O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 29 grudnia 2015

Babcia i dziadek w książkach dla dzieci [PRZEGLĄD]


Babcia to postać szczególna. Ta, która wie, która przymyka oko, czasem pobłaża, karmi jak nikt  i kocha ponad wszystko. Dziadek zawsze ma czas, zbuduje domek na drzewie, pokaże jak zrobić łuk, zabierze na wyprawę do lasu... Trochę to wyidealizowany obraz, ale któż by nie chciał mieć takich Dziadków :)
Niebawem Dzień Babci i Dzień Dziadka, z tej okazji:


PRZEGLĄD KSIĄŻEK Z BABCIĄ I DZIADKIEM w roli głównej, albo prawie ;)


niedziela, 27 grudnia 2015

Podwodny świat. Opowieść o Jacques’u Cousteau, Jennifer Berne, il. Eric Puybaret


Kim był ten słynny Jacques Cousteau  (1910-1997)? Jakim był dzieckiem? O czym marzył, o czym śnił? Co sprawiło, że poszedł tą, a nie inną drogą? Uwielbiam poznawać historie z wczesnego życia wspaniałych, niezwykłych ludzi. To fascynujące obserwować, jak zaczyna pączkować i rosnąć, rosnąć pasja. Pasja zmieniająca świat, mająca wpływ na życie innych ludzi, a w przypadku Cousteau i zwierząt czy środowisko.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Kroniki Saltamontes. Ucieczka z mroku, Monika Marin, il. Basia Gula


Wieczory spędzone na czytaniu Kronik (na razie przeczytaliśmy pierwszy tom) nie zapisały się w mojej pamięci jakoś szczególnie miło. Mam nadzieję, że autorka tego nie przeczyta, bo jej będzie przykro. Ale taka prawda...
Kłótnie, fochy, dąsy (to oni - moje chłopaki) i chrypa (to ja). I oskarżenia. Ich. Kierowane w moją stronę,

A bo Ty zawsze tak nam krótko czytasz!!!

No żesz, gardło zdzieram, w ustach sahara, a im jeszcze źle? Ileż można! Dajcie żyć!

niedziela, 20 grudnia 2015

Emil i Emilka, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Jona Jung


Szorstka, czerwona skóra i to swędzenie, zmuszające do drapania. I to drapanie, drapanie, przynoszące chwilową ulgę, co z tego, kiedy później jest jeszcze gorzej. Skóra pęka, tworzą się rany, strupy...

- Nie drap, proszę cię nie drap, będzie jeszcze gorzej...
- Nie mogę, muszę drapać! Zaraz nie wytrzymam! Zrób coś!

Pamiętam wakacje, jedne, drugie, bardzo upalne, kiedy chłopaki jeździli na rowerkach w bluzkach z krótkim rękawkiem i zabandażowanymi rękami. a pod bandażem fioletowo od gencjany. Bo najgorsze jest słońce i upał, i późna jesień i zima... Natłuszczanie i smarowanie przypomina czasem walkę z wiatrakami - najlepsze maści, kremy działają tylko przez chwilę. A kiedy problem znika, jest chwilowa radość i niepostrzeżenie zaczyna się wszystko apiać... Najlepiej byłoby nam nad morzem - morska woda, morskie powietrze działają już w kilka dni - skóra robi się gładka i nie swędzi, ulga...Nic tylko nie wychodzić z wody. Dlatego jesienią i zimą do kąpieli dodajemy sól morską, ale efekt już nie ten,,
Zdarza się, że jakieś dziecko zapyta: a po co Ci te bandaże? albo: czy to zaraźliwe? Mój mały atopik ( bo obecnie tylko jeden z chłopaków ma ten problem) relacjonuje mi te komentarze.

Teraz dzieci z atopowym zapaleniem skóry (AZS) mają swoich bohaterów, mogą identyfikować się z postaciami z bajki terapeutycznej "Emil i Emilka" Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel i Jony Jung, Bajki nie kupicie w księgarni, za to możecie ściągnąć ze strony w internecie w pdf-ie (ja tak zrobiłam i wydrukowałam) albo czytać online, Mam nadzieję, że za jakiś czas książka doczeka się i druku.

W pierwszym rozdziale poznajemy Emilkę, dziewczynkę z AZS. Ból i nieustanne swędzenie sprawia, że dziewczynka złości się i  na swędzenie, i na nieskuteczne maści, i na... To normalny stan, a odpowiedź, a raczej podpowiedzi, jak sobie z tym radzić, daje bajka. Dziewczynka spotyka potwora, który nie jest groźny, tylko bardzo nieszczęśliwy, bo... swędzi go skóra. Jak sobie pomogą nawzajem? I dlaczego tata Emilki jest Atopowym Bohaterem? Czy każdy może nim zostać?Przeczytajcie "Swędzącego potwora".
To bajka, która powinna dotrzeć do przedszkoli i być czytana nie tylko przez dzieci z atopią (a jest ich coraz więcej), ale i zdrowe. Może wtedy mali atopicy nie słyszeliby przykrych komentarzy, nie musieliby wstydzić się na wf-ie...

O bajce terapeutycznej

Bajka terapeutyczna ma wielką moc.
- Fenomen bajkoterapii polega głównie na tym, że bajka działa sama. Nie potrzeba żadnych dodatkowych aktywności ani wyjaśnień. Jej treść przenika do dziecka i zaczyna na nie powoli wpływać. W pewnym momencie dziecko zostaje sam na sam z wybranym przez siebie bohaterem (najczęściej tym, który przeżywa podobne trudności), identyfikuje się z nim. Wówczas w wyobraźni dziecka rozpoczyna się proces zmiany - tłumaczy Marta Żysko-Pałuba, psycholog i psychoterapeuta,
nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Warszawie. - Posługując się bajką, dajemy mu możliwość wejścia w rolę bohaterów, zdejmując z niego konieczność mówienia o sobie samym. Wyobrażając sobie, jak i dlaczego ktoś może czuć się w określonej sytuacji, zacznie lepiej rozumie otaczający go świat. Zaczyna też dostrzegać możliwe rozwiązania. Również w sytuacjach, które do tej pory mogły się wydawać „bez wyjścia”. Czuje, która z prezentowanych mu bajek odnosi się do jego sytuacji wewnętrznej. Odnajduje podobieństwo ze swoim problemem i uczy się stawiać mu czoła.

Ukazał się pierwszy rozdział bajki, w sumie będzie ich pięć. Więcej na stronie kampanii zorganizowanej przez markę Emolium: atopowibohaterowie.pl, wspieranej przez Komitet Ochrony Praw Dziecka, Instytut Matki i Dziecka i Polskie Towarzystwo Dermatologiczne.

sobota, 19 grudnia 2015

Tajemnica Malutkiej, Anna Onichimowska, il. Agata Dudek


"Tajemnicę Malutkiej" wypatrzył w bibliotece Antek. Chociaż mieliśmy już cały stos wybranych książek, uparł się, że ta też idzie z nami. Więc poszła.

Książka zaskoczyła mnie cudowną czerwienią, niesamowitymi ilustracjami Agaty Dudek i opowieścią na pograniczu jawy i snu, snutą pięknie - z miłością i szacunkiem dla postaci - przez ojca i córkę. Nie wiadomo już, o kim ta opowieść, mieszają się marzenia opowiadających z marzeniami bohaterów... Książka do poduszki, ale i do świadomego oglądania za dnia - każda ilustracja wymaga uwagi, dopowiada, rozwija treść.

Wieczorem, po Wigilii, wieczorem mała Ula zasypiając prosi tatę, żeby opowiedział jej bajkę o dziewczynce trochę innej niż ona. Ojciec zgadza się, pod warunkiem, że Ula będzie wymyślać ją razem z nim.

"Za górami, za morzami, w kraju, gdzie kwitną kwiaty i jest wieczne lato, mieszkała mała dziewczynka. Miała ciemną grzywkę, zielone oczy i największe stopy, jakie tylko możesz sobie wyobrazić,.." zaczyna opowieść tata i plecie ją dalej z córką, na dwa głosy, aż po finał. Jak to w bajkach bywa - ze wszech miar pozytywny.

Malutka, bo tak nazywa się bohaterka opowieści, mieszka tylko z babcią. Jej rodzice wyjechali do dalekich krajów (przysyłali listy i kartki, na których padał śnieg). Dziewczynka jest inna i przez te duuuuże stopy, i przez to, że kiedy dzieci się z niej śmieją - nie płacze, tylko śmiaje się razem z nimi. Bo ją też to bawił i lubi, jak innym jest wesoło. Wiedzie spokojne życie w swoim miasteczku, w którym sprzedawca sprowadza dla niej specjalne skarpety buciki, a dzieci w czasie deszczu kryły się pod parasolem z jej stóp.

 I ma marzenia.

Marzy o pięknych bucikach z kokardkami, takie jak ma Lucynka, o tym żeby zobaczyć śnieg, żeby spotkać Mikołaja i dostać od niego prezent. Jaki? To tajemnica, o której nie mówi nikomu, nawet Lucynce.
Kiedy do miasteczka przyjeżdża cyrk, życie Malutkiej zaczyna się zmieniać, a jej marzenia - jedno po drugim, spełniają się. Czy dzieje się to samo, ot tak? Nie, Malutka w dużej mierze zawdzięcza to sobie (potrafiła zawalczyć o to, na czym jej zależało) i swoim nie najmniejszym stópkom. Bo coś co pozornie może wydawać się wadą - można przekuć na zaletę.

Bajka pięknie się rozwija. Pełna zaskakujących wydarzeń, i tęsknot. Fascynują ilustracje Agaty Dudek, dzięki nim historia przechodzi w jakiś inny, surrealistyczny wymiar, No i ta czerwień, energetyczna, grzejąca. I ten miś - trochę inny niż Antkowy, ale miś.

Tajemnica Malutkiej,
Anna Onichimowska,
il.  Agata Dudek,
Agencja Edytorska EZOP,
2012.

czwartek, 17 grudnia 2015

Nasze książkowe okładki [pokonkursowo] ;)


Matka uwielbia to myślenie, główkowanie i nagle jest! Co? Pomysł. Skojarzenie. Jedna rzecz, drobiazg, który jak kamyczek ciągnie za sobą lawinę ;) Potem przygotowywanie i... chodzenie za dziećmi. Namawianie, przekonywanie. 
Wstrzelanie się w czas, kiedy będzie się chciało i będą mieli z tego zabawę. Pomysł zaskoczy. Bo przecież jest tyle innych rzeczy ważniejszych do zrobienia, teraz, w tej chwili i za chwilę. 

A kiedy już jest zgoda, zielone światło -  radość matki i tak zawsze jest przedwczesna. Zupełnie nie na miejscu, bo wiadomo, że w trakcie coś, komuś, przez kogoś, za coś... Matka musi się uzbroić w cierpliwość i łagodzić, głaskać, wcale się nie denerwować i nie złościć. I łapać te fluidy, na podstawie których wyczuje, uda się tym razem czy nie? Bo jak nie to lepiej od razu dać sobie spokój. 

Czasem podejść jest kilka, a czasem rzecz dzieje się spontanicznie, naprędce (Antosiu, dziękuję za Kici kici miau - toż to była przyjemność w najczystszej postaci!). W przypadku Kici - w oko wpadło mi szare prześcieradło i mój sweter.... Maska, którą zrobił kiedyś ojciec dzieciom, przypomniała się zaraz później. I jeszcze latarka, którą miał być podświetlany księżyc, ale światło zamiast padać na niego - krążyło wszędzie wokół ;)

Kilka zdjęć okładek książkowych za nami. Choć nie stanęliśmy na podium - było super! A te zdjęcia - w morzu naszych zdjęć - są dla mnie ważne. Po prostu i zwyczajnie :) Bo łączą. Nas, nasze pasje i są wspomnieniem świetnej zabawy (idealnej na sobotnie przedpołudnia) i pełnej rodzinnej mobilizacji :) Polecamy szczerze i czekamy na następne konkursy okładkowe!

***
A ja już powoli ruszam z przygotowywaniem makowego konkursu kryjówkowego. Będą chętni? Pokażecie, gdzie Wasze dzieci chowają się z książką, kiedy aura nie pozwala na czytanie pod gruszą?


Zdjęcia wzięły udział w konkursach Endo (2014)  i O tym, że. (2015).

i od kulis:

środa, 16 grudnia 2015

Oto jest Nowy Jork, Miroslav Šašek i Frank Sinatra


"Ogłaszam wiadomość. Dzisiaj wyjeżdżam, Chcę być jego częścią tego Nowego Yorku, Nowego Yorku..."*

 Jedziecie z nami? Kiedy trzymam tę książkę w ręku, w głowie włącza mi się Sinatra (choć w oryginale powinna być przecież Lizza Minelli!) i nie chce być inaczej. Więc zapraszam Was ... muzycznie.



Play i idziemy w miasto. Pod jedną rękę z Sinatrą, pod drugą z Šaškiem! Nowy Jork sprzed lat wita!

Chcę się budzić w mieście,
które nigdy nie zasypia
i stać się królem
osiągnąć szczyt *

Lubimy podróżować, nawet jeśli jest to podróż palcem po mapie. Spacer po Nowym Joru jest zachwycający, bo... Nowy Jork jest zachwycający, i ten sprzed lat i ten obecny. Miasto, do którego prowadzi nas Miroslav Šašek nie jest współczesne - cofamy się do lat 60-tych. A ja tak lubię patrzeć wstecz!
Nie dane mi było poczuć na żywo klimatu nowojorskiego, bo jeszcze tam nie byłam,  ale jak większość z Was, dzięki filmom, książkom i fotografiom kojarzę wiele miejsc, budynków, czuję małą cząstkę... i mi się podoba!
Podziwianie miasta z panem Šaškiem jest prawdziwą przyjemnością. Ilustracje Šaśka mają tyle czaru i uroku, a te kolory! Oglądamy budynki, pomniki, jedziemy autobusem, spacerujemy po moście (te mosty!), przystajemy przy czyścibucie, patrzymy na prom, zaglądamy do Muzeum Historii Naturalnej, odwiedzamy dzielnice NY, poznajemy ciekawostki z życia miasta... W NY wszystko jest największe, najdłuższe, naj...  Historia miasta w pigułce.


"Oto jest Nowy Jork" to czwarta książka z serii "Oto jest..." wydana przez Dwie Siostry. Dotychczas ukazały się "Oto jest Paryż", "Oto jest Rzym", "Oto jest Londyn"  Šašek stworzył wiele książek opowiadających o miastach, patrząc na lata wydania - kolejne powinno ukazać się "Oto jest Edinburgh", potem Monachium, Wenecja itd...Czekamy na kolejne.


Oto jest Nowy Jork,
Miroslav Šašek,
tłum. Katarzyna Domańska,
Wydawnictwo Dwie Siostry,
2015.

*Fragmenty tekstu piosenki "New York, New York" Franka Sinatry 1977 r).



***

PS. Oszaleję z tą czcionką, jedna za mała, druga za wielka... Która wygodniejsza do czytania???

niedziela, 13 grudnia 2015

Wielka księga pociągów, John Porter, il. Mattias de Leeuw


Przychodzi taki moment w życiu młodego człowieka - zakochuje się. Na amen. Na długie tygodnie, miesiące, rzadziej, ale bywa i tak, że na lata. Staje się zbieraczem, hobbystą, pasjonatem. Marzy o obiekcie swojej fascynacji, Staje się ona głównym motorem napędzającym zabawy, pojawia się na rysunkach, w opowieściach i snach.

niedziela, 6 grudnia 2015

Bajka o Wojnie, Joanna Rudniańska, il. Piotr Fąfrowicz


Ta książka przemawia do mnie najsilniej przez ilustracje. To one przyciągają wzrok, zmuszają do zatrzymania się i pomyślenia. Piękne i przerażające, subtelne, a jednocześnie poruszające najgłębsze pokłady wrażliwości (ilustracje Fąfrowicza urzekły mnie równie mocno w książce "Zielony i Nikt").

sobota, 5 grudnia 2015

Minimalistyczny kalendarz adwentowy ;)


Nie zdążyłam z kalendarzem na czas, ale mimo to jest, choć jeszcze nie skończony. Bardzo minimalistyczny: papier do pakowania i sznurek, i kawałek drewna, pamiętający szum morza i ciepło piasku na plaży. Z jednej strony go ubywa, bo już otwieramy paczuszki, z drugiej przybywa - bo dokładam "dni" tzn. będę, może dzisiaj, może w niedzielę (jak będzie chwila i moce przerobowe, byle wyrobić się do 17 grudnia, bo na tym dniu nasz kalendarz się urywa...)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...