Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

środa, 31 grudnia 2014

Dla Was


Nie lubię sylwestra. Nie lubię przymusu szampańskiej zabawy. No i nie lubię dat. Sylwester przygnębia, im bliżej do północy tym gorzej. Dla mnie. Nie lubię podsumowywać, wyliczać, sprawdzać, porównywać.

wtorek, 30 grudnia 2014

Poznań w Boże Narodzenie

Poznań kojarzy mi się nie z koziołkami czy cechami, które przypisuje się poznaniakom (oszczędność, pragmatyzm czy pracowitość) tylko z zakamarkowymi książkami, blogiem Otymze i moim prywatnym spa, do którego czasem mam przyjemność przyjechać, by się zresetować ;)

piątek, 26 grudnia 2014

Poświątecznie z kawałkiem Poznania w tle


Za nami święta. Trochę inaczej. I po raz pierwszy nie tam, gdzie zawsze. Z sushi zamiast karpia (szczerze, to karpia nie ma u nas od lat), i pokusą Jansona jako daniem głównym. Bez klasycznej choinki nawet, ale ze stosem prezentów pod gwiazdą betlejemską ;)
Z mszą w małej kapliczce, gdzie jak huknęli kolędy, to szyby drżały, hej! i spacerem po Starym Rynku w Poznaniu.

Przy placu Wolności spotkaliśmy małżeństwo z córką, które zaczepione przeze mnie, pytającą o drogę na SR, nie tylko wytłumaczyło nam, którędy, ale też poleciło i doprowadziło do kościoła z największą szopką w Europie (!). I tak, kiedy sobie szliśmy, i wymienialiśmy się świątecznymi wrażeniami, a chłopaki z nową koleżanką stawali się już dobrymi znajomymi, J. powiedział, że to nasze pierwsze święta poza domem od ... od zawsze. Na to nasz nowo poznany poznaniak popatrzył na nas, i machnął ręką w stronę biegnących przed nami kilkulatków: - Dom jest tam, gdzie dzieci! I to zdanie, proste, oczywiste takie, zapadło we mnie i będzie zawsze przy myślach o tych świętach i świętach w ogóle. Nie ważne gdzie, nie ważne jak, ważne z kim. A my byliśmy w doborowym towarzystwie! Tradycja jest ważna - porządkuje, daje poczucie bezpieczeństwa, ale czasem ciekawie jest stanąć z boku i popatrzeć z innej perspektywy.


Macie ochotę pospacerować z nami po Starym Rynku w Poznaniu? Jeśli tak - zapraszam TU KLIK 

wtorek, 23 grudnia 2014

Po prostu...


Radosnych, pełnych uśmiechu i wzruszeń, ciepłych i rodzinnych świąt z tymi, których kochacie - takich świąt Wam życzę. I deszcz czy śnieg, na minusie czy na plusie - cieszcie się sobą, rozmawiajcie i milczcie, byle razem!
A! i samych dobrych książek pod choinką!

Do zobaczenia już PO :)
majka

niedziela, 21 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy i zadania



Kalendarz adwentowy zrobiłam po raz pierwszy w tym roku i bardzo żałuję, że tak późno! Fajnie wygląda w pokoju, ale przede wszystkim cudownie wprowadza wszystkich w świąteczny nastrój! No i ta ekscytacja i oczekiwanie - co będzie dzisiaj? Jakie zadanie, jaki drobiazg?

W przyszłym roku zacznę przygotowywać się wcześniej, zbierając atrakcyjne malutkie drobiazgi, tak, żeby było ich więcej niż słodyczy. W tym roku w ostatniej chwili kupiłam jakieś gumki-kamyczki, fajne ołówki, mazaki, ozdóbki na choinkę, ale najwięcej było cukierków, mini czekoladek itp.

Nie udało nam się wykonać wszystkich z dotychczasowych zadań (jeszcze przed nami kilka dni), ale cieszę się i z tego, co daliśmy radę zrobić.
Przygotowując zadania odwiedziłam wiele blogów (m.in. Otymże), skąd czerpałam pomysły, i przerabiałam je "pod nas". Spisując zadania (które później wydrukowałam i dokładałam do paczuszek) postawiłam sobie jeden warunek: ma być bezgotówkowo, za to twórczo, samodzielnie i razem
***

Zapisuję je. Może komuś się kiedyś przydadzą, a na pewno przydadzą się mnie. Za rok :) Ułożone są niechronologicznie - ja wkładałam je do paczuszek z kalendarzem w ręku, zwracając uwagę głównie na weekendy, kiedy można zaszaleć, spotkać się z sąsiadami i biorąc pod uwagę wyjazdy do Mamy (gdzie mamy dostęp do kaczek!).



24 zadania na 24 dni


Piszemy list do Mikołaja!

Pieczemy ciasteczka dla reniferów i Mikołaja!

Z rodziną jedziemy na Stare Miasto, obejrzeć choinkę  i świąteczne dekoracje :)

Przygotowujemy ciasto na pierniczki

Pieczemy i dekorujemy pierniczki

Pieczemy pierniczki i zapraszamy sąsiadów na dekorowanie!

Przedświąteczne zdjęcia - robimy rodzinną sesję zdjęciową w mikołajowo-świątecznym klimacie!

Wyprawa do biblioteki poświąteczne książki

Poszukajcie książek o świętach na wieczorne czytanie!

Komu wysyłamy kartki świąteczne? Robimy listę!

Przygotowujemy kartki świąteczne!

Wyprawa na pocztę - wysyłamy kartki świąteczne

Robimy własnoręcznie prezenty dla bliskich!

Grudniowe karmienie kaczek nad jeziorem! Przygotujcie też jedzonko dla ptaków, odwiedzających nasz balkon!


Robimy lampion na roraty!

Biwakujemy pod choinką! Co Wy na to?

Przygotowujemy popcorn i oglądamy świąteczny film. Co to będzie? "Ekspres Polarny", Rudolf czy coś jeszcze innego?

Robimy świąteczne porządki na półce z książkami

Przegląd zabawek - które możecie oddać innym dzieciom?

Dziś dzień uśmiechu i życzliwości! Zrób/powiedz bliskim coś miłego!

Robimy ozdoby na choinkę!

Strojenie choinki :)

Poczujmy zbliżające się święta - udekorujmy dom. Może zrobimy stroik na ścianę albo drzwi?

24 grudnia: dzisiaj jesteście małymi pomocnikami! Przygotujcie nakrycia na stół i pomyślcie, jak jeszcze możecie?

piątek, 19 grudnia 2014

Opowieść o Czerwonej Ziemi, Joanna Rajch


Chłopaki mi rosną i zmieniają się książki, po które chętniej wyciągają ręce. Krótkie opowieści są w stanie ich zatrzymać pod warunkiem, że zachwycą ich ilustracje. Wtedy nie tylko chętnie słuchają, ale i zerkają "po godzinach" czyli po wspólnym czytaniu. Ale najbardziej lubią słuchać historii, w których jest akcja, emocje, coś się dzieje, trochę strasznego, trochę nieznanego, trochę zawiłego, jakiś problem, konflikt, dobro i zło...
W książce, o której będziemy dzisiaj opowiadać znaleźli to wszystko. Plus dużo egzotyki. Bo to książka o Czarnym lądzie.

Mały Ozi, osierocony przez mamę, (zginęła próbując powstrzymać kłusowników), ma trafić do domu sierot w Mombasie. Jednak nie chce opuść swojej wioski i Tsavo."Czerwona ziemia była jego domem. Nie mógł żyć z dala od niej. Czuł to całym sobą". Nie chce czekać na szarą ciężarówkę, która wywiezie go daleko poza czerwoną ziemię. Nie wraca więc z sawanny. Ciężarówka odjeżdża bez niego. Chłopca uważa się za zaginionego.

Ozi błąka się po sawannie, pogryziony przez hienę słabnie, gorączkuje. Pewnie nie przeżyłby, gdyby nie ... słonie. A szczególnie stara Regina, ulubienica jego matki, przewodniczka stada. Słonie, obdarzone fenomenalną pamięcią pamiętają ludzi, tych dobrych dla nich i tych złych. Nie pozwala chłopcu zasnąć, pomaga wspiąć się na swój grzbiet i prowadzi ze stadem, poranionym i uszczuplonym po ataku kłusowników, do miejsca, gdzie jest ktoś, kto może ich uratować.

Opowieść Joanny Rajch to piękna historia, choć momentami ciężko się ją czyta. Nie brakuje tu magii i egzotyki. Inna kultura, dzika natura, dobrzy ludzie i źli kłusownicy, zwierzęta i czary. 

Chłopaki z zafascynowaniem słuchali tej książki.Chętnie oglądali też zdjęcia - piękne zdjęcia! Choć przyznam, że czytając opis polowania na słonie, zabijania ich i obcinania kłów nieźle się nakombinowałam, żeby czytać na głos, jednocześnie wzrokiem wybiegając do przodu i wyłapywać zdania do ominięcia czy zastąpienia przez własne "opisy". Jednak Franek nie dał się nabrać "Mamo, czytaj jak jest, nie zmieniaj!".
***

Istotna informacja: część dochodu ze sprzedaży książki zostanie przekazana na działalność Kluby Gaja.


Opowieść o Czerwonej Ziemi,
Joanna Rajch
Wydawca: Apteka Wirtualna,

2014.

czwartek, 18 grudnia 2014

Rodzice, jak to u Was jest?


A ja dzisiaj nietypowo, bo w ramach projektu Przygody z książką, ale bez książki ;) Za to z pytaniem do rodziców, przede wszystkim rodziców więcej niż jednego dziecka. O techniczną stronę czytania.

wtorek, 16 grudnia 2014

KONKURS ŚWIĄTECZNY - nagrody!

Bardzo dziękuję za Wasze zdjęcia - wszystkie bardzo nas ucieszyły i oglądaliśmy je z uwagą. Narada była burzliwa, bo każdy miał swoje typy i co do zdjęć i rozdzielenia nagród! Udało nam się jednak dojść do porozumienia, choć nie było lekko, osobiście bardzo żałuję, że nie mogliśmy nagrodzić wszystkich zdjęć!
Ponieważ chcę, żeby nagrody na pewno trafiły do Was przed świętami (a zdjęć nie przyszło dużo) - już dzisiaj ogłoszenie zwycięzców!

A teraz już kto, co i za co ...
Królik Baltazar:


"Findus się wyprowadza" :

"Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy":

Kalendarz z Panem Kuleczką, pięknie zilustrowany przez Elżbietę Wasiuczyńską:

Bombki od Śmigłej Igły:


***
Proszę o przesłanie adresów do wysyłki. Książki i kalendarze będą wysyłane bezpośrednio z wydawnictwa Media Rodzina, któremu bardzo dziękuję za nagrody!
Dziękuję też Śmigłej Igle za piękne nagrody!

czwartek, 11 grudnia 2014

Kret sam na scenie, Ulf Nilsson, Eva Eriksson


11 lat temu
To była zima. Pierwszy występ. Przyjechał nawet Dziadek, który specjalnie na tę okazję założył garnitur i długi, czarny płaszcz. Przedszkole, duża sala. Szuranie krzeseł, moje walące serce - przecież to Jej pierwszy występ, i radość Dziadka. Czekamy... Ktoś kaszle, ktoś z kimś rozmawia 
półgłosem, napięcie. Wreszcie idą, są! Brawa! Maluchy niepewnie stają na środku przedszkolnej scenie. Ona w dwóch kucykach i sukienusi. Pani już przy pianinie. Wpatruję się tylko w Nią, tylko ją widzę i wiem już, że coś poszło nie tak. 
Spłoszona rozgląda się po obcych twarzach, szuka nas. Drżenie usteczek. Ułamki sekund, w których wszystko się rozegra: albo zepnie się, albo rozsypie. Machamy, wołamy. Jesteśmy! Zobacz nas! W jej oczach zbierają się łzy. Dostrzegła. Chwila wahania i bieg między krzesłami prosto w moje objęcia. Dziadek coś szepcze, ja tulę i głaszczę. Przedstawienie ogląda spod mojego ramienia.

6 lat temu
F. nie ma jeszcze 3 lat. Siadamy na krzesełkach, ja znowu z bijącym sercem i suchością w ustach. Jest! W futrzanej kamizelce i brązowej czapie pasterza. Na próbach - główny aktor! Świetnie zna rolę, na próbach przewodzi!
Wychodzą. Nerwowo rozgląda się po sali, dużo rodziców, my gdzieś w kolejnych rzędach. Próbuje śpiewać, ale coraz bardziej chce zniknąć. Widzę to z daleka. Malutkie ramionka drżą. Mama! Bieg. Kolana. - Chodźmy stąd!

I pierwsza szkolna akademia, pierwszy występ. Duża sala gimnastyczna, tabuny dzieci, rodziców, nauczycieli. Mikrofony. I On mówiący swoją rolę - jako przedstawiciel uczniów - głośno, wyraźnie, powoli. I tylko ten jeden gest, na koniec, już po zejściu ze sceny - schowanie głowy w dłoniach. Bladość i drżenie rąk.

3.5 roku temu
Debiut chłopaków. 
Nie odbył się. Zachorowali. Telefon do przedszkola. - Nie przyjdą, chorzy. I przerażenie cioci: - Przecież to moi główni aktorzy! Mieli pociągnąć całe przedstawienie!
I kolejne, kiedy A. śpiewał tak, że niemal zagłuszał innych, mówił najgłośniej, bez grama tremy, a jak tańczył to całym sobą. I S., który pilnował tylko, żeby nie patrzeć na mnie. Bo ja się wstydzę! A jak już spojrzy to spuszcza głowę i uśmiecha się do kapci :)
***
Dobrze wiemy, co to trema. Ja też. Zgłaszałam się do przedstawień, jednak im bliżej godziny zero - tym gorzej. Tuż przed - agonia, i obietnice składane samej sobie, że już nigdy więcej, w życiu! 
Drżenie rąk, bladość, zimny pot na grzbiecie, brak tchu. I myśli przewalające się przez głowę, niedobrze mi, na co mi to, powietrza, dajcie mi powietrza!, uciec, uciec jak najdalej, i co mi zrobicie?
Nie namawiam dzieci, nie naciskam. Chcą - świetnie! Nie chcą  - też dobrze! Przeważnie jednak chcą. I walczą z tremą. Z sukcesem!


***

Po takim wstępie nikt już nie ma wątpliwości, że "Kret sam na scenie" to książka bardzo mi bliska. Rozumiem te emocje i rozumieją je moje dzieci. Bo choć każde później było królem sceny, to początki bywały różne. 
Bohater codziennie występuje przed młodszym bratem. Maluch uwielbia te wygłupy. Jest zachwycony! Ale co innego rozśmieszać brata, a co innego występować naprawdę, na scenie, przed pełną widownią. Dlatego kiedy pani w szkole organizuje przedstawienie, chłopiec ma obawy, nie chce. Pani to rozumie i przydziela mu malutką rolę. Ma tylko w stroju kreta (kreta, który jest ukryty, którego nie widać, a który jest!) obserwować występ, a potem wejść na scenę, pożegnać publiczność i głęboko się ukłonić. Tyle! Jednak dla chłopca i to wydaje się przerażające. Noc przed występem - koszmar! Jako żywe wróciły wspomnienia z moich mąk, a i chłopaki ze zrozumieniem kiwali głowami! A co się stało, kiedy przedstawienie rozpoczęło się i zbliżał się występ naszego Kreta? Chłopiec denerwował się tak, że musiał iść zrobić siusiu! 
Wybiegł więc z sali... i ukrył się w szatni. Odnalazł go tu młodszy braciszek, ten którego rozśmieszał swoimi występami i piosenkami. Jego wiara w starszego brata sprawiła, że ten podjął wyzwanie, odważył się i ....

Lubię tę książkę. Za ilustracje (wystarczy powiedzieć Eva Eriksson). Za treść (Ulf Nilsson). Za zrozumienie. Za ciepło, które poczułam, czytając o wspaniałości posiadania rodzeństwa - to jest kwestia, na którą jestem wyczulona ;) I za płócienny grzbiet!
To bardzo mądra i ładnie wydana książka, obowiązkowa na półce każdego dziecka, i rodzica.
Wpis w ramach projektu: Przygoda z książką (tu: jakie blogi biorą udział w projekcie)



Kret sam na scenie,
Ulf Nilsson,
 Eva Eriksson,

Wydawnictwo EneDueRabe,
2013.

środa, 10 grudnia 2014

Maki na blogu O tym, że: świąteczne występy :)


Olga z O tym, że zainicjowała cykl "Zimowa półka" i zaprosiła do współpracy kilka blogerek. Jak pisze "Autorki książkowych blogów (które na co dzień chętnie śledzę) dzielą się tytułami swoich ulubionych tytułów o zimie i/lub o Świętach Bożego Narodzenia".

Bardzo mi miło, że i Maki mogły dać głos KLIK, do tego w tak miłym gronie!

sobota, 6 grudnia 2014

Meto, tom 1. DOM, Yves Grevet


Już sam opis na obwolucie książki intryguje. Plus okładka (Thomas Ehretsmann). Piękna! Wiek: 12 +. Czyli coś dla starszych! Świetnie. 

Zaczęłam czytać z ciekawością, choć miałam obawy, bo... Nie lubię książek, w których akcja toczy się w odległej przyszłości, nie lubię książek fantasy. Miałam przypuszczenia, że w "Meto" będzie coś, z nielubianych przeze mnie klimatów. Odrealniona rzeczywistość. Fakt, są sztucznie modyfikowani ludzie (strażnicy), jest majstrowanie w głowach (czyszczenie pamięci?) i kilka innych rzeczy jak ze złego snu, ale nie to jest tu najważniejsze. Na pierwszym planie jest rodząca się chęć poznania prawdy o świecie, w którym żyje główny bohater. Kiełkujący bunt przeciwko systemowi, w którym zmuszony jest funkcjonować. Meto, główny bohater z dystansem opisuje hermetyczny świat - całą książką charakteryzuje dystans i oszczędność w epatowaniu emocjami. Przez co wrażenia w czasie lektury są jeszcze mocniejsze.

Głównym bohaterem jest Meto. Meto wraz z kilkudziesięcioma chłopcami mieszka w DOMU (na myśl przychodzi dom dziecka, sierociniec?). Mają imiona przywołujące na myśl Cesarstwo Rzymskie: Krassus, Oktawiusz, Keso, Spurius, Remus, Decymus. Chłopcy nie wiedzą, jak tu trafili, ani co się z nimi działo wcześniej. Nie tylko nie znają swojej przeszłości, rodziny, ale nawet nie wiedzą, że jest takie słowo jak mama czy tata. Przerażające!
Chłopcy nie wiedzą też, co się z nimi będzie działo, kiedy urosną i usłyszą trzask łóżka... Znikną. Odejdą. Ale dokąd?

 Pozbawieni prawdziwej miłości, funkcjonują w miejscu, w którym aby przeżyć, trzeba się dostosować do panujących reguł - sztywnych, nieludzkich, odgórnie narzuconych i egzekwowanych. Każda niesubordynacja boleśnie jest karana (wyobrażacie sobie spędzenie doby, a nawet ... czterech w "lodówce", gdzie temperatura nie dochodzi do 0 st.?). Cezarowie - opiekunowie nie znają takich pojęć jak współczucie, litość. W ogóle wszelkie emocje nie są tu mile widziane. Tak jak i pytania. Żeby przetrwać, trzeba się podporządkować. Pachnie Orwellem, Wielki Brat cały czas patrzy. Obserwuje każdy krok.

Meto wie, że jego czas w Domu dobiega końca. żeby się dowiedzieć,  musi się spieszyć... Czy mu się uda? Czy znajdzie sojuszników? Czy zorientuje się, kto jest zdrajcą i wrogiem?

Nie znamy innego świata poza Domem, po którym oprowadza nas Meto, przy okazji wprowadzania "nowego". Nie wiadomo, co jest dalej. Jaki świat? Co jest poza wyspą, na której zbudowane jest mini państwo z domem zanurzonym w kraterze wulkanu? Niepokój, nastrój grozy powodują, że albo ma się ochotę odłożyć książkę na półkę, albo za wszelką cenę czytać dalej, żeby się dowiedzieć. Poznać prawdę. Wybrałam drugą opcję, ba nawet przekopałam internet, żeby wyszperać, co będzie dalej ;)

Książka wciąga, ma klimat. Wiem, że Frankowi bardzo by się spodobała. Jednak poczeka na nią, rok, dwa? Teraz czyta córka. Z dystansu, po przeczytaniu i przetrawieniu nie mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że książka mi się podoba, że mnie oczarowała - jednak jest w niej coś, co sprawia, że sięgnę po drugi tom, który jak zapowiadają Dwie Siostry ukaże się wiosną 2015 roku.

Autor (rocznik 61) jest nauczycielem w Lognes. Jak mówił, pomysł na "Meto" wziął się ze snu...

***
PS. Franek jednak przeczytał i wsiąkł! Niecierpliwie więc czekamy na kolejną część.


***
O 2 cz. TU


Meto, tom 1. DOM,
Yves Grevet,
Thomas Ehretsmann,

przeł. Paweł Łapiński,
Wydawnictwo Dwie Siostry,
2014.

od 12 lat

czwartek, 4 grudnia 2014

Świąteczny konkurs! Trzy, dwa, jeden....



Wiem, że na blogach konkurs goni konkurs, grudzień konkursowy wszędzie! Jednak mam nadzieję, że nie macie dość ;) Dlatego nie oczekuję od Was poematów i wypracowań, tylko jednego zdjęcia! Pstrykniecie?

Zadanie dla Was: pokazać na zdjęciu, do jakich prac i zabaw inspirują Was w grudniu książki dla dzieci, poruszające temat świąt. Pochwalcie się, jak pieczecie pierniki z Cecylką Knedelek, czy przygotowujecie kalendarz adwentowy z…, czy…. 
Liczę na Wasze pomysły!
 

Odpowiadając na Wasze pytania: zdjęcie może być uzupełnione komentarzem - daje Wam wolną rękę! 

Na Wasze zdjęcia czekam do 15 grudnia. Chciałabym, żeby książki (i nie tylko, bo już wiem, że trafił się kolejny konkursowy darczyńca i będzie Królik Tilda ;)) dotarły prosto pod Wasze choinki!
Więc aparaty w dłoń!

Do rozdania mamy:


Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Maki w Giverny.
2. Miło nam będzie, jak nas polubicie i udostępnicie zdjęcie konkursowe, ale przymusu nie ma ;)
3. Zdjęcia (jedno zdjęcie albo kolaż) - wysyłajcie na e-mail: makiwgiverny@gmail.com.
4. Konkurs rusza 4 grudnia i zakończy się 15 grudnia, o północy. Do kogo trafią nagrody - poinformuję 18 grudnia na blogu pod tym tekstem.
5. Wysyłając zdjęcia wyrażacie zgodę na opublikowanie ich na blogu Maki w Giverny i Facebooku. O tym, że ma to być Wasze zdjęcie nie muszę pisać ;)
6. Zwycięzców wybiorę ja, biorąc pod uwagę opinię moich dzieci ;)
7. Nagrody są wysyłane tylko na terenie Polski.

środa, 3 grudnia 2014

Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy, Małgorzata Strzałkowska


"Części mowy" Małgorzaty Strzałkowskiej to książka, która może Waszym dzieciom i Wam, Drodzy Rodzice, bardzo ułatwić życie!  Idealna książka do nauki, utrwalania wiedzy, i zabawy! Jako mama drugoklasisty wiem coś o tym. Poznajemy rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, wyszukujemy części mowy w szkolnych opowiadaniach czy wymyślamy przykłady z głowy, zapisując kolejne strony w ćwiczeniówkach. Znamy definicję, ale o ile łatwiej, szybciej i przyjemniej wiedza wpada do głowy, jeśli podana jest na wesoło, rytmicznie i z rymem!

Po "Części mowy" można sięgać w wolnej chwili, uczyć się przy okazji, niechcący - przez zabawę. Humorystyczne wierszyki, rymy i wyliczanki jak to u Strzałkowskiej - okraszone są ilustracjami kolażami autorki. Zdecydowanie polecamy wszystkim uczniom! Te wszystkie partykuły, zaimki takie i owakie i inne ... podane przystępnie wskoczą do właściwej szufladki w głowie i już tam zostaną :) 

Z przyjemnością dodam, że mam dwa egzemplarze tej książki do rozdania w konkursie, o którym już jutro! 


Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy,

Małgorzata Strzałkowska,

Media Rodzina, 2014.

Odliczanie....


Już odliczamy! Kalendarz adwentowy wisi u chłopaków w pokoju, pełen niespodzianek i zadań. Pierwsze już wykonane. List do Mikołaja napisany, ciasto na pierniczki leżakuje w lodówce. Co przyniosą kolejne dni - nie pamiętam, też będę miała niespodziankę. W planach oglądanie stołecznej choinki, spotkanie z sąsiadami przy okazji dekorowania pierników, robienie kart świątecznych, czy biwakowanie pod domową choinką...  Poza zadaniami  - drobiazgi umilające i osładzające życie ;)
Zwróćcie uwagę na gałąź - jest bezcenna, przywieziona przez Antka znad samiusieńkiego morza! 

Dla Was też mam zadanie! Łatwe, grudniowe, a przy okazji fajne książki będzie można wygrać i kalendarz z Panem Kuleczką też! 

Po konkursie ubiegłorocznym nie planowałam następnych. Jednak kiedy dostałam maila z wydawnictwa Media Rodzina z zapytaniem, czy w tym roku też organizuję świąteczny konkurs, bo jeśli tak, to oni chętnie... zrobiło mi się miło, że ktoś pamiętał i pomyślałam, czemu nie? Więc bądźcie czujni! Bo lada moment...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...