O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

niedziela, 21 lutego 2021

Klimatyczni, Olga Ślepowrońska, il. Weronika Żurowska

   

Na Ziemi robi się gorąco — dosłownie i w przenośni — postęp cywilizacyjny doprowadził do tego, że nasza planeta ma się coraz gorzej. Wyższe temperatury, zanieczyszczone powietrze, śmieci zalewające świat… Wyliczać można długo. Co z tym robić? Czy człowiek, sam, jeden, może wpłynąć na cokolwiek? Ta książka o tym właśnie jest. Opowiada o ludziach, dzieciach i dorosłych, którzy nie oglądając się na innych, zaczęli działać na rzecz swojej społeczności i środowiska. Dowiadujemy się o nich od żółwia Tymoteusza, który postanawia przemówić do swoich młodych opiekunów, rodzeństwa Basi i Witka. W opowieściach przenosimy się w różne miejsca na świecie, skąd pochodzą przywoływani przez niego bohaterowie.

Papier (szary) wydaje się — ekologiczny, jednak nie ma o tym w książce żadnej wzmianki. Ciekawe ilustracje i stonowana szata graficzna to pierwsze co skłoniło mnie do wzięcia książki do rąk, przekartkowania, a potem przeczytania. 

To kolejna z książek o zwykłych-niezwykłych, tym razem z naciskiem na postawy ekologiczne.
Sześć rozdziałów i 6 postaci, o których możecie przeczytać nie tylko w tej książce — to, co ci ludzie zrobili, było na tyle istotne i ważne dla innych, że o tym się mówiło — fama poszła w świat, przynosząc im nie tylko popularność, ale też nagrody i stała się inspiracją dla innych. Autorka nazywa ich innowatorami społecznymi.

Jedna opowieść dotyczy 8-letniej Xóchitl Guadalupe Cruz López, która z rzeczy, które znalazła (plastikowe butelki, gumowy wąż, drzwi starej lodówki, kawałki drewna), wybudowała na dachu domu podgrzewacz wody. Chciała, aby wszyscy w jej wiosce mogli pozwolić sobie — bez dużych kosztów — na ciepłą wodę, co sprawi, że dzieci przestaną chorować i będą chodzić do szkoły (w górskiej części stanu Chiapas w Meksyku przez większą część roku panuje chłód). Dziewczynka została uhonorowana przez jeden z uniwersytetów w Meksyku nagrodą przyznawaną kobietą za wybitne zasługi dla nauki.

Wiliam Kamkwamba, 14-latek z Malawi, z niepotrzebnych rzeczy zbudował wiatrak, który mógł zasilić cztery żarówki i dwa radia — jego wioska nie miała dostępu do prądu.

Wangari Maathai, Kenijka, zorganizowała akcję, dzięki której posadzono ponad 30 mln drzew. A wszystko zaczęła się od małej leśnej szkółki, którą założyła za swoim domem. Jej postawa zainspirowała inne kobiety, które poszły za jej przykładem, a było ich kilkadziesiąt tysięcy... Ich marzeniem, było stworzenie zielonych płuc wokół każdej wioski, zielonych płuc, które zapobiegłyby postępującemu pustynnieniu regionu (lasy trzymają wilgoć, która chroni ziemię przed niszczeniem, dają cień i gałęzie na opał).

Żółw Tymoteusz przywołuje też postać, której nazwisko znamy chyba wszyscy — Henryka Jordana, twórcę ogrodów dla dzieci i młodzieży. Pierwszy ogród stworzył na krakowskich Błoniach, potem powstawały kolejne. Ich pomysłodawca wiedział, jak istotna jest rola zabawy na świeżym powietrzu wśród zieleni.

Arvind Gupta robi zabawki z niepotrzebnych rzeczy i namawia do wykorzystywania odpadów i śmieci na różne sposoby — uczy kreatywności i robienia czegoś z niczego.

Leah Nelson, 9-latka ze Stanów Zjednoczonych namawiała ludzi, by zrobili coś miłego dla innej osoby, a osobie, której wyświadczyła przysługę, wręczała kolorową bransoletkę z zadaniem pomocy komuś i przekazaniem jej dalej. Bransoletki krążą po świcie, a na stronie Leah ludzie dzielą się swoimi historiami.

Wszystkie te historie mają za cel przekonanie czytelnika, że do rozwiązania różnych problemów nie zawsze trzeba wielu osób i pieniędzy. Często liczy się pomysłowość, zaangażowanie i wiara w wyznaczony cel.

Ciekawa książka, jednak zabrakło mi więcej sylwetek ludzi, którzy działają w naszej szerokości geograficznej i naszym zachodnim świecie. Bo my mamy i ciepłą wodę i elektryczność — problemy poruszane w książce w dużej mierze są dla nas dalekie, bo dotyczą mieszkańców Afryki, Dalekiego Wschodu, Ameryki Południowej. Chciałabym poczytać o młodych Europejczykach i ich pomysłach, które mogłyby stać się inspiracją dla naszych dzieci i młodzieży, nauczycieli i wychowawców. Tu i teraz.

Liczyłam, że w części „Do czytelnika” otrzymam coś, co mnie zaskoczy, o czym jeszcze nie słyszałam. Owszem jest tu dużo informacji, jak wykorzystać odpady, jak segregować śmieci, o sadzeniu drzew przed blokiem czy w miejscu publicznym (kogo prosić o zgodę, jak wybrać odpowiednie drzewa i miejsce, wreszcie jak sadzić), jak zintegrować sąsiadów (zorganizuj piknik albo ustaw skrzynię na osiedlu, gdzie można zostawiać niepotrzebne rzeczy, komuś na pewno się przydadzą), jak w domu oszczędzać energię, informacje o roślinach doniczkowych, które oczyszczają powietrze z zanieczyszczeń. Tylko że te porady są oczywiste i większość z nas to wie i robi tak na co dzień. Segregujemy śmieci, bo taki jest wymóg, używamy materiałowych siatek na zakupy, zakręcamy kran w czasie mycia zębów, a żarówki mamy energooszczędne (chyba trudno jest obecnie kupić zwykłe). Rolę skrzyni pełni śmieciarka na FB i mnóstwo tego typu grup, a jak komuś nie chce się w to bawić — pozostaje wystawianie rzeczy w dobrym stanie obok osiedlowego śmietnika (na moim osiedlu to się sprawdza).

Mimo tych zastrzeżeń, uważam, że warto o tej książce mówić z dziećmi, Bo ochrona środowiska jest dzisiaj palącym tematem i każdy pretekst do edukowania jest ważny i potrzebny. A przypominania o tym, co możemy robić, nigdy za dużo. 

Klimatyczni,
Olga Ślepowrońska,
Ilustracje Weronika Żurowska,
Wydawnictwo Tekturka, 2020
Oprawa twarda,
Wymiary 20 x 26,3 cm,
Stron 144,
cena 49,99 zł,
wiek:8-13 lat.










Tu o innej książce, opisujące historie dzieci z całego świata, które zrobiły coś niezwykłego dla innych, czyli:
I ty możesz zmienić świat. 42 inspirujące historie o dzieciach, które zmieniły świat, Karolina Grabarczyk, il. Nika Jaworowska-Duchlińska, wyd. Media Rodzina


środa, 17 lutego 2021

16 książek o kotach [Przegląd]


Koty to koty. Wie o tym każdy, kto mieszka z kotem. Bezczelne, samolubne, wygodnickie, przekonane o swojej wielkości, patrzące na wszystkich z góry. Tak, jak najbardziej, ale przede wszystkim piękne, tajemnicze i majestatyczne, przywiązujące się do człowieka i okazujące mu swoją życzliwość z wdziękiem i elegancją.
Według Pilcha "Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi".
Na blogu przegląd książek dla dzieci - po liftingu - z okazji Dnia Kota.

***
O Luśce i Puśce TU
O naszym Lucjanie TU



poniedziałek, 15 lutego 2021

Sto porad dla zakochanych, Eva Susso, il. Benjamin Chaud

 

To już trzecia i niestety ostatnia część, opowiadająca o Rolfie, mieszkającym w centrum Paryża, z rodzicami, siostrą i babcią (och, ta babcia, niezły z niej egzemplarz!). O Rolfie, który w marzeniach jest superbohaterem Errolfem, a w życiu... no, tu to już różnie bywa. 

Chłopak jest nieśmiały i zakochany, więc postanawia zwrócić na siebie uwagę, ukochanej. A jak to zrobić? Najlepiej jej zaimponować! Rolf postanawia więc namalować portret Ofelii (tak nazywa się dziewczyna, która jakiś czas temu wpadła mu w oko). Portret, który zawisnąć może jedynie w Luwrze, bo jedynie tu jest godne miejsce na pokazanie wizerunku Ofelii i zaprezentowanie dzieła. Bo Rolf jest przekonany, że zrobi to lepiej niż da Vinci — Ofelia jest zwyczajnie piękniejsza od muzy Leonarda!

A skąd to wie? Bo był w muzeum na wycieczce szkolnej i jedyne co mu się tam spodobało i przykuło jego uwagę to obraz mistrza z damą z tajemniczym uśmiechem. Bo w tym uśmiechu było coś, co przypomina mu jego Ofelię. Ofelię, córkę Ahmeda, sklepikarza z warzywniaka przy parku, w której od jakiegoś czasu się kocha. Jak skończy się ta historia?. Czy powstanie dzieło życia Rolfa? I co ma z tym wspólnego Picasso? A tak w ogóle to czy Ofelii podoba się ten nieśmiały chłopak, kręcący się przy sklepie ze starym psem Dédé? Może woli jego przyjaciela Aramisa? Wątpliwości dopadające zakochanych!

Ileż wdzięku w tej /tych książkach, naturalności i poczucia humoru. To książki polecane dla dzieci od 6 roku życia do samodzielnego czytania, jednak ja z czystym sumieniem polecam je Wam do rodzinnego, głośnego czytania. Niech rodzice też mają trochę przyjemności ;) A ilustracje? Uwielbiam Benjamina Chauda za niebanalną  lekką kreskę, rozmach i poczucie humoru — zobaczcie, jaki z Rolfa przystojniak z cudną grzywką! 

A zupełnie na koniec jeszcze powiem, że takie delikatne wplecenie w historię dzieł mistrzów i ich obrazów ma ogromny walor edukacyjny. Choć obrazy oglądane w czasie szkolnej wycieczki do muzeum Rolfowi nie przypadły do gustu — przed Mona Lisa przystanął. Wysłuchał, zainteresował się. I cóż z tego, że powodem był uśmiech, przypominający mu uśmiech Ofelii? Powody, dla których interesujemy się sztuką, mogą być różne — ważne, że zatrzymujemy się na chwilę, że patrzymy, czy z czymś się identyfikujemy, coś nas urzeka, przyciąga, wzburza i daje do myślenia... Taki jeden impuls to jest coś! Młody czytelnik, zaintrygowany rozwojem akcji może i poszuka tej Mona Lizy w jakimś albumie sztuki, może zerknie na dzieła Picassa...

Eva Susso i Benjamin Chaud są autorami książek o Bincie, Lalo i Babo, czy książki „Yeti” i „Duch z butelki". Benjamina Chauda znamy z serii książek o uroczym słoniku Pomelo (ilustracje) i książek autorskich, m.in. „Żegnaj, Skarpetko!” i „Feralne urodziny ze Skarpetką", wydanych przez Zakamarki i uroczej „Misiowej piosenki” (do której mam ogromny sentyment, bo to ukochana książka mojego Antka z dzieciństwa), wydanej przez Dwie Siostry. Jego ilustracje podziwiać możemy też w „Wierzcie w Mikołaja” Lotty Olsson.
 

Sto porad dla zakochanych,
Eva Susso,
il. Benjamin Chaud,
wyd. Zakamarki, 2021,
okładka: twarda,
stron 108
wiek: od 6 lat,
cena 24,90 zł.







niedziela, 14 lutego 2021

Walentynkowa historia z balonem i pogrzebem w tle...






Jak to z tym z balonem było


Wracaliśmy z teatru. Antek i ja. Na przystanku stała grupa młodych ludzi, z balonami, bo walentynki. Antkowi zaiskrzyły się oczy.
- Mama, balony, balony!

W autobusie tak wyszło, że usiedliśmy blisko siebie i te balony pod sufitem, drażniące Antosiowe serce.
— Mama, ja chcę taki balon — wyszeptał mi do ucha ciut za głośnio.

— To masz! — powiedziała dziewczyna z największym balonosercem i zwyczajnie dała go Antkowi. Antek nie mógł uwierzyć! Podziękowań, uśmiechów, pisków nie było końca. Wracałam nie z Antkiem, tylko z rozświergotanym szczęściem... Mała rzecz, a tak cieszy! Balon w domu jest tam, gdzie Antek, śpi uwiązany do Antkowego łóżka, chodzi za Antkiem na sznurku jak pies.

— Mamo, ten balon mnie kocha!

Później


Czasem bywa tak, że bardzo przywiążemy się do jakiejś rzeczy. Dla kogoś bzdura, dla ciebie to jest COŚ. Czasem rzeczy trwają długo, a czasem ich kres zbliża się szybko. Balon napełniony helem ma określony czas przeżycia, wcześniej czy później gaz się ulotni, a z balonu pozostanie... balonowy flak.

(Nie będę wchodzić w szczegóły, wiem, że ktoś mu dopomógł, bo chciał przekonać się, jak to jest z tym głosem, jak się człowiek nałyka helu, ale nie powiem tego Antkowi. Nie zdradzę też, kto tak niecnie postąpił, tym bardziej że balon i tak już ledwo dychał, tzn. tego helu było tam malutko, malutko, a balon nie pod sufitem, tylko mniej więcej na wysokości metra zastygał w bezruchu, czym niektórych doprowadzał do palpitacji serca, kiedy wstawali w nocy po łyk wody, a tu przy ich łóżku takie coś...

Wracając do tematu: dni balonika były policzone. Widzieli to wszyscy, a najbardziej Antoś. I Antoś postanowił, że nie wyrzuci go — nigdy w życiu! — tylko zakopie w ziemi, żeby nie powiedzieć, pochowa... Na TO miejsce wybraliśmy działkę, a babcia — właścicielka — wyraziła zgodę. Antek pilnował, pamiętał, przypominał, - jak pojedziemy do babci, to pójdziemy na działkę i to zrobimy.

Przyszły święta i nasz wyjazd. Antek przyszykował karteczkę pod kamień, na której napisał „SUPER BALON MARTFY". Patrzył przez okno, obserwował, czekał, a kiedy pojawiło się słońce... dał sygnał. Już! Teraz!

Łopata ciężko wchodziła w ziemię, ale dałam radę. Zakopaliśmy go. Kiedy uklepywałam ziemię, Antek westchnął „Przykro mi”. Mnie też zrobiło się smutno.

/7 kwietnia 2015/

niedziela, 7 lutego 2021

Małe, Stina Wirsén


Małe budzi tkliwość i chęć opiekowania. Małe potrzebuje czułego przytulenia i pewności, że choć jest małe, to jest bardzo ważne i jest bezpieczne, bo ma wokół siebie dużych, którzy wiedzą, jak się nim zająć. 
Małe porusza. Całym sobą wysyła bezradne SOS! Przytul to małe. Może w sobie, a może gdzieś blisko lub trochę dalej.

Małe jest małe i ma Jedno i Drugie, które są duże, ale nie zawsze potrafią stanąć na wysokości zadania i chronić. Bywa, że złość przysłania wszystko, także Małe i jego potrzeby. Male boi się. Wie, co to strach, choć przecież nie powinno. I nie wie, co robić, gdzie się schować, gdy dom przestaje być domem. 

Jest ciężko. I jest strasznie i głośno.

A czytającego boli serce. Bo Małe nigdy nie powinno tak się czuć. Nigdy w życiu. 

Na szczęście jest ktoś, kto wie, co zrobić, by pomóc Małemu. Zawsze powinien taki ktoś się znaleźć. Tym kimś może być ktoś z otoczenia, sąsiad, nauczycielka z przedszkola czy szkoły, Małe otrzymuje ważny przekaz: nie jest samo, zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże, trzeba tylko powiedzieć.

Trzeba powiedzieć.

Uczmy dzieci, żeby mówiły. Żeby nie zamykały się w skorupie milczenia, tylko szukały pomocy. Żeby uwierzyły, że są ważne i zawsze otrzymają pomoc.

Powiedz komuś.

Książka jest poruszająca. Króciutki, lapidarny tekst. Małe, Jedno, Drugie. Nie znamy płci, nie znamy imion. To może być każdy, bo problem złych relacji, czy przemocy może dotyczyć każdego. Proste ilustracje  tak maluje się emocje. Ostry ślad kredki znaczy strach, złość, krzyk. To robi wrażenie i jest mocniejsze niż najstraszniejsze obrazy. 

Jednak koniec książki nie daje mi jasnej odpowiedzi. Co się stało? Jak wygląda ta pomoc? Czy Małe zostało z Jednym i Drugim? Co się z nimi stało? Małe na kolanach u sąsiadki Sowy? Małe z panią z przedszkola?  To książka dla małych dzieci, może więc wystarczy zapewnienie — zawsze ktoś się znajdzie, tylko powiedz, nie bój się szukać pomocy. Dorośli coś wymyślą. 

Ja wybiegam dalej  chciałabym wiedzieć, co się stało z Jednym, Drugim i Małym. Czy duzi są na terapii, czy mieszkają z Małym i pod okiem specjalistów uczą się mądrze kochać? Czy może Małe trafiło do rodziny zastępczej i tu czeka, aż dorośli wyprostują kłębiące się w nich złe emocje? 

Dałam Małe" synowi, przeczytał. Pytam o ten koniec: No jak to co, trafiło do domu dziecka. Proste. Właśnie, może dla mnie to takie proste nie jest, bo wiem, jak działa ten system w naszym kraju. A ja się martwię o to Małe... .


***

Na pierwszej stronie po przedmowie autorki i wydawnictwa znajduje się lista telefonów i stron, gdzie można szukać pomocy. To ważne telefony.

Książka Stiny Wirsén została wydana równolegle z niezwykłą i płomienną przemową Astrid Lindgren Żadnej przemocy, którą pisarka wygłosiła w 1978 rok czasie odbierania  Pokojowej Nagrody Księgarzy Niemieckich.

 Małe" zostało nominowane w Plebiscycie Lokomotywy 2020 w kategorii Od A do Z.

Małe,
Stina Wirsén,
tłum. Katarzyna Skalska,
wyd. Zakamarki, 2020,
oprawa twarda,
stron 33,
wymiary
cena 27.90 zł,
wiek: 3+