Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

czwartek, 17 stycznia 2019

LOKOMOTYWA 2018 - plebiscyt blogerów




Koniec i początek roku do czas podsumowań. My - blogerzy na co dzień piszący o książkach również zebraliśmy się i zmobilizowaliśmy do wspólnej akcji. To ważne, żeby jak najczęściej i jak najgłośniej mówić o dobrych książkach, 

"Jesteśmy blogerami książkowymi. Na co dzień każdy z nas dokłada swój mały kamyczek do popularyzacji dobrej literatury dla niedorosłych. Od wielu lat tworzymy środowisko, które dyskretnie lecz w istotny sposób wspiera twórców i wydawców w rozwijaniu czytelnictwa dzieci i młodzieży wśród rodziców i nauczycieli. Plebiscyt książkowy Lokomotywa 2018 to kolejny sposób na to, by wartościowa książka zaistniała w szerokim odbiorze i znalazła swoją drogę do dziecięcego czytelnika. Dzięki dwuetapowej procedurze wyboru, również wy będziecie mogli poruszyć tłoki naszej Lokomotywy."

Plebiscyt blogerów Lokomotywa - Książka dla niedorosłych


Konkurs ruszył 7 stycznia - głosować można do 31 stycznia.
6 kategorii, 60 książek. Zapraszamy: czytajcie, wybierajcie, rozmawiajcie o książkach i głosujcie!

Książki nominowali:
Regulamin konkursu: TU 
Uzasadnienia do nominacji na FB Lokomotywy i na stronie formularzu do głosowania. 

Fabuła




Fakt




Obraz



Komiks



Przekład



Od A do Z





poniedziałek, 14 stycznia 2019

Bjorn. Sześć opowieści z lasu, Delphine Perret


O rany, czytajcie! Czytajcie Bjorna! Gdybym tylko mogła to wymknęłabym się do tego lasu. poznała Bjorna i jego przyjaciół i po cichutku stała się jednym z mieszkańców tego zakątka. Wiodłabym spokojne życie - tu i teraz - ciesząc się miłym towarzystwem, grzejąc życzliwością i ciepłem. Powoli, ze smakiem, czasem z radością, czasem w zadumie... Jest coś magicznego w tej książce, każdy poczuje się z nią dobrze. Jak przyjaciel, jak domownik, jak swój.

To krótkie, poetyckie historyjki, których bohaterem jest niedźwiedź Bjorn i jego przyjaciele: borsuk, zając, lis, łasica, sowa...  Delphine Perret wykreowała leśny świat, w którym zwierzęta mają cenną umiejętność - potrafią dostrzec jasne strony w codziennych wydarzeniach, bo każdy dzień przynosi coś fajnego. To opowieści o zwykłych chwilach, pozornie nic tu wielkiego, jednak każde wydarzenie zapada w pamięć i rozgrzewa serduszko. Leśna celebracja życia w duchu slow.

W lesie Bjorna jest dobrze, w lesie Bjorna jest bezpiecznie! Mieszkańcy szanują swój las i szanują siebie. Dobrze to widać w czasie karnawałowej zabawy, zorganizowanej niemal na pniu.  "Łasica okazuje się doskonałą tancerką, a borsuk co prawda strasznie fałszuje, ale śpiewanie sprawia mu tyle radości, że wszyscy mu wybaczają".Jak się kogoś lubi  to jego wady przestają być wadami - akceptuje się taką osobę z całym dobrodziejstwem inwentarza!

Podoba mi się okładka i to, co wewnątrz. Jest prosto, minimalistycznie zarówno w obrazie (czarna, cienka kreska, miętowy kolor stron), jak i słowie (krótkie, proste zdania, a ileż w nich wdzięku, lekkości i ciepła!).
Bardzo polubiliśmy Bjorna - Bjorna afirmującego życie - i  z niecierpliwością czekamy na kolejny tom.

Bjorn. Sześć opowieści z lasu,
tekst i ilustracje Delphine Perret,
tłum. Paweł Łapiński,
wyd. Wytwórnia, 2018
oprawa twarda,
wymiary 15 cm x 21 cm,
cena 35 zł
wiek od 6 lat.











piątek, 11 stycznia 2019

Piraci Oceanu Lodowego, Frida Nilsson, il. Alexander Jansson


Zaczęłam czytać i nie przestałam, póki nie skończyłam. "Piraci Oceanu Lodowego" są powieścią przygodową, którą czyta się jednym tchem. Frida Nilsson przenosi nas w najzimniejsze rejony, na wody Oceanu Lodowego, gdzie wiatr hula i mróz odmraża policzki.

Mieszkający na rozsianych po oceanie wysepkach ludzie są twardzi i mają twarde serca. Trudne warunki życia to nie wszystko - muszą strzec się też piratów Kapitana Białej Głowy, który porywa dzieci i wywozi na swoją wyspę zmuszając do pracy w kopalni. Kto tam trafi - już nie wraca. Nie wymawia jego imienia, by nie kusić złego losu,  pirat cieszy się tak złą sławą, że nie ma też śmiałków, gotowych rzucić mu wyzwanie, dopóki... . Dopóki nie zostanie do tego zmuszona Siri, której młodsza siostrzyczka Miki dostała się w pirackie ręce i została zmuszona do wyczerpującej pracy ponad siły.

Siri nie chce żyć ze świadomością, że nic nie zrobiła, bo wie, że wyrzuty sumienia nie pozwoliłyby jej normalnie funkcjonować - teraz i przez kolejne lata. Martwi się też o swoją siostrzyczkę. Dlatego nie patrząc na konsekwencje, zostawia ojca i całe swoje życie i rusza w nieznane. Bez planu, bez pieniędzy, jedynie z nadzieją na dotarcie do siostry i jej uwolnienie. Trafia w różne miejsca, spotyka ludzi, którzy dawno uśpili uczucia i sumienia, ale i takich, w których nadal mieszka dobro. Jej pragnienie dotarcia do Białej Głowy wzbudza najpierw śmiech, potem przestrach. Z Białą Głową się nie zadziera. Siri jednak nie boi się mu przeciwstawić - z naiwnością dziecka, ale to właśnie dziecięca odwaga i otwartość pozwolą jej dojść do celu.

Podrzućcie tę książkę swoim dzieciakom, albo czytajcie ją razem. Te prawie 400 stron sprawi, że przeniesiecie się w inny czas i przeżyjecie prawdziwą przygodę. Chwilami obleci was strach i zwątpienie, ale będą też chwile triumfu i radości. To świetna historia o siostrzanej miłości, a także przyjaźni i odwadze, o pokonywaniu słabości i parciu do przodu bez względu na konsekwencje. Wciągająca i mądra książka.

Nie mogę nie dodać, że Frida Nilsson jest znaną i cenioną autorką -  na koncie ma książki takie jak "Moja mama Gorylica", "Prezent dla Cebulki" (wyd. Zakamarki)  czy "Hedwiga" i "Hedwiga i Maks-Olof" (wyd. Dwie Siostry).


Piraci Oceanu Lodowego,
Frida Nilsson,
il. Alexander Jansson,
tłum. Marta Wallin,
wyd. Zakamarki, 2018,
wymiary: 15,5 x 20,5 cm
twarda oprawa,
364 strony,
wiek: 9+,
cena 39.90 zł.








środa, 2 stycznia 2019

Płatki, Gustavo Borges, Cris Peter





Zwróćcie uwagę na ten komiks. Mnie zauroczył. Nie ma w nim słów, są obrazy. A opowieść jest piękna - o bezinteresowności, przyjaźni i wyborach, które podejmuje się bez względu na konsekwencję. Miękka kreska, subtelne kolory. Zimno/ciepło. 

W zaśnieżonym lesie pojawia się tajemniczy jegomość - dziwny ptak w czarnym cylindrze. Wychudzony, z drapieżnym dziobem, w czerni - wygląda groźnie, ale niech pozory was nie mylą... Spotyka liska, który poszukuje gałązek do rozpałki - zima jest sroga, lisek z ojcem/dziadkiem ledwo sobie radzą. Tajemniczy jegomość okazuje się magikiem - wyczarowuje naręcze chrustu za co - w podziękowaniu - lisek zaprasza go do chaty. Ptak jest przemarznięty, jednak nie zważa na to - pomaga lisom, a potem i ich sąsiadowi. Dzieli się magicznym kwiatkiem, który nosi w klapie marynarki  - każdy płatek ma moc spełnienia jednego życzenia. Pomagając innym zapomina o sobie, za co płaci swoją chorobą i wreszcie śmiercią.
Przejmująca historia. Pięknie narysowana, dobrze i czytelnie rozplanowana.

Płatki,
Gustavo Borges, Cris Peter,
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy, 2017,
Okładka twarda,
Liczba stron:48,
Wymiary: 195 x 270 mm,
cena 42 zł,
wiek od 7 lat.












wtorek, 1 stycznia 2019

Krowa kolorowa, Ewa Karwan-Jastrzębska, il. Józef Wilkoń


Zbiór wierszy poświęconych tylko i wyłącznie krowom i krówkom: krowie marzycielce, krowie wzorowej, wojowniczce i szybkobiegaczce, krowie pilotce i krowie ideowej, krowie burzowej i księżycowej, śmieszce, i oczywiście Pyzi. Pyzia to krowa, która ze wzruszeniem wspominał Józef Wilkoń, w dzieciństwe osobiście pasał ją na łące.

Jestem rozczarowana. W czasie premierowego spotkania z autorami w Muzeum Książki Dziecięcej obok nazwiska Ewy Karwan-Jastrzębskiej  w jednym rzędzie wymieniono tych największych - Tuwima, Brzechwę, Chotomską. Moja ciekawość rosła, a potem ... równie duże było rozczarowanie. Bo to jednak nie ten rym, nie ten żart, nie ta lekkość i finezja. Ot, takie rymowanki. Nie zatrzymały mnie, nie wpadły w ucho, jakoś też nie rozbawiły.

Dlatego "Krowa kolorowa" dla mnie to przede wszystkim ilustracje Józefa Wilkonia. Jak sam przyznał - czasu na ilustrowanie było mało, stąd wybór techniki "paluchem po iPadzie".
Dla mnie trochę szkoda, bo ze wszystkich narzędzi, za pomocą których ilustruje najmniej lubię tablet. Grafiki rysowane "paluchem" nie mają tej głębi, koloru i widocznej faktury, które tak cenię w pracach Wilkonia. Zwierzęta - w tym przypadku krowy - są urocze i wdzięczne, z Wilkoniowym pazurem i rozmachem, ale to jednak tablet, a nie papier czy płótno. Dlatego z tegorocznych nowości z jego nazwiskiem wybieram przepiękne "Wilczki" i proste, surowe "Wróble na kuble".

A na premierze w Muzeum Książki Dziecięcej przy ul. Koszykowej było radośnie i refleksyjnie. Koleżanka, którą zaprosiłam, by mi towarzyszyła - wyszła ze spotkania oczarowana Józefem Wilkoniem - jego opowieściami i dowcipem, naturalnością i dystansem do siebie i tego, co wokół. Mistrz zachwyca!

Krowa kolorowa,
Ewa Karwan-Jastrzębska,
il. Józef Wilkoń,
wyd. Prószyński i S-ka, 2018,
Format: 215 mm x 246 mm,
Liczba stron: 56,
Oprawa twarda,
cena 28 zł,
wiek od 4 lat.














czwartek, 27 grudnia 2018

O Zającu, który szukał Swojego Miejsca, Agata Baranowska


Spośród wielu książek krzyczących kolorami, obrazami ta milczała. Ta cisza nie dawała mi spokoju,  ściągała spojrzenie. Sprawiła, że odłożyłam inne książki na bok i sięgnęłam własnie po nią. Tytuł też brzmiał obiecująco: "O Zającu, który szukał Swojego Miejsca". Wielu szuka Swojego Miejsca...

Przekartkowałam. Ilustracje wspaniałe!  Obrazy raz przywołujące dziecięcy świat, by za moment w fotograficzny niemal sposób przedstawiać krajobrazy miejskie. Jest w tych ilustracjach coś magicznego, nostalgicznego. I ta cisza tak wielka jak samotność Zająca, zagubionego w wielkim mieście pośród tłumu ludzi. Tylko tego tłumu nie widać. Nawet Zając nie zawsze widać.

A opowieść? To historia maskotki, która w sklepie z zabawkami czeka na swój wielki czas, na zmianę. Ktoś przyjdzie, dostrzeże ją pośród innych zabawek, nada imię i Zając trafi tam, gdzie mu przeznaczone. Do Swojego Miejsca. Ale trudno jest czekać z założonymi rękami. Niektórzy tak robią, ale nie Zając. On postanawia pomóc losowi, wyjść mu naprzeciw, więc ucieka ze sklepu.

Trafia do miasta. To miasto nie ma nazwy, jednak od razu skojarzyło mi się z Warszawą - ta palma na rondzie, ten biało-czerwony komin elektrociepłowni, te szklane ściany...W mieście jest obco. Wszyscy pędzą, nie rozglądają się - nikt nie zauważa małej zabawki. Jednak ten nie poddaje się - próbuje wgryźć się w miasto i społeczność. Pracuje. Myje szyby - ale na wysokościach o kontakt z człowiekiem trudniej niż na ziemi, kierowcą autobusu, zatrudnia się w elektrociepłowni... Ale ciągle jest samotny, niewidoczny. Opuszcza więc miasto i dochodzi tam, gdzie przyroda zatyka dech w piersiach, gdzie piękne widoki przynoszą ukojenie, jednak nadal jest sam i nadal nie wie, czy podąża dobrą drogą.

Wreszcie trafia w miejsce, gdzie krzyżują się losy - jego i małej dziewczynki. Jego wędrówka dobiegła końca, bo znalazł Swoje Miejsce. Trafia do domu - spotyka tu pajacyka ze sklepu, który po prostu czekał. Czy Zajączek żałuje swojej wędrówki? Przecież to jego mogła wybrać dziewczynka.


"Nie bój się szukać. Nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś"

Choć wędrówka bohatera nie była łatwa - bezcenne są doświadczenia, które zebrał, widoki, które podziwiał i otrzymane lekcje. A i on sam nie pozostał taki sam.

Poruszająca opowieść, choć fabularnie mogłaby być nieco bardziej gładsza - czytając ma się wrażenie, że opowieść nie płynie, tylko została scalona z różnych kawałków. Może taki był zamiar, by zaznaczyć wyrywkowość opowieści, może z długiej podróży czytelnikowi dane było poznać tylko niektóre jej elementy?

Ilustracje są bardzo mocną stroną tej książki - obrazy zdominowały ją wnosząc spokój i ciszę, ale też i podkreślając ogromną samotność bohatera. Mam wrażenie, że to książka bardziej dla starszych niż młodszych, choć ja lubię czytać z dziećmi książki nieoczywiste, nieinfantylne. Z drugim dnem.



O Zającu, który szukał Swojego Miejsca,
Agata Baranowska,
Wydawnictwo Ilustratornia, 2010,
Oprawa twarda,
Liczba stron: 32,
Format:21.5 x 24.5 cm,
wiek: od 5 lat.











piątek, 21 grudnia 2018

Ocean to pikuś, Łukasz Wierzbicki, il. Marcin Leśniak


Nie jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Samotności pod niebem usianym gwiazdami, gdy wokół - gdzie nie spojrzeć - tylko woda. Noce na Atlantyku. Tego bałabym się najbardziej, oprócz tych wszystkich sytuacji - właściwie to każdej minuty - i za dnia. Ale ta noc, ciemność, świadomość tysięcy metrów głębokości przerażają mnie najbardziej. W myślach.
Czy on naprawdę się nie bał?  Ani przez chwilę?

Co pcha człowiek do ekstremalnego pokonywania siebie, swoich słabości, co każe mu tak ryzykować, rzucać na szalę - uda się albo nie? Dopłynę, albo nie? Bo przecież na takim oceanie wszystko się może zdarzyć. Nawet jeśli się płynie kajakiem, tak skonstruowanym, że nie ma prawa się zatopić.
Pamiętam w mediach relacje z rejsów Aleksandra Doby, trzymanie kciuków za szczęśliwy powrót i radość z sukcesu - Doba był pierwszym Polakiem, który przepłynął samotnie ocean z Afryki do Ameryki Południowej (przepłynięcie ponad 5 tys. km zajęło mu 99 dni)! Potem w wieku 70 lat powtórzył ten sukces. Aleksander Doba jest idealnym bohaterem - pełnym energii, radości, do tego ta broda Neptuna!

Książkę oglądamy i  czytamy od kilku dni -  leży na stole, sięgamy po nią, otwieramy, zamykamy. I rozmawiamy. Zaglądamy do internetu, wyszukujemy informacji o tej wyprawie Aleksandra Doby i poprzednich i kolejnych  - opłynął też Bałtyk, Bajkał, a Atlantyk zna jak własną kieszeń.
Ten brodacz spalony słońcem - człowiek niezwykły - swoją postawą rozpala naszą wyobraźnię. Zdecydowanie ja ekscytuje się bardziej, chłopaki jeszcze nie mają w sobie tej pokory wobec tego, co może się wydarzyć, oni jeszcze nie czują ani tego strachu, ani tej odwagi, ani bólu mięśni. Trudno im sobie to wyobrazić, mnie łatwiej - ja mam bliżej, ale tylko trochę.

Świetna książka - Aleksander Doba udowadnia, że naprawdę możemy dużo, bardzo dużo. Trzeba chcieć i się nie bać. Trzeba marzyć i pójść za tym marzeniem. Realizować je krok po kroku. Z otwartą głową, nie zrażając się niepowodzeniami, które są tylko małymi kamykami na naszej drodze.

"Ocean to pikuś" napisany jest w formie pamiętnika, każdy rozdział to jedna doba na oceanie. Każda niezwykła, a to spotkanie z żarłocznymi rybami, a to z wielorybem. Sztorm i 9-metrowe fale czy rozmowa z piratami, przepływającymi obok, a to problem z telefonem satelitarnym, który zapewnia kontakt z rodziną,,.. Padają tu odpowiedzi na pytania, które cisną się do głów nie tylko dzieci - jak to jest z tą kupą na kajaku? Jest żartobliwie, jest wesoło, jest też refleksyjnie. Na pewno bohater książki inspiruje do pokonywania naszych własnych ograniczeń i sięgania dalej, wyżej! Pokazuje, jak ważna w życiu jest pasja i marzenia i jak niezwykłe może być życie każdego z nas, nie tylko podróżnika.

Nietypowy długi format książki - trochę niewygodny do ustawienia na półce - broni się, bo przywołuje na myśl kajak, ale papier mógłby być inny, nie kredowy. Jednak nie wpływa to na ogólny odbiór - opowieść połyka się jednym tchem, a potem długo o niej myśli, i o Olku Dobie, marzycielu z podszczecińskich Polic.

Ocean to pikuś,
Łukasz Wierzbicki,
il. Marcin Leśniak,
wyd. Sorus i Pogotowie Kazikowe, 2018
Oprawa twarda
Format  285 x 200 mm
cena: 39.90 zł
wiek: od 5 lat.













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...