Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

wtorek, 20 października 2020

Gdzie jest moja córka?, Iwona Chmielewska

 

"Gdzie jest moja córka?" to jedna z książek Iwony Chmielewskiej, które najpierw ukazały się w Korei Południowej, a po latach zostały wydana w Polsce. W Korei czytelnicy poznali ją w 2011 roku, my mamy tę możliwość (dzięki wydawnictwo Format) dopiero teraz.

Mało słów, proste, bardzo oszczędne ilustracje, a ile przemyśleń i poruszeń serca. Moje matczyne serce zadrżało, a potem zalało się czułością. Bo Iwona Chmielewska napisała o mojej córce. O mojej córce, która 

(...) lubi się chować. 
Jak ślimak do swojej muszli.

Wtedy trudno mi ją znaleźć.

o mojej córce, która czasem

(...) jest spokojna jak królik,
a czasem gwałtowna jak krokodyl 

o mojej córce, która

(...) potrafi się bronić jak wąż,
ale czasem jest bezbronna jak pisklę.

O mojej córce, która

jest 
wewnątrz delikatna
i miękka,

a na zewnątrz 
jest twarda
i lubi się chować.

I która jest dla mnie wszystkim.

To delikatna jak szept opowieść matki o dziecku, utkana na zasadzie przeciwieństw i odwrotności. 

Przeciwieństw, bo córka, której matka szuka, raz jest spokojna, a raz gwałtowna, uważna/obojętna, milcząca/głośna, powolna/szybka, groźna/łagodna itd. (ich, jak mi te zachowania przypominają nastoletnie sinusoidy!). W każdym przypadku porównywana jest do jakiegoś zwierzątka, który autorce kojarzy się z daną cechą. Jesteśmy w dziewczęcym pokoju — zwierzęta kryją się za meblami, wylegują na kocu, wychylają zza sofy, wynurzają zza komody, chodzą po stole, kryją się za zasłonką albo łóżkiem.

Odwrotność widać w ogólnym zamyśle: najpierw poznajemy córkę, to, jaka jest, by na końcu zobaczyć jak wygląda. Odwrotność pokazana jest też między kartkami — to, co widać na jednej stronie — na drugiej ma te same kontury, ale przedstawia inny mebel i inne zwierzę. Dwie strony medalu. Orzeł/reszka, awers/rewers, przód/tył, wnętrze/zewnętrze. Przyznam szczerze, że zauważyłam to dopiero przy którymś wnikliwym oglądaniu książki.

To opowieść utkana tkliwością i czułością, które drżą - jak krople rosy o poranku - między słowami, między akapitami, między stronami... To książka, która dotrze do kochającego serca. Poznajemy córkę od wewnątrz, od tej materiałowej podszewki, by na koniec zobaczyć całość. Obraz córki, ukrytej za drzwiami, wywołuje zaskoczenie.

Co widzimy i jak patrzymy? Czy zamiast widzieć to, co najistotniejsze, nie skupiamy się na mniej ważnych aspektach? Patrząc sercem, głęboko, zaczniemy dostrzegać naprawdę. Iwona Chmielewska odwraca kolejność, każe nam się domyślać wyglądu bohaterki, najpierw pozwalając wniknąć za kotarę.

Ilustracje to patchworkowe obrazy stworzone z materiałów. Autorka opowiada o tych skrawkach, zbieranych latami, wyszperanych w ciucholandach — każdy z nich niesie w sobie tajemnice. Do kogo należało ubranie, kto je nosił? „Wierzę, że w tych kawałkach tkanin w jakiś sposób zapisane są przeżycia i zawarta jest energia ludzi, którzy ich kiedyś używali".


Iwona Chmielewska jest wybitna, to czarodziejka, która w magiczny sposób łączy słowo z obrazem, nadając im uniwersalne znaczenia, które odczytywane indywidualnie trafiają prosto do naszych serc. To, co nam daje — porusza, rozczula, wzrusza, daje do myślenia, zatrzymuje w ruchu. To kolejna książka, którą można odczytywać na wielu poziomach i przytulać.


Gdzie jest moja córka?
Iwona Chmielewska,
wyd. Format,
oprawa twarda,
stron 60,
wymiary: 20 cm x 28 cm,
cena 49,90 zł
wiek: bez ograniczeń








niedziela, 18 października 2020

Hedwiga i księżniczka z Hardemo, Frida Nilsson, il. Anke Kuhl

 

Hedwiga to jedna z moich ulubionych książkowych bohaterek. Ma w sobie naturalność i taki zadzior, który sprawia, że nudzić się z nią nie sposób, bo zawsze z czymś wystrzeli. Lubię ją, bo popełnia błędy, strzela gafy, czasem wstydzi się swojego zachowania, pozwala emocjom wziąć górę, emocjom, które czasem trudno jej nazwać, bo dopiero je poznaje. To doskonała seria o życiu w szkolnej społeczności, o przyjaźni i o codzienności, które składa się z drobiazgów — każde nawet najmniejsze wydarzenie może mieć ogromne znaczenie i pociągnąć za sobą lawinę... Nie ma tu moralizowania, jest samo życie z jego wszystkimi odcieniami.

To idealna seria dla dzieci, bez podziału na płeć. Moi młodsi synowie (11 lat) przeczytali wszystkie cztery części i to bez podsuwania im książek — widzą, że leży „nowa” Hedwiga, biorą i czytają.

***

Hedwiga ma już 9 lat. Rozpoczyna kolejny rok szkolny, na początku którego wydarza się coś dziwnego: nauczyciel klasy, pan Lars, idzie na zwolnienie lekarskie, a potem bierze urlop. Jest zmęczony i stoi przed trudną decyzją, czy nadal być nauczycielem? W klasie poza jego zastępcą pojawia się też nowa osoba. Hedwiga jest oczarowana burzą jej loków i długimi rzęsami. Bardzo pragnie zdobyć względy nowej, która wygląda jak księżniczka. A kiedy okazuje się, że ta nowa, której pozwoliła — z braku ławki — usiąść na lekcji na swoich kolanach, nie jest dziewczynką, tylko chłopcem i ma na imię Olle, zachwyt przemienia się we wściekłość.

Wyobrażacie to sobie? Ten rechot kolegów z klasy? I te okrzyki „Zakochana para! Zakochana para!” Hedwiga chciałaby zapaść się pod ziemię, bo wie, że nie będzie miała już spokoju. No, chyba że się wyprowadzi, daleko... A Olle? Nie dość, że nosi piękne opaski na włosach, to jeszcze świetnie biega, a przecież każdy wie, że biegi to jest coś, w czym nikt Hedwidze nie dorówna. Trafiła kosa na kamień. Emocje aż kipią, iskry lecą. Uwielbiam, jak w Hedwidze „gotuje się w środku” — jest taka prawdziwa. 

Frida Nilsson doskonale pokazuje emocje kłębiące się w dziecku, czytelnicy odnajdują się w jej bohaterach, mogą się z nimi utożsamiać.

Hedwiga mierzy się z zazdrością, złością, ale i fascynacją — zauroczeniem, które nakreślone jest niezwykle subtelnie. Przyciąganie i odpychanie. Jak skończy się ta historia?

Wiecie co, nie wierzę, że nie sprawdzimy już, co będzie działo się w życiu Hedwigi za rok, dwa, trzy...




Hedwiga i księżniczka z Hardemo
seria Hedwiga
tekst: Frida Nilsson
ilustracje: Anke Kuhl
tłumaczenie: Barbara Gawryluk
wyd. Dwie Siostry
15 x 20 cm
oprawa twarda
stron 180 
cena 34.90 zł
wiek 7+






sobota, 26 września 2020

Z pozdrowieniami, żyrafa, Megumi Iwasa, il. Jörg Mühle


Urocza książka! Cieplutka i zabawna i pięknie - prosto i delikatnie - zilustrowana. To taki poprawiacz humoru. I jestem przekonana, że w młodych czytelnikach wywoła chęć pisania listów, a w starszych tęsknotę za czasami, kiedy te listy bieliły się w pocztowych skrzynkach.

To oczekiwanie.... Ileż razy sama czekałam tak jak pan Żyrafa. Kiedy opowiadam moim dzieciom o wysyłaniu listów do rówieśników ogłaszających w "Płomyku" czy "Na przełaj" chęć nawiązania znajomości korespondencyjnej - patrzą na mnie z niezrozumieniem w oczach. To nie można było wysłać maila? A tak w ogóle to po co? Nie miałaś znajomych z klasy? Miałam, ale miałam też ogromną ciekawość tego, co jest tam, gdzie mnie nie ma. Trzeba było sobie szukać atrakcji w świecie bez komputerów i smartfonów i z dwoma programami  telewizji. Uwielbiałam te pierwsze listy i czekanie, co z tego wyniknie. A czasem wynikało całkiem sporo! Znajomości na lata. Co prawda żadna nie przetrwała do dzisiaj, ale ciepło myślę o tych ludziach,  bo ubarwiali mój świat i sprawiali, że z ekscytacją zaglądałam do skrzynki. Prawie jak pan Żyrafa, tylko jemu listy nosił Pelikan, a mnie zwyczajny pan listonosz.

Pan Żyrafa mieszka na afrykańskiej sawannie. Jest znudzony monotonią, bo dzień podobny do dnia, bo wschody i zachody słońca takie same i liście akacji też. Nie dzieje się nic. Wszystko jest takie przewidywalne...  Brakuje mu przyjaciela. Nie bez powodu mówi się, że nuda jest motorem kreatywności i matką pomysłów. Pelikan też się nudzi, postanawia więc otworzyć usługi pocztowe, może przecież dostarczać listy! Informacja, która wywiesza na drzewie wpada w oko panu Żyrafie i tak to się zaczyna... 

Do kogo wysłać list, jeśli nie  zna się nikogo? Najlepiej za horyzont, z poleceniem przekazania go pierwszemu zwierzęciu, które się napotka. Tylko gdzie jest ten horyzont, Pelikan leci i leci i końca nie widać! Hen, hen, tam, gdzie mieszkają pingwiny.  Zwierzęta nawiązują kontakt listowy, jednak ani jedno ani drugie nie wie, jak wygląda jego nowy znajomy, z czego wynikają zabawne sytuacje. No bo jak wyobrazić sobie szyję, skoro samemu się jej nie ma? 

To ciepła opowieść o przyjaźni - szukamy jej daleko, a tymczasem ktoś obok może stać się dla nas kimś bliskim. O tolerancji, ciekawości świata i innych (jakie to wspaniałe móc się poznawać i  szukać tego, co łączy, choć tak wiele nas dzieli), o tym jakie psikusy mogą robić nam słowa. 


***

Megumi Iwasa to japońska autorka książek dla dzieci (ponoć ta książka najpierw jej się przyśniła), niemieckiego ilustratora (i autora tekstów) Jörga Mühle znamy w Polsce z serii książek Króliczku (za moment ukaże się w wyd. Dwie Siostry jego książka "Dwa dla mnie, jeden dla ciebie" za którą otrzymał otrzymał nominację do Deutscher Jugendliteraturpreis, najbardziej prestiżowej niemieckiej nagrody w dziedzinie literatury dziecięcej).


Z pozdrowieniami, Żyrafa
tekst: Megumi Iwasa
ilustracje: Jörg Mühle
tłumaczenie: Anna Zalewska
wymiary: 14,70 x 21 cm
oprawa twarda
stron 104
cena 34,90 zł
 wiek 4+










wtorek, 8 września 2020

„Co potrafią koty?” i „Była raz starsza pani”, Abner Graboff



Pokłony dla wydawnictwa Kropka za wprowadzenie na nasz rodzimy rynek książek ilustratora Abnera Graboffa (1919-1986)! To wspaniałe uczucie zostać tak przyjemnie zaskoczoną. Nie znałam twórczości tego amerykańskiego rysownika, bo w Polsce dotychczas nie ukazała się żadna z jego książek, choć wydał ich sporo. Zilustrował kilkadziesiąt książek dla dzieci, ale też książek muzycznych i kucharskich. Ale nie tylko ilustrował.(...)Projektował reklamy, okładki książek, ilustracje, tworzył projekty graficzne dla telewizji (pracował m.in. dla stacji CBS). W 1949 brał udział w wystawie w Nowym Jorku na Manhattanie w Museum of Modern Art. Zaprojektował kilkadziesiąt okładek płyt dla wytwórni muzycznych (...)  [za Wikipedią].

W jego ilustracjach czuć ducha największych, stylem przywodzi na myśl najlepsze czasy Polskiej Szkoły Ilustracji. Ilustrował od lat 40-tych, najbardziej pracowity okres przypadał na lata 50. i 60. Oglądając jego prace widać, że choć minęły lata od ich powstania  one cały czas bawią, poruszają, wpadają w oko. Dlaczego dopiero teraz możemy zapoznać się z twórczością Graboffa? Mam nadzieję, że za tymi dwoma książkami przyjdą kolejne!
Te pierwsze dwie zachwycają nie tylko treścią, ale i wyglądem i dbałością o szczegóły. Płócienne grzbiety, przyjemny papier, kolory... Aż chce się ustawić je na półce.



Co potrafią koty?, Abner Graboff





Tu przede wszystkim widać ilustracje. Czarno-szare postaci z elementami w odcieniu zieleni. Zielone oczy kota, kropki na grzbiecie psa, szpilki pani, ubranko chłopca...  Koci kot i postaci wypełniające sobą strony.  Tekst jest prosty, to taka zabawna i miła wyliczanka kocich cech i umiejętności, tego, czego koty nie robią, bo nie muszą i co robią, a czego nie umiemy zrobić my. Kot zdecydowanie kradnie całe show!

Co potrafią koty?
Abner Graboff
Tłumacz:Emilia Kiereś
Wydawnictwo Kropka, 2020
Oprawa:twarda
Format:200 x 247 mm
Stron:40
cena 29,90 zł
wiek: 3-5













Była raz starsza pani, Abner Graboff




Cudo! C-U-D-O! Nim książki do mnie dotarły, serce mocniej biło mi do Kotów", ale kiedy już miałam je w rękach i czytałam to "Była raz pewna pani" rozłożyła mnie na łopatki.
Powiedzieć, że to uroczy wierszyk to mało. To przedowcipna, absurdalna historyjka-wyliczanka doskonale przetłumaczona przez Emilię Kiereś. Ten rytm, ten rym, to słowo! Pani Emilio, kłaniam się w pas! Starsza pani po kolei połyka coraz większe zwierzęta  wszystko zaczęło się od muchy, każde kolejne ma upolować/pożreć poprzednie. Powtarzalność coraz dłuższej wyliczanki przypomina dobrze nam znaną Rzepkę" Juliana Tuwima.
Purnonsensowy dowcip i trochę straszna (ale przecież dzieciaki to kochają), tragikomiczna opowieść przekazywana z ust do ust, taka tradycyjna wyliczanka! Uwielbiam! I ta puenta! Ubawicie się setnie, czytając tę książkę i oglądając genialne ilustracje Graboffa.
Przyznam się Wam, że sięgam po nią często, żeby poprawić sobie humor i czytam chłopakom. Mój 14-latek jak zaczął czytać, tak nie mógł się oderwać  dobra literatura nie ma wieku :) I tak sobie myślę, że jak tylko pandemia się skończy, to będzie to pierwsza książka, którą wezmę w pracy na warsztat z dzieciakami.


Była raz starsza pani
Abner Graboff
Tłumacz:Emilia Kiereś
Wydawnictwo Kropka, 2020
Oprawa:twarda
Format: 200 x 247 mm
Stron:48
cena  29,90 zł
wiek 3-5 lat








niedziela, 23 sierpnia 2020

Banda Czarnej Frotté, Justyna Bednarek, Daniel de Latour



„Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek”, a potem „Nowe przygody skarpetek (jeszcze bardziej niesamowite)” to jest coś! Nie znam dziecka, które nie polubiłoby tych historyjek; do których nie trafiłoby poczucie humoru Justyny Bednarek i rozpoznawalna kreska Daniela de  Latoura (ilustracje są po prostu fantastyczne, każda skarpetka ma charakter wypisany na gębie! Każda jest jakaś!). Nie znam też rodziców, którym dłużyłoby się czytanie tych książek, ba! - znam takich, którzy sami podczytywali kolejne opowiadanka z ciekawości, chichocząc pod nosem.

A wiecie, że lada moment pojawi się czwarty tom?  Już we wrześniu.


Pierwsze części dla młodszych dzieci są opowiastkami idealnymi do wieczornego czytania. To krótkie, zamknięte formy, historyjki opisujące losy kolejnych znikających w dziurze pod pralką pojedynczych skarpetek, taka wprawka przed wejściem w świat powieści. Trzecia to już inna bajka  - nie ma tu krótkich opowiadań, poświęconych kolejnym skarpetkom, tylko jedna historia napisana z pełny rozmachem! Czego tu nie ma! Akcja dzieje się i na lądzie i na morzu, mamy pościgi, intrygi, sytuacje zatrzymujące oddech i cudowne happy endy! Dzieje się, serio.

Banda Czarnej Frotté


Bohaterką jest Czarna Skarpetka Frotté, którą poznajemy, podobnie jak jej poprzedniczki, w łazience  rodziny małej Be. Mama zarządziła szybkie sprzątanie, tuż przed przyjściem pani sprzątającej. Dla Czarnej Frotté nie ma ratunku, nie mam pary, a „skarpetka bez pary jest niczym zegar bez wskazówek”. Bohaterka nie czeka, aż wrzucą ją do czarnego worka, tylko robi skok i ląduje obok pralki, pod którą jak pamiętacie, jest dziura i korytarz, prowadzący skarpetki w wielki świat, każdą w inne miejsce. Czarną Frotté zaprowadziła do kuchni tawerny, skąd wiedziona zapachem pysznych ziemniaczków pomknęła na statek. I odtąd akcja pędzi niczym rollercoaster, może zakręcić się w głowie. Ahoj przygodo! Piraci, wilki morskie detektywi, czego tu nie ma! Chwilami jest strasznie, chwilami mrocznie, chwilami wzruszająco...

Justyna Bednarek ani na chwilę nie zwalnia tempa, co jest zaletą i sukcesem powodzenia książek, bo dzieci przyzwyczajone do szybko zmieniających się obrazów w filmach, grach kupują ten świat. W naszej bibliotece żadna z części nigdy nie stoi na półce, płynnie przechodzą z rąk do rąk.

Czekamy na 4 tom i bardzo jesteśmy ciekawi i kolejnej opowieści i charakterystycznych ilustracji Daniela de Latoura, bez których nie wyobrażamy sobie tej serii.


Banda Czarnej Frotte,
Justyna Bednarek,
Daniel de Latour,
Wydawnictwo: Poradnia K
Cykl: Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (tom 3)
Seria: Latawiec,
stron 168,
oprawa twarda
cena 39.99 zł.













Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek:




Nowe przygody skarpetek:


sobota, 22 sierpnia 2020

Żaba, Katarzyna Przyborska, il. Marta Przybył


Bajka o małej Koo, która z rodziną mieszka przy rzece i zostaje porwana w oko cyklonu, którym jest susza. Kataklizm nadciąga powoli, niepostrzeżenie. Jeszcze można mu zaprzeczać, jeszcze można myśleć, że to minie, że się skończy i będzie jak dawniej. Byle tylko spadł deszcz, czy czasem nie zbiera się już na burzę?
Można czekać, ale nagle jest już za późno i pozostaje tylko dramatyczna ucieczka. Pytanie: dokąd? Czy tam, dalej, za rogiem, za zakolem, za tamtymi drzewami będzie bezpieczniej? Czy kataklizm nie dosięgnie nas swoimi mackami, ale i czy miejscowi będą przychylni przybyszom z daleka? Czy strach i walka o przetrwanie nie sprawi, że to przeciwko nim skierują pretensje, czy to nie na obcych zrzucą winę? Psychologia tłumu.


(...) Było pusto i zupełnie cicho. Po bladym od upału niebie już od wielu dni nie przemknął ani jeden obłok. Koryta rzek i niecki jezior wyschły. Trawy pożółkły. Liście na drzewach zbrązowiały i wisiały
zesztywniałe i poskręcane. Ale najgorsza ze wszystkiego była cisza (…)
(…) Ta katastrofa oczywiście nie spadła znienacka – nadciągała powoli. Ale zwierzętom trudno było
uwierzyć w to, co widziały i nie zrobiły nic, żeby jej zapobiec (…)




Mała Koo jest kookaburrą. Kookabury to ptaki mieszkające w Australii, o których mawia się, że „budzą Tych, którzy zapalają słońce”, bo tuż przed wschodem słońca głośno się śmieją, a przynajmniej wydają takie dźwięki. Ten śmiech leci prosto do nieba i wpada do uszu Tych, Co Zapalają Słońce.

Zewsząd słyszymy o zmianach klimatu, o suszach, trawiących ziemię i pożarach. Do tego tematu
nawiązuje autorka książki pt. „Żaba”. Bo przy rzece, gdzie wraz z rodziną mieszka Mała Koo zaczyna się źle dziać. Wody jest coraz mniej, słońce praży niemiłosiernie, a gorący wiatr niesie niepokój…

Zwierzęta są zdezorientowane, czekają na deszcz, który nie nadchodzi. Pojawiają się za to inne zwierzęta, uciekające przed zbliżającą się pustynią… Przy rzece robi się tłoczno i nerwowo, zaczynają się niesnaski, wybuchają awantury. Wody coraz mniej, a zwierząt więcej. Rodzina Koo zostaje zmuszona do szukania innego miejsca – ich obecność budzi wśród zwierząt niechęć, obwinia się je o suszę, bo przecież są tymi, które „budzą Tych, co zapalają słońce”. A słońce sprawia, że woda wysycha… 

W trakcie wędrówki Mała Koo gubi się. Jest sama, bez mamy i bliskich, w obcym miejscu. Zwierzęta w panice różnie reagują, jedne myślą tylko o sobie, a strach zaślepia im jasność myślenia, inne są bardziej altruistyczne... Jak ludzie, prawda?
Upał duszący w gardło, samotność i lęk. Koo ma szczęście, w tym tabunie oszalałych ze strachu zwierząt trafia na bratnią duszę, na małą Kolczatkę, która też się zgubiła. Będą wędrowały już razem.

Czy poradzą sobie w obcym miejscu? Czy dotrą na walną naradę zwierząt? I kim okaże się tytułowa żaba? Co się wydarzy?

To alegoryczna bajka o zmianach, które dzieją się na świecie za sprawą człowieka. Kryzys klimatyczny dotyka wszystkich – zwierząt i ludzi. Czy uda mu się zapobiec?

Opowieść niesie nie tylko strach, ale i nadzieję. Jeszcze nie jest za późno, Nie bądźmy egoistyczną żabą, nie jesteśmy tu sami, a po nas przyjdą następni, nie odbierajmy im prawa do życia tu, na Ziemi. Obudźmy się, póki jeszcze można coś zrobić. Potrzebne są zmiany systemowe, odgórne, szkoda, że politycy patrzą krótkowzrocznie, nie dalej niż do końca swoich kadencji. 

Książka jest bardzo ładnie i starannie wydana, podoba mi się i papier i zgaszone kolorystycznie, proste ilustracje Marty Przybył.

Żaba,
Katarzyna Przybylska,
il. Marta Przybył,
wyd. Krytyka Polityczna, 2020,
twarda oprawa|
stron 90
210 mm x 297 mm
wiek: 6+
cena 39.90 zł.










poniedziałek, 17 sierpnia 2020

O dzieciństwie w Stureby. Trylogia Ulfa Starka



Moje chłopaki lubią serie. Gdy trafią na książkę, która bardzo im się podoba, pytają, czy jest kolejna część. Przyzwyczajają się do bohaterów i są ciekawi ich dalszych losów. Dlatego zawsze z chęcią sięgają po książki, które mają swoje kontynuacje. Puszczając w obieg trylogię Ulfa Starka, wiedziałam, że padnie na podatny grunt. I się nie myliłam. Nie tylko dlatego, że to nie jedna, a trzy książki.

 Bez moralizatorstwa o dojrzewaniu


Nie jest to wymyślona opowieść, tylko relacja z dzieciństwa autora, spędzonego w Stureby na przedmieściach Sztokholmu. Ile tu faktów z życia, a ile fantazji autora, tego nie wie nikt, takie prawo pisarza, w każdym razie czyta się wyśmienicie. Dlatego, że to nie są ugładzone wspomnienia, które spodobają się rodzicom, tylko żywe, które po latach można wspominać „jacy to my nie byliśmy". Czasem na granicy bezpieczeństwa i brawury, czasem na granicy właściwego zachowania, ale szczere, prawdziwe, bo takie jest dzieciństwo, bo takie jest dorastanie. Robi się głupoty, by zaimponować kolegom, by coś sobie udowodnić, albo po prostu, bo się nie pomyślało i się stało.

Dla dzieciaków cenne jest, że bohater jest taki jak oni i ich rówieśnicy, wchodzący w nastoletni czas. Zwykły. Nie zawsze jest górą, czasem ma pod górkę. Emocje, myśli, obserwacje, potrzeby i pragnienia są takie same, jak u współczesnych czytelników, tylko dekoracje może trochę inne, ale na to — śledząc akcję — nie zwraca się uwagi. Relacje z rówieśnikami, problemy z odnalezieniem się w grupie, bycie słabszym, ale też potrzeba przyjaźni, bycia w grupie, szczerości, bliskich relacji... Rywalizacja i głupie pomysły, warto — według nich — nadstawić karku. Potrzeba przygody.

Dla mnie to w pewien sposób powrót do mojego dzieciństwa, czyli czasów sprzed ery elektroniki. Gdzie życie miało inne tempo i rytm nieodmierzany przez zegarki w smartfonach i komputerach. To też kopalnia tematów do rozmów. Co jest dobre, a co złe, jak należy się zachowywać, żeby konsekwencje tych zachowań nie raniły innych. Czy bezpieczna jest zabawa w przebieganie przed samochodami, żeby zaimponować kolegom, czy bezpieczne jest przechodzenie po poręczy na moście? To ważne, żeby czytać to, co dzieci czytają i móc o tym rozmawiać. Bo nie ma nieodpowiednich tematów — nieodpowiednie jest pozostawianie ich bez komentarza.

Bardzo cenię prawdomówność i szczerość autora, bo relacjonuje wydarzenia bez owijania w bawełnę i bez moralizatorstwa. To cecha skandynawskich pisarzy, naszym ciągle to nie wychodzi tak, jakbyśmy sobie tego my, czytelnicy życzyli. To sprawia, że choć wydarzenia z książek rozgrywały się lata temu (Stark urodził się w 1944 roku), nadal są aktualne i dobrze się je czyta, nie trącą myszką.

Trylogia Starka


Mały Ulf jest spokojnym, nieśmiałym dzieckiem. Ciągle obrywa od brata, ma lekką nadwagę i nie radzi sobie na wf-ie. Dlatego bardzo mu imponuje nowy uczeń w klasie, wygadany, przebojowy i nie zawsze „grzeczny". Percy (tak mu na imię) zdradza Ulfowi, że to wszystko zawdzięcza starym, znoszonym tenisówkom, które są magiczne... Ulf odkupuje od niego buty, mocno wierząc w ich moc i rzeczywiście, kiedy je zakłada, staje się zwinny i pewny siebie, nikt mu nie podskoczy! Jednak każdy medal ma dwie strony, tenisówki wprowadzają w jego życie chaos, bo z grzecznego chłopaka zamienia się w łobuziaka. Przeczytajcie, co zmalował ... Na szczęście w porę ocknął się, że nie tędy droga... Tenisówki nie były mu już potrzebne, bo zyskał pewność siebie i ... przyjaciela!

W drugiej części wydarzenia kręcą się wokół wizyty szejka arabskiego i wyjazdu Percy'ego z Stureby. Skąd szejk arabski w Szwecji? Otóż tata Ulfa, dentysta, po godzinach był zapalonym radioamatorem, któremu udało się nawiązać kontakt z Arabią Saudyjską. Dlaczego Ulfowi tak zależy na tym spotkaniu i co z niego wyniknie? I czy Percy rzeczywiście będzie musiał opuścić Stureby? Mieć prawdziwego przyjaciela to jedna z lepszych rzeczy w życiu, które mogą się nam przydarzyć!

Trzecia i ostatnia część opowiada o wakacjach, które Ulf spędza na wyspie u dziadka. Nie sam, bo przyjeżdża do niego Percy. Pełno tu przygód, zabaw, jest też pierwsza miłość, zazdrość i gorycz rozczarowania. To moja ulubiona część i najgrubsza. sledząc losy Ulfa od pierwszej części widać jak chłopak się zmienia, jak dojrzewa, z nieopierzonego dzieciaka staje się mądrym chłopakiem. No i Percy, który znalazł klucz do serca złośnika i starego gbura, dziadka Ulfa!


Wszystkie trzy części czyta się jednym tchem, w każdej radość miesza się ze smutkiem, gorycz rozczarowań z uśmiechem i radością. To doskonałe książki nie tylko dla chłopaków. Dzieciaki odnajdą w Ulfie, Percym i innych bohaterach cząstkę siebie.


Magiczne tenisówki mojego przyjaciela Percy'ego.
tekst Ulf Stark,
przełożyła Katarzyna Skalska,
ilustracje Magdalena Kucharska,
wydawnictwo Zakamarki, 2011
oprawa twarda,
stron 132,
cena 27.90 zł

Mój przyjaciel szejk w Stureby.
tekst Ulf Stark,
przełożyła Katarzyna Skalska,
ilustracje Magdalena Kucharska,
wydawnictwo Zakamarki, 2014
oprawa twarda,
stron 140,
cena 27.90 zł,

Mój przyjaciel Percy, Buffalo Bill i ja.
tekst Ulf Stark,
przełożyła Katarzyna Skalska,
ilustracje Magdalena Kucharska,
wydawnictwo Zakamarki, 2020
oprawa twarda,
stron 244,
cena 34.90 zł











Magiczne tenisówki mojego przyjaciela Percy'ego:




Mój przyjaciel szejk w Stureby:




Mój przyjaciel Percy, Buffalo Bill i ja








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...