O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 31 stycznia 2017

Dzień, w którym zamieniłem się w ptaka, Ingrid Chabbert, il. Guridi


Jeśli szukacie mądrej i pięknej książki, takiej, która zostanie z Wami na półce na długo, bo nie oddacie jej nikomu, a poza tym nie będzie takiej potrzeby, bo nikt z niej "nie wyrośnie" - oto ona! Niepozorna, nie krzyczy z regału kolorem czy formatem - nie zagarnia sobą przestrzeni, ale jestem przekonana, że zagarnie serce!

Porusza. Jest mądra i delikatna, tak jak subtelne są pierwsze zauroczenia i miłości. To poetycka opowieść o chłopcu i obiekcie jego fascynacji - Candeli, która różni się od innych dziewczyn tym, że kocha ptaki. Nie widzi niczego poza nimi.

Candela nie widzi nic poza ptakami.
a ja zapominam o wszystkim innym, kiedy patrzę na nią

Co zrobi zakochany w niej bohater, aby zauważyła i jego? Czy znajdzie w sobie odwagę, aby zrobić coś, co może narazić go na śmieszność w oczach innych, ale sprawi, że zostanie dostrzeżony przez obiekt swoich westchnień? Jaki będzie finał tej opowieści? Jestem autentycznie wzruszona.

Ilustracje - delikatne szkice w przygaszonych kolorach, czerń, beż, gdzieniegdzie odcienie niebieskiego. Poezja w formie i treści.

To książka, która pozostawia ciszę. A ta cisza tak pięknie brzmi.

Nie jestem już ptakiem. A jednak mogę latać.


Sopockie Wydawnictwo Łajka ma na swoim koncie książki m.in.  "Płetwal błękitny" i "Niedźwiedź polarny" Jenni Desmond czy "Lew i ptak" Marianne Dubuc -  nie można ich przeoczyć!


"Dzień, w którym zamieniłem się w ptaka"
Ingrid Chabbert,
il. Guridi,
tłum. Sebastian Szymkowiak,
Wydawnictwo Łajka, 2016.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

O dzieciach, które kochają książki, Peter Carnavas


Książka okładką zerkała na mnie, ja zerkałam na okładkę. I tak pewnie byśmy rejestrowały się kątem oka, gdyby nie tytuł. Tytuł przełamał mój upór. Kiedy omiotłam go spojrzeniem - litery ułożyły się w słowa, a te nabrały znaczenia,... I tu mnie miała, ta książka! Trudno się oprzeć dzieciom, które kochają książki. I trudno oprzeć się tej książce. Jej przekaz jest bardzo prosty - każdy z nas, kochających książki to wie. Ale warto o tym przypominać - książki są ogromnym dobrodziejstwem! I ogromnym dobrodziejstwem jest wspólne czytanie i czytanie w ogóle!

Rodzina, którą poznajemy, teoretycznie "nie ma wiele"- z dóbr materialnych tylko przyczepę kempingową, no i książki. Nie ma telewizora, nie ma samochodu, nie ma nawet normalnego domu. Jednak ma coś cenniejszego - bliskość i radość z bycia razem. W każdej wolnej chwil rodzice i dzieci - czytają. Książki piętrzą się na podłodze, półkach, wszędzie. Aż przychodzi taki dzień, że wysypują się z przyczepy i rodzice postanawiają się ich pozbyć. Książki znikają, ale wraz z ich zniknięciem zmienia się wszystko  - nie tylko stół nie stoi równo, bo nie ma czym podeprzeć krótszej nóżki. "A ponieważ zrobiło się dużo pustego więcej miejsca, było też więcej pustki między nimi".

Członkowie rodziny oddalają się od siebiena szczęście nie na długo - do czasu, kiedy córka przynosi książkę z biblioteki. Wtedy wiedzą już, czego im brakowało - nie telewizora, nie samochodu tylko wspólnego czasu spędzonego z książką i ze sobą.

Ta książka to pochwała minimalizmu - lepiej koncentrować się na być niż na mieć, i pean na cześć bibliotek - niech nam żyją i rozkwitają!

Wracając do ilustracji - nie przemówiły do mnie, ale kiedy zaczęłam czytać książkę i przyglądać się im, oswajać - nie mogę  powiedzieć, że mi się nie podobają. Są ciepłe, radosne i zwyczajnie sympatyczne.

Zdjęcia w Księgarni Bullerbyn.


O dzieciach, które kochają książki,

Peter Carnavas,
wyd. Adamada, 2016.

sobota, 28 stycznia 2017

Król ptaków, Gwendal Le Bec


Kolejna wielka formatem książka i kolejna o ptakach. Ilustracyjnie piękna! Surowo, minimalistycznie. Czerń, biel, gdzieniegdzie plama pomarańczu. I skrzydła, skrzydełka, pióra- ilustracje pełne są ruchu, furkotu, trzepotu i zwiewności.

Bajka opowiada o pewnym wydarzeniu z odległej przeszłości, kiedy to ptaki postanowiły wybrać spośród siebie króla. Miał nim zostać ten, który wygra zawody i doleci najbliżej słońca. Do walki stanęły wszystkie ptaki, ale czy wygrał najsilniejszy? Uczestniczymy w wyścigu pełnym emocji... To przewrotna opowieść - nie zawsze wygrywa najsilniejszy, najmądrzejszy, najlepszy w swojej konkurencji... Wystarczy przypadek, łut szczęścia.


Król ptaków,
Gwendal Le Bec,
tłum. Iwona Baturo,
wyd. Dragon, 2016.

środa, 25 stycznia 2017

Chichotnik czyli księga śmiechu i uśmiechu, wybór Barbara Gawryluk, il. Elżbieta Wasiuczyńska


Okładka daje przedsmak tego, co czeka nas w środku. Jednak  kiedy już tam się znajdziemy i tak czeka nas szok murowany! Trójwymiarowe ilustracje cudownej Elżbiety Wasiuczyńskiej dosłownie wyskakują z kart książki - no czegoś takiego to jeszcze nie widzieliśmy. Oczy wariują, co się dzieje - strony płaskie, a obrazy żyją! Cudowności najprawdziwsze! Pełne humorem, czaru, wdzięku i powabu, ale nie ma się co dziwić - tak jest ze wszystkim, czego dotknie ręka E.W!

Książka to terapeutyczna! Lepsza od czekolady z orzechami i porannej latte macchiato! Poprawi nastrój w najpodlejszy dzień, rozśmieszy, rozbawi nie tylko dzięki ilustracjom, ale i zebranym tekstom. Bo Barbara Gawryluk sięgnęła po to, co najlepsze - ponadczasowe klasyczne wiersze dla dzieci, które sprawdzają się zawsze i wszędzie. Wśród autorów znajdziemy Marię Konopnicką, Aleksandra Fredrę, Ludwika Jerzego Kerna, Juliana Tuwima, Jana Brzechwę, ale i Wandę Chotomską, Danutę Wawiłow plus współczesnych autorów Agnieszkę Frączek czy Marcina Przewoźniaka.

To książka, którą trzeba mieć - tę antologia radości w najbardziej uśmiechniętej formie, gejzer śmiechu, rechotu i chichotu!

Zdjęcia zrobiłam w Księgarni Bullerbyn.


Chichotnik czyli księga śmiechu i uśmiechu,
wybór: Barbara Gawryluk,
il. Elżbieta Wasiuczyńska,
oprac. graficzne Dorota Nowacka,
Wydawnictwo Literackie, 2016

wtorek, 24 stycznia 2017

Jak zatrzymać wspomnienia z wakacji [fotoksiążka]


Zima jest w porządku, nie przeszkadza mi ani chłód, ani śnieg, ten ostatni nawet cieszy. Ale kiedy przypomnę sobie nasze Bieszczady to okrutnie tęsknię za latem! Te poranki, kiedy wszyscy jeszcze spali, a ja z kawą na tarasie chłonęłam roztaczające się wokół domku widoki. Albo ten świt, kiedy chłopcy postawili na nogi cały dom, bo na polanę wyszły sarny... Jeszcze zdążyłam zobaczyć całą grupę, nim białe plamki zniknęły pośród drzew.

Albo ten obiad na kolorowym obrusie w renifery i wieczorne palenie w kozie... Pierwszą wyprawę w góry i drugą i kolejną ... Wywoływanie deszczu przez chłopaków, biegających wokół ogniska bez bluzek i wyśpiewujących coś, co miało przypominać szamańsko-indiańskie modły... albo ich budowle z kijów i gałęzi - na skarpie powstało całe miasteczko...


Tyle wspomnień, które grzeją nas tej zimy! Jak je ocalić, jak nie zapomnieć, kiedy za oknem szaro-buro? Kiedy poranki z każdym dniem cięższe, bo trudno młodych ściągnąć z łóżek, okiełznać i wyprawić do szkoły? Kiedy światła mniej, spacery rzadsze, i w ogóle na co dzień tylko stu stuk palce śmigają po klawiaturze, przy akompaniamencie szumiącej w tle zmywarki albo pralki? Już prawie zapomniałam, jak biega się w trampkach, jak... Oj, chce mi się słońca, zieleni, beztroski!


Oczy uciekają w bok. Bo ONA leży na stole i kusi. Czym? Wspomnieniami. Latem, swobodą, śmiechem, byciem razem. I choć tyle razy ją już oglądałam i oglądaliśmy wspólnie to cały czas cieszy tak samo. Nasze Bieszczady, nasze wakacje - zamknięte w książce!

Kiedy pojawiła się możliwość przetestowania fotoksiążki Saal Digital, pomyślałam czemu nie? Od dawna zbierałam się, żeby spróbować, ale wiecznie odkładałam to na później. Do teraz - to mój fotoksiążkowy debiut i jestem oczarowana efektem. Kolorami, ogólnym wrażeniem, tym jak chętnie wszyscy sięgają po nią i ją oglądają. "Pamiętasz jak... a pamiętasz?..A zobacz tu..." Uśmiechy nie schodzą nam z twarzy, serio!


Pierwszy album jak to pierwszy album ma kilka potknięć, wynikających z mojego pośpiechu i braku wyobraźni przestrzennej -  teraz zrobiłabym to inaczej. Ale tak naprawdę .... to przecież drobiazg. Bo nie o łączenie zdjęć tu chodzi czy obcięty but tylko o emocje, zatrzymanie tego, co NAM się kojarzy z tym wyjazdem - osoba postronna patrząc tego nie wychwyci, a my patrzymy i wiemy.

Sama fotoksiążka wygląda na porządną rzecz. Masywna okładka, dosyć grube, sztywne błyszczące strony (miałam wątpliwość - mat czy błysk, wybrałam to drugie i nie żałuję - świetnie wyciąga głębię na ciemniejszych zdjęciach), zachowane kolory.

Aplikację do tworzenia fotoksiążki pobiera się ze strony producenta - program jest bardzo czytelny i intuicyjny. W ogóle książę robi się bardzo prosto, pod warunkiem, że się wie, czego się chce. Bo wybierać trzeba co chwilę -  typ książki i okładkę (może być zwykła fotoksiążka, fotoksiążka XG ekstra gruba, z miękką okładką, w opakowaniu prezentowym), format, rodzaj szablonu (a tych jest wiele). Można wędrować ze strony na stronę zgodnie z szablonem, albo bawić się samodzielnie i wgrywać kolejne rozkładówki według swojego uznania, dodawać nadprogramowe zdjęcia, opisy, podpisy... Hulaj dusza, piekła nie ma! Wybrałam format 28x19 (A4 poziomo) i drogą eliminacji - z bólem, bo i to zdjęcie i to jest fajne i to by się chciało - powiększałam zdjęcia i powiększałam, na większości stron decydując się na rozkładówki złożone z dwóch dużych zdjęć - te widoki takie cudne, że żal było upychać je w maleńkie okienka. Cena z przesyłką 195 zł (za 26 stron).

Efekt - dla mnie, fotoksiążowej debiutantki - piorunujący. I tak już sobie myślę nad kolejnymi wakacjami, wydarzeniami, które chciałabym zamknąć w fotoksiążce.


Chcecie zrobić swoją  fotoksiążkę? Czeka na Was kupon rabatowy o wartości 75 zł na "fotoksiążkę na dobry początek". Kupon jest jednorazowego użytku TU .
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...