O książkach niebanalnych, mądrych i ważnych, a do tego pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

niedziela, 30 maja 2021

M jak morze, Joanna Concejo


Noszę się z napisaniem kilku zdań o tej książce od dłuższego czasu. Wracam do niej, czytam, oglądam. Na progu nocy, w łóżku układam w myślach słowa, a raczej zamykam w nich emocje, wszystko jest jasne i klarowne, napiszę tak jutro. A kiedy przychodzi jutro, siadam, zaczynam pisać, kasuję...

„M jak morze” to opowieść pełna melancholii i nostalgii. O samotności, o dorastaniu, o złości na świat i zagubieniu, o tęsknocie i pięknie natury.  Obrazy pieczołowicie ułożone w albumie i zdjęcia luźno włożone między kartki. Co jest dzisiaj, co jest obrazem z przeszłości? Trudno ją opowiedzieć, właściwie to chyba się nie da — mówienie o niej powoduje dysonans, bo ciężko uchwycić tu konkret. Już prawie go masz i hyc, jeden kamyk ucieka i cała konstrukcja się wali...

Chłopiec, M., jest na plaży. Sam. Wpatrzony w linię horyzontu, dotyka tajemnic. Myśli, stawia pytania, zastanawia się. Słucha szumu fal i patrzy na horyzont. Czy tam ktoś jest? Czy może stoi tam taki sam chłopiec i patrzy w jego stronę? Samotność dziecka pogłębiona jest przez bezmiar wody, morze, które wydaje się nieskończonością.

Kumulują się w nim różne emocje, jest zły, rozdrażniony, pełen „nielubienia”. Wspomnienia jak fale zalewają jego myśli. Przypływy i odpływy. Rzucając kamykami, przypomina sobie figurkę zakopanego pomarańczowego dinozaura. Czuje żal za czasem, który odszedł, bo razem z nim odszedł też dziadek, który jest w tym wspomnieniu obecny. Czy wypełniające go obrazy z przeszłości są powodem jego samotności? Czy czuje się samotny, bo jest w wieku chaosu i przemian: dorasta, dojrzewa, nie dziecko już  i jeszcze nie mężczyzna, a morze ze swoją żywiołowością, przestrzenią i nieprzewidywalnością uświadamia mu jego bezradność i zagubienie? Może te chwile, które obserwujemy, ta teraźniejszość — to ten moment, w którym chłopiec zdaje sobie sprawę, że czas płynie, a on wcale nie jest już mały i sam musi sobie z tym poradzić. Czy morze go wysłucha, czy morze mu odpowie?  Choć nie potrafi krzyczeć i głos więźnie mu w gardle — krzyczy, a jego słowa unosi wiatr. Krzyk daje siłę i wyzwala. A kamyki są słone, jak woda i jak jak łzy.

Chłopiec stoi u progu nieskończoności, a ta fascynuje, zachwyca i przeraża. Ten chłopiec pewnie nie jest już chłopcem, tylko dorosłym mężczyzną, bo teraźniejszość zatrzymana na plaży może być teraźniejszością 1971 roku — taka data pojawia się na jednej ze stron.

Ilustracje Joanny Concejo mają to do siebie, że zmieniają się w oczach patrzących. Są jak kameleony — ich odbiór zależy od tego, kto patrzy i jaką niesie w sobie historię i przeżycia. Te obrazy można układać sobie według swojego klucza i interpretować je przez pryzmat osobistych doświadczeń i wrażliwości. Przefiltrowywać przez siebie jak wodę. Co zostaje w sitku?

Morze domysłów i scenariuszy. Który jest właściwy? Twój własny.

Zastanawiałam się, czego takiego ta książka we mnie dotyka? Wiem. To smutek. 
To mój album ze zdjęciami, mój powrót z jeszcze przyszłości do czasów, w których dzieci były małe. Małe, czyli blisko. Te same blond czupryny, zwinne i smagłe ciała, piłka, ruch. I to morze. Nasze morze — z pustymi plażami, żółtym piaskiem, trochę zamyślone, trochę senne i wietrzne. Obrazy zabaw na plaży i zbieranych znalezisk. Kamienie, muszle, patyki. Przyglądam się z uwagą mapie miasteczka — czy to wybudowany gród z płotami z patyczków, kamieni i roślin, wyrzuconych na brzeg?  Czas, który jeszcze drży we mnie, ale za chwilę stanie się wspomnieniem. Zdjęcia stracą barwę. Jak się będę czuła, kiedy odejdą do siebie? Pewnie gdzieś głęboko będzie brzmiała we mnie cisza i ta kropla smutku, że to już i kiedy to się stało...

Joanna Concejo swoje książki maluje nostalgią i ciszą, czym za każdym razem łapie mnie za serce. Czasem zaciska je na ułamek sekundy. Z tą nie jest inaczej. 




M jak morze,
Joanna Concejo,
wyd. Format, 2021,
Oprawa twarda,
Liczba stron: 52,
Format: 22 cm x 29 cm,
cena 49,90 zł.











wtorek, 25 maja 2021

Bohaternik, Iga Fijałkowska, il. Daria Solak


Książki związane ze sztuką  wywołują we mnie ekscytację, muszę je mieć. Kolekcjonuję i albumy malarskie i książki związane z historią sztuki i literaturę dla najmłodszych, wprowadzającą dzieci w świat twórczości, kreatywności i piękna. Sztuka mnie nie tylko fascynuje i porusza, ale i ręce wyrywają mi się do tych wszystkich kredek, farb, papierów. Zbieram, kupuję i pilnuję, żeby chłopaki prace plastyczne oddawali na czas. I żeby przykładali się do nich, a nie wykonywali je jedną ręką na kolanie.

Dlatego na maila z zapytaniem, czy nie zapoznałabym się z nową książką wydaną przez Centrum Sztuki Współczesnej, mogłam odpowiedzieć tylko TAK! Nie skojarzyłam nazwisk, dopiero gdy wzięłam w ręce „Bohaternika”, pomyślałam, że tak, skądś tę kreskę znam. Nasycone kolorem i radością obrazy pobudzają wyobraźnię, otulają słońcem i uśmiechem. Daria Solak zilustrowała m.in. „Kropkę z błędem” i „Ala ma kota. A Ali?” wydanych przez wyd. Dwie Siostry. A jak mowa o wydawnictwie -  Iga Fijałkowska, historyczka sztuki i edukatorka od niedawna jest na jego pokładzie.

O czym opowiada książka i jaką rolę odgrywa tu sztuka? Grupa dzieci, uczęszczająca na zajęcia plastyczne, otrzymuje zadanie: sportretować bohatera. Zadanie jest trudne, bo bohater musi być prawdziwy! Malujący musi go znać, a przecież bohaterów nie spotyka się w warzywniaku czy na ulicy. Bohater to postać pomnikowa, obdarzona nadludzkimi umiejętnościami, niespotykaną odwagą, siłą i w ogóle! Czy rzeczywiście? Nina zastanawia się nad tym i podpytuje swoich bliskich. Dziadka, rodziców. To, co słyszy, zaskakuje ją i daje do myślenia.

Jeśli szukacie książki, która pozwoli dziecku znaleźć jego mocne strony, wzmocnić poczucie wartości i pokazać sprawczość, a przy okazji i zachęcić do twórczości — dobrze trafiliście. Bo każdy człowiek ma wiele zalet, czasem są to drobiazgi, ale bez nich czym byłby świat? Życie składa się z drobiazgów, małych gestów na co dzień, które zebrane razem są jak lawina śnieżna — nabierają siły i mogą zmienić świat. Ważne, by umieć je dostrzec, wyłuskać. Ciepła, motywująca do rozmów i działalności twórczej  książka, a do tego doskonała do pracy warsztatowej!

Jak myślicie, kogo namalowała Nina?

Bohaternik” jest wynikiem/zakończeniem projektu Bohaternia, realizowanego w ramach programu (EDU Edukacja, Działanie, Upowszechnianie) Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

Bohaternik
Iga Fijałkowska,
il. Daria Solak,
wyd. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski,
oprawa twarda,
wym. 20 cm x 25 cm,
stron 32,
cena 28 zł,
wiek od 3 lat.








sobota, 8 maja 2021

Opowiastka o staruszku i psie, Barbro Lindgren, il. Eva Eriksson

To króciutka historia, taka właśnie opowiastka o staruszku, który był bardzo samotny. O małym człowieczku w kapeluszu, który pragnął mieć kogoś bliskiego, tak bardzo, że płakał w nocy i  zastanawiał się, dlaczego nikt go nie lubi, choć  dla wszystkich jest taki miły... Napisał więc ogłoszenie „szukam przyjaciela”, ale choć dni mijały, nikt na nie nie odpowiedział.

Przeszedł za to pies.

Wszyscy wiemy, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka! I ten pies, niczym wszystkim znany lisek powoli się oswajał, przychodził, odchodził, aż wreszcie został, zadomowił się. I byli sobie staruszek i pies.
Coraz bliżej siebie, coraz bardziej razem. I staruszek cieszył się, że ma psa, a pies cieszył się, że ma staruszka. Bo psio-ludzka przyjaźń jest piękna i szczera, a psy mają to do siebie, że przyciągają ludzi... I wokół staruszka i psa pojawiło się dziecko. Mała dziewczynka. Pies się cieszył, wiadomo, im więcej rąk do głaskania tym lepiej, ale staruszek... Oj... Staruszek był zazdrosny! Myślał, że pies woli dziecko, bo jest młode i ładne, a on stary i brzydki, i że znowu zostanie sam. I sobie poszedł. Zniknął. Przez siedem dni chodził po lesie i płakał. Ósmego dnia postanowił sprawdzić, czy dziecko i pies nadal siedzą przed domem. Owszem siedzieli. Smutni i ze spuszczonymi głowami. A gdy pies zobaczył staruszka, oszalał ze szczęścia. I staruszek się cieszył, a dziecko biegało wokół nich i klaskało...
I staruszek zrozumiał, że już nigdy nie będzie sam. Bo przyjaźń mnoży, a nie dzieli!

Tyle o fabule. To wzruszająca i uniwersalna opowiastka-przypowiastka o przyjaźni, ale też zazdrości i lęku przed utratą kogoś, na kim nam zależy. Bohaterowie nie mają imion. Każdy może potrzebować przyjaciela i każdy może nim zostać. Dobrze, żeby każdy trafił na swojego psa i dziecko. Psa, który wniesie towarzystwo i czułość, i dziecko — beztroskę i radość. Książka do refleksji — rozejrzyjmy się wokół, czy ktoś w pobliżu nie potrzebuje przyjaciela?

Opowiastka o staruszku i psie,
Barbro Lindgren,
il. Eva Eriksson,
tłum. Katarzyna Skalska,
wyd. Zakamarki, 2021,
oprawa twarda,
stron 36,
wym.17 x 20,5 cm
cena 27.90 zł
wiek: 3 +






niedziela, 2 maja 2021

Twórcze warsztaty z książką Toro [Karolina Grabarczyk, il. Nika Jaworowska-Duchlińska]


Warsztaty online — znak naszych pandemicznych czasów. W kwietniu dzięki Multimedialnej Bibliotece dla Dzieci i Młodzieży nr XXXI na Mokotowie, słynnej Tynieckiej, mój syn uczestniczył w warsztatach twórczych z autorkami książki „Toro”: Niką Jaworowską-Duchlińską i Karoliną Grabarczyk.

Nie jest łatwo wyekspediować 12-latka na dodatkowe zajęcia online - im dalej w las, tym trudniej. Na szczęście byliśmy kiedyś na warsztatach w Zachęcie, prowadzonych przez te dwie autorki i te warsztaty bardzo mu się podobały -— zgodził się zasiąść w weekend przed komputerem. A ja nie ukrywam, że miałam nadzieję zasiąść razem z nim. Niestety, szybko okazało się, że bylibyśmy jedynym duetem (matka+syn), więc cóż, musiałam się oddalić ;) Do zajęć musieliśmy wcześniej przygotować tekturę (kartony), nożyczki, pędzle, wodę do farb, białą i czarną farbę plakatową lub akrylową, sznurek lub włóczka — po rozmowie o książce i ważnych tematach w niej poruszanych (tolerancja, akceptacja, tożsamość itp) uczestnicy robili zebry.

Dryfując na obrzeżach i mocno nadstawiając ucha, zrobiłam kilka fotek ku pamięci i dla tej pandemiczno-online'owej pamięci je tu wrzucam. I dodam jeszcze, że nasz Lucek, choć nie był zapisany, bardzo aktywnie uczestniczył w zajęciach, co widać na zdjęciach :)


Warsztaty w Zachęcie TU
O książce TORO TU














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...