Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Tarantula, Klops i Herkules, Joanna Olech

Najnowsza książka Joanny Olech, dla starszych dzieci - wciągnęła mnie bez reszty :) Czytałam ją w autobusie, czytałam na przystanku. Z niecierpliwością czekam na opinię córki - 12-latki, która właśnie zamierza ją przeczytać.
Jest tu wszystko: przyjaźń między kilkorgiem zupełnie różnych dzieciaków, które jednak świetnie do siebie pasują ;), rozdźwięk między dorosłymi a młodymi, trochę młodzieżowego buntu, intryga iście kryminalna i detektywistyczne rozsupływanie zagadki...

Tarantula, Klops i Herkules,
Joanna Olech,

Wydawnictwo WAB,
2012.

niedziela, 30 grudnia 2012

Czarny ptak, Suzy Lee


Choć nie piszemy, to nadal czytamy.

Ostatnio zachwycił nas Czarny ptak koreańskiej pisarki i lustratorki Suzy Lee. Biorąc do ręki tę książkę miałam wątpliwości, czy to będzie lektura odpowiednia dla maluchów. Ale już pierwsze wspólne - próbne - oglądanie je rozwiało. Dzieci w cudowny sposób otwarte są na INNE książki, to my dorośli często myślimy stereotypowo, mamy uprzedzenia i szufladki, do których chętnie wszystko upychamy.

Książka pobieżnie przeglądana, ze względu na czarno-białe ilustracje wykonane techniką litograficzną, może sprawiać wrażenie trudnej, smutnej, pesymistycznej. Jednak strona po stronie - smakowana i oglądana z uwagą, zaprzecza temu wrażeniu. Bo to książka o sile, która w nas drzemie i potędze wyobraźni.
Dziewczynka, która jest główną bohaterką odrywa się od problemów rodziców, których nie rozumie, a nikt z dorosłych jej ich nie tłumaczy, i porwana przez ptaka, który wzbudzał jej podziw - unosi się w przestworza. Lecąc z ptakiem, który jest dla niej wsparciem i sprzymierzeńcem, odkrywa smak wolności i swojej siły...
Piękna opowieść, którą pokochają nie tylko dzieci, ale i dorośli.


Czarny ptak, Suzy Lee,
Wydawnictwo Kwiaty Orientu, 2010.

niedziela, 4 listopada 2012

150 kolorowanek dla chłopców






Chłopaki  coraz bardziej lubią zabawy "stacjonarne" - wymagające skupienia, cierpliwości i spokoju. Kolorowanki potrafią ich na chwilę zająć i wyciszyć. Złoszczą się, że wychodzą za linię, czasem wołają "Mamo, pomóż, mamo, pokoloruj", jednak rączki coraz lepiej pracują i kolorują.
Kolorowanki dla chłopców Zielonej Sowy wybrałam z wielu innych w księgarni, bo spodobały mi się duże rysunki, w sam raz dla początkujących kolorowaczy oraz to, że ilustracje wpisują się w obecne zainteresowania chłopaków - dominują samochody, samoloty, pociągi.
Dla zmęczonych kolorowaniem rączek  - znajdą się tu też łamigłówki, labirynty i zabawy polegające na wyszukiwaniu różnic.
Hitem, jak zawsze, są naklejki - niestety przeważnie zamiast na kartkach naklejane są przez moich panów na koszulkach, czołach (!), podłodze. Na szczęście nie naklejają niczego na meblach - zakaz obowiązuje wszystkich i pilnuję tego bezlitośnie i konsekwentnie :)

Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2012.
Cena 13 zł.

piątek, 19 października 2012

Różnimisie, Agata Królak



Jakie są misie? Nasze misie są przede wszystkim bardzo kochane! Bywają sfilcowane i przetarte od częstego przytulania, lepkie od słodkich pocałunków, niektóre zamiast oczu mają przyszyte guziki, bo oczy odpadły ze starości. Ale bez względu na wygląd, który może pozostawiać wiele do życzenia, są ważnymi członkami rodziny. Pocieszycielami, usypiaczami, powiernikami największych tajemnic i trosk.

A jakie są misie w ogóle? Różne! Różnią się, stąd RÓŻNIMISIE! O czym przekonuje Agata Królak, w książce, która dla nas przecież jest "za mała", bo "my mama to duże chłopaki jesteśmy, już nie śpimy w przedszkolu!", a jednak przypadła do gustu nie tylko mnie (ale ja zafascynowana jestem książkami dla dzieci, także obrazkowymi, a książek Dwóch Sióstr to już w ogóle odmówić sobie nie mogę, bez względu na to, do jakiej grupy wiekowej są kierowane!), ale i moim trzem mężczyznom.

"Różnimisie"  to książeczka pięknie wydana - twarde okładki, ładne stonowane kolory (dominuje krem i czerń) i rysunki - przypominające te rysowane ręką dziecka - proste i budzące sympatię bez względu czy są grube czy chude, czyste czy brudne, mokre czy suche... jak to misie :) I ciekawa, choć pozornie mało się w niej dzieje. Ot, wyliczanka misiów!

Rysunki opisane jednym przymiotnikiem - dają pole do popisu dziecięcej wyobraźni - możemy odgadywać: jaki to miś, a dlaczego taki? a co on robi? przy okazji poznając przeciwieństwa. Świetna książka dla dzieci od pierwszych miesięcy.


RÓŻNIMISIE,
Agata Królak
Wyd. Dwie Siostry, 2012
cena detaliczna: 22,90 zł
wymiary 18 x 19 cm
książka kartonowa
strony: 26
wiek: od 2 lat




środa, 17 października 2012

Skubane kurczaki, Egmont


Kiedy wieczorem zasiadamy do stołu i rozpoczynamy grę, czuję się jak w szulerni ;) Napięcie na twarzach, emocje trzymane na wodzy i karty idą w ruch... Przepraszam nie karty ;) A nasz stolik nie jest zielony. 

Skubane kurczaki to gra, którą lubimy. A ja przyznaję jej osobiście 5, bo mało jest gier naprawdę ładnych - a ta taka jest (te kolorowe, ciekawe obrazki i drewniane kurczaki!), no i jest grą z serii memory, a te lubię szczególnie. Chociaż lata świetności mam za sobą i co wieczór jestem na szarym końcu i z wyskubanym ogonem (i obiecuję sobie wizytę w aptece, po pastylki na pamięć!) - to gra sprawia mi dużą frajdę. Cenię w niej też to, że mogą w nią grać zarówno trzylatki, sześciolatki jak i ... inne, trochę starsze latki.

U nas Franek wymiata, jak się rozpędzi, to wszystkich nas zostawia bez ogonów i jest niekwestionowanym Mistrzem, jednak jak patrzę, jak się chłopakom oczy świecą do gry i jak chwytają, o co chodzi i podpowiadają mamie.... Dzisiaj gra finałowa, trzymajcie kciuki!


A Wy jakie gry możecie nam polecić? Przyznam, że te wszystkie grzybki, owieczki itp .mnie nudzą, miłość do chińczyka po kilkudziesięciu/kilkuset partyjkach  - jeśli liczyć lata mojego dzieciństwa - wygasła, a monopol czy scrabble, które z Frankiem lubimy, dla Antosia i Stasia są jeszcze za trudne.


Z opisu producenta: Bohaterami gry są kurczaki biegające po podwórzu i wyrywające sobie pióra. Zwycięży kurczak, który jako pierwszy oskubie pozostałe kurczaki. Szansę na sukces ma ten, kto dobrze zapamięta wszystkie zakamarki podwórza. Jeśli zaś kurczak ma słabą pamięć, inne w mig go oskubią z piór, zostawiając goły kuper! To ci dopiero kurczaki! Skubaniutkie! Gra rozwijająca pamięć! Drewniane figurki kurczaków!




Skubane kurczaki,
Egmont

wtorek, 16 października 2012

O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka...

Całkiem niedawno opowiadałam dzieciakom o szarych i trudnych latach PRL-u, o czasach mojego dzieciństwa. Temat kartek na jedzenie i słodycze był długo drążony, no bo jak to możliwe? Że co? Nie można było normalnie pójść do sklepu i kupić tego, co było potrzebne? Czekolada na kartki? Nie mieści im się to w głowie! Puste półki? Mięso spod lady? Ćwiartki kupowane gdzieś na wsi? Nie było telefonów komórkowych, komputerów i kolorowej TV??? Godzina policyjna? Obskurne place zabaw? Ciche wyjazdy - do dzisiaj pamiętam dziewczynkę, która wraz z rodziną (ojciec był zaangażowanym działaczem Solidarności) zniknęła w czasie jednej nocy - zostały po nich jedynie firanki w oknach. Dokąd wyjechali? Ponoć ich celem była Kanada. Tajemnicze zniknięcia i internowania. Czołgi na ulicach w stanie wojennym - pamiętam twarze żołnierzy, którzy stali przy takim czołgu ( -Prawdziwym?) pod Kielcami, i dobrotliwie nas nie zatrzymali, choć nasz samochód miał rejestrację innego województwa. I oporniki w swetrze mojej siostry i jej kolegów z LO. I ... długo by można.
Dzieci patrzyły na mnie jak na dinozaura opowiadającego o erze przedpotopowej. A moje rozmarzenie na wspomnienie rodziców wracających z Puław czy Dęblina, gdzie czasem jeździli, bo tam były lepiej zaopatrzone sklepy (z racji wojskowego Dęblina) - z kiścią bananów, których spotkałam na klatce schodowej czy wspomnienie parówek, które siostra-studentka przywiozła z Warszawy (ich smak pamiętam do dzisiaj!) - wzbudziło w nich lekko litościwy uśmiech.

No cóż, tak było. Trudno uwierzyć.  A temat ten wypłynął przy okazji oglądania książeczki, którą dostałam od redakcyjnej koleżanki, "O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka" Mai Dobkowskiej i Zbigniewa Dobosza (wydanej przez Muzeum Historii Polski w Warszawie).
Ta książeczka to trzydzieści kilka stron opowieści o historii Nowej Huty, a przy okazji i czasach, w których powstawała - trudnych, szarych, biednych. 30 kilka stron do przejścia których i przeczytania ,niezbędne są klej, kredki, nożyczki - dziecko ma tu co robić, bo nie tylko słucha, ale i czynnie wykonuje zadania - wycina, nakleja, rysuje... A przy okazji zabawy twórczej, dowiaduje się, jak wyglądało życie ludzi w PRL-u- odwiedza zakład fryzjerski pani Grażynki, ogląda stare autobusy "ogórki", poznaje mimochodem fragmenty historii (o co chodziło z krzyżem w Nowej Hucie?; dlaczego był pomnik Lenina i go nie ma, ku radości;  dlaczego kina miały nazwy na S; co to jest solidarność i Solidarność, kim był przodownik pracy i co znaczy "100 procent normy")...
O PRL-u można mówić tak, aby nie z nudzić, a zainteresować historią  - nawet kilkulatków. Bardzo fajna książeczka. Polecamy!



"O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka"

Maja Dobkowska, Zbigniew Dobosz,
Muzeum Historii Polski w Warszawie,
Kraków 2012.

niedziela, 14 października 2012

Koty z odzysku ;)


Antoś od dwóch dni gorączkuje, kolejny weekend siedzimy więc w domu. Coś trzeba robić, kiedy temperatura spada, i chory chwilowo staje się aktywny. Koty z rolek po papierze widziałam kiedyś na jakimś blogu, źródła nie podam, bo nie pamiętam. Nasze sprawiły dużą frajdę chłopakom, którzy robili je z zaangażowaniem godnym większej sprawy!

Jak zrobić domek z pudełka po pizzy? Domy cz. 2

Część pierwsza TU

środa, 10 października 2012

Pierwsze, drugie i trzecie urodziny prosiaczka, Aleksandra Woldańska-Płocińska


Prosiaczek i krótka, prosta historia o jego pierwszych urodzinach bardzo przypadły nam do gustu. Wypożyczając tę książkę myślałam, że robię to głównie dla siebie, bo chłopcy są już za duzi na takie opowieści. Jednak kolejny raz przekonałam się, że książki obrazkowe są dla wszystkich.

Prosiaczek z okazji swoich pierwszych urodzin urządził przyjęcie, na które zaprosił swoich przyjaciół. Poznajemy wszystkich gości - witamy ich razem z prosiaczkiem, który na tę okazję założył elegancki strój i błyszczące buciki. Pierwszy przyszedł dzik i przyniósł w prezencie dwa jabłuszka, osy przyleciały z kwiatami, żuk przyturlał arbuza, kura - jajka dżdżownica wielki balon....Przyszedł jeszcze niedźwiedź ze słoiczkiem miodku i spóźniony suseł z kolorowym pióropuszem, a także mrówki z tortem o smaku kasztanowym.

Jednak nasz prosiaczek jest zasmucony... Bo czy rzeczywiście  wszyscy goście już dotarli? Czy najlepszy przyjaciel prosiaczka - borsuk - zapomniał o jego urodzinach? Przekaz książki jest czytelny dla wszystkich: dobrze jest mieć przyjaciół!

Dla autorki Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej duże brawa za dowcipną opowieść i ciepłe ilustracje. Urzekły mnie kolory! Niektóre zestawienia kolorystyczne na pierwszy rzut oka nie pasują, ale po chwili wiesz, że nie mogłyby być lepsze! Bardzo estetycznie wydana książeczka, patrząc na moje dzieci zdecydowanie nie tylko dla maluszków!

Pierwsze urodziny prosiaczka
tekst i il. Aleksandra Woldańska-Płocińska,
Wyd. Czerwony Konik,
Kraków 2010
format: 18 x 18 cm
ilość stron: 32
oprawa kartonowa
kategoria wiekowa: 0+
cena: 24.90 zł.







Drugie urodziny prosiaczka


Czas szybko płynie, ani się obejrzeliśmy - prosiaczek obchodzi drugie urodziny! Tym razem wraz z grupą dobrze nam już znanych przyjaciół zastanawia się, jak spędzić ten dzień, aby był wyjątkowy. Jakie pomysły mają sowa, wiewiórka, borsuk, królik, ślimak, bóbr, dżdżownica, mucha? Który z nich przypadnie naszemu jubilatowi do gustu? Czy zrobią coś szalonego i np. polecą do Afryki, jak proponuje mucha, zapominając, że prosiaczki nie potrafią latać czy poczytają książki, choć według wiewiórki psuja one wzrok? Prosiaczkowi trudno podjąć decyzję, marudzi, waha się... 
Co jest ważne w czasie świętowania? Czy spektakularne wydarzenia, atrakcje czy obecność najbliższych? Okazuje się, że urodziny są najlepsze, jeśli spędza się je z przyjaciółmi, wtedy nawet beztroskie niecnierobienie smakuje wyśmienicie!
Plus piękne, kolorowe ilustracje i buźki sympatycznych bohaterów!

Drugie urodziny prosiaczka
Aleksandra Woldańska-Płocińska
wyd. Czerwony Konik, 2012
format: 18x18 cm
ilość stron: 32
oprawa: książka kartonowa
cena: 24.90 zł



Trzecie urodziny prosiaczka



Trzecie urodziny to już ho, ho! Dziecko jest zdecydowanie starsze (prosiaczek też podrósł i stał się bardziej zdecydowany), kartonówki strony ustępują miejsca zwykłym stronom. Treści też więcej. (zmieniła się także autorka, tekst napisała Aleksandra Polewska). Na szczęście zwierzaki te same i ten sam problem - jak świętować urodziny prosiaczka, trzecie urodziny! Tym razem prosiaczek wybiera się na wycieczkę do zoo. Co go tam spotka? Same przyjemności! Czy spełnią się wszystkie jego życzenia?

Trzecie urodziny prosiaczka
Aleksandra Polewska
Il.  Aleksandra Woldańska-Płocińska
wyd. Czerwony Konik, 2014
format: 18x18 cm
ilość stron: 64
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 29.90 zł




niedziela, 30 września 2012

Dwór polski w starej fotografii, Wydawnictwo BOSZ


Lubię zapach drewna i jego ciepło. I rzeczy, które mają duszę. Miejsca, które ciszą - mówią. Historie rodzinne, przekazywane z  pokolenia na pokolenia, które z biegiem lat, stają się legendą. Szanuję święta i tradycję i ich potrzebuję, chociaż kiedyś odwracałam wszystko na drugą stronę.

Z tym wszystkim kojarzą mi się polskie dwory, otoczone pięknymi parkami.
Nie zachwyca mnie, ani nie ekscytuje współczesne budownictwo, dla mnie - odczłowieczony minimalizm. Metal i szkło. Przy nim piękne polskie dwory, z kolumnowymi portykami i czterospadowymi, wysokimi dachami łamanymi to poezja. Polski dom. Tradycja i rodzimość.
Dlatego z wielką przyjemnością zanurzyłam się na chwilę w świecie, którego już nie ma - jego okruchy pozostały w pamięci i sercach, i jeszcze w za często - zmurszałych już i zrujnowanych domostwach. Nowe wypiera stare, szkoda. Tu dwory oryginalne, z tamtych lat .
Polecam "Dwór polski w starej fotografii". 

Dwór polski w starej fotografii, 
Jan K. Ostrowski, Zofia Lewicka-Depta,
Wydawnictwo BOSZ,
Olszanica 2012.

sobota, 22 września 2012

Emily The Strange; Emily Księga Dziwów, Rob Reger



- Mamo, te książki są jakieś dziwne - powiedziała Marysia, oddając mi dwie małe książeczki, które kilka dni wcześniej pożyczyła w bibliotece. Spodobało jej się wydanie, mały format, a wewnątrz komiksowa opowieść o dziewczynce jak z japońskich kreskówek, i wszystko tylko w trzech kolorach: czarnym, czerwonym i białym.

Na pierwszy rzut oka - brawo za wydanie. Bo jest inne, intrygujące. Jednak jeśli tylko wczytasz się w treść - oszczędną, ale pełną podtekstów i mocnych sformułowań - czujesz niepokój.
O czym jest ta historia? O dziewczynce, która jest inna, bo chce być inna i zbuntowana. Neguje otaczający ją świat i stwarza swój - pełen czerni, koszmarów, mroku i ponurości. Jej sam wygląd  - czysty gotyk - wskazuje, że ta trzynastolatka to nie miłośniczka plastiku i cukierkowych Barbie, ona idzie swoją drogą.
Wiek dojrzewania bywa trudny - młodzi ludzie buntują się i uciekają - w swoją muzykę, swoją literaturę, towarzystwo, odrzucają wszystko, co jest dorosłe, wykpiwają normy rządzące światem, konformizm. Chcą żyć inaczej, po swojemu. Balansują na granicy.

Emily jednak tę granicę przeszła. Ma jak sama uważa zdolności paranormalne - widzi na wskroś i słyszy to, czego nie słychać; nagrywa swoje koszmary;  rzuca uroki, w swoim Laboratorium Myśli Emily hoduje Wytwory; w myślach potrafi dodawać i odejmować ludzi... Nie szuka towarzystwa, szuka sposobów żeby zniknąć; nie wymyśla sobie przyjaciół - zdecydowanie woli wrogów.
Na jednej stronie widzimy Emily strzelającą z procy, na drugiej chłopca zgiętego w pół i trzymającego się za przyrodzenie. Podpis głosi: Emily nie musi się napinać, aby osiągnąć cel.


Emily patrzy w lustro ... i czasem jej odbija. 
Emily nie jest zła... tylko ma diabła pod skórą.

Otoczona czarnymi kotami (Mystery to przewodniczka stada, Miles - kocur wojownik, Sabbath, chodzący swoimi drogami, i najmłodszy Nee-Chee) stworzyła swój dekalog, którym się kieruje. Nic się dla niej nie liczy, nie oszukuje, tylko sama ustala swoje zasady; i gdyby to od niej zależało, wszystkie dni byłyby szare. Niech stanie się ciemność - myśli. Na wielu stronach ukryte są słowa, widziane pod światło (błysk/mat)- myśl INACZEJ, słuchaj INACZEJ, patrz INACZEJ.

Rysunki niepokoją, pełno tu rogów, diabłów, czarnych kotów, do tego podane wszystko w kolorze czarnym, czerwonym i białym narzuca skojarzenia. Na białą pościelą, pada światło z okna i cień, układający się w kształt krzyża.

Nie, dziękuję.

Co autorzy chcieli przekazać? Jakie wartości? W jaki sposób ta książka ma pomóc nastolatkom z szalejącymi hormonami, wywołującymi emocjonalną huśtawkę? Zapraszając je do krainy, w której można wszystko olewać, gdzie dobrem jest zło, a złem dobro? Gdzie można nie liczyć się z nikim? Nie kupuje tego, chociaż kiedyś też byłam dziewczyną, która szła swoją ścieżką, ubraną w kiecki do ziemi i czarne długie swetry. I kiedy wszystko wokół  wydawało się być beznadziejne - w literaturze szukałam wskazówek i światła, dobrego słowa. Emily, według mnie, nie niesie ze sobą pozytywnych wartości i nie hołduje takim wartościom. Jej przekaz jest jednoznaczny, a doszukiwanie się w niej podskórnych myśli nikomu nie przyniesie nic dobrego.

Ponoć bohaterka została otoczona niemal kultem przez dojrzewającą młodzież - identyfikuje się z nią wiele dzieciaków, które chcą być inne, co szybko zostało przekute na pieniądze i wokół niej powstał cały gadżetowy biznes.


Emily the Strange; 
Emily Księga Dziwów
Rob Reger,
ilustracje: Buzz Parker, Rob Reger i  brian Brooks,
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2007.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...