O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 13 listopada 2014

Jego wysokość Longin, Marcin Prokop, il. Joanna Rusinek


Z mieszanymi uczuciami sięgnęłam po książkę Marcina Prokopa. Bo coraz więcej celebrytów pisze książki, ba! żeby tylko, bo i wydaje...


Dlatego z dużymi obawami podeszłam do "Jego wysokości Longina", Marcina Prokopa. I co? I naprawdę dobrze się bawiłam, bo książka jest zabawna, lekko napisana, a do tego w tle odnalazłam klimat swojego dzieciństwa. O czym autor informuje nas w podtytule "... czyli jak dorastałem w PRL-u".

Czy bohaterem książki jest 10-letni Marcin Prokop? Prezenter wymieszał tu fakty ze swojego dzieciństwa (chłopaka wychowującego się na Grochowie) z historiami zmyślonymi - co jest prawdą, a co fikcją literacką tego nie zdradza. Longin (ksywa od ang. long czyli długi) opisuje swoje życie szkolne i domowe, historie z podwórka, dziecięce szalone pomysły i przyjaźń z niewidzialnym kumplem Albertem. Mamy kolejki do sklepu, oranżadę w proszku, buty relaks, rower składak, grę w kapsle, religię na plebanii, ciasnotę w mieszkaniach, samochody skoda, sąsiadów hodujących kury w wannie, bimber, komputer atari i serial "Niewolnica Isaura" w tv i kumpli z podwórka... To tak w dużym skrócie o PRL-u w tle ;)

Czyta się bardzo przyjemnie - nie ma tu akcji, która sprawiają, że świat drży w posadach, jest za to zwykłe, codzienne życie pełne zabawnych, małych wydarzeń. Obserwacje świata i ludzi (rodziców, babci, dziadka, nauczycieli, sąsiadów) okiem dziecka, trochę niesfornego i łobuzującego, ale bardzo sympatycznego. Zabawne wydarzenia - czy wiesz, dlaczego Longin chodził w damskich kozakach i z pokerową twarzą przekonywał, że to oficerki, takie jakie nosił Marszałek ze zdjęcia w pokoju dziadka? Poszukiwanie stryja, wizyty u dziadków, potyczki z młodszym bratem, pierwsze sympatie (Bożenka!), perypetie paczki kumpli i przyjaźń z Albertem ze strychu ;).

Prokop napisał naprawdę fajną książkę - dzieciaki będą miały niezłą zabawę, a rodzice okazję do odkurzenia wspomnień, bo wszyscy mieliśmy trochę podobnie. 
Plus ilustracje Joanny Rusinek, oddające klimat historii.



Jego wysokość Longin,
Marcin Prokop,
 il. Joanna Rusinek,
Wydawnictwo Znak Emotikon,
2014





Wpis powstał w ramach projektu  Przygody z książką

5 komentarzy:

  1. Widziałam gdzieś wzmiankę o tej książce zastanawiałam się co z tego będzie:) Teraz na pewno zajrzę bo ciekawość jeszcze bardziej mnie zżera :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa byłam tej książki, więc dziękuję za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O! Pierwszy raz widzę. Gdy wpadnie mi w ręce, to sama z chęcią przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za recenzję! Koleżanka polecała mi ją, mówiła że jej dzieci przeczytały książkę w jeden wieczór i zanosiły się przy tym śmiechem!:)
    Nie byłam przekonana, ale teraz się skuszę - dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mojemu prawie 9-latkowi bardzo się podoba, a i bliźniaki nadstawiają uszy. Ale, co mnie bawi - śmiejemy się w różnych momentach. Mnie radują szczególnie odniesienia do lat 80-tych, czego ze zrozumiałych powodów moi chłopcy zupełnie nie czują ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...