Strona poświęcona ważnym, mądrym i niebanalnym, a także pięknie zilustrowanym książkom dla dzieci, młodzieży i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

wtorek, 30 marca 2021

To pestka! czyli ogrodnictwo dla dzieci, Kirsten Bradley











To jest tak cudnie wiosenna książka, że nie mogłam się jej oprzeć! Poza tym temat — mój drugi konik, rośliny!

Co roku wraz z nadejściem wiosny staję w balkonowych drzwiach, ogarniam puste jeszcze skrzynki i doniczki wzrokiem i mówię sobie „No w tym roku to będzie tu się działo! To będzie balkon stulecia” I wiecie co? Z roku na rok jest piękniejszy, odważniejszy i bardziej dziki, serio. Lubię, jak z podłogi rośnie w górę, a z góry zwisa na dół. Kocham ten nasz blokowy skrawek zieleni z królującymi tu roślinami. A są one różne: naparstnica, bakopa, lawenda, gazania, dichondra, starzec, lobela, żurawka, kocanka, pelargonie, stokrotki i bratki. Odkryciem są lwie paszcze — jak one rosną, jak kwitną i jakie są silne i dekoracyjne! No i łąka z koniczyną, makami, mleczem — upchnięta w doniczkach daje radę, a ileż owadów się przy niej kręci! Uwielbiam bluszcze i pnącza. A zioła? Bazyla, lubczyk, a z warzyw pomidorki koktajlowe. Szaleństwo, bo mój balkon to maleństwo, takie dwa na trzy.

Dlatego „To pestka!” idealnie wpisuje się z moje książkowo-roślinne pasje. Jestem pod urokiem tej książki, bo to książka-działanie. Dużo, naprawdę wiele tu pomysłów na pracę w terenie, czyli aktywne tworzenie zielonego zakątka w domu i na balkonie. A dzieciaki to uwielbiają! Raz, że robimy coś wspólnie, od podstaw, dwa: fajnie się obserwuje, co dzieje się później, satysfakcja i radość gwarantowane. Z tą książką zrobicie hotelik dla owadów i doniczki według własnego projektu, posadzicie zioła, będziecie uprawiać warzywa i robić kule nasienne, wyhodujecie drzewo z pestki i stworzycie ogród w słoiku, kokedama nie będzie tajemnicą, podobnie jak wirnik wiatrowy, którego obserwacja umili wam niejeden letni wieczór! A karmnik dla ptaków? Dacie radę!
Oglądanie i czytanie tej książki to dobra metoda na zarażenie dzieci zieloną pasją i ściąga na czas chwilowej nudy i „mamaoniemamcorobić".

Piękne ilustracje zachęcają do sięgania po nią i szukania inspiracji. Podobnie jak jasne i czytelne instrukcje na prace, do których materiały wszyscy mamy pod ręką. Bardzo mi się podoba i choć książka adresowana jest dla młodszych dzieci niż moje, to my też skorzystamy z wielu porad, pomysłów i podpowiedzi.

Oglądajmy książkę i grzebmy w ziemi, siejmy, podlewajmy i patrzmy, co z tego wyrośnie, uczmy dzieci cenić to, co wokół nas, co tak łatwo jest zniszczyć, a bez czego nie ma życia. Pokazując maluchom, że są sprawcze, a angażując je od małego w dbanie o środowisko i roślinki sprawiamy, że stanie się to dla nich naturalne. To pestka!


To pestka! czyli ogrodnictwo dla dzieci,
Kirsten Bradley,
Tłumacz: Adam Pluszka
Opracowanie graficzne: Aitch
Wydawnictwo Kropka,, 2021,
Oprawa twarda,
Format:24 cm x 28 cm,
Stron 56,
cena 44,90 zł
wiek od 4 lat.






środa, 24 marca 2021

Amadeusz Foczka (ale z głową bobra), Maria Sternicka-Urbanke, il. Justyna Sokołowska

 Coraz więcej książek dla dzieci porusza temat inności, akceptacji i poszukiwania własnej tożsamości. Jedne są lepsze, inne gorsze, a ta, którą Wam teraz prezentuję, jest nie tylko mądra, ale po prostu urocza!
Zaskakujące postacie, wymykające się zaszufladkowaniu. I gimnastyka dla wyobraźni, bo trudno je sobie wyobrazić — jak może wyglądać zwierz o ciele geparda z głową żółwia? Albo lisica z głową kury (a może kura z ciałem lisicy)? Ilustratorka nam tego nie ułatwia, bo gdy przez rozkładówkę przebiega ów osobnik, to widzimy tylko ciało, a dopiero po przewróceniu strony ukazuje nam się głowa. Nigdy nie widzimy całości, tylko część. Damian z ciałem leniwca i głową lamy, Wiera — z głową wiewiórki i tułowiem owcy, czy główny bohater Amadeusz — foka z głową bobra...


Amadeusz Foczka jest fryzjerem. Codziennie układa koafiury przeróżnym zwierzętom, podobnym do niego — uroczym hybrydom. W salonie na ścianie ma mnóstwo kraników z wodami o różnych właściwościach, służącym do przeróżnych zabiegów. I właśnie musi wybrać wodę do kąpieli błotnej dla Longiny Dystans, tylko kim ona jest? Tygrysicą, czy żółwicą? Przyznacie, że ma to znaczenie: czy wybrać wodę centkowaną dla nakrapianych, czy twardą dla gruboskórnych... Longina mu sprawy nie ułatwia, na pytanie kim naprawdę jest, odpowiada: Longiną. Cały dzień Amadeusz myśli i się zastanawia i rozmawia i obserwuje. Kim są jego klienci i kim wreszcie jest on sam, bobrem, czy może jednak foką? W zdumienie wprawia go kolejna klientka, Hopolisia, pół niedźwiedzica, pół hipopotamica. Pytana, kim jest, nie ma żadnych wątpliwości — jest ... ŻABĄ! I prezentuje przez oniemiałym Amadeuszem pokaz żabich skoków i kumkań, i każe zafarbować się na zielono...

Amadeusz myśli, myśli i już wie!

To ciekawa, pełna humoru i ciepła opowieść o poszukiwaniu siebie. Każdy z nas jest ulepiony z wielu cząsteczek, na które składają się geny, wychowanie, osobiste doświadczenia i wiele różnych kawałeczków, które razem sprawiają, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i niepowtarzalni. Warto z uwagą i szacunkiem patrzeć na drugiego i nikogo pochopnie nie oceniać. Warto też dać sobie przyzwolenie na bycie tym, kim się jest — każdy z nas jest inny, nie bójmy się tego pokazywać, bo to, co nas różni jest atrakcyjne i ubogacające dla świata.

Nie wygląd mówi, kim jesteśmy, bo jesteśmy tym, kim się czujemy. Możemy być, kim chcemy! I nie ważne, jak nas widzą inni, to my sami najlepiej wiemy, co nam w duszy gra.

 Ogromnym atutem tej opowieści są ilustracje, przypominają obrazki rysowane pastelami ręką dziecka. Ciepłe, dowcipne, ciekawe i niby przypadkowe, ale zdecydowanie przemyślane —  nic dziwnego, że Amadeusz zdobył nagrodę główną jury wydawniczego w III edycji międzynarodowego konkursu na projekt ilustrowanej książki dla dzieci JASNOWIDZE.

Amadeusz Foczka (ale z głową bobra),
Maria Sternicka-Urbanke,
il. Justyna Sokołowska
wyd. Dwie Siostry, 2021,
oprawa twarda,
stron 44,
cena 34,90 zł ,
wiek: od 4 lat.




piątek, 19 marca 2021

Koci król, Agnieszka Karwan-Jastrzębska, il. Józef Wilkoń




Każda nowa książka z ilustracjami Józefa Wilkonia wywołuje u mnie dreszczyk emocji. Tak było też w przypadku „Kociego króla”, zapowiadanego wiele miesięcy przed wydaniem.

Książka obrazem stoi! Kocie szaleństwo!

Zaczyna się od okładki — tyle kocich pyszczków, każdy inny, ale jednocześnie tak bardzo koci. Te wąsiki i wąsiska, te miny i zielone i złote oczyska! Każdy inaczej umaszczony, dachowce i rasowce, kot przy kocie... Okładka robi wrażenie, przyciąga spojrzenia. A dalej jest pięknie — koty zachwycają swoją różnorodnością i prawdziwą naturą, uchwyconą w wyrazie pyszczka, spojrzeniu, układzie warg, poduszeczkach i pazurkach i wyglądzie ogonów. Koty Wilkonia to cała paleta charakterów. Są tu koty miłe i groźne, dzikie, egocentryczne i neurotyczne, drapieżne, tajemnicze, skoczne i gapowate, ciekawskie i naburmuszone. Długo można wyliczać i analizować... Niektóre budzą antypatię, ale o to tu chodzi, bo te koty to trochę my, przebrani w futra i wyposażeni w pazury, a trochę koty, otoczone aurą tajemnicy i nonszalancji. Każdy ma swój charakter i temperament — jak Józef Wilkoń to robi?

Dużo tu ukochanej przez Mistrza czerni, ale i kolorów.

A tekst? To rymowana opowieść o dążeniu do władzy i żądzy władzy. O tym, jacy jesteśmy jako ludzie — wyborcy i rządzący, O świętym spokoju i misce pełnej mleka, i o tym, że  czara wcześniej czy później się przelewa, a król okazuje się nagi.
W kocim świecie pojawia się pomysł na wyłonienie przywódcy. Kto może nim zostać? Jak go wybrać? Któryś z aspirujących do tytułu rzuca pomysł, aby został nim ten, który skoczy na mur. Mur jest wysoki, jedne od razu się wycofują, inne walczą, bo wizja zaszczytów i przywilejów jest kusząca... Ostatecznie władcą zostaje kocur, który szybko owija sobie pozostałych wokół palca, a raczej pazura. Cwany manipulant, który potrafi zaskarbić sobie względy poddanych i uczynić z nich swoich klakierów i popleczników. Jak to w życiu na masę osobników biorących, co im dają i godzących się na to, co się dzieje, zawsze trafi się taki, który widzi więcej, patrzy szerzej. A że kropla drąży skałę... Nadchodzi rewolucja.

Tekst mnie nie porwał, bo nie lubię rymowanek (podobnie było z "Krową kolorową", pierwszą wspólna książką tego duetu), a i temat ciężki — jestem zmęczona tym, co się u nas dzieje, więc czytanie poematów politycznych nie sprawia mi radości, za to oglądanie ilustracji Mistrza - tak! 

***

Brawa dla Lucka za pozowanie, koty mu się spodobały, bo nie uciekał i nie rzucał obrażonych spojrzeń tylko wdzięcznie się wyginał przy książce ;)


Koci król,
Ewa Karwan-Jastrzębska,
il. Józef Wilkoń,
Grupa Cogito, 2020,
oprawa twarda,
stron 60,
wym.  26,5 cm x 27,5 cm,
cena 44.90 zł,
wiek: od 6 lat










poniedziałek, 8 marca 2021

TORO, Karolina Grabarczyk, Nika Jaworowska-Duchlińska


Czytam Toro. Od kilku dni. Na przemian, lewo i prawo, później tylko prawo i tylko lewo. Krótki tekst, ale mam potrzebę sprawdzania, czy coś mi nie umknęło. Co jest pewne? To, że autorki książki nie cackają się z czytelnikiem, ale też nie walą na oślep. Umiejętnie budują napięcie, by na koniec postawić nas przed lustrem. Robi się niezręcznie, bo kto jest bez winy, niech pierwszy...

Końsko-zebrzy dwugłos. To, co na zewnątrz i to, co wewnątrz. Spięcie i rozluźnienie. Pozorny spokój i tętniący w uszach niepokój. Udawanie. Maskowanie. Boli, bo tak bardzo obnaża wszystkich bez wyjątku. Stawia pytanie, na które ciężko jest odpowiedzieć. Bo chcemy tak dobrze wypadać, tak pięknie się prezentować, że stajemy na palcach. Malujemy sobie nowe twarze i przeszczepiamy dusze. Instagram pęka od fasadowości, Toro tam błyszczy i wygina szyję, układając pysk w słodki dzóbek. A sok pomarańczowy staje się obietnicą.

Kare konie i zebra. Zebra niewidoczna, w cieniu, za szybą. Zerkająca z ubocza. I Toro, wspaniały Toro, piękny, zadowolony z siebie, taki król pośród orszaku poddanych, głośny i hałaśliwy. Znamy takich, prawda? Nadają ton tu i tam. Kto się nie zgadza, woli się nie odzywać. A nuż nie ma racji albo nie daj Boże, go zakrzyczą, usłyszy kąśliwą uwagę. Lepiej siedzieć cicho i podziwiać, zachwycać się i wzdychać. A co jeśli król jest nagi? Ten najgłośniej śmiejący się, najhałaśliwszy? Co ukrywa, co zasłania, a może co nakłada?

To opowieść demaskująca, zmywająca niczym woda to, co codziennie malujemy na twarzach i czym powlekamy ciała. Jesteśmy Torem, czy może Zebrą, tą trzymającą się na uboczu, nielubiącą swojego chwiejącego się na boki zadka i pasów? A może Toro to Zebra, a Zebra to Toro? Chcąc się dopasować, przypodobać, zabłysnąć zakłamujemy prawdę o sobie. Stoi za tym strach, kompleksy, niskie poczucie wartości. Stale oglądamy się na innych, przeglądamy się w cudzych oczach jak w lustrze, jak w tafli wody i szybie w basenowym oknie.

Zamiast się chować, wywalmy swoje pasy na wierzch. Bijmy nimi po oczach, machajmy jak płachtą na byka — bo te pasy świadczą o nas, o naszej wyjątkowości, indywidualizmie. Słabość może być siłą, naszą mocą. Ponoć nie ma zebry o identycznym układzie pasów, po tych pasach młode rozpoznają swoje matki w stadzie. 

Mocny, esencjonalny tekst Karoliny Grabarczyk, bez zbędnych słów, tylko to, co trzeba, plus to, co niedopowiedziane wybrzmiewa obok. I doskonałe, ograniczone do trzech kolorów ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Te obrazy, choćby tylko roztarta na bieli czerń, poruszają, bo raz do nas szepczą, a raz krzyczą. 

[TORO kupiłam na stronie czarnykapturek.pl, w dwupaku z Czarnym Kapturkiem i muszę Wam powiedzieć, że Czarny Katurek to petarda! Ale o nim innym razem].


TORO,
Karolina Grabarczyk,
Nika Jaworowska-Duchlińska,
2 wilki.pl,
czarnykapturek.pl
Agencja Wydawnicza AD FONTES
okładka miękka
stron 48
wiek: od 7 lat (moim zdaniem 10 +)
cena 25 zł.








 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...