Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

poniedziałek, 31 marca 2014

Janusz Panasewicz o książkach dla dzieci ... z sercem!


Kiedy miałam okazję porozmawiać z Januszem Panasewiczem, nie mogłam nie zapytać go o czytanie. A konkretnie o czytanie synom. Julek i Bruno mają po sześć lat. Jesteście ciekawi, co powiedział?

Czy czytasz swoim chłopakom?

Janusz Panasewicz: Ja czytam rzadziej, za to często czyta mama, babcia... Czytają bardzo dużo i są to zarówno wierszyki, jak i opowiadania powszechnie znane, które czyta się dzieciakom w tym wieku. Babcia Julka i Bruna czyta im dużo historycznych książek. Chłopaki patrzą dziwnie, ale wiedzą kim był Chrobry, skąd ta Polska, co to był chrzest Polski i widać, że znają daty i to nie tylko bitwy pod Grunwaldem.

środa, 26 marca 2014

Nim nastał Koleś - a tak w ogóle to kto to jest?


Niedawno opowiadałam o KOLESIU (to białe na zdjęciu to nie on, żeby nie było nieporozumień). Nim dojdę do sedna - krótki wstęp.

Antka na każdym zdjęciu można rozpoznać po jednym - coś trzyma w rękach. Coś niesie, targa, ciągnie, dźwiga. A jak wyjdzie z domu bez - to sobie znajdzie. 



Patyczek


Był Patyczek (jeden był Bardzo Ważnym Patyczkiem, dostąpił zaszczytu i nawet przez kilka nocy spał okryty Antkową kołdrą, obok Antka). 


Kamyczek


Był kamyczek. Malutki. Jak się gubił - wszyscy byliśmy stawiani w stan gotowości bojowej. Musieliśmy lecieć szukać, inaczej szło ogłuchnąć ;) Były rzesze misiów, piesków, kotków, samochodzików i mały plastikowy kowboj na koniku... Były książeczki i karteczki. Była bawełniana pieluszka w misie ( w pierwszych miesiącach życia podkładałam mu ją pod główkę, Staś miał podobną, tylko w innym kolorze), którą odkrył zabunkrowaną w domu (na pamiątkę) kilka miesięcy temu. I szczerze ukochał. I wiele różnych dziwnych rzeczy. Bynajmniej nie ze sklepu z zabawkami.

poniedziałek, 24 marca 2014

Byłem, czego i wam życzę. Henryk Tomaszewski - w Zachęcie, czyli tworzymy plakat!



Warsztaty rodzinne, zorganizowane przy okazji wystawy "Byłem, czego i wam życzę. Henryk Tomaszewski", w których uczestniczyliśmy, dotyczyły plakatu. Dzieci, nim zaczęły oglądać prace Tomaszewskiego, rozmawiały z prowadzącą spotkanie, która chciała usystematyzować ich wiedzę i ją pogłębić - tym samym przygotowując je do odbioru prac artysty. Dzieci dzieliły się też swoimi spostrzeżeniami. Padały pytania, padały odpowiedzi.

niedziela, 23 marca 2014

W lesie nie można się nudzić!

 W lesie nudzić się nie można. Tylko trzeba patrzeć, uważnie. Na konary drzew, fakturę kory. Schylać się i badać ściółkę. Ileż tam życia! Rośliny, pierwsze kwiaty, pękające pąki, pajęczyny, korzenie, pnie. Ćwiczymy wyobraźnię - wymyślając, co przypomina kształt tej gałęzi, z czym kojarzy się dziwny wzór na korze... Dotykamy, wąchamy. Gdzieś tam przemknie wiewiórka, zaśpiewa dziwnie ptak, pod nogami odkrywa swoje wnętrze jama - czy ktoś w niej mieszka? Coś się dzieje. Stale. Chodzimy między drzewami, omijając główne szlaki, aż chwilami mi strasznie, że ja tak sama z tymi moimi chłopakami w tych chaszczach. Ale jest cudnie.

- Mama, jak ja tej natury nie rozumiem! - wzdycha filozoficznie Franek, dopytując o to i o owo. Może i nie rozumie, ale chce wiedzieć, drąży tematy, wnika, łączy, kojarzy.

A ja patrzę na piękne drzewa, i na nich. Z jaką uwagą śledzą otoczenie, jak widzą więcej, jak ich zainteresowanie rośnie i ileż tematów wypływa, ot przy takim powalonym drzewie. Ile opowieści i histori z wczoraj, sprzed miesiąca, z dawniej.


środa, 19 marca 2014

Wawiłow dzieciom, Danuta Wawiłow, Jola Richter-Magnuszewska


Kiedy czytam książkę, lubię coś wiedzieć o jej autorze. Fascynują mnie wspomnienia pisarzy, ich życie. Bo literatura styka się w którymś miejscu z życiem - pisanie przefiltrowane jest przez osobowość piszącego, jego sposób postrzegania, uczucia... Danuta Wawiłow jest osobą, która zawsze mnie ciekawiła jako człowiek. Mam wrażenie, że była niezwykłą osobą - bo niezwykle traktowała swoich czytelników. Rozumiała świat maluchów, jak mało kto, bacznie przypatrywała się dzieciom, towarzyszyła im w ich fascynacjach, zaciekawieniach, oswajała strachy słowem i śmiechem.

niedziela, 16 marca 2014

Festiwal Tere - Fere: warsztaty z Maciejem Szymanowiczem


Festiwal Tere Fere - mam nadzieję, że będzie to stałe, cykliczne warszawskie wydarzenie. Okazja do spotkania innych czytaczy i oglądaczy książek dla dzieci, poznania ulubionych pisarzy i ilustratorów, mnogość warsztatów z wyżej wymienionymi, po prostu święto kochających książki dla dzieci - małych i dużych. Z żalem czytałam, co działo się pierwszego i drugiego dnia (byli i Bohdan Butenko i Dorota Gellner i Wanda Chotomska, a ile warsztatów!) - bo z różnych powodów nie mogliśmy się tam wybrać. Natomiast warsztatów z Maciejem Szymanowiczem udało nam się nie przegapić. 

wtorek, 11 marca 2014

Kim jest Koleś?

Koleś pojawił się u nas kilka tygodni temu.

Mama, to jest Koleś - oznajmił Antek. - Koleś to mój tajemniczy przyjaciel! (tak, tak, czytaliśmy niedawno Alberta). Przyjrzałam mu się uważniej, bo gdzieś go już widziałam. Ale że lubię gości w domu, to i przed Kolesiem szeroko otworzyłam drzwi.

Koleś jest cichy. Koleś lubi się przytulać, umie być przymilny. Ma śmieszną czapkę i rumiane policzki.

Czasem, gdy braci Antka ogarnia nuda, a Koleś im się napatoczy, nie ma zmiłuj. Koleś jest poszturchiwany, fruwa pod sufitem, a Antek zalewa się łzami. Bo Koleś nie umie się obronić, próbuje latać, ale poddaje się. Najgorzej, kiedy straci czapeczkę... Robi się smutny, i Antek też.

sobota, 8 marca 2014

Teodor, Maria Szczodrowska


Kiedy zobaczyłam "Teodora", wiedziałam, że muszę go mieć. Bo jest piękny! I jest - jednak treść mnie trochę rozczarowała. Ale o tym później.

piątek, 7 marca 2014

Okruszki


Wsiadł do autobusu na przystanku Dworzec Wileński. Przednimi drzwiami. Znalazło się wolne miejsce, blisko wejścia. Za pierwszym razem nie zwróciłam na niego uwagi, dopiero kiedy usiadł, a ja odwróciłam głowę.
Nie spojrzał na mnie ani razu, a przecież musiał kątem oka widzieć, że patrzę. Najpierw nieśmiało, a potem zawieszałam się na patrzeniu na jego twarz, dopóki nie rozmywała mi się przed oczami. Bałam się, że spojrzy i wszystko okaże się zupełnie inne. Uczepiłam się tej jednej chwili, mojego wyobrażenia, jego podobieństwa.

Siedział wyprostowany, trzymając na kolanach torbę listonoszkę z popękanymi rogami. Ta torba na pewno ma wiele lat. Ze skaju, zamykana na srebrny zatrzask, zniszczona. W kolorze trudnym do określenia, spłowiała ze starości.
Miał granatową kurtkę ze ściągaczami przy rękawach i wykładany kołnierz, a pod nią brązowy, wełniany sweter z golfem. Brązowe, materiałowe spodnie i czarne zamszowe trzewiki, zawiązywane na sznurówki. Siedział zastygły w bezruchu, tylko drgające powieki zdradzały, że tam jest.

- Czy mogę Panu zrobić zdjęcie? - nie powiedziałam. Może to nie przypadek, że wożę aparat na dnie torby od kilku dni. Może on jest tam po to, bym mogła zrobić właśnie to jedno zdjęcie?
- Dlaczego? - nie powiedział On.

Na głowie miał czarną czapkę z daszkiem, typowy kaszkiet. Krótkie siwe włosy, równiutko przycięte. I ta twarz.

Prawie.

Siwe, przycięte brwi, miejscami krzaczaste. Dużo zmarszczek, kilka głębokich, jak wyżłobionych, oplecionych siateczką mniejszych i płytszych. Nos. Taki podobny, zabrakło tylko małego garba na środku. I to miejsce pod - identycznie wysunięte do przodu usta. Kształt głowy. Ślad po zaroście. Kilka niesfornych włosków czających się z dala od brwi i wyrastających na nosie. Jego skóra miała taki kolor, że chciałam wyciągnąć rękę i dotknąć policzka.
W tej twarzy było coś - wspomnienie, które sprawiało, że nie mogłam przestać patrzeć.

- Dlaczego tak się Pani na mnie patrzy? - nie powiedział On.
- Bo przypomina mi Pan kogoś.
- To dobrze?
- Tak.

Potem był jego przystanek, wstał  i ściskając torbę, przesunął się do drzwi. Mojego wzrostu, drobny, ale widać, że kiedyś, może kilkanaście lat temu jego sylwetka była większa, z latami skurczył, zmalał.

Patrzyłam na niego i chciałam go zapamiętać.

Tak kiedyś mógłby wyglądać mój Tata.

Mógłby.

wtorek, 4 marca 2014

Pionierzy. Poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków, tekst Marta Dzienkiewicz, il. Joanna Rzezak, Piotr Karski


Założę się, że  mało kto wie, że Skłodowskiej trudność sprawiało gotowanie, że miała prawo jazdy i jako jedna z pierwszych Polek zdobyła Rysy (uwielbiała Tatry!). Wiecie, że Czesław Tański - prekursor polskiego szybownictwa - nie umiał gospodarować pieniędzmi? Jak zarobił,  wydawał wszystko lekką reką, nie płacił podatków, zapominał o rachunkach i do końca życia pozostał trochę dzieckiem - lubił czepiać się samochodów, żeby się przejechać, a zimą ślizgać na zamarzniętych kałużach ... Zygmunt Wróblewski, fizyk, który uzyskał ciekły tlen, przez kilka lat po operacji oczu nie mógł ani czytać ani pisać, co nie przeszkodziło mu w studiowaniu - nie robił notatek tylko wszystko zapamiętywał i w dwa lata zrobił doktorat! W laboratorium Kazimierza Funka, odkrywcy witamin,  królował chaos i bałagan, a do tego przechadzały się tu trzy czarne koty -i pies, jednak on zawsze wiedział, gdzie co jest ;) Wanda Rutkiewicz (zdobywczyni najwyższych szczytów Ziemi) pruła po Warszawie dużym junakiem i mówiła, że woli narażać życie niż je zmarnować.
Po przeczytaniu "Pionierów", można błysnąć w towarzystwie nietuzinkowa wiedzą - bo pełno tu informacji i anegdot, których nie znajdzie się na Wikipedii ani w wysłużonej encyklopedii ;) A i informacje podstawowe, okraszone historyjkami z życia, jakoś łatwiej wchodzą do głowy. Bohaterowie książki nie są pomnikami, tylko zwykłymi-niezwykłymi ludźmi z krwi i kości, z wadami, słabostkami, często gramem szaleństwa oraz ... wielką pasją idącą noga w nogę z pracowitością.

"Pionierów" trzeba przeczytać i obejrzeć. Kiedy pierwszy raz wzięłam tę książkę do ręki - pierwsze moje skojarzenie: Mizielińscy. Jednak im dłużej książka jest z nami, czytana, oglądana - ono się rozmywa. Ilustracje wykonane są techniką nawiązującą do starej techniki drzeworytu. Kolorowe strony przyciągają wzrok, zachecają do oglądania. Pionierzy to ciekawa rzecz dla dorosłych i dzieci. Kopalnia wiedzy, podanej w sposób lekki - od ploteczek po historie mrożące krew w żyłach - przypadnie do gustu wszystkim małym i starszym odkrywcom! A czytając ją nie raz będziecie dumni - ilu wśród  Polaków było nietuzinkowych i wybitnych ludzi! I jest - życzyłabym sobie drugiej części - pocztu współczesnych wielkich Polaków!
.
Dziękujemy Wydawnictwu Dwie Siostry za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Pionierzy. Poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków,
tekst Marta Dzienkiewicz,
ilustracje Joanna Rzezak, Piotr Karski, Wydawnictwo Dwie Siostry, 2013.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...