O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

piątek, 29 maja 2015

Pinata czyli gotujemy się do...


 Miałam jednak jej nie robić, ale przekonały mnie... Czworo na jedną, byłam bez szans ;) Będzie. Może nie wypełniona po kokardki, ale... To taki substytut tortu, którego nie będzie (już był, w dzień urodzin, raz wystarczy, poza tym trudno by z nim tak na trawce z dala od domu).

poniedziałek, 18 maja 2015

Smocze tarabajanie czyli smoczymy z Elżbietą Wasiuczyńską w Tarabuku

 Na koniec szalonego weekendu - smocze warsztaty. Choć pogoda taka, że najlepiej to spod koca nie wychodzić - zebraliśmy się i bardzo jesteśmy z siebie dumni - warto było! 

niedziela, 17 maja 2015

Targi Książki i Noc Muzeów... szalony dzień!

Targi Książki

Miały być warsztaty - nie dotarliśmy. Na pierwsze bo utknęliśmy na Krakowskim, zamkniętym zresztą, gdzie szukaliśmy Londyńczyka, którym chłopaki bardzo chcieli się przejechać (internetowy rozkład jazdy targowego pojazdu nie uwzględniał zamkniętej tego dnia ulicy); na drugie pójść już nie chcieli - zmęczeni marszem, rozkojarzeni targowym zamieszaniem. 

wtorek, 12 maja 2015

Antystresowe kolorowanki czyli rodzinne bazgranie ;)


Sztukoterapia. Art Deco, 100 antystresowych kolorowanek - sama nazwa tej 128 stronicowej książki - bo to nie zeszyt - budzi zaciekawienie. No bo kto nie lubi sobie czasem pogryzmolić, a tu dodatkowo gwarantują nam odstresowanie ;) Świetnie! Rysowałam w szkolnych zeszytach i na kartkach. Ołówkiem. Długopisem. Ale najbardziej lubię kredkami! Rysować z różnym skutkiem, bazgrać - tu już lepiej, no i kolorować, kolorować! Od kiedy mam dzieci mogę robić to cichaczem, kiedy nie skończą, zostawią, odejdą, albo całkiem jawnie - w ramach wspólnej zabawy. 

wtorek, 5 maja 2015

Fajna ferajna, Monika Kowaleczko-Szumowska, il. Elżbieta Chojna


Przeważnie koncentruję się na tym, co tu i teraz, a przyszłość jawi mi się jako kontynuacja naszego dzisiaj: jasna i pogodna. Czasem jednak przychodzą gorsze dni, ze strachem myślę, co to będzie? Tworzę plan B, na czas awarii i kataklizmu (paszporty zaraz stracą ważność, do wyrobienia, na już!)
Lęk poddusza, odbiera jasność widzenia. Krzyk bezdomnego w tramwaju: Ludzie, będzie wojna! nabiera znaczenia, zapada w pamięć.

Inauguracja maja


Nie wiem, dla kogo większą atrakcją było patrzenie na te małe kaczki, na te kozy, na te... Dla mnie czy chłopaków? Puchate, żółte cudowności, które aż się chciało dotknąć, przytulić. I kozy, wytarmoszone i wygłaskane przez nas, ku ich wyraźnej radości - za każdą taką pieszczotę lizały nam ręce szorstkimi języczkami.  

poniedziałek, 4 maja 2015

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...