Dzika, Sylwia Stano, il. Józef Wilkoń
Patrzę na te konie. Są Wilkoniowe, ale inne od tych, z którymi autor jest kojarzony. Nie ostre, dynamiczne, w galopie, tylko spokojne, łagodne i ciepłe jak letni zmierzch. Namalowane z ogromną czułością. Kiedy patrzę na te ilustracje, mogę sobie wyobrazić te chwile, jakieś pastwisko, ciepło słońca, bzyczenie muchy i stado koni - zastygłych w zmęczeniu, może po całym dniu, a może po upale. "Stado stało w ciszy, trochę jak we śnie, trochę jak w obrazie". To nie jakieś wyniosłe araby, eleganckie i arystokratyczne, o cieniutkich pęcinach, tylko dzikie koniki polskie. Niewysokie, rozłożyste, o dużych ślepiach i bujnych grzywach. Swojskie, nasze. Uchwycone tak pięknie, że możemy sobie wyobrazić gładkość sierści pod dłonią, miękkość grzywy, aż się chce wyciągnąć rękę i dotknąć, pogłaskać. Towarzysząca ilustracjom opowieść to historyjka znajomości Dzikiej - młodziutkiej i radosnej klaczy, która lubi biec, biec, biec, by zaraz potem przytulić się do brzucha mamy - z małym Józiem, c...




