Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

sobota, 18 maja 2019

MAPY, których nie masz. Zestaw 24 map uzupełniających wydanie podstawowe, Aleksandra i Daniel Mizielińscy




„Mapy” — absolutnie obowiązkowa pozycja na półce młodszego i starszego dziecka (dorosły też z przepadnie nad planszami z kartograficznie rozpisanym światem!). Z zachwytem pisałam o pierwszej, niebieskiej części.(w 2013 roku!). Wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał, nawet sami autorzy, że to będzie taki książkowy must have, który sprzeda się w 35 krajach! I że zapoczątkują prawdziwy kartograficzny bum w książkach dla dzieci (następców mają wielu).

Boże, jaki to był szok i szał, że tak można zaciekawić mapami i w tak atrakcyjny sposób pokazywać dzieciom świat w całej jego różnorodności. U nas „Mapy” były, są i będą nie tylko na półce, ale i w stałym użyciu (dlatego ten sklejony taśmą grzbiet nie powinien dziwić). Bo w różnych sytuacjach po nie sięgamy. Nie tylko dla przyjemności, dla tego wciągającego zerkania i podczytywania.

Nie zaskoczyło mnie to, że córka, ucząc się geografii do matury i korzystając z różnych książek, zerkała też i w TE „Mapy”. Serio! Do ilu prezentacji szkolnych moi chłopcy przygotowywali się z rozłożonymi na podłodze „Mapami” — nie napiszę, bo się nie doliczę. A ileż razy posiłkowaliśmy się nimi grając w państwa/miasta  — nie będę nawet próbować policzyć.

Mapy zielone, czyli „MAPY, których nie masz” to dodatek/uzupełnienie „Map”niebieskich, w których znajduje się 51 map (42 kraje, 6 kontynentów). W zielonym atlasie znajdziecie mapę Argentyny, Danii, Demokratycznej Republiki Konga, Estonii, Etiopii, Gruzji, Indonezji, Iranu, Irlandii, Korei Południowej, Kuby, Litwy, Łotwy, Nigerii, Norwegii, Portugalii, Słowacji, Słowenii, Tajwanu, Turcji, Ukrainy, Wenezueli, Węgier oraz Wietnamu.

Charakterystyczna dla Mizielińskich kreska i ciekawostki z różnych dziedzin. Śledzenie tych rozkładówek to skok w kulturę, regionalne zwyczaje i tradycje, sztukę rękodzieła i perły architektury, cuda i zwyczajności natury — wszystko, co związane z danym krajem, co trzeba wiedzieć, co warto wiedzieć, co jest interesujące czy zadziwiające, a już na pewno charakterystyczne dla danego regionu. Mnóstwo informacji podanych w żołnierskich słowach i małych obrazkach. 

Na dole plansza ze strony wydawnictwa Dwie Siostry (instrukcja dla kupujących).

MAPY, których nie masz
Zestaw 24 map uzupełniających wydanie podstawowe,
tekst i ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy,
wyd. Dwie Siostry,
wym. 27,20 x 37 cm,
oprawa twarda,
stron 54,
kategoria wiekowa 5+,
cena 44.90 zł.











piątek, 17 maja 2019

Gruffalo. Książki i gadżety


Gruffalo wywołuje we mnie masę ciepłych uczuć, mam do niego zwyczajnie słabość. Do wszystkich bohaterów — sprytnej myszy, uroczego wielkiego stwora i jego synka, lisa, sowy... Do zabawnych, rymowanych historyjek. Dlatego czekam na wznowienie książki (nie mam polskiego wydania) i cieszę się z gruffalowych gadżetów.

I tak jak drażni mnie disneyowy przemysł marketingowy, tak w przypadku Gruffalo już nie. Chciałabym, żeby więcej książkowych historii (i to naszych, polskich) przekładało się na jakieś ładne „dalej”: gry, fajne akcenty na koszulkach (mam oryginalną bluzkę z Albertem Albertsonem (Alfonsem Albergiem) — nie oddam jej nikomu! Dla wnuków będzie!), maskotki i gadżety... Byłoby przyjemnie! Taka kontra dla różowych księżniczek, jednorożców i innych takich.

Moja kolekcja powiększyła się ostatnio o planszową grę. Ceny nie podam, bo padniecie z zazdrości (tak, wszystko, co gruffalowe mam z jednego miejsca, wiadomo, jakiego i że za grosze). Gra jest prosta i szybka (od 3 roku życia). Bohaterką jest mysz, która wędruje przez ciemny las i natyka się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa, z którymi musi sobie radzić. Z pomocą (albo i nie) przychodzą jej drzewa, które mają w sobie różne moce, w zależności od tego na które — losowo — się zdecydujemy. Czyja mysz dotrze najszybciej do startu, ten wygrywa. Co? Orzeszek!

Gra jest ładna — masywna, kolorowa plansza, 5 drzew z podklejonymi „mocami”, które mogą pomóc albo zaszkodzić myszy), 4 figurki mysz -pionki, orzeszek laskowy i kostka do gry.


niedziela, 12 maja 2019

I ty możesz zmienić świat. 42 inspirujące historie o niezwykłych dzieciach, Karolina Grabarczyk, il. Nika Jaworowska-Duchlińska



To jest książka o dzieciakach z bliższego i dalszego sąsiedztwa. Zwyczajnych, ale niezwyczajnych. O dzieciach, które zatrzymały się poruszone jakąś sprawą i nie pomyślały, że zostawią rozwiązanie jej dorosłym, bo one same przecież niewiele mogą. O dzieciach, które we własnym środowisku postanowiły coś zmienić  coś, co im się nie podoba, albo dostrzegły jakiś brak, który chciały zapełnić. O dzieciakach, które wzięły sprawy we własne ręce i nie przestraszyły się trudności.

To jest książka o sile i potencjale, tkwiącym w każdym z nas bez względu na wiek, środowisko, język. Kiedy przyjdzie zniechęcenie, jakaś niemoc, usłyszycie, że czegoś się nie da — wyciągnijcie ją z półki i podsuńcie dziecku.


Bohaterowie książki „I ty możesz zmienić świat” są żywym przykładem, że można! Nie onieśmielają, bo nie wydają się odlegli, jakby żyli na innej planecie — nie są niezwykle uzdolnieni (no, poza kilkoma), którym talentów można pozazdrościć, ani wybijający się na tle innych, nie są niezwykle bogaci ... Oby stali się inspiracją dla tysięcy kolejnych dzieci i oby robienie czegoś dla innych stało się tych tysięcy potrzebą. To książka cudownie motywująca do działania, do rozejrzenia się wokół. Pokazująca, że nie trzeba bóg wie czego, żeby pomagać, że liczy się pomysł i jedna mała rzecz, na której warto się skupić.

Dzieciaki z różnych zakątków świata — dla nas niektóre ich problemy są odległe i egzotyczne, dla nich to codzienność. Dzieciaki z naszego zachodniego świata i ze wschodu i południa. Dzielne, odważne, zaangażowane w pomoc innym, w walkę o prawo do edukacji, ochronę środowiska, o leczenie, przełamujące własne bariery i przy okazji działające na rzecz innych (np. nasz  Jan Mela).

Taka 9-letnia Katie Stagliano z USA. W ramach szkolnej pracy domowej sadzi w przydomowym ogródku sadzonkę kapusty. Bardzo o nią dba i podlewa. Kapusta rośnie tak pięknie, że jej główka waży aż 18 kg! Dziewczynka zastanawia się, co z nią zrobić. Wpada na pomysł, żeby oddać ją do jadłodajni dla ubogich — dzięki niej powstaje pożywna zupa dla 270 osób! Katie podoba się ten pomysł. Wraz z rodziną i przyjaciółmi nagłaśnia ideę i tworzy fundację — coraz więcej ludzi zakłada ogródki, w których hoduje warzywa na rzecz organizacji wspierających biednych. Przed dwoma laty takich ogródków w Stanach było już ponad sto! Katie otwiera też miejsca, w których wydaje się posiłki dla potrzebujących.

Taki Nicholas Lowinger z USA. Gdy mama zabiera go do schroniska dla bezdomnych, ma pięć lat. Chłopiec żyje w dostatku — mamie zależy, żeby przekonał się, że nie każdy żyje tak jak on. Chłopiec chce się pochwalić nowymi podświetlanymi adidasami, ale widzi, że przebywające tu dzieci mają buty stare, znoszone, za małe, albo za duże. A niektóre nie mają ich wcale! Chłopiec jest poruszony tym, co zobaczył. W domu wybiera swoje najładniejsze i najnowsze buty i zanosi je do schroniska. Ale to nie wszystko. Siedem lat później (ma 12 lat) zakłada fundację, która zajmuje się zdobywaniem butów i dostarczaniem ich do schronisk. Siedziba fundacji znajduje się w jego garażu, a chłopiec nawiązuje kontakty z różnymi firmami, które wspierają go w działalności.

Czteroletnia Riley Hebbard ogląda program w TV o ludziach w Afryce, którzy uciekają z krajów ogarniętych wojną i trafiają do obozów przejściowych. Dzieci nie mają tu zabawek - Riley uważa, że każde dziecko powinno mieć zabawki, sama ma ich dużo. Postanawia przekazać je dzieciom z Afryki. Wspiera ją mama i sąsiedzi i inne dzieci — zabawek jest coraz więcej, do akcji przyłącza się organizacja wspierająca potrzebujących, organizując transport. Obecnie inicjatorka akcji prowadzi Fundację Zabawek Riley.

Ryan z Kanady poruszony jest rozmową z nauczycielką, która opowiada dzieciom w szkole o sytuacji ich rówieśników w Afryce. Brak czystej wody jest przyczyną chorób i śmierci wielu dzieci i dorosłych. Chłopiec postanawia uzbierać pieniądze na budowę studni. Odpłatnie wykonuje różne czynności w domu, jego skarbonka systematycznie się zapełnia. Po czterech miesiącach dziecko ma 70 dolarów, ale to za mało, by wybudować studnię. W akcję wciąga więc swoich szkolnych kolegów, odwiedzają lokalne firmy — zbiórka idzie na całego! Po kilku latach zakłada Fundację Studnia Ryana, która na swoim koncie ma już ponad tysiąc projektów związanych z budową studni i toalet w Afryce!


Przytoczyłam tylko kilka przykładów, takich historii jest tu więcej. O dziewczynce, która kochała czytać i postanowiła swoją pasją zarażać inne dzieci, umożliwiając im dostęp do książek, o chłopczyku, który... Większość bohaterów to dzieci współczesne (ale nie tylko). Wiele opisanych tu historii dzieje się w krajach, w których łamane są prawa człowieka i prawa dziecka, to bardzo trudne i poruszające opowieści. A to, co robią, cały czas się dzieje. Są tacy sami, jak inne dzieci, a jednak znaleźli w sobie coś, co sprawiło, że są w stanie robić rzeczy niezwykłe. Mieli pomysł, mieli chęć. Gorąco zachęcam do czytania książki młodszym i podsuwania jej starszym dzieciom, Może zainspiruje ich do czegoś niesamowitego, w ich szkole, na osiedlu, w mieście?


Tyle o tekście. A teraz o ilustracjach, które są niezwykłą siłą tej książki. Dzieci zostały tu sportretowane w bardzo sugestywny i symboliczny sposób. Czasem z rozmachem, czasem z delikatnością. Poetyckie, malarskie i jednocześnie oszczędne obrazy Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej oddają piękno przedstawianych tu dzieci i istotę ich działalności. Nie sposób oderwać od nich oczu, nasycone kolorem przenoszą nas do jakiegoś lepszego świata, gdzie ważna jest dobroć, empatia, wrażliwość i dawanie czegoś od siebie. Te ilustracje poruszają wyobraźnię i kryją w sobie marzenia o lepszym świecie.


***
O warsztatach z autorkami, w których część Makowej ekipy miała przyjemność uczestniczyć (a ja zerkać zza winkla) TU
 ***


I ty możesz zmienić świat. 42 inspirujące historie o niezwykłych dzieciach,
Karolina Grabarczyk,
il. Nika Jaworowska-Duchlińska,
wyd. Media Rodzina, 2019,
oprawa twarda,
ilość stron:96
rok wydania:2019
format:170 x 240 mm,
cena 29 zł.


















niedziela, 5 maja 2019

Gra w kręgle, czyli co robić razem z dziećmi i dobrze się bawić



Od jakiegoś czasu zamierzaliśmy wybrać się na kręgle. Chłopaki chcieli zagrać z nami, a ja nie mówiłam nie — na amerykańskich filmach spotkania w kręgielni prezentują się nader ciekawie. Nie trzeba się pocić i specjalnie wysilać (nie jestem typem sportowca, o nie), można sobie pogadać, coś poskubać, czegoś się napić, a przy okazji trochę „porzucać” kulą. Jest klimat. Sprawdziliśmy, jest!

Padło na kręgielnię blisko Centrum, ale po naszej stronie Wisły. Cztery tory bowlingowe z wyborem różnych gier, przyjazne ceny, kameralne wnętrze. Dwie godziny dla nas. Nie lubię zawodów i rywalizacji, jednak z ręką na sumieniu — kiedy kilka razy udało mi się potoczyć kulę tak, że strąciłam za jednym zamachem wszystkie kręgle (tzw. strike), poczułam adrenalinę i wciągnęłam się na maksa. Cóż, szybko otrzymałam zimny prysznic i po wygranej pierwszej grze (10 rund), drugą położyłam, lądując na końcu naszego teamu :)

Sama gra: jest prosta i wciągająca. Trzeba tak potoczyć kulę, aby jednorazowo strącić jak najwięcej kręgli (jest ich 10). Jeśli to się nie uda, gracz wykonuje drugi rzut. Chłopakom podobała się rywalizacja, mnie to, że robiliśmy coś razem, wspólnie i po prostu dobrze się bawiliśmy. Atutem kręgli jest to, że jest to gra łącząca pokolenia, bo grać może każdy i dziecko (od 6-7 roku życia, dostaje lżejszą kulę) i dorosły (bez ograniczeń) i do tego nie trzeba być sportowcem roku. Warunkiem są sprawne kolana.

Zaletą miejsca, w którym byliśmy (Kręgielnia 7Club) jest to, że jest małe, kameralne i spokojne. Idealnie, jeśli chce się przyjść z dziećmi. Mały barek — menu dosyć ograniczone, nachosy, chipsy, napoje. Dzieci chętnie zagrają też w air hockey, grę dla dwóch osób ślizgającym się krążkiem (trzeba wykazać się refleksem i szybkością, wiem, bo grałam).

Kręgielnia 7Club
ul. Jagiellońska 7, Warszawa.
Czynne od 12 do 22.
Warto zarezerwować wcześniej tor.
Za godzinę 45 zł (w weekend i  do 18, po 18 drożej, bo 60 zł za godzinę  Od poniedziałku do czwartku 36 zł i 45 zł, w piątek 36 i 60 zł.
Specjalne obuwie w cenie wejścia.










sobota, 4 maja 2019

Leśne wędrówki [Puszcza Kozienicka i Puszcza Słupecka]

Maki nie tylko książkami żyją. Lubią odetchnąć świeżym powietrzem i nasycić uszy leśną ciszą, która tak pięknie cicha nie jest! Odgłosy lasu — fascynujące, relaksujące, uspokajające. Skrzypienie drzew, trzask gałęzi, wiatr targający liście, ptaki, ptaki, szepty i szelesty... I ten zapach! Po wczorajszym spacerze ciągle czuję konwalie.

Wędrowanie po lesie uwalnia moje osobiste hormony szczęścia, nie muszę biegać. Pospacerujcie ze mną tymi leśnymi traktami i ścieżynami i zobaczcie sami, jak pięknie jest! Dwie puszcze, a między nimi dwutygodniowy odstęp czasowy, a jaka różnica w zieleni, a jaka różnica w świetle! Las już się obudził, już zapomniał o zimie, wiosna szaleje na całego!

wtorek, 30 kwietnia 2019

Kiedy dojrzeją porzeczki, Joanna Concejo




To książka, która wymaga ciszy. Bo sama jest ciszą, w której jak babie lato snują się wspomnienia, a czas wolno się sączy, by za chwilę zastygnąć w bezruchu. Chwile z kiedyś, z dawniej. I chwile obecne, z tu i teraz.

To kiedyś to jakieś dzieciństwo. Dziecko przy samochodzie. Sanki. Inne dzieci i krajobrazy. Czyjeś dłonie. Drobiazgi, które składają się na pamięć. Zdarzenia zapamiętane fragmentarycznie. Postaci bez twarzy — czas je zatarł. Wspomnienia osnute mgłą, bo tylko emocje są żywe. Potem jakieś RAZEM, we dwoje. Dopisane ołówkiem na marginesie „une photo de mariage, une femme, un baisu".

Samotność i pojedyncza już starość. Z kotem i widokiem z okna. Z wysłużonym stołem i spraną firanką. Znajome widoki, znajome rzeczy. To, co zostaje i trwa.

Fabuła rozgrywa się na kilku poziomach. Odległa przeszłość to dawno temu w życiu Henryka, oddzielone od dorosłości i rozbudowanej teraźniejszości stroną tytułową. Przeszłość to zacierające się obrazy, blaknące migawki chwil, gasnące emocje. Teraźniejszość to kontemplacja. I wspomnienia. Czekanie na list. Słuchanie ciszy. Karmienie oczu tym, co bliskie, żeby zapamiętać i ponieść dalej. Gdziekolwiek to dalej jest.

Książka, mała, niepozorna. Przypomina prywatny szkicownik/pamiętnik z luźno powsadzanymi stronami, z luźno przyklejonymi taśmą zdjęciami. Wchodząc w tę opowieść, w jakiś sposób stajemy się jej współautorami, snując własną historię, dopisując do obrazów własne wspomnienia i uczucia. Nie ma Ukochane miejsca. Ulotność czasu i jego piękno. Ta chwila. Ten moment. Studium firanki i widoku z okna. Rośliny oglądane przy drodze. Szklanka z niedopitą herbatą. Sednem zawsze jest czas i to, co pozostaje. Celebrujmy go.

Opowieść o schyłku, o zmierzchu — czasie, kiedy wspomnienia mieszają się z rzeczywistością i jedne i drugie są tak samo istotne. Joanna Concejo jest mistrzynią nastrojów. Jej pełne nostalgii i melancholii ilustracje, te wyłuskane z czasu chwile — zatrzymują. Dają do myślenia. Nie tylko o życiu pana Henryka, po prostu o czasie. Też naszym. I ciszy na koniec dnia.

Przepiękna książka.
Tu o "Zgubionej duszy" Olgi Tokarczuk z il. Joanny Concejo i baśniach zilustrowanych przez Joannę Concejo.


Kiedy dojrzeją porzeczki,
Joanna Concejo,
wyd. Wolno, 2017
oprawa twarda,
stron 96,
format: 14.8 x 23.5 cm,
Cena 44 zł.














niedziela, 28 kwietnia 2019

I ty możesz zmienić świat [warsztaty z Niką Jaworowską-Duchlińską i Karoliną Grabarczyk w Muzeum Zachęta w ramach Weekendu Księgarń Kameralnych]


Weekend Księgarń Kameralnych już za nami. Nie udało mi się zrealizować planu dwudniowego, za to jednodniowy wypalił w 100 proc. Ten czas spędziliśmy w Zachęcie. Na warsztatach „I Ty możesz zmienić świat”, prowadzonych przez autorki książki (pod takim samym tytułem) Nikę Jaworowską-Duchlińską i Karolinę Grabarczyk.

O samej książce nie będę na razie nic pisać, bo jeszcze jej nie przeczytałam, tylko przekartkowałam (napiszę o niej, jak tylko przeczytam). Już wiem, że ilustracje są przepiękne, a sam temat wręcz uskrzydlający. Bo pisanie dzieciom o ich rówieśnikach, którzy zrobili coś wymagającego odwagi, coś wymagającego wyjścia poza własną strefę komfortu, coś dla kogoś czy na rzecz jakiejś grupy ludzi; dzieci walczących o przynależne im prawa — dodaje siły i pozwala uwierzyć, że każdy z nas może dużo — bez względu na wiek i szerokość geograficzną.

Mamy moc, tylko trzeba poruszyć ten kamyk, który pociągnie za sobą lawinę. Liczy się chęć i pomysł, otwarta głowa i wyjście poza schematy. Dzieci mają w sobie kreatywność i cudowną cechę, którą z czasem zatracają: nie zdają sobie sprawy z kłód, które mogą pojawić się po drodze, starsi widzą je oczyma wyobraźni, więc często nim zaczną — odpuszczają.

Uczestnicy warsztatów słuchali fragmentów książki, oglądali ilustracje wyświetlane na ścianie. Mówili, co według nich sprawiło, że bohaterowie książki zachowali się tak, a nie inaczej i skąd brali siłę, by mimo biedy, czy ekstremalnie trudnej sytuacji wokół — w regionie czy państwie (wojna) — nie poddawać się i walczyć? Dzieci tworzyły swoich bohaterów i szukały w sobie cech, które mogą być pomocne w dążeniu do realizacji zadań. Rysowały. Padały hasła: empatia, współraca... Nie śledziłam całych zajęć, czego żałuję, bo zostaliśmy grzecznie poproszeni o zwiedzenie wystaw (wiem, obecność rodziców rozprasza dzieci, i jest też trudna dla prowadzących). Z tego, co widziałam (raz na jakiś czas, między jedną a drugą wystawą zaglądałam na salę warsztatową) było bardzo interesująco.

Autorki książki zrobiły coś niezwykłego — wciągnęły dzieci w kreatywną, twórczą zabawę, polegającą na myśleniu, wyciąganiu wniosków i uwolnieniu wyobraźni. Były rozmowy: dużo słów i pojęć poszukiwanych i wywoływanych. Słów otwierających za sobą drzwi i możliwości. Doszukiwanie się i przenoszenie własnych emocji i odczuć na cudze. stawianie się w czyjejś sytuacji/położeniu, uruchamianie empatii i uczuć...

Moje chłopaki od jakiegoś czasu niechętnie jeżdżą na warsztaty. Pisałam już o tym, muszę wzbijać się na wyżyny krasomówstwa, by ich zachęcić (dobra, przekupstwo też wchodzi w grę). Za każdym razem jadą z przekonaniem, że będzie nudno i że dlaczego znowu gdzieś ich zapisałam, skoro oni nie chcą, to już ostatni raz! Po zajęciach zapytałam ich, jak było, a oni, że FAJNIE. więc musiało być naprawdę fajnie, bo są oszczędni w pochwałach.

I ty możesz zmienić świat,
Karolina Grabarczyk,
il. Nika Jaworowska-Duchlińska,
wyd. Media Rodzina, 2019
stron 96.




















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...