Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

środa, 19 lutego 2020

Miesięcznik Kumpel i zimowe harce z Makową polecajką



Kolejny magazyn „Kumpel w kioskach, a w nim nasza książkowa Makowa polecajka. Tym razem chłopaki zachęcają do przeczytania książki Łukasza Wierzbickiego "Ocean to pikuś" (il. Marcin Leśniak, wyd. Sorus i Pogotowie Kazikowe) - o Aleksandrze Dobie, naszym niezwykłym kajakarzu, który opłynął samotnie Atlantyk. Niezwykłe dokonania, niezwykły człowiek!

Recenzja na Makach TU.



KUMPEL nr 2: Zimowe harce




Zima nas nie rozpieszcza, tym milej poczytać o niej i pooglądać mroźne ilustracje! W „Kumplu”, który jeszcze w kioskach m.in.
  • O pewnym niezwykłym spotkaniu pingwinów z… Wielką Niedźwiedzicą
  • Zagadkowa przyroda: Dlaczego raz jest dzień a raz noc? Co Ziemi burczy w brzuchu?
  • Zmarznąć na kość, zostawić kogoś na lodzie… – dowiesz się, co znaczą te zimowe powiedzonka
  • Arktyka i Antarktyda – niesamowita podróż
  • Maria Zakrzewska – pierwsza Polka lekarka w USA
  • Rozgadane zwierzaki i żarty
  • Kumplotest dla Ciebie i Twojego Kumpla
  • Encyklopedia „Kumpla”: Sikora bogatka
  • TEST dla trzecioklasistów – do rozwiązywania w domu i szkole
  • WAGONIK ze świnkami. Lokomotywa z wiersza Juliana Tuwima jest coraz dłuższa!




niedziela, 16 lutego 2020

Triki Tashka w Koneserze — otwarcie!


Gdzieś mignęła mi informacja o tym, że w Koneserze na Pradze wydawnictwo Tashka otwiera lokal, w którym będzie miejsce na książki, teatr, meble, jedzenie, a wszystko to w duchu zero waste. Brzmi wspaniale. Na stronie wydawnictwa tak opisane są Triki Tashka.

„Magiczna przestrzeń powstała z inicjatywy Wydawnictwa TASHKA, integrująca teatr, literaturę, warsztaty artystyczne, wartości zero waste, bio kawę, pachnącą czekoladę, pyszne jedzenie bez zbędnych cukrów i chemii, i meble z duszą. Miejsce spotkań. Strefa kultury. Punkt poznawania nowego. Inspiracja, by chcieć więcej.”

Otwarcie 15 lutego, wielka feta 29 lutego. Tak się złożyło, że w sobotę jeden z moich synów miał w Koneserze warsztaty programowania komputerowego  — miałam więc trochę czasu, by zajrzeć do Trików, co zrobiłam.

Przestrzeń, dużo kwiatów, przyjemne światło, sznurkowe ręcznie wyplatane abażury i meble retro (odnowione przez Hoabay komody, regały, stoliki i krzesła), piękne lampy, poduchy z naturalnych tkanin... No i ściany, na których wiszą obrazy Roberta Romanowicza (można je kupić), a na półkach książki, książki, książki.... „A niech to gęś kopnie”, „Smacznego, proszę wilka”, „Karmelek” i wszystkie inne, wydane przez Tashkę. I cieplutka nowość „Marvin” Marty Guśniowskiej i ilustracjami Roberta Romanowicza.

Jeszcze nie wszystkie półki były zapełnione, część rzeczy jeszcze jest w pudłach —  miejsce cały czas się tworzy, m.in. powstanie scena, na której będzie się działo teatralnie! Już się cieszę!

Trochę się pokręciłam, pooglądałam, po czym zasiadłam z „Marvinem” w ręce (jako że to otwarcie to do kupionej książki dostałam plakat z cudnym rudym lisem) i pijąc dobrą kawę czekałam, na koniec warsztatów syna.

Kiedy dowiedziałam się, że jestem pierwszym gościem, który przekroczył próg tego miejsca, pomyślałam sobie, że chciałabym być taką dobrą wróżką, która zjawia się z życzeniem powodzenia. Nie ukrywam, że dla mnie to bardzo egoistyczne życzenie, Bo Triki Tashka to miejsce po pierwsze obiecujące ” oczyma wyobraźni już widzę te spotkania autorskie, warsztaty, ale też ... po mojej stronie Wisły. 30 minut komunikacją i jesteśmy, dlatego pewnie będziemy tu częstymi gośćmi :)

Oficjalne, uroczyste otwarcie 29 lutego.

Triki Tashka,
Centrum Praskie Koneser,
plac Konesera 3,
budynek Butelkowni.
















sobota, 15 lutego 2020

Tronik, Martyna Skibińska, il. Joanna Olech, oprac. graf. Marta Ignerska

Kolejna książka wydana kilkanaście lat temu i raczej już nie do zdobycia. Wypatrzyłam ją na stosie innych książek, kolorowych — ale to ona, a nie one przyciągnęła moje spojrzenie i ręce. Logo Wytwórni na okładce i nazwiska autorek tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że to może być coś! Coś zaskakującego, coś wysmakowanego, coś może nieoczywistego?

Proste ilustracje, stonowane kolory. Delikatne, urocze rysunki dziewczynki w krótkich, kraciastych spodenkach. Widzę ją jak żywą, te pozy, ten ruch, te rączki! Królewna Gucia jest kwintesencją małego dziecka. Troszkę nieporadna, troszkę zawadiacka, pełna wdzięku i tego czegoś, co w małych dzieciach mnie rozczula i to bez względu na to, czy dzieci moje, czy nie. Do rysunków dodana jest gdzieniegdzie żółta korona — i ten element graficzny w połączeniu z dołączonymi na stronach wzorami jak z koronkowych serwet dopełnia całości i sprawia, że wszystko gra i jest „jakieś". Dla mnie ach!

Tekst krótki i przewrotny. Historyjka o zmaganiach królewny Guci z tronem, bo Gucia do tronu przekonać się nie może. I choć podsuwane jej są trony niezwykłe — bezowe, włóczkowe, bananowe, a nawet z armatnich kul — wszystkie są nie takie, po prostu nie dla królewny Guci. Na szczęście pani Henryka domyśla się, jaki tron dziecku przypasuje i za jej namową król — nieco zdziwiony — gna po to cudo. I tak, to było to — żółty tron z kaczuszką.

Zerknijcie na te ilustracje!

Tronik,
Martyna Skibińska,
il. Joanna Olech,
graficzne opracowanie Marta Ignerska,
wyd. Wytwórnia, 2007
Oprawa: twarda
Ilość stron: 24 s.
Wymiary: 230 x 200 mm.












wtorek, 11 lutego 2020

Medal pana zająca, Becky Bloom, il. Paweł Pawlak


Lubię takie zaskoczenia. Czasem mam wrażenie, że już wszystko widziałam, wszystko, co wydano w czasie ostatnich 10/15 lat — może nie mam na półce, może nie czytałam, ale kątem oka gdzieś dostrzegłam, wiem, że jest. Tytuł obił się o uszy albo książka jest na liście do przeczytania. A tu nagle widzę coś, o czym nie miałam pojęcia. Wydawnictwo Muchomor. I Paweł Pawlak. Ten Paweł Pawlak!

I cóż. Ponieważ zając jest najszybszym zwierzęciem w lesie, nie ma zmiłuj — na blogu musi pojawić się zaraz, teraz, od razu. Zgrabnie omija jeden i drugi stos książek, przeskakuje przez trzeci i jest! Dla Państwa, w pełnej krasie!

Popatrzcie na te ilustracje! Jak żywo staje mi przed oczami „Jajuńciek” - tak, to ten czas, bo „Medal pana zająca” został wydany w 2004 roku („Jajuńciek” rok później). Fantastyczne ilustracje — zając w zielonych gatkach wymiata, a obrazek, jak czai się i zza drzewa obserwuje amatorów biegania, rozśmiesza mnie za każdym razem, jak na niego zerkam. A zmachany zając, który dyszy jak pies (ten jęzor!) — mam dla niego dużo empatii, sama tak się czuję, jak biegnę do autobusu! Te uszy, to spojrzenie — mimika perfekcyjna, tysiąc stanów emocjonalnych wyrażonych minami zająca! Koniecznie, koniecznie trzeba to zobaczyć. Paweł Pawlak raz koncentruje się na szczególe — ilustracje czasem przypominają komiks, a raz pokazuje nam malarsko obraz, w pełnym kadrze. Te kolory, ta kreska, ten dowcip! Biorę sobie na cel upolowanie tej książki, choć łatwo nie będzie, bo nakład dawno wyczerpany, nawet na stronie wydawnictwa nie ma wzmianki o tej książce.

Tekst też bardzo przypadł mi do gustu. Historia Zająca i innych mieszkańców lasu jest ciekawa, zabawna i mądra. Zając ma o sobie wysokie mniemanie, to taki leśny pozer, jadący na utartej opinii, dopóki się nie pojawi się nowa osoba (panna żółw), która wybija zwierzęta z ustalonego rytmu i zmusza do przetasowania. Dobrze, że tak się dzieje, bo w tym lesie było średnio miło — wszyscy kłócili się ze sobą i złościli. Poza zającem, bo ten skoncentrowany był na sobie, swoich drzemkach i przekąskach, czytaniu gazety sportowej i wyprawach do miasta, gdzie na pchlim targu kupował złote medale, by potem dumnie się z nimi przechadzać po lesie.

Panna żółw, przesympatyczna i miła, zmienia bieg tego leśnego strumyczka, sprawia, że każdy w jakiś sposób musi określić się na nowo. Dobro wywołuje dobro, a mały poruszony kamyczek — lawinę.

Pan zając, z opinią najszybszego — skądinąd słusznie — osiadł na laurach, co już wiemy, a wiemy też, że najlepszy nawet sportowiec bez regularnych treningów traci kondycję... Nie przypuszcza nawet, że taka panna żółw — uważana, jak każdy przedstawiciel jej gatunku za najwolniejszą, utrze mu nosa i ... zmusi do wytężonych ćwiczeń.

Mało tego, w swoje aktywności (tak, ona biega — dla przyjemności i relaksu!) wciąga pozostałe zwierzęta. Jedno po drugim przyłączają się do niej i odkrywają, jakie przyjemne jest wspólne działanie, wspólna pasja, jak to łączy i integruje. Biegają więc i kaczki i borsuk i wiewiórki i niedźwiedzica. Atmosfera w lesie ulega zmianie, ustają kłótnie i spory. Nie ważne, jak kto biega, ważne, że robią to razem,  bo nie o wyniki tu chodzi, tylko przyjemność. Pan zając zmuszony do zaprezentowania swoich możliwości — nie ma wyjścia, musi wziąć się ostro do roboty, co wychodzi mu na dobre...

Na koniec autorzy nie szczędzą nam wzruszeń, dumni jesteśmy z zająca. Nie z jego wyniku w biegu (choć jest być z czego dumnym, bo zasłużył ciężką pracą) tylko postawy, Ale przecież nie podam Wam zakończenia na tacy (choć prawie to zrobiłam), tylko zachęcam — szukajcie „Medalu pana zająca” na półkach znajomych i bibliotecznych!

Medal pana zająca,
Becky Bloom,
il. Paweł Pawlak,
wyd. Muchomor
Rok wyd.: 2004
Oprawa: twarda
Ilość stron: 34 s.
Wymiar: 240 x 280 mm,
wiek: 3+












piątek, 7 lutego 2020

Seria "Tajemnice przedszkola Wronie Gniazdo", czyli norweskie kryminały dla najmłodszych (Lars Mæhle, il. Odd Henning Skyllingstad)


W serii „Tajemnice przedszkola Wronie Gniazdo” ukazały się dotychczas cztery tytuły. Prosty język, przyciągające oko ilustracje, wciągająca fabuła  tak najkrócej można scharakteryzować opowieści dla małych detektywów. Bohaterami wszystkich książek są przedszkolaki, Leon i Livia, które uważnie analizują rozgrywające się wokół nich wydarzenia. Para detektywów ma ręce pełne roboty, bo ciągle coś się dzieje, co wymaga ich dedukcyjnych zdolności...

Seria jest idealna dla przedszkolaków i dla starszych zaczynających przygodę z samodzielnym czytaniem — duże litery, krótkie zdania, dużo światła na stronach sprawia, że składanie liter będzie łatwiejsze.

Wydawnictwo Dziwny pomysł powstało w 2017 roku, założyła je Joanna Barbara Biernat. Celem właścicielki jest wydawanie książek zaskakujących i budzących pozytywne emocje, autorów głównie norweskich (ten rynek jest jej dobrze znany, bo pracowała w jednym z norweskich wydawnictw) i anglojęzycznych. Na Makach prezentowałam jakiś czas temu książkę tego wydawnictwa pt. „Czerwony Kapturek" z tekstem Karoliny Grabarczyk i ilustracjami Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej.

Kto wszedł w butach do środka?




Przedszkolne przyjęcia to jest to, co maluchy lubią najbardziej! Jednak przygotowania do zabawy ktoś psuje. Czym? Śladami ubłoconych butów. A przecież Elin dopiero co umyła podłogę! Dzieci uważnie przyglądają się wszystkim dorosłym, którzy przyszli na imprezę, szukając winowajcy. Czy uda im się znaleźć osobę, która naniosła błoto? Uważnie oglądają stopy, porównują ich wielkość ze śladami... Zagadka dla prawdziwych tropicieli!

Kto wszedł w butach do środka?
Lars Mæhle,
il. Odd Henning Skyllingstad,
Przekład J.B. Biernat,
Wyd. Dziwny pomysł, 2018,
Stron 44,
Format 175 x 220 mm,
Oprawa twarda,
Cena 29 zł,
Wiek: 3-6 lat.









Kto ukradł słodką bułkę?







Bal jest udany, jeśli sala jest pięknie przystrojona, uczestnicy mają wyśmienite nastroje, a na stole nie brakuje słodkości... Dzieci z przedszkola Wronie Gniazdo z niecierpliwością obserwują przygotowania do imprezy. Nagle jedno z dzieci, przeliczając słodkie bułeczki, zauważa, że jednej brakuje! Co się z nią stało, kto ukradł słodką bułkę? Do akcji wkracza para przedszkolnych detektywów. Czy uda im się odkryć tajemnicę brakującej bułeczki?


Kto ukradł słodką bułkę? 
Lars Mæhle,
il. Odd Henning Skyllingstad,
przekład J.B. Biernat,
wyd. Dziwny pomysł, 2019,
Stron 44,
Format 175 x 220 mm,
Oprawa twarda,
Wiek: 3-6 lat,
Cena 29 zł.






Gdzie się podziały wszystkie skarpety?







Trening  piłkarski to ekscytujące wydarzenie dla dzieci wchodzących w skład przedszkolnej drużyny piłkarskiej. Jednak pojawia się problem  nagolenniki są, korki są, ale każdemu z graczy brakuje po jednej ze skarpetek! Gdzie się podziały wszystkie skarpety? Czy z ich zniknięciem ma coś wspólnego Kosmita, zrobiony przez Adę? I czy sztuka rzeczywiście jest nudna? Para detektywów znowu wkracza do akcji. 


Gdzie się podziały wszystkie skarpety?
Lars Mæhle, 
il. Odd Henning Skyllingstad, 
przekład J.B. Biernat,
wyd. Dziwny pomysł, 2019,
Stron 44,
Format 175 x 220 mm,
Oprawa twarda,
Wiek 3-6 lat,
Cena 29 zł.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...