O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

środa, 31 maja 2017

Historia Mademoiselle Oiseau, Andrea De La Barre De Nanteuil, il. Lovisa Burfitt,


Przepiękne wydanie! Od okładki, przez kwiatową wyklejkę i każdą stronę, aż po ostatnią. To książka, którą chcesz dotykać, głaskać, uważnie oglądać, Ten papier, te kolory, ta kreska, te ilustracje!

A sama historia? Francuski szyk i czar, lekkość i elegancja z nutą nostalgii. Jest w tej książce fantazja, paryski sznyt, wysokie obcasy, sznury pereł,  zapierające dech stroje i mnóstwo kotów! Na takim tle, przy Alei Minionych Czasów, dzieją się rzeczy w powieści najistotniejsze. Zawiązuje się przyjaźń między niezwykłą, szykowną i tajemniczą mademoiselle Oiseau (czyż nie tak wyobrażamy sobie klasyczną paryżankę?), a całkiem zwyczajną dziewięcioletnią Isabellą - tak zwyczajną, że niemal niezauważalną. Isabella przez pomyłkę wchodzi do mieszkania nieznajomej sąsiadki, a ta zachowuje się tak, jakby tylko na to czekała...

Co mogą ofiarować sobie dwie zupełnie inne osoby pochodzące z różnych światów? Nie tylko towarzystwo. Isabella, niepewna siebie, samotna, pod wpływem fascynującej Oiseau nabiera pewności i wiary w siebie. Ofiarowany jej guzik ma moc, którą otacza Izabelę, wpływając na jej zachowanie, myśli, samopoczucie (potrafi nawet rozśmieszyć kolegów w klasie!)

Obserwujemy przemianę dziewczyny, która pod wpływem Oiseau dojrzewa, odkrywa siebie, dostaje skrzydeł, tak jakby dopiero teraz zaczęła naprawdę żyć.
Piękna to opowieść o tym, że każda z nas ma w sobie siłę, tylko czasem trzeba pomóc jej się ujawnić. O trudach dojrzewania i radości, jaką może przynieść przyjaźń z mądrą, inspirującą kobietą, wreszcie o urokach Paryża i przygodach, które możemy przeżywać nie wychodząc z domu... Afirmacja życia i kontemplowanie chwili.  Wystarczy trochę odwagi, magii i wyobraźni!

To książka absolutnie dla wszystkich dziewczyn, dziewczynek i kobiet!

Historia Mademoiselle Oiseau
Andrea De La Barre De Nanteuil,
il. Lovisa Burfitt,
Tłum.Maria  Jaszczurowska
Wydawnictwo Literackie, 2017
Format: 195 x 294 mm
oprawa twarda
136 stron,






niedziela, 28 maja 2017

W pracowni Elżbiety Wasiuczyńskiej [warsztaty w kluboksięgarni Badet]


To już drugie warsztaty z tą znakomita ilustratorką, w których miałam okazję uczestniczyć z moimi chłopakami (o "Smoczym tarabajaniu" pisałam  TU). Tak jak i na pierwszym spotkaniu  - było inspirująco, twórczo i po prostu sympatycznie!

 Mowa była o smokach w Krakowie (jesteśmy zachęceni do odwiedzenia miasta i zobaczenia smoczej parady! Może w przyszłym roku?), o warsztacie ilustratora i wyklejkach w książkach. Ilustratorka pokazywała swoje prace robione różnymi technikami od kredek, farb przez materiały i szyte elementy, gobeliny czy trójwymiarowe wyklejanki. Wszystkie prace mogliśmy porównać z ilustracjami wydrukowanymi w książkach - oryginalne prezentują się na żywo jeszcze fantastyczniej!

A potem już wszystkie ręce na pokład i do dzieła! Tematem warsztatów był autoportret, jednak nie wszyscy zdecydowali się na prezentowanie siebie (hmm, tak mówię o moich chłopakach, którzy woleli zrobić coś zupełnie innego, co w trakcie pracy ewoluowało w jeszcze coś innego... ). Dzieci rysowały siebie, potem wycinały prace i  naklejały na karton, otaczając swój wizerunek trójwymiarowymi obrazami (tak, tak!) Jak to zrobić? Wystarczy pod przyklejeniem ilustracji do kartki podłożyć pod nią kawałeczek pianki z dwustronną taśmą. Świetny efekt - praca staje się przestrzenną, nabiera życia, na kartce coś się dzieje!
Tę metodę ilustrowania możemy podpatrzeć w najnowszej książce Eli Wasiuczyńskiej "Za płotem z ostów", z tekstem Agnieszki Frączek. Wygląda to po prostu świetnie!

Po zakończeniu warsztatów tradycyjnie już odbyła się sesja zdjęciowa i podpisywanie książek  - kolejka była dłuuuga! Mój notes na autografy wzbogacił się o kolejny ważny dla mnie wpis (zobaczcie na dole, jaki piękny!)



Memory na 3 sposoby, Kapitan Nauka


Kiedy tylko słońce mocniej przygrzewa, kiedy tylko kwiatki posadzone, a dzikie wino oplata balkonową trzcinę - wyprowadzam się z mieszkania. Balkon jest moją bazą. Każdą wolną, domową chwilę spędzam na materacu z książka i kawą w ręku. W czasie leniwych weekendów lubimy leżeć na balkonie, zdarzyło nam się nawet na balkonie spać w tipi, pod kocykiem, z podusią pod głową i niebem pokreślonym lotem "naszych" jaskółek.

Siedzimy tu, rozmawiamy i gramy! Ja z chłopakami i chłopaki z kolegami. Gry leżą na skrzynce, cały czas pod ręką. Najbardziej lubimy te małe pudełka, gry bez wielkich plansz, które można rozgrywać na materacu albo obok. Nadają się do tego świetnie "Memory na trzy sposoby" (Edgar, seria Kapitan Nauka). Pudełko jest niewielkie, zmieści się w torbie, koszyku - można zabrać je na podwórko czy wyprawę, wycieczkę czy grać w nie na takim balkonie jak nasz - czyli niewielkim.



Wygodne, duże kartoniki, ładne ilustracje i ciekawe tematy: Świat baśni i Zabawy podwórkowe. W każdym opakowaniu znajduje się 20 dużych kart o wymiarach 11 x 11 cm. Można grać z dziećmi w każdym wieku, wydawnictwo poleca te memory dla dzieci od 2 do 9 lat. Z małymi graczami gra się jak w klasyczne memory, czyli odwracamy kartoniki wierzchem do dołu i szukamy par. wygrywa ten kto zbierze ich najwięcej.

Ze starszymi możliwości jest więcej. Poza odnalezieniem pary musimy wskazać kilka różnic (bo obrazki nieznacznie się różnią) - w grze dla najstarszych dzieci - pary nie zgarnia ten, kto ją odnalazł, ale ten, kto szybciej wskaże różnicę. Ćwiczymy więc nie tylko pamięć i spostrzegawczość, ale i refleks.


Zabawy podwórkowe ujęły mnie przypomnieniem gier znanych dzieciom na przestrzeni wielu pokoleń. Ciuciubabka, głuchy telefon, skakanka, klasy, Raz dwa trzy Baba Jaga patrzy, kapsle - to zabawy z dzieciństwa  moich rodziców,  ale i mojego. Współczesne dzieci też je znają. Świetny pomysł na przypomnienie sprawdzonych gier i zachęcenie dzieci do zabaw na dworze! Przed naszym blokiem co jakiś czas na chodniku zakwitają kolorowe, kredą malowane,  tory do gry w kapsle,  czy kolorowe drabinki do gry w klasy... Może niebawem dzieci zaczną też grać w ciuciubabkę czy skakać w gumę?
Bardzo podobają mi się ilustracje narysowane przez Katarzynę Urbaniak, mają w sobie nostalgię i klimat dawnych lat.


Świat baśni to memory z postaciami z bajek i baśni: trzygłowe smoki, księżniczki, królewny, skrzaty, elfy, rycerze na koniach, piraci czy jednorożce. Ilustracje w ciepłych kolorach - gra się na tej samej zasadzie co w Podwórkowe zabawy, my dodatkowo odnajdując parę szybko dopowiadamy, z jakiej bajki może pochodzić bohater rysunku. Obrazki narysowała Marta Szudyga.

Kapitan Nauka Memory na 3 sposoby Świat baśni
Gra o rosnącym stopniu trudności dla dzieci w różnym wieku: 2+, 4+, 6+ więcej.
Il. Marta Szudyga,
seria Kapitan Nauka, Edgar
liczba graczy: 2 i więcej
czas gry: 20 min
cena 29.90 zł

Kapitan Nauka Memory na 3 sposoby Zabawy podwórkowe
Gra o rosnącym stopniu trudności dla dzieci w różnym wieku: 2+, 4+, 6+ więcej.
Il. Katarzyna Urbaniak
seria Kapitan Nauka, Edgar
liczba graczy: 2 i więcej
czas gry: 20 min
cena 29.90 zł

W serii ukazało się także: Memory na 3 sposoby Zwierzyniec i Memory na 3 sposoby Co robimy?




piątek, 26 maja 2017

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska


Pewna wieś w Małopolsce.. Wakacje. Zapach malw, rosnących pod płotem i gorzki smak porzeczek. Rozłożysty orzechowiec, w gałęziach którego można było znaleźć cień i poobcierać łydki.
Słońce między liśćmi, spadające koralikami i powiew wiatru. Lubię siedzieć, oparta o pień drzewa albo skryć się w stodole i leżeć. Zapach siana świdruje w nosie. Ciało jakieś takie ociężałe, a pod powiekami  jasno-ciemno, a kiedy otwieram oczy widzę taniec drobinek kurzu i pyłu  w świetle wpadającym przez dziury między deskami... Gdzieś zagdacze kaczka, gdzieś w oddali przejedzie traktor. Poza tym cisza... Tak smakują wakacje.

"Brzuchem do góry" to letnia przygoda. Wakacje na wsi i czas płynący w pełnym słońcu. Wszystko dzieje się wolniej... Warto znaleźć chwilę na poleniuchowanie. Więc leżymy!

Leży wujek, który czyta gazetkę i ciocia, która gotuje ziemniaczki (już dochodzą) ,Emilka, Euzebek, Karol i listonosz zrobił sobie przerwę i stolarz naprawiający dach... Rozkładówek jest 28 i 14 czynności, które wykonują ludzie obserwowani przez narratorkę historii. Na jedną osobę przypadają dwie strony - ciekawy to zabieg, na jednej stronie leżąca osoba, a na drugiej narysowane to, co widzi leżąc do góry brzuchem. I tak od rana do wieczora. Jak interesująco wygląda to, co nad nami i gąszcz drzew i dziury w dachu, przez które przewierca się światło i niebo nad jeziorem nakrapiane chmurami i poprzecinane smugami, zostawionymi przez lecące samoloty i ten pajączek i dmuchawiec... Zróbmy sobie przerwę, na chwilę, na moment! Zatrzymajmy się, poleżmy i popatrzymy do góry... Jakie przyjemne jest nicnierobienie i jak ciekawe jest to, co nad nami!

Zaskakujące są tu ilustracje - ilustratorka nie boi się czerni, jest jej tu dużo, co daje ciekawy efekt. Kontrast i plamy, które układają się w kontury, kształty. Uwagę zwraca nietypowy format książki - nie przeoczycie jej w księgarni czy bibliotece!


Brzuchem do góry,

Urszula Palusińska
Wyd, Dwie Siostry
format: 16,50 x 31 cm
oprawa twarda
Liczba stron: 60
cena: 32 zł
wiek: 5+



poniedziałek, 22 maja 2017

Lolek, Adam Wajrak, il. Mariusz Andryszczyk


Psia dola  i niedola. Historia Lolka to historia, która mogła się zdarzyć i która tak naprawdę ciągle dzieje się od nowa, tylko zakończenie bywa różne. Róbmy wszystko, żeby żaden pies nie cierpiał z ludzkich rąk, żeby schroniska nie były przepełnione. Adoptujmy psy, zamiast kupować. Bądźmy czujni, rozglądajmy się wokół siebie - może gdzieś jakiś Lolek potrzebuje naszej pomocy, choćby miski wody.

Znamy takich Lolków...

Bolek, kundelek mojej mamy, ma ok. 9-10 lat. Plątał się wokół osiedla, wylękniony i głodny. Mama z moją córką spotykały go to tu, to tam. Mama się jeszcze wahała, bo pies to wiadomo - odpowiedzialność, ale Marysia z mocą swoich siedmiu lat tak przekonywała i zachęcała, że... Bolo znalazł dom. Z ręką na sercu - nie znam kochańszego psa. Bolo to psia perła, wierność, miłość i oddanie.

Rudy - psi nicpoń - wiejski kundel ujadający na wszystko co jeździ, zawadiaka i uciekinier. Przemierzający codziennie miasto wzdłuż i wszerz. Zamknięta furtka? Nic nie szkodzi - przeskoczy przez płot albo zrobi podkop. Szwendało się toto tu i tam, nie raz i nie dwa oberwało od jakiegoś rowerzysty, czy przechodnia. Ile ran miał - trudno w tej chwili zliczyć, kilka razy uciekł śmierci spod kosy... Od lat mieszka u moich teściów. Zakochany w swoim panu. Z latami trochę stępił mu się temperament, trochę złagodniały przyzwyczajenia - niezmienne jest oddanie z jakim zerka w oczy swojego pana i zazdrość o każdego psa, na którego pan choćby rzuci okiem...

Aza - biało czarna chudzina o jedwabistej sierści. Chodziła za nami na spacery, dawała się głaskać i przytulać. Komuś się nie podobało, że kręci się przy blokach. Szczęśliwie byłyśmy z Mańką na dworze i zobaczyłyśmy samochód i człowieka z siatką do odławiania psów. Po emocjonalnej rozmowie wynegocjowałyśmy, że odjadą, a my znajdziemy jej dom. Miałyśmy na to dwa dni. Szukałyśmy i ... pies trafił do teściów. Najlepiej czuje się w domu, a poza domem musi wszystkich mieć na oku i zaganiać - okazało się, że to pies pasterski. border collie.



A Lolek?

Adam Wajrak, dziennikarz i autor wielu książek przyrodniczych mieszka od lat w Teremiskach. O Puszczy Białowieskiej i żyjących w niej zwierzętach pisze z wiedzą i zaangażowaniem - bardzo go za to cenię. Za rozbudzanie w dzieciach i dorosłych przyrodniczej pasji i empatii do naszych braci mniejszych.

W" Lolku" w reporterski sposób relacjonuje losy psa. Od narodzin w ciepłej budzie, nowy dom u ludzi, którzy go bili i głodzili przez ucieczkę - tygodnie uciekania - po ręce Adama i jego partnerki, które karmiły, a nie biły.
To opowieść o oswajaniu pokancerowanego fizycznie i psychicznie zwierzęcia po traumatycznych przejściach. Ale i wyobrażona opowieść o tajemniczych losach Lolka, które doprowadziły go do warsztatu na skraju miasteczka, gdzie znalazł azyl i nowych opiekunów. I o ludziach złych, dla których zwierzę nie jest istotą tylko rzeczą, przedmiotem, poddanym woli człowieka. Czymś, co można karać, kopać, bić, a nawet i zabić.

Książka wzrusza. I daje nadzieję, że póki są tacy jak Nuria i Adam - i cała rzesza innych, codziennie dzielących się czasem, miłością i jedzeniem z potrzebującymi zwierzętami - świat jeszcze będzie się toczył...

Każdy pies marzy aby być z jakimś człowiekiem, a wielu ludzi marzy o tym by spotkać psa. Czasami wystarczy przypadek żeby się spotkać, a czasami trzeba się trochę rozejrzeć . Dlatego tę książeczkę dedykuję wszystkim pieskom, które jeszcze nie odnalazły swojego człowieka i wszystkim ludziom którzy nie odnaleźli jeszcze swojego psa. A tym którzy się już odnaleźli życzę szczęścia.
Adam Wajrak

Książka dobrze napisana i zilustrowana - Lolek rysowany chwyta za serce! Książka do czytania dla całej rodziny. Czytajcie sobie, czytajcie dzieciom, niech dzieci czytają sobie same...
.

Lolek,
Adam Wajrak
Wyd. Agora SA, 2017
Format: 165 x 216 mm
Ilość stron: 136
Oprawa: twarda
cena 24 zł
wiek: od 6 lat.


sobota, 20 maja 2017

Serafina i czarny płaszcz, Robert Beatty


Chciałam najpierw tylko rzucić okiem, przejrzeć kilka stron. Jednak nie udało mi się jej odłożyć, musiałam doczytać do ostatniej strony. Dobrze napisana, nieprzegadana. Jest element zaskoczenia, jest tajemnica, jest groza, fantastyka i walka dobra ze złem. Wszystko to, co sprawia, że książkę się pożera i prosi o więcej (będzie więcej - to pierwsza część trylogii!).

Bohaterka książki, tytułowa Serafina, mieszka w podziemiach rezydencji Biltmore - jej ojciec ukrywa ją tu przed światem. Czy dlatego, że ma włosy w różnych kolorach, żółte oczy i po cztery palce u rąk i nóg?
Nie chodzi do szkoły, nie spotyka się z rówieśnikami, nie ma matki ani rodzeństwa. Ma jedną starą koszulę,  która nosi jak sukienkę przewiązaną sznurkiem. Cały jej świat to ojciec, podziemia Biltmore, łapanie szczurów i książki, które "pożycza" na kilka dni od właścicieli rezydencji. Lubi też wychodzić na górę i niezauważona przemykać się korytarzami, Staje się niewidzialna - jest oczami, które obserwują. Jej porą jest noc...

Coś jednak zmusi ją do określenia się - kim jest, i po której stoi stronie - i wyjścia z cienia.


"Nasz charakter definiują nie bitwy, które wygrywamy lub przegrywamy, ale te w których ośmielamy się walczyć"

Kiedy poznaje chłopca, Braedena Vanderbilta, bratanka właściciela rezydencji, nie jest już samotna. Razem próbują rozwikłać zagadkę znikających dzieci i czarnego płaszcza. Grozi im wielkie niebezpieczeństwo...

Czekam na kolejną część!

Serafina i czarny płaszcz,
Robert Beatty
Tłum. Jowita Maksymowicz-Hamann
wyd. Mamania, 2017
Oprawa  twarda
Liczba stron 300
Wymiary: 140 x 206
cena 39.90 zł
wiek:  9 +


środa, 17 maja 2017

Hej, Szprotka!, Agnieszka Kowalska, il. Ola Jasionowska


Nie ma tu historii, która plecie się i supła, zwrotów akcji czy wydarzeń zapierających dech. Nie ma fajerwerków emocji. A jednak lektura tej książki porusza tym, co między wierszami.

"Hej, Szprotka" to opis relacji między człowiekiem a psem. Od ostrożnego przyglądania się po moment, kiedy trudno wyobrazić sobie, jak bez tego psa mogło i mogłoby być. Opowieść zaczyna się od ogłoszenia o błąkającym się psie. A że autorka chciała mieć psa - postanowiła go przygarnąć.

Szprotka, kilkunastoletnia suczka, można powiedzieć psia staruszka szybko podbiła serce swojej opiekunki, jej przyjaciół i dzieci, z którymi mija się na osiedlu czy coraz dłuższych spacerach... Przeszłość zwierzęcia jest tajemnicą, właścicielka próbuje ją rozwikłać. Szprotka błąkała się po gruzowisku - ktoś ją wyrzucił, bo zachorował i nie mógł się nią opiekować, czy był złym człowiekiem, któremu znudził się pies? Czy wychowywała się z innymi psami, bo raz kuca jak suczka innym razem zadziera nogę jak pies? Lubi koty, więc była może w domu z kotem?

To swoisty kodeks postępowania z psem. Wyliczanka, co pies lubi, a czego nie lubi, czego się boi - instrukcja Szprotki, ale i uniwersalna psia instrukcja. Dla właścicieli psów i tych, którzy nimi zamierzają się stać. To zachęta do przygarnięcia psiej znajdy - adoptowania a nie kupowania - nie bójmy się pomóc psu, który tej pomocy potrzebuje.

I wreszcie to książka, która pokazuje, jak kontakt ze zwierzakiem ubogaca człowieka, jak zmienia jego życie - otwiera na nowe wydarzenia i przygody, zmusza do nowych aktywności, a przede wszystkim powoduje, że serce rośnie, wypełniane czułością i miłością.

"Hej, Szprotka" to też bardzo ciekawe  ilustracje - surowe grafiki. Ich autorka znana jest m.in. z plakatu  Autorka czarnych psów z muralu na warszawskiej „Patelni” ,  hasła „Bhawo ja” i plakatu Strajku kobiet.

Hej, Szprotka
Agnieszka Kowalska,
il. Ola Jasionowska,
wyd. Wytwórnia, 2017
Format 20.5 x 20.5 cm, cena 33 zł.







wtorek, 16 maja 2017

Lotte piratka, Sandrine Bonini, il. Audrey Spiry


To przepięknie zilustrowana historia, w której świat marzeń miesza się z rzeczywistym. O dojrzewaniu i potrzebie przyjaźni. Ilustracje pełne światła, koloru i magii przenoszą nas w odległe rejony świata i ... wyobraźni. Opowieść można różnie odczytywać, tworzyć analogie -  książka spodoba się nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Zachwycają ilustracje. Malarskie obrazy, pełne barw oddają temperament bohaterki  i piękno dżungli - niosą tę książkę, słowa stają się zbędne.

Lotte - taka Pippi wychowana w dżungli, taki Mowgli w spódnicy, mała awanturnica - wzbudza tęsknotę za beztroskim, dzikim dzieciństwem, przepełnionym magią i wyobraźnią. To dziecko to żywioł, to energia, to witalność. Dziewczynka z charakterkiem i pazurem i jasnymi włosami, spalonymi afrykańskim słońcem.

Otworzyłam książkę i zakręciło mi się w głowie! Soczyste kolory dżungli, nasycone mocną barwą, wciągnęły mnie w swój świat. Sprawiły, że jedną nogą byłam tam, na obrazku... Widziałam promienie słońca, przedzierające się przez zwarte korony drzew, czułam wilgoć w powietrzu, słyszałam śpiewy egzotycznych ptaków i te wszystkie odgłosy znane z filmów National Geographic... 

Lotte mieszka na afrykańskiej farmie. Zna prawa rządzące dżunglą, rozumie mowę zwierząt, wie jak poruszać się wśród drapieżników, jak sprawić, by jej zaufały.  Jej przyjacielem i jedynym towarzyszem zabaw jest tukan Igor. Mają swoje zabawy, rytuały i zwariowane tańce. Uwielbiają też niebezpieczne wyprawy - zdobyte skarby ukrywają w pirackim domku z liści, drzew i materiałów. Dziewczynka jest tu u siebie, jest wolna, może biegać, tarzać się, turlać i skakać, wspinać na konary, a nawet drzeć się na całe gardło...  Z Lotte można popuścić wodze fantazji i zjeżdżać na trąbie słonia wprost do wody czy ucinać sobie drzemkę w gęstej grzywie lwa... W świecie zabawy i wyobraźni nie życzy sobie niczego więcej -piratki przecież nigdy się nie nudzą!
Idylla zostaje przerwana  - na farmie ma zamieszkać jeszcze inna rodzina. Lotta jest wściekła, jest zła!  Nie potrzebuje ludzi, chce być sama. Postanawia uciec tam, gdzie nikt jej nie znajdzie - do domku nad rzeką,

Noc w dżungli przeradza się w dramat - przychodzi burza, dochodzi do kulminacji emocji i żywiołu. Czy tylko dlatego że woda wystąpiła z brzegu i porwała chatkę? Lotte boi się, Lotte potrzebuje pomocy. A kiedy ta nadchodzi - odkrywa w sobie zupełnie nowe uczucia i emocje oraz gotowość do wpuszczenia do swojego świata kogoś, kto do niedawna wydawał się intruzem.


Lotte piratka
Sandrine Bonini,
il. Audrey Spiry
tłumaczenie Jakub Jedliński
wyd. Polarny Lis*,
wymiary: 240 x 320
Liczba stron: 36
wiek: 6-9 lat

*Polarny Lis to wydawnictwo założone w 2016 roku, zajmujące się głównie przekładami francuskojęzycznych książek dla dzieci. Zadebiutowało francuską serią dla młodzieży "U4". Poza "Lotte" ukazała się ostatnio książka "Psy i koty pod lupą naukowców", o której niebawem napiszę.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...