Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 28 kwietnia 2016

Przygoda Henka!




Przygoda Henka - książka obrazkowa dla dzieci, miejscami ocierająca się o komiks. Wydana dopiero co. Mam ten zaszczyt, że pierwszy egzemplarz (i jedyny! to unikat, biały kruk na rynku wydawniczym) trafił w moje ręce.

środa, 20 kwietnia 2016

Nelly Rapp..., Martin Widmark, il. Christina Alvner i rozdawajka :)


Wielbiciele serii Biura Detektywistycznego Lassego i Mai Martina Widmarka (wyd. Zakamarki) powinni być zadowoleni - na rynku za sprawą wydawnictwa Mamania pojawiły się dwie książki tego autora, tym razem o upiornej agentce.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Odrabianie lekcji [poradnik dla rodziców - tekst przygotowany z psychologiem z Centrum Busola] cz.1



- Chłopaki, lekcje!
Nie słyszą. Grają w coś. Siedzą. Rysują. Przyszli z dworu albo na dwór się wybierają. W ferworze życia, a tu matka z takimi tekstami wyskakuje...
- Lekcje!
Cisza.
- !- dopiero kiedy mój głos wchodzi już na wyższe rejestry, słyszę:
- Zaaaaraz...
albo obrażeni burczą:
- Nooo dooooobrze już...

A kiedy już usiądą - jest rach-ciach i radość w głosie:
 - Już!
Jeśli mam dużo samozaparcia i przelecę te przez wszystkie zeszyty, książki, karty pracy okazuje się, że nie takie już. Wtedy jest zdziwienie:
- Jeszcze to? O rany, zapomniałem!
albo
- Tego nie było! To nie na jutro! To stara praca domowa, już nie muszę...

Chłopaki nie mają problemu z samym odrabianiem - jak już zasiądą to idzie. Problem jest w chęci, zebraniu się, koncentracji. Przecież tyle jest ciekawszych rzeczy do zrobienia, a tu jakieś głupie lekcje trzeba odrabiać. To jest nudne.
Czasem jestem oazą spokoju i radości. Delikatnie przypominam, z uśmiechem podsuwam książki. A czasem cholera mnie bierze, no bo ileż można przypominać, zaganiać. No żeż, ja już szkołę skończyłam (dzięki Ci Panie Boże!). Jak znaleźć złoty środek, a jeszcze lepiej, co zrobić, żeby SAMI pamiętali bez przypominania (no dobra,po jednym napomknięciu). Żeby nie zostawiali książek czy zeszytów, w których jest praca do odrobienia w szkole (oj, zapomniałem), czy łaskawie zapisywali to, co nauczycielka zadaje? No żeby zwyczajnie byli bardziej obowiązkowi?.


***


Odrabianie lekcji...Temat rzeka, u jednych nie wzbudza większych emocji (szczęściarze), u innych - ból brzucha. Jeśli jesteście w tej drugiej grupie - zapraszam do przeczytania tego tekstu. Niebawem będę miała prezent - zaproszenie dla jednej osoby na spotkanie z psychologiem w Centrum Busola. 

Tekst powstał we współpracy z  moją przyjaciółką - Dominiką Ambroziewicz-Wnuk, psychologiem z Centrum Busola.Gdybym napisała go sama - byłby opisem, jak wygląda to u nas razy cztery - doświadczenie mamy spore, czasem jest zabawnie, czasem strasznie ;)  Nie omijają nas wpadki, a czasem rozbijamy się o góry lodowe. Dlatego zapytałam specjalistkę - może ta wiedza Wam też się przyda.
Możecie też, jeśli macie jakieś pytania do psychologa związane z tematem - zadać je w komentarzu: Dominika Ambroziewicz-Wnuk obiecała, że odpowie :)


Po co są prace domowe?



Mają nauczyć dziecko systematyczności, to także ćwiczenie samodyscypliny, koncentracji, sprawdzenia i utrwalenia wiedzy. Tak na marginesie: zastanawia mnie efektywność takich działań, szczególnie gdy dziecko wraca ze szkoły po 9 godzinach (zajęcia na świetlicy też męczą). Czy po trudnymi długim dniu w pracy, chcielibyście jeszcze pracować w domu??? Ale prace są, i w zerówkach i w pierwszych - nie mówiąc o kolejnych - klasach. Więc nie ma co dyskutować nad ich sensownością, tylko zakasać rękawy i odrabiać...

W pierwszych klasach prace domowe to szlaczki, pisanie literek, dzielenie wyrazów na sylaby, głoski, litery, pisanie prostych zdań, dodawanie, odejmowanie itd. Wiele zadań dziecko ma w ćwiczeniach, gdzie musi coś uzupełnić, narysować, pokolorować. Tu problemem jest jak zagonić dziecko do lekcji, kiedy ono woli się bawić albo jest zmęczone - każdy byłby, wracając ze szkoły o godz. 17.

Rodzic jaki jest....


Rodzice, z moich obserwacji, dzielą się na kilka typów.

- Odrabiających lekcje razem z dzieckiem, a często i za dziecko, Stoją mu nad głową i dyktują, co ma robić... .

- Unikających: odrobiłeś lekcje? nie? to idź odrób. Zrobiłeś? To dobrze.

- Nachalnych: czytają polecenia, nim dziecko zdąży je odnaleźć, kontrolują każdy ruch ołówka, czuwają nad każdą kropką i przecinkiem. Dziecko nie może oddechu złapać bez pomocy rodzica.

- Nerwusów: nie umiesz tego? no pomyśl, matko jedyna, przecież to takie proste!

- Perfekcyjnych ... stoją nad dzieckiem, każą poprawiać, ścierać, poprawiać, aż będzie idealnie, czasem dwie godziny, czasem trzy, odrabianie lekcje staje się traumą na całe życie.

- Czuwających: delikatnie czuwają, kiedy trzeba przypominają, proszeni pomogą, ale w taki sposób, żeby dziecko wpadło na odpowiedź samo. Idealni ;) Czy są tu tacy?

Odnajdujecie się? Przypuszczam, że każdy rodzic odnajdzie w sobie cząstki każdego z wyżej wymienionych. Kwestia dnia...

Jak sensownie wspierać?



Przede wszystkim należy pomóc dziecku odnaleźć się w sytuacji i oswoić z nią. Być rodzicem czuwającym - towarzyszącym. Maluchy szkolne, czyli pierwszoklasiści jedną nogą tkwią jeszcze w przedszkolu, mają prawo zapomnieć, że coś było zadane, nie zapisać czegoś. Rolą rodzica jest czuwać nad dobrym początkiem edukacji i pytać, sprawdzać, przypominać, przeglądać zeszyty, książki. Wypracować dobre nawyki (właściwa postawa przy biurku, porządek wokół itd).

Nie straszmy dziecka lekcjami, nie szantażujmy, nie żonglujmy karami, jak coś zrobi źle, czy zapomni. Jednak czas ochronny kiedyś się kończy - najlepiej wtedy, kiedy dziecko osiągnie jako taką dojrzałość, przyswoi nawyki, wejdzie w rytm.


A co na to psycholog Dominika Ambroziewicz-Wnuk?


- Dziecko powinno odrabiać lekcje samodzielnie. Wtedy samo szuka rozwiązań i nie prosi tak szybko o pomoc rodzica. Samodzielność pozwala dziecku czuć satysfakcję z własnych osiągnięć. Jeśli rodzic za bardzo angażuje się w pomoc to dziecko jest wdzięczne za to, że unika porażek, ale sukcesy też nie należą w pełni do niego. Samodzielnie powinno też sprawdzić pracę, możesz mu zadać pytanie: czy jest zadowolone z efektów czy ma jakieś zastrzeżenia?

Sprawdzaj pracę wtedy, gdy dziecko ma problemy: nie odrabia, robi wiele błędów, albo jeśli cię o to prosi. Jeśli widzisz błędy - możesz je policzyć i zachęcać, by dziecko je znalazło, możesz zakreślić ołówkiem obszar, w którym one się znajdują ­ „w tym kółku masz dwa błędy, odszukaj je i popraw.

Zachęcaj, by odpowiadało na pytania, układało zagadki do materiału. Nie wspieraj nauki na pamięć, jeśli nie jest to celem zadania. Jeśli dziecko ma kontrolę nad swoją pracą domową - rośnie jego motywacja wewnętrzna do nauki i obniża się napięcie przed kontrolą zewnętrzną.

Jeśli towarzyszysz dziecku, nie siedź mu nad głową, nie krytykuj, nie chwal nadmiernie. Jeśli prosi o pomoc -zawsze najpierw spytaj o jego pomysły, jak mu się wydaje, że trzeba to zrobić. Pozwalaj dziecku popełniać błędy, niech uczy się, że są one elementem nauki, a ich poprawianie procesem, który pomaga dojść do celu.

Jeśli czas lekcji jest jedynym, jaki spędzacie w dom razem to myślę, że wtedy nie warto z tego rezygnować, ważne by nie odrabiać pracy za dziecko, z dzieckiem, tylko być przyjaznym elementem „wystroju wnętrza”, a jeśli pomagamy to inspirując dziecko do szukania drogi, do rozwiązania problemu.

Jak odrabiać?


- Warto od początku modelować dobre rozwiązania. Uczmy dziecko planowania tego, co będzie robiło. Porozmawiaj z dzieckiem, dowiedz się, co ma zadane, od czego chce zacząć, kiedy chce skończyć, co jest trudne, co łatwe, czego będzie potrzebowało i postaraj się, by te ustalenia nie zajęły zbyt wiele czasu. Jeśli dziecko nie jest skłonne do opowiadania to zaakceptuj to, nie walcz z nim - radzi Dominika Ambroziewicz-Wnuk.



Kilka pomocnych wskazówek



  • Pierwsze 30 minut to czas najlepszej koncentracji, więc warto, by zabrało się wtedy za to, co wydaje mu się najtrudniejsze, czy wymagające największego wysiłku.
  • Najpierw łatwe zadania, potem trudniejsze – jeśli ma kłopot z motywacją i potrzebuje na początek szybkiego sukcesu.
  • Najpierw trudne, potem łatwe – dla tych którzy się szybko męczą i łatwo się rozpraszają.
  • Naucz dziecko „płodozmianu” tzn. zmieniania tematyki i rodzaj aktywności, wtedy nie zmęczy się tak szybko.
  • Bądź wyczulony na potrzeby dziecka, czy jest zmęczone, czy na pewno rozumie?
  • Pozwalaj dziecko co jakiś czas wstać i poruszać się,­ możesz też zaproponować jakieś ćwiczenia jak dziecko potrzebuje przerwy, byle nie na tv czy komputer.
  • Jeśli dziecku trudno usiedzieć przy stole - na chwile niech zmieni pozycję i rodzaj aktywności:­ niech poczyta, recytuje, powtarzać można nawet chodząc (a nawet skacząc, śpiewając piosenki - byle na temat ;)
  • Czasem dziecko musi coś trzymać w ręku, dotykać, czy też podgryzać ołówek – niech tak będzie, to ułatwia mu zapamiętywanie­, pobudza obie półkule.
  • Spraw, aby atmosfera w trakcie odrabiania lekcji była dobra, luźna, czasem zażartuj, stosuj zabawę - ale pamiętaj, żeby nie obśmiać zupełnie wszystkiego, bo wtedy trudniej będzie mu się skupić :)
  • Angażuj dziecko! Niech będzie twórcze, niech wymyśla własne przykłady, historyjki, pytania na klasówkę, pytania do odpytania ciebie, niech rysuje plakaty, układa krzyżówki, czy tworzy komiksy.
  • Niech będzie krytyczne i wyraża swoje opinie, ważne by nie wchodzić w antykoalicje, tylko dać mu szanse ich wyrażenia.
  • Staraj się zmniejszać lęk i nadmierne napięcie, bo ograniczają możliwości poznawcze.


Jeśli pomagasz dziecku to...



  • szukaj przykładów, które dziecko zna z doświadczenia,
  • rozbudzaj ciekawość u dziecka, bawcie się w odkrywców,
  • szukaj pomocy naukowych w internecie, programach popularnonaukowych,
  • pozwól mu popełniać błędy, niech staną się one elementem uczenia się, staraj się by zawsze umożliwić mu samodzielne poprawienie ich,
  • nie strasz! Strach podnosi poziom lęku, ogranicza możliwości poznawcze, wzmacnia motywację zewnętrzną, a skuteczniejsza jest wewnętrzna,
  • nie oceniaj, nie karz – staraj się opisywać stan rzeczy i mówić czego oczekujesz, karanie wycisza chwilowo niepożądane zachowania, ale ich nie likwiduje. Zamiast krytyki i kar dodawaj dziecku otuchy,
  • nie porównuj – staraj się mówić dziecku, czego od niego oczekujesz i o tym, że wiesz, że jest w stanie to osiągnąć i że wierzysz w to, że tak się stanie,
  • chwal postępy i zaangażowanie, dostrzegaj sukcesy i starania,
  • nie oczekuj uczenia na pamięć, jeśli dziecko nie rozumie, poczekajcie do jutra może tobie, albo jemu wpadnie do głowy lepszy przykład, może znajdziecie jakieś dodatkowe informacje,
  • pozwól mu wziąć odpowiedzialność za to, co robi i czego nie robi, zachęcaj, proponuj, odwołuj się do reguł panujących w domu – jeśli to nie działa staraj się nie szaleć z bezradności i złości,
  • pozwól mu ponieść konsekwencje – co może oznaczać, że nie odrobi pracy domowej, że dostanie jedynkę,
  • kontroluj złość -  histeria i agresja nie pomogą osiągnąć rezultatu,
  • oczekuj od dziecka tego, co najlepsze, mów mu o tym, a jeśli idzie źle - powiedz to dziecku i czego oczekujesz

Stałość, wytrwałość, cierpliwość, stawianie zadań na miarę poznanych górnych możliwości dziecka przyniesie rezultat już po kilku tygodniach.


Kiedy odrabiać?



Jaki czas jest najlepszy? Czy uczyć dziecko zasiadać do lekcji, zaraz po powrocie ze szkoły, żeby zrobiło i miało spokój, czy pozwolić bawić się i bawić: jeszcze chwilkę mamo, zaraz, aż będzie godzina 20 i czas spać, a tu lekcje nie odrobione?...


- Najlepiej jest odrabiać lekcje o stałych porach, między godz. 15 a 18 (im bliżej 15 tym lepiej).  O tej porze dzieci najlepiej się koncentrują i łatwiej im stawiać czoło stawianym zadaniom. Ważne, aby dziecko wypoczęło po szkole, zmieniło rodzaj aktywności. W weekend – między śniadaniem a obiadem. Jeśli uda się wprowadzić stałe pory, tzn. tak organizować inne aktywności i planować dzień, aby zadania domowe miały swój stały czas w grafiku - po kilku tygodniach dziecko prawdopodobnie zacznie trzymać się tych ram bez przypominania - mówi Dominika Ambroziewicz-Wnuk, psycholog. -Ważna jest stałość, cierpliwość i pozytywna atmosfera towarzysząca ustalaniu reguł.

Przestrzeń wokół dziecka



Są dorośli, którzy dobrze się czują z "artystycznym" bałaganem wokół i zapewniają, że im to nie przeszkadza. Lepiej jednak nie uczyć tego dziecka.

- Samodzielnie to znaczy najlepiej we własnym pokoju bądź własnym miejscu, czy wydzielonej części stołu. W wygodnym i jasnym miejsce, najlepiej czystym i niezagraconym – by nic nie rozpraszało jego uwagi. Ważne, aby nie był włączony telewizor,  komputer czy niesprzyjająca nauce muzyka. W przypadku starszych dzieci w wieku dojrzewania to się zmienia, czasem potrzebują one bałaganu i hałasu do pracy. Znam dzieci, które potrafią odrabiać lekcje w świetlicy szkolnej, samochodzie, a nawet tramwaju, po to by mieć potem czas dla siebie. W przypadku dzieci, które mają małą satysfakcjonujących relacji z rówieśnikami, pewnie większą  korzyścią byłoby ten czas w świetlicy spędzić na wspólnej zabawie. Dzieci, które są w stanie lekcje odrobić  w 5 minut i „na kolanie" prawdopodobnie mają stawiane zadania poniżej swoich możliwości, wtedy warto poszerzać ich horyzonty, zaproponować dodatkowe zajęcia, ale nie zabierać czasu wolnego.




www.centrum-busola.pl


Niebawem druga część poświęcona błędom naszym codziennym związanymi z lekcjami...


sobota, 16 kwietnia 2016

Urodziny w stajni Pociecha


Gdzie wyprawić urodziny dziecku, żeby było fajnie, atrakcyjnie, zdrowo? To pytanie raz do roku (albo i częściej) stawia sobie wielu rodziców. Szczęśliwi ci, których dzieci urodziły się późna wiosna czy latem. Wtedy oferta urodzinowa poszerza się o atrakcje na dworze. A wiadomo, że takie urodziny - przeganiane bez ograniczeń na powietrzu są najbardziej udane, a dzieciaki zadowolone.

piątek, 15 kwietnia 2016

Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności, Luis Sepúlveda, il. Joëlle Jolivet


Kiedy trafiam na taką książkę... co czuję? Radość, ekscytację. poruszenie. Czytam szybko, a potem drugi raz - już spokojnie, ciesząc się każdym zdaniem. Mało jest książek, o których mogę powiedzieć, że z radością przeczytałam je po raz kolejny, już z dziećmi. W przypadku ślimaka tak jest. Jestem ciekawa ich opinii, spostrzeżeń, które mogą być zupełnie odmienne od moich.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Banzai, Zofia Fabjanowska-Micyk,il. Joanna Grochocka



Japonia moim chłopakom kojarzy się z Ninjago, zawodnikami sumo, origami i sushi, za którym przepadamy i ciągle obiecujemy sobie, że  nauczymy się je sami przygotowywać. Córka dorzuciłaby pewnie jeszcze Hello Kitty. 

sobota, 9 kwietnia 2016

W domu, w dziczy, na ulicy. Rozbrykany słownik obrazkowy, Fiep Westendorp


Oglądam książkę "W domu, w dziczy, na ulicy. Rozbrykany słownik obrazkowy" - dopiero co u nas wydaną - i czuję się bezpiecznie, u siebie -  te zadarte noski przecież skądś znamy,  Oczywiście z "Julka i Julki"! Ta sama kreska, pucołowatość i styl.

środa, 6 kwietnia 2016

Wiola i Broklyn, Elżbieta Pałasz, il. Piotr Rychel


Uwielbiają "Gwiezdne wojny" - przerzucają się dialogami, nazwami - matka nie wie o co chodzi, ale tak być musi. Coraz częściej wolą filmy z aktorami, te animowane są już jakieś takie... dla dzieci bardziej, a oni to już przecież duzi są! Duże dzieci! Coraz więcej książek, po rzuceniu okiem - jest "nieee...to dla małych dzieci", no zniewaga normalnie, co ta matka im podsuwa!.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...