O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

poniedziałek, 22 maja 2017

Lolek, Adam Wajrak, il. Mariusz Andryszczyk


Psia dola  i niedola. Historia Lolka to historia, która mogła się zdarzyć i która tak naprawdę ciągle dzieje się od nowa, tylko zakończenie bywa różne. Róbmy wszystko, żeby żaden pies nie cierpiał z ludzkich rąk, żeby schroniska nie były przepełnione. Adoptujmy psy, zamiast kupować. Bądźmy czujni, rozglądajmy się wokół siebie - może gdzieś jakiś Lolek potrzebuje naszej pomocy, choćby miski wody.

Znamy takich Lolków...

Bolek, kundelek mojej mamy, ma ok. 9-10 lat. Plątał się wokół osiedla, wylękniony i głodny. Mama z moją córką spotykały go to tu, to tam. Mama się jeszcze wahała, bo pies to wiadomo - odpowiedzialność, ale Marysia z mocą swoich siedmiu lat tak przekonywała i zachęcała, że... Bolo znalazł dom. Z ręką na sercu - nie znam kochańszego psa. Bolo to psia perła, wierność, miłość i oddanie.

Rudy - psi nicpoń - wiejski kundel ujadający na wszystko co jeździ, zawadiaka i uciekinier. Przemierzający codziennie miasto wzdłuż i wszerz. Zamknięta furtka? Nic nie szkodzi - przeskoczy przez płot albo zrobi podkop. Szwendało się toto tu i tam, nie raz i nie dwa oberwało od jakiegoś rowerzysty, czy przechodnia. Ile ran miał - trudno w tej chwili zliczyć, kilka razy uciekł śmierci spod kosy... Od lat mieszka u moich teściów. Zakochany w swoim panu. Z latami trochę stępił mu się temperament, trochę złagodniały przyzwyczajenia - niezmienne jest oddanie z jakim zerka w oczy swojego pana i zazdrość o każdego psa, na którego pan choćby rzuci okiem...

Aza - biało czarna chudzina o jedwabistej sierści. Chodziła za nami na spacery, dawała się głaskać i przytulać. Komuś się nie podobało, że kręci się przy blokach. Szczęśliwie byłyśmy z Mańką na dworze i zobaczyłyśmy samochód i człowieka z siatką do odławiania psów. Po emocjonalnej rozmowie wynegocjowałyśmy, że odjadą, a my znajdziemy jej dom. Miałyśmy na to dwa dni. Szukałyśmy i ... pies trafił do teściów. Najlepiej czuje się w domu, a poza domem musi wszystkich mieć na oku i zaganiać - okazało się, że to pies pasterski. border collie.



A Lolek?

Adam Wajrak, dziennikarz i autor wielu książek przyrodniczych mieszka od lat w Teremiskach. O Puszczy Białowieskiej i żyjących w niej zwierzętach pisze z wiedzą i zaangażowaniem - bardzo go za to cenię. Za rozbudzanie w dzieciach i dorosłych przyrodniczej pasji i empatii do naszych braci mniejszych.

W" Lolku" w reporterski sposób relacjonuje losy psa. Od narodzin w ciepłej budzie, nowy dom u ludzi, którzy go bili i głodzili przez ucieczkę - tygodnie uciekania - po ręce Adama i jego partnerki, które karmiły, a nie biły.
To opowieść o oswajaniu pokancerowanego fizycznie i psychicznie zwierzęcia po traumatycznych przejściach. Ale i wyobrażona opowieść o tajemniczych losach Lolka, które doprowadziły go do warsztatu na skraju miasteczka, gdzie znalazł azyl i nowych opiekunów. I o ludziach złych, dla których zwierzę nie jest istotą tylko rzeczą, przedmiotem, poddanym woli człowieka. Czymś, co można karać, kopać, bić, a nawet i zabić.

Książka wzrusza. I daje nadzieję, że póki są tacy jak Nuria i Adam - i cała rzesza innych, codziennie dzielących się czasem, miłością i jedzeniem z potrzebującymi zwierzętami - świat jeszcze będzie się toczył...

Każdy pies marzy aby być z jakimś człowiekiem, a wielu ludzi marzy o tym by spotkać psa. Czasami wystarczy przypadek żeby się spotkać, a czasami trzeba się trochę rozejrzeć . Dlatego tę książeczkę dedykuję wszystkim pieskom, które jeszcze nie odnalazły swojego człowieka i wszystkim ludziom którzy nie odnaleźli jeszcze swojego psa. A tym którzy się już odnaleźli życzę szczęścia.
Adam Wajrak

Książka dobrze napisana i zilustrowana - Lolek rysowany chwyta za serce! Książka do czytania dla całej rodziny. Czytajcie sobie, czytajcie dzieciom, niech dzieci czytają sobie same...
.

Lolek,
Adam Wajrak
Wyd. Agora SA, 2017
Format: 165 x 216 mm
Ilość stron: 136
Oprawa: twarda
cena 24 zł
wiek: od 6 lat.


sobota, 20 maja 2017

Serafina i czarny płaszcz, Robert Beatty


Chciałam najpierw tylko rzucić okiem, przejrzeć kilka stron. Jednak nie udało mi się jej odłożyć, musiałam doczytać do ostatniej strony. Dobrze napisana, nieprzegadana. Jest element zaskoczenia, jest tajemnica, jest groza, fantastyka i walka dobra ze złem. Wszystko to, co sprawia, że książkę się pożera i prosi o więcej (będzie więcej - to pierwsza część trylogii!).

Bohaterka książki, tytułowa Serafina, mieszka w podziemiach rezydencji Biltmore - jej ojciec ukrywa ją tu przed światem. Czy dlatego, że ma włosy w różnych kolorach, żółte oczy i po cztery palce u rąk i nóg?
Nie chodzi do szkoły, nie spotyka się z rówieśnikami, nie ma matki ani rodzeństwa. Ma jedną starą koszulę,  która nosi jak sukienkę przewiązaną sznurkiem. Cały jej świat to ojciec, podziemia Biltmore, łapanie szczurów i książki, które "pożycza" na kilka dni od właścicieli rezydencji. Lubi też wychodzić na górę i niezauważona przemykać się korytarzami, Staje się niewidzialna - jest oczami, które obserwują. Jej porą jest noc...

Coś jednak zmusi ją do określenia się - kim jest, i po której stoi stronie - i wyjścia z cienia.


"Nasz charakter definiują nie bitwy, które wygrywamy lub przegrywamy, ale te w których ośmielamy się walczyć"

Kiedy poznaje chłopca, Braedena Vanderbilta, bratanka właściciela rezydencji, nie jest już samotna. Razem próbują rozwikłać zagadkę znikających dzieci i czarnego płaszcza. Grozi im wielkie niebezpieczeństwo...

Czekam na kolejną część!

Serafina i czarny płaszcz,
Robert Beatty
Tłum. Jowita Maksymowicz-Hamann
wyd. Mamania, 2017
Oprawa  twarda
Liczba stron 300
Wymiary: 140 x 206
cena 39.90 zł
wiek:  9 +


środa, 17 maja 2017

Hej, Szprotka!, Agnieszka Kowalska, il. Ola Jasionowska


Nie ma tu historii, która plecie się i supła, zwrotów akcji czy wydarzeń zapierających dech. Nie ma fajerwerków emocji. A jednak lektura tej książki porusza tym, co między wierszami.

"Hej, Szprotka" to opis relacji między człowiekiem a psem. Od ostrożnego przyglądania się po moment, kiedy trudno wyobrazić sobie, jak bez tego psa mogło i mogłoby być. Opowieść zaczyna się od ogłoszenia o błąkającym się psie. A że autorka chciała mieć psa - postanowiła go przygarnąć.

Szprotka, kilkunastoletnia suczka, można powiedzieć psia staruszka szybko podbiła serce swojej opiekunki, jej przyjaciół i dzieci, z którymi mija się na osiedlu czy coraz dłuższych spacerach... Przeszłość zwierzęcia jest tajemnicą, właścicielka próbuje ją rozwikłać. Szprotka błąkała się po gruzowisku - ktoś ją wyrzucił, bo zachorował i nie mógł się nią opiekować, czy był złym człowiekiem, któremu znudził się pies? Czy wychowywała się z innymi psami, bo raz kuca jak suczka innym razem zadziera nogę jak pies? Lubi koty, więc była może w domu z kotem?

To swoisty kodeks postępowania z psem. Wyliczanka, co pies lubi, a czego nie lubi, czego się boi - instrukcja Szprotki, ale i uniwersalna psia instrukcja. Dla właścicieli psów i tych, którzy nimi zamierzają się stać. To zachęta do przygarnięcia psiej znajdy - adoptowania a nie kupowania - nie bójmy się pomóc psu, który tej pomocy potrzebuje.

I wreszcie to książka, która pokazuje, jak kontakt ze zwierzakiem ubogaca człowieka, jak zmienia jego życie - otwiera na nowe wydarzenia i przygody, zmusza do nowych aktywności, a przede wszystkim powoduje, że serce rośnie, wypełniane czułością i miłością.

"Hej, Szprotka" to też bardzo ciekawe  ilustracje - surowe grafiki. Ich autorka znana jest m.in. z plakatu  Autorka czarnych psów z muralu na warszawskiej „Patelni” ,  hasła „Bhawo ja” i plakatu Strajku kobiet.

Hej, Szprotka
Agnieszka Kowalska,
il. Ola Jasionowska,
wyd. Wytwórnia, 2017
Format 20.5 x 20.5 cm, cena 33 zł.







wtorek, 16 maja 2017

Lotte piratka, Sandrine Bonini, il. Audrey Spiry


To przepięknie zilustrowana historia, w której świat marzeń miesza się z rzeczywistym. O dojrzewaniu i potrzebie przyjaźni. Ilustracje pełne światła, koloru i magii przenoszą nas w odległe rejony świata i ... wyobraźni. Opowieść można różnie odczytywać, tworzyć analogie -  książka spodoba się nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Zachwycają ilustracje. Malarskie obrazy, pełne barw oddają temperament bohaterki  i piękno dżungli - niosą tę książkę, słowa stają się zbędne.

Lotte - taka Pippi wychowana w dżungli, taki Mowgli w spódnicy, mała awanturnica - wzbudza tęsknotę za beztroskim, dzikim dzieciństwem, przepełnionym magią i wyobraźnią. To dziecko to żywioł, to energia, to witalność. Dziewczynka z charakterkiem i pazurem i jasnymi włosami, spalonymi afrykańskim słońcem.

Otworzyłam książkę i zakręciło mi się w głowie! Soczyste kolory dżungli, nasycone mocną barwą, wciągnęły mnie w swój świat. Sprawiły, że jedną nogą byłam tam, na obrazku... Widziałam promienie słońca, przedzierające się przez zwarte korony drzew, czułam wilgoć w powietrzu, słyszałam śpiewy egzotycznych ptaków i te wszystkie odgłosy znane z filmów National Geographic... 

Lotte mieszka na afrykańskiej farmie. Zna prawa rządzące dżunglą, rozumie mowę zwierząt, wie jak poruszać się wśród drapieżników, jak sprawić, by jej zaufały.  Jej przyjacielem i jedynym towarzyszem zabaw jest tukan Igor. Mają swoje zabawy, rytuały i zwariowane tańce. Uwielbiają też niebezpieczne wyprawy - zdobyte skarby ukrywają w pirackim domku z liści, drzew i materiałów. Dziewczynka jest tu u siebie, jest wolna, może biegać, tarzać się, turlać i skakać, wspinać na konary, a nawet drzeć się na całe gardło...  Z Lotte można popuścić wodze fantazji i zjeżdżać na trąbie słonia wprost do wody czy ucinać sobie drzemkę w gęstej grzywie lwa... W świecie zabawy i wyobraźni nie życzy sobie niczego więcej -piratki przecież nigdy się nie nudzą!
Idylla zostaje przerwana  - na farmie ma zamieszkać jeszcze inna rodzina. Lotta jest wściekła, jest zła!  Nie potrzebuje ludzi, chce być sama. Postanawia uciec tam, gdzie nikt jej nie znajdzie - do domku nad rzeką,

Noc w dżungli przeradza się w dramat - przychodzi burza, dochodzi do kulminacji emocji i żywiołu. Czy tylko dlatego że woda wystąpiła z brzegu i porwała chatkę? Lotte boi się, Lotte potrzebuje pomocy. A kiedy ta nadchodzi - odkrywa w sobie zupełnie nowe uczucia i emocje oraz gotowość do wpuszczenia do swojego świata kogoś, kto do niedawna wydawał się intruzem.


Lotte piratka
Sandrine Bonini,
il. Audrey Spiry
tłumaczenie Jakub Jedliński
wyd. Polarny Lis*,
wymiary: 240 x 320
Liczba stron: 36
wiek: 6-9 lat

*Polarny Lis to wydawnictwo założone w 2016 roku, zajmujące się głównie przekładami francuskojęzycznych książek dla dzieci. Zadebiutowało francuską serią dla młodzieży "U4". Poza "Lotte" ukazała się ostatnio książka "Psy i koty pod lupą naukowców", o której niebawem napiszę.








piątek, 12 maja 2017

Biblia, Bozie i św. Franciszek, czyli o książkach na pamiątkę Pierwszej Komunii św.


Prezenty komunijne to temat zawsze wywołujący duże emocje. Ja jednak skupię się wyłącznie na książkach, które śmiało można dodać do prezentu dla dziecka przystępującego do Pierwszej Komunii Św. W tym roku wybór jest prosty - przede wszystkim Biblia.

(O książkach na komunię pisałam też TU)

Biblia. Wielkie opowieści Starego Testamentu


Tym, którym dotychczasowe wydania dla dzieci nie przypadły do gustu w sukurs przyszło wydawnictwo Dwie Siostry. "Biblia. Wielkie opowieści Starego Testamentu" Frédérica Boyer'a (francuskiego pisarza, znawcy Biblii) z ilustracjami Serga Blocha to książka, które może zachwycić i dzieci i dorosłych.
35 opowieści, 1500 ilustracji, 528 stron. Nowatorska pod względem i grafiki i tekstu, opowiadająca starotestamentowe dzieje słowem i obrazem. 

"Pisarz i rysownik wspólnie podjęli się ambitnego wyzwania: opowiedzieć pradawne biblijne historie w taki sposób, byśmy dziś, tu i teraz, mogli odnaleźć w nich samych siebie i świat, w którym żyjemy. Znajdziecie tu nieśmiertelne, fundamentalne opowieści: stworzenie świata i wygnanie z raju, arkę Noego i wieżę Babel, dzieje Mojżesza i niedolę Hioba. W sugestywnym, świeżym ujęciu Fredérica Boyera i Serge’a Blocha stają się one próbą odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie stawia sobie współczesny człowiek. Mówią o wolności i odpowiedzialności, miłości i sprawiedliwości, wojnie i władzy, wygnaniu i migracjach" notka wydawcy.

Biblia. Wielkie opowieści Starego Testamentu
Frédéric Boyer
il. Serge Bloch
tłum. Tomasz Swoboda
wyd. Dwie Siostry, 2017
wymiary 21,50 x 30 cm
528 str.
cena okładkowa (oprawa twarda) 99,90 zł
kategoria wiekowa 8+



"Bozie, czyli jak wygląda Bóg?" Karolina Oponowicz


Czy wszyscy mnisi są łysi?  Skąd wiadomo, że jest Bóg?  Czy niewierzący mogą trafić do raju? Czy można się modlić o wygrany mecz? Czy po śmierci spotkamy się z rodzicami? Czy można być trochę w niebie i trochę w piekle? Po co aniołom skrzydła? Dlaczego do meczetu wchodzi się na bosaka?

Dzieci pytajśą, przedstawiciele sześciu wyznań odpowiadają. Z tej książki dziecko dowie się wiele interesujących rzeczy na temat  judaizmu, katolicyzmu, prawosławia, protestantyzmu, islamu i buddyzmu. Warto znać inne religie, warto pytać i słuchać odpowiedzi.

"Dobra rzecz. Pisana z myślą o dzieciach, więc wszystko wytłumaczone jest tu tak, że zrozumie nawet dorosły. Wierzącym przyda się, bo jest źródłem inspiracji. Niewierzącym może pomóc zrozumieć tych wierzących” - Szymon Hołownia (z okładki książki)

"Bozie, czyli jak wygląda Bóg?"
Karolina Oponowicz,
il.  Joanny Rzezak,
Wyd. Agora S.A., 2016,
Format: 190 x 245 mm,
Liczba stron: 176 stron,
oprawa: twarda.




Książka o św. Franciszku


Historia życia i wielkości świętego, nazywanego Biedaczyną z Asyżu, założyciela zakonu franciszkanów, patrona ekologów i zwierząt. Dzieci poznają najbardziej znane fakty z życia św. Franciszka. Książkę wstępem opatrzył Franciszek Kardynał Macharski.

Św Franciszek. Święty, którego imię wybrał papież.
Anna Tyczyńska-Skowrońska
wyd. Muchomor, 2013
stron 36,
oprawa twarda
cena 26 zł.



środa, 10 maja 2017

Zamkowe opowieści duszka Bogusia, Monika Wilczyńska, il. Dorota Wojciechowska


Co może wyniknąć ze spotkania małego chłopca z duszkiem? Nic strasznego, a wręcz przeciwnie - same dobre rzeczy! Atrakcyjna znajomość i dużo historycznej wiedzy z pierwszej ręki, wszak duszki kręcą się po świecie od wieków - widzą i słyszą więcej niż może się wydawać, a poza tym przenikają przez ściany! Czytelnik z tego spotkania ma jeszcze jedno: dobrze spędzony czas z ciekawą książką!

Adaś, uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej i duszek (nie mylić z duchem) Boguś z Zamku Książąt Pomorskich to główni bohaterowie książki Moniki Wilczyńskiej. Chłopiec często bywa na zamku, bo tu pracuje jego mama. Czekając, aż ta skończy pracę, kręci się po komnatach i różnych zakamarkach. Portierzy go znają, nikt mu nie przeszkadza. W czasie jednej z samotnych wędrówek trochę znudzony wzdycha "Ale fajnie, tylko ducha brak..." na co odzywa się głos w ciemności  "Jestem, jestem"...

Jak można przewidzieć, usłyszenie i zobaczenie zjawy zaskoczyło Adasia (a nawet troszkę przestraszyło), jednak Boguś okazał się przyjaznym i zabawnym duszkiem. Pierwsze spotkanie nie stało się ostatnim - znajomość dużo wniosła w życie i chłopca i Bogusia: Adaś zyskał przyjaciela, który wprowadzał go w fascynujący świat historycznych dziejów, a duszek - wiernego słuchacza (bo trzeba wiedzieć, że specjalnością Bogusia jest opowiadanie).

Boguś jest prawdziwym gawędziarzem - opowiada o zamku, jego mieszkańcach i ich losach z lekkością i swadą, odpowiednio dawkując napięcie. Historie, które przywołuje, są uniwersalne jak wszystkie legendy, a przez to ciekawe nie tylko dla szczecinian. Opowieści m.in. o losie nieszczęśliwej Sydonii, Janku i czarnych kotach, krawcu i baszcie siedmiu płaszczy, podziemnych tunelach i wujku Bazylim czyta się z zainteresowaniem, a fakt, że odnoszą się do konkretnych miejsc czy ludzi sprawia, że ciekawość rośnie i budzi się historyczna pasja.

Książkę dobrze się czyta - moi słuchacze co wieczór domagali się jeszcze i jeszcze. Wystarczyło kilka wieczorów z duszkiem Bogusiem, a chłopaki lepiej znają historię Zamku Książąt Pomorskich niż Zamku Królewskiego w Warszawie. Na wszystkie pytania quizowe dotyczące treści książki i historii szczecińskiego zamku odpowiedzieli prawidłowo. A potem zadali pytanie, czy są takie książki o warszawskim zamku?

Pisząc o tej książce nie można nie wspomnieć o ilustracjach Doroty Wojciechowskiej. Szybka, ekspresyjna kreska i kilka kolorów - złoty, czerwony, czarny i błękit pruski - robią wrażenie!


Zamkowe opowieści duszka Bogusia,
Monika Wilczyńska,
il. Dorota Wojciechowska
wyd. BIS (wyd. pierwsze)
Oprawa twarda
Liczba stron: 88
Oprawa twarda
Liczba stron: 88
Format: 168 x 240 mm
Cena z okładki 29,90 zł,
wiek 6-10 lat.





wtorek, 9 maja 2017

Kuchnia pełna cudów, Maria Terlikowska, il. Ewa Salamon






Sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa. Końca lat 70 i początków 80-tych. Stanu wojennego, kartek na jedzenie, pustych półek w sklepach i kolejek, kiedy "coś rzucili". Było ciężko, ale na przekór ponurości - ludzie spotykali się i bawili. Hucznie obchodzili urodziny, imieniny, czasem drzwi się nie zamykały - goście wpadali ot tak na herbatkę, kawę, a krótkie niezapowiedziane wizyty przeradzały się w nocne Polaków rozmowy. .... I mimo tego, że spiżarki i lodówki były skromnie wypełnione to dzięki pomysłowości pań domów na stół wjeżdżały pełne półmiski. Gospodynie tak czarowały, że z niczego robiło się coś. 

O tym czarowaniu jest ta książka - jak z prostych składników stworzyć oryginalne dania, oryginalne dzięki formie podania, dekorowania. Kiedyś pożądana i popularna książka kucharska, nazywana kultową książką kulinarną dla dzieci, dzisiaj raczej już relikt dawnej epoki. Przepisy nie zrobią obecnie furory, ale mają w sobie klimat dawnych lat - współcześni rodzice sięgną po nie z sentymentem i rozrzewnieniem wspominając swoje pierwsze próby kucharzenia. Pamiętamy i regaty na liściach sałaty i krokodyla z ogórka i muchomory z jajek i pomidorów. Dzięki tej książce pewnie narodziło się wiele kulinarnych pasji i ujawniło ukrytych talentów.


Jednak książkę tworzą nie tylko przepisy. Przepisy wplecione są w opowieści o pewnej rodzinie, całkiem zwyczajnej rodziny i ich całkiem zwyczajnej kuchni. Maria Terlikowska, autorka "Kuchni pełnej cudów" zaprasza czytelników do domu Kowalskich,

Kowalskich jest czworo:
Dorota Kowalska (mamusia),
Jan Kowalski (tatuś),
Justyna Kowalska (uczennica III b)
i Tomek Kowalski (uczeń II a).
Przepraszam, jest jeszcze Barnaba Kowalski (kot).


Siedzimy w kuchni i obserwujemy, co Kowalscy robią, o czym rozmawiają, jak im minął dzień ... Kowalscy przygotowują uroczyste kolacje, urodzinowe niespodzianki, czy zwyczajnie szykują coś razem do zjedzenia. Dzieci, zachęcone przez mamę, eksperymentują i dobrze się bawią, wymyślając  proste, ale za to z fantazją udekorowane potrawy.  Współpracują ze sobą, pomagają sobie, Tomek poza pomaganiem sprawnie rymuje i okolicznościowymi wierszykami ubarwia i umila rodzinne uroczystości. Jest rodzinnie, ciepło, wręcz sielankowo.

Książka podzielona jest na krótkie opowiadania (17 rozdziałów), w każdym z nich prezentowany jest przepis na danie do zrobienia z dziećmi czy do zrobienia samodzielnie przez dziecko. Propozycje te mogą stać się inspiracją do zabawy z dzieckiem w gotowanie, nauką ale i zachętą dla niejadka do zjedzenia czegoś, za czym nie przepada. Bo kto się nie skusi na myszkę z białego sera, krokodyla z ogórka, czy bałwana na słodko albo ostro?

Patrząc na ilustracje i przedstawione na nich akcesoria -  te naczynia, talerze, solniczki, pieprzniczki - wracamy do czasów PRL-u, ten design przywołuje tyle wspomnień! A ja jeszcze dodam, że ilustratorka Ewa Salamon - artystka, plastyczka,  ilustratorka literatury dziecięcej - była uczennicą  prof. Jana Marcina Szancera, u którego obroniła dyplom w 1960 roku.

Pierwsze wydanie ukazało się w 1977 roku i sprzedało się w nakładzie 280 tys. egzemplarzy. Obecne piąte już wydanie jest uwspółcześnione edytorsko, choć wydane z poszanowaniem dla oryginału.


Kuchnia pełna cudów
Tekst: Maria Terlikowska
Ilustracje: Ewa Salamon
Wydawnictwo Axis Mundi, 2017
stron 112
Cena: 29,90 zł







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...