Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

środa, 22 stycznia 2020

Rzeki. Podróż po meandrach historii, przyrody i kultury, Peter Goes


„Rzeka czasu” wciągnęła mnie w swój nurt, podobnie stało się i w przypadku drugiej książki Petera Goesa — „Rzeki. Podróż po meandrach historii, przyrody i kultury”, pełnej ciekawostek i informacji z różnych dziedzin, podanych w oryginalnej formie z nurtem rzek. Jak pochylicie się nad jedną stroną, to zerkniecie i na kolejne  — ciekawość pcha czytelnika dalej i dalej, jak pokazana została kolejna rzeka w kolejnym państwie i jak autor zapisał w jej meandrach otaczający ją krajobraz, kulturę, historię, ludzi... 36 rzek, 6 kontynentów.

Piękne rysunki i ciekawe informacje sprawiają, że jest to pozycja zasługująca na uwagę. Najładniej wyglądają na półce razem z „Rzeką czasu”! Dla uczniów, dla rodziców, dla nauczycieli. Zachęta do pływania z nurtem historii i wydarzeń, które warto, a czasem po prostu wypada znać. Po „Mapach” Mizielińskich mamy słabość do dużych formatów, na „Mapach” uczyliśmy się wspólnego oglądania — RAZEM, komentując, pytając, dopowiadając, wodząc palcem i wzrokiem. Z „Rzekami” trzeba się oswoić, na pierwszy rzut nie są tak czytelne, wymagają uwagi i skupienia, jednak już po chwili przyzwyczajamy się do grafiki i idei przyświecającej książce. Informacje są krótkie, przystępnie podane, w newsowej formie, łatwe do zapamiętania.

Już tak mamy, że najpierw sprawdzamy, co u nas. Które informacje wydały się autorowi istotne, jak widzi nasz kraj? Rozkładówka na stronach 18-19 to my, czyli Wisła. Jest tu metryczka, czyli krótka charakterystyka rzeki i jej długość. Zabawę w wyłuskiwanie informacji zaczynamy od dołu, tam, gdzie rzeka rozpoczyna swój bieg. Znajdziemy tu notkę o dubasach, czyli statkach płaskodennych używanych kiedyś w rzecznym transporcie i o spichlerzach w nadwiślańskich miastach (złoty wiek handlu wiślanego), o nocy świętojańskiej i legendę o smoku wawelskim. Dowiemy się, że przy Wiśle znajdują się siedliska 75 proc. gatunków ptaków gniazdujących w Polsce i że Polska jest jednym z największych producentów jabłek na świecie. Mamy tu co nieco o Krakowie i o czaplach, o Kazimierzu Dolnym, żubrach w Puszczy Białowieskiej i Warszawie (legenda o Syrence) i jej wschodnim — dzikim — brzegu Wisły, o Toruniu i Koperniku, o strajku w stoczni gdańskiej i Westerplatte, gdzie zaczęła się wojna. No i uśmiechamy się: co czwarty bocian na świecie gniazduje w Polsce. A to wszystko piękne rozrysowane na stronach, między dopływami naszej Królowej Polskich Rzek. A jak jest gdzie indziej? Co się działo i dzieje wokół Amazonii, Nilu, Gangesu?Przekręcamy strony....

Zdjęcia w aurze jeszcze nieco świątecznej — szykowałam wpis "prezentowo-gwiadkowy", który nie powstał ;)

Rzeki. Podróż po meandrach historii, przyrody i kultury,
Peter Goes,
wyd. Dwie Siostry, 2019,
Oprawa twarda,
wymiary 375 x 275 mm
Stron 76,
cena 64.90,
wiek: 7 +









czwartek, 16 stycznia 2020

Kartonówki dla najmłodszych [Dziwaki i Leśne Ludki]


Wydawnictwo Bajka stawia na polską literaturę i poezję. I dobrze, że dostrzega najmłodszych słuchaczo-czytelników, których niemal od kołyski karmi ciekawymi historiami i rymem i żartem. Tak jest i tym razem — zerknijcie.



Dziwaki, Maria Szajer, il. Kacper Dudek



Jak ja te dziwaki lubię! To zabawna historia o inności — o tym, żeby nie pokazywać tych odróżniających się palcami, tylko szanować i cenić. Bo przez to, że są inni — nie są gorsi, tylko ... inni! A czy taki drobiazg, że robią coś inaczej, czy coś w wyglądzie odróżnia ich od swojego gatunku, sprawia, że są mniej mili? Absolutnie!

Maleńkiemu wielorybkowi, mniejszemu od najmniejszej rybki, nie jest wcale do śmiechu, gdy wszyscy wokół zrywają boki z jego wielkości. Tyciemu bohaterowi jest bardzo przykro, ukrywa się więc w butelce z wodą (jest dla niego jak ocean!), a ta trafia do Wisły. Wielorybek dociera do Warszawy, gdzie pełno dziwaków (i wszystkie mieszkają przy ul. Dziwnej). Wyliczanka odmieńców jest długa i nieco zabawna — no bo czy ktoś widział słonia z trąbą na pupie albo jeża bez kolców, a może tygrysa wybitnie roślinożernego? Mieszkańcom Dziwnej inność nie przeszkadza — dobrze im razem. To, że coś odróżnia ich od gatunków, które prezentują, nie odejmuje im niczego, są miłe, przyjacielskie i wyrozumiałe dla swoich słabości. Zapraszają wielorybka do swojej wspólnoty, w której ten czuje się jak ... wieloryb w wodzie

Dziwaki,
Maria Szajer
Il. Kacper Dudek
Seria: Kartonówki dla ciut starszych
Książka kartonowa
Okładka matowa
Format: 170 x 190 mm
Stron: 30
Cena: 22,90 zł,
wiek 2+














Leśne ludki i mnóstwo szukania, Małgorzata Strzałkowska




Małgorzaty Strzałkowskiej przedstawiać nie trzeba —  to jedna z najbardziej poczytnych pisarek i poetek rymujących dla dzieci, a do tego autorka kolażowych ilustracji. Bardzo sobie cenię jej utwory —  dobrze się je czyta na głos, łatwo wpadają w ucho, skrzą się dowcipem, który bawi i małych i dużych czytelników.
Leśne ludki" to rymowana opowieść o ludkach, które mają wielką pasję: uwielbiają zbierać różne rzeczy (gromadzą je, a kiedy już się nimi nacieszą, odnoszą na miejsce). Ludki wychodzą na wyprawę, każdy wędruje, gdzie go nóżki poniosą (po lesie, łące, plaży, kuchni cioci, pokoju Hani, górskiej hali, szukają we wsi i w mieście) i zbierają różne rzeczy. Wyliczanka łupów jest długa i zabawna, bo zbierają wszystko: przedmioty, zwierzęta, rośliny... Czytelnik towarzyszy im w tym zbieractwie, delektując się brzmieniem kolejnych trofeów i rymem.
Maluchy uwielbiają wyliczanki, nie odmawiajcie im tej przyjemności!

Leśne ludki i mnóstwo szukania,Małgorzata Strzałkowska
Seria: Kartonówki dla ciut starszych,
wyd. Bajka,
Książka kartonowa, okładka matowa
Format: 170 x 190 mm
Stron: 30
Cena: 22,90 zł
Wiek: 2+








czwartek, 2 stycznia 2020

Petra, Marianna Coppo




Uwielbiam kamienie. Zbieram je. Noszę w torebce. Wrzucam do doniczek, stawiam na parapetach. Lubię je dotykać. Jedne są chropowate, inne gładkie. Zimne, by po chwili grzać ciepłem dłoni. Każdy inny. Kiedy się w nie wpatruję, przepadam w nich - są jak goście z innej galaktyki, odległe planety, które spadły z nieba - doskonałe.

Więc jak tu nie skusić się na "Petrę"? To książka, którą podarowałam sama sobie. Pod choinkę. Małych dzieci w domu nie mam (niemożliwe, aż trudno w to uwierzyć!), padło na mnie. Choć i tak czytali ją wszyscy ;)


Cieszę się nią i uśmiecham do tej małej, ale twardej jak skała bohaterki. Bohaterki, która sama o sobie mówi, że nic jej nie ruszy, ani wiatr, ani czas! I trochę myślę o sobie, bo ta Petra wywołuje do tablicy, bo mówiąc mało — mówi dużo i patrząc na jej stosunek do rzeczywistości nie sposób nie pomyśleć „a ja, jak jest ze mną?".

Petra jest. W jednym miejscu. Przecież jest kawałkiem skały, kamieniem. Czas przechodzi obok niej. A ona patrzy, słucha, trwa. Aż któregoś dnia nie wypatrzy jej pies. Tak zaczyna się przygoda Petry. Ruszona ze swojego miejsca, wpada w kołowrót życia i zmiany. Może być wszystkim!

Pięknie jest brać życie bez siłowania się, bez stawania na palcach i wyrzucania sobie: mogłam lepiej, mogłam bardziej, to mi nie wyszło i tamto też. Pięknie jest z ciekawością patrzeć na jutro i szukać radości w tym, co się ma. Widzieć szklankę do połowy pełną. Patrzeć na to, co poszło nie po naszej myśli, inaczej — i mieć przekonanie, że każda zmiana może być dobra.

Petra ta mała filozofka tryska radością, ale nie jest to pusty chichot. Petra jest mądra mądrością kamienia i czasu, który żłobi jej serce. Wie, że są rzeczy, na które nie ma wpływu, więc, zamiast się frustrować i zżymać — jest radosna i w każdej sytuacji potrafi znaleźć coś pozytywnego.

"Petra" czaruje nie tylko postawą i humorem, ale i obrazem. Przemawia do mnie minimalizm, proste, ale pełne wdzięku ilustracje, pozostawiające duże pole dla wyobraźni.

Trochę nieprzypadkowo wybrałam tę książkę na pierwszy tegoroczny wpis na Makach. Życzę Państwu i sobie optymizmu i radości Petry w każdym dniu nadchodzącego roku. Bądźmy jak Petra — co by się nie działo — żyjmy z ciekawością i patrzymy w jutro z nadzieją!

Petra,
Marianna Coppo,
tłum. Gabriela Rogowska,
wyd. Wytwórnia, 2019,
wym. 18.5 cm x 27 cm,
oprawa twarda,
cena 35 zł
wiek: 3+








środa, 25 grudnia 2019

Gdzie jest noc, Agnieszka Wolny-Hamkało, il. Maria Ekier



Gdzie jest noc” to liryczna wędrówka po mapie miejsc, w których kryje się noc. Porusza co ukryte, te najdelikatniejsze, wyczulone na poezję struny. Sprawia, że to, co wybrzmiewa — słowo — zaskakuje, obiecuje i prowadzi nie tyle w noc, ile w cały intymny mikrokosmos. Bo ta książka ma w sobie mnóstwo zmysłowości i intymności. Ale taka przecież jest noc. Tajemnicza, wymykająca się, nieoczywista, nieokreślona. Gęsta, ciepła i mroczna.  Niepokojąca i głośna w swojej ciszy.

Niby to wyliczanka miejsc, ale sprowadzenie tekstu do takiego określenia byłoby dla niego bardzo krzywdzące. Bo to zdecydowanie więcej. Poemat, który wprowadza czytelnika — bez podziału na wiek — w świat poezji.

Ucieka pod liście,
śpi pod piaskownicą,


zapada się w studni,
liczy żebra mostom,
spaceruje po dnie.

Wersy — pulsują, pęcznieją, wybrzmiewają. Nabierają mocy i wprowadzają w świat, gdzie słowa odejmuje się jak łuski cebuli, by dotrzeć do sedna. Daję się uwieść poszukiwaniu nocy, wracam do tych słów, obracam je na języku, powtarzam w myślach akapity. Prostota, świeżość i lekkość opowieści zanurzonej w czerni nocy, robi wrażenie, rezonuje w głowie i zmusza do zanurzania się w tej historii, smakowaniu jej wciąż na nowo. Taką siłę ma prawdziwa poezja.


Na dnie kubków z herbatą,
w ostatnich scenach filmów
 można ja spotkać.
Na stacjach bezludnych
tankuje do pełna.


Pomysł na książkę zamieszkał w wielokrotnie powracającym pytaniu dziecka. „Gdzie jest noc” —chce wiedzieć za dnia mała dziewczynka. No właśnie, gdzie ona jest, gdzie kryje się przed obnażającymi promieniami słońca? Marta Lipczyńska, wydawca, pytanie córki puściła w świat, a poetka przypatrzyła mu się z uwagą... I odpowiedziała. Z prawdziwą maestrią.

Najprostsze pytania potraktowane poważnie i szeroko mogą przynieść głębokie odpowiedzi.

Maria Ekier nadała tej wędrówce obraz i głębię, pozostawiając duże pole dla wyobraźni. Z ogromnym wyczuciem i umiarem porusza się po tej tajemniczej konstelacji miejsc — metaforycznie i trochę surrealistycznie, wybijając to, co ważne, dodając tekstowi subtelności. Przenikanie kolorów, gra światłem sprawia, że jej księżyce i ryby nie mają sobie równych!

Zakochałam się w tej książce. Wracam do niej. I za każdym razem tak samo mnie wzrusza i zaskakuje. I jestem przekonana, że nie przejdzie bez echa, bo jest warta uwagi, najwyższej!

Gdzie jest noc,
Agnieszka Wolny-Hamkało,
il. Maria Ekier
Format: 180 x 180 mm
oprawa twarda, folia soft touch,
stron: 36,
cena 34,90 zł














piątek, 20 grudnia 2019

Nasze kalendarze adwentowe DIY [Przegląd)


Wrzucam tu nasze tegoroczne eksportowe kalendarze adwentowe. Eksportowe, bo robione do szkoły. Po pierwsze, żeby mieć tu pamiątkę, po drugie, się pochwalić, jakie z nas pracusie, po trzecie: może kogoś kiedyś zainspirujemy nimi do przedświątecznego działania.

Kalendarz adwentowy z wytłoczki na jajka


Pierwszy z wytłoczki na jajka, papieru i wełny. Prosty, szybki, kolorowy. Wytłoczkę pomalowaliśmy farbą plakatową (bez wody).


Kalendarz adwentowy z pudełek po zapałkach





Ładna gałąź, 24 pudełka po zapałkach, sznurek i farba akrylowa. Plus dekoracje z papieru, wycięte dziurkaczem/choinką.

Nasze kalendarze adwentowe z poprzednich lat


Kalendarz w wersji mini, przygotowany przez wychowawczynię w szkole (każde dziecko w klasie otrzymało jeden egzemplarz) (link TU)






Kolorowy kalendarz z paczuszkami 




Otwieranie paczuszek, w których były nie tylko zadania, ale i drobiazgi sprawiało, że dzień zaczynał się u nas wcześniej i bez zgrzytów :) Link TU


Kalendarz adwentowy w wersji eko 




Lubiłam go, za totalny minimalizm. Link Tu.

Były jeszcze gotowce, większe i mniejsze. Ale gotowce, to gotowce, nie ma co pokazywać.

wtorek, 17 grudnia 2019

Książka Roku 2019 - znamy zwycięzców!







Wszystko już jasne, znamy zwycięzców i wyróżnionych!


Zwycięzcy w kategorii graficznej:


Jacek Ambrożewski, Zosia Frankowska za ilustracje i projekt graficzny do książki Podróżnicy. Wielkie wyprawy Polaków, wydawnictwo Dwie Siostry:





Monika Hanulak za książkę obrazkową Homo Lector kalendarz na 13 miesięcy, wydawnictwo Wytwórnia:


Wyróżnienia graficzne:

Małgorzata Dmitruk
za ilustracje i Maciej Trzebiecki za opracowanie graficzne książki Wojtek, wydawnictwo Agora:


Ala Bankroft za ilustracje i Ewa Stiasny za projekt graficzny (Widziałem pięknego dzięcioła, wydawnictwo Dwie Siostry):



Maria Dek (Przeplatalińscy, wydawnictwo Dwie Siostry),

Zosia Frankowska (Great! Wielka Brytania dla dociekliwych, wydawnictwo Dwie Siostry)

Gosia Herba (Balonowa 5, wydawnictwo Egmont Polska)


Jury: Joanna Olech (przewodnicząca), Grażka Lange, Tomasz Broda


Zwycięzcy w kategorii literackiej w konkursie Książka Roku 2019 Polskiej Sekcji IBBY


Marta Kisiel (Małe Licho i anioł z kamienia, Grupa Wydawnicza Foksal, Wydawnictwo Wilga):

Agnieszka Wolny-Hamkało (Lato Adeli, wydawnictwo Hokus-Pokus)

Wyróźnienia:

Ewa Jałochowska (Smutek mamuta. Prawie wszystkie mity świata. Rozmowy z Jędrkiem, wydawnictwo Nisza):

Tina Oziewicz (Awaria elektrowni, wydawnictwo Dwie Siostry).

Małgorzata Strękowska-Zaremba (Lilana, wydawnictwo Nasza Księgarnia):




Jury: Maciej Skowera (przewodniczący), Justyna Deszcz-Tryhubczak, Joanna Żygowska


Nagroda specjalna:


Marcin Szczygielski (Teatr niewidzialnych dzieci, Instytut Wydawniczy Latarnik 2016):



Nagroda za upowszechnianie czytelnictwa:


Danuta Świerczyńska -Jelonek 


niedziela, 8 grudnia 2019

Hurra, są święta!, Ulf Nilsson, il. Emma Adbåge










Przyznam szczerze: ta książka adwentowa mi umknęła i przeczytałam ją dopiero w tym roku. I zaskoczenie! Bo to filozoficzne rozważania o ludziach i kondycji współczesnego świata ukryte pod płaszczykiem bajki dla dzieci. O myślicielach, których każdy z nas — ludzi i zwierząt — nosi w sobie. Głęboko wierzę, nie, ja to czuję i wiem, że każda istota, bez względu na gatunek nosi w sobie duszę. Patrząc w oczy Lucjana, widzę taką głębię, że nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Zaskakujące, pisać o świętach z perspektywy zwierząt. I to świni! Rufus, bo on jest głównym bohaterem tej adwentowej opowieści, ucieka z transportu do rzeźni. W uszach dźwięczą mu słowa starego knura, który przestrzegał go przed świętami, mówiąc, że to najgorszy czas dla świń — to śmierć — i nakazał ucieczkę, jeśli tylko samochód wiozący zwierzęta się zatrzyma...

Rufus bierze sobie przestrogę starego przyjaciela do serca i kiedy tylko ciężarówka staje, nie zastanawia się ani chwili... Udaje się, jest wolny! Wolność cieszy, tak jak i cieszy cały zagon kartofli, na który trafia na polu. Jednak później robi się mniej przyjemnie. Po ca ta wolność, kiedy jest zimno, mokro i jest się samotnym?

Pierwsza noc na wolności przynosi zmianę. Przy Rufusie pojawia się Kici Kici — kot, który stanie się towarzyszem tułaczki naszej świni, jego podporą w trudnych chwilach i przewodnikiem w wędrówce do własnego domu. Razem idą za marzeniem. A kiedy docierają do domu, odkrywają nowe możliwości i nowe wyzwania... Pomocą okazuje się znaleziona tu książka o świętach i dwie mieszkające tu myszy. Zwierzęta pomagają sobie i współpracują ze sobą i nikt nikogo nie zjada — przestrzeganie zasad współżycia jest dla nich ważne, od tego zależy, czy im się powiedzie, czy nie. Każde z nich jest w czymś dobre, ma wiedzę, której nie ma inne — razem tworzą wszystkie elementy świątecznej układanki. I razem codziennie odkrywają w domu coś nowego, kolejne „okienka”, jak w kalendarzu adwentowym.

Rufus chce odczarować zaklęcie — święta nie będą okropne, tylko niezwykłe, takie, jakie powinny być. Dla wszystkich, bez wyjątku. Nikt nie skończy na talerzu. Bo Boże Narodzenie to czas bliskości, troski o innych. To ciepło nie z kominka ma nas ogrzewać, tylko ciepło z nas, które otuli największego zmarzlucha, to nasza przyjaźń, miłość, czułość i czas poświęcony drugiej osobie.

Zwierzęta, które znajdują schronienie w opuszczonym domu, dzień po dniu szykują się do świąt. Chcą je odtworzyć zgodnie z zaleceniami w książce, czasem nie wiedząc, po co to i dlaczego? Pragną, aby ten czas był wydarzeniem. Czy im się to uda?

„Hurra, idą święta!” przypomina nam o tym, co ważne i uczula na to, co nas otacza — ludzie zapomnieli, że Ziemia to nie ich własny folwark, ale miejsce, w którym wszystko, co żyje, jest ważne i ma swoje prawa. Nie jesteśmy panami, tylko współużytkownikami, szkoda, że tak późno do nas to dotarło, bo mleko już się rozlało...

Nietypowa to książka na adwent, przyznaję, skrząca humorem i dużą dawką refleksji. Bez religijności, ale mocnym przekazem szacunku wobec istot żyjących i potrzebie bycia we wspólnocie i tego, jak wielką ta wspólnota odgrywa rolę, o potrzebie posiadania swojego miejsca — domu, w którym będziemy czuli się bezpiecznie.


Hurra, są święta!,
Ulf Nilsson,
il. Emma Adbåge,
wyd. Zakamarki, 2017,
wym. 25 x 27 cm
twarda oprawa
płócienny grzbiet
100 stron
cena 49,90 zł
wiek 6+








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...