Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 29 marca 2018

Grajfka dla dzieci. Artystyczne zdobienie jaj, Agnieszka Woźniak



„Grajfka dla dzieci” to konkretny, wyczerpujący temat poradnik i zeszyt ćwiczeń w jednym. Ilustrowane kompendium wiedzy o pisankach, wyklejankach, kroszonkach i wielkanocnych zwyczajach. Książka/zeszyt przygotowujący małych i dużych do barwienia i zdobienia jaj, a także przybliżający wielkanocne zabawy.

Autorka prowadzi nas za rękę po jajeczno-pisankowym świecie, podpowiadając, jak....

  • ...dobierać jajka. Najlepsze są te o grubej skorupce – patrzcie na jajko pod światło, im ciemniejsze się wyda, tym grubszą ma skorupkę, ważna jest gładkość (na chropowatej skorupce trudno ryć wzory) i to, ile przestrzeni powietrznej jest w jajku (im więcej tym mniejsza szansa, że pęknie. A sprawdzicie to wkładając jajko do wody, dobre są te pływające - w połowie naczynia - szerszym końcem do góry).
  • ... zrobić wydmuszkę, ile czasu je gotować, czym je przed malowanie odtłuścić.
  • ... farbować jajka. Znajdziemy tu listę naturalnych barwników, oj jak żałuję, że nie mam szansy na odnalezienie kory dębu. Wiecie, że jajko gotowane z tej kory robi się czarne? Kto ma gryzonia w domu, niech do garnka wrzuci sianko, wyjdzie zielone!Jest też o technice batiku, farbowaniu bibułą i kroszeniu (technika rytownicza), a wszystko z konkretnym opisem, jak to robić. Super!
  •  ... zdobiono jajka kiedyś, i jakie motywy są modne dziś. Do końca 19 w. były to wzory geometryczne i zoomorficzne (np. kurze łapki!), w w 20 w. głównie motywy roślinne, rzadziej inne.
Dowiedziałam się, że nasze barwienie cebula nie jest odpowiednie. Hmm, ja po prostu wrzucałam łupiny do garnka, wkładam jajka, zalewałam wodą i gotowałam. Długo. A powinnam moczyć łupiny przez 2 godziny w ciepłej wodzie i odstawić na dzień, dwa. Odcedzić barwnik, podgrzać go do temp. 80-90 st. C i włożyć do niego jajka, pogotować.

Dzieci mogą poćwiczyć rękę przed Wielka Sobotą  i porysować wzory na narysowanych w książce  ilustracjach jaj. Świetnie, że taka książka powstała - po przeczytaniu jej mam ochotę robić pisanki i nadzieję, że zarażę pisankowym entuzjazmem rodzinę i że okaże się, że mamy w rękach grajfkę (ze śląskiego: zręczność, umiejętność robienia czegoś)!
Proszę Państwa, przed Wielkanocą lektura obowiązkowa!


Grajfka dla dzieci. Artystyczne zdobienie jaj,
Agnieszka Woźniak,
Septem.pl, Helion S.A.,
2018,
42 stron,
miękkie okładki,
wiek: bez ograniczeń
ok. 17 zł.












niedziela, 25 marca 2018

Kapitan Majtas..., Dav Pilkey


Nie traktowałam TYCH  książek poważnie, tak serio to ich nawet nie widziałam. Mam na myśli serie, w których więcej jest ilustracji  (przypominają komiks) niż tekstu, który z kolei brzmi jak z kreskówek Cartoon Network, a dynamicznie zilustrowane okładki krzyczą kolorem.

Mój wzrok prześlizgiwał się po nich i nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby przynieść je do domu. Ale do domu i tak trafiły...

Przyniesione przez jednego z synów ze szkolnej biblioteki i polecone przez kolegów (dzieciaki czytają i nawet rozmawiają o książkach, ba! polecają je sobie).
Zaczęło się czytelnicze szaleństwo i łykanie tomu za tomem, te wszystkie piętrowe domki na drzewie i Tomki Łebskie, Dzienniczki cwaniaczka i inne. Syn czytał je na przystanku i w autobusie, w domu przy jedzeniu i w łóżku przed pójściem spać. Codziennie kolejny tom... Przeglądałam te książki kartkując je, aż w końcu straciłam rachubę, która to cześć, jaka seria...

A dziecko czytało. I tak jak wcześniej chciał tylko słuchać, jak ja czytam, tak teraz zaczął czytać sam. I sam dbać o to, aby pożyczyć kolejne części. Z dumą informował mnie, którą już część czyta i że właśnie kończy. A potem prosił, żeby mu kupić kolejne,. bo w bibliotece jeszcze nie ma... Kupowałam. A kiedy już nie było nowych - zaczął sięgać i po inne książki, z naszych regałów. Te, które kiedyś czytaliśmy na głos i te, których czas jeszcze nie nadszedł.

Dlatego, choć osobiście nie zachwycam się tego typu seriami, to ...  jestem wdzięczna ich autorom. Chłopak, który twierdził, że sam czytać nie lubi, dał się czytaniu porwać i tak mu już zostało!


KAPITAN MAJTAS

Zaskoczyłam Stasia pokazując mu nową, nieznaną mu serię o Kapitanie Majtasie. Podobnie jak wcześniejsze książki - i te zostały szybko przeczytane. I pojawiło się słowo "jeszcze!"

Szukając informacji o autorze z Wikipedii dowiedziałam się, że w szkole podstawowej zdiagnozowano u niego ADHD i dysleksję. JAko uczeń był często upominany za zachowanie w klasie, dlatego zazwyczaj siedział przy na szkolnym korytarzu, gdzie stworzył postać Kapitana (...) Niejeden uczeń zamiast uważać na lekcji rysuje w zeszytach, jednak rzadko komu udaje się te rysunki sprzedać w 80 mln egzemplarzy ;)

Abstrakcja i humor, tempo, balansowanie na granicy dobrego smaku. Czytając "Kapitana Majtasa" i śledząc bohaterów co chwilę pakujących się w kłopoty  mam nieodparte wrażenie, że oglądam jedną ze współczesnych kreskówek. Ta akcja, szybkość, riposty, problemy i sposoby ich rozwiązywania. To nie moja bajka. Ale chłopakom się podoba. Zaśmiewają się czytając o perypetiach Georga i Harolda, o konfrontacjach z nielubianym dyrektorem panem Kruppem (ten zahipnotyzowany przez nich pierścieniem hipnozy uwierzył, że jest Kapitanem Majtasem), czy potyczkach z super lizusem Melvinem, który stworzył cybernetycznego chomika i...
Globalne katastrofy i ratowanie świata, cuda techniki tworzone na kolanie i komplikacje narastające "z prędkością strzelającej gumy od majtek"... Mnóstwo tu glutów i roboglutów, smarków, są pampersy i kupy i... bleee...  ja wymiękam, a chłopaki chichoczą...

Nie jestem odbiorcą tych książek, nie mnie ma się podobać. Grono odbiorców Majtasa i mu podobnych jest ogromne i chwała mu za to. Na okładce wypatrzyłam takie zdanie: "Lepiej czytać Majtasa, niż pozostać analfabetą". Zgadzam się! Bo te serie wciągają chłopaków (bo głównie chłopaki je czytają, przynajmniej ja takie mam obserwacje), którzy z rozpędu zaczynają czytać i czytać, co im wpadnie w ręce i już nie przestają :)

Kalendarz dla wielbicieli Majtasa


A my dla wielbicieli Majtasa mamy 2 stronicowe kalendarze na 2018 r, jest ktoś chętny? Piszcie, chłopaki zadecydują komu je wysłać.


Kapitan Majtas. Wielka bitwa z zasmarkanym cyborgiem, część 2. Rozróba głupkowatych roboglutów.
Dav Pilkey.
Kapitan Majtas i szał strasznej superkobiety,
Dav Pilkey,
wyd. Jaguar,
cena 19.90 zł.







poniedziałek, 19 marca 2018

O tym można rozmawiać tylko z królikami, Anna Höglund


Gdy wśród zapowiedzi wydawniczych zobaczyłam okładkę tej książki, zmarszczył mi się nosek i zadrżały wąsiki. Nie zdarza się to często.

Jest w niej mrok. Dużo smutku, zagubienia i samotności.
Pamiętacie?
I jest beznadzieja.
Ale i przerzucona kładka na jasną stronę.

Bycie nastolatkiem to jeden z trudniejszych okresów w życiu. Dla siebie samego - chwilami chciałoby się wyjść z własnej skóry i uciec, gdzie pieprz rośnie. I dla najbliższych - jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom, że przetrwaliśmy ten czas i wyszliśmy z niego silniejsi. Teraz sama szukam w sobie spokoju i tej cierpliwości. Teraz, kiedy sama jestem już mamą nastolatków. I nie raz, nie dwa zaciskając szczęki, zastanawiałam się, jak oni dali radę, bo ja już chyba dłużej nie wytrzymam...

Huśtawki nastrojów, mnóstwo pytań bez odpowiedzi, wpadanie do dołów, z których w ogóle nie widać gwiazd  i poczucie, że cały świat sprzysiągł się przeciwko tobie. Lęki i niepewność. Bunt przeciwko wszystkiemu i wewnętrzne umęczenie.
Dryfowanie po obrzeżach. Wielkie marzenia i zaprzeczająca im rzeczywistość. Szukanie języka, którym dałoby się porozumieć z innymi i słowa stające okoniem.
Wielki zachwyt i jeszcze większa rozpacz. Same niewiadome - brak znaków, które wskazywałyby kierunek. Skołowanie, bezsens... Tęsknota za bliskością i odrzucanie jej.



Z tym wszystkim stykamy się w książce "O tym można rozmawiać tylko z królikami".
To niezwykle poruszająca opowieść o postrzeganiu świata przez 13-letniego bohatera, w okresie burzy i naporu. O jego samotności i zagubieniu. O próbach odnalezienia się w grupie. O próbach wyjścia z kokonu i strachu przed tym, co się za nim czai. O czasie wrażliwości, kiedy cała skóra boli, bo wszystko odczuwa się intensywniej. O próbach zbliżenia się do innych, zrozumienia ich, kiedy tak trudno zrozumieć samego siebie. Kiedy jest się "(...) myślicielem, który nie potrafi myśleć".  Kiedy w środku panuje zamęt i wszystko jest czarne albo białe, ale najczęściej tylko czarne. To naprawdę piękna i prawdziwa historia o przekształcaniu się larwy w motyla. 

Anna Höglund
dotyka słowem i obrazem, ale nie robi tego po ty, żeby zabolało (choć i tak boli). Wyciąga rękę i przeprowadza bohatera przez jego zagubienie i wewnętrzny mętlik, dając mu poczucie bezpieczeństwa i wprowadzając w ponury las jasny promień. Delikatnie głaszcze królika.

Przepiękna okładka. PRZE-PIĘ-KNA! I niezwykłe, klimatyczne ilustracje wewnątrz. To pierwszy picturebook dla nastolatków, choć podejrzewam, że i dorosłym się spodoba.



O tym można rozmawiać tylko z królikami,
Anna Höglund,
tłum. Katarzyna Skalska
wyd. Zakamarki, 2018
wymiary: 16,5 x 22,5 cm
twarda oprawa
60 stron
wiek 12+
cena 26 zł.










piątek, 16 marca 2018

Monumentalne. Cuda i rekordy architektury, tekst i il. Sarah Tavernier, Alexandre Verhille


Rewelacyjne "Mapy" Mizielińskich przetarły szlak i dla książek o rozmiarze XXL i dla kartograficznego opowiadania dzieciom o otaczającym świecie. Architektoniczne niezwykłości, cuda i dziwy naniesione na kontynenty - pomysł przedni. Przy czytaniu wielkie WOW gwarantowane!

"Monumentalne. Cuda i rekordy architektury" to ilustrowany atlas, który prowadzi nas po świecie i zachęca do poznawania i podziwiania najbardziej niezwykłych, pięknych, efektownych i zapierających dech w piersiach budowli i budynków, dzieł rąk ludzkich, powstałych na przestrzeni epok. Trzeba i warto je znać.

To jedna z tych książek, która adresowana jest do wszystkich. Równie mocno zainteresuje, zaciekawi dorosłych (nie wiem, czy ich nie bardziej!), jak i dzieci - jej zaletą jest to, że jak już pojawi się w domowej biblioteczce, to prawdopodobnie zostanie w niej na zawsze, bo z takich książek się nie wyrasta.

Nie trzeba jej czytać od deski do deski, nie trzeba jej czytać po kolei, wystarczy tu zerknąć, tam zerknąć, odłożyć, by za jakiś czas sięgnąć po nią ponownie. Nie ma co rzucać się na całość, bo nikt nie zapamięta wszystkich tych niezwykłości - a jest ich aż 180, rozsianych po całym, naprawdę całym świecie, i z których każdy czymś się wyróżnia, lepiej je powoli smakować.

Są tu współczesne budowle sprzed naszej ery (np. piramidy egipskie czy posąg Wielkiego Sfinksa), są tu budynki ważne dla różnych wyznań: meczety, synagogi, cerkwie i bazyliki. Jest wietnamski budynek przedszkola (z dachem porośniętym roślinnością, zapewniającą izolację cieplną, a podlewaną wodą odzyskiwana z pobliskiej fabryki butów) i nowoczesne strzeliste szklane wieżowce, budowle z gliny, drewna czy piaskowca, pałace, mosty i obeliski. Pomnik światła w Dublinie i pałac Fasiledesa w Etiopii i Ogród przy zatoce z najwyższym na świecie wodospadem pod dachem, Skutree - wieża telewizyjna w Tokio czy Pałac Biskupi w Peru...

Wszystkie mają jedną cechę wspólną: zaskakują różnorodnością, zachwycają pomysłowością, rozmachem, stylem. Są tak różne, jak czasy, w których powstały i kultury, z których wyrosły.

Już sam spis treści, który jest mapą świata podzieloną na regiony (każdy zakątek świata ma przypisane dalej swoje strony) sprawia, że ciekawość rośnie i chce się skoczyć tu i tam. My z ciekawością od razu ruszyliśmy do Europy Środkowej i Wschodniej, żeby zerknąć, które z naszych budynków znalazły się na stronach "Cudów". Byliśmy trochę zaskoczeni, że tylko warszawskie Stare Miasto i Filharmonia w Szczecinie, ale cóż dobre i to.
Każda budowla ma swoje miejsce poza mapą - na grafice z ilustracją znajdziemy ciekawostki i ważne informacje dotyczące czasu powstania, wielkości budynku czy budowli, czas samej budowy i ociupinkę ważnych, zapadających w pamięć informacji. Przy okazji wzbogacania wiedzy architektonicznej, ocieramy się o historię sztuki, historię w ogóle, i geografię (nie brakuje tu informacji o kontynentach, ich powierzchni, zaludnieniu, temperaturach itd).
Intryguje wielkość formy, monumentalna jak monumentalna jest jej zawartość i pomysł, aby budowle narysować, a nie pokazać na zdjęciach.

Bardzo polecam tę książkę, podobnie jak "Mapy" Mizielińskich czy "Rzekę czasu" (atlas o historii świata) - walor poznawczy ogromny i dla dużych i dla małych. Dla dzieci uczących się może być dobrym, inspirującym dodatkiem do nauki, a może i  rozwijania poznawczych czy architektonicznych pasji.


Monumentalne. Cuda i rekordy architektury
tekst i il. Sarah Tavernier, Alexandre Verhille
wyd. Dwie Siostry, 2017
wym. 27,20 x 37 cm
oprawa twarda
stron 56
cena detaliczna: 59,90 zł
wiek  7+









czwartek, 1 marca 2018

Tsatsiki, czyli o genialnych książkach dla starszych dzieci, Moni Nilsson, il. Pija Lindenbaum


Serię o Tsatsikim szwedzkiej autorki Moni Nilsson uważam za genialną. To książki mądre, napisane z dużym wyczuciem, wrażliwością i zrozumieniem dziecka. Tu nie ma tematów tabu, tu nie ma wstydu. Jest za to dużo szacunku, czułości i otwartości na uczucia i problemy młodych czytelników.

Tsatski to książki nie tylko dla dzieci, obowiązkowo powinni przeczytać je i dorośli. Nie tylko przeczytać, ale i wziąć do serca i za przykład zachowanie książkowych dorosłych, którzy chcą zrozumieć emocje dziecka i potrafią pójść dalej - za jego złość i zachowanie, które 
dotrzeć do przyczyn i wspólnie zaradzić problemom.

Tsatsiki-Tsatsiki Johansson dorasta z czytelnikami. Patrzy, myśli, czuje podobnie do nich. Łatwo się z nim utożsamiać, bo jest blisko spraw dzieci, które z małych robią się starsze. Podoba mi się szacunek i uwaga, z jakim traktują chłopca jego bliscy - Mamuśka, Jens (najpierw współlokator, potem partner Mamuśki), dziadkowie, nauczycielka.
Z Tsatsikim, którego mama jest rockmenką (tak!, gra na basie w rockowym zespole) spotykamy się,  kiedy chłopiec ma 7 lat. Jego rodzina nie jest tradycyjna, ojciec chłopca (który jest ... poławiaczem ośmiornic) nawet nie wie o jego istnieniu, a Mamuśka jest matką samotnie wychowującą dziecko (ale nie zapracowaną i martwiąca się o byt, tylko wolną, niepokorną, jak na rockmenkę przystało). Mimo, że chłopak wzrasta w szacunku, trosce i miłości - brakuje mu ojca. Marzy o tym, żeby go poznać. Co się udaje. Ba, nawet spędza u niego w Grecji wakacje, raz i drugi.

Obserwujemy zmagania chłopaka z rówieśnikami, bo wiadomo, że czas dzieciństwa to poligon - grupa rówieśnicza potrafi strącić w otchłań piekła albo wynieść do nieba.

Z tomu na tom Tsatskiki jest starszy i zmieniają się jego problemy, chłopak dorasta, dojrzewa. To nie są grzeczne książki, czasem pada w nich niecenzuralne słowo, czasem poleje się w bójce krew, czasem ktoś jest na kogoś zły, a dzieci bawią się w lekarza. Ale są prawdziwe. Jest tu o uczuciach - także do płci przeciwnej, oswajanie się z dziewczynami. Jest o śmierci (kiedy umiera grecki dziadek chłopca) i przyjaźni. Jest o problemach dorosłych, i o tym, jak odbierają je dzieci. Jest o buncie i złości. Jest o dojrzewaniu (pojawienie się włosów przy siusiaku może być powodem do wyprawienia im urodzin - czy już pisałam, że uwielbiam Mamuśkę?)

Nie ma tu dydaktyzmu i grożenia palcem, postawa Mamuśki - niesztampowa i oryginalna fascynuje, bo nie do takich matek jesteśmy przyzwyczajeni. Dzieci czytając te książki spotykają to, z czym się stykają i dopiero mogą się zetknąć w realnym, współczesnym i zwariowanym świecie. Nie na wszystko jesteśmy w stanie ich przygotować, warto więc chociaż o tym przeczytać. I porozmawiać.

Humor i lekkość to kolejne atuty serii. No i są na liście ulubionych książek mojego syna (kilka tytułów umieścił w liście do Mikołaja :) i przeczytał wszystkie w zawrotnym jak na ośmiolatka tempie. Cieszy mnie to bardzo, bo ponoć chłopaki w pewnym wieku czytaj mniej albo w ogóle. Tsatsikiego czytają i to od deski do deski!


Tsatsiki i mamuśka, 1 część. Chwilowo nie dysponujemy książką, wstawiam więc nasze zdjęcie "okładkowe" sprzed kilku lat.

Tsatsiki i tata poławiacz ośmiornic, cz. 2

TylkoTsatsiki, 3 cz.

Tsatsiki i miłość, cz. 4

Tsatsiki i Retzina, 5 cz.

Tsatsiki i Per, 6 cz.

Na drugiej stronie: gdzie kupisz książki...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...