O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 26 kwietnia 2015

Anzac biscuits czyli ciasteczka z historią


Szukacie przepisu na ciasteczka, które można długo przechowywać albo zabrać w podróż czy dać dziecku do szkoły? Polecam anzac biscuits, ciasteczka rodem z Australii. Są bardzo smaczne (u nas przypadły do gustu wszystkim, co nie często się zdarza), zdrowe, ale też mają ciekawą historię...

środa, 22 kwietnia 2015

Jestem najsilniejszy, Mario Ramos


Było sobie wilczysko, pewne siebie i swojej siły, siejące postrach. Do tego bohater bajki łasy był na komplementy, utwierdzające go w przekonaniu o jego pozycji w lesie - najsilniejszego, najgroźniejszego... Kiedy chciał poprawić sobie humor wypuszczał się na spacer i każdemu napotykanemu stworzeniu zadawał jedno pytanie: Kto jest najsilniejszy? Ponieważ nikt nie miał odwagi mu się przeciwstawić, odpowiedź zawsze była taka sama. Jednak przyszła kryska na Matyska, czy też nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka... ;)


niedziela, 19 kwietnia 2015

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

W Gdańsku straszy, Piotr i Paweł Sitkiewicz, il. Józef Wilkoń,


Czy wyobrażacie sobie Drodzy Państwo taką sytuację, że duchy - dla pracy których, jak powszechnie wiadomo, zarezerwowane są godziny nocne - zaczynają działać również za dnia? Nie pod ciężkim płaszczem nocy, tylko w pełnym świetle słońca? Trudno sobie to wyobrazić, a co dopiero przeżyć! 

czwartek, 9 kwietnia 2015

wtorek, 7 kwietnia 2015

Balonowa historia [z pogrzebem w tle]



Jak to z tym z balonem było

Wracaliśmy z teatru. Antek i ja. Na przystanku stała grupa młodych ludzi, z balonami, bo walentynki. Antkowi zaiskrzyły się oczy.
- Mama, balony, balony!

W autobusie tak wyszło, usiedliśmy blisko siebie i te balony pod sufitem, drażniące Antosiowe serce.
- Mama, ja chcę taki balon - wyszeptał mi do ucha ciut za głośnio.

- To masz! - powiedziała dziewczyna z największym balonosercem i zwyczajnie dała go Antkowi. Antek nie mógł uwierzyć! Podziękowań, uśmiechów, pisków nie było końca. Wracałam nie z Antkiem, tylko z rozświergotanym szczęściem... Mała rzecz, a tak cieszy! Balon w domu jest tam, gdzie Antek, śpi uwiązany do Antkowego łóżka, chodzi za Antkiem na sznurku jak pies.

- Mamo, ten balon mnie kocha!


Później


Czasem bywa tak, że bardzo przywiążemy się do jakiejś rzeczy. Dla kogoś bzdura, dla ciebie to jest COŚ. Czasem rzeczy trwają długo, a czasem ich kres zbliża się szybko. Balon napełniony helem ma określony czas przeżycia, wcześniej czy później gaz się ulotni, a z balonu pozostanie... balonowy flak.

(Nie będę wchodzić w szczegóły, wiem, że ktoś mu dopomógł, bo chciał przekonać się, jak to jest z tym głosem, jak się człowiek nałyka helu, ale nie powiem tego Antkowi. Nie zdradzę też, kto tak niecnie postąpił, tym bardziej, że balon i tak już ledwo dychał, tzn. tego helu było tam malutko, malutko, a balon nie pod sufitem tylko mniej więcej na wysokości metra zastygał w bezruchu, czym niektórych doprowadzał do palpitacji serca, kiedy wstawali w nocy po łyk wody, a tu przy ich łóżku takie coś...).

Wracając do tematu: dni balonika były policzone. Widzieli to wszyscy, a najbardziej Antoś. I Antoś postanowił, że nie wyrzuci go - nigdy w życiu! -  tylko zagrzebie w ziemi, żeby nie powiedzieć pochowa... Na TO miejsce wybraliśmy działkę, a babcia - jej właścicielka - wyraziła zgodę. Antek pilnował, pamiętał. przypominał, - jak pojedziemy do babci, to pójdziemy na działkę i to zrobimy.

Przyszły święta i nasz wyjazd. Antek przyszykował karteczkę pod kamień, na której napisał "SUPER BALON MARTFY".  Patrzył przez okno, obserwował, czekał, a kiedy pojawiło się słońce ... dał sygnał. Już! Teraz!

Łopata ciężko wchodziła w ziemię, ale dałam radę. Zagrzebaliśmy go. Kiedy uklepywałam ziemię, Antek westchnął "Przykro mi..." Mnie też zrobiło się smutno.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...