Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

poniedziałek, 26 lutego 2018

Dinozaur na tropie, Sophie Guerrive








Zerknęłam do kalendarza świąt nietypowych. Wiecie, że dzisiaj - 26 lutego - obchodzony jest Światowy Dzień Dinozaura?

Wyszukiwanie, wyłuskiwanie szczególików z całości to jest to, co bardzo lubimy. Im poprzeczka wyżej ustawiona, tym lepiej i ciekawiej. Budzi się przekora, "co, ja sobie nie poradzę, ja nie znajdę?" i rywalizacja, komu pierwszemu się uda. A tu łatwo nie jest. Wielkie rozkładówki pełne są drobiazgów, trudno w tym gąszczu znaleźć to, czego szukamy. My i rzecz jasna główny bohater tej książki, Detektyw Dinozaur.

A kogo szukamy? Kota w Starym Mieście, w którym jak wiadomo kotów nie brakuje (nasz ma modrą obróżkę i wisior ze słota. Mamo, jaki to modry???), ropuchy w jednej z grot (matko, ile ich tu jest,  grot nie ropuch!), w górach poszukujemy lisa, a w wesołym miasteczku... żmii. W wiosce olimpijskiej zapodział się gdzieś Królik Wyścigowy, a w muzeum dziadek Tadek, w lesie tropimy syna, a w kosmosie szefa, w dżungli brzdąca, w oceanie męża... itd.

12 dużych rozkładówek, 12 miejsc do eksplorowania. Misja ratunkowa, której się podejmiecie biorąc do ręki tę książkę zajmie dużo czasu. I nie raz nie dwa będziecie zgrzytać zębami, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo! A jak powiedziało się  "a", to nie można się poddać, trzeba szukać do końca!
Rozkładówki są bardzo różnorodne, wszystkie wizualnie bardzo ciekawe i ładne. Z tą książką (księgą, jest naprawdę duża) nie ma nudy!

Dinozaur na tropie, 
tekst i il. Sophie Guerrive,
przeł. i zrymował Rafał Witek,
wyd. Bajka,
Oprawa twarda, folia matowa
Format: 240 x 320 mm
Stron: 36
wiek: 4+
Cena okładkowa: 34,90 zł









niedziela, 25 lutego 2018

Jakiego koloru są buziaki?, Rocio Bonilla


Buziaki, buziaczki, całusy, całuski, słodkie cmoki - rozdawane i kradzione.  Uwielbiamy je, bo świadczą o uczuciach i bliskości. Dlatego książka Rocio Bonilli "Jakiego koloru są buziaki?" nie może się nie podobać. Ale podoba się nie tylko z powodu całuśnego tematu (trudno się nie uśmiechać!), ale i bardzo pięknych i zabawnych ilustracji.

Mała Minimoni (tak naprawdę na imię ma Monika, ale wszyscy mówią na nią Minimoni) jest uroczą dziewczynką, która lubi i jazdę na rowerze i jaskółki i ciastka z kremem truskawkowym i bajki opowiadane przez mamę i mnóstwo innych rzeczy, ale najbardziej lubi malować. Maluje to, co widzi i o czym słyszy i co sobie wyobraża. Biedronki, rakiety, banany i goryle, ale nigdy nie malowała... buziaków. Chce je namalować, ale jakiego koloru ma użyć?

 Dziewczynka zastanawia się, przywołuje różne kolory, z którymi kojarzą jej się całusy, ale tak do końca żaden z nich nie jest odpowiedni, bo  poza ciepłymi emocjami, które można łączyć z buziakami, kojarzy się też z innymi, niekoniecznie pozytywnymi.

Czerwony to nie tylko kolor miłości, ale i gniewu, a przecież  nie całujemy, kiedy mamy focha, tupiemy nogami i w ogóle jesteśmy rozgniewani!
Zielony jest jak miłe dla Moniki krokodyle, ale i warzywa, a za tymi nie przepada (no, może karczochy są ok, ale to trochę za mało..)
Żółty jak słoneczniki i słodki miód ale też pszczoły, które żądlą..
Brązowy - jak czekolada, magiczny, jak jesienny las, ale i... psia kupa...

Nie... Żaden z kolorów, które dziewczynka wymienia (niebieski, biały, różowy, czarny, szary) nie jest odpowiedni do namalowania buziaków. Minimoni szuka pomocy u mamy.... Czy już wie, jakiego koloru są buziaki?

Sympatyczna i energetyczna historyjka o uczuciach, emocjach i całusach. Po przeczytaniu jej żadne dziecko nie będzie miało już problemu z malowaniem buziaków. A te najmłodsze przy okazji podszkolą się z kolorów.


Jakiego koloru są buziaki, 
Rocio Bonilla
wyd. Tadam, 2017,
oprawa twarda,
stron: 32,
wymiary: 20x25x1cm,
wiek: od 2 lat
cena okładkowa: 36 zł.









poniedziałek, 19 lutego 2018

Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia, Józef Wilkoń, Agata Napiórska (spotkanie w Muzeum Książki Dziecięcej)


Czekałam na tę książkę. Czekałam na nią już wtedy, kiedy jej autorce nie przyszło do głowy, że ją w ogóle napisze. Dziwiłam się, dlaczego jeszcze nikt nie przeprowadził takiej rozmowy. Że aż się prosi. Wielki artysta, o takim dorobku i wspaniały człowiek. Do tego gawędziarz, z niesamowitą pamięcią do wydarzeń i anegdot. Wystarczy słuchać.

A jednak informacja o książce, że będzie już, zaraz, lada moment była dla mnie zaskoczeniem. Wywołała niepokój. A co, jeśli będzie nie taka, jaka chciałabym, żeby była, jak sobie ją wyobraziłam?

Niepokój był słuszny. Ta książka ma ogromną wadę. Błąd autorki, niedopatrzenie wydawnictwa.
333 strony. Przeczytane na wdechu.
I co? I to, że ta książka jest po prostu - boleśnie - za krótka! Fenomenalnie się ją czyta! Chciałoby się jeszcze! Apetyt rośnie ze strony na stronę, z rozdziału na rozdział. Dużo tu informacji nowych, których nie znalazłam w materiałach prasowych, czy wywiadach. Dzieciństwo, relacje z rodzicami, małżeństwo. Sporo prywatnych zdjęć. I historie o spotkaniach z ludźmi, których nazwiska nie są nam - miłośnikom literatury i ilustracji dla dzieci - obce. Elektryzujące, wciągające. Chciałoby się jeszcze, więcej przypadków, więcej opowieści.

Spotkanie  w Muzeum Książki Dziecięcej było intensywne, Mistrz w formie (szkoda, że byłego ministra ochrony środowiska nie było - dostałby za swoje), za mało miejsc siedzących. Był tort i gromkie "Sto lat" odśpiewane dla bohatera dnia (wszak dzień wcześniej obchodził 88 urodziny).

A książka to absolutnie lektura obowiązkowa nie tylko dla wielbicieli ilustracji i rzeźb Józefa Wilkonia. Sporo tu wspomnień z lat studenckich i życia artystycznych elit i ogromnie ciepłe, poruszające wspomnienia z życia prywatnego. Dużo zdjęć, aczkolwiek jak na dorobek Wilkonia to i tak za mało.

O samej książce jeszcze napiszę. Tylko przeczytam ją drugi i trzeci raz, na spokojnie.









niedziela, 18 lutego 2018

Maskarada, Lotta Olsson, Maria Nilsson Thore

Wspaniałe ilustracje, cudowny humor, ciekawa i mądra historia, która może być wstępem do rozmowy. O kłamstwach, kłamstewkach, tych mniejszych i większych.

 Książki o tej parze przyjaciół,  a trochę ich już jest, z radością polecam znajomym i ich dzieciom. "Dziwne zwierzęta", "Sens życia" i "Sam w domu". Ostatnio przybyła kolejna - "Maskarada". Wszystkie są po prostu cudowne! Dialogi mrówkojada i orzesznicy rozbijają bank. I zdumiewa ich przyjaźń i pełne ciepła i zrozumienia relacje - on taki wielki, trochę gapowaty, ona taka malutka i rezolutna! Mrówkojad w domku orzesznicy, na maleńkim krzesełku - mogę oglądać te ilustracje i nigdy mi ich dość.

W lesie poruszenie, będzie bal! Wszystkie zwierzęta szykują stroje, tylko orzesznica nie cieszy się na imprezę. Nie lubi maskarad. I wcale się na nią nie wybiera. Mało tego, chce, żeby mrówkojad oszukał jeżozwierza, gospodarza przyjęcia! Czy nie obróci się to przeciwko niej i sama nie padnie ofiarą kłamstewka, białego? Bo kłamstwa mogą mieć kolory...

 Czy mrówkojad pójdzie na bal tylko ze swoją maskotką Karolem Gustawem (przebranym za supermena)? Wiadomo, że nie, bo bez orzesznicy to nie to samo. A może wymyśli coś, żeby orzesznica jednak na bal trafiła i dobrze się tam bawiła? 
Och, przebiegły mrówkojadzie - ajlawju!

Maskarada, 
Lotta Olsson, 
Maria Nilsson Thore
tłum. Agnieszka Stróżyk
wyd. Zakamarki, 2018,
oprawa twarda,
wym. 20 x 26,5 cm
36 stron,
wiek: 3+
cena 34.90 zł.







niedziela, 11 lutego 2018

Hedwiga, Frida Nilsson, il. Anke Kuhl


Dzieciństwo nie jest słodkie. To czas zmagań. I czas robienia głupot, których nie da się cofnąć. Czas wstydu, palącego policzki i strachu tak wielkiego, że aż chciałoby się umrzeć. Hedwiga często chce umrzeć! Bo często - niechcący, bo tak wyszło, bo nie pomyślała, że... - pakuje się w kłopoty.

Jejku, jak ja Hedwigę rozumiem! Też mam parę głupot i katastrof na koncie. Byłam w jej wieku, gdy na wsi u cioci otworzyłam furtkę i specjalnie wypuściłam psa, bo drogą przechodził o kilka lat starszy ode mnie sąsiad. Pies, moja ukochana Kama, bardzo go nie lubiła, a on nie lubił mnie. Tak mi się wydawało. Bo mi dokuczał. Wystarczyła sekunda. Kama wyskoczyła jak strzała, chłopak nie zdążył zareagować i psie zębiska zatopiły się w jego łydce. Nie pomyślałam, że tak to się skończy... miała go tylko postraszyć, a nie od razu z kłami! Chciałam zapaść się pod ziemię, rozpłynąć w powietrzu, umrzeć! Ileż słów "przepraszam" wyrzuciłam wtedy z siebie, a on tylko machnął ręką. I kulejąc poszedł dalej.

Hedwiga poszła do pierwszej klasy, bardzo czekała na tę chwilę. Bo Hedwiga mieszka na wsi, gdzie ma tylko jednego sąsiada. I zero innych dzieci. W szkole poznaje Lindę, która zostaje jej przyjaciółką. Szkoła jest fajna, ale nie zawsze jest tu tak, jak sobie wymarzyła. Dzieci czasem są nieznośne, a pani niesprawiedliwa. Ktoś Hedwidze dokucza. Hedwiga nie może nie zareagować. Czasem to impuls, czasem działanie z premedytacją, czasem sytuacja wymyka się spod kontroli.

Hedwiga robi kawał Rickardowi,  wylewa sok z jego butelki, zastępując go mydłem w płynie. Czy to dlatego później chłopiec jest chory? Chce porazić kucharkę prądem, za to, że ta kazała Lindzie zjeść obrzydliwą wątróbkę, choć Linda mówiła, że nie chce... A ze złości na letników, którzy nie przyjechali jeszcze i nie ma kto Hedwidze, pięknie przebranej za czarownicę dać cukierków w Wielki Czwartek, wrzuca do ich  skrzynek na listy kartki świąteczne zajączkami, kurami, kurczakami z ...  dorysowanymi siusiakami i cyckami... Tylko potem tak trudno zasnąć, myśli kłębią się w głowie i  tak bardzo chciałoby się cofnąć czas. Nie wszystko da się odkręcić, nie wszystkim skutkom zabaw i wariactw da się zapobiec. Czasem trzeba przeprosić, przyznać się, stanąć twarzą w twarz z czyjąś złością, niezadowoleniem. To ważne lekcje.

Ale nie myślcie, że Hedwiga tylko pakuje się w tarapaty, o nie! Przeżywa też mnóstwo cudownych i bardzo przyjemnych chwil. Z rodzicami, dziadkami, dziećmi w szkole. Książka pełna jest humoru i emocji, takich prawdziwych, przez co wspaniale się ją czyta, tak naprawdę to trudno się od niej oderwać. Uwielbiam książki, w których nic nie jest czarno-białe, a bohaterki są z krwi i kości,  do tańca i do różańca. Zadziorne i urocze, pełne energii i pomysłów, które realizują od ręki, bez oglądania się na konsekwencje. Takie małe łobuzice :) "Hedwiga" z miejsca kupiła moich chłopaków, ale to akurat mnie nie dziwi!


Hedwiga,
Frida Nilsson,
Ilustracje: Anke Kuhl,
tłum. Barbara Gawryluk
wyd. Dwie Siostry, 2017,
stron 164
Oprawa: twarda.wiek: od 6 lat
cena 29.90 zł.






niedziela, 4 lutego 2018

Dachołazy, Katherine Rundell


Jeśli macie ochotę na książkę, która zaintryguje Was od pierwszych stron, sięgnijcie po "Dachołazy". To książka typu unisex - zarówno dziewczyny, jak i chłopaki dadzą się porwać fabule.

To, że mi się podobała to jedno, ale że przeczytał ją w tempie błyskawicznym od deski do deski mój 12-latek to naprawdę ho, ho! Bo Franek jeśli chodzi o książki jest mocno wybredny (nie mówiąc już o tym, że wszedł w ten wiek, kiedy dużą konkurencją dla literatury jest niestety elektronika). Jeśli pierwsze strony go nie wciągną, nie daje książce szansy. Odkłada ją, kwitując "nuda!". Jeśli rzecz jest dobra i zależy mi, żeby ją przeczytał, ale ma dłuższy rozbieg -  czytam mu głośno, aż przejdziemy ten próg, za którym zaczyna się COŚ, jeśli nie - czekam, po jakimś czasie podtykam znowu, a jeśli nie zaskoczy, mówię sobie: trudno. Dla Franka literatura zaczyna się na "Meto", a kończy na książkach o wojnie ("ale bez fantastyki, proszę!", "Arkę czasu" przeczytał, podobała mu się, jednak ten wehikuł czasu, no po co to było???).
Przydługi wstęp to takie moje podziękowanie dla pani K. Rundell - każda książka, która trafi w gust mojego nastolatka to dla mnie perła ;)


DACHOŁAZY


Książka intryguje już na poziomie tytułu i okładki. Choć  te "ochy" i "achy", czyli wyliczanka cytatów, nominacji i nagród jest zbędna, odciąga uwagę od samej ilustracji. A dalej jest też ciekawie, choć dosyć przewidywalnie. Naukowiec ratuje dziecko z katastrofy morskiej - znajduje je w futerale wiolonczeli, pływającej po kanale La Manche. Zajmuje się dziewczynką, dopóki ta nie zaczyna z wieku dziecięcego wchodzić w wiek nastoletni. Pracownikom opieki społecznej nie podoba się fakt, że dziewczynkę będzie wychowywał obcy mężczyzna. Postanawiają odebrać mu Sophie i umieścić w domu dziecka.

Sophie, emocjonalnie związana z Charlesem i Charles, kochający ją jak ojciec, nie wyobrażają sobie takiego scenariusza. Postanawiają zapobiec najgorszemu, cichcem opuszczając Anglię i wyruszając w poszukiwaniu matki Sophie, za kierunkowskaz obierają adres na futerale wiolonczeli
"Nigdy nie przekreślaj możliwego" to jedna z maksym, które Charles wpoił dziewczynce.

Wyjazd do Paryża to nowe otwarcie - Sophie styka się tu z dziećmi - sierotami, które zamiast murów domów dziecka wybrały wolność. Mieszkają na dachach i tu funkcjonują, rzadko kiedy schodząc na ziemię - tak jest bezpieczniej. Zaprzyjaźnia się z jednym z nich, z Matteo. Wspólnie próbują rozwikłać zagadkę, Jak można się domyślić - uda się, choć nie możemy rozsmakować się finałem, bo autorka dosyć gwałtownie kończy opowieść.

Książka jest ciekawa, sprawnie zbudowana i dobrze napisana. Jest w niej i szaleństwo i nadzieja, przygoda i humor. Sierota; ekscentryczny dorosły nie mieszczący się w schemacie dorosłego (dający dziecku dużo wolności, bardziej wspierający niż wychowujący); poszukiwanie rodzica i happy end. Dzieciństwo, o jakim marzy każde dziecko (czyż to, że może rysować bez przeszkód po ścianach, chodzić potargana, jeść z papieru zamiast z talerzy,  bo po co je myć, zamiast lekcji  w szkole spontaniczne przyswajać wiedzę w domu - nie wydaje się cudowne, kiedy ma się kilka lat? Przypomina się Pippi). Dzieci, ale i dorośli lubią taką literaturę "nieuczesaną". A pomysł, by bezdomne dzieci uciekły na dachy, bo wybrały wolność zaskakuje, to coś nowego, co budzi ciekawość. Tajemniczy świat na szczytach kamienic i biurowców, rządzący się swoimi prawami. Po przeczytaniu tej książki niejedna osoba częściej będzie zadzierać głowę do góry ;)


Dachołazy,

Katherine Rundell,
przeł. Tomasz Bieroń,
Wydawnictwo: Poradnia K, 2017
Oprawa: miękka
Liczba stron: 264
Format: 13.5x20.5 cm,
cena z okładki 34.99 zł,
od 10 lat.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...