O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

środa, 11 maja 2022

Dwa słowa, Anna Taraska, il. Dominika Czerniak-Chojnacka


Czytając niektóre książki, zastanawiam się, jak przyjmą je dzieci. W rzadszych przypadkach — zupełnie o tym nie myślę, bo tak wciąga mnie tekst — jestem w 100 proc. czytelnikiem, a nie analizującym i zdystansowanym obserwatorem. Jak się domyślacie, tak właśnie było w przypadku „Dwóch słów". Ta książka zaskakiwała mnie, urzekała i wzruszała. Długo ją czytałam, bo trudno było mi się z nią rozstać, Chciałam nasycić się każdym słowem, koncepcją, pomysłem - wirtuozowska robota! I stroną graficzną — bo grafika tu jest cudna! Idealna do tekstu i prosta w kolorach, a jednak nadająca nowy wymiar światu pełnym słów.

Słownik. Hasła, a pośród nich te dwa, które znajdują drogę do siebie, zaprzyjaźniają się i ruszają w podróż na obrzeża. Bóg i Człowiek To pełna humoru, przewrotna opowieść o wędrówce, taka życiowa księga drogi. Ileż przygód i zaskakujących spotkań, ileż rozmów, ileż myśli, radości i smutków, Bo kogóż to można spotkań na słownikowych szlakach i marginesach! Czego doświadczyć, z czym się zetknąć! Jak w życiu — przekrój wszystkiego.

Nim jednak doszło do wyprawy, zaniepokojony Bóg — zaniepokojony, bo zauważa, że jest go coraz mniej, boi się, że zniknie, rozpłynie się w powietrzu, więc odwiedza Redaktora, który zaleca mu wyjazd, do miejsc, w których nigdy nie był, żeby poczuł, że żyje...

Bóg zabiera ze sobą Człowieka i ruszają w drogę. Wędrujący na rowerach spotykają Miłość, Śmierć i Życie, Czas, Początek i Koniec. Spotykają Metaforę, Cień i Smutek, Zapomniane i Znikająca słowo, a nawet Brzydkie Słowo wywołujące burdę na ryneczku. Każde spotkanie coś wnosi — pozostawia jakieś wrażenie, daje do myślenia, a do tego skrzy się humorem i słowną zabawą.

Bardzo polecam Dwa słowa i młodym czytelnikom i całkiem już dużym — zdecydowanie to jedna z tych książek, które pozostawiają coś po sobie. I jestem przekonana, że każdy wyciągnie z niej coś innego i tylko dla siebie. Każdy, w zależności, czy duży, czy mały inaczej ją zobaczy, odczyta i zrozumie i że inne słowa zapadną mu w duszę. Jestem ciekawa, która postać, a raczej hasło ją opisujące i to wszystko, co się za nim kryje, zapadnie Wam najgłębiej w serce...

Dwa słowa,
Anna Taraska,
Dominika Czerniak-Chojnacka,
wyd. Dwie Siostry, 2022,
stron 128,
oprawa twarda,
wym. 15 cm X 20 cm ,
cena 34.90
wiek: +9




piątek, 6 maja 2022

Jadą Haliki przez Ameryki, Mirosław Wlekły, il. Magdalena Kozieł-Nowak



Spędziłam z tą książką kilka miłych wieczorów i skończyłam ją z postanowieniem, że sięgnę po dorosłe książki o tym podróżniku, dziennikarzu i filmowcu. Bo to niezwykle barwna i ciekawa postać. Kontrowersyjna też — co jakiś czas gdzieś tam ktoś próbuje odczarować niektóre fragmenty jego biografii, a samemu Halikowi zarzuca się, że był mitomanem i mocno koloryzował niektóre wydarzenia. Pamiętam z dzieciństwa — jak przez mgłę -program Halików w TV, z jaką pasją on opowiadał! Tacy ludzie jak Halik są generatorami marzeń i rozbudzaczami tęsknot za poznawaniem, za odkrywaniem, za cieszeniem się każdą chwilą. Tacy ludzie wnoszą w życie kolor, radość, to barwne ptaki, dla których niebo jest na wyciągnięcie ręki. Nie wierzę, że po przeczytaniu książki, czytelnicy nie będą chcieli jak Toni poznawać świata, a starsi rzucić wszystko i wyjechać już nie w Bieszczady, tylko dalej, dalej...


„Jadą Haliki przez Ameryki” kuszą czerwoną okładką, a ilustracje wewnątrz idealnie oddają ducha egzotycznej wyprawy. Soczyste, dowcipne — idealnie komentują niezwykłą podróż przez dwa kontynenty. Szeroki uśmiech Toniego i egzotyczne, nasycone kolorami miejsca — jest tu dzika radość! Doskonałe! Nie wyobrażam sobie do tej książki innych!

Toniego Halika dorosłym przedstawiać nie trzeba. Pamiętamy jego programy w telewizji, w których pokazywał nagrania z różnych najodleglejszych miejsc oraz barwnie i ze swadą opowiadał o ludziach, kulturach, zakątkach, do których większość z nas nigdy nie trafi. Słuchając opowieści pełnych przygód, miało się wrażenie, że to człowiek nieustraszony, podróżnik, który nie cofnie się przed niczym, wolny i nieokiełznany w swojej wyobraźni i marzeniach. I taki jest w tej książce. Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że należał do tych ludzi, o których się mówi, że są urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą. Ileż razy otarł się o śmierć, ileż razy jego życie wisiało na włosku, ileż razy miał fart! Komuś innemu mogło się nie udać, jemu udawało się zawsze!

Opowieść o trwającej ponad cztery lata podróży zaczyna się 24 grudnia 1955 roku, kiedy to Halikowie — Toni i jego żona Pieret świętują z przyjaciółmi zakończoną wyprawę do Brazylii. W Buenos Aires jest pioruńsko gorąco i Toni marzy o chłodzie Alaski. N pytanie o kolejne miejsce podróży, nieopatrznie rzuca „Na Alaskę!” Towarzystwo bierze to za pewnik, sprawy zaczynają płynąć swoim tokiem i wyprawa nabiera kształtów... I tak małżeństwo szykuje się do podróży, która będzie trwać ładnych kilka lat i przyniesie wiele niespodzianek, w tym tą największą — Ozona, ich syna, który w tym czasie przyjdzie na świat i pierwsze 2.5 roku życia spędzi w dżipie. W podróży towarzyszy im Łoli, pies, a nad wyprawą unosi się widmo przyszłej kariery — jeśli wszystko się powiedzie, a toni nakręci świetne filmy z drogi i egzotycznych miejsc — otrzyma pracę w Największej Telewizji Świata, o czym marzy.

Niezliczone przygody, niektóre mrożące krew w żyłach. Przez 1536 dni przebyli 182624 km, rozbijali namiot 684 razy, przeprawili się przez 140 rzek, przeszli przez 14 własnoręcznie zbudowanych mostów, zużyli 8 kompletów opon, Toni zapisał 85 km papieru, a prasa trzy razy uznała ich za zmarłych... Wyliczanka Halika jest dłuższa, aż trudno uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się naprawdę!


Determinacja, poczucie humoru i wiara, że się uda. Ta książka wciąga, bawi i zachęca do odkrywania świata. Dla naszych dzieci jest egzotyczna nie tylko ze względu na miejsca odwiedzane przez podróżników, ale i fakt, że udało im się przejechać dwa kontynenty bez telefonów, komputerów, google maps i tego wszystkiego, bez czego my nie wychodzimy z domu ;)


Jadą Haliki przez Ameryki,
Mirosław Wlekły,
il. Magdalena Kozieł-Nowak,
wyd. Agora, 2022, 
oprawa twarda,
format 165 x 216 mm,
stron 160,
cena 44,99 zł,
wiek: 8+









środa, 27 kwietnia 2022

Kocie ścieżki, Piotr Wilkoń, Józef Wilkoń

Zanim zaczęłam czytać, obejrzałam książkę kilka razy od pierwszej do ostatniej strony. Każdą ilustrację, każdego kota przeanalizowałam od pazurków po wąsiki. Z zachwytem! Jestem kociarą z rodziny kociarzy. Przez moje domy przewinęło się mnóstwo kotów, wiele też przyszło tu na świat (to było w czasach, w których o sterylizacjach i kastracjach czworonogów nie mówiło się, a tym bardziej jej nie robiło). I znam te miny, te oczy, te pozycje, te pękate brzuszki, te chude drżące nóżki, to stroszenie futerka, podskoki i przewrotki. I to wszystko jest w tej książce, na ilustracjach Józefa Wilkonia. Kilka pociągnięć pędzelkiem i cała kocia natura jak na tacy podana, kocie charaktery też! Z tych pyszczków i oczu można czytać zdziwienie światem, który zaskakuje kocie maluchy na każdym kroku.

Ta krótka opowieść to taka relacja z pierwszego dnia samodzielności i wyjścia na świat bez troskliwej opieki mamy. Wyjścia spod kociej spódnicy i kocich skrzydeł. Kocięta pchane ciekawością stają się zdobywcami nowych wrażeń. To taka podwórkowa kocia inicjacja.

Kociaki Kocmołucha, Mićka i Klarka — dzieci szaroburej kotki Mici — wychodzą na pierwszy spacer. Bo ileż można bawić się w domu w polowania na niby za swoim lub cudzym ogonkiem? Micia postanawia wyprowadzić maluchy poza dom, a potem dyskretnie zniknąć, by dać im szansę na samodzielne poznawanie świata. Koty oszołomione słońcem i wiatrem owiewającym im noski, dają się ponieść temu światu, lecą, a to za ważką, a to za myszką, a to za wróblem. Pierwszy spacer po płocie może być równie ekscytujący co przejście najwyższym mostem świata! A świat jawi się jako miejsce bezpieczne — wszak wszyscy przed kociakami uciekają, a życie piękne! Do czasu, bo na drodze staje im pies i tu zaczyna się problem. Instynktownie maluchy najeżają się i syczą, a potem uciekają w te pędy, wołając mamę. Na szczęście ten pies to podwórkowy poczciwy Burek — Micia zaalarmowana krzykami dzieci oddycha z ulgą. Pierwsze koty za płoty...
Sympatyczna i ciepła opowiastka z życia kociej rodziny, w której obrazy grają pierwszą rolę. Zachwycamy się ilustracjami i razem z bohaterami — urodą i niesamowitością świata.

Jedyne co mi zgrzyta i psuje pierwsze wrażenie z książką to okładka — koty są przeurocze i rozczulające — nie pasuje mi do nich krój pisma i mocna czerń tytułu.


Kocie ścieżki,
Piotr Wilkoń,
Józef Wilkoń,
wyd. Tatarak, 2022,
stron 36,
oprawa twarda,
cena 46 zł,
wiek: od 3 lat






czwartek, 21 kwietnia 2022

Przyjaciel Północy, Ilona Wiśniewska, il. Mariusz Andryszczyk







Stasiek nie mylił się, mówiąc, że ta książka mi się spodoba.

Sugestywne, trafiające do wyobraźni opisy arktycznej wyspy, miejsc, ludzi, zwierząt. Surowość klimatu, lodowa cisza i przyroda, w zderzeniu, z którą człowiek uświadamia sobie swoją małość. Czytając, nabiera się ochoty na wyprawę do miejsca, gdzie słońce latem nie zachodzi, by potem w zimie zniknąć na długie miesiące, rekompensując swój brak teatrem zorzy polarnej. Zastanawiam się nie nad tym, co skłania ludzi do przyjazdu w to miejsce, tylko co sprawia, że chcą zostać tu na zawsze? Życie na Spitsbergenie wymaga hartu ducha, dojrzałości i świadomości praw rządzących przyrodą. Wierzę, że ponoć można się przyzwyczaić do policzków smaganych wiatrem, do chłodu przeszywającego na wskroś, do życia eliminującego wszystko, co zbędne. Bo tu sprawdza się minimalizm i prostota. Wygoda i ciepło. Myślę, że to może być pociągające — uciec od konsumpcjonizmu, od tego naszego zachodniego przepychu. Wybrać trzeszczenie lodu, zawodzenie wiatru, chłód i bliskość natury. Dzikiej, szorstkiej. A ciemność jest przytulna, choć i bardzo samotna.

Książka „Przyjaciel Północy” kierowana jest do dzieci, ale i starsi rozsmakują się w klimacie, który niczym mgła spowija opowieść. Bo czytając tę opowieść, można zauroczyć się w lodowej pustce. Ja, choć jestem zdecydowanie ciepłolubna — chciałabym, jak główny bohater, pojechać tam do kogoś w odwiedziny. No właśnie, książka.

Daniel, 12-latek z Wrocławia w wakacje leci do cioci (właściwie to przyjaciółki mamy), która mieszka na Spitsbergenie i pracuje tu w gazecie. Chłopak ma obserwować ptaki, jeździć po wyspie, zwiedzać fiordy. Jednak nim na dobre się tu zagospodaruje, plany jego i cioci ulegają zmianom. Zwyczajne, wakacyjne odwiedziny przemieniają się w poszukiwanie kłusowników, zabijających niedźwiedzie. Po drodze spotykają różnych ludzi, znajomych cioci — naukowców (na Spitsbergenie jest polska stacja), rybaków. Nocują w namiocie i drewnianych chatach, a od pewnego momentu podróżują już we czwórkę z dziennikarzem Birgerem i dziesięcioletnią Juno (w sumie powinnam napisać, że w piątkę, bo jest jeszcze kot Raptus) Juno, choć młodsza od Daniela, wychowana w północnych warunkach jest górą — umie posługiwać się nożem i prowadzić łódź, jest pyskata i pewna siebie. Daniel jest typem obserwatora, Juno wszędzie mocno zaznacza swoją obecność. 

Jednak ta książka to zdecydowanie nie tylko powieść detektywistyczno-kryminalna, choć na tym wątku opiera się fabuła. To też proekologiczny manifest i ukłon w kierunku zwierząt i przyrody. Człowiek to najbardziej niebezpieczny gatunek na świecie, mówi Juno, a my doskonale wiemy, że ma rację. Dewastowanie tego, co zostało dla zysku to główny grzech współczesnego człowieka. Efektem ludzkiej działalności jest ocieplenie klimatu i ginięcie kolejnych gatunków zwierząt. Tu, na Spitsbergenie widać to wyraźnie. Życie na Północy uczy Mniej. Chcieć, mieć, marnować.

Ogromny wkład w odbiór tej książki mają ilustracje. Obrazy Mariusza Andryszczyka sprawiają, że słyszymy trzask lodu i czujemy mróz otulający twarze. Jesteśmy tam pośród lodowego pustkowia, na morzu i na lądzie. Chłoniemy widoki tak różne od tych nam znanych. Ilustracje są fantastyczne. Z jednej strony surowe, z drugiej pełne liryzmu, są jak marzenie o miejscu, w którym chcemy się znaleźć.
Błękit i biel, raz skondensowane, raz rozwodnione, raz otulające, raz zimne jak lód.

Autorka książki, Ilona Wiśniewska to reporterka, autorka książek „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen”, „Hen. Na północy Norwegii” oraz „Lud. Z grenlandzkiej wyspy”. Mieszka w północnej Norwegii.  „Przyjaciel Północy” to jej powieściowy debiut dla młodych czytelników.

Przyjaciel Północy,
Ilona Wiśniewska,
il. Mariusz Andryszczyk,
Wydawnictwo Agora,
oprawa miękka ze skrzydełkami,
wymiary 135 x 210 mm,
stron 320,
cena 44,99 zł
wiek: od 9 lat.








środa, 6 kwietnia 2022

O sześciopensówce, która odturlała się od reszty, Louis Macneice, il. Magdalena Boffito


Druga książka dla dzieci wydawnictwa Convivo. Tym razem powieść irlandzkiego poety Louisa Macneice z ilustracjami Magdaleny Boffito — graficzki i wykładowczyni na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (związana jest z Pracownią Litografii). „O sześciopensówce, która odturlała się od reszty” to klasyka irlandzkiej literatury i muszę przyznać, że ta historia bardzo mi się podoba — ma w sobie urok i czar, i naprawdę dobrze się ją czyta. Nie trąci myszką, choć powstała w latach 50. XX wieku. To opowieść o współdziałaniu i oddaniu, o przyjaźni i o tym, że każdy ma coś do zaoferowania, talenty i umiejętności, które mają znaczenie. 




Bohaterami opowieści są pieniądze mieszkające w skarbonce nad kominkiem, dla których całym światem jest pokój. Kiedy najmniejsze dziecko Pana i Pani MacFunciaków spada z kominka... zaczyna się akcja — poszukiwanie sześciopensówki. Sześciopensówki, która odturlała się od reszty. Rodzice wraz z dwójką dzieci — podkoronówką Grosią i szylingiem Frankiem — ruszają na wielką wyprawę w poszukiwaniu swojego najmłodszego dziecka i siostry. Sześciopensówka jest jeszcze bardzo mała! A świat wokół jest pełen niebezpieczeństw, jakie to niebezpieczeństwa przekonujemy się, wchodząc głębiej w opowieść. Przy okazji poznajemy zwyczaje rodziny i ich codzienne życie, które, choć ograniczone do przestrzeni pokoju przypomina życie zwykłej rodziny.

Wiadomość o zaginięciu malutkiej sześciopensówki rodzina przyjmuje zbiorowym wybuchem płaczu, jednak po 20 minutach biorą się w garść i zaczynają poszukiwania. Rozdzielają się i wędrują każde w innym kierunku, wypytując i wciągając w poszukiwania innych mieszkańców. Spotykają kukułkę z zegara z kukułką, psa gończego z porcelany, hinduskiego mędrca, blaszanego pilota z samolotu zabawki, które angażują się w pomoc. Jaki będzie finał poszukiwań? Będzie zabawnie, niebezpiecznie, ciekawie, ale i mądrze, a ja zdradzę tylko, że wszystko skończy się happy endem.

Oryginalna i ciepła opowieść dla dzieci nie tylko w wieku przedszkolnym, do tego dobrze zilustrowana. Obrazy nie "przegadują" książki, za to wnoszą w historię nowe spojrzenie, podkreślając szczegół i nadając jej świeżości i lekkości.

 
O sześciopensówce, która odturlała się od reszty,
Louis Macneice,
il. Magdalena Boffito,
tłum. Renata Senktos,
wydawnictwo Convivo, 2021,
 oprawa twarda,
stron 40,
wym. 23.8 x 21.6 cm
cena 35 zł,
wiek: 3+







poniedziałek, 4 kwietnia 2022

17 niedokończonych historyjek, Julius Keleras, il. Vanda Padimanskaite

17 niedokończonych historyjek” Juliusa Kelerasa i „O sześciopensówce, która odturlała się od reszty” Luisa MacNeice’a to dwie książki dla dzieci wydane pod koniec ubiegłego roku przez wydawnictwo Convivo. 

Julius Keleras, bo o jego książce opowiem, to litewski poeta, pisarz i autor sztuk teatralnych i librett, artysta fotografik, Wydał 14 tomów poezji i ma w dorobku kilka książek dla dzieci. Na podstawie jednej z nich powstał balet dla dzieci. Obrazy Vandy Padimanskaite - litewskiej ilustratorki, malarki, graficzki, które możemy oglądać w „17 niedokończonych historyjkach” znalazły się wśród prac wyróżnionych w portugalskim konkursie Ilustrarte 2018.




17 niedokończonych historyjek”  to krótkie literackie miniaturki. Mogą być wstępem do długich historii, jednak autor nie rozwija ich, możemy przejąć od niego pałeczkę i dopowiedzieć sobie sami coś więcej. To zaskakujące spostrzeżenia, czasem zabawne, czasem zadziwiające, czasem wydawać by się mogło, że są jak zdania urwane w pół słowa, jednak po głębszym zastanowieniu — pojawia się sens. Niektóre są luźnymi chwilami, zarejestrowanymi słowami, inne opowiastkami zamkniętymi w krótkiej formie. O tym, co podpatrzone na zewnątrz, o ludziach i zwierzętach, przedmiotach i roślinach. Maleńkie i wydawać, by się mogło, że nieistotne i niezauważalne wydarzenia, takie drobiażdżki i obrazy widziane, zapamiętane. Fotografie codzienności.
Autor tych literackich etiud uczy czytelnika uważności, udowadnia, że każde wydarzenie zasługuje na wyróżnienie, wszystko, co się wydarza, choćby w ułamku chwili, może być tematem.

Wielokrotnie czytałam te krótkie formy, chwilami zdumiona — po co o tym pisać, ale uświadomiłam sobie, ile takich momentów nam gdzieś ginie, znika w natłoku spraw ważnych i myśli wartych wypowiedzenia. Patrzeć, obserwować — nie wszystko musi mieć swój początek, zakończenie i czytelną puentę, czasem warto pozwolić myślom wirować w powietrzu i lekko opadać. Bez ciężaru. Bez konieczności złożenia słów w zdania, a ułamków chwil w ciągi przyczynowo-skutkowe.


***
Wydawnictwo Convivo - prowadzone przez Annę Matysiak - istnieje od 2015 roku i skupione jest na poezji, co na naszym rynku jest rzadkością. Choć wydawnictwo jest młode, ma już na koncie nominacje do ogólnopolskich nagród literackich: Nagrody Literackiej Nike (Stance Jerzego Kronholda), Nagrody Literackiej Gdynia (Stance) oraz Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz” (Stance oraz Obrazy polskie Kazimierza Brakonieckiego).
 

17 niedokończonych historyjek
Julius Keleras
 ilustracje Vanda Padimanskaite, 
tłum. Zuzanna Mrozikowa,
wyd. Convivo,
oprawa twarda
wym. 20 cm x 20 cm,
cena 38 zł,
wiek: 3-10 lat









czwartek, 31 marca 2022

Świat Lema, Marta Ignerska


Jestem zachwycona! „Świat Lema” zilustrowany i opracowany graficznie przez Martę Ignerską, mówiąc kolokwialnie, po prostu wbił mnie w fotel. Szata graficzna od okładki po ostatnią stronę to majstersztyk. Ilustracje idealnie współgrają z treścią, intrygują, ciekawią i niepokoją, przyciągają kolorem. Razem z towarzyszącym im tekstem — opowiadają świat widziany wyobraźnią Lema. Świat trudny, zawiły, poplątany, chwilami bezduszny i budzący grozę razem z zamieszkującymi go istotami. Marta Ignerska opowiada tu swoim językiem — współczesnym, abstrakcyjnym, niezwykle plastycznym.

To jest książka, którą chcę mieć na półce. Mimo tego, że nie jestem wielbicielką ani fantastyki, ani fantastyki naukowej — hard science fiction, to chylę czoło przed Lemem, jego dorobkiem, niesamowitą przenikliwością i wizjonerstwem, ale też poczuciem humoru i umiejętnością żonglowania różnymi kategoriami estetycznymi. Na co dzień nie sięgam po jego książki, ani do nich nie wracam, a  dzięki tej wydanej przez Muchomora — dałam się namówić. I nie żałuję. 

To zbiór dwudziestu cytatów, fragmentów najważniejszych dzieł Lema. Każdy z nich ma swoją rozkładówkę - tekst umieszczony jest pionowo z boku strony, ilustracja zajmuje większą jej część.  Taki zaczątek rozbudzający ciekawość i sprawiający, że wiele osób pójdzie dalej i sięgnie po „Bajki Robotów”, „Solaris” czy „Cyberiadę”. Wybrane fragmenty zaskakują — choć powstały wiele lat temu są o naszej teraźniejszości, o naszym świecie, który Lem przewidział i przeczuł.

Książka została wydana przy okazji Roku Lema. To wspaniały pomysł na uhonorowanie autora w setny rok jego urodzin i podkreślenie jego roli w polskiej literaturze, a także przybliżenie jego twórczości młodym ludziom. I tak marząc sobie o lepszym świecie, wyobrażam sobie lekcję w szkole, w której poloniści i nauczyciele plastyki wspólnie pracują z tą książką z uczniami...

Książka „Świat Lema” została nominowana do nagrody graficznej Książka Roku 2021 PS IBBY.


Świat Lema,
il. Marta Ignerska,
wyd. Muchomor, 2021,
oprawa twarda,
stron 64,
wymiary 29 cm x 1 cm x 22 cm,
cena 38  zł,
wiek: 12 +










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...