O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 28 października 2014

O śmierci w książkach dla dzieci [PRZEGLĄD]

- Mama, a kiedy ja umarnę?
- Nie wiem, tego nikt nie wie. Wierzę jednak, że będziesz żył długo i szczęśliwie!
- Mama, ale powiedz mi, kiedy? Bo ja to przecież muszę wiedzieć!



***
Dla dzieci śmierć jest abstrakcją. A dla nas?

poniedziałek, 27 października 2014

"Kupa siku" i "Ja nie chcę do przedszkola", Stephanie Blake



Choć moje dzieci są w różnym wieku, to mam wrażenie, że cały czas jesteśmy zawieszeni na jednym etapie rozwojowym ;) Jedno wyrasta, drugie w ten etap wchodzi ... I wesoło jest wszystkim ;)

"Puszczanie bąków, bekanie, kupy i inne obrzydliwości składają się na fascynujący świat kilkulatków płci męskiej. Im większe zażenowanie czy obrzydzenie temat wzbudza, szczególnie w większym gronie babć, cioć czy wujków, tym lepiej i tym bardziej wart jest poruszania" - tak pisałam w 2010 roku przy okazji recenzji "Kupy". Ze zdumieniem stwierdzam, że przez te lata niewiele się zmieniło!

sobota, 25 października 2014

Czerwony Kapturek w wielkim mieście, Aaron Fisch, il. Roberto Innocenti


"Czerwony Kapturek w wielkim mieście". Bajka grozy i strachu. I choć autorzy oferują nam dwa zakończenia, w to drugie nie wierzą nawet dzieci. Ta historia nie może się zakończyć happy endem.

Współczesny las to nie las znany z baśni braci Grimm, Współczesny las rośnie w mieście. Mieście z betonu i szła, przeoranym żyłami dróg, z sercem bijącym w centrum. 
Hałas, kolor, pokusy... Destrukcja. Samotność. Brud. Strach. To miejsce pełne niebezpiecznych zaułków, gdzie nie tylko po zmroku lepiej się nie zapuszczać, obskurnych zakątków i przejść podziemnych, krzykliwych graffiti i śmieci... A jak przyjrzymy się mieszkańcom, od razu wiadomo, że miasto pełne jest też drapieżników. I nie wiadomo, kto człowiek, kto wilk, a kto szakal. Groza ogarnia każdego, kto się zapuści w niebajkowy świat Innocenti'ego.

"Wszyscy patrzą, ale nikt cię nie widzi"

"Puste ścieżki nigdy nie są puste. Zawsze znajdą się jakieś obserwujące oczy, nosy węszące okazję".

Oglądanie ilustracji wciąga, a one same fascynują. Przyciągają i odpychają. Roberto Innocenti z precyzją nakreślił obraz dżungli XXI wieku. Napięcie rośnie z każdą kolejną ilustracją. Oglądasz i czujesz, jak ci serce szybciej bije. Czego nie ma na ilustracjach, jest w tekście. Czego nie ma w tekście, jest na ilustracjach. Ale nie trzeba czytać, wystarczy patrzeć...

To nie jest książka dla małych dzieci. Chociaż moje dzieci, jak ją zobaczyły, to oglądały i chciały czytać. Więc im przeczytałam. Jednak nie planowałam tego robić. Pokazałam córce-nastolatce i na tym miałam poprzestać. Wyszło inaczej. Chłopaków interesowały szczegóły, każda ilustracja została rozebrana na części pierwsze (łącznie z rysunkiem stworzonym przez techników policyjnych, wiecie w jakich okolicznościach ci panowie bawią się w chodnikowe graffiti), porównywaliśmy nawet napisy na tablicy rejestracyjnej...

Mnie ta książka napełniła smutkiem. Widok matki stojącej na jedynym rozjaśnionym balkonie, pośród innych, uśpionych okien wielkiego miasta, jest przejmujący. Ona czeka, ona jeszcze nie wie. Ale my tak. Kapturek nie wróci już do domu.

To nie jest świat, w którym chciałabym żyć, to nie widoki, którymi chciałabym karmić oczy swoich dzieci. Ale tak bywa. Są takie miejsca. Są szakale i są wilki. Między radosnymi książkami, warto czasem sięgnąć i po taką.
Dać się ostrzec, bo miasto to nie tylko kawiarnie, parki i kolorowe reklamy. I nie trzeba jechać do Bronxu czy zapuszczać się w rejony północnopraskiego trójkąta bermudzkiego w Warszawie, by się o tym przekonać.

Czerwony Kapturek w wielkim mieście,
il. Roberto Innocenti,
 tekst Aaron Fisch,

Media Rodzina, 2014.








wtorek, 21 października 2014

Cześć, wilki!, Dorota Kassjanowicz



"Cześć, wilki!" to historia chłopca ze zwyczajnej rodziny. Niby zwyczajnej, ale ... to rodzina, jakiej nie chciałoby się mieć. Sfrustrowana matka, nie lubiąca swojej pracy i ojciec, który przez 24 godziny na dobę jest w pracy, nawet jak w niej nie jest (pewnie tak funkcjonuje wielu właścicieli małych firm). 

środa, 15 października 2014

Spod ręki Mistrza (Bóg się rodzi, il. Józef Wilkoń)

Pierwszy raz z twórczością Wilkonia zetknęłam się, kiedy na koniec 2 klasy szkoły podstawowej dostałam w nagrodę "Wakacje Pana Burmistrza" z jego ilustracjami. Całkiem niedawno, po 30-latach, odnalazłam tę książkę w piwnicy u mamy - moja radość była ogromna! 


wtorek, 14 października 2014

Sobota na dwóch kółkach

Taką jesień uwielbiam! Upiekliśmy muffinki, zapakowaliśmy plecak i ruszyliśmy gdzieś, gdzie jeszcze nie byliśmy, choć blisko nas to, blisko... CUDOWNE MIEJSCE! Widzieliśmy kości dinozaura (!), paralotniarzy mogliśmy niemal łapać za nogi, samolociki latały na wyciągnięcie ręki, a na polanie - która skradła moje serce - brzozy, brzozy, brzozy... - chłopaki wyszaleli się za wszystkie czasy.
Wróciliśmy cali, choć ja mam za sobą jeden stan przedzawałowy (dziecko+ rower+ruchliwa ulica), A. jedną ranę na kolanie, S. jedną drzazgę w palcu - poza tym ok.

niedziela, 12 października 2014

Galop 44, Monika Kowaleczko-Szumowska


Czekałam na tę książkę. Nie będę ukrywać po "Gupikowie", które "zrosło się" z nami - byłam ciekawa kolejnej książki Moniki Kowaleczko-Szumowskiej. No i sam temat - o Powstaniu Warszawskim nie pisze się zbyt często, choć lata ostatnie to czas przybliżania dzieciom tematyki wojennej. Duża w tym rola Muzeum Powstania Warszawskiego.


sobota, 11 października 2014

Kasztanowa panna ;)

Już mamy swoją gąsienicę :) Wystarczą kasztany (świeże, z nieco suchymi jest problem), gwoździko-śrubkę, sznurek albo wstążeczkę, dużą igłę i coś na oczka (no i klej do oczek). Robi się piorunem. Antkowi (i mnie, bo pomagałam) zajęło to ze 20 minut.

piątek, 10 października 2014

Wakacyjne obrazki ze zwierzakami w tle



Przyszła z córką i psem. Postawiła wózek obok drewnianego podestu, na którym siedziałam i obserwowałam moich chłopaków szalejących w jeziorze. Dziewczynka rozbierała się, rozrzucając wokół wózka ubranka, ona cierpliwie je zbierała i układała na stosiku. - Justynko...

poniedziałek, 6 października 2014

Misiowa piosenka, Benjamin Chaud


Mały miś słyszy pszczołę. Zrywa i i opuszcza gawrę, biegnąc za przyjemnym bzyczeniem.... Tata miś, czując chłód tam, gdzie jeszcze niedawno grzało go ciałko synka, też wybudza się ze snu i z przerażeniem odkrywa, że miś zniknął. Rusza więc za nim! I my też!

środa, 1 października 2014

Projekt Przygoda z książką: trzy, dwa, jeden, start!


Regularnie co dwa tygodnie, do połowy grudnia, przy wpisach będzie pojawiało się logo projektu Przygody z książką. Nie biorę udziału w różnych akcjach z wielu powodów, głównie z braku czasu. Tu jednak się złamałam, a nawet zgłosiłam ochoczo, no bo tam gdzie książki dla dzieci, tam i my! Celem projektu ogłoszonego przez autorkę blogu Dzika jabłoń jest, krótko mówiąc, propagowanie czytania książek wśród dzieci. Do projektu zgłosiło się ponad 50 blogów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...