Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 24 października 2013

Józio i ryby, Milena Lukešová, Jan Kudláček


Książki, przynoszone przez Franka z biblioteki szkolnej, zawsze sprawiają mi ogromną radość. Mój siedmioletni czytelnik z wielkim pietyzmem i estymą podchodzi do swoich szkolnych "zdobyczy". Ja podobnie - bo to jego wybór, jego staranie i zaangażowanie - bez mamy odrzucającej niektóre pozycje czy sugerującej inne... Po Toy Story czy Garfieldzie, stojących na głównej półce dla najmłodszych uczniów przyszedł czas na książki, których trzeba poszukać.
- Mamo, tam nie ma takich książek, jakie my wypożyczamy - słyszałam, kiedy pokazywał mi to, co wypożyczył. Po którejś już wizycie w bibliotece (i komplemencie pani bibliotekarki, że jest Prawdziwym Czytelnikiem) przyniósł coś, co wzbudziło mój autentyczny zachwyt "Józio i ryby", czeskiej autorki Mileny Lukešovej, przepięknie zilustrowane przez Jana Kudláčka.
Od tych ryb nie mogłam oderwać oczu długo po tym, jak już zgasiłam światło w pokoju chłopców.

Historia jest prosta: Józio bardzo lubi chodzić nad rzekę, w której mieszka Wodniczek i jego ryby. Wodniczek przyjaźni się z chłopcem, razem porządkują rzekę i przygotowują ją do zimy (muszą być przeręble, żeby do wody docierał tlen) i wiosny - trzeba wyłowić stare liście i śmieci, wrzucane tu przez ludzi. Kiedy nie może przyjść, bo np. jest chory - denerwuje się, bo wie, że rzeczni mieszkańcy czekają na niego i przynoszone przez niego smakołyki. Głównymi rybimi bohaterkami są Duża ryba i Mała rybka, dzięki którym poznajemy całe podwodne królestwo - ileż tu dziwnych i niesamowitych ryb! Ładna historyjka, i przepiękne obrazy z pogranicza snu.
A ja oglądając  ilustracje widzę, jak bardzo zmieniają się trendy w ilustracji, bo dzisiaj się już tak nie rysuje.


Józio i ryby,
Milena Lukešová,
ilustracje Jan Kudláček

Albatros 1986.

7 komentarzy:

  1. Kupiłam tę książkę kiedyś w antykwariacie. Właśnie dlatego, że jest dzieckiem swoich czasów. Dosyć frapującym.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak, w bibliotece można czasem prawdziwe skarby wynaleźć!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry gust ma ten siedmioletni czytelnik :)

    OdpowiedzUsuń
  4. JA zakupiłam najpierw Dziewczynkę i deszcz...zakochałam się..i kupiłam jeszcze dwie książki tego duetu...:)))
    Moja niespłana 3latka uwielbia je:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...