Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

sobota, 14 września 2019

Tatulczyk Moniuszko, Katarzyna Huzar-Czub, il. Marta Ruszkowska

W tym roku obchodzimy Rok Moniuszkowski (z okazji rocznicy 200 urodzin kompozytora), dlatego też o słynnym kompozytorze i ojcu polskiej opery mówiło się i mówi sporo, i dużo pisało i pisze.

Ucieszyłam się, że na tej fali na rynku pojawiła się także książka dla najmłodszych czytelników. I powiedzieć sobie trzeba, że jest bardzo starannie wydana i świetnie zilustrowana przez Martę Ruszkowską (bardzo lubię jej ilustracje w „Warszawiakach").
Ilustracje w „Tatulczyku” są ciekawe, zadziorne i z humorem. Lekka kreska, stonowane kolory — miło się ogląda, tym bardziej że ilustratorce udało się oddać ducha czasów, w których żył Moniuszko w sposób jednocześnie i nowoczesny i nawiązujący do klimatu tamtego okresu.

Jednak jak się zacznie czytać, to czegoś brakuje. Treści.

Jest banalnie. Dużo tu słów, jednak niewiele z nich wynika poza przegadanymi wersami i ciężkimi rymami. Z tego potoku wyłowimy fakt, że Moniuszko od dziecka uwielbiał grać na fortepianie, że był patriotą (przyszło mu żyć w czasach, kiedy Polski nie było na mapie), że napisał „Halkę”, a wcześniej zakochał się i ożenił z pewną Olą, z którą doczekał się dziesięciorga dzieci, które kochał (stąd ten tatulczyk).

Nie liczyłam na szczegółową biografię, bo to książka dla dzieci, ale spodziewałam się czegoś, co zaintryguje, co zapadnie w pamięć, sprawi, że ten pan z postumentu stanie się bliższy, ciekawszy dla młodych czytelników, że coś o nim będą mogły powiedzieć, a może i zechcą posłuchać jego kompozycji.


Tatulczyk Moniuszko,
Autor: Katarzyna Huzar – Czub
Ilustracje: Marta Ruszkowska
Wydawnictwo:  Polskie Wydawnictwo Muzyczne (małe PWM)
 2019,
stron 24,
format 21 cm x 21 cm,
oprawa twarda,
cena 25 zł,
wiek: 3+
wiek







niedziela, 8 września 2019

Morze, w którym można się zakochać, czyli o naszych wakacjach słów kilka i jeszcze więcej zdjęć




Znaleźć nad naszym morzem puste plaże i miejsca, gdzie nie ma tłoku to sztuka. W ogóle znaleźć takie miejsca w Polsce — odludne, ciche, sielskie... Na uboczu albo z dala. W środku lasu albo gdzieś za najmniejszą wsią. Miejsca, których nie ma na szlaku turystycznych atrakcji polecanych w przewodnikach. I choć co roku składam broń i w okolicach maja ogłaszam, że tym razem, w tym roku, nic nie znajdę, bo nie mam siły przedzierać się przez setki ogłoszeń o domkach na osiedlach domków, gdzie ludź w ludź, okno w okno, drzwi w drzwi — to jednak jakoś się udaje.

Ten wpis jest po to, by tradycji stało się zadość — co roku piszę o takich perełkach, naszych wakacjach pod prąd, bo niewpisujących się w ogólne trendy wyjazdów za granicę z biurami podróży, all inclusive, do hoteli z basenami i tłumem turystów. I staram się fotograficznie pokazać, że i u nas bywa pięknie!


W tym roku, po kilku latach, po Podlasiu i Bieszczadach, zatęskniliśmy za Bałtykiem. Za wiatrem we włosach i piaskiem pod stopami, za spienionymi falami, szumem i długaśnymi spacerami po plaży w poszukiwaniu muszli, kamieni, bursztynów...

Jak morze to zachodniopomorskie


Zachodniopomorskie to nasz morski kierunek od lat. Tym razem pojechaliśmy dalej niż zwykle, między Kołobrzeg a Koszalin, za maleńką wioskę, gdzie trzy domy na krzyż, a wokół pola, łąki, drzewa, cisza i spokój. I tylko wiatraki na horyzoncie przypominają, że cywilizacja jest blisko. Do morza nieprzyzwoicie blisko i wokół trochę ścieżek rowerowych, którymi można jechać wzdłuż wybrzeża.
Samochód głównie stał, bo my jeździliśmy na rowerach. Nasze wypady nie były dalekie, ale za to zwyczajnie przyjemne.

Nasz przepis na wypoczynek 


Rowery, ponton, latawiec, walizka książek, kilka sprawdzonych gier, bule, badminton plus domek 500 metrów od plaży, hamak, widok na łąkę, odwiedzaną przez sarny i jeż zaglądający co wieczór na nasz teren...

Domek. Koniecznie z tarasem, koniecznie z zielonym terenem wokół i widokiem po horyzont.
Śniadania, obiady i kolacje na tarasie, bieganie na bosaka po trawie, pierwsza kawa raniutko wypijana na schodach tarasu. Wędrówki nad morze o różnych porach dnia, rano, w południe, wieczorem, całą ekipą albo w podgrupach

Rzadkie wypady do cywilizacji (jedna wyprawa wzdłuż wybrzeża - z córką dotarłyśmy na rowerach do Chłopów, które nas rozczarowały, wesołe miasteczko w Ustroniu, latarnia morska w Gąskach i niezwykłe Ogrody Hortulus w Dobrzycy). I tak przez dwa tygodnie. Mało, ale odpocząć się da.

Puste plaże. Mnóstwo kamieni. Kamienie na plaży, kamienie w morzu. Śniły mi się, bo godzinami wędrowaliśmy zgięciu w pół wyszukując tych niezwykłych, pięknych, innych. Mokre kusiły głębią kolorów, plamami, zygzakami, po wyschnięciu zmieniały się w zwyczajne, podobne do innych. Ale udawało nam się i znajdować takie, które czy mokre, czy suche zachwycały. Cały taras zasypany był naszymi znaleziskami, Antek nadawał im imiona, które czarowały mnie swoim urokiem np. kamień miliona innych kamieni, galaktyczny piasek, ale też kiwi, zielonek.... Przed wyjazdem mieliśmy twardy orzech do zgryzienia wybierając te, które miały z nami wrócić do domu. I tak zabraliśmy cały wór,

Na plaży budowaliśmy zagrody, twierdze z fos i wieżyczkami, grody otoczone płotami z patyków i zasiekami, mostami zwodzonymi i bramami,.. Ptasie królestwa i kamienne krainy. Na drugi dzień biegliśmy sprawdzić, co z nich zostało. Czasem zabierało je morze, a czasem stały wysmagane wiatrem, z obsypującym się piaskiem, nieco mniejsze, mniej realne, jakby odchodziły gdzieś do innego, przenikającego się z naszym, świata...

Zresetowaliśmy głowy i jak zwykle powiedzieliśmy sobie, że kiedyś tu wrócimy. ale pewnie nie wrócimy, bo tyle jeszcze miejsc nieodkrytych...

***
O Ogrodach Hortulus pisałam już tu:
https://www.makiwgiverny.pl/2019/08/ogrody-tematyczne-hortulus-w-dobrzycy.html

https://www.makiwgiverny.pl/2019/08/ogrody-hortulus-spectabilis-w-dobrzycy.html
























czwartek, 29 sierpnia 2019

Kumpel — wrześniowy numer już w kioskach!



W kioskach kolejny numer z Makową polecajką książkową. Co wybraliśmy? Niezwykłą książkę, inspirującą do działania na rzecz innych. Małe, drobne gesty mogą mieć siłę lawiny — warto o tym pamiętać, kiedy myślimy, że coś się nie uda, że się nie opłaca, że nie warto, bo to i tak nic nie zmieni. Że zmieni — pokazują opowieści zebrane w książce Karoliny Grabarczyk z ilustracjami Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej.

„I ty możesz zmienić świat”  (wyd. Media Rodzina) to książka, która może wydawać się wtórna — kolejne biografie w zalewie biografii dla dzieci.Ale wtórna nie jest, bo nie prezentuje historii znanych na świecie i cenionych wielkich dorosłych np. podróżników, pisarzy, naukowców czy malarzy, tylko dzieci! Dzieci, które dostrzegły coś, co wymaga naprawienia i wzięły sprawy we własne ręce... Warto poznać bohaterów 42 opowieści, zobaczyć, z czym się mierzyli i w jaki sposób zmienili świat na lepszy.

O książce pisałam już na Makach (tu - KLIK), a także o kreatywnych warsztatach dla dzieci, prowadzonych przez autorki (tu - KLIK).

Nasze zdjęcie: fot. Monika Grudniewska (migawkiwspomnien.com).









A co we wrześniowym „KUMPLU"?



Dużo interesujących tematów i rozkładówek.

Są tu ciekawostki ze świata przyrody. Tym razem czytelnicy dowiedzą się, w jaki sposób zwierzęta uczą się funkcjonowania w swoim środowisku i zdobywania jedzenia (wiecie, że surykatki polują na skorpiony, co jest dla maluchów niebezpieczne, jeśli źle się za to zabiorą) i ciekawe newsy ze świata ptaków (m.in. tych odlatujących do ciepłych krajów albo przylatujących do nas na zimę). Dzieci dowiedzą się, skąd się bierze tęcza, dlaczego powstaje tylko po deszczu i czy można zobaczyć kilka tęczy jednocześnie?

W ramach cyklu „Podróżuję z Kumplem” przeniesiemy się do Indii i zdobędziemy informacje o ludności tego kraju, ważnych miastach i budynkach, dowiemy się, dlaczego krowy uważa się tu za święte, po co chłopcom turbany i poznamy kilka innych ciekawostek (np. dlaczego i po co kobiety rysują sobie kropki na czole).

W cykl „Poznaję Poloniki” przedstawia Mariana Walentynowicza, rysownika, architekta, pisarza i prekursora komiksu w Polsce (to on ilustrował "Koziołka Maatołka" Kornela Makuszyńskiego).

Dzieci znajdą w "Kumplu" wiele konkursów i stron do rysowania i pisania, a także „Trzecioteścik” — rozwiązując go, sprawdzą swoją szkolną wiedzę i utrwalą informację. W cześci poświęconej wiedzy szkolnej można też utrwalić pisownię z "nie".

Miłośnicy komiksów spotkają się na łamach magazynu z Adą i jej kumplami, a budujący z „Kumplem” lokomotywę — kolejny wagon do wycięcia i złożenia.







wtorek, 20 sierpnia 2019

Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać, Nadia Terranova, il. Ofra Amit











Noszę się z tą książką, tu i tam. Wożę, otwieram, czytam, odkładam. By znowu zerknąć. Pomyśleć. Popatrzeć. Piękne wydanie, dla koneserów.

O Brunie Schulzu dzieciom. Trudne zadanie, ale dlaczego nie? Przesiąknięta melancholią, oniryczna opowieść o jednym z geniuszy pióra. Drobnym i niepozornym człowieku, do tego niezwykle skrytym, który całe swoje życie zmagał się z kompleksami, obsesjami, słabościami, życiową niemocą... Odludku, samotniku, odmieńcu. Pisarzu, który najlepiej czuł się w Drohobyczu, małym, dusznym i magicznym, gdzie dotykał czasu, widział barwy i przenikające się światy. Brunie, który sztuce oddał serce i którego zabrakło mu już dla ludzi.

Metafizyka, mistycyzm, słowo.

Bruno Schulz: jeden z najciekawszych polskich prozaików XX wieku (żydowskiego pochodzenia), ale też malarz, rysownik i grafik (Xięga bałwochwalcza), autor „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod klepsydrą". Mistrz epistolografii: napisał setki listów, które same w sobie były już literaturą. Korespondował z Zofią Nałkowską, Witkacym i wieloma kobietami, które go fascynowały.

Bruno z obrazem ojca pod powiekami, ojca, który wywarł ogromny wpływ na jego życie i twórczość. Ojca, którego odejście tak wiele zmieniło w życiu pisarza i malarza, który musiał stać się głową rodziny i utrzymać matkę, siostrę, kuzynkę (nie było to proste, ani w czasach przedwojennych, ani w czasie wojny). Jak ważną był postacią dla Bruna, świadczą jego utwory.

Opowieść włoskiej pisarki Nadii Terranovej i izraelskiej ilustratorki Ofry Amit koncentruje się na emocjach, ważnych postaciach i kilku przełomowych/symbolicznych wydarzeniach z życia Bruna, podanych w niezwykle sugestywny, poetycki sposób (jednak nie opiera się ściśle na biografii, trochę tu domysłów, trochę zmyśleń). Można obracać w rękach każde słowo i przyglądać mu się z każdej strony, zdzierać warstwy, szukać nowych sensów — bardzo wpisuje się ta opowieść w schulzowski klimat — metaforyczny, gęsty, depresyjny i pełen ukrytych znaczeń.

Jest tu przede wszystkim ojciec, właściciel sklepu bławatnego — naczelna postać; oś, wokół której, wiruje świat; który pod różnymi postaciami jest przy Brunie. Widzimy chłopca, żyjącego w świecie pół realnym pół fantastycznym, te światy przenikają się, kotłują w głowie. Brak poczucia bezpieczeństwa, osamotnienie, wyobcowanie. Dramatyczne czekanie na ojca, który nie wraca ani po swojej śmierci, ani nie przynosi ukojenia w czasie wojny. Powtarzający się motyw:

Daremnie.
Bez powodzenia.
Na próżno.

Pojawia się służąca Adela, nadchodzą naziści w ciężkich buciorach. Odkrycie pasji do rysowania i uwielbienia dla słowa — sztuka, która daje azyl. Światło, które czasem się tylko tli, a czasem rozświetla największe mroki. Trudny czas życia w getcie i śmierć z rąk okupanta. Śmierć, która przyniosła kres i wyzwolenie, która nie zabiła, a sprawiła, że Bruno zniknął, uciekł, przechytrzył złych. Bo jak ojciec opanował sztukę latania.

Ilustracje w stonowanej, ciepłej  kolorystyce idealnie wpisują się w klimat książki i samą twórczość pisarza — baśniowe, czasem przerysowane, z pogranicza jawy i snu.

To książka dla dorosłych i zdecydowanie dzieci starszych. Siedem lat według mnie to za mało, by ją przeniknąć, zrozumieć, by dać się poruszyć. Starszym pokazujcie, czytajcie razem, rozmawiajcie.


Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać,
Nadia Terranova,
il. Ofra Amit
Tłumaczenie: Joanna Wajs
Wydawnictwo: Format, 2016,
stron: 44,
wymiary: 210 x 303 mm,
cena 35,91 zł
wiek: 7+

Ksiażkę można kupić na stronie grupy wydawniczej tusieczyta.pl, zrzeszającej cztery wydawnictwa Albus, Buka, Format i Tako.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...