O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 28 września 2014

Kosmos wzywa w Zachęcie

Kosmos wzywa - warsztaty rodzinne w Zachęcie. Było magicznie, twórczo i kreatywnie. A na koniec... polecieliśmy prosto w kosmos, nasz kosmos. Zamarzyło nam się zasypiać pod takim niebem codziennie...

wtorek, 23 września 2014

Lokomotywa, Julian Tuwim, il. Katarzyna Bogucka


Wiersze Juliana Tuwima, podobnie jak Brzechwy, to podstawa. Pierwsze książki, które pojawiają się w pokoju dziecięcym, na obwolucie powinny mieć nazwiska tych autorów. Ten rytm, ten rym, prostota, lekkość, wdzięk... i humor, który dzieci docenią wcześniej czy później - czarują kolejne pokolenia i uwodzić będą nadal bez względu na czasy. 
Dlatego nie dziwi, że mimo wielu już wydań, ciągle wznawia się te wiersze, książki i próbuje pokazać je inaczej, w nowej formie.

niedziela, 21 września 2014

Pieniek otwiera muzeum, Åshild Kanstad Johnsen


 Kiedy tylko zobaczyłam Pieńka, wiedziałam, że musimy go przeczytać. Wiele nas łączy. Pasja szukania, zbierania. Ekscytacja z wartościowych odkryć i znalezisk. Czasem miłość od pierwszego spojrzenia... Tylko my nie prowadzimy katalogów. Zbieramy hobbystycznie, spontanicznie. Cieszymy się przez jakiś czas ze znalezisk, a potem coraz mniej, i mniej, i one - porzucone, znikają. Chociaż kolekcja wakacyjnych korzeni, patyków i kijków, zebrana na nadmorskiej plaży nadal dumnie prezentuje się na balkonie, a kamyczki stoją zebrane na komodzie... Pieniek porządkuje nasz świat. Pokazuje nowe możliwości i sprawdza je dla nas. W nasz chaos wprowadza pomysł (katalogowanie przez fotografowanie) i ład!

Pieniek jest zbieraczem pasjonatem. Co wtorek idzie na spacer do lasu i zbiera wszystko. Korzenie, kamienie, guziki, liście i wszystko to, co człowiek wyrzuca lub gubi w lesie. Wśród znalezisk ma takie eksponaty jak kapelusze, telefony komórkowe, naczynia, buty... Zbiera, zbiera i zbiera, aż któregoś dnia okazuje się, że nie ma więcej miejsca. Gdzie trzymać kolejne rzeczy, kiedy wszystkie półki, szuflady i przestrzeń są zajęte? Dzwoni do babci, która nie daje mu odpowiedzi, tylko zadaje pytania. Pieniek sam dochodzi do wniosków, które zmieniają jego świat. Otworzy muzeum, podzieli się swoimi skarbami z innymi! Przygotowuje plakaty, które rozwiesza w okolicy, a z domu tworzy prawdziwe muzeum - pożycza od sąsiadów stoły, krzesła, a co cenniejsze eksponaty ustawia w gablotkach za szkłem. Jest w euforii, jednak po kilku dniach, emocje opadają i okazuje się, że wcale nie jest łatwo mieszkać w muzeum, stać w kolejce do toalety, potykać się o eksponaty. 

Pieniek muzeum zamyka. Ale eksponaty ciągle tam są... Po rozmowie z babcią - ma kolejny pomysł! Obfotografuje swoje skarby! Tak też robi, tworzy albumy, a znaleziska... odnosi do lasu.

Pieńka pokochaliśmy wszyscy, a najmocniej Antoś, który rozumie Pieńka jak mało kto. Bo też jest zbieraczem-pasjonatem! Kamyki Astona też są na liście jego ulubionych lektur ;)


Pieniek otwiera muzeum,
Åshild Kanstad Johnsen,
Wydawnictwo Dwie Siostry,
2014
okładka twarda
wiek: 3+








sobota, 13 września 2014

Banda Michałka, Ewa Karwan-Jastrzębska


Banda Michałka to taki polski odpowiednik "Jaśków". 

Michał, główny bohater ze swojej perspektywy opowiada historie z życia swojego i swojej paczki. Dużo tu dygresji i wątków pobocznych, dużo, bardzo humoru i nieskrępowanej radości życia. Dzieciaki mają pomysły i nie wahają się ich użyć, a swoje plany realizują z konsekwencją godną podziwu, bez większych ceregieli i podchodów.
Przyjaźń i hasło jeden za wszystkich i wszyscy za jednego nie są tu pustymi frazesami. Te dzieciaki wysoko cenią sobie więzi, jakie udało im się stworzyć na przestrzeni kilku lat. 

Impreza pod nieobecność cioci (gromadnie nie zostawię dzieciaków samych w domu do co najmniej ich pełnoletności!), kręcenie filmu na konkurs, wyjazd klasowy do Londynu, wizyty w stajni, wątek wywiadówki szkolnej, a wszystko zawsze z bandą, w której są sami chłopcy (Michałek, Jerzyk, Franciszek vel Drzewo, Mateusz /Krystian, Rysio, Filip, Hubert) i jedna Marysia. Czytając przygody bandy Michałka czasem zastanawiałam się, czy te historie są prawdopodobne, czy dzieci w wieku 11 lat mogą wieczorami kręcić się po mieście, czy przekupują starsze siostry perfumami Chanel, zbiorowo kupują martensy - czy autorkę trochę poniosło, czy może ja nie mam pojęcia jacy są współcześni jedenastolatkowie?

 Chwilami włos się jeży na głowie, co też tym dzieciakom przychodzi do głowy i zawsze jest mnóstwo śmiechu. Autorka nie stroni przy okazji od trudniejszych słów czy powiedzonek, które jednak zawsze wyjaśnia.

Książka zdecydowanie dla starszych dzieci (obstawiam 10-12). Chwilami, mam wrażenie, Franek (8.5) tracił wątek, i wolał, żebym ja mu czytała. Trochę "przegadana", napełniona akcją po kokardy, bez chwili na złapanie tchu. Mimo fajnego humoru, brak jej nieco "lekkości" Jaśków. 

piątek, 12 września 2014

Z chorymi dziećmi w domu - jak zrobić samochód i żabkę?


Produkcja zabawek hand-made idzie pełną parą, jednak zamykamy już naszą fabryczkę. Osobiście czuję przesyt, no bo ile można? Na Makach tęsknię za książkami i mam nadzieję, że są gdzieś osoby, które też ;)

Jednak póki aparat fotograficzny jest w naprawie (powakacyjne czyszczenie, boleśnie drenujące wrześniową kieszeń, odłożyłabym na później, jednak kiedy odmówił posłuszeństwa, nie było już wyjścia...), to książki muszą poczekać. Ich lista rośnie, bo siedząc w domu i chorując nie zapominamy o lekturach, czytamy więcej, dłużej... Chociaż bywa, że w kółko te same książki ("Misiowa piosenka" nie schodzi nam z ust (Antek), podobnie jak "Pieniek otwiera muzeum" (Antek).

Ale wracając do tematu. Ostatnie nasze rolkowe wyczyny to, po samolocie, samochodziki wyścigówki

I żabka na kredki, ale to już w ramach pracy domowej Franka.

Jakby ktoś szukał inspiracji, co robić z dziećmi w domu (niekoniecznie chorymi) podpowiadamy:
Pudełko na prezent
Grę z kamyczków


czwartek, 11 września 2014

Co robić z chorymi dziećmi w domu? SAMOLOT!


Robienie samolotów z papieru (TU) było przez jakiś czas głównym zajęciem, jakiemu oddawali się moi panowie z wielką pasją i zaangażowaniem, w każdej wolnej chwili. Ku mojej radości zostałam wykluczona z tych zabaw po kilku mocno nieudanych próbach złożenia kartki zgodnie z instrukcją. Na szczęście Mistrzem samolotowym okazał się być J., więc jednogłośnie dano mi spokój. Święty!

Ale co innego zrobić samolot z rolek po papierze toaletowym. To już jest wyzwanie, i zabawa! Wystarczą rolki (sztuk dwie na jeden aeroplan), tekturka, linijka, ołówek, nożyczki, farby i klej. I jedziemy! Na kolejny zabrakło już sił, a szkoda, bo wiem już, co należałoby zmienić, aby był jeszcze fajniejszy ;)

środa, 10 września 2014

Co robić z chorymi dziećmi w domu? FIGURKI z masy solnej


Kolaż za nami, czas na masę solną. Kilkadziesiąt minut zajęcia, pomysły aż furkoczą nad stołem, to też czas na fajne, wspólne rozmowy, żarty i wytężoną pracę dla rączek.
Zagniatanie masy solnej, lepienie, suszenie, malowanie... Wybraliśmy przepis na masę do lepienia małych elementów (z mąką ziemniaczaną), jednak ostatecznie lepione były figurki duże.

Lubię tę ciszę, kiedy każdy myśli, co by tu ulepić. Może kota, a może ptaszka, może bohatera bajki? Albo ślimaka. I błysk w oku: Mam!

Antoś, po zastanowieniu, wcale mnie nie zaskoczył: wybrał żółwia, Żółwia, którego cień unosi się nad nami od kilku miesięcy. Bo Antek bardzo żółwia chce mieć. Ja mniej, bo po przeczytaniu kilku artykułów wiem, że jest to zwierzątko niekoniecznie dla dzieci - raz, że trzeba stworzyć mu odpowiednie warunki, dwa: nie powinno wyciągać się go z terrarium, bo chodzenie po podłodze doprowadza do deformacji stawów; przytulić też się go nie da - raz, że nie odwzajemni miłości do opiekuna, dwa: każdorazowe wyciąganie go z terrarium to dla niego wielki stres. No, ale Antek póki co jest głuchy na tłumaczenia, chce żółwia i już. 
- Chcę mieć żółwia!
- Nie jesteś na tyle odpowiedzialny, żeby samodzielnie opiekować się żółwiem.
- Jestem!
- A co to znaczy?
- To znaczy... żeby robić żeby nie uciekł!
Żółwia rysował nam na wakacjach, żółwia lepił na plaży. I teraz, z masy solnej. Wyszedł mu piękny!

Staś spontanicznie wymyślił kreta! No i wyszedł mu kret jak żywy!
Franek, który bardzo lubi zabawki edukacyjne typu rozwal tę skałę i wydłub z niej diamenty, w masie solnej ukrył kamyczki, które w wolnych chwilach będzie z niej wyłuskiwał...

Chłopaki przyłożyli się do zadania, a wieczorem z dumą prezentowali swoje dzieła tacie ;)


Co robić z chorymi dziećmi w domu? KOLAŻ

wtorek, 9 września 2014

Co robić z chorymi dziećmi w domu? KOLAŻ


No właśnie, co robić? Kiedy wszystkie pociągają nosami, kaszlą i ze stanu "rozpiera nas dzika energia" płynnie przechodzą w fazę... bez fazy. Na hasło: malujemy? usłyszałam przeciągłe nieee! Czytamy? Nieee! Budujemy z kloców? Nieee! Żeby ich zająć i odciągnąć od telewizora  potrzebowałam pomysłu na coś, czego dawno nie robiliśmy. Wyciągnęłam więc stare gazety, nożyczki, klej i kartki i rzuciłam hasło: robimy kolaż! Popatrzyli, pomyśleli i rzucili się gromadnie na gazety. Po chwili już każdy miał pomysł na swoje COŚ.


Każdy chwycił jedną gazetę i wybierał, wyrywał, wycinał, co mu pasowało, później były wymiany gazetowe. Każdy zgromadził kilka/kilkanaście obrazków, wycinał, naklejał na kartkę. Powstały dzieła tematycznie jednolite, ale i zaskakujące.

Antek jak zobaczył ilustrację Pomela - poszedł w kierunku książek i dzieci czytających czy którym się czyta, Franek stworzył obrazek w duchu eko, które okrasił poetyckim tekstem: "Przyroda dzieje się wokół nas" :) Najpierw pojawiło się  słowo "wokuł", w którym po chwili "u" 
zgrabnie przeprawił na "ó".

Staś ma słabość do ... Jezusa z Rio (nazywa go Jezusem Łaskawym). Kiedy zobaczył na jednej ze stron ilustracje przedstawiające Jezusa  - wyrywał jak szalony! Powstała zbitka Jezusów, otoczonych m.in.  ... piłkarzami i samochodami i dynią. Niezły kolaż ;) 

Ja poszłam w słowne wycinanki i "ponure", jak je określił Franek, klimaty :) Ta dziewczynka to... mała Irena Santor!

Bawiliśmy się wyśmienicie, pracowaliśmy zgodnie i twórczo. Rączki wprawiały się w cięciu nożyczkami, a te katary i bóle gardła przez jakiś czas nie były tak dokuczliwe. Świetna zabawa! 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...