Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 17 lipca 2018

Ich Wysokości DRZEWA, Piotr Socha, Wojciech Grajkowski




"To, z czym spotykamy się na co dzień, zazwyczaj nam powszednieje. Przywykliśmy do widoku drzew i używania wykonanych z nich przedmiotów, przez co często nie dostrzegamy piękna tych roślin i nawet nie podejrzewamy, jak mogą być fascynujące i ile im zawdzięczamy. Może czas odkryć drzewa na nowo?"

Uwielbiam "Pszczoły", ale to "Drzewa" powaliły mnie na kolana. ZACHWYT! To kolejny absolutny książkowy przebój od Dwóch Sióstr. Książka, która nie tylko dostarcza wiedzy o drzewach (w zachęcającej, ciekawej formie), ale sprawia, że patrzymy na nie innym okiem - z zafascynowaniem i miłością. Zaszczepia wdzięczność i pokorę wobec przyrody, odkrywa to, czego nie dostrzegamy, pokazuje jej potęgę. Drzewa są niezwykłe, majestatyczne i silne. Nie tylko te egzotyczne, z odległych stron, ale i te zwyczajne, które rosną pod naszym nosem.

"Drzewa" to atlas, kalendarium, encyklopedia dendrologiczna, ale też lektura uchylająca drzwi do wierzeń ludowych i mitów, pokazująca drzewa na tle religii, kultury, sztuki i tego, co je otacza. Autorzy nie zapomnieli też o ich funkcji użytkowej. Niezwykła gratka dla miłośników przyrody i tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że nimi są. Pewniak, który powieli sukces "Map" czy "Pszczół" i sprawi, że kolejna polska książka, polskiego wydawnictwa wprawi świat w zachwyt! Przepiękne wydanie, przepiękne ilustracje.
Osobiście jako wielbicielka natury, lasów bardzo dziękuję za tę książkę!

Każda rozkładówka to majstersztyk - na każdej dominuje ilustracja, tekst zawsze zajmuje 1/6 strony. Ilustracje przyciągają wzrok rozmachem, kolorem, interpretacją tematu, tekst - zawsze pełen ciekawostek - rozwija temat, dopowiada go.

Czytam, oglądam i dziwię się, ilu rzeczy nie wiedziałam, przeoczyłam, ile dzieje się wokół drzew! Co strona to jakieś zaskoczenie. Zafascynowana wiszę nad rozkładówka poświęconą korzeniom - człowiek by tego nie wymyślił! Wiecie, że w Indiach z korzeni figowca sprężynowego buduje się żywe mosty? Stawia się drewnianą konstrukcje nad rzeką, a resztę robią drzewa rosnące na brzegu - oplatają korzeniami to rusztowanie, tworząc kładkę i poręcze. W przeciwieństwie do mostów zrobionych ludzką ręką, z czasem stają się mocniejsze i same się naprawiają.
Takich zachwytów i zaskoczeń znajdziecie w tej książce wiele. Co rozkładówka to coś! Rozbudza ciekawość i chęć obejrzenia na własne oczy tych małych i dużych cudów natury (największe drzewo na świecie to sekwoja wieczniezielona Hyperion - ma ponad 115 m i rośnie w Kalifornii). Z  "Drzewami" zabierzemy się w zieloną podróż dookoła świata i przez wieki.

Wendell Berry, amerykański pisarz i obrońca środowiska naturalnego (...)  napisał, że ludzie nie otrzymali świata rodziców, ale pożyczyli go od swoich dzieci. Warto o tym pamiętać (...):  nasze dzieci potrzebują lasu, który nie tylko będzie dawał drewno, ale i zachwycał bogactwem roślin i zwierząt. Sadźmy więc drzewa i zastanówmy się dwa razy, zanim jakieś zetniemy...

Kopalnia wiedzy, podanej w prosty, przystępny sposób - to co przeczytamy, zapamiętamy. I pokochamy las. Czytajcie, oglądajcie! U nas "Drzewa" leżą na stole, migrują na kanapę,  podłogę.  Przeglądam je pijąc kawę, głośno dzielę się ciekawostkami. Niektórzy nie dowierzają, że "co , jak, naprawdę?" i muszą sami zobaczyć, przeczytać. Nie da się przejść obok nich obojętnie i nie jest to jedynie zasługą formatu ;)


DRZEWA
Piotr Socha,
tekst Wojciech Grajkowski,

wyd. Dwie Siostry, 2018
format: 27,20 x 37 cm
oprawa twarda
stron 72,
wiek 6+,
cena 64.90 zł.

Tu o PSZCZOŁACH (KLIK)














poniedziałek, 9 lipca 2018

Dzieciaki na wakacjach, czyli o Lilce i spółce Magdaleny Witkiewicz, il. Joanna Zagner-Kołat


W wakacje spotykałam się z kuzynką Anią u cioci na wsi, gdzieś pod Krakowem. Poza nami zjeżdżali tam i inni nasi kuzyni i kuzynki, a także siostrzeńcy i siostrzenice, niewiele młodsi od nas. Były takie lata, kiedy tworzyliśmy niezłą brygadę. Pojęcie nudy nie istniało, zawsze coś się wymyśliło, a jak brakowało zabawek, to się je zrobiło.
Czytając Lilkę stanęły mi przed oczami nasze rękodzieła - torebki, którymi zadawałyśmy szyku, wędrując wiejskim poboczem - Ania wyrabiała je ze zwykłych torebek foliowych i sznurka (zapinane na guziki, przypominały duże koperty. Z dumą nosiłyśmy w nich nasze skarby). Były też zeszyciki robione z kartek, związywane, spinane, zszywane - takie  mini książeczki, w których można było zanotować tyle ważnych rzeczy, pomysłów i planów. Te zeszyciki przypomniały mi się, gdy śledziłam perypetie bohaterów Magdaleny Witkiewicz. Dzieciaki prowadziło skrupulatne notatki, porządkując wydarzenia w punktach, robiąc podsumowania istotnych faktów i spisując zwroty, zasłyszane z ust dorosłych - trudne, niezrozumiałe dla nich (jest zabawnie, jak je sobie tłumaczą). My też coś tam zapisywałyśmy...


Magdalena Witkiewicz, pisarka kojarzona literaturą kobiecą, pisze też dla młodszych czytelników, czego dowodem jest seria o Lilce i jej rodzinie. To książki idealne na letnie dni - wydarzenia, opisywane przez autorkę mają miejsce w wakacje. A wszystkie książki przepełnia humor - jest wariacko, ciepło i sympatycznie. Sympatyczni dorośli, fajne, ciekawskie dzieci i ładne okoliczności przyrody.

To lekkie książki - nie roztrząsa się w nich zagadnień trudnych, nie ma problemów do przegadania - poprawią humor, rozśmieszą, uprzyjemnią wakacyjny czas, a może i staną się inspiracją dla detektywistycznych zabaw. Szybko i przyjemnie się je czyta, ale tak jak w pierwszych dwóch częściach szybko pojawiał się główny problem, coś co było osią wokół której kręciła się akcja, tak trzeci tom, w którym narratorem jest młodszy brat bohaterek - bardziej jest relacją, akcja czyli poszukiwanie skarbu, pojawia się później, bardziej w tle.

Lilka i spółka

8-letnia Lilka i jej rodzeństwo - Mateusz (lat 5) i Wiktoria (lat 12) - mają nie lada problem. Zamiast na wakacje do ukochanej ciotki Franki, mieszkającej w chacie na Kaszubach, muszą jechać do ciotki Jadźki, która jest postrachem całej rodziny, a przynajmniej jej młodszej części. Ciotka jest stara, bo ma z 50 lat, pypcia na nosie, koty i czarny zeszyt z przepisami -  nie trzeba wiele, by dzieciaki brały ją za czarownicę!
 Przerażenie szybko ustępuje działaniu - trzeba coś wymyślić, aby wakacje nie były do bani, jakoś je przetrwać i robić wszystko, by trafić jednak do ciotki Franki.... Dzieciaki mają analityczne umysły i zacięcie detektywistyczne, uważnie rozpracowują to, co słyszą i widzą i wyciągają daleko idące wnioski... Pojawia się wątek rabunkowy, jest policja... Dzieje się!
Narratorka w tej części, podobnie jak i w drugiej jest Lilka, w trzeciej patrzymy na amelkowy świat oczami młodszego brata Lilki - Matewki.

Lilka i wielka afera

Czas szybko mija, znowu wakacje! Tym razem dzieciaki już bez przeszkód mkną na Kaszuby, do Amalki, w której mieszka ukochana ciotka Franka. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli, bo ciotka jest zakochana i obiekt jej westchnień Johny, również ma się tu pojawić. Od pierwszych chwil coś jest nie tak - dzieci złapały absztyfikanta ciotki na kłamstwie, przez co uważniej mu się przyglądają. Czujna obserwacja sprawia, że wpadają na pewien trop i dostrzegają coś, czego ani zakochana ciotka ani inni dorośli nie widzą...... Będzie szkielet w bagażniku, robale w pudełku, a Anglik okaże się...

Mateusz i zapomniany skarb

W ostatniej części narratorem jest Mateusz, czyli mały Matewka. No, nie taki mały, bo skończył już pierwszą klasę. Dzieci świetnie się bawią na Kaszubach, a przy okazji poszukują ukrytego przez rodziców skarbu i obserwują doświadczenie z ryżem, prowadzone przez dorosłych. Czy wiecie, że ryż trzymany w słoikach może różnie się zachowywać w zależności od tego, jak będziemy się do niego zwracać? Ryż na którego będziemy pohukiwać i krzyczeć szybko pokryje się pleśnią, a ten do którego będziemy czule przemawiać będzie świeży i ładny? To za sprawą wody, która nie jest obojętna na ludzkie emocje  (odkrył to Japończyk Masaru Emoto) i pomyśleć, że człowiek w 70 proc. składa się z wody!








Lilka i spółka,
Magdalena Witkiewicz,
il. Joanna Zagner-Kołat,
wyd. Od deski do deski, 2017
oprawa miękka,
stron 160,
wiek: od 6 lat.

Lilka i wielka afera,
Magdalena Witkiewicz,
il. Joanna Zagner-Kołat,
wyd. Od deski do deski, 2017
oprawa miękka,
stron 224
wiek: od 6 lat.

Mateusz i zaginiony skarb,
Magdalena Witkiewicz,
il. Joanna Zagner-Kołat,
wyd. Od deski do deski, 2018
oprawa miękka,
stron 200,
wiek: od 6 lat.
cena: 26 zł





"Lilka i spółka"


"Lilka i wielka afera"


"Mateusz i zapomniany skarb"


poniedziałek, 2 lipca 2018

Nocny ogrodnik, Jonathan Auxier, il. Maciej Szymanowicz


Po przeczytaniu trzech niedawno wydanych w Polsce książek ich autor Jonathan Auxier awansował do grupy ulubionych pisarzy mojego 12-latka. A ja zostałam zmuszona do odłożenia swoich aktualnych lektur i przeczytania ostatniej nowości wydawnictwa Dwukropek: "Nocny ogrodnik".

- Mamo, to jest mega!
- Nie mogę, czysta groza i to w książce dla dzieci!
- Nie będę spoilerować, ale wiesz, jak on chodził nocą po domu... Ciarki!
- Musisz, MUSISZ to przeczytać!

Syn czytał do późnej nocy, co jakiś czas wypadając z pokoju i dzieląc się ze mną wrażeniami. Mus to mus, swoje książki odłożyłam na bok i zabrałam się za lekturę, która miała wbić mnie w fotel.

"Nocny ogrodnik" to powieść osadzona w wiktoriańskiej Anglii. Gęsta, niepokojąca. Pełna mgły i zła, przenikającego przez mury domu. Niejednoznaczni bohaterowie, zwroty akcji. Strach, śmierć, zaglądająca w oczy i dużo smutku i tęsknoty. Wielki głód w Irlandii, bieda i osierocone dzieci, które muszą radzić sobie same i wybawiać z opresji nie tylko siebie, ale i dorosłych.

Główną bohaterką jest 14-letnia Molly, która po zniknięciu rodziców opiekuje się młodszym, niepełnosprawnym bratem. Zostali sami na świecie i to Molly musi zapewnić mu jedzenie i bezpieczeństwo, jednym słowem wziąć na siebie cały ciężar opieki i podejmowania decyzji, co jest trudne, bo w tym czasie świat nie był ani bezpieczny, ani przyjazny dla sierot i dzieci.
Dzieci w poszukiwaniu pracy i dachu nad głową trafiają do miejsca, o którym się nie mówi, którego wszyscy się boją i omijają szerokim łukiem. Ale Molly nie ma wyboru - musi zaryzykować, innej opcji nie ma.

Stara posiadłość w Windsorze i jej mieszkańcy mogą przerażać. Jest dreszczyk grozy i są emocje. Kim są ci dziwni ludzie, co to za straszne miejsc i dlaczego wszyscy śnią tam złe sny? Kto nocami skrada się pod domu, pozostawiając błotniste ślady i czy drzewo, które wrosło w mury domu jest przeklęte? Nasi bohaterowie muszą rozwikłać przerażającą zagadkę, aby pomóc sobie i zatrudniającym ich państwu.

Czyta się jednym tchem, bo autor świetnie buduje napięcie i dobrze miesza składniki niezbędne do stworzenia interesującej, intrygującej i mrocznej fabuły. Dużo tu też wątków pobocznych, które składają się na opowieść i trzy ciekawe kobiece postaci, które są trzonem tej historii: Molly, Konstancja Windsor, pani domu oraz bajarka Hester Kociołek.

No i nastrojowa i tajemnicza ilustracja na okładce Macieja Szymanowicza. Przyciąga wzrok i zachęca do sięgnięcia po książkę.

Nocny ogrodnik,
Jonathan Auxier,
il. Maciej Szymanowicz,
tłum. Jolanta Zubek
Wyd. Dwukropek, 2017
Oprawa twarda
Liczba stron: 400
Format: 14.5x20.3 cm,
cena 41 zł.



wtorek, 26 czerwca 2018

V edycja Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren



Piszesz książki dla dzieci do szuflady? A może jesteś autorem i masz już na swoim koncie wydaną albo wydane książki? W Konkursie  Literackim im. Astrid Lindgren, który ruszył w czerwcu, mogą wziąć udział wszyscy - i debiutanci i pisarze, którzy debiut dawno mają już za sobą. Ważne jest, by książka nie była nigdzie wydana ani zgłoszona do druku/oceny. Warto spróbować swoich sił!

„Konkurs jest wyjątkowy, bo obok doświadczonych, profesjonalnych pisarzy uczestniczą w nim osoby, które stawiają na literackiej drodze pierwsze, nieśmiałe kroki. To wyzwanie i dla pisarzy, bo na ich oczach rosną nowe talenty, i dla debiutantów, bo stają w jednym szeregu z mistrzami pióra. Konkurs wyjątkowy, bo jego Patronka jest wyjątkową, niepokorną pisarką, która stworzyła m.in. wyjątkową niepokorną bohaterkę – Pippi Pończoszankę. Wyjątkowy, bo jego zadaniem jest inspirowanie powstawania książek, a nie ocenianie tego, co już powstało. Już przyniósł świetne dzieła i odkrył nowe osobowości twórcze, a tyle niespodzianek jeszcze przed nami!” - mówi Grzegorz Leszczyński, literaturoznawca i krytyk literatury dziecięcej, jeden z jurorów konkursu.








Logo konkursu na okładce książki to gwarancja dla rodziców, bibliotekarzy i księgarzy, że dokonali dobrego wyboru. Że książka jest mądra, ciekawa i  atrakcyjna dla dzieci, a przy tym dobrze napisana i wydana.







"Celem Konkursu im. Astrid Lindgren jest wyznaczanie wysokich standardów literatury dla dzieci i młodzieży oraz wzbogacanie oferty dla młodych czytelników. Zapraszamy polskich autorów do tworzenia książek pisanych piękną polszczyzną, poruszających ciekawe i ważne tematy, wskazujących właściwe wzorce zachowań, a przy tym bardzo atrakcyjnych dla współczesnego młodego odbiorcy. Taka literatura może stanowić istotną kontrpropozycję wobec mediów promujących przemoc i inne negatywne wzorce"- mówi Irena Koźmińska, prezes Fundacji „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”.


Do tej pory odbyły się cztery edycje Konkursu im. A. Lindgren, pierwsza w 2006 r. W sumie wzięło w nich udział ponad 2 tys. osób, a nagrodzono i wydano ok. 40 książek (nagrodzone prace wydawane są w ciągu pół roku od jego zakończenia).

Czas konkursu
Konkurs został ogłoszony 7 czerwca, a  prace można przesyłać do 30 listopada 2018 r. na adres: 
Fundacja „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”, 
02-786 Warszawa, 
ul. Rosoła 44 a 
z dopiskiem ‘Konkurs Astrid Lindgren”.


Kto ocenia książki zgłoszone do konkursu:
Po wstępnej selekcji książki trafiają w ręce jury: prof. Grzegorza Leszczyńskiego, literaturoznawcy i krytyka literatury dziecięcej, przedstawicieli wydawnictw i Fundacji ABCXXI

Do współpracy w ramach jubileuszowej edycji Konkursu zostały zaproszone oficyny: Literatura, grupa wydawnicza Publicat i Nasza Księgarnia, które w pół roku po ogłoszeniu wyników wydadzą nagrodzone książki.


Jurorzy czekają na książki:
  • adresowane do dziecka i nie zawierające kontekstów/fragmentów zrozumiałych wyłącznie dla dorosłych 
  • niosące ważne i ciekawe dla dziecka treści 
  • napisane piękną i poprawną polszczyzną; wyrabiające dobry smak literacki
  • uczące racjonalnego myślenia, mądrości oraz zasad prawidłowej komunikacji i relacji między ludźmi
  • niosące przesłanie szacunku do dziecka, innych istot, przyrody, kraju, tradycji, wartości humanistycznych
  • rozwijające wrażliwość moralną i umiejętność odróżniania dobra od zła,
  • uczące rozwiązywania problemów i konfliktów 
  • unikające stereotypów związanych z płcią, rasą, narodowością itp.
  • chroniące wrażliwość dziecka - nie wzbudzające lęków i pesymizmu, unikające przemocy 
  • budujące pozytywny stosunek do świata i ludzi, optymizm i wiarę w siebie.

REGULAMIN KONKURSU na stronie:
www.calapolskaczytadzieciom.pl/regulamin-konkursu-val


Książki nagrodzone w poprzednich edycjach to m.in.: 
„Arka czasu” Marcina Szczygielskiego,
„O Stephenie Hawkingu, Czarnej Dziurze i myszach podpodłogowych” Katarzyny Ryrych, „Opowieść o błękitnym psie, czyli o rzeczach trudnych dla dzieci” Beaty Majchrzak,
„Czarny Młyn” Marcina Szczygielskiego,
„Pozłacana rybka” Barbary Kosmowskiej,
„Ala Betka” Idy Pierelotkin,
"Masło przygodowe" Barbary Stenki,
"Lenka, Fryderyk i podróże" Olgi Masiuk,
"Pamiętnik grzecznego psa" Katarzyny Terechowicz i Wojciecha Cesarza,
"Na wszystko jest sposób", Renaty Piątkowskiej,
"Tulisia", Barbary Stępniak-Wilk,
"Dreptak i pępek świata", Agaty Widzowskiej-Pasiak,
"Dzień czekolady" Anny Onichimowskiej,
"Pozłacana rybka", Barbary Kosmowskiej,
"Wyspa mojej siostry" Katarzyny Ryrych,
"A niech to czykolada!" Pawła Beręsewicza,
"Ani słowa o Zosi" Zuzanny Orlińskiej.


***

A tu rozmowa z p. Ireną Koźmińską, którą przeprowadziłam dla Życia Warszawy w 2002 roku:
Poczytaj mi, mamo [KLIK]

niedziela, 24 czerwca 2018

Tata w książkach dla dzieci [subiektywny przegląd]



Ojcowie w książkach dla dzieci często bywają na drugim planie. To ojcowie, których nie ma, za którymi się tęskni, ojcowie, którzy są daleko. Ojcowie milczący, zasłaniający się gazetą albo pracą, albo ukrywający się w sieci. Czasem groźni, czasem odlegli, czasem ciskający błyskawice - każdy ma prawo do złości, ojciec też. Ale na szczęście zdarzają się i ojcowie czuli i bliscy, ojcowie rozumiejący i potrafiący mówić o uczuciach.

Moim ulubionym tatą jest tata Alberta, czasem nieporadny, ale zawsze cierpliwy i wyrozumiały, czy zagoniony, ale zawsze uśmiechnięty ojciec ośmiorga dzieci w serii "8+2" (dla niego nie ma chyba rzeczy niemożliwych!). Wzrusza mnie troskliwy Jeleń z książki "Mój cień", dający dziecku poczucie bezpieczeństwa, oparcie i mnóstwo miłości i czułości. 
Miłość ojcowską widzę też w przepięknej książce "Lew i ptak" - każdy ojciec i rodzic w ogóle jest jak ten lew, który opiekuje się ptakiem, by potem dać mu wolność, wypuścić w świat, pozwolić odejść.. I czekać i cieszyć się, gdy wraca.

Mój subiektywny zestaw książek, w których ojcowie odgrywają ważną rolę. Albo w jakiś sposób o nich opowiadają.


Tata Jeleń u Mélanie Rutten



Miłość Jelenia do Króliczka pełna czułości wzrusza i chwyta za serce. Tak bardzo jest ludzka i przepełniona macierzyńsko-tacierzyńskimi obawami, troskami, radościami...
"Jeleń wiedział, że nadejdzie dzień, w którym Króliczek dorośnie. I odejdzie. Powtarzał małemu przyjacielowi: Biegnij, Króliczku! Biegnij! Ale serce mówiło: Byle nie za szybko, nie za szybko!"

Więcej TU

Mój Cień,  Melanie Rutten, tłum. Jacek Mulczyk-Skarżyński, wyd. Wytwórnia, 2015.

Tata Lew u Marianne Dubuc






Lew z grzywą, która stała się schronieniem dla maleńkiego ptaszka. Rozczulające gesty i troska. I zima, którą razem spędzili - długa, ale rozświetlona radością z bycia razem."Każdy dzień jest inny, kiedy są razem", "Ale kiedy jest się razem, zimno nie jest wcale takie złe".
Przychodzi wiosna, a wraz z nią wracają ptaki... Lew rozumie tęsknotę swojego małego przyjaciela, więc pozwala mu odejść, by dołączył do przylatującego stada. "Takie jest życie".
Przepiękna, poetycka książka i przepiękna lwia grzywa, z której da się uwić gniazdo.Więcej TU.

Lew i ptak,  Marianne Dubuc, tłum. Kinga Stańczuk, wyd. Łajka, 2015


Tata Alberta u Gunilli Bergström

Seria o Albercie Albertsonie należy bez wątpienia do moich ulubionych serii dla dzieci. Pierwsza książka ukazała się ponad 45 lat temu (u nas wydało ją wyd. Zakamarki w 2012 r) i nic nie straciła na aktualności. Lubimy Alberta i lubimy jego tatę, którego cierpliwość nie raz i nie dwa wystawiana jest na próbę. Jednak on się nie daje, choć zdarza mu się usnąć na dywanie (rodzice dzieci, które mają problemy z zasypianiem doskonale wiedzą, o co chodzi!) Choć jest bohaterem drugiego planu - to jego postać zapada w pamięć i serce.  Wzór odpowiedzialnego, towarzyszącego ojca, pokazanego z humorem. Więcej TU i TU.

Seria o Albercie, Gunilla Bergström, wyd. Zakamarki, od 2012 r.


Tata Archibalda u Astrid Desbordes 







Tata tłumaczący, tata objaśniający, tata rozmawiający. Tata, który przygotowuje dziecko do największej podróży, jaką jest życie i uczy, jak latać wysoko. Obowiązkowa lektura dla każdego ojca. O ogromnej sile miłości i dojrzałości rodzicielskiej, które są największym darem i wsparciem dla dziecka.

Co mi powiedział tata, Astrid Desbordes, il. Pauline Martin, tłum. Paweł Łapiński, wyd. Entliczek, 2018.


Tata Tsatsikiego u Moni Nilsson

W serii książek o Tsatsikim najpierw jest tęsknota za ojcem. Bo chłopiec ojca nie zna i niewiele o nim wie. Jest ciekawość, jaki on jest naprawdę, a potem ojciec się pojawia i jest obecny, choć mieszka daleko. Yanis, Grek i poławiacz ośmiornic i ojciec Tsatsikiego okazuje się fajnym gościem, który mimo dzielących ich kilometrów odnajduje się w relacji z synem, z synem o którym długo nie miał pojęcia! Cudowna seria o dorastaniu i fajnych dorosłych w tle.
Więcej o Tsatsikim TU.

Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic, Moni Nilsson, il. Pija Lindenbaum, wyd. Zakamarki.


Tato Markusa Majaluoma





Tata i jego szalone, pełne energii dzieci. Co tu się dzieje! Dużo humoru i szalonych pomysłów gromadki dzieciaków - i nad tym wszystkim musi zapanować bardzo zmęczony i bardzo zapracowany ojciec. Każda z opowieści o rodzinie Różyczków wywołuje mnóstwo śmiechu i zaskakuje. Niejeden rodzic odkryje łączące go więzi z ojcem, który tak bardzo, bardzo chciałby odpocząć, ale nie jest mu to dane ;) Więcej TU.

 "Tato, popłyńmy na wyspę!", Markus Majaluoma, tłum. Iwona Kiuru, wyd. Bona, 2011.


 Tato Sveina Nyhusa



Chłopiec opowiada o swoim ojcu - niezwykłym, zupełnie innym niż wszyscy pozostali, ojcu niesamowitym. O tacie, który jest wielki (ogromny!) i może i potrafi więcej. Potrafi wszystko! Jest najwyższy, najsilniejszy, najodważniejszy, najmądrzejszy... Potrafi znikać i pojawiać się na zawołanie, zatrzymać pędzącego buldożera i rozciągać się jak z gumy. Powstrzymać wojnę i złapać zbira. Odegnać śmierć nawet może. Pojawić się za oknem szkoły z podpowiedzią. W cyrku przyćmić najlepszych akrobatów. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych! Tak może widzieć tylko dziecko, dla którego ojciec jest wzorem, kimś najwspanialszym. A może każde dziecko tak postrzega swojego rodzica?
Ale ten ojciec też się denerwuje i złości - z oczu sypią mu się wtedy iskry, wszystko wokół zajmuje się ogniem... Czasem rozpada się na pół i trzeba go poskładać (wiozą go z mamą taczką na kanapę). Albo płacze tak, że domowi grozi powódź. Czasem nie zdąży przebrać się po pracy i wraca do domu z pyskiem lwa, ociekającym krwią.... I to najmocniej odczuwane przez chłopca, najbardziej niepokojące: ojciec znika i nie wiadomo, kiedy się pojawi.
42 krótkie historyjki, filozoficzne, trudne. To coś nowego literacko - mały czytelnik zmuszony jest do wyjścia poza schemat, duży zresztą też. Więcej TU

Tata, Toon Tellegen, il. Rotraut Susanne Berner, tłum. Jadwiga Jędryas, wyd. Dwie Siostry, 2016.

 

Tata Ulfa Starka




Tata zabiera syna na spacer za miasto, by pokazać mu wszechświat ("Jak tata pokazał mi wszechświat"). Na łące, która jest wielka i pełna małych cudów świata, chłopiec szuka wszechświata wśród trawy i odkrywa mnóstwo interesujących rzeczy .... podziwia źdźbła i ślimaka i ... To irytuje i rozczarowuje ojca, który z głową zadartą do góry kontempluje niebo i z wiedzą i znajomością rzeczy opowiada o gwiezdnych konstelacjach. I nie zauważa, że wszedł w psią kupę...
To książka o rzeczach małych i dużych, zwyczajnych i niezwykłych. O tym, że nie zawsze my -rodzice pasjonujemy się tym samym, co nasze dzieci, i nie zawsze tak samo postrzegamy świat. Tata jest rozczarowany, chciał, by syn zapamiętał tę wyprawę na całe życie jako coś pięknego. I nie rozumie, że syn zapamięta ten dzień, może nie ze względu na gwiazdy, tylko fakt, że spędzili tych kilka godzin coś razem robiąc. Więcej TU

"Jak tata się z nami bawił" to opowieść o zabawie z tatą, który zazwyczaj z dziećmi się nie bawi... Ale kiedy te zostają wieczorem pod jego opieką - nie ma wyjścia, wymyśla więc zabawę w chowanego... Chowany zostaje klucz. Komu uda znaleźć się najlepszą kryjówkę?

Ojcowie Ulfa Starka pokazywani są z dużym poczuciem humoru i ironią. Starają się, chcą coś zrobić, ale nie zawsze im wychodzi, jak w życiu.

"Jak tata pokazał mi wszechświat", Ulf Stark, il. Eva Eriksson, tłum. Katarzyna Skalska, wyd.  Zakamarki, 2008.
 

Tato! Sveina Nyhusa






Chłopiec nie może zasnąć, myśli o tacie. Wyobraża sobie, kim ten tata jest, jak wygląda, co robi. W wyobrażeniach tata jest najwspanialszy, najwyższy, i jest tak mądry i tyle umie, że nawet słyszy myśli Tomka... Ma wspaniały czerwony samochód i ciągle podróżuje po świecie, potrafi nurkować do samego dna jak łódź podwodna i odróżnia po sygnale karetkę, wóz strażacki i policję... Zna karate, a z krokodyli, wulkanów i duchów to tylko się śmieje I nigdy nawet się nie potknie.
Książka uświadamia dziecku jego tęsknoty, nazywa je, ale też pokazuje, że nie jest osamotnione w marzeniach o tacie. Bo w wielu dzieciach głęboko ukryta jest pustka, pustka po ojcu. Więcej TU

Tato!, Svein Nyhus, tłum. Helena Garczyńska, wyd. EneDueRabe, 2008 r.


Tata Anne-Cath. Vestly



Tata z serii "8+2", którą uwielbiam jest bardzo oddany swojej niemałej rodzinie (ośmioro dzieci!), co budzi podziw i sympatię. Jego dialogi z teściową zawsze poprawiają mi nastrój.

Sielski obrazek dużej rodziny, takie norweskie Bullerbyn i odpryski dzieciństwa współczesnych rodziców, przypadającego na czasy sprzed ery komputerów.
Pochwała prostoty, minimalizmu i rodzinnych więzi, nie bez fajnej dawki poczucia humoru. Trochę jak bajka - świat wokół nas jest inny, rodziny nie są takie, jak w książce, ale to co najważniejsze - wspólnota, miłość, bliskość, szacunek - są niezmienne. Te wartości nadal są dla większości ludzi najcenniejsze. Każda kolejna część to niezawodny pewniak - polecam ją znajomym dzieciom, reklamacji nikt nie składał. Więcej TU.

"8+2 i...", Anne-Cath. Vestly, il. Marianna Oklejak, tłum. Milena Skoczko wyd. Dwie Siostry.


Tata u Klaasa Verplancke





Książka wzrusza, choć dotyka trudnego tematu: złości. Cudowny i wspaniały ojciec czasem się denerwuje i "wtedy ręce taty robią się zimne i zaczynają ciskać błyskawice. Tata milknie, a w powietrzu zawisa burza." Ojciec widziany oczyma dziecka, warto to zobaczyć!

Mus jabłkowy,  Klaas Verplancke, tłum. Jadwiga Jędryas, seria: Polecone z Zagranicy, wyd. Dwie Siostry, 2016.


Tata Philippe'a de Kremmetera



Mała książeczka, a nieźle daje po uszach. Komu? Rodzicom. Rodzicom, którzy siedząc przy komputerze mówią: "zaraz", "za chwilę", "muszę coś skończyć" "poczekaj", "tylko coś przeczytam", "daj mi 15 minut", "nie teraz", "teraz nie mogę"....
Ojciec bohatera - tata pingwin - stale jest online. Od rana do wieczora. W internecie czyta wiadomości, sprawdza pogodę. Dużo czasu poświęca wirtualnym znajomym na Icebooku - tak dużo, że nie ma go już dla bliskich. Dziecko ma wirtualnego ojca, a żona ... cóż, w tej relacji wieje coraz większym chłodem.
A teraz wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy pewnego dnia nie ma zasięgu... Dramat! Więcej TU.

Tata w sieci, Philippe de Kremmeter, tłum. Michał Radziwiłł, Szymon Radziwiłł, wyd. Muchomor.


Tata u Marjolijn Hof





"Tata własnie wyjeżdżał na wojnę" - tym zdaniem zaczyna się "Mała szansa". Kiki stale towarzyszą myśli o tym, że ojciec może zginąć, więc zastanawia się, co może zrobić, by i tym razem wrócił cały i zdrowy. Obawia się, że "to jego podróżowanie przypomina trochę skakanie na skakance: bardzo długo ci się udaje. ale za którymś razem skoczysz nie tak".
Niesamowita książka o dziewczynce, która próbuje poradzić sobie z rozłąką i nieobecnością ojca. Ojciec choć jest nieobecny, to towarzyszy Kice w każdej chwili i nam na każdej stronie książki. Więcej TU.

Mała szansa, Marjolijn Hof, tłum. Joanna Borycka-Zakrzewska, wyd. Hokus-Pokus, 2010

***

A Wasi ulubieni książkowi ojcowie to...? Podzielcie się!

czwartek, 21 czerwca 2018

Warszawa widziana z wody [rejs statkiem po Wiśle]



Przyjemnie jest znaleźć się na środku Wisły i stąd patrzeć na Warszawę. Wisła zazwyczaj podziwiana z okien samochodów, autobusów, tramwajów i pociągów, latem z plaży i spacerowych szlaków - z wody wygląda trochę inaczej, tak jak i samo miasto widziane z rzeki. 

Wisła z łodzi wydaje się ... mniejsza: węższa i mniej groźna niż oglądana z brzegu. I jeszcze piękniejsza, szczególnie jej prawy brzeg - zielony i dziki. Bulwary Wiślane, z których tak dumne jest miasto do mnie nie przemawiają - beton, beton, beton...
Starówka prezentuje się pięknie - ale ona wygląda doskonale z każdej strony i z każdego miejsca. A samo city? Cóż, ginie, niknie... Widać kilka najwyższych budynków (w sumie jest ich tu ok. 50), ale może przez to jest mniej drapieżnie, a bardziej swojsko. I nadal ma się wrażenie, że to miasto jest daleko, daleko... Kilka budynków przybliżonych do brzegu to za mało - miasto nadal stoi plecami do rzeki.

Godzinny rejs, w którym wzięliśmy udział, odbył się w ramach inicjatywy Energia Wisły (w sumie do końca września drewniana łódź wypłynie 240 razy, zawsze z przystani KURIER na Bulwarze Karskiego (rejsy są bezpłatne, jednorazowo może wypłynąć 12 osób, zapisy na stronie fundacji: warszawawisle.org). Z przystani Kurier statek płynie w górę rzeki do Grubej Kaśki (idwóch  Chudych Wojtków), tu zawraca. Po drodze mija mosty: Śląsko-Dąbrowski, Świętokrzyski, średnicowy, Poniatowski, Łazienkowski, po zawrotce płynie do Mostu Gdańskiego (tu zawraca i zmierza już w kierunku przystani).

Płynąc po Wiśle dowiedzieliśmy się, że ...
  • występuje tu wiele gatunków ptaków (mówi się, że nawet do 200!) zarówno wodnych, leśnych i łąkowych (m.in. rybitwy, mewy, czaple, kaczki, dzięcioły, czajki, bieliki, zimorodki, sieweczki obrożne), żyją tu wydry i bobry - dwa mieszkają przy Porcie Czerniakowskim, gdzie żyje też jeden żółw! 
  • najgłębiej jest w pobliżu wysepki przy moście Poniatowskim, na której często odbywają się imprezy motorowodniaków  głębokość czuć płynąc, bo wiry są mocniejsze. 
  • szerokość koryta jest zmienna, od 1 kilometra na południu do 600-700 metrów na północy Warszawy, w okolicy mostu mostu Śląsko-Dąbrowskiego ma ok. 350 m).
  • warszawski odcinek Wisły jest włączony do europejskiej sieci obszarów chronionej przyrody zwanej Natura 2000.
Chłopaki byli zadowoleni, podczas rejsu nie tylko przyglądali się miastu (ich uwagę przyciągnęło szczególnie nowoczesne Centrum Nauki Kopernik, wejście do portu przy Cyplu Czerniakowskim i Pomnik Sapera), ale też nauczyli się wiązać kilka węzłów żeglarskich pod okiem ekspertów. Podobało im się i jak przyznali, kiedyś jeszcze chętnie dadzą się zaciągnąć na łódkę ;)

Książki o WARSZAWIE [KLIK]

Szlakiem KAMIENI NA SZANIEC [KLIK]

U Wilkonia na Bielanach, czyli o karuzeli przy ul. Dewajtis [KLIK]
























Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...