O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

sobota, 28 lutego 2015

Prosto z lasu


Sezon rowerowy uważam za otwarty. Pierwsza wyprawa, niedaleka, a cykliści tak zmęczeni, że jak jeden po powrocie przysnął, tak spał do rana. Co ten tlen robi z ludźmi!  Też bym tak chciała, tylko mi nie wypada...

środa, 18 lutego 2015

Dni są po prostu za krótkie. Calvin i Hobbes, Bill Watterson


Do komiksów przekonuję się... powoli. Ale kiedy w moje ręce wpadł Calvin i Hobbes... Myślałam, że poczytamy z chłopakami, jednak skończyło się na tym, że czytałam sobie sama, w drodze do pracy i z powrotem. Śmiejąc się pod nosem... Bo to raczej nie jest komiks dla młodych. Duzi za to dostaną sporą porcję inteligentnej rozrywki. Jednak nie skończy się na rozrywce, bo Calvin i Hobbit zmuszają też do różnorakich przemyśleń i refleksji... 

Calvin - rezolutny sześciolatek, hmmm ... po prostu niemożliwie upiorny dzieciak, do którego należy ostatnie słowo, przekleństwo nauczycieli, utrapienie rodziców, zagorzały wróg dziewczyn (a szczególnie jednej), potrafiący doprowadzić do białej gorączki każdego... I jego pluszak - tygrys Hobbes, który przy obcych jest zwyczajnym pluszakiem, natomiast sam na sam z Calvinem - przeistacza się w najprawdziwszego tygrysa (konwersującego ze swoim opiekunem jak równy z równym), a przy okazji kumpla do zabaw i psot oraz powiernika Calvinowych przemyśleń.

Calvin - niezwykle bystry obserwator świata, dysponujący bardzo bogatym słownictwem i w swoim toku myślenia dochodzący do interesujących wniosków, filozof w krótkich spodenkach i mistrz ciętej riposty. Chłopczyk o  niezwykłej wyobraźni, uważnie przyglądający się ludziom i prawom, rządzącym światem, bezlitośnie obnażający słabości i zachowania dorosłych.

Ufff... Każda historyjka to majstersztyk! Do czytania i podczytywania przez dorosłych i młodszych czytelników (tak od 10 roku).

Warto wiedzieć, że "Calvin i Hobbes" to seria komiksów znana na świecie od lat - powstawała w latach 1985-95 (pierwotnie historyjki o tych bohaterach drukowane były w prasie na krótkich paskach). W Polsce satyryczne historyjki pojawiały się w prasie i magazynie komiksowym. Wydawnictwo Egmont obecnie wznowiło serię komiksów o dwóch bohaterach (pierwsze wydanie zeszytów miało miejsce w 2004 roku) - i dobrze! Myślę, że dzięki temu przybędzie wielbicieli komiksów ;)


Dni są po prostu za krótkie. Calvin i Hobbes,
Bill Watterson,

tłum. z angielskiego: Piotr W. Cholewa,
wydanie II
Egmont 2015.


niedziela, 15 lutego 2015

Urodziny prawie wszystkich w Klubie Komediowym


Klub Komediowy i Teatr Hultaj. Improwizowany spektakl inspirowany książką "Urodziny prawie wszystkich" Toona Tellegena. Wśród gości, w pierwszym rzędzie sam autor i ilustratorka Ewa Stiasny.
Nie będę pisać dużo o spektaklu, choć to, co zdążyłam obejrzeć, póki nie zostałam zmuszona poruszać się po korytarzu i wokół baru, bardzo mi się podobało. Jak zerkałam zza kotary, jednym okiem  (A. obstawiał akurat automat w holu) było super! Pierwszy raz uczestniczyłam w przedstawieniu improwizowanym  - aktorzy z Hulaj naturalnie, spontanicznie, zaskakująco i ciekawie prowadzili urodzinowe miniaturki. Były ryjówki, jeże, zające, świetliki i urodzinowe scenki.
Szkoda, że nie namówiłam Franka - już wiem, że z nim obejrzałabym cały spektakl, jednak mój 9-latek wybrał spotkanie z kolegą,  a Staś zwyczajnie się rozchorował i został w domu. Tak więc pojechaliśmy z Antkiem sami. A Antoś oglądał, oglądał i nagle zaczął się nudzić i wiercić, w końcu wyszedł na korytarz. Ja za nim.... Była szarlotka (ponoć niezła), kawa (rewelacja, polecam!), rysowanie na tablicy, ostukiwanie metalowej beczki i przyglądanie się automatowi na korytarzu. Trochę posiedzieliśmy też na fotelach i  pochodziliśmy po schodach....
Po spektaklu autor i ilustratorka zasiedli na scenie i się zaczęło szaleństwo podpisów i rysowanie! Opiekę nad A. przejęła A. (Śmigła Igła), a ja stałam i patrzyłam, jak pani Ewa Stiasny kilkoma pociągnięciami kredki i rozcieraniem jej, czaruje rysunki na papierze. Uwielbiam jej rozedrganą, subtelną, niedopowiedzianą kreskę! I w "Ucieszkach Cieszka" i "Urodzinach" i gdziekolwiek indziej. Więc patrzyłam, jak to robi. Niesamowicie po prostu! Antoś też dał się uwieść rysunkom, bo też zatrzymał się i patrzył (może podpatrywał warsztat, bo sam też uwielbia rysować i cudownie mu to wychodzi ;). Poprosił o pająka, czarnego, koniecznie z czerwonymi oczami. Zdobyliśmy autograf Toona Tellegana, rysunek Ewy Stiasny i do domu....
Autograf dla mnie, rysunek dla Antka - sprawiedliwie chyba?

piątek, 13 lutego 2015

Afryka Kazika, Łukasz Wierzbicki


Obca kultura, dzika przyroda, niebezpieczne i fascynujące przygody - nic tak nie wciąga i nie pobudza wyobraźni małych chłopaków! A i mnie, przyznaję, dobrze czytało się tę książkę. Afryka Kazika to lektura ciekawa, przyjemna, lekka, pokazująca kontynent jako tajemniczy i przyjazny, choć wiemy, że nie zawsze taki jest. Jednak dzieciom taka dawka przygód i wiedzy o Czarnym Lądzie wystarczy, by poczuć głód "więcej"! Niniejszym ogłaszam otwarcie sezonu na książki przygodowo-podróżnicze! Jest potrzeba, są chęci!

Kazimierz Nowak - człowiek niezwyczajny. Reporter, fotograf, podróżnik, który wymarzył sobie Afrykę dziką, prawdziwą, poznawaną nie z automobilu tylko z siodełka swojego roweru. Połączył spełnienie marzeń z zarobkiem, pozwalającym mu utrzymać rodzinę - za reportaże i zdjęcia z Afryki otrzymywał więcej pieniędzy niż za pracę na etacie w gazecie. Wyobrażacie sobie? Przejechać Afrykę z góry na dół i znów do góry na rowerze? A gdzie rowerem się na da - to na koniu, wielbłądzie czy rzeką czółnem? 
Kazik pozostawia w domu, w Poznaniu, żonę Marysię i dwójkę dzieci, bierze swój rower, bagaż podręczny i wsiada do pociągu. Jedzie do Rzymu, tu przesiada się na rower i pedałuje do Neapolu, skąd statkiem płynie ku brzegom Afryki... A w Afryce...

Wiemy, że jego podróż trwała pięć lat. Spał pod gołym niebem, w wioskach, gościł u króla... Jest życzliwy, przyjacielski i takich ludzi spotyka na swojej drodze. Przeżywa sytuacje rozpalające wyobraźnię: spotkanie z małym gepardem, polowanie na słonie, rejs czółnem po rwącej rzece, burzę piaskową na pustyni, staniecie oko w oko z "ludożercą", wizytę na dworze króla Rwandy, poznanie afrykańskiego czarownika, uratowanie pieska z paszczy pytona i wiele, wiele innych.
Książkę Łukasza Wierzbickiego dobrze się czyta, bo jest dobrze napisana. Językiem zrozumiałym dla dzieci, prostym. Autor unika dłużyzn, książka ma zwarty, szybki rytm, każdy rozdział - krótki - to jakaś historia, przygoda.

Do książki dołączona jest duża, rozkładana mapa Afryki z zaznaczoną Kazikową trasą - możemy wędrować razem z nim, palcem po mapie. Na końcu książki jest krótko przedstawiona sylwetka głównego bohatera, z dołączonymi kilkoma fotografiami z Afryki, które urealniają opowieść, nie odbierając jej nic z bajkowości!

Bardzo zachęcam do przeczytania Afryki Kazika, ja osobiście z radością sięgnę po listy Nowaka, zebrane w książce "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd", namaszczoną przez samego Ryszarda Kapuścińskiego!

A jak to się stało, że Łukasz Wierzbicki sięgnął po niemal zapomnianą historię polskiego podróżnika? Znał ją z opowieści dziadka. Zaintrygowany nimi, postanowił odszukać w archiwalnych gazetach listy Nowaka i przypomnieć jego wyczyn.. Kilka lat po opublikowaniu "Rowerem i pieszo..." napisał opowieść dla dzieci.

Ja jestem ciekawa jeszcze jednego... jak dzieci i ich matka, żona Kazika - znieśli kilkuletnią rozłąkę z ojcem? Jakie koszty ponieśli bliscy? Smutne jest , że Kazimierz Nowak po powrocie do domu nie cieszył się długo rodziną, a ona nim - niespełna rok później zmarł.



Afryka Kazika,
 Łukasz Wierzbicki,

rys. Beata Kulesza-Damaziak,
il. Agencja Reklamowa Nexus: Marcin Leśniak, Marcin Ćwikła, Krzysztof Rusinek,
Wydawnictwo BIS,

Warszawa 2010

wtorek, 10 lutego 2015

Uffff...

Ufff..... jak w tytule, koniec maratonu, kurz opadł, emocje też :) Dziękuję bardzo wszystkim, którzy oddali na Maki swój głos i tym, którzy mnie wspierali i zachęcali do walki :) 
Cieszę się, że na niemal 280 blogów Maki znalazły się na 23 pozycji. Dziękuję :)


niedziela, 8 lutego 2015

Kot i diabeł, James Joyce, il. Roger Blachon

Książka ciekawostka. Jak wypadł James Joyce jako pisarz piszący dla dzieci? Autor "Ulissesa" w liście do czteroletniego wnuka, Stephena Joyce'a, napisał bajkę o diable, burmistrzu i kocie. List wysłał z Viller-Sur-Mer 10 sierpnia 1936 roku. Kilka tygodni później tą samą drogą przekazał mu opowieść pt. "Kopenhaskie koty". Ta druga historia opowiada o tym, że "rzeczy w Kopenhadze nie są tym, czym się wydają".

piątek, 6 lutego 2015

Czupieńki. Smok, Gerard Moncomble, il. Paweł Pawlak


Ilustracje Pawła Pawlaka bardzo, bardzo lubię. W "Czarostatkach" jestem po prostu zakochana! Dlatego po "Czupieńki" sięgnęłam w ciemno i nie żałowaliśmy, bo opowiedziana tu historyjka jest nie tylko pięknie zilustrowana, ale i miło opowiedziana.

wtorek, 3 lutego 2015

Konkurs Blog Roku - czemu nie?


Pomysł pojawił się nagle. Właściwie myśl: czemu nie? Kiedy przekopując się przez zgłoszone do konkursu blogi zobaczyłam, że blogi poświęcone książkom dla dzieci są praktycznie nieobecne. Nawet pytałam Was na Facebooku, dlaczego się nie zgłaszacie? Przecież wiadomo, że nie o finał chodzi, bo tu miejsca mało ;), tylko o pokazanie, że takie blogi są i są ciekawe, tworzone z pasją.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...