Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

piątek, 27 października 2017

Cudowna podróż Edwarda Tulana, Kate DiCamillo, il.Bagram Ibatoulline


Niesamowita, ale i bardzo wyboista podróż porcelanowego królika z ulicy Egipskiej.
Jestem pod wielkim urokiem tej powieści drogi.
Drogi przez życie, drogi przez uczucia - od ich braku po strach, tęsknotę. ból i wreszcie miłość.
Od nadętej, zmanierowanej zabawki, zrobionej na zamówienie i przekonanej, że wszystko jej się należy - i te zachwyty i uwielbienie, czy wreszcie troska i miłość okazywana przez innych po Edwarda, który zrozumiał, który odkrył i doświadczył, poczuł i stracił.

Jego historia zaczyna się w domu, u siedmioletniej Abilene Tulan, która dostała go w prezencie od babci. Otoczony podziwem i miłością zajmuje niezwykle ważne miejsce w serduszku dziewczynki. Ale tego nie docenia.

Żeby dojrzeć musi wypaść z burty statku płynącego przez ocean, spędzić długie miesiące w głębinach oceanu, trafić do chaty rybaka, i  na wysypisko śmieci. Z włóczęga prowadzić życie wagabundy, by potem trafić  do łóżka umierającej dziewczynki...

Szanowany  i krzywdzony, kochany i poniewierany. W każdym z miejsc do których trafia odkrywa cząstkę nieznanego siebie, czegoś się dowiaduje, budzi się. Każda osoba - dobra czy zła, pozostawia w nim ślad. A jego serce zaczyna bić. Czasem, aż boli.

Niesamowicie czyta się tę książkę, baśń. Pięknie napisana - wydaje się, że to 19-wieczna historia. a tymczasem to współczesne dzieło autorki, która urodziła się w 1964 roku. Każde słowo jest na swoim miejscu, tak jak lubię, i te ilustracje, malarskie. Dla mnie przepiękne! Bardzo precyzyjne i klimatyczne, utrzymane w nieco mrocznym, surowym tonie. Jestem bardzo ciekawa innych obrazów tego rosyjskiego ilustratora.

Książka jest niedostępna w księgarniach, ale jeśli zobaczycie ją na jakiejś internetowej aukcji, czy w antykwariacie - bez wahania bierzcie.


Cudowna podróż Edwarda Tulana
Kate DiCamillo
wydawnictwo: Philip Wilson, 2009,
stron 208,
okładka miękka
Książka niedostępna







niedziela, 22 października 2017

Ten i tamten las, Magdalena Tulli, il. Alicja Rosé


Najpierw było oczekiwanie. Tulli napisała dla dzieci! Ciekawość, i jak, i jak? Bo wiadomo, na pisaniu dla dzieci niejeden poległ.
Można lubić jej twórczość, można pewnie nie - ale nikt nie zaprzeczy, że to jedna z ciekawszych autorek współczesnej polskiej literatury. I informacja - Tulli debiutuje jako autorka dla dzieci. Też ją przekazałam dalej, choć potem odkryłam, że jednak to nie debiut na tym polu, bo w  2013 roku ukazała się już 40-stronicowa książeczka „Awantura w lesie”.
Potem było spotkanie autorskie, na którym choć książka występowała w roli  głównej, to samej książki nie było [relacja ze spotkania TU]
Trochę ilustracji w internecie, które - podobają  mi się, czy nie? Trudno powiedzieć. Ale są takie książki, które trzeba wziąć w ręce, żeby się przekonać. Znowu czekanie i jest...


I? Nie podoba mi się okładka, rysunek nałożony na jednolite, zielone tło. Ale to jedyny zarzut jaki mam do tej książki (uwiera mnie jeszcze tekst  na okładce - czy brak jednej litery to zabieg celowy -ale jak to? - czy pomyłka?).
Ale poza tym ...


Ilustracje Alicji Rosé


Chaotyczne, różne. Raz kreślone szybko, raz starannie cyzelowane, tu jakaś noga, tam inny fragment, żeby za chwilę oglądać cudny, staranny obraz. Rysowane kredką, kreślone ołówkiem, raz baśniowe, raz czarno-białe - surowe i proste. Raz dopowiadają tekst, niosąc go dalej,  raz biegną obok niego. 
Poetyckie ilustracje Alicji Rosé mnie ujęły. 

Ten i tamten las


Tekst też. Pełnokrwiste postaci, mocne dialogi, wartka akcja. Bohaterowie przekonujący, świetnie scharakteryzowani. A temat ważny, dotykający nas wszystkich  - literacka fikcja wychodzi poza strony książki. Niepokoje i podziały w społeczeństwie oraz nagminne wycinki drzew w najwspanialszych polskich lasach sprawiają, że wgryzamy się w baśń jeszcze bardziej, jeszcze głębiej. Dotyka nas ona bezpośrednio, personalnie.


To historia o nas samych. O tym że jesteśmy dla siebie nawzajem ważniejsi niż myślimy. I o tym, że życie jest nieprzewidywalne.
Magdalena Tulli


Las i jego mieszkańcy. Spryciula łasica, dzik - toporny i nieokrzesany, puchacz przekonany o swojej nieomylności, nieco zalęknione i traktowane przez wszystkich z góry zające, króliczka Zuzanna, uciekinierka z innego świata - króliczej fermy. I jeszcze szympans z cyrku i koteczka z leśniczówki. I niebezpieczny i podstępny wilk, i bezbronne sarny...  Pełen przekrój charakterów.  Ci którzy najgłośniej krzyczą, w sytuacjach podbramkowych dają nogę, a ci co na co dzień drżą jak osika, okazują się małymi bohaterami...

Zwierzęta co i rusz stawiane są w nowych dla siebie sytuacjach: w ich lesie pojawiają się obcy, z zewnątrz, którzy burzą codzienny rytm ich życia, sprawiają, że na nową muszą się określić, opowiedzieć. Jedni się boją, chcą obcych wyrugować (np. ugotować!),  inni walczą o "nowych", wspierają ich i kiedy trzeba zasłaniają własną piersią...
Spotykają się więc na polanie, przy stole pod dębem, coś ustalają, ścierają się, idą na kompromisy i dochodzą do wspólnie wypracowanego porozumienia. 

Między sobą lubią się, albo lubią mniej. Czasem się złoszczą, kłócą, czasem obrażają, czasem są złośliwi i nieprzyjemni dla siebie. Ale kiedy pojawia się poważne zagrożenie, potrafią stanąć ramię w ramię i tworzyć jeden front. Potrafią nawet wyjść ze swojej strefy komfortu, by narażając siebie - pomóc drugiemu. 

Bohaterką, która do mnie najmocniej przemawia jest łasica, ta spryciula, ta cwaniaczka, myśląca o sobie i korzyściach dla siebie przechodzi przemianę  - sama jest zdumiona - naglę to co jej schodzi na drugi plan. Książka pełna jest symboli i odniesień do realności. I jakoś tak te zwierzęta i ten las bardzo przypominają nas samych.

I nagle my stajemy się nimi.

A zakończenie jest początkiem.

Z przyjemnością sięgnę po tę książkę drugi raz, żeby przeczytać ją chłopakom. Dokończymy tylko Paxa (po czytaniu jej przez starszego, przyszła kolej na młodszych) i indywidualnie "Dzieci z Bullerbyn (to lektura szkolna). 

Ten i tamten las, 
Magdalena Tulli,
il. Alicja Rosé
wyd. Wilk&Król, 2017
Oprawa: twarda
Stron: 208
Format: 20 x 22 cm
cena okładkowa 59 zł
wiek: od 6 lat.









piątek, 20 października 2017

Tajemnicze miasto, il. Rita Kaczmarska


Budowanie miasta  z 25 dwustronnych kart może być ekscytującym zajęciem, tym bardziej, że nie jest to zwyczajne miasto. To jest miasto niezwyczajne, trochę straszne, trochę dziwne, bardzo tajemnicze...Głębokie kolory kart podkreślają jeszcze tę inność i niezwykłość.

Kartonowe karty rozsypane na podłodze sprawiają, że wchodzimy w jakiś inny wymiar ...

Pełno tu tajemniczych postaci snujących się to tu, to tam, cieni, wyłaniających się zza okien sylwetek, postaci ni to z bajki ni z horroru... Ktoś gdzieś gra na jakimś instrumencie, ktoś gdzieś ćwiczy - cienie postaci są fascynujące! Tu starożytni Egipcjanie, tam jazzowy trębacz, cyrkowiec albo wróżka... Niebo przecinają dziwne latające pojazdy, balony, latające statki, gdzieś tam ktoś się wspina, gdzieś wisi pranie. Całkowity miszmasz!
Sunące do nieba wieżowce, jest wieża, jak w twierdzy i wyglądające na opuszczone budynki, ale i miejsac, gdzie praca wre, bo buduje się nowe... Niezwykłe postaci przyciągają wzrok, zmuszają do skupienia, tu gdzieś widać nogę, tam ręce, a czy ten ktoś stoi na głowie? A ta dama przybiegła tu chyba z sali balowej...

Pole do popisu jest ogromne, czy wymieszać noc z dniem - jedno z drugim, czy oddzielić jasność od ciemności... Można budować tematycznie, można budować zwariowanie, można układać jak się chce.. By za chwilę wszystko zburzyć, wymieszać i zaczynać od nowa. To karty rozwijające wyobraźnię i kreatywność nie tylko dla młodych budowniczych, cała rodzina znajdzie w tej zabawie frajdę.

Duże, nasycone kolorem kartonowe karty wymuszają wręcz zabawę. A pudełko aż się prosi, by dać je komuś w prezencie.

Tajemnicze miasto
ilustracje: Rita Kaczmarska
wyd. Dwie Siostry,
wymiary 21 x 13 cm
książka kartonowa/zestaw kart
stron 50 (25 kart)
wiek: od 4 lat
cena 36,90 zł.







wtorek, 17 października 2017

Gwiazdka z nieba, Przemysław Wechterowicz, il. Marcin Minor


Książki Przemysława Wechterowicza bardzo sobie cenię - "W pogodni za życiem" uwielbiam, a i "Mrówka wychodzi za mąż" dała nam kiedyś dużo radości. Ilustracje Marcina Minora to dla mnie nowe odkrycie, nie znałam tego ilustratora - patrząc na okładkę "Gwiazdki" przez moment miałam wrażenie, że to Dziubak (ciemne tło, nasycone kolory, jakaś tajemnica) - jednak już po otwarciu książki i przejrzeniu pozostałych ilustracji wrażenie to się rozpierzchło.

Książka jest magiczna - dzięki nieco zamglonym, bardzo malarskim obrazom i tekstowi, który plastycznie przedstawia noc w lesie. Czytając tę opowieść czujemy na skórze światło księżyca, słyszymy cykanie świerszczy,  pohukiwanie sów, rechotanie żab... Ta nocna atmosfera lasu, nieco uśpionego, ale równocześnie tętniącego życiem i odgłosami sprawia, że jeszcze mocniej odbieramy niezwykłość tego, co się dzieje...

A dzieje się coś bajkowego! Orzesznica znajduje gwiazdkę, która spadła z nieba. Bohaterki  bawią się i tańczą przez całą noc, a kiedy czują bliskość nadchodzącego dnia, przychodzi czas na rozstanie.

Gwiazdka traci światło, czas na nią... tylko jak wysłać ją do nieba? Orzesznica jest za mała, nie umie ani latać ani wysoko się wspinać. Na szczęście od czego są przyjaciele, z ich pomocą opowieść zakończy się szczęśliwie, a orzesznica będzie z uśmiechem zadzierać główkę do nieba. A stąd mrugać do niej będzie jej gwiezdna przyjaciółka..

Nastrojowa, prosta i klimatyczna opowieść na wieczorne czytanie i zasypianie.  Popatrzcie sami na te ilustracje!

Gwiazdka z nieba
 Przemysław Wechterowicz
il.Marcin Minor,
wyd. Tadam, 2017
format: 255 mm x 270 mm
oprawa: twarda
36 stron
cena okładkowa: 39,90 zł,
wiek od 3 lat.








niedziela, 15 października 2017

Coco i jej mała czarna sukienka, Annemarie Van Haeringen


Coco Chanel to ikona stylu i niezwykła kobieta, która zrewolucjonizowała modę XX wieku. To ona zdjęła z kobiet niewygodne, krepujące ruchy ubrania (te wszystkie krynoliny i falbany), dała nam spodnie, sztuczne perły i ... ścięła włosy. Zostawiła po sobie Chanel 5, zapach, w którym spała Marilyn Monroe, małą czarną i dwuczęściowy kostium.

Uwielbiam jej styl, elegancję tkwiącą w prostocie.

A "Coco i jej mała czarna sukienka" to kolejna książka dla małych dziewczyn (i większych też!) o kobietach, które osiągnęły coś, dzięki swoim umiejętnościom, uporze i intuicji. W kobietach siła!

Chanel, osierocona przez matkę, trafiła w wieku kilku lat do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Jej ojciec żył, ale nie chciał zajmować się dziećmi (Coco miała jeszcze czworo rodzeństwa). Autorka opowiada o pierwszych latach dziewczynki, pokazuje Coco głodną i zmęczoną, nieustannie pracującą, bo u zakonnic liczyła się tylko praca: szycie, haftowanie, szydełkowanie, robienie na drutach... To tu przyszła projektantka zdobyła zawód, który w przyszłości dał jej sławę i otworzył wszystkie drzwi, ale nim do tego dojdzie...

Dzięki swoim umiejętnościom znajduje posadę szwaczki, a potem trafia do zamku bogatego znajomego (my wiemy, że był nim Etienne Balsan, pierwsza miłość Coco), gdzie podpatruje życie wyższych sfer. Tu uczy się jeździć konno, ale nie chce tego robić jak inne damy - w sukniach, jak amazonki, z nogami po tej samej stronie - tylko szyje sobie spodnie na wzór męskich. Jak można się domyślać - szybko wszystkie kobiety zapragną takie mieć... Potem  zrewolucjonizuje nakrycie głowy - kapelusze obedrze z dekoracji "statków i koszy owoców na głowie", wyrzuci gorsety, a "niekończące się " rozkloszowane spódnice przekształi  w wygodne sukienki i spódnice, w których da się jeździć na rowerze i tańczyć... Na koniec przywraca czerni kolor - sprawia, że kobieta ma urok i klasę.

Kiedyś, kiedy przez moment miałam przyjemność stać po drugiej stronie lady i opowiadać o książkach dla dzieci, do księgarni przyszła młoda kobieta. Szukała książki, która "zainspiruje" jej sześcioletnią córkę. Gdyby to stało się dzisiaj -  pokazałabym jej "Coco i jej małą czarną sukienkę", bo to, co zrobiła Chanel jest niezwyczajne - dała kobietom wygodę i luz, i wydobyła z nich naturalne piękno bez gorsetów, krynolin i innych takich...

Coco i jej mała czarna sukienka
tekst i il. Annemarie van Haeringen,
wydawnictwo Muchomor, 2017
Oprawa: twarda
Format: 24 x 28,5 cm
Liczba stron: 40
Cena: 28 zł
Wiek: 5+





sobota, 14 października 2017

Historia jednej wycieczki [okiem nauczyciela]








"Zaczyna się zaraz po starcie, w autokarze. Trzem chłopców jest niedobrze, wymiotują. Na ubrania, fotel, podłogę. Pewnie przez to co zjedli - w plecakach same słodycze i słodkie napoje-ulepki. Trwa nerwowe poszukiwanie chusteczek, reklamówek, wody... W powietrzu fetor, dzieciaki wrzeszczą, że śmierdzi. Kierowca zachowuje stoicki spokój.

Docieramy do zoo. Sklep z pamiątkami działa jak magnes. Rejestrujemy u kolejnego dziecka ból brzucha i głowy, dreszcze. Grupa wrzeszczy, ryk taki, że słonie pouciekały.  Dzieci rozbiegają się, zaganiamy je w jedno miejsce.  Sto telefonów do domu - mama chorego jest ponoć w domu, ale nie odbiera. Dziecko się słania, my trzy i dwie klasy - 45 osób. Koleżanka z chorym, my dwie z grupą.
W grupie dziewczynka na wózku i chłopiec z zespołem Downa. Z dzieckiem na wózku jest mama. Brak podjazdów, schody, schody, schody i wnoszenie wózka. Jesteśmy spocone. Następne dziecko wymiotuje. Kolejne w histerii, bo zgubiło telefon. Dwoimy się i troimy. Przewodniczka  milknie. Mama dziewczynki na wózku z niedowierzaniem kręci głową.

Płyniemy statkiem. Do wody wpadają różne rzeczy m.in. portfel, kapitan raz po raz wychodzi za burtę i wyławia. Kolejny wymiotuje. My z oczami dookoła głowy i zdartym gardłem od uspokajania i przekrzykiwania. Jedna z dziewczynek zjeżdża z pagórka i jest cała w błocie. Histeria. Po chwili opanowana. Reszta dzieci nie słucha -  nosy wściubione w telefony, tablety. smartfony. Dramat. 
Przewodniczka przechodzi załamanie nerwowe i usuwa się w cień. My jak te siłaczki na posterunku. 

McDonalds - kolejka jak do Rzymu, histeria dziewczynki, bo dostała nie to, co zamawiała. Negocjujemy zmianę zmówienia. Wreszcie zbiórka. Okazuje się, że jeden uczeń jeszcze czeka na jedzenie. Po 75 minutach dziecko dostaje jedzenie  na wynos.

Wreszcie jedziemy. Po kilku minutach zawracamy, po kurtkę. Za pół godziny szukamy toalety, bo nam chłopak odgraża się, że zaraz zsika się w spodnie. W restauracji nie chcą go wpuścić do WC, płacę, młody wbiega do toalety... W końcu autobus i powrót. Znowu wymioty, dzikie wrzaski, zostawiony portfel na stacji. Hałas, krzyki i disco polo. Przewodniczka z biura traci głos, matka ucznia nie wierzy, że to rzeczywistość nie sen. Wreszcie szkoła. Jesteśmy na ostatnich nogach.

Dzieci znikają w objęciach rodziców. Robi się pusto. dwoje wciąż czeka. Mija 35 minut. Koleżanka z telefonem przy uchu - rodzice chyba śpią - decyduje się, że dziecko sama odprowadzi. My wciąż czekamy na ostatniego rodzica. Słaniamy się na nogach, marzymy o łóżku i ciszy, o odejściu w nicość.

Naradzamy się, jedna z nas  postanawia odprowadzić uczennicę do domu. Po 42 minutach, kiedy już jest ciemno, podjeżdża samochód. Za kierownicą ojciec. Dziecko mówi "dobranoc"- tatuś nawet nie kiwnął głową z samochodu, nie wysiadł, nie przeprosił.

46 minut po przyjeździe z wycieczki wleczemy się wyplute do naszych samochodów.

To była zwyczajna wycieczka. Nic szczególnego. Po 12,5 godz. docieram do domu. padam. Nie mogę mówić, gardło zdarte. Obiecuję sobie, że nigdy więcej, ale wiem przecież, że ... do następnego razu".


***

Powyżej opowieść o wycieczce szkolnej, zwyczajnej wycieczce jakich w szkole wiele. Ten list trzymałam w skrzynce mailowej od ubiegłego roku. Pozostawiam go bez komentarza.

Wszystkim nauczycielom z okazji ich święta życzymy końca reform i spokoju, lepszych programów, nie przeładowanych klas i więcej czasu na satysfakcjonującą pracę z dziećmi kosztem papierów do wypełnienia - oby tych ostatnich było jak najmniej, i mądrych rodziców.

Holidays, gra karciana Djeco

Mała gra, idealna na wyjazdy - nie zajmie dużo miejsca w walizce, zmieści się nawet do torebki. Mnie, poza wielkością, skusiły ilustracje - są bardzo sympatyczne! W ogóle opakowanie gry jest bardzo estetyczne i dosyć masywne, za co na wstępie duży plus.

Wzięliśmy Holidays na wakacje, ale ... odkryliśmy po powrocie do domu.

W opakowaniu jest 56 kart:
  • 8 kart tematycznych, 
  • 32 karty aktywności, 
  • 16 kart specjalnych, 
  • banknoty

Gramy po to, by jak najszybciej zebrać wakacyjne atrakcje. Do wyboru mamy:
  • nurkowanie, 
  • lot w kosmos, 
  • wyścigi, 
  • sporty ekstremalne, 
  • podróż morską, 
  • zwiedzanie, 
  • zabawę w chowanego 
  • polowanie

Naszym zadaniem jest dobrze zainwestować pieniądze (i jeszcze je pomnażać na aukcjach), wykupując aktywności z 5 grup tematycznych (my idziemy na całość i zbieramy karty ze wszystkich 8 grup).
 Emocji w toku gry nie brakuje, szczególnie przy odkrywaniu kart specjalnych - te jęki rozczarowania i zawodu, kiedy wylosuje się kartę podatku czy radość z informacji, że bank wypłaca ci w prezencie dodatkowe pieniądze! Kalkulowanie, co kupić, a co wystawić na aukcji czy wyprzedawanie kart, bo stoi się na granicy bankructwa...
Gra się szybko, a zmienne koleje losu podnoszą ciśnienie lepiej niż mocna kawa ;)

Holidays, gra karciana Djeco
Liczba graczy: 2-4 osoby
Wiek: od 7 lat
cena ok. 50 zł.






niedziela, 8 października 2017

Książki zaangażowane, czyli DZIECIOM O ZWIERZĘTACH i LESIE

Długo chodziłam z tymi książki w głowie. Z refleksjami, oburzeniami i smutkami. Bo te książki, każda w inny sposób poruszają czułe struny, gryzą sumienie. Pokazują, jakim uzurpatorem jest człowiek, jak przesadnie i okrutnie czyni sobie ziemię poddaną. Bez refleksji, że szkodząc jej  - ostatecznie najbardziej szkodzi sobie.

Sięgajcie po nie, czytajcie dzieciom - może uda nam się wychować mądrych i empatycznych ludzi, którzy kiedyś zmienią obraz polityki czy gospodarki, którzy nie będą patrzyli na świat przez pryzmat swoich korzyści, a popatrzą dalej... Bardzo sobie tego życzę.

Co mi się podoba w tych książkach? Każda jest inna, inaczej opowiedziana, inaczej zilustrowana, ale każda na swój sposób wymaga od czytelnika reakcji - zachęca do niej. Do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. A jak TY myślisz, a jak TY byś się zachował... Autorzy przekazują nam pałeczkę, co z nią zrobimy, gdzie z nią pobiegniemy?

Dziwolągi



Ludzie to dziwne stworzenia. Potrafią odciągnąć uwagę, oszukać, wykorzystać i ograbić. Zwierzęta czują się zaskoczone, to co było ich światem zniknęło. Wycięto drzewa, które były ich domem  i wywieziono, żeby stawiać inne domy i komu innemu. Nie można tak robić. Zwierzęta są zaskoczone i przygnębione. Ich dziuple, gałęzie, jamy pod drzewami,  dające schronienia - tego już nie ma, jest krajobraz jak po pobojowisku. Szkielety pni. Rozorana ziemia.

Gdzie zwierzęta schronią się przed deszczem i słońcem? Co będą jeść? Próbują jakoś się urządzić na nowo, ściągają znalezione w lesie rzeczy (wszystko to, co człowiek tu wyrzuca - wstyd, człowieku! - zepsute urządzenia, połamane meble, wysypisko!), ale ciągle jest nie tak... Zaczęły szukać swoich starych domów i znalazły pocięte drzewa przy siedzibach ludzkich... Próbowały załatwić sprawę polubownie, rozmawiać, przekonywać, prosić - drzwi z hukiem zamykano im przed nosem.

Znalazły więc inny sposób... Wymyśliły plan, który się udał.

A dziwolągi w końcu zrozumiały.

Czy ludzie odpowiedzialni za to, co dzieje się w Puszczy Białowieskiej i innych polskich puszczach też kiedyś zrozumieją? Oby nie było za późno.

Proszę zwrócić uwagę na ilustracje - na początku sielankowe, nasycone kolorem, pogodne, potem, pod wpływem wydarzeń stają się rozedrgane, a śmieci - w czasie mozolnej odbudowy domów - rysowane są już wyłącznie czerwonym kolorem.

Dziwolągi
tekst: Cristóbal León, Cristina Sitja Rubio
il. Cristina Sitja Rubio,
wyd. Dwie Siostry, 2017
format 23x32 cm
oprawa twarda
stron: 44 .
wiek: 4+
cena 28 zł.







Uratuj mnie!




Książka obrazkowa, w której pada mało słów i to na sam koniec. Nie trzeba ich wiele. Tu mówią obrazy. Te obrazy do co wrażliwszych wręcz krzyczą!

Między kartkami są foliowe przekładki. Po prawej stronie obrazek, przedstawiający to, jak człowiek traktuje zwierzę, po lewej to samo zwierzę w jego naturalnym środowisku. Pani w etoli z lisa czy lis śpiący w lesie, niedźwiedź w klatce za kratami czy siedzący obok swojego młodego gdzieś w górach, słoń występujący w cyrku czy wędrujący przez afrykańską sawannę - gdzie im lepiej, gdzie powinny być i żyć?

Świetna lektura, która może być ważnym wstępem do rozmowy o prawach zwierząt i o wykorzystywaniu ich przez człowieka. Czy chcemy i czy musimy przyłączyć się do tej sztafety cierpienia i smutku? Czy poroże dekoruje nam dom czy jest raczej powodem do wstydu i wynikiem okrucieństwa ludzi?

Dużo rozmawiamy w domu o zwierzętach, o ich sytuacji we współczesnym świecie i bardzo ciężkim, pełnym cierpienia losie. Jako dawna prozwierzęca aktywistka i wegetarianka z kilkunastoletnim stażem, jestem bardzo czuła na sytuację zwierząt. W sklepach zwracam uwagę na jajka, czy są z wolnego wybiegu czy nie, nie kupuję czerwonego mięsa (niestety, kupuję drób, ale nie ściemniam, skąd się bierze mięso) i unikam skóry naturalnej. Kupując kosmetyki - wybieram te ze znaczkiem "nie testowano na zwierzętach". Nie prowadzę dzieci do cyrku, w którym występują tresowane zwierzęta. Bywało, że chłopaki się denerwowali, bo chcieli - po wysłuchaniu opowieści o  tym, jak wygląda tresura - rezygnowali sami.
Ta książka przywołała te tematy kolejny raz i zawsze były to wartościowe rozmowy. A zasiane ziarenka, kiedyś wykiełkują...


Uratuj mnie!
Kreacja i ilustracje: Patrick George
wyd. Bajka, 2017
Oprawa twarda, matowa
Książka z foliowymi przekładkami
Format: 210 x 200 mm
Stron: 30 + 11 foliowych przekładek
Cena okładkowa: 34 zł.







Człowiek jaki jest, każdy widzi










































Jak postrzegają nas zwierzęta?  Wybierzcie się w Himalaje, do miejsca, w którym nigdy nie stanęła stopa człowieka, a gdzie swój hotel ma rodzina Yetich. Klientami są zwierzaki z całego świata - obowiązuje bezwzględny zakaz zjadania się - wypoczywa tu i komarzyca Bzybzy i mysz Pipilotta, sowa Nihiuhu i wilk Chaps, kotka Furkotka i leniwiec Lulu, kapucynka Kiki i rekin Szczękin i wół Ciężkie Kopyto i wiele, wiele innych. Wszystkie, wciągnięte do rozmowy przez córkę gospodarzy, pannę Yeti, opowiadają o człowieku.
Każde ze zwierząt ma inne doświadczenia związane z człowiekiem, częściej negatywne niż pozytywne. I na co innego zwraca uwagę, co innego widzi. Jak nas widzą zwierzęta, jak postrzegają nasze zachowanie, reakcje. Jacy w ich oczach jesteśmy? Czasem się nas  boją, czasem patrzą na nas z pobłażaniem. Dziwimy je, zaskakujemy, zdumiewamy... Pouczająca to lektura, dobrze z dystansu zobaczyć siebie.

Ta książka ma swój nastrój, wyróżnia się na tle innych, jest inna, oryginalna. Plus bardzo ciekawe, zapadające w pamięć ilustracje. Zakończenie przydaje książce kolejnego koloru. Jaki ten człowiek w końcu jest? 


Człowiek jaki jest, każdy widzi

Marzena Matuszak
il. Grażyna Rigall,
wyd. Dwie Siostry, 2017
format: 16,50 x 23,50 cm
oprawa twarda
stron 56
cena 32 zł
Wiek: od 5 lat,
cena 32 zł.




Dziwolągi:




Człowiek jaki jest, każdy widzi:




Uratuj mnie!:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...