Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

poniedziałek, 29 października 2018

Było sobie życie, Był sobie człowiek, Była sobie ziemia - gra


Jak to się dzieje, że chodzimy, oddychamy, myślimy, dlaczego bije serce? Co to są chromosomy, hormony, enzymy, wirusy, bakterie, toksyny... Dla dzieciaków, które z własnej i nieprzymuszonej woli pod koniec lat 80. zasiadały przed telewizorami i przyswajały wiedzę o funkcjonowaniu ciała człowieka, nie były to nudne tematy. A to za sprawą Alberta Barillé'a, reżysera i Jeana Barbaud'a, rysownika, którzy stworzyli animowany serial "Było sobie życie".




Byłam jednym z widzów - Mistrza z długą siwą brodą, oprowadzającego nas po organizmie człowieka -  głównego i najważniejszego bohatera serialu - nie sposób zapomnieć. W serialu występowali też Piotr, Pierretka, Porucznik PSi, Konus i Wredniak.

Ze wszystkimi bohaterami mamy możliwość spotkać się ponownie, nie tylko oglądając ich na ekranie, ale i czytając komiksy, czy grając w gry. A to dzięki wydawnictwu Hippocampus, które przypomniało starszym widzom i pokazało młodszych edukacyjny program serią komiksów i książek: "Było sobie życie", "Był sobie człowiek", "Byli sobie podróżnicy", "Byli sobie wynalazcy", "Był sobie kosmos", "Były sobie Ameryki".

Nie zachwyca mnie kreska Jeana Barbaud'a, jednak mam do niej sentyment, a chłopaki nie mają nic przeciwko - przeczytali komiksy bez marudzenia i sporo się dowiedzieli, a przecież o to chodzi. Wiedza podana w sposób lekki i ciekawy jest wiedzą, która zostaje w głowie na długo.



Było sobie życie. Mózg

Ta część prezentuje działanie mózgu jako organu, ale i pokazuje, jak zmieniał się na przestrzeni czasu - od tych prehistorycznych, gdy jedynymi żywymi organizmami były bakterie, przez erę gadów po czasy człowieka; jak rozwijała się kora stara i kiedy powstała kora nowa. Skomplikowane? Tylko pozornie, kiedy zaczniecie komiks czytać, wszystko wyda się łatwiejsze. Na kolejnych obrazkach zajrzymy w głąb mózgu, dowiadujemy się za co odpowiedzialne są jego poszczególne części i czytamy o emocjach. Zobaczymy, jak mózg reaguje na różne sytuacje. Mózg jest fascynujący i pełen tajemnic. Do książki dołączona jest płyta DVD z 4 odcinkami z z kolekcji filmów „Było sobie życie” (jest ich 26).

Było sobie życie. Mózg,
wyd. Hippocampus
Oprawa: twarda,
Format: 21,5×29,8 cm,
Stron: 48.






Był sobie człowiek. Miniencyklopedia dla dzieci


Fascynująca podróż w czasie od epoki dinozaurów do 1900 roku. Mini encyklopedia podzielona na rozkładówki z krótkimi tekstami, kolorowymi ilustracjami i ramkami - ciekawostką Mistrza,  słowniczkiem i dowodem osobistym (tu pod lupę brane są głównie konkretne osoby, ważne dla swoich czasów, które czegoś dokonały, zapisując się w historii na stałe). Mistrz zadaje też pytanie sprawdzające - odpowiedzi zebrane są na końcu strony. Epoki historyczne, ważne wydarzenia z dziejów ludzkości, ważni ludzie - wiedza jest skondensowana, podana w przystępny sposób, tak by nie przygnieść dziecka trudną wiedzą i nie znudzić.
Do książki dołączona jest płyta DVD.

Był sobie człowiek,
Barille Albert
Wydawnictwo: Hipocampus,
Oprawa: twarda,
Stron: 48,
Format: 21.5x25 cm







Gra Była sobie ziemia. Zbuduj ekologiczne miasto









To gra, w której celem jest  stworzenie przez każdego z graczy jak największego, w pełni ekologicznego miasta.
Po kilku rozgrywkach młodzi gracze będą mieli sporą wiedzę na temat energii odnawialnej, ekologicznego transportu miejskiego, oczyszczalni ścieków, segregacji śmieci i ich recyklingu itp.. Podobnie jak mocne przekonanie na temat konieczności tworzenia w miastach miejsc zielonych - parków. Ta gra nie tylko jest fajną zabawą i rozrywką, ale też porządkuje i rozwija ekologiczną wiedzę. Edukacja i zabawa w jednym - dobre zestawienie!
Zasady gry wbrew pozorom - czyli rozbudowanej instrukcji - są dosyć proste, choć nam sporo czasu zajęło "wgryzienie się" w nie (kilka rozgrywek z instrukcją w ręku). I choć gra jest edukacyjna, ciekawa i ładna - moim chłopakom nie podeszła do końca, wolą grać w inne gry.

Liczba graczy: 2-4 osoby
Wiek: od 7 lat
Czas gry: ok. 45 - 60 minut








wtorek, 23 października 2018

Małe Licho i tajemnica Niebożątka, Marta Kisiel, il. Paulina Wyrt [i TRZY książki do rozdania]



Książki nie ocenia się po okładce, ale to ona przyciąga wzrok i kusi, albo ... nie. Okładka "Małego Licha.." ma w sobie ciepło i tajemnicę  zachęca do sprawdzenia, co jest dalej ... A co jest dalej? Cuda i dziwy i gęstniejąca atmosfera, a w finale gratka dla wielbicieli Goethego - ballada "Król Elfów". Plus barwne postacie, soczysty język i czarno-białe ilustracje pełne szczegółów  tak w skrócie. Czy byłam zawiedziona?

Przyznam szczerze, że miałam obawy, bo fantastyka to nie są mój ulubiony rejon, a Marta Kisiel jest znana głównie z tego gatunku. Jednak świat, w który wchodzimy otwierając książę, jest tak uroczy, wdzięczny i pełen ciepła, że nie sposób źle się tu czuć. Humor i miłość, którą darzą się mieszkańcy domku sprawiają, że chce się wejść w świat Niebożątka i czytać, czytać. I lubi się te wszystkie licha, stworki i potworki i trochę zazdrości, że w naszych realiach ich nie ma, albo przynajmniej dobrze się ukrywają.

Mały Bożek mieszka ze swoją familią w tajemniczym domku, na uboczu. Żyje jakby poza światem - jego królestwem jest dom pełen zakamarków i dziwnych lokatorów, których pochodzenie  (można rzec, że nie z tej ziemi!) może wzbudzić konsternację. Chłopczyk nie chodził do przedszkola, do szkoły też nie, nie spotyka się z innymi dziećmi - towarzyszami jego zabaw jest zakatarzony anioł (najprawdziwszy, dziergający bamboszki!) i potwór Gucio, czasem pojawiają się topielce i inne upiory. Doborowe towarzystwo! Poza tym do dyspozycji ma książki (dużo książek) i wyobraźnię, z której korzysta wymyślając zabawy. Istny dziecięcy raj!

Wszystko wokół chłopca jest bezpieczne, znane i uporządkowane, jednak do czasu... Bo nadchodzi NOWE, czyli... szkoła! 9-letni Bożek musi pójść do szkoły, między dzieci, innych ludzi..

Chłopiec pełen nadziei przestępuje próg szkoły i choć pilnie przygotowywał się do tego wydarzenia przez wakacje  życie w ukryciu, poza realnym światem sprawia, że nie odnajduje się między rówieśnikami. Nie zna popularnych bajek, filmów, gier - tego wszystkiego, czym oni żyją  jest wykluczony. Przychodzi rozczarowanie, frustracja, gniew - dzieci nie są wcale miłe i przyjacielskie, Bożek czuje się odrzucony i bardzo samotny. Wierzy, że impreza halloweenowa wszystko zmieni na pewno zostanie zaakceptowany. w końcu ma strój, który musi się spodobać! Kiedy tak się nie dzieje, czuje żal, chce zniknąć, co w jego przypadku jest bardzo niebezpieczne...

Dlaczego mama nie chce, by Bożek poszedł do szkoły i dlaczego wujkowi Konradowi tak na tym zależy? Dlaczego Niebożątko ma wyjść z ciepłego, bezpiecznego domu i nawiązywać relacje z dziećmi? Kim jest nieżyjący ojciec chłopca i dlaczego nie żyje dłużej niż żyje Bożek? Jaką tajemnicę skrywają? Nie obędzie się bez trudnych perypetii i dramatów, ale.. .Nie powiem wam ani słowa więcej, żeby nie popsuć czytania.

To ciepła opowieść o inności i byciu "dziwnym".

 (...) [Przecież w tym nie ma nic złego. Ani nic dobrego. Po prostu tak jest. I już. Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów… albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki (...)".

To pogodna, dowcipna  opowieść o szukaniu miejsca w grupie rówieśniczej. O potrzebie akceptacji  i zachowaniu indywidualności. Wreszcie o rodzinie, którą łączy coś więc niż wyłącznie więzy krwi. Idealna dla wielbicieli strasznych książek dla dzieci, ale zapewniam - warto ją przeczytać nie tylko w halloween. Zapewni Wam sporo śmiechu, ale i wzruszeń.


Małe Licho i tajemnica Niebożątka
Marta Kisiel
Ilustracje: Paulina Wyrt,
wyd. Wilga, 2018
Oprawa: twarda
Stron: 208,
wiek od 5 lat
Cena : 34,99 zł.

UWAGA! KONKURS DLA CZYTELNIKÓW


Dzięki wydawnictwu Wilga mam dla Was trzy egzemplarze "Małego Licha ..."

Wieczory coraz dłuższe, a za pasem halloween, więc zadanie kieruję do dzieci. Kredki, pędzle i ołówki w dłoń!
Czekamy na zdjęcia prac najbardziej uroczo-odlotowych i nieziemsko nieziemskich potworów, z którymi mogłyby się zaprzyjaźnić Wasze i wszystkie inne dzieci!

Zdjęcia rysunków i malunków symp[atycznych stworów ślijcie na adres makiwgiverny@gmail.com (czekamy na nie do niedzieli, 28 października).

Zwycięzców wybiorą moje osobiste Potwory. O ich decyzji poinformuję na Makach pod tym wpisem najszybciej jak się da, czyli już w poniedziałek.











Konkursowe POTWORY!


Urocze potwory i potworki przechwyciły moją skrzynkę mailową! Chłopaki po burzliwej naradzie wybrali trzy rysunki stworków - ich autorzy zostaną nagrodzeni książkami "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" Marty Kisiel wyd. Wilga.

Rodziców dzieci, których rysunki zostały nagrodzone proszę o przesłanie na makiwgiverny@gmail.com adresów do wysyłki. Po wysłaniu książek maile zostaną usunięte.
Wszystkim uczestnikom bardzo dziękujemy za nadesłanie pięknych rysunków i zapraszamy do śledzenia Maków - niebawem zapowiemy kolejny konkurs z książkowymi nagrodami :)



Miniduszek Marcela

Potwory Mai

Potwory Nathana

piątek, 19 października 2018

Warszawiacy, Małgorzata Ruszkowska, il. Marta Ruszkowska





Pięknie wydana książka - okładka, papier, kolory i - och! - te klimatyczne, skłaniające do uważnego oglądania i podziwiania ilustracje! Bardzo, ale to bardzo podobają mi się "Warszawiacy" także ze względu na tekst: o mieście można myśleć i mówić inaczej  przez pryzmat nie ulic i budynków tylko ludzi, jej mieszkańców.

Bohaterami "Warszawiaków" są ważne, wybitne osobistości – mieszkańcy miasta, chodzący po ulicach, robiący zakupy, rozmawiający z sąsiadami czy ucztujący w pałacach (a także zażywający kąpieli w wodzie mineralnej z dodatkiem oliwy, mleka i  młodego wina!). Osadzeni w miejskiej codzienności, charakterystycznej dla epoki, w której przyszło im żyć.
Przyjemnie wędrować ulicą Mazowiecką i myśleć sobie, że kilkadziesiąt lat temu tę trasę pokonywał autor "Kwiatów polskich" i "Lokomotywy", i ten chłopiec, roznoszący gazety, biegnący pod siódemkę. do Tuwimów. Tylko nie ma już księgarni Mortkowicza i nie miniemy Małej Ziemiańskiej... Wędrując przez Krakowskie Przedmieście wyobrażać sobie się, że tę samą trasę niepewnie przemierzał ulicę Bolesław Prus, spieszący się do redakcji "Kuriera Codziennego", żeby oddać kolejny odcinek powieści... Niepewnie dlatego, że pisarz cierpiał na lęk przestrzeni i wysokości  to dlatego jego pomnik przy Krakowskim Przedmieściu stoi na wyjątkowo niziutkim cokole... Przy Piwnej 31 zadrzeć głowę wysoko  to tu za którymś z okien mieściła się pracownia Tylmana z Gameren, projektanta pałacu Krasickich i innych pałaców i dworów... A przy Piwnej 95 poszukać śladów czasów, kiedy tłumnie pojawiali się tu warszawiacy, by od Antoniego Magiera, meteorologa, dowiedzieć się, jaka będzie pogoda...

Czyta się dobrze  tekst wciąga, porusza wyobraźnię. Sporo tu ciekawostek i smaczków. W zalewie encyklopedii, przeglądów, pocztów i zestawień trudno czymś zaskoczyć, a tu to zaskoczenie jest. Bo to nie kolejny zbiór dat i podsumowania i wyliczanki dokonań, tylko krótkie i ciekawe historyjki migawki z codziennego życia ludzi, o których nie wolni nie pamiętać, bo zostawili swój ślad nie tylko w mieście, ale i zapisali się w historii kraju.

W krótkim wstępie poznajemy legendę powstania miasta, zaraz po niej otrzymujemy przegląd warszawiaków (urodzonych tu, ale i przyjezdnych, którzy tu osiedli) od zakonnika Ładysława z Gielniowa, przez królową Bonę, Jana III Sobieskiego, Izabelę Lubomirską, Fryderyka Chopina, Bolesława Prusa, Juliana Różyckiego czy Hankę Ordonównę, Mieczysławę Ćwiklińską, Tuwima – w sumie ponad 30 nazwisk. Od czasów dawnych po współczesne.
Zabrakło mi warszawiaków z dzisiaj, czyli nam współczesnym, warszawski spacer kończy się w pracowni Stannego (2010), a poprzedza go sylwetka Ludwiki Nitschowej (1981).

Tekst skupia uwagę, bo pokazuje ludzi "od kuchni", czasem to obrazek ze spaceru, czasem rozmowa czy zatrzymana chwila. Opisy poświęcone poszczególnym postaciom są krótkie, ale przybliżają postać, realia epoki i klimat miasta – bo ono jest na drugim planie, ale czuć je, pulsuje. Pod każdą opowiastką umieszczony jest krótki biogram prezentowanej postaci.

Ogromnym atutem książki są ilustracje  poetyckie, symboliczne, jak kolaże złożone z kilku elementów, wykonanych różnymi technikami. Niosą tekst dalej, nadają mu dodatkowego czaru i klimatu.

Na końcu książki niespodzianka: złożony plan miasta, na który naniesione są ulice, budynki i postaci, prezentowane w książce.

Nie jest to książka, która w wyczerpujący sposób opisuje dokonania wybitnych mieszkańców, jednak może zainteresować i zachęcić do dalszych poszukiwań, a przynajmniej zainteresować historią miasta i historią w ogóle. Wydawnictwo poleca książkę dla dzieci 7+, ale myślę, że można ją czytać i z młodszymi.


Warszawiacy
Małgorzata Ruszkowska,
il. Marta Ruszkowska,
wymiary 20 x 25 cm,
oprawa twarda,
stron 112,
kategoria wiekowa 7+,
cena 42 zł.


















poniedziałek, 8 października 2018

Odkrywca, Katherine Rundell, il. Hannah Horn


Po "Dachołazach", które mojemu 12-latkowi bardzo przypadły do gustu, przyszedł czas na "Odkrywcę". Czytaliśmy ją równolegle, czego nie lubię, bo to wygląda mniej więcej tak, że ja czytam - syn widzi, że czytam i nagle też ma ochotę zabrać się właśnie za tę książę, choć kilka innych czeka na parapecie. I tak sobie wyszarpujemy ją z rąk, w końcu ja pasuję - niech Młody skończy, niech czyta! I czekam. A kiedy już droga wolna - muszą uważać, żeby nie ulec pokusie i nie wciągnąć chłopaka w dyskusję, bo chętnie opowie mi książkę do ostatniej strony, a wtedy przyjemność już nie ta. Obyło się bez spamowania, choć milczenie kosztowało mojego syna dużo, doceniam, że dał radę.

Katherine Rundell w "Odkrywcy" wrzuca bohaterów w sam środek Puszczy Amazońskiej. Dosłownie! Mały samolot rozbija się w drodze do brazylijskiego miasteczka Manaus - ginie pilot, cało - choć pokiereszowani i przerażeni - wychodzą z katastrofy jedynie pasażerowie, czyli czwórka dzieci: Fred, Con, Lila i jej pięcioletni brat Maks.

Od tego, co wiedzą o dżungli zależy, czy przeżyją. Czy zachowają zimną krew, czy będą w stanie znaleźć jedzenie i kryjówki na czas nocy, gdy puszcza ożywa? Okazuje się, że co nieco wiedzą, a to dzięki książkom (warto podsuwać dzieciom przygodowe, jak trafią do dżungli będą jak znalazł!), a Lila dodatkowo od mamy botaniczki. Szukanie pożywienia (jak przyrządza się pająki?), krzesanie ognia, budowanie szałasu i tratwy, wspinanie się po drzewach przy zachowaniu maksimum ostrożności (węże, aligatory, jadowite pająki) - dzieciaki nie mają łatwo, chwilami skóra cierpnie i człowiek dziękuje, że leży sobie pod kocem z kukiem gorącej herbaty w ręku, a nie na posłaniu z liści i mchu, wsłuchany co najwyżej w szum radia, a nie tajemnicze i przerażające nocne odgłosy puszczy... Dreszczyk emocji zapewniony, tym bardziej, że ślady, które napotykają wskazują, że ktoś tu był, a może i ciągle jest...

Poza soczystymi opisami roślinności i życia w dżungli urzekająca jest rodząca się przyjaźń między obcymi sobie do niedawna dziećmi, lojalność i odpowiedzialność za siebie. Dzięki temu, że działają razem - mogą więcej. Jaki będzie finał już nie zdradzę.

Podrzućcie "Odkrywcę" dzieciakom - to niebezpieczna przygoda przeżyta "na sucho", świetna pożywka dla wyobraźni, raczej bez szans na doświadczenie w realu - tym bardziej warto!

Jednak muszę się też przyczepić - nie brakuje w książce językowych niezręczności. Szkoda, że nie wykazano więcej dbałości w tłumaczeniu - już pierwsze strony z opisem katastrofy sprawiają, że włosy na głowie stają dęba, bynajmniej nie z powodu dramatyzmu akcji tylko języka...

Odkrywca,
Katherine Rundell,
il. Hannah Horn,
tłum. Paweł Łopatka,
Wyd. Poradnia K, 2018,
oprawa miękka,
stron 350,
cena 34.99 zł.
wiek od 9 lat.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...