O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 29 września 2013

Grzybobranie ;)


To ostatnie ciepłe dni czy jeszcze na trochę słońca możemy liczyć? Nie wiem, ale póki się da - będziemy uciekać za miasto, albo "za miasto" w mieście. Nie ma jak włóczęga po lesie w poszukiwaniu czegokolwiek: zwierząt, ptaków, pająków, żołędzi, owoców dzikiej róży, szyszek czy... grzybów. Okazuje się, że mam dwóch małych grzybiarzy w domu, którzy z pasją i cierpliwością mogą wędrować godzinami ze wzrokiem utkwionym w ziemię i szukać, szukać, szukać... jednego grzyba, drugiego grzyba, trzeciego grzyba....Natomiast Staś zdecydowanie nad uroki przyrody przedkłada uroki miasta - snuł się za nami jęcząc "chodźmy już na plac zabaw, chodźmy stąd... kiedy pójdziemy do domu? nudzi mi się, mamooooo, nuuuuudzi mi się...".
Od razu uspokajam - zawartość naszej torby została uważnie obejrzana przez specjalistę, który stwierdził, że wszystkie są jak najbardziej jadalne :)

sobota, 28 września 2013

niedziela, 22 września 2013

Magda, miłość i rak, Alina Mrowińska

Po "Chustce", to kolejna ważna książka. Magda Prokopowicz, założycielka Fundacji Rak'n'Roll i blogerka. Magda to kobieta, która dawała nadzieję innym chorym, że z rakiem można walczyć i żyć, kochać i jeszcze pomagać innym. W czasie choroby zaszła w ciążę i urodziła zdrowe dziecko. Magda pokazywała, że można trzymać  "łeb do słońca", mimo wszystko. Z chorobą walczyła 8 lat. Zmarła 22 czerwca 2012 roku. Premiera 25 września. Czekam.

Magda, miłość i rak,
Alina Mrowińska,
Wydawnictwo Zwierciadło.

2013

poniedziałek, 16 września 2013

Ważna książka, bo pierwsza... i nie ślinimy rogów!

Toy story 2* - nie będzie ani o filmie, ani o książce. Tylko o Franku - pierwszoklasiście, który sam z siebie, nie zachęcany ani nie namawiany przez nikogo, odwiedził szkolną bibliotekę i pożyczył SAM swoją pierwszą książkę!
- Trochę się bałem, że nie będzie tam karteczki z moim nazwiskiem - opowiadał. Ale była! Pani bibliotekarka zaprowadziła go do regału z książkami dla pierwszaków. Franek zerknął tu i ówdzie i wziął "Toy story 2". Książkę przyniósł do domu, wyjął z dumą z plecaka i poinstruował chłopców, że "to książka z JEGO biblioteki, najlepiej niech jej nie dotykają, bo nie wolno jej uszkodzić!". Antek i Staś wykazywali ekscytację równą mojej, tym bardziej, że film znają. Franek ostatecznie pozwolił im książkę obejrzeć, a nawet ponosić, jednak odbywało się to pod jego czujnym spojrzeniem. Gdyby coś poszło nie tak - książka bez wątpienia wróciłaby we Frankowe ręce ;) Po obejrzeniu obrazków trzeba było z miejsca zacząć czytać, koniecznie! 
- Mamo? czy ty przekręcasz strony - o tak ??? - tu Franek poślinił palec i przekręcił niewidzialną stronę.
- No... czasem - przyznałam ze skruchą...
- Nie wolno! Bo książki się niszczą, nie ślinimy rogów! - zostałam pouczona.

Hmmm, nasze domowe książki mają czasem ciężkie życie i traktowane bywają ekstremalnie, o delikatniejsze obchodzenie się z tymi, które sama pożyczam w bibliotece też muszę się często dopominać... a tu proszę!


* Chudy, Buzz i przyjaciele - zabawki Andy'ego, które ożywają, gdy nie widzi ich człowiek. Ten animowany film znają i lubią chyba wszystkie dzieci (i rodzice ;)) - nie brakuje tu humoru, przygód, szalonych pościgów, zaskakuje też pomysłowość i odwaga zabawek, dla których nie ma rzeczy niemożliwych - pod warunkiem, że ze sobą współpracują.


Toy STORY 2,
Disney,
Wydawnictwo EGMONT.

sobota, 14 września 2013

Urodziny Misia - jak zrobić pudełko?


Misio miał urodziny, trudno powiedzieć które... ale miał. I Antoś, który jest największym przyjacielem Misia (a Miś jest największym przyjacielem Antosia), postanowił dać mu prezent. Prezent, co oczywiste, trzeba ładnie zapakować. I tu wkroczyła matka!
No, muszę się pochwalić, muszę! Bo zdolności manualne u mnie niewielkie, a tu - udało się! Zrobiliśmy pudełeczko na prezent! Sami! I jestem zdumiona, jakie to proste! I nie jest potrzebny ani klej, ani ołówek, ani linijka, tylko dwie kartki papieru - najlepiej technicznego i kolorowego!
Chłopcy mieli problem z związaniem kokardki, ale i to się udało ;)

A co Misio dostał w prezencie?
Inspiracja i pomysł STĄD [KLIKNIJ]

piątek, 13 września 2013

Pałac w Kozienicach


Nasze kolejne wspomnienia z wakacji. Tu polowali Jagiellonowie, tu urodził się Zygmunt Stary. Kozienice to małe, malownicze miasteczko w sercu Puszczy Kozienickiej. Warto zobaczyć tu nie tylko zespół pałacowo-parkowy, ale też replikę mostu pontonowego 1410 roku, najstarszy świecki pomnik - kolumnę Zygmunta (starsza o stoo lat od kolumny w Warszawie), hamernię (walcownia miedzi z XVIII w), kramy kupieckie, cmentarz rodziny Dehnów czy cmentarz żydowski z XVII wieku (90 macew). 
To świetne miejsce dla lubiących aktywny wypoczynek - są tu nie tylko wspaniałe lasy, ale też  jezioro z ośrodkiem rekreacyjnym (można wypożyczyć kajaki, rowerki wodne, łódki), basen, ścieżki rowerowe, stadnina koni...

Dlaczego Kozienice?
Jedna z historii powstania nazwy miasta opowiada o polowaniu, w którym brał udział król. Strzelił do sarny, na którą mówiono niegdyś "koza", ale chybił. Zawołał: Kozie nic! Inna legenda rozwija to wydarzenie: za biedną sarenką ruszył pościg. Zdziwienie króla było ogromne, gdy na polanie, na którą dotarli, zobaczył ową "kozę" i stojącego obok niej starca. Starzec opowiedział historię córki, którą rozkochał w sobie za pomocą magicznych ziół, leśny duszek. Gdy ojciec dziewczyny się o tym dowiedział, szybko znalazł majętnego młodzieńca, za którego postanowił wydać córkę. Leśny duszek, zazdrosny o swoją ukochaną zamienił ją w sarnę... Król wzruszony historią ponownie zawołał "Kozie nic!" i zakazał polować na sarny w tych rejonach. Osada została więc nazwana Kozienicami.
W herbie miasta była sarna, jednak malujący go w później artyści - kozę zastąpili jeleniem, bo według nich godniej się prezentował. I został jeleń ;)


sobota, 7 września 2013

Chojnice, woj. pomorskie


W Chojnicach byliśmy przejazdem, urzekła mnie uliczka, przy której wypłacałam pieniądze z bankomatu. Postanowiliśmy w drodze powrotnej zatrzymać się tu i trochę pochodzić. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę - spacer po starówce nas zachwycił. Wąskie uliczki, pruski mur, połączenie starych budynków z nowoczesnymi. Czysto, porządnie i pięknie.
Najstarsze wzmianki o Chojnicach pochodzą z 1275 roku. Miasteczko szybko wzbogaciło się na handlu - leżało na szlaku łączącym Zakon Krzyżacki z Branderburgią. Jest tu co oglądać i zwiedzać, Bazylika pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela z XIV wieku, barokowe kolegium jezuickie z XVIII w., piękne średniowieczne mury z Bramą Człuchowską, kamieniczki z XVIII i XIX w., neogotycki ratusz z 1902 r., spichlerze przy ul. Krótkiej czy wieża ciśnień...
A na koniec, tuz przy parkingu na dzieci czekał wielki plac zabaw z kilkoma stawami i mnóstwem atrakcji! Zdecydowanie polecamy!


Na koniec wirtualny spacer po Chojnicach. (KLIKNIJ)

Tadeusz Broś Sorry Batory, czyli przypadki Pana Teleranka, Anita Czupryn, Paweł Brzozowski


Kto z mojego pokolenia pamięta Teleranek z Tadeuszem Brosiem jako prowadzącym - ręka do góry!  Po książkę "Tadeusz Broś Sorry Batory, czyli przypadki Pana Teleranka" sięgnęłam z ciekawości, bo gdzieś w internecie wpadły mi w oko jej fragmenty. Dowcipne opowieści telewizyjne, anegdoty, często pikantne, którymi Broś, co już wiem - sypał jak z rękawa.

Jednak ta książka, choć zabawna, iskrząca humorem, złośliwymi komentarzami, dająca obraz tego, co po drugiej stronie ekranu, a także ukazująca portret czasów PRL-u i transformacji politycznej w kraju - to przede wszystkim przejmująca historia upadku człowieka i prób podniesienia się.

Broś po złotych latach traci kierunek, a kiedy powija mu się noga - okazuje się, że na placu boju pozostał sam. Bez pracy, z koszmarnymi długami, bez wszystkich tych, którzy poklepywali go po plecach. Jego maile i telefony pozostają bez odpowiedzi. Ale on próbuje - wymyśla nowe programy telewizyjne, a kiedy zwyczajnie już nie ma na chleb - zaczyna jeździć taksówką, pracuje jako telemarketer, a nawet stróż..Ciągle jednak snuje plany...
Broś uważał, że za jego sukcesami stał on sam i przypadki, te dobre wznosiły go w górę, a kiedy pojawiły się te złe -  jak klocki domina zaczęło sypać się wszystko... Zgubiła go zbytnia pewność siebie w połączeniu z alkoholizmem (chorował też na gruźlicę), z którego długo nie zdawał sobie sprawiły. Broś twierdził też, że na jego wyrzucenie z telewizji miały wpływ też rozgrywki polityczne.
Ta książka to do bólu szczera opowieść niegdyś gwiazdy telewizyjnej, osoby prowadzącej festiwale, wybory miss, koncerty  itd., a teraz nie mającej na bilet tramwajowy. Smutna historia człowieka, który mimo wszystko żył wiarą, że się odbije, że wróci do tego, co kocha najbardziej (uzyskał prawa do adaptacji sztuki Pilcha, jednak kiedy Karolak zdecydował się ja wystawić w swoim teatrze - Pilch wycofał je). Ostatnie lata zdominowała jednak gorzka świadomość, że może się nie udać. Bo próby odbicia się były mglistą ułudą alkoholika. Broś był  Broś zmarł w październiku 2011 roku. Miał 62 lata.

Od wywiadu-rzeki, którego udzielił dziennikarzom Anicie Czupryn i Pawłowi Brzozowskiemu trudno się oderwać, Broś jest świetnym rozmówcą - opowiada ze swadą i humorem i choć puenta, do której się zbliża, jest tragiczna - nie traci rezonu, nie żali się, choć im dalej w las, tym bardziej czujemy smak goryczy. Historia Brosia pokazuje jak łatwo można stracić wszystko, jak boli upadek z wysokiego konia, a najbardziej społeczne wykluczenie.

Tadeusz Broś Sorry Batory, czyli przypadki Pana Teleranka, 
Anita Czupryn, Paweł Brzozowski,
2013.

Wydawnictwo Replika,



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...