O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

sobota, 25 czerwca 2016

Szajbus i pingwiny - kino familijne


Kiedy byłam mała to czytałam wyłącznie książki o zwierzętach. Uwielbiałam też takie filmy, w których bohaterami były zwierzaki i to mi - jeśli chodzi o "kino familijne" - pozostało. Nie martwię się tym specjalnie. Na "Gwiezdnych wojnach" więcej czasu spędziłam przyglądając się twarzom wpatrzonym w ekran niż śledząc akcję filmu (tak, wiem, że sprawa czy GW są filmem familijnym jest dyskusyjna, jednak patrząc na publikę...), z paru innych się wymigałam (np. wysyłając męża). Jednak "Szajbusa" odpuścić nie chciałam - choć wszystko składało się tego dnia na to, żeby odpuścić. I ten deszcz, i późny powrót ze szkoły i korki... Ale pojechaliśmy.

I bawiliśmy się świetnie - a patrząc na miny i reakcje chłopaków po wyjściu z kina  zdecydowanie bardziej trafiła do nich opowieść o zwariowanym psie z dalekiej Australii niż inne filmy ostatnio oglądane. I fajnie!

Szajbus to pies pasterski - owczarek maremma. Imię nie zostało mu nadane ze względu na brzmienie podobające się właścicielowi - doskonale oddaje charakter czworonoga, zwariowanego, porywczego, Ale w tym cały jego urok. Jednak ten urok nie do wszystkich przemawia  - nie podatni na niego są stróże prawa, z sędzią na czele i część mieszkańców małego australijskiego miasteczka. I co z tego, że za wszystkie szkody wyrządzone przez psa płaci jego pan - Allan "Swampy" Marsh (w jego roli Shane Jacobson), nad łbem psa zbierają się czarne chmury... Jego opiekun wraz z wnuczką wiedzą, że następne wykroczenie nie zostanie już psu odpuszczone...Jednak stanie się coś, co sprawi, że Szajbus nabije sobie punkty, ba - dostanie pełnoetatową pracę i przyczyni się do ocalenia historycznego rysu miasteczka, ocalając przed wyginięciem w lisich paszczach  najmniejsze pingwiny świata -  dumę i atrakcję turystyczną miasta. Jednak Szajbus ocali nie tylko pingwiny...

Bardzo pogodne i miłe dla oka kino  (ach te australijskie klimaty) dla dzieci i dorosłych, lubiących oglądać filmy z dziećmi :) Dziadek marzenie, wnuczka też, a pies! a te pingwiny! Lisy też niczego sobie, tylko żeby na wegetarianizm przeszły  ;)

Historia przedstawiona w filmie nabiera dodatkowego smaku, jeśli wiemy, że wydarzyła się naprawdę - niejaki Mars  w Middle Island wyszkolił swojego psa do pilnowania  pingwinów, ocalając ich populacje od wyginięcia, i że w filmie jest polski akcent - muzykę skomponował Cezary Ciszewski :)

Film w kinach dostępny będzie od 8 lipca.




Szajbus i pingwiny
Australia 2015
reżyseria: Stuart McDonald
dystrybucja: Kino Świat
czas: 95 min

fot. kadry z filmu/mat. pras.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...