O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 15 lutego 2015

Urodziny prawie wszystkich w Klubie Komediowym


Klub Komediowy i Teatr Hultaj. Improwizowany spektakl inspirowany książką "Urodziny prawie wszystkich" Toona Tellegena. Wśród gości, w pierwszym rzędzie sam autor i ilustratorka Ewa Stiasny.
Nie będę pisać dużo o spektaklu, choć to, co zdążyłam obejrzeć, póki nie zostałam zmuszona poruszać się po korytarzu i wokół baru, bardzo mi się podobało. Jak zerkałam zza kotary, jednym okiem  (A. obstawiał akurat automat w holu) było super! Pierwszy raz uczestniczyłam w przedstawieniu improwizowanym  - aktorzy z Hulaj naturalnie, spontanicznie, zaskakująco i ciekawie prowadzili urodzinowe miniaturki. Były ryjówki, jeże, zające, świetliki i urodzinowe scenki.
Szkoda, że nie namówiłam Franka - już wiem, że z nim obejrzałabym cały spektakl, jednak mój 9-latek wybrał spotkanie z kolegą,  a Staś zwyczajnie się rozchorował i został w domu. Tak więc pojechaliśmy z Antkiem sami. A Antoś oglądał, oglądał i nagle zaczął się nudzić i wiercić, w końcu wyszedł na korytarz. Ja za nim.... Była szarlotka (ponoć niezła), kawa (rewelacja, polecam!), rysowanie na tablicy, ostukiwanie metalowej beczki i przyglądanie się automatowi na korytarzu. Trochę posiedzieliśmy też na fotelach i  pochodziliśmy po schodach....
Po spektaklu autor i ilustratorka zasiedli na scenie i się zaczęło szaleństwo podpisów i rysowanie! Opiekę nad A. przejęła A. (Śmigła Igła), a ja stałam i patrzyłam, jak pani Ewa Stiasny kilkoma pociągnięciami kredki i rozcieraniem jej, czaruje rysunki na papierze. Uwielbiam jej rozedrganą, subtelną, niedopowiedzianą kreskę! I w "Ucieszkach Cieszka" i "Urodzinach" i gdziekolwiek indziej. Więc patrzyłam, jak to robi. Niesamowicie po prostu! Antoś też dał się uwieść rysunkom, bo też zatrzymał się i patrzył (może podpatrywał warsztat, bo sam też uwielbia rysować i cudownie mu to wychodzi ;). Poprosił o pająka, czarnego, koniecznie z czerwonymi oczami. Zdobyliśmy autograf Toona Tellegana, rysunek Ewy Stiasny i do domu....
Autograf dla mnie, rysunek dla Antka - sprawiedliwie chyba?

1 komentarz:

  1. Podglądać mistrza przy pracy-bezcenne!!! Mam na myśli Ewę Stiasny-ona mnie najbardziej zachwyciła tego popołudnia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...