Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 14 stycznia 2018

Maria Anto w Zachęcie




Niesamowita biografia, fascynująca osobowość.

MARIA ANTO


Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
kurator: Michał Jachuła
współpraca: Katarzyna Kołodziej












piątek, 12 stycznia 2018

Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości, Andrea De La Barre DeNanteuil, Lovisa Burfitt













Druga cześć "Mademoiselle Oiseau". Zawoalowana rozprawa o sile przyjaźni. O tym, jak wielka jest jej moc przekonujemy się razem z główną bohaterką powieści, Isabellą. Otoczona ciepłą, w jakiś sposób mentorską opieką (w pierwszej części, TU) przez mlle Oiseau, teraz pozostaje sama. Bo mademoiselle wyjechała (a raczej wyleciała przez okno na dywanie) do swojej siostry Luisy, do Wenecji.

Isabella zostaje strażniczką mieszkania przy Alei Minionych Czasów. Mieszkania, które kryje w sobie różne sekrety i tajemnice przeszłości... Okazuje się, że to nie jedyne mieszkanie, którym musi się zainteresować. Na szczęście ma przy boku  Isis, krewną mademoiselle.

Przedświąteczny czas (zbliża się Boże Narodzenie) dziewczyna spędza na rozwikłaniu pewnej tajemnicy. Z oddali wspiera ją jej nauczycielka i przyjaciółka, a między nimi krążą tajemnicze listy i sny...

Czy uda im się razem spędzić święta, czy będę one dla każdej z nich inne niż dotychczas i zupełnie niezwykłe? Ta książka, podobnie jak pierwsza cześć, jest ulotna jak dym, pełna magii i tajemnicy. Nie dla tych, którzy w życiu kierują się racjonalnym myśleniem i mocno stoją na ziemi. To szalona podróż w czasie. Czasem nie wiadomo o co chodzi, czasem coś jest niedopowiedziane...
Ale jedno wiadomo na pewno - dla przyjaźni nie ma rzeczy niemożliwych!

To taka bajka dla nieco starszych dziewczynek i dziewczyn, pełna francuskiego szyku, eleganckich strojów i czarów. Wydanie przepiękne, podobnie jak pierwsza część i druga zachwyca. Od okładek, przez papier i ilustracje.

Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości
Andrea De La Barre DeNanteuil,
Lovisa Burfitt
Oprawa: twarda
Wydawnictwo Literackie,
Format: 195 x 294 mm
oprawa twarda,
od 8 lat.
cena 33 zł.










sobota, 6 stycznia 2018

Mój pies Lala, Roman Kent


O zagładzie napisano już wiele książek dla dzieci. Ta jest inna. Nie koncentruje się na wojnie, ta dzieje się gdzieś w tle, choć ze strony na stronę coraz bardziej się panoszy i odbiera. To książka przepełniona miłością do psa, i psią miłością i oddaniem do swoich opiekunów. Mój pies Lala. Wspomnienie dzieciństwa. Jasny promyczek światła na tle wysiedleń, życia w getcie, wywozów do obozów koncentracyjnych.

Historia jest prawdziwa. To naprawdę się wydarzyło.

W życie pewnej żydowskiej rodziny z Łodzi wbiegła - na czterech łapkach - suczka. Dzieci (było ich czworo) jednomyślnie nazwały ją Lalą. Lala miała złote futro i puszysty ogon. I była uroczym szczeniakiem, który z miejsca podbił serca rodzeństwa.
Tata był właścicielem łódzkiej fabryki włókienniczej, mama zajmowała się domem. I choć pies był uroczy, nie mogła znieść bałaganu, który robił (były to inne czasy i sprzątanie wymagało nakładu pracy większego niż obecnie) - zwróciła psa właścicielowi. Dzieci jak nigdy stanęły razem w obronie swojego ulubieńca. Protest był tak silny, że rodzice ugięli się i Lala wróciła. I już nic przez kilka lat nie zakłócało dziecięcej sielanki.

Były wyjazdy na wakacje, do letniskowego domku, niekończące się zabawy i dziecięce przyjemności. Lala, zapatrzona w swoich opiekunów, miała szósty zmysł. Wiedziała, kiedy dzieci będą wracać ze szkoły, ale i przeczuwała nadchodzące złe wydarzenia... Jak zbliżanie się Niemców do letniskowej osady czy czas rozstania się z właścicielami.
Pies jest tak oddany swoim ludziom, że bariery nie stanowi dla niego ani mur getta, ani opieka nad szczeniętami poza tym murem. Pozostawiony za gettem, w bezpiecznym miejscu, odnajduje drogę do swojej rodziny. Po odchowaniu szczeniąt zostaje tu już na stałe. Do czasu, aż na mocy obwieszczenia, że wszystkie "żydowskie psy" mają być oddane Niemcom (niezastosowanie się do niego groziło bardzo surowymi karami, ze śmiercią włącznie) - zostaje dzieciom odebrany.

"(...) Ten epizod to moja pierwsza osobista tragedia, która bardzo głęboko mnie poruszyła. Utrata domu i przeprowadzka do getta były stratami materialnymi. Utratę Lali odczułem jak odejście członka rodziny (...) - pisze Roman Kent,  jeden z czworga rodzeństwa i autor książki. Przeżył Holocaust, potem wyjechał do Stanów. Tę książę napisał dla swoich dzieci iw nuków

Niezwykła więź między dziećmi i ich psem i czasy wojny widziane  przez pryzmat dziecięcego świata. Kojąca miłością i równocześnie porażająca bezprawiem i okrucieństwem czasu.
"Dzisiaj lekcje o życiu, które dała nam Lala, gdy byliśmy dziećmi, wydają się ważniejsze niż kiedykolwiek" - pisze autor we wprowadzeniu.

Ilustracje do "Mój pies Lala" wykonali uczniowie Miejskiej Szkoły Artystycznej w Mińsku Mazowieckim.

Książkę wypatrzyłam w sklepie w Muzeum Polin. Przemówiła do mnie prostą, ascetyczną wręcz okładką ze złotym grzbietem. Po przeczytaniu wiem, że nie był to kolor przypadkowy.

Mój pies Lala,
Roman Kent,
tłum. Katarzyna Łaziuk,
Oprawa twarda
Stron: 56
Wydawnictwo: Muzeum Historii Żydów,
Warszawa 2015.
wiek: od 6 lat,
cena ok. 19 zł.














wtorek, 2 stycznia 2018

Książkowe prezenty na koniec roku, czyli co znaleźliśmy pod choinką...


Nasze książkowe niespodzianki :) 

Chłopaki czytają od jakiegoś czasu jak szaleni.
Antek zasmakował w zakamarkowych książkach. Po serii o Lassem i Mai, którą połykał w tempie zaskakującym - do biblioteki szkolnej wydeptał chyba własną ścieżkę na szkolnych korytarzach -podsunęłam mu Tsatsikiego, którego czytanie jakiś czas temu sprawiało nam wszystkim ogromną frajdę (czytałam głównie Frankowi, ale młodsi również słuchali, choć to niepojęte - większości z tych książek nie pamiętają!). Tsatsiki nie zawiódł. Po kolejnym skończonym tomie zastałam Antka przekopującego się przez książki na półkach
- Mamo, czy mamy jeszcze coś Zakamarków?
 No, bosko! Miód na moje serce. Więc kolejne trzy tomy dla młodego czytelnika czekały pod choinką. Był uśmiech i duża  radość i pytanie: dlaczego tylko trzy?

Staś zaczął zmasowaną działalność czytelniczą od lektury, która dostał od kolegi. Ileś tam Piętrowy domek na drzewie, sprawił, że chłopak zaczął sam z nieprzymuszonej woli nie tylko czytać, ale i pożyczać książki, aż furczały w powietrzu. Potem przyszły kolejne serie w stylu Domku, Tomek Łebski itp. Przyznam szczerze, że osobiście nie wpadłabym na to, że którąś z tych książek przynieść do domu, nie sięgnęłabym po nie, ale skoro sprawiły, że dziecko zaczęło poza domaganiem się wieczornego słuchania książek, samo czytać - nie mam nic przeciwko. Fajnie. Przymierzam się do napisania o tych książkach w jednym poście, bo to jakiś fenomen jest ;)  Więc na fali szukania nowych serii, padło na "Hej, Jędrek". No i z górnej czytelniczej półki "Pajątyl", którego sama z ciekawością przeczytam.

Córka od jakiegoś czasu dryfuje w stronę sztuki, mody.  Kilkukilogramowe tomisko "Historia mody. Od krynoliny do mini" to był strzał w dziesiątkę. Jest i kontekst społeczny i historia ubioru na przestrzeni wieków. Plus 700 ilustracji!

Ja to wiadomo... W "moich" książkach czytanie zaczęłam od rozmów z Józefem Wilkoniem :)





poniedziałek, 1 stycznia 2018

O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii, Weronika Górska







Gdybym miała sugerować się tylko okładką, nie wiem czy sięgnęłabym po tę książkę. Ale zaciekawił mnie temat, pomysł na opowieść - wędrówka góry... Oryginalny, prawda? Coś tak stałego i dużego może sobie wstać i pójść w świat? A przecież podobno  to nie góry zdobywają, tylko są zdobywane. Niesamowite, jak to tak? I co? 

Bardzo przyjemnie czyta się historię Małej Czantorii, która nie czekając na ruchy tektoniczne, rusza się sama.  Choć "to ludzie i ptaki wędrują, góry stoją w miejscu i czekają".
Wstaje i idzie. W świat. Spontanicznie, i na pewno niezwykle odważnie. Gnana ciekawością. Trochę rozzłoszczona na siostrę, większą i przemądrzałą Wielką Czantorię. Wędruje w nocy, bo wtedy stwarza mniejsze zagrożenie, samochodów mniej, a i ludzi raczej nie kręci się zbyt wielu... Odwiedza inne góry, o których słyszała od zwierząt, szczególnie często podróżujących ptaków.

Poznajemy razem z nią Łysą Górę w Górach Świętokrzyskich, potem Tatry, Olimp, Apeniny z Wezuwiuszem, Alpy z Triglavem, Eigerem, i Matterhornem i Mont Blanc, a na koniec Śnieżkę. Jedne góry są zadufane w sobie, odpychające, inne otwarte, życzliwe i przyjacielskie. I nic do rzeczy nie ma tu wielkość czy wiek. Nawiązują bliskie relacje, dzielą się wspomnieniami, żartują, a Śnieżka jest nawet chętna do kolejnych wędrówek z Czantorią! Kto wie, kto wie... To podróż przez Europę, ale i emocje, to spotkania z innymi, które mogą zainspirować, ale i rozczarować, a wszystkie wzbogacają, jak to podróże.

Mała Czantoria wraca do siebie, pełna wspomnień i przeżyć - to ona, mała góra uczyła "Apeniny chodzić na paluszkach, a Sudety tańczyć, Eiger powiedział, że mnie podziwia. A Olimp ... no, trochę się mną zauroczył... Pływałam w morzu i oceanie"...
Wraca, bo już zatęskniła za swoim miejscem, a nawet gderliwą i napuszoną siostrą. "Podróże są tak bardzo przyjemne między innymi dlatego, że po ich zakończeniu można na nowo zakochać się w swoim domu".


Kochani, to pierwszy wpis w 2018 roku, więc życzę nam wszystkim w Nowym Roku zapału, odwagi i determinacji Małej Czantorii! Zdobywajmy niemożliwe!



O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii
Weronika Górska,
il. Anna  Krztoń, Ewelina Awato
Seria: Literatura górska na świecie
Wydawnictwo Stapis, 2018,
stron 92, oprawa twarda,
wiek: od 4 lat,
cena 29 zł.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...