O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

piątek, 19 października 2012

Różnimisie, Agata Królak



Jakie są misie? Nasze misie są przede wszystkim bardzo kochane! Bywają sfilcowane i przetarte od częstego przytulania, lepkie od słodkich pocałunków, niektóre zamiast oczu mają przyszyte guziki, bo oczy odpadły ze starości. Ale bez względu na wygląd, który może pozostawiać wiele do życzenia, są ważnymi członkami rodziny. Pocieszycielami, usypiaczami, powiernikami największych tajemnic i trosk.

A jakie są misie w ogóle? Różne! Różnią się, stąd RÓŻNIMISIE! O czym przekonuje Agata Królak, w książce, która dla nas przecież jest "za mała", bo "my mama to duże chłopaki jesteśmy, już nie śpimy w przedszkolu!", a jednak przypadła do gustu nie tylko mnie (ale ja zafascynowana jestem książkami dla dzieci, także obrazkowymi, a książek Dwóch Sióstr to już w ogóle odmówić sobie nie mogę, bez względu na to, do jakiej grupy wiekowej są kierowane!), ale i moim trzem mężczyznom.

"Różnimisie"  to książeczka pięknie wydana - twarde okładki, ładne stonowane kolory (dominuje krem i czerń) i rysunki - przypominające te rysowane ręką dziecka - proste i budzące sympatię bez względu czy są grube czy chude, czyste czy brudne, mokre czy suche... jak to misie :) I ciekawa, choć pozornie mało się w niej dzieje. Ot, wyliczanka misiów!

Rysunki opisane jednym przymiotnikiem - dają pole do popisu dziecięcej wyobraźni - możemy odgadywać: jaki to miś, a dlaczego taki? a co on robi? przy okazji poznając przeciwieństwa. Świetna książka dla dzieci od pierwszych miesięcy.


RÓŻNIMISIE,
Agata Królak
Wyd. Dwie Siostry, 2012
cena detaliczna: 22,90 zł
wymiary 18 x 19 cm
książka kartonowa
strony: 26
wiek: od 2 lat




środa, 17 października 2012

Skubane kurczaki, Egmont


Kiedy wieczorem zasiadamy do stołu i rozpoczynamy grę, czuję się jak w szulerni ;) Napięcie na twarzach, emocje trzymane na wodzy i karty idą w ruch... Przepraszam nie karty ;) A nasz stolik nie jest zielony. 

Skubane kurczaki to gra, którą lubimy. A ja przyznaję jej osobiście 5, bo mało jest gier naprawdę ładnych - a ta taka jest (te kolorowe, ciekawe obrazki i drewniane kurczaki!), no i jest grą z serii memory, a te lubię szczególnie. Chociaż lata świetności mam za sobą i co wieczór jestem na szarym końcu i z wyskubanym ogonem (i obiecuję sobie wizytę w aptece, po pastylki na pamięć!) - to gra sprawia mi dużą frajdę. Cenię w niej też to, że mogą w nią grać zarówno trzylatki, sześciolatki jak i ... inne, trochę starsze latki.

U nas Franek wymiata, jak się rozpędzi, to wszystkich nas zostawia bez ogonów i jest niekwestionowanym Mistrzem, jednak jak patrzę, jak się chłopakom oczy świecą do gry i jak chwytają, o co chodzi i podpowiadają mamie.... Dzisiaj gra finałowa, trzymajcie kciuki!


A Wy jakie gry możecie nam polecić? Przyznam, że te wszystkie grzybki, owieczki itp .mnie nudzą, miłość do chińczyka po kilkudziesięciu/kilkuset partyjkach  - jeśli liczyć lata mojego dzieciństwa - wygasła, a monopol czy scrabble, które z Frankiem lubimy, dla Antosia i Stasia są jeszcze za trudne.


Z opisu producenta: Bohaterami gry są kurczaki biegające po podwórzu i wyrywające sobie pióra. Zwycięży kurczak, który jako pierwszy oskubie pozostałe kurczaki. Szansę na sukces ma ten, kto dobrze zapamięta wszystkie zakamarki podwórza. Jeśli zaś kurczak ma słabą pamięć, inne w mig go oskubią z piór, zostawiając goły kuper! To ci dopiero kurczaki! Skubaniutkie! Gra rozwijająca pamięć! Drewniane figurki kurczaków!




Skubane kurczaki,
Egmont

wtorek, 16 października 2012

O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka...

Całkiem niedawno opowiadałam dzieciakom o szarych i trudnych latach PRL-u, o czasach mojego dzieciństwa. Temat kartek na jedzenie i słodycze był długo drążony, no bo jak to możliwe? Że co? Nie można było normalnie pójść do sklepu i kupić tego, co było potrzebne? Czekolada na kartki? Nie mieści im się to w głowie! Puste półki? Mięso spod lady? Ćwiartki kupowane gdzieś na wsi? Nie było telefonów komórkowych, komputerów i kolorowej TV??? Godzina policyjna? Obskurne place zabaw? Ciche wyjazdy - do dzisiaj pamiętam dziewczynkę, która wraz z rodziną (ojciec był zaangażowanym działaczem Solidarności) zniknęła w czasie jednej nocy - zostały po nich jedynie firanki w oknach. Dokąd wyjechali? Ponoć ich celem była Kanada. Tajemnicze zniknięcia i internowania. Czołgi na ulicach w stanie wojennym - pamiętam twarze żołnierzy, którzy stali przy takim czołgu ( -Prawdziwym?) pod Kielcami, i dobrotliwie nas nie zatrzymali, choć nasz samochód miał rejestrację innego województwa. I oporniki w swetrze mojej siostry i jej kolegów z LO. I ... długo by można.
Dzieci patrzyły na mnie jak na dinozaura opowiadającego o erze przedpotopowej. A moje rozmarzenie na wspomnienie rodziców wracających z Puław czy Dęblina, gdzie czasem jeździli, bo tam były lepiej zaopatrzone sklepy (z racji wojskowego Dęblina) - z kiścią bananów, których spotkałam na klatce schodowej czy wspomnienie parówek, które siostra-studentka przywiozła z Warszawy (ich smak pamiętam do dzisiaj!) - wzbudziło w nich lekko litościwy uśmiech.

No cóż, tak było. Trudno uwierzyć.  A temat ten wypłynął przy okazji oglądania książeczki, którą dostałam od redakcyjnej koleżanki, "O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka" Mai Dobkowskiej i Zbigniewa Dobosza (wydanej przez Muzeum Historii Polski w Warszawie).
Ta książeczka to trzydzieści kilka stron opowieści o historii Nowej Huty, a przy okazji i czasach, w których powstawała - trudnych, szarych, biednych. 30 kilka stron do przejścia których i przeczytania ,niezbędne są klej, kredki, nożyczki - dziecko ma tu co robić, bo nie tylko słucha, ale i czynnie wykonuje zadania - wycina, nakleja, rysuje... A przy okazji zabawy twórczej, dowiaduje się, jak wyglądało życie ludzi w PRL-u- odwiedza zakład fryzjerski pani Grażynki, ogląda stare autobusy "ogórki", poznaje mimochodem fragmenty historii (o co chodziło z krzyżem w Nowej Hucie?; dlaczego był pomnik Lenina i go nie ma, ku radości;  dlaczego kina miały nazwy na S; co to jest solidarność i Solidarność, kim był przodownik pracy i co znaczy "100 procent normy")...
O PRL-u można mówić tak, aby nie z nudzić, a zainteresować historią  - nawet kilkulatków. Bardzo fajna książeczka. Polecamy!



"O Nowej Hucie twórczych zabaw kilka"

Maja Dobkowska, Zbigniew Dobosz,
Muzeum Historii Polski w Warszawie,
Kraków 2012.

niedziela, 14 października 2012

Koty z odzysku ;)


Antoś od dwóch dni gorączkuje, kolejny weekend siedzimy więc w domu. Coś trzeba robić, kiedy temperatura spada, i chory chwilowo staje się aktywny. Koty z rolek po papierze widziałam kiedyś na jakimś blogu, źródła nie podam, bo nie pamiętam. Nasze sprawiły dużą frajdę chłopakom, którzy robili je z zaangażowaniem godnym większej sprawy!

Jak zrobić domek z pudełka po pizzy? Domy cz. 2

Część pierwsza TU

środa, 10 października 2012

Pierwsze, drugie i trzecie urodziny prosiaczka, Aleksandra Woldańska-Płocińska


Prosiaczek i krótka, prosta historia o jego pierwszych urodzinach bardzo przypadły nam do gustu. Wypożyczając tę książkę myślałam, że robię to głównie dla siebie, bo chłopcy są już za duzi na takie opowieści. Jednak kolejny raz przekonałam się, że książki obrazkowe są dla wszystkich.

Prosiaczek z okazji swoich pierwszych urodzin urządził przyjęcie, na które zaprosił swoich przyjaciół. Poznajemy wszystkich gości - witamy ich razem z prosiaczkiem, który na tę okazję założył elegancki strój i błyszczące buciki. Pierwszy przyszedł dzik i przyniósł w prezencie dwa jabłuszka, osy przyleciały z kwiatami, żuk przyturlał arbuza, kura - jajka dżdżownica wielki balon....Przyszedł jeszcze niedźwiedź ze słoiczkiem miodku i spóźniony suseł z kolorowym pióropuszem, a także mrówki z tortem o smaku kasztanowym.

Jednak nasz prosiaczek jest zasmucony... Bo czy rzeczywiście  wszyscy goście już dotarli? Czy najlepszy przyjaciel prosiaczka - borsuk - zapomniał o jego urodzinach? Przekaz książki jest czytelny dla wszystkich: dobrze jest mieć przyjaciół!

Dla autorki Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej duże brawa za dowcipną opowieść i ciepłe ilustracje. Urzekły mnie kolory! Niektóre zestawienia kolorystyczne na pierwszy rzut oka nie pasują, ale po chwili wiesz, że nie mogłyby być lepsze! Bardzo estetycznie wydana książeczka, patrząc na moje dzieci zdecydowanie nie tylko dla maluszków!

Pierwsze urodziny prosiaczka
tekst i il. Aleksandra Woldańska-Płocińska,
Wyd. Czerwony Konik,
Kraków 2010
format: 18 x 18 cm
ilość stron: 32
oprawa kartonowa
kategoria wiekowa: 0+
cena: 24.90 zł.







Drugie urodziny prosiaczka


Czas szybko płynie, ani się obejrzeliśmy - prosiaczek obchodzi drugie urodziny! Tym razem wraz z grupą dobrze nam już znanych przyjaciół zastanawia się, jak spędzić ten dzień, aby był wyjątkowy. Jakie pomysły mają sowa, wiewiórka, borsuk, królik, ślimak, bóbr, dżdżownica, mucha? Który z nich przypadnie naszemu jubilatowi do gustu? Czy zrobią coś szalonego i np. polecą do Afryki, jak proponuje mucha, zapominając, że prosiaczki nie potrafią latać czy poczytają książki, choć według wiewiórki psuja one wzrok? Prosiaczkowi trudno podjąć decyzję, marudzi, waha się... 
Co jest ważne w czasie świętowania? Czy spektakularne wydarzenia, atrakcje czy obecność najbliższych? Okazuje się, że urodziny są najlepsze, jeśli spędza się je z przyjaciółmi, wtedy nawet beztroskie niecnierobienie smakuje wyśmienicie!
Plus piękne, kolorowe ilustracje i buźki sympatycznych bohaterów!

Drugie urodziny prosiaczka
Aleksandra Woldańska-Płocińska
wyd. Czerwony Konik, 2012
format: 18x18 cm
ilość stron: 32
oprawa: książka kartonowa
cena: 24.90 zł



Trzecie urodziny prosiaczka



Trzecie urodziny to już ho, ho! Dziecko jest zdecydowanie starsze (prosiaczek też podrósł i stał się bardziej zdecydowany), kartonówki strony ustępują miejsca zwykłym stronom. Treści też więcej. (zmieniła się także autorka, tekst napisała Aleksandra Polewska). Na szczęście zwierzaki te same i ten sam problem - jak świętować urodziny prosiaczka, trzecie urodziny! Tym razem prosiaczek wybiera się na wycieczkę do zoo. Co go tam spotka? Same przyjemności! Czy spełnią się wszystkie jego życzenia?

Trzecie urodziny prosiaczka
Aleksandra Polewska
Il.  Aleksandra Woldańska-Płocińska
wyd. Czerwony Konik, 2014
format: 18x18 cm
ilość stron: 64
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 29.90 zł




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...