Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 20 września 2018

Jeleń, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, il. Grażyna Rigall



Zerkam na tego jelenia z okładki, a on patrzy na mnie, prosto w oczy. Wbity w garnitur - mam wrażenie, że kołnierzyk uwiera go w szyję. Wybór bohatera nie wydaje się przypadkowy - jest jak policzek wymierzony w czytelnika, a ten wstrząs wydaje się zamierzony .W slangu miejskim jeleń to przecież ofiara, frajer

Stos książek na parapecie, a ja mam niemoc twórczą. Trudno zasiąść i pisać. Myśli z trudem nanizuję na nitkę, ale ta pęka i koraliki rozsypują się po podłodze... Ale Jeleń patrzy na mnie od wczoraj i patrzy, i czuję wewnętrzny przymus, wewnętrzną konieczność, ba - potrzebę!- żeby o nim napisać. Palce aż się rwą, żeby wystukać na klawiaturze to, co się kotłuje w głowie. Bo to jest piękna, przepiękna książka! Od pierwszej okładki po ostatnią, od słowa do słowa, od ilustracji do ilustracji.

Nasz bohater jest frajerem? Zagoniony, zaplątany w korporacyjną sieć (stawiam, że to była korporacja) - dom-praca-biblioteka-dom-praca-pralnia-dom-praca... Od poniedziałku i byle do weekendu. A ten weekend zawsze w mieszkanku, bo tylko tu "czuł się bezpiecznie i swojsko", ale choć tylko tu czuł się bezpiecznie, to i tak nie opuszczało go poczucie tymczasowości, bycia nie na miejscu, bo to mieszkanko nie było domem i równie chętnie przyjęłoby każdego innego. Na przykład sąsiada Muflona.

Przypadek sprawia, że po powrocie z pracy Jeleń nie mógł zaparkować swojego samochodu - wszystkie miejsca były zajęte. Pod jego blokiem i przy kolejnej i kolejnej ulicy. I jeszcze dalej też. Poszukiwanie miejsca - to zataczanie kręgów coraz większych i większych - kończy się fiaskiem. Jeleń coraz bardziej oddala się od mieszkania, już sam nie wie, gdzie jest. Więc jedzie. I jedzie.

Nowe miejsca, nowe ulice i bloki. Serpentyna dróg i czarny tunel. Tunel, po wyjechaniu z którego nie jest się tą samą osobą, Kryzys, nieszczęście, wstrząs, porażka, może zwolnienie z pracy, może choroba, może rozstanie. W życiu nie raz i nie dwa dochodzimy do ściany i mamy wrażenie, że czarne niebo wali nam się na głowę. Porażki wpisane są w drogę, ważne, co z nich wyniesiemy, na co je przekujemy. Jeleniowi się udaje. Pusty bak - a może przypadek, a może los czy opatrzność - przenosi go tam, gdzie jego miejsce, miejsce, w którym nigdy nie był, a które jest mu tak bliskie i znajome. Miejsce, w którym czuć zapachy i powiew wiatru, w którym wiadomo, że jesteśmy u siebie.
Nasz bohater ma szczęście - dostrzega to, co wcześniej było poza zasięgiem jego wzroku. Zaprogramowany korporacyjny ludzik dostaje szansę i ją wykorzystuje - otrząsa, przytomnieje.

Czytając tę książkę przed oczami mam twarze. Twarze bliskie i nieznajome, twarze ludzi, z którymi mknę pospiesznym do Centrum. I twarze w samochodach, które obserwuję z okien autobusu -  ludzi, którzy wiozą dzieci do przedszkoli i szkół, rozmawiają przez komórki, wydając dyspozycje, palą papierosy, i zawsze bardzo się spieszą. I przeważnie są spóźnieni. Jesteśmy niewolnikami czasu, niewolnikami miasta, i pracy codziennie pochłaniającej znacznie więcej niż osiem godzin życia.

Bardzo polecam! To książka, która inaczej przemówi do dziecka, a inaczej do dorosłego. Głos, który pięknie wpisuje się w nurt książek dotykających problemu kondycji współczesnego człowieka. Okładka - cudo! I dalej też wspaniale. Grażyna Rigall pięknie prowadzi nas przez tekst. Jest poruszająco, jest niepokojąco, ale i jest zabawnie. "Jelenia" ustawię na swojej półce, obok "Zgubionej duszy" Tokarczuk/Concejo i "Cykady" Shauna Tana.

* Ja też czuję, że się nie mieszczę :)

Jeleń,
Roksana Jędrzejewska-Wróbel,
il. Grażyna Rigall,
Wydawnictwo Bajka, 2018,
oprawa twarda,
stron 36
wiek: 5+,
cena 29.90 zł











środa, 19 września 2018

Bajki z dna Bałtyku, Agata Półtorak


Wakacje już dobiegły końca (niestety...) i nadmorskie plaże pustoszeją, ale my mamy dla Was coś, co sprawi, że morze stanie się Wam bliższe i bardziej znajome niż kiedykolwiek przedtem! Właśnie ukazała się książka, w której znajdziecie wiele morskich opowieści połączonych z mini atlasem, dzięki któremu poznacie wiele stworzeń, które żyją w morskich głębinach i m.in. nauczycie się rozróżniać ptaki, które krążą po nadbałtyckim niebie.


Bajki jak to bajki są wytworem fantazji autora, ale te dodatkowo kryją w sobie wiele ciekawostek i faktów, których raczej nie poznaje się w szkole. Każda opowieść przemyca informacje o mieszkańcach morskich toni, ich pochodzeniu, wyglądzie, cechach charakterystycznych, zwyczajach czy problemach, z którymi stykają się w swoim środowisku.

Czy wiedzieliście, że w Bałtyku żyją ojcowie, którzy swoją troskliwością mogliby zawstydzić niejednego ludzkiego ojca, bo koncertowo wręcz wyręczają rybie matki w opiece nad dziećmi? Rybi tatusiowie mają doskonałe metody na opiekowanie się potomstwem - cierniczek i pocierniec budują gniazdka, w których partnerki składają ikrę, a potem doglądają jej osobiście, wyręczając w tym partnerki. Wężynek pływa z jajeczkami przyklejonymi do brzucha, a tata igliczna ma na brzuchu torbę lęgową, w której do wyklucia się rybek nosi ikrę, złożoną przez partnerkę! To najprawdziwsi rybi supertatusiowe!

Autorka czujnie obserwuje codzienność swoich bohaterów i dostrzega wiele zagrożeń, które na nie czyhają ze strony ludzi, a raczej ich niefrasobliwości i bezmyślności. Zanieczyszczenie wód, śmieci pływające w morzu, czy hałas i ruch na plażach przy ujściach rzek, gdzie odlatujące ptaki szukają odpoczynku zakłócają ich bezpieczeństwo, rozwój, a nierzadko i prowadzą do śmierci.

Przyjemnie się czyta, rozdziały są krótkie, jedne historie są zabawne, inne dają do myślenia jak opowieść jednego z rybich tatusiów, który nie mógł wyciągnąć jajeczek z foliowego worka, do którego wpadła i z rozpaczą obserwował, jak w tej folii zginęły. Albo historia sieweczek, które broniły gniazda przed zbliżającym się lisem albo... Nie brakuje tu bajek, które wzruszają i pokazują mądrość zwierząt. Warto czytać je dzieciom, by uwrażliwiać je na otaczający świat flory i fauny, a już dla wielbicieli wypoczynku nad Bałtykiem to lektura obowiązkowa. Dzięki atlasowi morze nie będzie miało przed Wami tajemnic!

Bajki z dna Bałtyku, 
tekst i il. Agata Półtorak,
wyd. Marpress, 2018,
okładka miękka,
stron 134,
cena 40 zł,
wiek: od 3 lat













wtorek, 11 września 2018

8+2 i promenada Babci, Anne-Cath. Vestly, il. Marianna Oklejak


Piąty tom serii "8+2" - podobnie jak poprzednie - przenosi czytelników w świat dobrych, pozytywnych emocji i bezpiecznych przygód.  Radość, zabawa, odkrywanie - domek w lesie to oaza, wyspa dobrego dzieciństwa, do którego się wraca. A ciepłe, pełne miłości i szacunku relacje to baza, z której czerpie się całe życie. Och, jak lubimy podglądać życie dużej rodziny z małego domku w lesie!



Dzieci jest ośmioro. Z rodzicami, babcią i zwierzakami tworzą barwną rodzinę, o perypetiach której powstała seria książek, jedna z moich ulubionych. Tym razem dzieci mają wakacje, i choć nigdzie nie wyjeżdżają to na brak nudy i przygód narzekać nie mogą. Szczerze mówiąc, to te wakacje zleciały jak z bicza strzelił i bohaterom książki i nam, czytającym.

Mućka lubi sobie latem pospacerować - słońce, zieleń, przestrzeń to jest to, czego krowa potrzebuje do szczęścia. Dzieci dostają nie lada zadanie - mają wyprowadzać krowę na polanę, same, bo las to dla nich przedłużone podwórko - znają go świetnie. Harmonogram dla pastuszków zostaje sprawnie opracowany - dzieci podzielone na dwójki, trójki mają pasać Mućkę - każda grupa przez tydzień. Jednak już pierwsza drużyna pastuszków natrafia na robotników, robiących drogę w lesie, a las przestaje być miejscem, które znają jak własną kieszeń.

Mućka lubi towarzystwo, więc ciągnie ją tam, gdzie coś się dzieje. Dzieci przekonane, że krowa w spokoju będzie jeść trawę, oddają się lekturom i nie zauważają, kiedy krowa znika. To robotnicy (w liczbie sześciu)  zaopiekowali się wędrującym zwierzęciem. Dzieciaki jednak o tym nie wiedzą, są przekonane, że krowa została porwana i muszą ją odbić...
Po akcji zakończonej sukcesem wracają do domu, jednak nie dzielą się z nikim tym, co je spotkało. Czy kolejna para pastuszków będzie miała okazję poznać robotników i ... stracić krowę? Będzie się działo!

Robotnicy, jak łatwo się domyślić, szybko zaprzyjaźniają się z dziećmi, a także ich rodzicami i babcią - babcia przecież uwielbia gości, dla których zawsze ma w zanadrzu smaczne ciasto i kawę.

Z książki dowiecie się też m.in. do czego w lesie może przydać się lusterko, płatki czy margaryna, pozachwycacie się koparkami i będziecie sekundować Mortenowi w obronie jego drzewka i wszystkim dzieciom w ćwiczeniach gry na instrumentach ...Będzie dowcipnie, będzie pogodnie, będzie życzliwie, jak to w "8+2".

To cudowna książka/seria ukazująca to, co najważniejsze - nie pieniądze, nie pogoń za majątkiem, dobrami materialnymi, tylko rodzina, miłość, dzieci - bez patosu i górnolotnych słów, po cichu i między wierszami. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!

Piękna, kolorowa okładka w skandynawskim klimacie i świetne czarno-białe ilustracje wewnątrz książki. Idealnie pasujące do tekstu, niedosłowne, bardzo klimatyczne - nie wyobrażam sobie już tej serii bez kreski Marianny Oklejak.

"8+2 i Promenada babci",
Anne-Cath. Vestly,
il. Marianna Oklejak,
tłum. Milena Skoczko
wymiary: 15 x 18,50 cm
oprawa twarda
stron 184,
cena 29,90 zł
wiek 5+


O pozostałych częściach przeczytacie:
8+2 i Anton z Ameryki,
8+2 i pierwsze święta,

środa, 5 września 2018

Miasteczko Perfect, Helena Duggan, il. Karl Mountford



Perfekcyjne miasto. Nigdzie bałaganu, odpadającej farby z tynku, papierka na chodniku. Ludzie mili i uśmiechnięci, a dzieci grzeczne i ciche – wszyscy zachowują się zawsze tak, jak się tego od nich oczekuje. Klimat jak w Żonach ze Stepford. Co to za miejsce? Chcielibyście do niego trafić?


Violet nie chciała, ale jej ojciec, uznany specjalista chirurgii oka, dostał tu intratne zlecenie. Dziewczynka od początku była temu przeciwna – nie chciała opuszczać swojej szkoły, przyjaciół, miasta. Jednak jej głos nie był brany pod uwagę, bo „to praca nad pracami” – tak mówiła mama, i „byłbym głupcem, zupełnym głupcem, gdybym jej nie przyjął” – tak mówił ojciec. Klamka zapadła, przeprowadzka stała się faktem.

I tylko Violet poczuła, że w miasteczku Perfect dzieje się coś dziwnego. I zrozumiała, że nikomu nie może ufać, nawet tym, którym ufała całe życie.

Dlaczego wszyscy w Perfect tracą wzrok, i żeby widzieć muszą nosić specjalne, różowe okulary? Dlaczego mieszkańcy co rano zaopatrywani są w świeżą herbatę, dostarczaną każdemu prosto pod drzwi, i dlaczego „to miasto ma bzika na punkcie herbaty”? Dlaczego nie wolno wychodzić z domu po zmroku? Dlaczego w szkole nie można być sobą, mieć swojego zdania, a nawet schylić się po coś, co upadło na podłogę, bez poproszenia o pozwolenie? Dlaczego grożą za to kary, a nieposłuszne dzieci muszą brać tabletki? A ci najbardziej krnąbrni i niegrzeczni – znikają? Dlaczego zniknął ojciec Violet?

(....) Więcej w 32. numerze Rymsa.


Miasteczko Perfect,
Helena Duggan,
il. Karl Mountford,
przeł. Anna Piasecka,
wyd. Zielona Sowa, 2018
okładka miękka,
stron 386,
wiek: od 9 lat,
cena 29, 90 zł.


sobota, 25 sierpnia 2018

Okropny rysunek!, Johanna Thydell, Emma Adbåge

Do paczki, którą przyniósł kurier od razu dobrał się Antek. Na pierwszy ogień poszedł "Okropny rysunek". Najpierw komentował ilustracje "ale ta dziewczynka ma śmieszną minę!", potem zabrał się za czytanie. Zajęło mu to mało czasu, bo tekst jak na 9-latka jest króciutki.

- Podoba ci się?
- Tak, fajna.
- A o czym jest?
- O tym, że złość się czasami opłaca, bo może wyjść z niej coś fajnego.
-?
- Ince wszystko przeszkadzało. Kot który, wylał wodę, kredki, bo słabo rysowały i jeszcze kartka się rozwaliła. Złościła się, bo nie potrafiła malować jak brat. Ale z tego złoszczenia się wyszło coś dobrego. Śnieżynka! - pociągnięty za język w skrócie podzielił się wrażeniami z lektury.

***

Inka ma starszego brata, a wiadomo, że relacje między rodzeństwem nie zawsze są łatwe. Młodsze dziecko, zapatrzone w starszego, chce mu dorównać, co bywa niemożliwe (starsze rodzeństwo też nie ma lekko, ale w "Okropnym rysunku" akcent pada na emocje młodszej siostry i jej relacje z bratem). Wszystko co ma to starsze wydaje się lepsze, atrakcyjniejsze i wszystko co robi, wydaje się ciekawsze.

Inka z zazdrością obserwuje rysunki brata. Też by tak chciała rysować, a nawet jeszcze lepiej, ale nie potrafi. Brakuje pomysłów, brakuje umiejętności -  Inki brat jest aż trzy lata starszy, z roku na rok zmienia się i zmysł obserwacji i kreska: ręka się wyrabia, pewniej wodzi po papierze.. .Ale Inka tego nie wie, Inka chce rysować tak, jak brat. Gdy to się nie udaje, jest rozczarowana. Złości się, bo nie potrafi poradzić sobie z tym, co czuje, emocje są duże. Niszczy rysunek, który według niej nie dorównuje rysunkowi brata - zgniata go i tnie nożyczkami  i "ma nadzieję, że rysunek cierpi tak samo jak ona".

Brat ją zaskakuje pokazując piękną śnieżynkę wyciętą z papieru. Znowu jest zazdrosna i nie dowierza, kiedy brat twierdzi, że ten płatek śniegu to jej dzieło, nie jego "Sama go zrobiłaś, złośnico. Powycinałaś i tak ci wyszło". Inka jest dumna, zrobiła coś, czego nie potrafi jej starszy brat! I jeszcze uczy go, jak wyciąć kolejne śnieżynki! Chcą powiesić je na oknie.

Cudownie narysowane emocje dziecka:  zazdrość, złość i to szukanie pomysłu, niezdecydowanie. Kiedy z Inką kręcimy się po domu - widzę ją jak żywą, realną. Przypomina mi mnie samą z dzieciństwa i zachowania moich dzieciaków. Lubię te ilustracje, trochę jak rysowane dziecięcą ręką, doskonale oddające nastroje i uczucia bohaterki.

Okropny rysunek!
Johanna Thydell,
il. Emma Adbåge,
wyd. Zakamarki, Poznań 2018
wymiary: 21,5 x 26,5 cm,
twarda oprawa,
28 stron,
wiek: od 3 lat,
cena: 27.90 zł












czwartek, 23 sierpnia 2018

Mirabelka, Cezary Harasimowicz, il. Marta Kurczewska

Kilkadziesiąt lat z życia mieszkańców pewnej kamienicy opowiedzianych z perspektywy drzewa, świadka wydarzeń i obserwatora. Mirabelka rosnąca na podwórku przylegającym do Nalewek, w pobliżu kamienicy przy ul. Wałowej, od wiosny do późnej jesieni towarzyszy mieszkańcom w ich radościach i smutkach, obserwuje zmiany, przełomowe chwile, jest świadkiem tragedii. Jest niezwykła, bo rozumie ludzką mowę, mało tego - potrafi porozumiewać się z dzieci (gdy dorastają, przestają ją słyszeć).

Opowieść drzewka zaczyna się przed wojną. Mirabelka rośnie obok swojej mamy i jest szczęśliwa. Z jej relacji poznajemy należącą do pana Friedmana kamienicę i jej mieszkańców (...)  W cieniu mirabelki dzieją się ważne wydarzenia – tu szepcą zakochani, tu odbywają się ważne spotkania, tu ma miejsce ślub (...)

Spokój szybko się ulatnia, bo oto nadchodzi wojna...

(...)

Zmieniają się pokolenia, jednak mamy wrażenie, że to ciągle jest jedna i ta sama opowieść. Bez względu na lata i czas marzenia ludzi, ich potrzeby są takie same, podobnie jak i drzew. Spersonifikowane drzewo niesie pamięć, nawet gdy umiera, usycha i żyje w swoich następcach, karmiąc ich swoimi sokami. Pamięć poprzednich pokoleń nie ginie, niesiemy ich historię w sobie, a one zawsze są w pobliżu. 
Bardzo refleksyjna, ale i piękna książka, w której poza smutkiem są też nadzieja i miłość. I ciepłe, nostalgiczne, nieco bajkowe ilustracje Marty Kurczewskiej.



Cała recenzja w RYMSIE nr 32 i na stronie internetowej kwartalnika TU

Mirabelka,
Cezary Harasimowicz,
ilustr. Marta Kurczewska
Zielona Sowa, maj 2018,
Format: 165x215
Oprawa: twarda
Stron: 200,
wiek: od 9 lat,
cena z okładki 34.90 zł.








wtorek, 21 sierpnia 2018

Rodzina nam się powiększyła: kolejny chłopak na pokładzie!

Przedstawiam Wam Lolka (vel Szuszu, dla mnie w skrytości ducha Saszkę). Dwumiesięcznego kocurka z Podlasia, który w wiklinowym koszyku wybrał się z nami w podróż życia (najpierw do Tykocina, gdzie na jarmarku rękodzieła dostał swój pierwszy wiklinowy transporter, a potem dalej i już wygodniej do stolicy).

W miejscu na końcu świata, w maleńkiej stodółce pośród pól i lasów kotów było z osiem - trudno z aptekarską dokładnością to obliczyć, bo migały nam z daleka, a wieczorem w poszukiwaniu jedzenia podchodziły pod dom owszem, ale ukradkiem i pojedyńczo. Bały się ludzi. Bały się obcych. Ale nie Lolek - po kilku dniach obserwowania nas po prostu przyszedł i został.

Z impetem wtargnął na kolana, domagając się przytulania i głaskania, skrzekliwym miaukiem informując, że jest głodny. Chłopaki oszaleli - kot przechodził z rąk do rak, z kolan na kolana. Leżał z chłopakami na leżakach, kocach, spał z nimi w łóżkach. Zasypiał w niespodziewanych momentach, przelewając się przez ręce.

Wystarczyły dwa dni, by pojawiły się prośby "zabierzemy go do domu?", potem już stwierdzenia "musimy zabrać go ze sobą!". Chłopaki obiecywali złote góry, że oni przy tym kocie to wszystko! Jeden był w stanie zrezygnować z połowy czasu, przeznaczonego na tablet. Oswajałam się z tą myślą, bo co tu dużo mówić - Lolek skradł moje serce prawie tak szybko jak chłopaków.

Wybrał nas, kości zostały rzucone. Opcja "powrót bez kota" nie wchodził w grę. Dlatego, gdy godzinę przed odjazdem gdzieś się zawieruszył, wybuchła panika. Gdzie jest kot? I ulga, kiedy okazało się, że leży w trawie, kilkanaście metrów dalej.

Co z tego, że myśląc o swoim kocie widziałam jakiegoś rudzielca albo kota czarnego jak smoła... Trafił nam się najzwyklejszy, najpospolitszy kotek, ale już wiemy, że choć maleńki i niby zwyczajny to ma bojowe serduszko i odwagę. Wpasował się w naszą rodzinę, wziął ją szturmem.

Zachowujący zimną krew i dystans do spontanicznych decyzji ojciec dzieci na początku mówił "nie", ale tak jakoś bez przekonania, potem nie mówił już nic. Po powrocie do domu delikatnie wyjmował kleszcza, który przyjechał z Lolkiem i przemywał skórkę octeniseptem, a potem zrobił kotu elegancką kulkę z reklamówki ;)

W pierwszej warszawskiej dobie sukces: po obsikaniu kołdry i kanapy kot już wie, do czego służy kuweta! Hurra!

Kot na Makowym rysunku, otwierającym blog i profil na FB, stał się faktem. Tak miało być ;)


PS. 1
Postaram się, żeby Maki nie zalał zdjęciowy koci spam, ale nie obiecuję, że kota w ogóle tu nie będzie, bo będzie ;)











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...