Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

środa, 13 lipca 2016

O pasji, pracy i gonieniu marzeń [książki dla fanów piłki nożnej]


Pamiętam złote czasy polskiej reprezentacji, urodziłam się w połowie lat 70.tych, Nie tyle same mecze, co atmosferę. "Entliczek pentliczek co zrobi Piechniczek..." Tę radość, te emocje... Pamiętam ważne mecze - znakiem, że czas do domu, były opustoszałe nagle ulice, a szyby niebieskie od telewizorów. Biegliśmy szybko do klatek, bo tak dziwnie było, trochę strasznie. Wymarłe miasto, wymarłe osiedle.

Mecze z sąsiadami z prawej i lewej - oglądane w czarno-białych telewizorach elektryzowały, były jak być albo nie być. Chłonęłam te nastroje - coś mi zostało, bo chłopaki mówią, że "mama najbardziej się denerwuje, jak gramy z Niemcami albo Rosją". Potem nastały czasy, kiedy Tata oglądając popisy naszych chłopaków uciekał do drugiego pokoju, wzdychając, że to nie na jego nerwy, że woli nie patrzeć... 
Mistrzostwa przywołują wspomnienie Taty, siedzącego nad zeszytem pełnym tabelek, wyliczeń, czego tam nie było - składy, daty, mecze, wyniki. Pamiętam jego prawą nogę nerwowo podrygującą - siedząc na kanapie częścią siebie był na boisku. Piliśmy lokalne piwo Warka i komentowaliśmy... Jakby to było wczoraj, a nie kilkanaście lat temu.

Piłka przewijała się gdzieś w tle.. Jednak od kiedy moje chłopaki zaczęły uganiać się za gałą i śledzić rozgrywki - zostałam kibicką z całym tym entouragem. Wymienię skład reprezentacji Polski, wiem, w jakim klubie gra Lewy i Błaszczykowski, a przed ważnymi meczami piorę biało-czerwone koszulki i wietrzę szaliki, wyjmuję też farby do malowania twarzy i robię popcorn.  Mniej więcej wiem też. jak to jest  z tym spalonym (czasem mniej, czasem więcej - kwestia dnia).
Mimo tego nadal nie ogarniam tego fenomenu - dlaczego akurat piłka? Dlaczego takie emocje? Są efektowniejsze dyscypliny, ale czekam. Mistrzostwa Euro - zapamiętamy je wszyscy - i za grę naszych i za ten popcorn, flagi, szaliki, dyskusje, emocje i czekanie w napięciu na mecz i jego koniec...
Dwóch najmłodszych synów co jakiś czas pyta: "Mamo, a wiesz kim zostanę, jak będę dorosły? Zostanę piłkarzem". Uśmiecham się do nich i tak, od września będą chodzić do szkółki. Bo wierzę, że uprawianie sportu - regularne, czy pada czy nie pada, czy się chce czy nie, te  sukcesy i porażki, gra fair play i dawka rywalizacji - to kształtuje charakter. Bo sport to przede wszystkim ciężka praca.


Dlatego bardzo się cieszę, że wydawnictwa widząc pasję u dzieciaków wyszły im naprzeciw. Mamy wysyp książek o piłkarzach - każda z tych historii jest inna, ale wszystkie mają wspólny mianownik - pokazują, że aby osiągnąć sukces potrzebna jest pasja, zaangażowanie i harówka na co dzień. Nic nie przychodzi samo, tym wielkim też nie zawsze szło, też popełniali błędy - ale nie zrażali się, tylko robili swoje. Świetnie, że chłopaki mogą nie tylko oglądać mecze i kopać piłkę na podwórku, ale i czytać - myślę, że wiele dzieci nawet tych deklarujących, że nie lubią tego robić - po książę o Lewandowskim czy Ronaldo chętnie sięgną, a jak zasmakują - to może przeczytają coś jeszcze i coś jeszcze?


"Lewandowski. Wygrane marzenia", Dariusz Tuzimek, wyd. Egmont, 2016.



Robert Lewandowski - bożyszcze chłopaków. Chłopak, który dorastał i wychowywał się w Lesznie k. Warszawy, który miał marzenia i konsekwentnie pracował na to, żeby się spełniły. 
Moje siedmiolatki już się łapią za tę książkę - swego czasu powiedziałam, że o piłkarzach to mają sami - matka umywa ręce (co do końca prawdą nie jest, bo poczytuję, kiedy nikt nie widzi). I czytają. Franek poprzednie części o Messim i  Ronaldzie łyknął w tempie ekspresowym, młodym zabiera to trochę więcej czasu. Ale nie o czytaniu chłopaków miałam pisać, tylko o książce.

Pięć części, podzielonych na podrozdziały. Konkretna, rzetelna wiedza - wszak książkę pisał dziennikarz sportowy -  podparta rozmowami z mamą Lewego, siostrą, przyjaciółmi, trenerami. Dużo tu ciekawostek z dzieciństwa, młodości, które zawsze przyjemnie się czyta. Autor pokazuje Roberta nie tylko jako piłkarza, ale ucznia, syna, brata, kumpla. No i cała historia piłkarza na futbolowe szczyty - od kopania piłki przed domem po granie w Bayernie. Dużo tu mądrych złów kierowanych do chłopaków, bo pewnie oni będą najliczniejszą grupą czytelników - Robert może być wzorem do naśladowania. Udowadnia, że z talentem (smykałkę do piłki miał od małego) i pracowitością, a także pokorą i cierpliwością można zajść naprawdę daleko. 
Książkę dobrze się czyta i dzieciom i dorosłym (zapewniam!) - obowiązkowa lektura dla małych i większych wielbicieli futbolu.


Mecz o wszystko czyli dzień z życia piłkarza, Ewa Nowak, il. Joanna Rusinek, seria Czytam sobie (poziom 3), Edukacyjny Egmont, 2016.


Absolutnie dla wszystkich grających - taka podstawowa wiedza, mocne zaplecze. Poznajemy piłkarza Artura i od świtu do nocy chodzimy za nim krok w krok - obserwujemy go w czasie treningu, w szatni, zaglądamy do talerza ze śniadaniem, obiadem, poznajemy jego sposoby na radzenie sobie z psychiką w czasie stresujących sytuacji. Widzimy, jak bardzo jego dzień i prywatne życie podporządkowane są piłce. Jak dba o to, by się dobrze odżywiać, by się wysypiać, by zawsze być w dobrej kondycji i mieć czysty umysł. Młodzi piłkarze, jak wezmą z niego przykład - nie sięgną już po napoje gazowane ani fast foody. Spodobała mi się część  poświęcona drużynie - relacjom między piłkarzami. Jak tworzy się zespół, jedność - jak ważne są dla końcowego efektu relacje między nimi, jak istotne jest to, żeby wspierać się nawzajem i sobie pomagać.
Autorka odbyła szereg spotkań z piłkarzami - na podstawie rozmów z nimi zebrała te informacje, które powtarzały się w rozmowach i stworzyła - ulepiła piłkarza Artura. Świetna lektura dla fanów piłki - do tego do samodzielnego czytania (na końcu jest słowniczek pojęć, których - interesując się piłką - nie można nie znać).
Plus ilustracje Joanny Rusinek- na medal  ;)


Recenzje inny książek o piłce:
Gole wszech czasów

4 komentarze:

  1. Książkę już w sklepie znalazłam, jak TY polecasz to znaczy że warto .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, dziekuję :) Koniecznie dajcie znać, czy się podobały

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też szał piłki, tylko mnie trudno wykrzesać z siebie entuzjazm... NIKT w mojej rodzinie do tej pory nie pasjonował się piłką... Cóż, zmierzymy się i z tym ;)
    My z książek, to polecamy hiszpańską serię Najfutbolniejsi (szkolna drużyna, mecze + tajemnice do rozwikłania).
    A o Lewandowskim napisała jeszcze ta sama pani, która pisała o Ronaldo, Messim i Ibrahimoviczu, tylko tym razem to wydawnictwo Burdy chyba.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Najfutbolniejszych" już słyszałam - mam na liście do kupienia, ale to pewnie już po kampanii sierpniowo-wrześniowej (już czuję na plecach oddech szkoły i widzę tę długaśną listę szkolnych rzeczy do kupienia). Lewandowskiego raczej nie będę dublować, chyba, że chłopaki jakoś bardzo będą chcieli.

      Co do piłki - patrz na plusy, że chłopaki biegają na dworze, ruszają się, że bawią się w grupie itd ;)
      z pozdrowieniami m.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...