Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 26 kwietnia 2015

Anzac biscuits czyli ciasteczka z historią


Szukacie przepisu na ciasteczka, które można długo przechowywać albo zabrać w podróż czy dać dziecku do szkoły? Polecam anzac biscuits, ciasteczka rodem z Australii. Są bardzo smaczne (u nas przypadły do gustu wszystkim, co nie często się zdarza), zdrowe, ale też mają ciekawą historię...



Przepis powstał w czasie I wojny światowej: ciastka miały być pożywne i dać radę w długiej podróży (w ich składzie nie ma jajek). A przygotowywane były dla żołnierzy australijskich i nowozelandzkich, którzy wzięli udział w największej operacji desantowej - ich celem było zdobycie Stambułu.
Ciasteczka w czasie wojny piekły matki, żony i dziewczyny i wysyłały w paczkach swoim synom, mężom i chłopakom... Bitwa w Gallipoli trwała od końca kwietnia do stycznia 1916 roku. I choć zakończyła się klęską - zginęło prawie 9 tys. Australijczyków i 3 tys. Nowozelandczyków - wspomina się determinacje i odwagę żołnierzy.

Obecnie anzac biscuits można kupić w Australii za jednego dolara w każdej kawiarni czy sklepie. A 25 kwietnia ich zapach na Antypodach dosłownie unosi się w powietrzu...


ANZAC DAY to wielkie święto w Australii i Nowej Zelandii - mieszkańcy wspominają swoich bohaterów, którzy zginęli w czasie desantu 25 kwietnia 1915 roku. Tego dnia o świcie (desant wylądował o godzinie 4.29 rano w zatoce ANZAC Cove) mieszkańcy Australii i Nowej Zelandii zbierają się na placach i skwerach, aby oddać hołd poległym. Tego dnia wszędzie czuć zapach kokosowych ciasteczek anzac (skrót od: Australian and New Zealand Army Corps). 




Przepis na ciasteczka Anzac

Składniki:
170 g płatków owsianych,
170 g wiórków kokosowych,
200 g mąki
200 g masła

2 łyżki miodu (w oryginale golden syrup)
140 g cukru pudru
2 łyżeczki sody


Jak zrobić:
Płatki, wiórki, mąkę, cukier wsypujemy do miski, mieszamy. Masło rozpuszczamy w garnuszku, dodajemy do niego sodę rozpuszczoną w 4 łyżkach wrzącej wody.

Składniki mokre mieszamy z suchymi. Formujemy małe kuleczki, które rozpłaszczamy na papierze do pieczenia. Pieczemy 8-10 min. w 180 st. C. Wyciągamy, po kilku minutach - jak stężeją - studzimy na kratce.

6 komentarzy:

  1. Jako, że do Australii się wybieram-to najpierw przetestuję przepis i tym samym trochę poznam obyczaje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I teraz bardzo ważne pytanie - jak one się zachowują po np. dobie (jeśli dotrwały, ahahahahah)? Bo długie przechowywanie to jedno, a twardość ;) to drugie :) Pytam, bo szukam przepisów na ciacha, którymi nie będę zabijać dobę po upieczeniu :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, nie są to ciasteczka maślane, jednak zębów po dobie na nich się nie traci - są dosyć kruche, jak później - nie wiem ;) Następnym razem jedno ukryję gdzieś do testu ;) i dam znać.

      Usuń
    2. Mi też nie za często udaje się sprawdzić, jak ciastka się zachowuję po dobie :D A po dwóch... To mi się raz przytrafiło :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...