprawiedliwe odrzucając Binah.
Powolutku, małymi kroczkami zaczęły zaprzyjaźniać się z dziewczynką, pomagać jej i wspierać. I zdecydowanie lepiej się z tym czuły. A nowa koleżanka okazała się być bardzo miłą i dobrą, i dziwiły się same sobie, dlaczego wcześniej tego nie zauważyły. 

Lubię tę książkę i swego czasu często czytałam ją Marysi. Franek, choć chłopak, też chętnie słucha opowieści o piątce przyjaciółek. Temat mocno uniwersalny, każdy z nas choć raz chciałby zamienić się z kimś na życie, albo przynajmniej uważał, że tamten czy tamta to ma lepiej.




Angielskie Różyczki,Madonna, 
ilustrował Jeffrey Fulvimari, 
Zysk i S-ka, 2003
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...