Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

piątek, 28 czerwca 2019

8 książek o sztuce dla dzieci, które polecam





O niektórych z tych książek pisałam już na Makach, inne prezentuję tu po raz pierwszy (kiedyś chciałabym napisać o nich więcej). W tym zbiorczym tekście chce je pokazać razem, bo uważam, że warto je znać, a najlepiej mieć wszystkie pod ręką, w pakiecie. Szczególnie, jeśli zależy Wam na wprowadzeniu dzieci w kreatywny świat sztuki i historii malarstwa. Niektóre z tych książek są już trudno dostępne, ale większość jest w sprzedaży. Polecam wszystkie!

Sztuka ma ogromny wpływ na postrzeganie świata, zmienia horyzonty i myślenie, ubogaca. Dzieci ze swoją wrażliwością mają w sobie ogromną otwartość na sztukę i potrafią odbierać ją w zaskakujący sposób, chłoną ją z ciekawością i nie boją się pytać, nie boją się dzielić swoimi spostrzeżeniami. Warto wykorzystać ten czas i wprowadzić je dalej w świat wielkich dzieł i malarstwa.





Piękno i sztuka. Co to takiego?








Czasem sztuka onieśmiela. Wydaje nam się, że się na niej nie znamy, więc wolimy milczeć. Patrzę i widzę. Ale co widzę? Czy to, co mi się wydaje, tak najprościej, czy może to, co widzę, nie jest tym, czym mi się wydaje? Czy to, co czuję, liczy się, czy nie? Czy interpretacji dzieła może być wiele, czy tylko ta jedna jest słuszna? Czy żeby móc się wypowiadać, trzeba znać kontekst powstania dzieła, czy wystarczy samo dzieło? Pytań może być wiele, zadają je dorośli, ale pytania stawiają też dzieci.

Sztuka pobudza myśli, często leci z nimi gdzieś hen, w dal. Pytanie rodzi pytanie, a odpowiedzi może być wiele. Z zafascynowaniem czytałam „Piękni i sztukę” - ta książka pokazuje, że nie ma złych pytań i nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Uczy myślenia i drążenia, zastanawiania się. Pokazuje, że każdy temat ma wiele odcieni i można go „ugryźć” z wielu stron.

Podoba mi się graficznie — dowcipne ilustracje dodają jej lekkości i wizualnie, po otwarciu przypomina segregator z zakładkami, a każda z nich przenosi czytelnika, do bloku tematycznego: uniwersalność (Czy wszyscy tak samo pojmujemy piękno?), kryteria (Co jest piękne? Kto jest piękny?), zrozumienie (Czy powinieneś rozumieć piękno?), artysta (Czy każdy z nas jest artystą?), wolność (Czy artysta jest wolny, kiedy tworzy?), i użyteczność (Do czego służy sztuka?).

Do wspólnego czytania, zastanawiania się i rozmawiania.

Piękno i sztuka, co to takiego?
Oscar Brenifier
il.  Rémi Courgeon
tłum. Magdalena Kamińska-Maurugeon,
wyd. Zakamarki, 2016
wymiary 18 x 23,5 cm
półtwarda oprawa
96 stron,
wiek 6+





Bardzo ilustrowana historia malarstwa

Historia sztuki w pigułce, od malarstwa jaskiniowego po sztukę współczesną. Epoki, style, nazwiska, dzieła, ciekawostki, Mnóstwo informacji o malarzach i czasach, w których tworzyli, i o samych dziełach, które trzeba znać, bo są wyznacznikami czasów, trendów, stylów. Absolutny kanon. Jasno, przystępnie napisany tekst — naprawdę dużo się można dowiedzieć i ułożyć wiedzę chronologicznie w głowie, plus komiksowe ilustracje i oczywiście obrazy, obrazy, obrazy....

Bardzo ilustrowana historia malarstwa,
Abigail Wheatley,
wyd. Papilon, 2008
Stron 96,
oprawa miękka,
cena 19.99 zł.






Sztuka nie tylko dla dzieci


Kontekst historyczny, świadomość stylów, kierunków malarskich itd. są ogromnie ważne — dają szerszą wiedzę, wprowadzają ład i ciągłość. Czy żeby być odbiorcą sztuki, nie wystarczą oczy, wrażliwość i chęć szukania odpowiedzi na pytania, pojawiające się w trakcie odbioru? Patrzenie, wyciąganie wniosków z tego, co widać i przefiltrowanie obrazu przez swoje emocje, wrażliwość to mało? Wcale nie! Wystarczy się odważyć, zaufać intuicji i wierzyć, że nie ma głupich pytań.

Książka „Sztuka nie tylko dla dzieci” uczy dobrego podejścia do dzieła, patrzenia i analizowania — co widzisz, dlaczego to tu jest, co to znaczy, co jest ważne? 30 rozdziałów i 32 autorów. Obrazy, rzeźby, fotografie, grafiki. Książka pomaga zrozumieć znaczenie koloru, formy, struktur. Pokazuje, że sztuką można się bawić, czasem traktować jak łamigłówkę. Nie ma tu długaśnych biografii, biografii nie ma, szczerze mówiąc, wcale — są za to konkretne obrazy i dzieła znanych i mniej znanych. Klasycy występują tu obok awangardzistów i performerów, pejzażyści obok rzeźbiarzy czy fotografów.

O książce pisałam TU.


Sztuka nie tylko dla dzieci,
tłum. Barbara Kęsek,
wyd. Znak, 2006,
oprawa twarda.

Zwierzyniec. Okazy wybrane




Mały format, a jaka zawartość! Po otwarciu tej książki przenosimy się i do lasu/na łąkę i do muzeum w jednym czasie. Prawie 250 stron z fauną, ale ujarzmioną wizją i pędzlem/dłutem artysty. Zwierzęta — konie, ptaki, krowy, zające, psy, koty... Dzikie i oswojone, malowane, rzeźbione, tkane, wycinane...
„Zwierzyniec. Okazy wybrane” to zbiór obrazów, rzeźb, arrasów, rycin, fotografii czy ilustracji mistrzów powstałych w ostatnich stuleciach. Mały fragment, cząstka oddająca ludzki związek i zachwyt nad naturą. Sztuka przez duże S — prezentowane tu dzieła można oglądać „na żywo” w polskich muzeach, dysponujących bogatymi zbiorami dzieł m.in. Chełmońskiego, Boznańskiej, Grottgera, Matejki, Tarasewicza, Fałata (długo można wymieniać!), czy Biblioteki Narodowej, także prywatnych archiwów i zasobów wydawnictw (znajdziecie tu ilustracje m.in. Mirosława Pokory, Marii Orłowskiej-Gabryś, Józefa Wilkonia).

Strony wypełnione sztuką, bardzo różnorodną, a w tej różnorodności — stylów i zwierząt — jaka siła! Oglądanie wywołuje zachwyt, ciekawość, zadziwienie. Jak można patrzeć i widzieć. Ten sam temat, a tak wiele głosów. To wspaniała okazja do podziwiania dzieł sztuki, obcowania z nimi. Ten album to gratka dla tych, którzy mają daleko do muzeów i dla tych, którzy w domowym zaciszu lubią delektować się pięknem i  obrazami natury. Rzecz dla dzieci i dorosłych.

O "Zwierzyńcu" więcej pisałam TU (klik)

Zwierzyniec. Okazy wybrane
tekst: Maciej Byliniak,
oprac. graf.: Ewa Stiasny,
współpraca: Karolina Grabarczyk-Chochołek,
wydawcy: Międzynarodowe Centrum Kultury i Wydawnictwo Dwie Siostry,
wymiary:18 x 14,50 cm,
oprawa twarda,
stron 256,
cena 42 zł,
wiek 6+






Historie Mona Lisy





Książa to zapis rozmowy między ojcem a córką i ich wędrówka — niczym po muzeum — od obrazu do obrazu. Ojciec pokazuje dziewczynie obrazy Mona Lizy namalowane przez różnych artystów z różnych lat i reprezentujących różne nurty artystyczne. Przy okazji dzieli się z nią różnymi ciekawostkami z życia malarzy i pytaniami zmusza do wnikliwszego przyjrzenia się poszczególnym dziełom, tak by wyłapać cechy charakterystyczne dla danego kierunku w malarstwie.

W bardzo prosty sposób tłumaczy filozofię wyznawaną przez artystów, to, czym się kierowali, tworząc swoje obrazy (a i jego słuchaczka wspaniale otwiera się na sztukę, łączy fakty, kojarzy, umie dostrzec to, co najistotniejsze). Dlaczego sposób malowania na przestrzeni lat tak bardzo się zmienia, czy dzięki pojawieniu się aparatów fotograficznych i fotografii artyście nie chcą już malować tego, co da się uchwycić na zdjęciu? Czy abstrakcja to pójście na żywioł, czy coś za nią stoi? W jaki sposób artyści wyrażali swój bunt, niezgodę na rzeczywistość? Kto malował oczami, kto sercem, a kto mózgiem? Jak odbierać, czytać obrazy?

O książce pisałam TU.

Historie Mona Lizy,
obrazy i tekst Piotr Barsony, 
wyd. Muchomor, 2015
Tłumacz: Jolanta Kozłowska, Joanna Woyciechowska,
Stron 56,
Format: 24 x 34 cm,
Oprawa: Twarda,
cena 36 zł,
wiek: 10 +



Wielka księga portretów zwierząt



Można potraktować tę książkę jako żart, ukazanie wielkich dzieł sztuki z przymrrużeniem oka i ćwiczenie pamięci — która z prezentowanych przez Svjetlana Junakovića reprodukcji nawiązuje do którego dzieła europejskich malarzy — Van Eycka, Durera, Leonarda da Vinci, a może Tycjana, Vermeera van Delft, Rembrandta czy Davida? Oryginały nie są tu zaprezentowane, więc żeby je obejrzeć, trzeba sięgnąć po inne albumy (to wyszukiwanie i porównywanie może być atrakcyjną formą edukacji dziecka).

Zwierzęta m.in. pingwin, lew, hipopotam, nosorożec, żaba, owca i wiele, wiele innych ukazane w poważnych, ciemnych sceneriach, charakterystycznych dla malarstwa flamandzkiego i włoskiego mają w sobie dużo powagi i dostojeństwa. To też ukłon w stronę i docenienie ich obecności i piękna, który ma szczególną wymowę we współczesnych czasach, czasach zmiany, kiedy trwa zażarta walka o prawa zwierząt.

To naprawdę niezwykła galeria osobowości, rodzaj gry z czytelnikiem, która bardzo mi się podoba.

Wielka księga portretów zwierząt
Svjetlan Junaković,
Kolekcja OQO
wyd. Tako,
oprawa twarda,
stron 44,
format 24 x 34,
cena 45 zł,
wiek od 7 lat.

Do kupienia na stronie grupy wydawniczej tusieczyta.pl



Zróbmy sobie arcydziełko









Po przeczytaniu tych wszystkich książek, które zaprezentowałam, czas na własną twórczość. Z tą książką nuda dzieciom nie grozi — nie tylko porysują, powypełniają, ale i na moment staną się mistrzem jak Leonardo da Vinci, Picasso, Van Gogh, Matisse, czy Jackson Pollock i Andy’ego Warhol.
Książka do ćwiczenia ręki, do ćwiczenia głowy, do bazgrolenia, kto tego nie lubi! Rozwija wyobraźnię i kreatywność, jest dobrym sposobem na chwile, kiedy nie wiadomo co robić, a coś by się porobiło. Przy okazji wykonywania poleceń (bardzo różnych od zabawnych, przez odtwórcze po zmuszające do błyśnięcia własną inwencją) przyswaja się też informacje z historii sztuki — autorka przemyca podstawową wiedzę dotyczącą ww. twórców i ich dzieł, a także prezentuje wiele technik rysowania, malowania, tworzenia i zachęca do zabawy nimi. Jest tu i frotaż, kolaż, malowanie palcami, malowanie plamami tuszu, rysowanie gumką, eksperymenty kolorystyczne, badanie cieni, robienie pocztówek, komiksów.

Zróbmy sobie arcydziełko,
Marion Deuchars,
wyd. Dwie Siostry,
wymiary 20,50 x 28,80 cm,
oprawa miękka ze skrzydełkami
stron 224,
cena 39,90 zł
wiek: 7+



Bałwan w lodówce



Sztuka współczesna jest wymagająca — uczy myśleć, szukać przyczyn i kontekstów. Zamiast pytać „po co to”, fajnie zapytać „dlaczego i jak"? Jeśli ma się rodzica pracującego w galerii (jak Bartek i Matylda) o sztukę ociera się na co dzień, wydaje się, że zrozumienie jej jest prostsze. Jednak warto zdać sobie sprawę, że sztuką może być nawet spacer po dworze — a to, co rejestrujemy okiem, idąc przed siebie — niezwykłym filmem, który wyświetla się tylko dla nas i w tej chwili. Ta książka ułatwia znalezienie klucza i przestrzeni do poznawania sztuki nowoczesnej, przybliża ją i pokazuje, że interpretować można ją bez fakultetów i tytułów.
Książka napisana jest w sposób przystępny dla młodych czytelników i z humorem (do tego jest świetnie zilustrowana). Składa się z 10 rozdziałów — każdy poświęcony innemu artyście i jego twórczości. Poznamy Anetę Grzeszykowską, Władysława Hasiora, Marine Abramowić i Ulaya, Edwarda Krasińskiego, Romana Opałkę, Oskara Dawickiego czy Julitę Wójcik, którzy wyprowadzili sztukę z ram i muzeów na ulicę. Sztuką może być obieranie ziemniaków, czy budowanie kryjówki z koców — dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w książce.
Do książki dołączone są scenariusze zajęć, co czyni ją niezwykle pomocną w opracowywaniu zajęć edukacyjnych dla dzieci.


Bałwan w lodówce,
Łukasz Gorczycz,
il. Krzysztof Gawronkiewicz,
wyd.  Fundacja Sztuki Polskiej ING
wymiary 21,50 x 26 cm
oprawa twarda
stron 128,
cena 40 zł.


środa, 26 czerwca 2019

Droga na górę, Marianne Dubuc




Mądra i pełna liryzmu opowieść o przyjaźni, trosce i urodzie życia i świata, który nas otacza. Literacki prozak, który sprawia, że po przeczytaniu i obejrzeniu (ilustracje są piękne!) uśmiechamy się do siebie i innych. Bo życzliwość jest zaraźliwa — kiedy się na nią trafi, odruchowo podaje się dalej. „Droga na górę” bardzo subtelnie opowiada też o odchodzeniu i o tym, co po nas pozostaje, jak mimo fizycznej nieobecności nadal trwamy w myślach i życiu bliskich.

Pani Borsukowa co niedzielę wychodziła z domu i wędrowała na szczyt góry, która nazywała się Słodka Bułeczka. Idąc, spotykała sąsiadów i zwierzęta zamieszkujące różne rejony góry. A to ucięła krótką pogawędkę z ptakiem Fryderykiem, a to nazbierała grzybów dla lisa Aleksandra, czy pomogła żółwiowi w tarapatach. Bo pani Borsukowa już taka była, że nikogo nie zostawiała w potrzebie, dla każdego miała miłe słowo i zawsze wyczuwała, kiedy jej pomoc jest niezbędna.

W czasie jednego z niedzielnych spacerów zauważyła, że ktoś obserwuje ją zza krzaków, mały kotek Lulek. Borsukowa podzieliła się z nim drugim śniadaniem i — wyczuwając chęć przyłączenia się do niej — zaprosiła na wspólny spacer. Kotek potrzebował pomocy i zachęty, bo choć marzył o spojrzeniu na świat z góry — bardzo bał się tam wejść, był przecież taki malutki. Udało się, zdobyli razem górę i o tego czasu co niedzielę wędrowali razem, rozmawiając i pomagając innym.

Spacery to czas na rozmowy i milczenie, czas, który oswaja i zbliża. Biało-rudy maluch chłonął świat widziany oczami swojej towarzyszki i cały czas się od niej uczył, także tego najważniejszego, że zawsze warto zatrzymać się na trasie, by pomóc innym.

A kiedy przyszedł kres wspólnych wędrówek — stara Borsukowa nie miała już na nie siły — stał się jej oczami i rękami — wędrował na górę, a potem opowiadał jej, co widział, robił, kogo spotkał i przynosił pamiątki z wędrówki na szczyt Słodkiej Bułeczki. I tak jak Borsukowa, dostrzegał innych i zachwycał się światem. A pewnego dnia, zobaczył, że ktoś go obserwuje...

Piękne, bardzo subtelne i delikatne ilustracje idealnie współgrają z tekstem, podkreślając jego urodę, prostotę i lekkość.
Marianne Dubuc jest autorką kilkunastu książek dla dzieci m.in. "Lew i ptak" i "Przed moim domem", czy cyklu "Lusia i przyjaciele". "Droga na górę" zdobyła  już kilka nagród w Kanadzie i została przetłumaczona na język angielski, włoski, niemiecki, koreański, chiński, czeski, słowacki i japoński.


Droga na górę,
Marianne Dubuc,
przekład Justyna Bednarek
wyd. Wytwórnia, 2019,
oprawa twarda,
wymiary 17 x 22 cm
stron 76,
cena 39 zł,
wiek: 4+.











niedziela, 23 czerwca 2019

Słoniątko, Adam Jaromir, il. Gabriela Cichowska


Króciutka historyjka o byciu innym i o tym, że warto szukać swojej drogi, zamiast na siłę starać się dopasować do reszty. Warto znaleźć w sobie odwagę i zaryzykować. A nic tak nie uczy i nie wzbogaca jak podróże... „Słoniątko” to taka opowiastka z drogi, z podróży. Z happy endem.

Maleńkie słoniątko „[...] było dziwne. Zdecydowanie za małe, tyćkę za białe i w ogóle jakieś inne. Ani nie trąbiło, ani nie kąpało się w błotku. I ciągle psuło innym zabawę, wołając to »Ostrożnie, bo upadnę!«, to »Zaczekajcie, nie tak szybko!« [...]”

Nie czuło się dobrze z grupą innych słoni i inne słonie nie czuły się dobrze z nim. Postanowiło więc odejść, ale nie w siną dal, tylko do portu w Mombasie. I tu rozpoczyna się przygoda małego bohatera, który nie ma pieniędzy, tylko pięć orzeszków makadamiowych — rusza w podróż przez morza i oceany. Do Amsterdamu (jeden orzeszek, drugi orzeszek za lukrowaną drożdżówkę i ozdobny, szlifowany diamencik), stąd dalej, do Miśni w Saksonii (trzeci orzeszek), by trafić przed sklep na podzamczu (czwarty orzeszek). [...] Czyżby tu miał być koniec? [...] - zastanawia się słoniątko. Otwiera drzwi i wchodzi do środka, gdzie czeka na niego niespodzianka. Bo i przemiła, zachwycająca się nim sprzedawczyni (och, jak słoniątko jest zdziwione, że komuś się podoba), a na półkach całe mnóstwo małych porcelanowych słoników, takich jak on!

Słoniątko znalazło akceptację i towarzyszy, którzy go rozumieją. Ostatni orzeszek trafia do właścicielki sklepu i nie jest zapłatą, a podziękowaniem. Choć maleńkie nie bało się zaryzykować, a ryzyko się opłaciło.

„Słoniątko” wyróżnia się nie tylko wymiarami. Uwagę zwracają ilustracje. Oszczędne w kolorach, zaskakują prostotą, lekkością i wdziękiem — warto wiedzieć, że to debiut ilustracyjny Gabrieli Cichowskiej, uhonorowany nagrodą Opera Prima na Międzynarodowych Targach Książki w Bolonii (2009). Ciekawy początek pięknie rozwijającej się ilustracyjnej drogi Gabrieli Cichowskiej - od "Ostatniego przedstawienia panny Esterki", a potem "Zguby Michałka" jestem wielbicielką jej talentu, wrażliwości, sposobu patrzenia i pomysłowości w kreowaniu dziecięcego świata w literaturze. Podoba mi się, że małego odbiorcę traktuje poważnie - jak to mówi Józef Wilkoń "bez szczebiotania".


Słoniątko,
Adam Jaromir,
il. Gabriela Cichowska,
wyd. Muchomor, 2010
strony 32,
oprawa twarda,
wymiary 324 x 12 x 325 mm,
wiek: 3 +.








czwartek, 20 czerwca 2019

Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba, Przemysław Wechterowicz, il. Gabriela Cichowska




Pochwała literatury, która otwiera przed czytelnikiem drzwi do różnych światów. Daje skrzydła i pozwala latać, daleko i wysoko w głąb siebie i swoich emocji, na zawołanie przywołuje radość i smutek, wprowadza w zadumę albo euforię...


Niedźwiedź znajduje książkę. Przedmiot, który obco pachnie i dziwnie wygląda. Ciekawość nie pozwala mu go odrzucić — ogląda i zagląda, wreszcie uczy się rozszyfrowywać to, co w środku. Czyta. A potem, wiedziony już znajomym zapachem, wykopuje kufer pełen skarbów. Kufer, w którym ukryte są inne książki, dużo książek!

Niedźwiedź uwielbia świat opowieści i literatury, tak bardzo, że pragnie się swoją pasją dzielić z innymi, jednak ci inni są głusi na słowa. Nie chcą nauczyć się czytać, nie chcą nawet słuchać. Niedźwiedź, osamotniony w swojej fascynacji, traci już nadzieję na poznanie kogoś, z kim będzie mógł dzielić się tym, co mu najbliższe i wtedy właśnie spotyka Królika, swoją bratnią duszę, słuchacza, który otwiera serce na opowieści. Jest już ich dwóch — co wyniknie z tej niezwykłej przyjaźni?

„Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba” to intrygująca opowieść szkatułkowa — w jednej książce ukryte są inne opowieści i literackie fascynacje bohaterów. Jest tu przejmująca historia małej, dzielnej Rity, która trafia do Królestwa Porzuconych Zabawek, odnajdując tu radość z zabawy i przyjaźń, a potem próbuje ratować ten bajkowy świat przed katastrofą, poszukując zagubionego serca pajacyka... Bajki w bajce trzymają w napięciu, niepokoją i wciągają... Dwa w jednym, a może jeszcze więcej, bo każdy czytelnik wyłowi z tej książki coś dla siebie, inaczej ją odczyta, co innego go zatrzyma. To piękna opowieść o czytaniu, ale i przyjaźni, a może i jeszcze o czymś innym np. słuchaniu siebie i  podążaniu za marzeniami i pasją.

Książka ma moc nie tylko dzięki słowom Przemysława Wechterowicza — ogromne wrażenie robią nieco surowe, minimalistyczne w formie i kolorze ilustracje Gabrieli Cichowskiej, które cudownie niosą tekst, dodając mu melancholii i poezji.

Ilustracje uspokajają i koją, trudno przestać na nie patrzeć. Stonowane kolory lasu i mieszkających w nim zwierząt, jak i same obrazy ilustrujące wydarzeń przenoszą nas do baśniowego świata. Są jak fotografie ze starych albumów — poruszają w czytelniku najczulsze struny i odwołują się do pierwszych wspomnień z dzieciństwa. Niedźwiadek, z którym wędrujemy przez las i który prowadzi nas w literaturę — jest archetypem dziecięcego misia (prezentuje w sobie to, co w misiach kocham, a jego pluszakowato-futerkowatość — wywołuje w nas czułość i chęć zaopiekowania się nim).

Gabriela Cichowska ujęła mnie ilustracjami do „Zguby Michałka”, „Słoniątka” i „Ostatniego przedstawienia panny Esterki” — w każdej z książek zachwyca klimatem, który tworzy z pomocą różnych technik m.in. monotypii, kolażowych wycinanek i szkicu ołówkiem.

Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba,
Przemysław Wechterowicz,
il. Gabriela Cichowska,
wyd. Kinderkulka, 2019
stron 72,
Format  27,5 cm x 24,5 cm,
Oprawa twarda,
wiek od 5 lat,
cena 44.90 zł.













piątek, 14 czerwca 2019

Historie Mona Lizy, Piotr Barsony



Historia sztuki  z roku na rok bardziej mnie wciąga i interesuje. Uwielbiam czytać książki o malarstwie, oglądać albumy, włóczyć się po muzeach i ciągnąć tam ze sobą dzieci (przyznam, że to ostatnie jest coraz trudniejsze — mam wrażenie, że chłopaki traktują te wyjścia jak karę). Jestem laikiem w tej dziedzinie, ale mam szczerą chęć wiedzieć i rozumieć więcej. I książki dla dzieci bardzo się tu mi przydają.


Historia Mona Lizy, Piotr Barsony*


Ta książka jest po prostu świetna! W bardzo przystępny i prosty sposób (do tego niezwykle pomysłowy) wprowadza młodych odbiorców w świat sztuki — historię sztuki współczesnej i nowoczesnej. Po jej przeczytaniu i obejrzeniu naprawdę nie sposób nie wiedzieć, czym charakteryzowały się różne style w malarstwie, skąd się wzięły i dlaczego. Pomysł, aby zaprezentować je za pomocą jednego obrazu — zwala z nóg! Nie mogłam się od tej książki oderwać, przy okazji co chwilę wołając któregoś z chłopaków, żeby coś zobaczył. Zresztą nie musiałam ich za bardzo nawoływać — sami zaglądali mi przez ramię, ściągnięci okrzykami zachwytu albo śmiechem, bo patrząc np. na Mona Lizę „namalowaną” przez Chaima Soutine'a czy Ottona Dixa trudno się nie roześmiać.

Książa to zapis rozmowy między ojcem a córką i ich wędrówka — niczym po muzeum — od obrazu do obrazu. Ojciec pokazuje dziewczynie obrazy Mona Lizy namalowane przez różnych artystów z różnych lat i reprezentujących różne nurty artystyczne. Przy okazji dzieli się z nią różnymi ciekawostkami z życia malarzy i pytaniami zmusza do wnikliwszego przyjrzenia się poszczególnym dziełom, tak by wyłapać cechy charakterystyczne dla danego kierunku w malarstwie.

W bardzo prosty sposób tłumaczy filozofię wyznawaną przez artystów, to, czym się kierowali, tworząc swoje obrazy (a i jego słuchaczka wspaniale otwiera się na sztukę, łączy fakty, kojarzy, umie dostrzec to, co najistotniejsze).  Dlaczego sposób malowania na przestrzeni lat tak bardzo się zmienia, czy dzięki pojawieniu się aparatów fotograficznych i fotografii artyście nie chcą już malować tego, co da się uchwycić na zdjęciu? Czy abstrakcja to pójście na żywioł, czy coś za nią stoi? W jaki sposób artyści wyrażali swój bunt, niezgodę na rzeczywistość? Kto malował oczami, kto sercem, a kto mózgiem? Jak odbierać, czytać obrazy? 


Gdyby dzieciom tak opowiadać o malarstwie  wychowalibyśmy pokolenia ludzi otwartych i wrażliwych na kulturę i sztukę. Nie będę wrzucać cytatów ani fragmentów, choć mnie kusi — cały tekst jest doskonały! Absolutnie to lektura obowiązkowa — dlaczego na plastyce nauczyciele nie wprowadzają jej jako książki pomocniczej? 


Piotr Barsony: malarz, rysownik, architekt, autor tekstów piosenek, komiksów i książek dla dzieci.


Wydawnictwo określiło czytelniczą grupę wiekową: od 10 lat. Ja zapisałabym to tak: od 10 do 100 lat.

***

UWAGA!  Na "Historie Mona Lizy" natknęłam się w bibliotece. Mój kupiony, prywatny egzemplarz właśnie do mnie jedzie, bo ta książka ciągle jest dostępna na rynku!


Historie Mona Lizy,
obrazy i tekst Piotr Barsony,
wyd. Muchomor, 2015
Tłumacz: Jolanta Kozłowska, Joanna Woyciechowska,
Stron 56,
Format: 24 x 34 cm,
Oprawa: Twarda,
cena 36 zł,
wiek: 10 +















środa, 12 czerwca 2019

Eko song, Justyna Stefańczyk


Szukałam książek o tematyce ekologicznej dla dzieci. Kilka mam, jednak potrzebowałam czegoś jeszcze. W odmętach internetu natrafiłam na coś, co mnie zachwyciło. Z niecierpliwością czekałam na zamówioną przesyłkę. I wreszcie jest!

Przepiękne ilustracje, szary papier (bardziej ekologicznie już być nie może, do tego zwróćcie uwagę - książka jest szyta), krótki tekst. Krótki i chwytający za serce mocnym przekazem I prostotą.

„Eko song” to wyliczanka, smutny głos, informujący o zwierzętach, którym grozi wyginięcie. I najpewniej wyginą, jeśli my — ludzie — czegoś nie zrobimy, by zapobiec tej ekologicznej katastrofie.

Delikatne i lekko, jakby od niechcenia malowane ilustracje (cienka kreska i plamy farby) mają w sobie coś przejmującego. Ilustratorka skupia się na szczególe (te ornamentowe liście czy morskie/oceaniczne fale), to co na pierwszym planie sugestywnie malując jako plamę. Całość utrzymana w ciemnej tonacji, przełamywanej jednym czy dwoma kolorami. Piękno tkwi w minimalizmie i prostocie, dlatego wymowa tej malutkiej książki jest ogromna.

Z Ziemi już niebawem może zniknąć wiele zwierząt, nie na drodze ewolucji, tylko przez szkodliwą działalność człowieka. Słonie mogą wyginąć i wieloryby i goryle i morsy i żółwie i motyle i tygrysy i... Lista jest dłuższa, a kończy ją człowiek, triumfalnie zamykając ten żałobny kondukt. Bo człowiek też może wyginąć. Powtarzalność jednej frazy sprawia, że te krótkie zdania zaczynają brzmieć jak pieśń, jak lament. Oryginalny picturebook — inny, przyciągający wzrok i jak każdy song — niosący przesłanie.
Jedyny minus — moim \zdaniem książka mogłaby być odrobinę większa, Zerknijcie sami na zdjęcia. Do książki przy wysyłce dorzucono naklejkę lisa (jak ja lubię lisy!) —  to bohater najnowszej książki Justyny Stefańczyk i prowadzonego przez nią wydawnictwa Dzika Małpa, na które będę miała oko, bo same cudeńka tam wydają!

Książka znalazła się w TOP 10 Book Design Award, COW International Design Festival, Illustration 2018.

Eko song,
Justyna Stefańczyk,
wyd. Dzika Małpa,
wymiary 14 x 14 cm,
Opraw miękka,
Stron 32,
cena 17 zł (do kupienia w sklepie wydawnictwa)










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...