O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 29 października 2013

Dotoczyła się...


Miała być inna, ja optowałam za dekoracyjnymi gwiazdkami (TU), niestety zostałam przegłosowana miażdżącą liczbą głosów - ma być strasznie i już. Oglądaliśmy zdjęcia w internecie, dyskutowaliśmy nad kształtem oczu, paszczą/uśmiechem, ilością zębów czy kształtem nosa. Kiedy przystąpiliśmy do pracy, efekt nas nie zaskoczył - okazało się, że znowu wyszło... jak zawsze :)

niedziela, 27 października 2013

Pierwsze nietoperze już nadleciały ...


Dzieci Halloween uwielbiają, ja nie bardzo. Ale dłubiemy przy tych dyniach i nietoperzach. Pierwsze już nadleciały!  Dynie jeszcze się nie dotoczyły...

***

Konkurs trwa, kto ma ochotę nas wspomóc - jeszcze może dzisiaj to zrobić :) Wystarczy polubić TU.

piątek, 25 października 2013

Konkurs

Czytamy namiętnie i trochę o tym piszemy, a do tego jesteśmy dużą rodziną :) Nigdy nie brałam udziału w żadnych konkursach, ale może czas pokazać się bardziej światu?
Zapraszamy na https://www.facebook.com/duzarodzina/posts/580439565345113 - jeśli lubicie do nas zaglądać - prosimy o klik "lubię to":)

"Cudaczek i przyjaciele" czyli co czytać dzieciom?


Gdybym regularnie kupowała dzieciom magazyny w kiosku, nie miałabym problemu z wyborem (tak jak nie mam i teraz - bo kupuję "Świerszczyk", który przeżywa swój wielki come back). Choć jest ich niewiele, w zalewie magazynów kierowanych do wielbicieli poszczególnych bajek, ilustrowanych postaciami z tychże - można znaleźć wartościowe pisma - które mają coś do zaoferowania najmłodszym.

Jakiś czas temu znajomy podrzucił mi kopertę z kilkoma numerami magazynu dla dzieci, z prośbą, żebym rzuciła na nie okiem. Trochę przeleżały w kopercie, przyznaję się bez bicia - kopertę włożyłam między gazety i... czas mijał. Dużo czasu. Ponieważ teraz mam go trochę więcej, robiąc porządki tu i ówdzie, natknęłam się na nie i zawstydzona - obejrzałam i przeczytałam.


"Cudaczek i przyjaciele", bo o nim mowa to 50-stronicowy dwumiesięcznik wydawany przez Orangeblue media -  kompendium wiedzy dla dzieci w wieku 6-8 lat, choć i młodsze znajdą tu dużo ciekawych wiadomości. Nie znałam tego magazynu, a szkoda.

Każdy numer podzielony jest na tematyczne bloki: łamigłówki, bajki, ciekawostki, eksperymenty, przyrodę i angielski. Znajdziemy tu i troszkę literatury (wiersze i bajki m.in. Agnieszki Frączek i Olgi Pawlik), przepisy kulinarne do zrobienia wspólnie z rodzicem, wycinanki (nie ma chyba dziecka, które tego nie lubi!) dołączone do środka magazynu na odrębnych, tekturowych kartach, jest tu też sporo nauki - dzieci piszą, uczą się matematyki przez zabawę, poznają swoje ciało (i emocje!)  i otaczający świat, nowe pojęcia, a także dowiadują się jak działają przedmioty codziennego użytku (np. suszarka). Mnóstwo tu rebusów, łamigłówek, jest krzyżówka...
W jednym z numerów, które mam przed sobą - są piękne wzory na własnoręcznie robione kartki świąteczne z muliny, guzików, filcu - już wiem, skąd w tym roku będziemy czerpać inspirację :) A dla łakomczuszków apetyczne ciasteczka.  Moich chłopaków na pewno bardzo zaciekawi model samolotu do złożenia i przepis na bańki, które lubią puszczać nawet zimą ... w łazience.
A wszystko to dosyć ładnie podane (choć brakuje mi tu Świerszczykowego podejścia do ilustracji), bez zbytniego natłoku wprowadzającego na stronach poczucie zamieszania i komiksowatości - choć można by to nieco złagodzić. Komiksowatość  i pstrokatość, milion ramek, zdjęć i kolorów to jest to, co mnie drażni w pisemkach dla maluchów i na co jestem szczególnie wyczulona.

Dodam jeszcze, że w 2012 roku Cudaczek i przyjaciele otrzymał nagrodę główną w konkursie "Świat przyjazny dziecku" Komitetu Ochrony Praw Dziecku, w kategorii  najlepsze pismo dla dzieci.

Cudaczek w sieci:
Cudaczek ma też swoją stronę w internecie KLIK, na której jest sporo gier i zabaw dla najmłodszych - polecam, byłam, sprawdziłam :)

czwartek, 24 października 2013

Józio i ryby, Milena Lukešová, Jan Kudláček


Książki, przynoszone przez Franka z biblioteki szkolnej, zawsze sprawiają mi ogromną radość. Mój siedmioletni czytelnik z wielkim pietyzmem i estymą podchodzi do swoich szkolnych "zdobyczy". Ja podobnie - bo to jego wybór, jego staranie i zaangażowanie - bez mamy odrzucającej niektóre pozycje czy sugerującej inne... Po Toy Story czy Garfieldzie, stojących na głównej półce dla najmłodszych uczniów przyszedł czas na książki, których trzeba poszukać.
- Mamo, tam nie ma takich książek, jakie my wypożyczamy - słyszałam, kiedy pokazywał mi to, co wypożyczył. Po którejś już wizycie w bibliotece (i komplemencie pani bibliotekarki, że jest Prawdziwym Czytelnikiem) przyniósł coś, co wzbudziło mój autentyczny zachwyt "Józio i ryby", czeskiej autorki Mileny Lukešovej, przepięknie zilustrowane przez Jana Kudláčka.
Od tych ryb nie mogłam oderwać oczu długo po tym, jak już zgasiłam światło w pokoju chłopców.

Historia jest prosta: Józio bardzo lubi chodzić nad rzekę, w której mieszka Wodniczek i jego ryby. Wodniczek przyjaźni się z chłopcem, razem porządkują rzekę i przygotowują ją do zimy (muszą być przeręble, żeby do wody docierał tlen) i wiosny - trzeba wyłowić stare liście i śmieci, wrzucane tu przez ludzi. Kiedy nie może przyjść, bo np. jest chory - denerwuje się, bo wie, że rzeczni mieszkańcy czekają na niego i przynoszone przez niego smakołyki. Głównymi rybimi bohaterkami są Duża ryba i Mała rybka, dzięki którym poznajemy całe podwodne królestwo - ileż tu dziwnych i niesamowitych ryb! Ładna historyjka, i przepiękne obrazy z pogranicza snu.
A ja oglądając  ilustracje widzę, jak bardzo zmieniają się trendy w ilustracji, bo dzisiaj się już tak nie rysuje.


Józio i ryby,
Milena Lukešová,
ilustracje Jan Kudláček

Albatros 1986.

wtorek, 22 października 2013

Niebajki, Geert De Kockere, il. Johan Devrome


Niebajki, flamandzkiego pisarza dla dzieci Geerta De Kockere (1962), to krótkie opowiastki o zwierzętach, które autor obdarzył wieloma ludzkimi cechami, niepokojami, lękami, czy kompleksami. Zwierzaki mierzą się tu z własnymi słabościami i często przegrywają, coś im się nie udaje.  Bohaterowie mówią o swoich planach, marzeniach - mówią o życiu. Koza marzy o tym, aby być owcą, a owca bardzo chciałaby być kozą; pies planuje, że wreszcie kogoś ugryzie - przymierza się do tego przez cały dzień, w końcu pod wieczór sfrustrowany chapnął myszę; głodna wrona użala się nad sobą i tym, że cały świat jest przeciwko niej, że przegapia oranie pola,  które jest nie lada gratką - pług odkrywa w ziemi same przysmaki; żaba cierpiąca na lęk wysokości bardzo chce oddać skok do najpiękniejszego strumyka, jaki w życiu widziała (tyle tylko, że jest on w dole) - wreszcie skacze, tylko... daleko od strumyka.
Świetnie napisana książka - idealna  do głośnego czytania, choć czytając ją chwilami miałam wrażenie, że adresatem Niebajek powinni być dorośli, a nie dzieci. Humor książki  lekko przewrotny, czytelny dla dorosłych - dla dzieci nie zawsze zrozumiały. Ja widziałam tu ukryte znaczenia i drugie dno - chłopcy odbierali tę książkę bez niuansów, po prostu.
Ładne wydanie, ciekawe ilustracje Johana Devrome'a.

Niebajki,
Geert De Kockere
il.Johan Devrome,
Nasza Księgarnia, 2006.

poniedziałek, 21 października 2013

Magda, miłość i rak, Alina Mrowińska








Magdę kojarzy bardzo wiele osób, podobnie jak Chustkę (TU) Niektórzy poznają ją dopiero teraz, choć Magda już tu nie mieszka...
Magda blogerka, Magda i rak, Magda założycielka Fundacji Rak 'N'Roll, Magda matka, Magda żona, Magda piękna i radosna Magda, Magda, której przydarzył się Cud.

Był film, teraz jest książka.
Od Magdy nie można oderwać oczu. Oderwać nie można się też od książki, przynajmniej ja tak miałam, przeczytałam ją jednym tchem, od początku do końca, chociaż znałam historię Magdy z bloga i filmu, i  wielu wywiadów. Magda zarażała energią, ta energia biła z niej, dodawała sił innym. Jej historia jest niezwykła, tak jak niezwykła jest historia każdego, kto ociera się o ekstremum. Kto zostaje postawiony przed ścianą i żyje z nieuleczalną chorobą, wyszarpując każdy dzień, tydzień, miesiąc, rok życia...
W książce cenne jest to, że jest prawdziwa, nie ma tu czerni i bieli, jest za to dużo odcieni szarości. Była wielka miłość i trudne życie w związku - z chorobą, jako tą trzecią.  Były wielkie szczęścia - ciąża, choć nie powinna się zdarzyć, narodziny zdrowego dziecka (mimo chemioterapii w czasie ciąży). Były niezwykłe spotkania z ludźmi, pomaganie i wspieranie, była walka. I przydarzyła się śmierć. Ale Magda nie przegrała, choć odeszła. O tym świadczy ta książka.

"Bałam się, że po śmierci Magdy będzie mi jej brakować. Ale nie brakuje... Jest tak samo blisko, jak była za życia" pisze Mrowińska.

W książce bardzo ważnym punktem jest wywiad z mężem Magdy, Bartkiem Prokopowiczem. Czytałam go kilka razy. Mąż Magdy szczerze mówi nie tylko o wielkiej miłości, która im się przytrafiła, ale i życiu z osobą chorą. O samotności, pretensjach i niezrozumieniu, negatywnych emocjach, które kłębiły się wokół nich. O zaborczości raka.

Bardzo ważna to książka. Poruszająca, dająca do myślenia i ... przemyślenia. I mimo śmierci Magdy - nie przytłacza smutkiem i żalem. Bo Magda wygrała, mimo wszystko.


Magda, miłość i rak. Magda Prokopowicz o życiu, śmierci ... i o nadziei,
Alina Mrowińska,
Wydawnictwo Zwierciadło, 

2013.

piątek, 18 października 2013

Wynalazca, Jean-Francois Martin

 Wynalazca urzeka pięknymi ilustracjami w stylu retro. Oglądając je, pewnie przez te kolory z dominującym głębokim brązem, czułam zapach czekolady... Dzieci chętnie podejrzą jak wygląda praca wynalazcy, a przy okazji dowiedzą się, dlaczego nie da się na skróty z milionera stać się  miliarderem. 

Jak to się dzieje, że wynalazca coś wynajduje? Jak wygląda proces twórczy? Czy to jest nagłe olśnienie czy żmudny i trudny proces myślowy? Na te pytania może dać nam odpowiedź książka „Wynalazca” J.F. Martina.

Felix jest wynalazcą, wynalazł już „sprytny zestaw narzędzi – majsterkujący paluszek nie zrzędzi”, dziadka do kokosowych orzechów, 36-kropelkową pipetkę dla zagonionych cierpiących...

Każdy wynalazek zajmuje mu zawsze jeden tydzień. W poniedziałek Felix zastanawia się i wpada na pomysł, we wtorek rysuje projekt wynalazku, od środy do soboty wykonuje go – przybija gwoździe, wkręca śruby, w soboty robi próby, a w niedzielę odpoczywa. I zawsze tak jest – pan Felix prowadzi tryb życia uporządkowany i harmonijny... Do czasu, kiedy dostaje nietypowe zamówienie. Do jego domu przychodzi człowiek w zielonym ubraniu i prosi o stworzenie maszyny, która z milionerów uczyni miliarderów.

Pan Felix zlecenie przyjmuje i....myśli. Ma na to cały poniedziałek, jednak to za mało, myśli też we wtorek i środę, czwartek i piątek i sobotę. Widzimy go w różnych miejscach w domu, kiedy chodzi, siedzi, leży i zastanawia się i myśli i myśli i jest zdruzgotany, bo nic nie wymyślił! W sobotę w nocy wpada na pomysł i szybko zabiera się do pracy....Czy udało mu się stworzyć maszynę, która z milionerów uczyni miliarderów? Podpowiemy tylko, że swoim wynalazkiem dał prztyczka w nos wszystkim, którzy szybko i na skróty chcą się wzbogacić.

Wynalazca,
Jean-Francois Martin,
Wydawnictwo Format, 

2012.

czwartek, 17 października 2013

Historyjki o Alicji, która zawsze wpadała w kłopoty, Gianni Rodari

 Rodari - jeden z najlepszych autorów książek dla dzieci we Włoszech (nagroda im. Hansa Andersena, 1970) plus ilustracje Pawła Pawlaka - czy ta książka może się nie podobać? Zdecydowanie nie. To nie Alicja w Krainie Czarów, ale świat Alicji Rodari'ego jest równie zaczarowany, no bo, czy można odlecieć w bańce mydlanej? Albo poznać królową świetlików? To historyjki o dziewczynce, która ciągle wpadała w kłopoty i to dosłownie. Była tak malutka, że pijąc sok wpadała do butelki, puszczając bańki - do bańki, potrafiła wpaść do kranu i szuflady z obrusami, kałamarza, a nawet urodzinowego tortu. Dorośli przyzwyczaili się do nagłych zniknięć Alicji i po prostu często jej szukali. Czy Alicję tak wciągały marzenia i fantazje czy była taka malutka? To nie jest ważne, szczególnie dla dzieci, dla których świat realny i świat wyobraźni stale się przeplatają. Przepiękne ilustracje Pawła Pawlaka - polecamy!



Historyjki o Alicji, która zawsze wpadała w kłopoty,
Gianni Rodari,
il. Paweł Pawlak,
przełożył Jarosław Mikołajewski,
Muchomor, 2003.

poniedziałek, 14 października 2013

Mamoko 3000, Mizielińscy


Nie będzie recenzji, ani długich przemyśleń i opisów. Jeszcze siły nie te ;) Powiem krótko - jeśli musisz głównie leżeć i odpoczywać, a masz w domu gromadkę dzieci, które się nudzą - daj im MAMOKO 3000. Słowo daję - moje chłopaki po 40 minut wiszą nad książką - RAZEM i szukają, porównują, nazywają po swojemu przewijające się postaci (mamy nawet Jacka i Barbarę - Jacek i Barbara - zakochana para! mamo, mamo, a oni się całują! ), a śmieją się przy tym i dyskutują! Czasem któryś któregoś trzepnie w ucho - teraz ja, daj, ja pierwszy zauważyłem! - ale krew się nie leje i o to chodzi!

Szanowni Państwo Mizielińscy i Drogie Dwie Siostry! Wielkie dzięki!

matka rekonwalescentka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...