O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

sobota, 31 sierpnia 2013

Mini ZOO i park dinozaurów po Chojnicami


W czasie naszego wakacyjnego kaszubskiego przemieszczania się trafiliśmy do Mini Zoo i parku dinozaurów pod Chojnicami. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że jechaliśmy gdzie indziej, a wylądowaliśmy gdzie indziej - Odojewscy mają drugie Mini Zoo bliżej Człuchowa, my zatrzymaliśmy się przy stacji benzynowej pod Chojnicami i nie przyszło nam do głowy, że to dopiero przedsmak tego, co jest dalej. No nic. I tak było fajnie - przede wszystkim, kiedy przeszło zaskoczenie, że to, do czego zmierzaliśmy (ha, ha) jest przy stacji benzynowej jako bonus dla kierowców ;) zaczęliśmy się nieźle bawić. Chłopcy biegali od dinozaura do dinozaura i rozemocjonowani karmili trawą kozy ;) Widzieliśmy strusie, lamę, barany, jednak zdecydowanie najwięcej czasu spędziliśmy przy kurach, podziwiając ich hipsterskie upierzenie i fryzury afro ;)
Wszystko jest tu tak zorganizowane, że rodzice nie spuszczając dzieci z oczu mogą w spokoju wypić kawę, siedząc jak ludzie przy stoliku (jak miło!). Jest też plac zabaw. Choć się nie zapowiadało - spędziliśmy tu ze dwie godziny. W bardzo przyjemnej atmosferze.
Zaniepokoił nas tylko stan poroża małego daniela (?) - połamane, z daleka nie było dobrze widać, dopiero na zdjęciach - przybliżając je zobaczyliśmy, że jest uszkodzone, zakrwawione. Czy rozwalił je sobie atakując ogrodzenie? Czy ktoś zwrócił na to uwagę?





sobota, 24 sierpnia 2013

Orzechowy łasuch, Roberto Mezquita, Bernardo Carvalho


Wydawnictwo TAKO przybliżajace nam literaturę hiszpańską i portugalską, to kolejne wydawnictwo w Polsce, którego książki można brać w ciemno. Po książce "CZARY", przyszedł u nas czas na "Orzechowego łasucha". 
Książka nas, co tu dużo mówić zachwyciła nas - ilustracje wspaniałe! A i sama bajka, która powstała na podstawie bajki ludowej - bardzo przyjemna. Dobrze się ją czyta, a i tekst zapada w pamięć, bo powtarzające się fragmenty przypominają tak lubiane przez dzieci wyliczanki.

Kurka z kogucikiem wybrali się za swoje gospodarstwo (oj, ciekawość - a w tym wypadku i obżarstwo - czasem nie popłaca, jednak gdyby człowiek bądź zwierz nie wychylał nosa poza własne podwórko nie przekonałby się czasem,  na kogoś można liczyć i że współpraca, to klucz do sukcesu!) i znaleźli tam drzewo orzechowe, a że orzechy to ulubiony przysmak kogucika, ten nie potrafił pohamować apetytu na nie... i nieszczęście gotowe! Biednemu kogucikowi orzechy utkwiły w gardle! I zaczyna się akcja - pełna dramaturgii. Istny wyścig z czasem! Bo kurka musi znaleźć pomoc. 

Kogutek się dusi, złapać tchu nie może,
bo w gardle mu utkwił taki wielki orzech.
Do studni po wodę idźmy co sił,
by biedny kogutek oddychał i żył!

Kurka biegnie więc do pani, ta chętnie pomoże, jednak nie ma bucików, a bez nich porani sobie nogi idąc po wodę do studni. Kurka biegnie do szewca - szewc uszyje butki, ale musi mieć wełnę, owca da wełnę, ale potrzebne są nożyczki, kurka odwiedza jeszcze kowala (żeby wykuć nożyczki musi mieć drewno!) i dąb w lesie... Wreszcie obserwujemy bieg pani do studni i finał bajki - pojenie kogucika wodą. Udało się, zdążyli! Ufff...


Orzechowy łasuch,
Roberto Mezquita,
il.. Bernardo Carvalho,

Wydawnictwo TAKO
2012

czwartek, 22 sierpnia 2013

Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny, Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg


Nigdy nie byłam w Toskanii, a bardzo chciałabym. Ten region jest jednym z miejsc w Europie, które muszę, po prostu muszę odwiedzić! Dzięki książce "Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny, leżąc na hamaku  w upalne lipcowe popołudnia, z dala od Warszawy, mogłam poczuć się niemal jedną nogą TAM.

Nie przepadam za przewodnikami, zbyt dużo tam suchych opisów miejsc, jednak ten czyta się jak książkę - bo to przewodnik "subiektywny". Autorzy wiedzą o czym piszą, bo wiele razy zeszli ten region wzdłuż i wszerz i na własnej skórze przekonali się, co warto, kiedy i w jaki sposób.

Przewodnik Goławskiej i Lindenberga to zapis spostrzeżeń, ciekawostek i wspomnień autorów z podróży do Włoch - trochę sentymentalny, na pewno wciągający i zachęcający do samodzielnego poznania tego rejonu. Przyda się szczególnie tym, którzy planują podróż nie z biurem turystycznym, tylko na własną rękę, samodzielnie smakując miejsca i widoki i wyznaczając swój indywidualny szlak przez Toskanię i Umbrię.

Książka dzieli się na dwie części, pierwsza przybliża nam ogólny klimat miejsca i wszystko to, co turysta musi wiedzieć wybierając się do Toskanii i Umbrii, z czym może się tam zetknąć. Praktyczne informacje dotyczące jedzenia, noclegów, cen paliwa, dróg, parkingów przez przegląd restauracji, w których można smacznie zjeść i sklepów, gdzie warto kupować lokalną żywność, czy warto zwiedzać ten rejon na rowerze, gdzie znajdziesz połączenie internetowe czy wiedza, niezbędna do funkcjonowania we Włoszech  np. dlaczego w południe nie warto wybierać się nigdzie ze względu na sjestę.

Trochę tu historii - w każdym podrozdziale znajdziemy cytaty  z książek i wspomnień podróżników z odległych lat i wieków - dzięki czemu widzimy, jak zmieniło się życie we Włoszech. To zderzenie czasów dawnych ze współczesnymi nadaje ciekawy rys opowieści o tym pięknym kraju.

Drugi rozdział: "Zwiedzanie Toskanii i okolic" poświęcony jest miejscom, w których autorzy byli, a które warto odwiedzić i co można tam zobaczyć. A co może rozczarować i dlaczego?
Autorzy dzielą się swoimi przeżyciami i spostrzeżeniami, nie ma tu suchych relacji, każda ubarwiona jest jakąś ciekawą opowieścią czy anegdotą przybliżającą klimat tego miejsca, temperament mieszkańców, kulturę i styl życia.
No i zdjęcia - gratka dla miłośników kotów! Bo kotów tu nie brakuje i wcale nie trzeba wiedzieć, że autorzy są ich gorącymi wielbicielami, bo to po prostu widać!
Polecam i to nie tylko tym, którzy pakują walizkę i ruszają na podbój Włoch, ale wszystkim marzącym o wyprawie do toskanii i Umbrii - bo to kopalnia wiedzy i ciekawostek, które warto znać.






Dziekuję wydawnictwu Zysk  i S-ka za przesłanie książki.


Toskania i Umbria.Przewodnik subiektywny,
Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg,
Wydawnictwo Zysk i S-KA, 2013.


środa, 21 sierpnia 2013

Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie


Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie musieliśmy odwiedzić - Antek i Staś uwielbiają pociągi, więc Kościerzyna była jednym z ważniejszych punktów do odwiedzenia na naszej kaszubskiej mapie. Nie trafiliśmy jednak z pogodą, kiedy wyjeżdżaliśmy z naszej wakacyjnej bazy - było słońce, jednak już po przejechaniu kilkunastu kilometrów  ładna, słoneczna pogoda stała się wspomnieniem. Zaczęło lać i to jak! 
A cóż, nasze kalosze i płaszczyki przeciwdeszczowe pozostały w domu..- nie przewidziałam deszczu, bywa.. Udało nam się jednak kupić śmieszne, duże i kolorowe peleryny, w których wyglądaliśmy całą rodziną tak, że przed wejsciem na teren muzeum dostaliśmy gremialnie głupawki. Przyznam, że do dzisiaj na wspomnienie sześciu pląsających zjaw w kolorowych, chińskich płaszczykach wybucham niekontrolowanym śmiechem...
A w muzeum...Patrząc na co okazalsze parowozy, jak żywo stanęła mi przed oczami stara lokomotywa z książki Walthera Petri. Na pewno któraś z kościerzyńskich lokomotyw - to ona!
Skansen powstał w 1991 roku, a parowozownia działała tu od końca 19 wieku! Lata świetności polskich parowozów przypadły na lata 30-te XX wieku - eksponaty z tego czasu prezentują się naprawdę okazale! Więcej o muzeum TU
Chłopaki z zachwytem oglądali piękne i wielkie lokomotywy, do niektórych mogli nawet wejść i "pokierować".



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...