Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

środa, 29 kwietnia 2020

Król i morze, 21 krótkich opowiastek, Heinz Janisch, il. Wolf Erlbruch


Bliżej mi ostatnio do poezji niż powieści. Trudno mi skupić się na dłuższych tekstach, kilka napoczętych książek — doskonałych, smakowitych — leży przy kanapie i czeka. Sięgam, czytam, odkładam, czasem na kilka dni, czasem dłużej. Wyszukuję więc krótszych form, ale nie fastfoodowych, tylko takich, które poruszają, wywołują emocje, mówią do mnie, pokazują kierunek, w który dobrze jest spojrzeć, o czymś przypominają.

Dlatego opowiem Wam o książce, która towarzyszy mi od wielu lat (wydana została 10 lat temu) i od wielu lat wielką przyjemność sprawia mi wracanie do niej. Na chwilę, na jedno spojrzenie, rozdzialik. Przypomniała mi o sobie w czasie kwarantanny, rzuciła się w oczy, sama wpadła w ręce, i tak jest przy mnie od wielu dni. Nigdy nie pokazałam jej na Makach. To niedopatrzenie, ale też i nie przypadek. Bo czasem ciężko trudno jest pisać o czymś, co porusza, ale jest nieuchwytne. Lepiej pomilczeć.

„Król i morze. 21 krótkich opowiastek” to króciuteńkie (a jakże treściwe) opowieści. Mistrzowskie, bo w krótkiej formie zawrzeć tak wiele, to sztuka. Poetycko-filozoficzne rozważania, które trafią do serca ludzi w każdym wieku. Czym innym zachwycą dziecko, czym innym ujmą dorosłego.

W każdej opowieści pojawia Król. Król z koroną, zadartym wysoko nosem i zamkniętymi oczami. Zadufany w sobie, zapatrzony w siebie, wszak jest Królem — nie patrzy, nie słucha. Jest przekonany o swojej nieomylności, wiedzy i władzy. Dopiero w zderzeniu ze zjawiskami, istotami, rzeczami i duchami — dostrzega swoją maleńkość. Nabiera pokory i szacunku. Zaczyna dostrzegać, zaczyna pytać, zaczyna milczeć... A czasem nie ;)

Każdy z nas nosi w sobie Króla i dziecko i dorosły. Każdy z nas dziwi się, czasem smuci, czasem złości i tupie nóżkami, tylko nie każdy potrafi pielęgnować w sobie ciekawość i zdziwienie. Lubie tego Króla!

Tę książkę się smakuje. To rarytas. Takie myślanki-zatrzymanki, myślanki-przystanki. Do przemyślenia, do pogadania, do pofilozofowania. To nie przypadek, że od ponad miesiąca patrzymy na siebie i w siebie zerkamy.

Książkę zilustrował Wolf Erlbruch. Ten od ilustracji do „Kreta, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę” i ten od „Wielkiej piątki”, wreszcie ten, który napisał i zilustrował książkę „Gęś, śmierć i tulipan. Ascetyczne obrazy, stonowane kolory i zaczepny Król jak rysowany ręką dziecka. Nie dajcie się zwieść pozorom, patrzcie głębiej, patrzcie dalej. Kilkoma kreskami oddać tyle emocji i zostawić miejsce dla naszej wyobraźni... Uwielbiam!

Piękne wydanie od papieru, kolorów, po sedno. Im mniej, tym lepiej, tym bardziej.



KRÓL I MORZE.
tekst: Heinz Janisch
ilustracje: Wolf Erlbruch,
przełożyła Maria Borzęcka.
wyd. Hokus-Pokus.
format: 220 x 185 mm,
oprawa twarda.
liczba stron: 48,
cena: 34.90 zł,
wiek: od 5 lat i bez ograniczeń ;)








niedziela, 26 kwietnia 2020

Wilczek, Gerda Wagener, il. Józef Wilkoń


Przy okazji światowego Dnia Książki chciałam pokazać Wam książkę, która jest wznowieniem — po raz pierwszy została w Polsce wydana w 2007 roku i była pierwszą książką wydaną przez wydawnictwo Tatarak (niezły start!), nakład od dawna był wyczerpany (wiem, bo sama polowałam na jeden egzemplarz). A wybrałam ją „na teraz”, bo została zilustrowana przez Józefa Wilkonia.

Już po okładce widać, kto wilczka stworzył, z czyjej wyobraźni on ulepiony, czyją dłonią namalowany. Wilczość w sylwetce, wilczość w spojrzeniu. I żadne tam atrybuty tygrysie, jeżowe czy rybne nie odbierają mu wilczej powagi i dostojeństwa. Wilk to wilk, a już wilk Wilkonia to w ogóle! Wilkoń nie wdzięczy się do odbiorcy, nie umniejsza. nie upraszcza, nie boi się pazurów i czerni. Bardzo to mi się u niego podoba i podoba mi się, że takie obrazy podsuwa dzieciom. Ostrość spojrzenia może budzić grozę, te żółte ślepia, nawet jeśli wiemy, że bohater bardziej niż polować woli hasać z królikami po łące, wcinać szczaw i chlapać się w wodzie tak długo, aż powstanie tęcza!

Opowiastka Gerdy Wagener  jest prosta, ciepła, zabawna, choć dotyka poważnego problemu — akceptacji inności i tolerancji, z którymi ciągle jeszcze mamy problem.

Wilczy rodzice są zatroskani. Ich dzieci to gromadka zdrowych, silnych wilczków, takich, jakie wilczki powinny być. Tylko jeden z nich, choć prezentuje się okazale, nie przejawia wilczych cech i woli zachowywać się nie jak drapieżnik, tylko klasyczny roślinożerca o gołębim sercu. Peace and love! - chciałoby się zawołać, albo dalej „make love, not war!” i choć nasz wilczek nie ma pojęcia o ideologiach i ruchach społecznych, pasuje mi na leśnego hippisa. Przecież słynne „zwierzęta to moi przyjaciele, a ja nie jadam przyjaciół” to jak wyjęte z pyszczka naszego bohatera! Sami rozumiecie, że takie dziecko może martwić wilczych rodziców. Obserwują młodego, a potem z ust udręczonego i przerażonego ojca pada bolesne dla wilczka „Co z ciebie wyrośnie?”

Wilczek jest smutny, tak bardzo mu przykro, że biegnie w las, gdzie pod osłoną ciemności jego dobre serduszko rozpada się na kawałeczki, a z oczu płyną łzy. Na nieszczęśnika natyka się mała myszka, która poruszona niecodziennym zachowaniem i problemem druha, bolejącym nad tym, że jest NIEWŁAŚCIWY, postanawia mu pomóc. Biegnie do zwierząt, które są groźne, drapieżne i kolczaste i znosi młodemu akcesoria, które mają dopomóc mu w staniu się kimś innym. Jaki był efekt tych starań i czy wilk kogokolwiek przestraszył? Odsyłam Was do książki.

Pamiętajcie „dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”!
Jeśli szukacie książki o tolerancji, szacunku do drugiego, wreszcie miłości i akceptacji „Wilczek" jest dla Was! Piękne ilustracje, ważny przekaz, lekka forma — tę książkę naprawdę warto ustawić na dziecięcej półce. Dodam jeszcze, że „Wilczek”, wydany przez szwajcarskie wydawnictwo Bohempress, doczekał się do dzisiaj kilku przekładów i czterech wznowień w samej tylko Szwajcarii. U nas książka otrzymała Nagrodę Honorową Polskiej Sekcji IBBY „Książka Roku 2007”. Wydanie drugie różni się od pierwszego tytułowym napisem — do drugiego namalował je sam Mistrz :)

Wilczek,
Autor: Gerda Wagener,
Ilustracje: Józef Wilkoń,
Tłumaczenie: Monika Lutz,
wydawnictwo Tatarak,
Oprawa: twarda,
Liczba stron: 32,
Format: 20,7 x 29,7 cm,
Wiek: 2-5 lat.








sobota, 18 kwietnia 2020

Mury, Boguś Janiszewski, il. Max Skorwider


Książka doskonała! Całościowo, od koncepcji po wykonanie. Bardzo gorąco ją polecam, bo to kolejny tytuł rodzinny, czyli taki, który sprawdza się bez względu na wiek czytelnika. Wystarczy położyć książkę na stole. Świetnie napisana — nie ma tu sztywnego języka, jest lekkość i dowcip, autor pisze z myślą o młodych i potrafi ich wciągnąć, zainteresować. I to się udaje. A pisze o sprawach naprawdę ważnych i poważnych.


Zamysł był taki: napisać o murach, ścianach, którymi do wieków ludzkość się od siebie z różnych powodów odgradzała. „Pamiętajmy, że wszędzie tam, gdzie jest jakiś mur, ludzie próbują go zdobyć albo zza niego uciec. I to nie zmienia się od tysięcy lat”. Kiedyś, jak autor zauważa, odgradzali się słabsi przed silniejszymi, dzisiaj — bogatsi przed biedniejszymi. Mamy więc przegląd murów, ale nie tylko tych fizycznych, ale i tych wyrastających z uprzedzeń między ludźmi, murów w nas.

Wędrujemy przez czas i przyglądamy się budowlom, które powstawały na różnych kontynentach i z różnych powodów (wszystkie opatrzone są krótką metryczką). O wielu słyszeliśmy, są też i takie, o których nie mieliśmy pojęcia. Mury biblijne, mury obronne, mury izolujące, wały i płoty... Z czasów dawnych i te współczesne. Jest tu o zdobywaniu murów. O murach nie z kamienia czy innego materiału — obecnie murem jest morze, granicą, którą mimo obawy o utratę życia ludzie decydują się pokonać, nawet jeśli na wodzie czeka na nich śmierć. To uchodźcy na Morzu Śródziemnym.

Jest też sporo o innych murach — symbolicznych murach, które mają nie dzielić, odgradzać, ale jednoczyć jak Łańcuch Bałtycki utworzony przez Litwinów, Łotyszów i Estończyków, którzy chcieli wyzwolić się spod jarzma komunizmu.

Na uwagę, najwyższą uwagę zasługują ilustracje, które rewelacyjne dopełniają tekst — autorzy prowadzą dwugłos i dobrze się przy tym bawią. Świetna wyrazista kreska (z pazurem) Maxa Skorwidera i zaskakujące szczegóły, którymi naszpikował obrazy. Przyglądajcie się każdej stronie, czeka na was wiele niespodzianek, których odnalezienie da wam dużo radości, odkrywczej radości. Bo znajdziecie tu nie tylko mury, ale i postaci, które znacie — bohaterów filmowych, literackich i twarze z pierwszych stron gazet. Beatlesi wprost z Abbey Road, don Kichot na koniu trojańskim, Batman i prezydent USA, Lech Wałęsa i ... Szukajcie pisarzy, scen z filmów i odniesień do znanego nam świata. To wciąga! Równie mocno dzieci i dorosłych, nie wiem, czy tych ostatnich nawet nie bardziej.

Na ostatniej rozkładówce pojawia się pytanie, które nasuwa myśl o kontynuacji. Co powiemy na Rewolucje? Tak! Czekamy na Rewolucje!!!


Ważna informacja: "Mury" nominowane były w Plebiscycie LOKOMOTYWA 2019.

 ***

Tak sobie teraz myślę... Czy ściany domów, które teraz odgradzają nas od innych, w których się kryjemy, izolujemy pozostaną między nami? Nie dosłownie? Czy z obawy przed zarażeniem, wszak lekarze prognozują, że to dziadostwo szybko nas nie opuści, między człowiekiem a człowiekiem wyrosną kolejne fortyfikacje? Oby niepotrzebna była errata.


MURY,
Boguś Janiszewski,
il. Max Skorwider,
wyd. Albus, 2019,
format: 297 x 210 mm,
stron: 56,
oprawa twarda + obwoluta,
cena: 47 zł,
wiek: 9+









poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Dołek, Emma Adbåge


Dołek” to druga po „Liczymy na spacerze. Matematyka na każdą pogodę” książka napisana i zilustrowana przez Emmy Adbåge i wydana przez wydawnictwo Zakamarki. Ilustracje autorki możemy oglądać jeszcze w dwóch Zakamarkowych książkach „Hurra, są święta” i „Okropny rysunek”.

To optymistyczna opowieść, o tym, że jeśli my, dorośli, nawet niechcący, nieświadomie podcinamy dzieciom skrzydła i bardzo chcemy wcisnąć je w nasze sztywne ramy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nam się to nie uda ;) Ufff...

Dołek to miejsce w pobliżu szkoły, za salą gimnastyczną, do którego na każdej przerwie biegną dzieci. Ach, jaka tam jest zabawa. Można kopać, można się turlać, można zbiegać na sam dół i wbiegać na górę. Można bawić na wystających korzeniach we wszystko: w mamę niedźwiedzicę, budować kryjówki, szałasy, tunele i tory przeszkód!
Tylko dlaczego ci dorośli cały czas stoją dzieciom nad głowami i gderają, zakazują, złoszczą się? Według nich dołek to nic dobrego, przeczuwają wszystkie katastrofy świata, które mogą spać na dzieci właśnie tam, choć żadnemu z uczniów nigdy się tu nic nie stało, ale oni wiedzą swoje! Nie słuchają dzieci. Nie dostrzegają faktów, ma być tak, jak oni mówią, bo oni — dorośli — wiedzą lepiej. Dlatego najpierw zakazują zabawy w dołku — dzieci bawią się więc na krawędzi, ale i to na nic. Bo dorośli ku oburzeniu uczniów podejmują decyzję o zasypaniu dołka! Nie ma dołka, jest płasko, równiutko, ale to nic, bo nieco dalej wznosi się górka! Tam to dopiero jest zabawa!

To niby taka zwyczajna opowieść o bawiących się dzieciach i dorosłych dbających o ich bezpieczeństwo. O tym, że dzieci chcą bawić się po swojemu, na swoich zasadach i w wybranych przez siebie miejscach, a do tego niekoniecznie zgodna z oczekiwaniami starszych. To cudowna historia o dziecięcej wyobraźni, potrzebie spontaniczności. I o dziecięcym wymykaniu się spod kurateli dorosłych. 

Dołek to swoboda, to brak kontroli, to wolność, to zabawa, radość i śmiech. W dołku rządzi dziecięca wyobraźnia. 
Hej, rodzice, czytaliście już?



Dołek,
tekst i il. Emma Adbåge
Tłum. Katarzyna Skalska
Oprawa twarda
Format: 22 x 28,5 cm
Stron: 36
Cena: 34,90 zł
Wiek: 3+







poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Opowieści z głębi miasta, Shaun Tan

Co byśmy usłyszeli, gdybyśmy mogli słyszeć więcej? Co byśmy zobaczyli, gdybyśmy mogli widzieć to, co ukryte przed naszymi oczami? Co byśmy poczuli każdym milimetrem skóry, gdyby odczuwała bardziej? Jakie słowa miałyby dla nas zwierzęta w rzeźniach i wszystkich miejscach, gdzie ich życie dobiega końca z ludzkiego powodu? O czym milczą drzewa na chwilę przed wżarciem się piły w ich pnie? Ileż smutku kryje się przed naszym wzrokiem, ile łez.

Może to szaleństwo, które dzieje się tu i teraz, jest takim „sprawdzam” — czy jeszcze umiemy się opamiętać? Czy umiemy oddać światu, co jego; przyhamować rosnącą potrzebę„więcej, więcej, więcej"? Czy jeszcze możemy się zatrzymać? Dostrzec, co straciliśmy z oczu.

Siedzimy zamknięci w domach. Strach miesza się z niedowierzaniem. Jeszcze próbujemy normalnie funkcjonować, łudząc się, że zaraz wrócimy do znanego nam życia i będzie jak dawniej. Wypieramy. Czy może być jak dawniej?

Natykam się na fotografie z różnych stron świata — dzikie zwierzęta coraz odważniej wchodzą do miast, które w czasie zarazy są jak wymarłe. Sarny, daniele, zające, dziki, małpy... Z zafascynowaniem szukam tych zdjęć, filmików. Uważnie przyglądam się zwierzęcym sylwetkom, próbuję wychwycić ich spojrzenia. Co myślą, co czują? Zaskoczone wędrują w rewiry, które ze strachem omijały. Dziwnie wyglądają: stada królików w miejskim parku, daniele wędrujące środkiem ulicy...
Te obrazy — niezwykłe, zaskakujące, jakby niepasujące — przypomniały mi książkę, którą czytałam ze ściśniętym sercem.  Teraz sięgnęłam po nią jeszcze raz. Ból nie zelżał.

Coś się dzieje, tylko jeszcze trudno nam to nazwać.

„Opowieści z głębi miasta", Shaun Tan







To hołd oddany naszym braciom mniejszym. 25 opowiadań i poetyckich przypowieści. Trudnych do zaklasyfikowania, zaszufladkowania, zaskakujących, zadziwiających. Realizm miesza się z magią, surrealizm z jawą, poezja z prozą. I nie wiadomo, komu to wszystko się przyśniło. Zwierzęciu czy człowiekowi. I czy to sen proroka, czy szaleńca.

Shaun Tan w charakterystyczny sposób pokazuje relacje między człowiekiem a zwierzęciem — nic nie jest oczywiste, a ostateczna interpretacja często należy do odbiorcy. Świat przedstawiony jest na swój sposób anomalią, bo zwierzęta, zepchnięte przez nas na margines, ukryte i sprowadzone do przedmiotu, odzyskują głos, samą już obecnością burzą ład. Wchodzą do miasta i do domów, zakradają się do myśli i snów. Przemawiają albo milczą, płyną po niebie, kryją się w głębinach oceanu, zamieniają ludzi w siebie, albo pędzą przez miasto i tak od początku swojego świata.... Trwają przy naszym boku, czasem obserwują, czasem po kawałku znikają ...

Wszystkie opowiadania rozgrywają się w miejskiej przestrzeni, przestrzeni betonu, zamknięcia, klaustrofobii. W przestrzeni człowieka. A zwierzęta wymykają się z przekonań, jakie o nich mamy. Są jak ten Feniks odradzający się z popiołu. Nagle stają przed nami. Są. Zawłaszczają „nasz” teren, przejmują "nasze" miejsca. Panoszą się. Burzą porządek i mieszają w naszych sumieniach. Bo wystawiają świadectwo - wstyd nam za człowieka, bezdusznego, ślepego i skoncentrowanego na sobie, niszczącego to, co piękne, dla samej potrzeby niszczenia.

Shaun Tan nie moralizuje, nie grozi palcem, on tylko opowiada... Wydarzenia relacjonowane są bez emocji, ale czytelnik podskórnie je wyczuwa. Jest coś niepokojącego w tej książce, jakiś cień, jakiś mrok snujący się jak dym. To charakterystyczne dla snów — czujemy bardziej, jesteśmy bliżej podświadomości. Emocje są ważniejsze od wydarzeń. Bardzo mnie ta książka poruszyła — jedne historie mocniej, inne nieco mniej, ale w żadnej chwili nie było letnio.

Jednak to, co wywołuje mój zachwyt za każdym razem, jak biorę „Opowieści z głębi miasta” do rąk to ilustracje. One przemawiają jeszcze głośniej niż słowa. Malarskie obrazy Tauna są piękne, można w nich się zatracić i zgubić. Poruszają wrażliwość odbiorcy, wywołując odczucia, z którymi nie zawsze jest wygodnie: osamotnienia, tęsknoty, bólu, ale i czułości, troski. Bo w tej książce jest też nadzieja, że człowiek jeśli tylko chce potrafi widzieć, doceniać i szanować.

"A gdy umarłeś
zabrałem cię nad rzekę.
A gdy umarłem
czekałeś na mnie na brzegu. 
A czas płynął między nami".


Nie czytajcie książki jednym tchem, smakujcie ją powoli. Zwierzęta domagają się uwagi, dajmy im ją. Nie tylko na papierze.


Opowieści z głębi miasta,
Shaun Tan,
tłum. Anna Warso, Wojciech Góralczyk,
Wyd. Kultura Gniewu, 2019
Liczba stron: 236
oprawa twarda
cena 69,90 zł.
wiek: dla starszych nastolatków i dorosłych.












Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...