Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 31 grudnia 2017

W Muzeum Polin



Potwierdzam wszystko to, co słyszałam i czytałam na temat Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Niesamowite wrażenie robi już sam projekt budynku autorstwa fińskiego studia architektonicznego Lahdelma & Mahlamäki. Na zewnątrz prosta bryła, wewnątrz falujące ściany, monumentalny hol z przejściem łączącym ściany i będącym "łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością i przyszłością. Mnóstwo odniesień do historii Żydów w Polsce, historii splecionej od tysiąca lat z nasza, polską.
Po trzech godzinach tu spędzonych - mam niedosyt. Bo tej wystawy nie da się obejrzeć i poczuć w czasie jednej wizyty. Tyle bodźców, tyle tekstów do przeczytania, tablic do wyświetlenia. Wędrówki przez tysiąc lat nie da się zamknąć w kilku godzinach. Trzeba tu wrócić.
Wędrując przez czas, bałam się XX wieku. Zaskoczyła mnie minimalistyczna forma przekazu. Milczenie.  
Uderza mocniej.
















piątek, 22 grudnia 2017

Książki na prezent pod choinkę 2017


Nie pokażę Wam książek, które chciałabym podarować swoim dzieciom pod choinkę (zaprezentuję je już po świętach). Tylko te, które ja osobiście chciałabym tam znaleźć ;)
To wydane w tym roku nowości, poza Don Kichotem z il. Józefa Wilkonia.




  • „Nie ma się co obrażać. Nowa polska ilustracja”, Patryk Mogilnicki, wyd. Karakter, 2017.
  • "Ten łokieć źle się zgina. Rozmowy o ilustracji", Sebastian Frąckiewicz , Wyd. Czarne, 2017.
  • "Don Kichote", Miquel de Cervantes, t. 1 i2, Chain Fundacja Chem Poland Na Rzecz Kultury
  • "Zgubiona dusza", Olga Tokarczuk, Joanna Concejo, wyd. Format, 2017
  • "Jak oni pracują Rozmowy o pracy, pasji i codziennych sprawach polskich twórców", Agata Napiórska, Wydawnictwo: W.A.B.
  • Lubię zaglądać do Julii i czytać jej opowieści o ludziach,  wspomnienia, dlatego do listy dorzucam „Blog”, „O życiu”, "Liść" Julia Rozumek.(fot. juliarozumek.pl)

-->

niedziela, 17 grudnia 2017

Kruszynka, Rémi Courgeon


Jak odnaleźć się w męskim świecie, pełnym siły, zaczepek, gier słownych, kiedy jest się drobną, małą dziewczynką? A ten świat to świat najbliższych, braci i ojca?

Paulina ma tatę, który pracuje jako taksówkarz i jest bardzo zmęczony i trzech starszych braci.  Najstarszy - Olek - jest zapalonym piłkarzem, Iwan tylko by jadł i jadł, a Władek jak nie jeździ na rowerze to siedzi przed komputerem i wszystko robi na czas. Wszyscy są duzi i silni i potrafią twardo negocjować.
Paulina, bohaterka książki, nazywana Kruszynką, nie raz przegrywa w domowych starciach i pertraktacjach (polegających m.in. na siłowaniu się na rękę) i w związku z tym to ona musi zmywać,  prasować i wykonywać inne prace domowe. Jest najmniejsza i najsłabsza, delikatna i subtelna, w przeciwieństwie do braci, głośnych, silnych, czasem agresywnych.

Ale w pewnym momencie mówi dość. Jeśli nie potrafi przebić się ze swoim głosem, a skarżyć się nie chce - zagra metodami silniejszych. Ale żeby tak się stało musi nauczyć się boksować. Zarzuca grę na pianinie, i idzie na trening boksu. Mimo kpin ze strony braci - ćwiczy. Uparcie i z determinacją.
I coraz częściej wygrywa domowe starcia. Teraz to bracia wieszają pranie, myją naczynia.

(...) Mniej sprzątania i prasowania oznaczało więcej treningów, a więcej treningów - mniej sprzątania i prasowania. Zabójczy lewy prosty dodawał Kruszynce pewności siebie (...)


Kruszynka po tygodniach treningów staje przed pierwszą prawdziwą walką na ringu. Bracia i ojciec, którzy na początku podśmiewali się z jej ćwiczeń zaczynają ja wspierać. W rękawicy dziewczynka odnajduje karteczki ze słowami zagrzewającymi ją do walki. Kruszynka wygrywa, ale porzuca boks. Już wiem, że potrafi zawalczyć o swoje, jest silna, a rękawice nie są jej do niczego potrzebne.

"Dłonie są po to, aby je otwierać, a nie zaciskać w pięści"


Ładna historia. Tylko zastanawiam się, czy dziewczyny, żeby odnaleźć się w męskim świecie muszą grać ich kartami, stać się agresywne, wejść na ring? Czy inaczej się nie da?  Bardzo ciekawe  ilustracje (The New York Times uznał ją w tym roku za najlepszą ilustrowaną książkę dla dzieci) i zaskakujący format - na miarę Kruszynki, która znalazła w sobie siłę.

Kruszynka, 
Rémi Courgeon
tłum.  Sylwia Sawicka,
wyd. Polarny Lis, 2017
stron: 36,
wym. 36.8 x 12 x 26.4cm
oprawa twarda
wiek: od 6 lat,
cena ok. 35 zł.







sobota, 16 grudnia 2017

Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty, il. Paweł Pawlak


Bardzo lubię słowniki, leksykony, encyklopedie. Ale ciekawie wydane, zachęcające do sięgania, podczytywania, przyswajania nowych rzeczy mimochodem, z ciekawości, a nie konieczności. Takie które leżąc gdzieś na wierzchu kuszą, żeby do nich zajrzeć.
Nie lubię natomiast tych encyklopedii i zbiorów, które zawładnęły szkołami i niczym epidemia rozlewają się po klasach na zakończenie roku - estetycznie fatalne, przygotowywane na szybko, z błędami. Ból oczu zapewniony, jeśli nawet nie dziecka, to rodzica na pewno...

Książka, którą teraz Wam  pokazuję - jest po prostu wspaniała! Idealna na prezent, idealna do kupienia wraz ze szkolną wyprawką, idealna do podrzucenia dziecku bez okazji.. Trzeba ją mieć na półce i już. Ale nim o niej, to jeszcze mała dygresja...

Kiedy miałam  ok. 13 lat  (ostatnie klasy podstawówki) dostałam od Taty Leksykon młodego czytelnika, Wyrazy trudne, ważne i ciekawe (Wiedza Powszechna, 1988). Mam go po dziś dzień i bardzo go lubię.W swojej młodości wyszukiwałam w nim wyrazów, które mnie intrygowały, ciekawiły, albo czytałam na chybił trafił. Od znanych i w owym wieku odmienianych przez wszystkie przypadki (anarchia! ach lubiłam to słowo!), po te których wstyd było nie znać, albo słowa, których znajomością fajnie było błysnąć wśród znajomych. Słowa obco brzmiące, zupełnie nowe, odkrywane jak obce lądy... Obracane na języku, cicho szeptane, wywoływały dreszcz! Słowa mają moc!

I takie książki też ją mają, o czym świadczy ta moja, która dostała lat temu... 29...  (???) i jest i działa.

Szukajmy atrakcyjnych leksykonów, encyklopedii i słowników - dobrze opracowane, atrakcyjnie podane będą zachętąo dla dzieci do poszerzania wiedzy, rozbudzania ciekawości, warto w to inwestować. Taką książką jest ta, o której dzisiaj, czyli...


SYLABORATORIUM, czyli leksykon młodego erudyty


Zachwyt od okładki po ostatnią stronę. Nie dziwne, wszak koncepcja graficzna książki, ilustracje i skład to dzieło Pawła Pawlaka. Kiedy zerkniecie na listę autorów, którzy maczali przy tej książce palce, a raczej pióra - też nie będziecie rozczarowani: Justyna Bednarek, Agnieszka Frączek, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Ewa Nowak, Zuzanna Orlińska, Zofia Stanecka, Marcin Wicha, Wojciech Widłak. Wstępem opatrzył leksykon prof. Jerzy Bralczyk.
Na końcu bonus dla miłośników naklejek: 6 stron wypełnionych literkami-naklejkami do tworzenia własnych słów - słowotworów. To zwyczajnie nie mogło się nie udać!

Dlaczego SYLABORATORIUM, czyli połączenie sylaby i laboratorium?
Sylaba, bo...

(...) "nawet dzieci nie mają zwykle kłopotów z podziałem wyrazów na sylaby". A jak czytają to sylabizują. Najpierw po litera po literze poznają wyraz napisany, ale tak się wymawiać nie da, więc zbierają parę liter i sylabizują. I tak robią wszyscy, którzy uczą się czytać. Z trudem czytają, a sylaby im to ułatwiają (...) A potem dzielimy słowa i czasem całe zdania na sylaby, kiedy chcemy coś powiedzieć wyraźnie, dobitnie. Czasem nawet niezbyt grzecznie, ale tak, żeby wszyscy usłyszeli i nie mieli wątpliwości.(...)

ze wstępu prof. Jerzego Bralczyka.

A laboratorium? Wiadomo, to pracownia naukowa lub techniczna. W sylaboratorium pracuje się nad sylabami i bawi wyrazami. Wszystko jasne!
Każda litera reprezentowana jest przez dwa słowa: 50 haseł (a właściwie 52 - kto poszuka, ten dowie się, o co chodzi). 
Każde słowo ma własną rozkładówkę, na której znajduje się hasło z dodatkowym zapisem z podziałem na sylaby, definicja hasła, tekst literacki pisany proza lub wierszem, nawiązujący do słowa, wyjaśniający jego znaczenie/użycie w szerszym kontekście. I oczywiście ilustracja. Wszystko czytelnie, jasno, nikt się tu nie zgubi.
A same słowa?
Pięknie brzmiące i dostojne np. ATENCJA, czy taki LANDSZAFT lub KAPODASTER, HOŁUBIEC- wzbudzający uśmiech na twarzach chłopaków (ale dlaczego? nie wiedzieli, ot tak coś ich rozśmieszyło, rozbawiło) czy głośny śmiech  - OBSTRUKCJA, proszę państwa! ŁACHUDRA też okazała się śmieszna... Jeszcze inne zaskakując jak WAKUOLA czy UROBOROS - co to jest? nie ma takiego słowa!, ale niektóre też - na szczęście - znajome i przyjaźnie brzmiące jak CACKO, OBIBOK, URWIPOŁEĆ czy ZACHCIEWAJKA. Przy niektórych chłopaki łamali sobie języki: proszę powiedzieć szybko PRESTIDIGITATOR lub IMPONDERABILIA...

Teksty nawiązujące do hasła są bardzo zróżnicowane, a przez to jeszcze ciekawsze. Czasem jest to historyjka, czasem wierszyk, czasem rzeczowy tekst.

Bardzo przyjemny to leksykon, po przeczytaniu którego może nie każdy od razu zostanie erudytą, ale wejdzie na dobrą ścieżkę. Ilustracje ciekawe i różnorodne, zawsze żartobliwe, przyciągające wzrok kolorem. Nawet autorzy tekstów są tu ilustracyjnie zaprezentowani, oryginalnie i bardzo sympatycznie, bo ilustracjo-zdjęciem.

Na końcu książki znajdziecie link do strony, na której można pobawić się w typografa. Trochę się pobawiłam ;)







poniedziałek, 11 grudnia 2017

Piosenki nie tylko o zwierzętach, Iza Byra


Z muzyką dla dzieci jestem trochę na bakier. Z maleńką Marysią tańczyłam do piosenek Kayah i Bregovica (tak, to był ten czas), Franka kołysałam w rytm Lipnickiej i Portera, a w czasie kolek bujaliśmy się do Marii Peszek. Chłopaki znają na pamięć niektóre teksty Kultu i równo z Morrisonem, śpiewającym "When The Music’s Over" wchodzili - stojąc w łóżeczkach ze szczebelkami - głosowo i ruchowo na "Yeah, c'mon" ... Kilka lat temu uwielbiali szaleć przy Muse i organizować koncerty, w czasie których głównym i jedynym szlagierem był "Tępy nóż" Panasewicza/Portera. Nie mogę pominąć też pieśni legionowych, które z braku ograniczonego repertuaru wyśpiewywałam chłopakom ;)

Z dziecięcych płyt uwielbialiśmy "Nie wiem kto" i oczywiście  kolędy Arki Noego, które od lat są naszym nr jeden. Kiedy przychodzi grudzień, płyta opuszcza szufladę i to jest znak, że idą święta. Bez Arki chybaby nie nadeszły...


"Piosenki nie tylko o zwierzętach"


Trochę ta płyta u mnie poleżała. W końcu włączyłam ją, zaczęłam słuchać, zwabieni dźwiękami przyszli i moi panowie... I powiem Wam, że jestem zauroczona i muzyką i dowcipnymi, lekkimi tekstami i głosem Izy Byry (co za dykcja!). I sekcją dętą - tak, jest tu i puzon i trąbka! No i banjo, ukulele, dzwonki, dzwoneczki... Edukacja muzyczna i zabawa w jednym.  

Żałuję, że płyt ukazała się w 2016 roku, a nie wcześniej, kiedy moje dzieciaki były młodsze. Myślę, że Mańka uwielbiałaby Piratkę, tak jak ja ją już lubię (o dziewczynce, która nie chce wąchać płatków kwiatków, bo chce być piratką). Rano, puszczałabym im Śpiewaj nie ziewaj i od razu łatwiej by się im wstawało. Kotek (który poluje na paluszki, co wystają spod poduszki...) przypadnie do gustu nie tylko małym miłośnikom kotów. Moje chłopaki niby już są tacy duzi, ale.. śmieją się słuchając Hipopotama (sto kilo sympatii i zero apatii) i Myszki Franciszki....
Na płycie jest 15 piosenek, plus 4 piosenki w wersji instrumentalnej. Iza cudownie śpiewa, fajnie rymuje. Jest tu lekkość, zabawa słowami, żart, ale i refleksja. 

To jest płyta na poważnie - na poważnie, z dużą kulturą i  szacunkiem traktuje dziecko, na poważnie traktuje muzykę. Nie ma tu byle czego, sztucznego lukru i przymilania się do dzieci i prostego, żeby nie powiedzieć prostackiego rytmu i rymu, czego nie znoszę w wielu piosenkach kierowanych dla dzieci i dlatego nigdy specjalnie ich nie słuchaliśmy. Tu znajdziecie radość, uśmiech i zabawę i teksty, w których odnajdą się nie tylko najmłodsi. 

"Piosenki nie tylko o zwierzętach" cudownie wpadają w ucho i serce! Jak szukacie płyty dla swoich maluchów i przedszkolaków - jestem przekonana, że dzieciaki będą zachwycone. Mocny, ciepły, żywiołowy głos (Iza śpiewa od lat, była wokalistką m.in. w folkowym zespole Żywiołak) - Iza Byra  nim po prostu czaruje! Plus dobra, świeża muzyka i to coś, co sprawia, że chce się włączyć tę płytę jeszcze raz i jeszcze. I nie sposób przy niej spokojnie usiedzieć!

Posłuchajcie!

Piosenki nie tylko o zwierzętach,

Iza Byra -wokal, teksty, muzyka (muzykę współtworzyli też pozostali członkowie zespołu, niektóre teksty napisał Wojciech Wójtowicz),
Jan Jędrzejczyk - aranżacja, instr. klawiszowe, gitary, flety, klarnet, cymbałki,
Bartłomiej Rzeczycki - aranżacja, instr. klawiszowe, dzwonki,
Wojciech Trusewicz - aranżacja, instr. klawiszowe, gitary,
Adam Kłosiński - puzon,
Rafał Gańko - trąbka,
Jaś Wojtowicz - wokal.
Realizacja Paweł Gawlik.
Agencja Muzyczna Polskiego Radia, 2016.






niedziela, 10 grudnia 2017

DIY Żyj pięknie! [DaWanda i Egmont]









Rękodzieło stało się w ostatnich latach bardzo modne, wpisuje się w ruch eko i slow. Zrobienie czegoś samodzielnie, od podstaw ma dużą wartość, bo wkłada się w to czas i serce. Liczy się jeszcze pomysł i czasem umiejętności. Na szczęście te ostatnie nie zawsze -  moje zdolności manualne pozostawiają wiele do życzenia, szycie mnie przerasta, z prostszymi rzeczami jakoś sobie radzę. Bardzo lubię prace ręczne z dziećmi, kiedy razem coś tworzymy, budujemy, pieczemy... Lubię też patrzeć na to, co robią inni - podziwiać niesamowitą kreatywność, zaangażowanie, pasję.

DIY w naszym domu


Cenię sobie rzeczy zrobione ręcznie, lubie je mieć. Kredkownik, który zamówiłam u "Mamo, szyć!" jest z nami od ponad 3 lat i ciągle jest używany, zabieramy go na wakacje i różne wyjazdy, musi być i już! Króliki, serduszka, lanczówki, proporczyki i różne inne cuda uszyte przez Anię ze Śmigłej Igły też mają szczególne miejsce w naszym domu. Las w słoiku, zrobiony przeze mnie w wakacje - stoi na komodzie i rośnie, żyje! I jak cieszy oko! Takie rzeczy mają duszę, mają szczególną wartość, wnoszą do domu coś niezwykłego.
Ostatnio używam kremu, który dostałam od koleżanki - robi je sama, z cudownie pachnących, naturalnych składników. Krem ma taką konsystencję i zapach, że chce się go używać (co niektórzy w moim domu musieli go też spróbować - zapach masła kakaowego i cytryny sprawia, że wcale mnie to nie dziwi). Sama mam ogromną chęć zacząć robić dla siebie i bliskich kremy, balsamy - bez chemii, z naturalnych składników, nie uczulające, nie podrażniające ...

Książka "DIY Żyj pięknie!"


Z tych wszystkich powodów z dużą ciekawością sięgnęłam po książkę "DIY Żyj pięknie!", wydaną przez Egmont, a stworzoną we współpracy z internetową platformą handmade DIY - DaWanda

Ta książka to kopalnia rękodzielniczej wiedzy i inspiracji do tworzenia rzeczy z różnych dziedzin. I ogromna zachęta do dawania drugiego życia, tworzeniu czegoś z niczego przez przerabianie.  Są tu pomysły na cudowne prezenty, wypieki, dekoracje do domu, rzeczy, które możemy zrobić dla dzieci (jakie cudne łaty!, korony dla księżniczek czy stojak z dinozaura) i z dziećmi, dania na imprezy czy ubraniowe przeróbki (farbowana bluzka!). Jest dział poświęcony domowym kosmetykom - przepisy na peelingi, balsamy, mgiełki! Ponad 70 tutoriali - pokazanych w sposób jasny i czytelny na pięknych zdjęciach, krok po kroku.

Idealny pomysł na prezent nie tylko dla miłośników rękodzieła, ale i dla wszystkich, którzy nim coś wyrzucą zastanawiają się, jak daną rzecz jeszcze wykorzystać, co z niej zrobić.

DIY Żyj pięknie!
Wydanie: 2017
Seria/cykl: HANDMADE
Oprawa: twarda
autor/patron: DaWanda
wyd. Egmont, 2017
liczba stron:304
cena ok. 50 zł.











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...