O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

czwartek, 15 września 2022

Orkiestra świata, Magdalena Mrozińska, il. Kasia Walentynowicz

Otaczają nas dźwięki. Rzadko słyszymy ciszę. Dźwięki ostre, nagłe i takie, które cały czas gdzieś tam wibrują, szumią, wbijają się w uszy... Przeszkadzają, sprawiają, że jesteśmy zmęczeni. Na to lekarstwem jest ucieczka za miasto: do lasu, gdzieś hen na pole. Tam też nie ma ciszy, ale to co, słyszymy, jest jak balsam na uszy. Dźwięki natury. Na taki koncert zaprasza czytelników autorka książki „Orkiestra świata”, Magdalena Mrozińska. To wierszowany spacer (właściwie 26 spacerów, bo tyle jest wierszy) przez świat przyrody o różnych porach roku. Bo co innego słychać wiosną, co innego dominuje latem, inne dźwięki można usłyszeć jesienią, a i zimą „skrzypi śnieg pod butem na zimową nutę". 

To pełne humoru obrazki z lasu, pola, podwórka. Tematy wydałoby się banalne - żabki, kotki, liście, deszcz, o tym można przeczytać w wielu książkach, ale tu smacznie są podane, z humorem i luzem. Są tu wiersze o zwierzętach, pogodzie i zjawiskach przyrodniczych, dźwiękach i ciszy. Idealne dla przedszkolaków, pozwalają z humorem poznawać otaczający świat flory i fauny, ale i poezji. Bo nie brakuje tu środków poetyckich, które nazywając, nie robią tego wprost, a przez grę słów i skojarzeń, zmuszają do uruchomienia wyobraźni.

Bardzo mało pojawia się nowych książek z wierszami dla dzieci. Bardzo mało czyta się dzieciom wierszy. To wielka szkoda, bo poezja cudownie oswaja z językiem, buduje plastyczne obrazy, kształtuje wyobraźnie i wrażliwość na słowo. W „Orkiestrze świata” czuć echa naszych klasyków: Tuwima, Brzechwy, Chotomskiej — lekkość i zabawę w budowaniu poetyckich obrazów. Zaskakujące skojarzenia, zabawa słowem — spodoba się maluchom, tym bardziej że czytane na głos brzmią świetnie! Dają pole do popisu, skupiają uwagę dźwiękonaśladowczymi wyrazami — można czytać je w przedszkolu, szkole, w domu, bawić się głosem i intonacją. Mają energię i zadzior, a także rymy, które nadają wierszom rytm i wpadają w ucho.

Książkę zilustrowała w swoim stylu Kasia Walentynowicz. Kredka, kolory, energia, żywioł. Trochę jak rysowane ręką dziecka, miejscami rozedrgane, w innych — sprawiają wrażenie tworzonych w skupieniu i z pieczołowitością. Zachwycają marginesy — przywodzą mi wspomnienie szlaczków w pierwszych szkolnych zeszytach (rysowaliście?) - kwieciste i roślinne motywy odpowiadające zmieniającym się porom roku są po prostu piękne!

Książka została wydana przez wydawnictwo Wolno we współpracy z Teatrem Lalek „Pleciuga" w Szczecinie, który na podstawie tekstów przygotował muzyczny spektakl dla dzieci „Orkiestra świata, czyli bajki leśnej szajki?". 

Orkiestra świata,
Magdalena Mrozińska,
il. Kasia Walentynowicz,

wyd. Wolno, 2022,
oprawa twarda,
wymiary 170 × 225 mm,
stron 60,
cena 40 zł,
wiek: od 3 lat.












niedziela, 11 września 2022

Głos tam-tamów. Bajki z Afryki, Luigi Dal Cin

Szukam książek o Afryce i pisanych przez pisarzy afrykańskich. Dodawać, że dla dzieci chyba nie muszę ;) Tak trafiłam na perełki, całą serię książek przybliżających bajki z różnych stron świata, napisanych przez włoskiego pisarza — Luigiego Dal Cina (jedynie bajki japońskie zostały napisane przez innego autora).

W serii są bajki brazylijskie, chilijskie, rosyjskie, z Dalekiego Wschodu, japońskie i afrykańskie. Okładki przyciągają wzrok — w ogóle ilustracyjnie są te książki niezwykle ciekawe.  Powstały we współpracy z Międzynarodową Wystawą Ilustracji Dziecięcej „Obrazy wyobraźni. A są ciekawe, bo interpretowane przez różnych ilustratorów, prezentujących różne style. Nie wszystkie mi się podobają, ale wiele zachwyca! Tłumaczeniem serii zajęła się Ewa Nicewicz, która została za nią nominowana w Plebiscycie Lokomotywa 2021 w kategorii Przekład. Tyle tytułem wstępu...

„Głos tam-tamów. Bajki z Afryki” przenoszą nas na kontynent, gdzie ziemia słońcem spalona, gdzie dzikość i żar... Do tygla smaków, zapachów i kolorów. Opowieści, które czytamy, to historie — bajki, podania, wierzenia — wywodzące się z tradycji mówionej. To opowiastki przekazywane z pokolenia na pokolenie, a potem gdzieś, kiedyś zapisane. Ich bohaterami są zwierzęta i ludzie. Dzielni wojownicy, szamani i myśliwi. Historie są uniwersalne, choć podszyte kolorytem egzotycznej dla nas Afryki. Uczą, tłumaczą świat, ostrzegają i dodają odwagi. Jedne są bardzo króciutkie, inne nieco dłuższe. Przewrotne, podszyte ironią, mądre i zabawne. Niosą ludowe mądrości, przekazywane dzieciom przez wieki. 

Dobrze się je czyta i wspaniale ogląda. Bo Afryka tętni tu w kolorach, postaciach, roślinach! Zwierzęta, ludzie i krajobrazy, malowane przez artystów o różnej wrażliwości i ekspresji, mają w sobie cząstki kontynentu i jego kultury. Są różnorodne, a przez to każdą historię czyta się inaczej. Gdzieś tam między stronami słychać porykiwania lwów, chichot hien i tętent galopujących stad, a przede wszystkim głos tam-tamów!


Głos tam-tamów. Bajki z Afryki,
seria: Opowieści z czterech stron świata,
Luigi Dal Cin,
Tłum. Ewa Nicewicz,
Wyd. Słowne Młode, 2021,
Okładka: twarda,
Format: 24 x 30 cm,
Stron: 48,
Cena: 32,90 zł,
Wiek: od 5 lat.











niedziela, 4 września 2022

Między światem a zaświatem, Katarzyna Jackowska-Enemuo, il. Nika Jaworowska-Duchlińska


Na tę książkę czekałam. Bardzo! Bo taki temat. Bo takie ilustracje. Bo ciekawość ogromna. I intuicja, że ta książka to będzie TO!

Książki o śmierci są dla mnie bardzo ważne. Po śmierci Taty wypełniłam całą półkę. Bardzo chciałam wiedzieć, coś znaleźć — odpowiedzi, potwierdzenia i być bliżej. Czytałam dużo książek. Książek pisanych przez psychologów, duchownych i religijnych guru, ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, lekarzy. Ale to książki dla dzieci dały mi ukojenie. Zaczęłam je zbierać. I tak mi zostało. I pozostała ciekawość, jak postrzegano ten temat kiedyś, dawno temu i nieco bliżej, aż do dziś... Bo coś w tej pieśni śpiewanej od wieków musi być prawdziwego, te powtarzające się motywy nie wzięły się znikąd. Coś jest. Wszystko jest tylko kwestią interpretacji. I wyczucia.
Dlatego czekałam na „Między światem a zaświatem” niecierpliwie. I bardzo ucieszyłam się, gdy wreszcie miałam książkę w rękach. Bo jest piękna od początku do końca. Co tam piękna, wizualnie ZACHWYCAJĄCA! A jak zaczęłam czytać, to wpadłam, przepadłam!

Zaświat jest. Ta piąta strona, którą czujemy opuszkami palców, choć tak trudno ubrać ją w słowa. Coś szepce, coś mówi, gdzieś blisko coś się dzieje, ktoś daje znać, ktoś stamtąd przychodzi i pomaga. Przedsionek do DALEJ i POTEM. Ciągle blisko, tak bardzo, że nasze światy przechodzą przez siebie, nakładają się, przenikają... Snuje się jak dym, jak mgła, pojawia się i nim zdążymy go dotknąć — rozmywa się, znika. Nie rozumiemy, ale wierzymy, nie ogarniamy wyobraźnią, ale czujemy.

Ta książka jest opowieścią, która plecie się od zarania świata. Przekazem o tym, co wiemy, co nam się wydaje. Może co się okazało albo na co wychodzi. To opowieść wyśpiewywana od setek lat, może słowa się zmieniają, ale sedno jest to samo. To historie o tym, jak widzimy i interpretujemy to, co wydaje się być na wyciągnięcie ręki, jak tłumaczymy sobie, czego nie rozumiemy. To ciche szepty i podszeptywania, mruczanki o zmierzchu, kiedy cienie kładą się długie i ciemność wchłania światło. To historie zaczerpnięte z tradycyjnych podań i wierzeń, coś może się wydarzyło, coś pewnie dodano, w coś pewnie wierzono. To nasze dziedzictwo ludowe, kulturowe. 

Pełne tajemnicy i magii historie opowiadane w warstwie tekstowej, rozkwitają w malarskich ilustracjach. Ilustracje Niki to niezwykłe obrazy nienazwanego i tej Pani i Czarodziejki, która nigdy nas nie opuszcza, idzie z nami ramię w ramię, łeb w łeb, od początku do końca. Której się boimy i która nas przywołuje. Której jesteśmy ciekawi i o której chcemy zapomnieć. Ilustratorka rozmalowała karty tej książki, stworzyła coś, w czym można się zakochać. Pełne tajemnicy, nasycone odcieniami zgaszonej czerwieni obrazy tworzą jakiś inny świat, nienamacalny i niedotykalny. Mam gęsią skórkę patrząc na ilustracje, wciągają mnie, czuję, jakby jakaś przestrzeń daleka podeszła pod drzwi. Wsuwała się przez okno. A ja jakbym była bliżej poznania tajemnicy.


Katarzyna Jackowska-Enemuo prowadzi opowieści w sposób lekki i naturalny, co nie dziwi, wszak jest opowiadaczką historii. Przywołuje wiele postaci i rzeczy, które są łącznikami, pomostami między światem a zaświatem. To Leszy opiekun Drzew, to Drzewo świata, to Żmij, strażnik Bramy, Mikołaj — opiekun wilków, Pszczoła — przewodniczka dusz, to Dziad — posłaniec i pomocnik... Robi to w sposób zrozumiały — choć te historie sięgają wielu dziesiątek lat wstecz, opowiedziane współczesnym językiem stają się bliższe i dla dzieci i dla dorosłych. Po każdej opowieści jest wyjaśnienie, podrozdział „Dla dociekliwych”, w którym autorka tłumaczy różne zjawiska, wierzenia, legendy — skąd się wzięły, dlaczego pewne zjawiska tak interpretowano itd. Dlaczego wielką czcią otaczano drzewa, dlaczego żmije miały poważanie — te wszystkie historie zbliżają nas do natury, wzbudzają w nas szacunek dla miejsc i przyrody, wyciągają z zapomnienia prawdy i tradycje, od których odeszliśmy.


Te opowiadania-bajania są jak otulacze, jakoś raźniej się robi na duchu, a zaświat nie budzi strachu, tylko ciekawość, bo przecież „i świat i zaświat nosimy w sobie”.
Brawo dla wydawnictwa Albus za podjęcie tego tematu, brawo dla Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej za zabranie nas w miejsca, których widok zapada w pamięć — będziemy kołysać je w sobie i dla autorki, za piękną wędrówkę [...] do krainy-niekrainy, w której możliwe jest to, co na świecie nie jest możliwe [...]



Między światem a zaświatem,
Katarzyna Jackowska-Enemuo,
il. Nika Jaworowska-Duchlińska,
wyd. Albus, 2022,
oprawa twarda,
stron: 112,
Cena: 59,90 zł,
wiek: +9 i dla dorosłych. 









sobota, 3 września 2022

Historia białego wieloryba, Luis Sepúlveda, il. Marta R. Gustems

Bardzo przejmująca opowieść wielkiego wieloryba. Opowieść o człowieku, jego chorej ambicji, chciwości i nieustępliwości, okrucieństwie i braku szacunku do tego, co wokół. Mijają wieki i nic się nie zmienia. Bardzo to przygnębiające...

Kto czytał „Moby Dicka” - ma okazje wysłuchać drugiego głosu. Nie kapitana, opętanego żądzą zemsty, ale wielkiego kaszalota, którego celem jest ochrona swoich współbraci przed człowiekiem. Sepúlveda oparł swoją opowieść o te same źródła co Melville, czyli publikacje prasowe o wielkim kaszalocie, który w 1820 roku u wybrzeży Chile zatopił statek „Essex”.

Historia białego wieloryba, Luis Sepúlveda


W opowieść wchodzimy współcześnie, na plaży w pobliżu Puerto Montt w Chile w 2014 roku. Mężczyzna spacerujący po plaży obserwuje, jak rybacy przywiązują martwego wieloryba do lin statku i wypływają z nim w morze. Od chłopca stojącego w pobliżu dowiaduje się, że na otwartym morzu otworzą mu brzuch, by wnętrzności wydostały się na wierzch, a ciało zwierzęcia opadło na dno. W taki sposób okazują mu szacunek. Bo ludzie morza szanują to, co w morzu żyje.
Mężczyzna chwilę rozmawia z chłopcem. Chłopiec jest smutny. „Dla ciebie to martwy wieloryb, a dla mnie to coś o wiele więcej. Twój smutek nie jest taki jak mój” mówi i przed odejściem podaje mężczyźnie muszlę cennego ślimaka „Przyłóż ją do ucha, a wieloryb do ciebie przemówi”.
I tak przenosimy się w morskie głębiny i słyszymy głos mówiący w prastarym języku morza, głos, który opowiada historię od czasów pojawienia się człowieka na wodzie — najpierw nieśmiało i bojaźliwie na tratwach, zawsze blisko brzegu, z czasem na coraz okazalszych statkach, zapuszczających się dalej i dalej... Historię walki i podboju.

To baśń, którą czyta się ze ściśniętym sercem. Pieśń zwierzęcia, które we krwi ma szacunek dla swoich przodków, tradycji i wód, które są mu domem. Opowieść od czasów szczęśliwości, kiedy wody były wolne i na pływające wieloryby nie czaili się ludzie, a zwierzęta te spokojnie mogły obserwować wydarzenia na lądzie z punktu ukrytego w morskiej toni obserwatora, po czasy przemocy i bólu, kiedy to ludzie odkryli, że olej z trzewi tych ssaków może rozświetlić mrok...
To książka o ludziach morza, żyjących w szacunku do darów morza, dziękujących mu i proszących i wyciągających rękę tylko po to, co morze wyrzuciło na ląd. I o pięknych i mądrych istotach, które są ludzkim sumieniem. Strażnikach tradycji. Trochę tu magii, trochę ludowych legend i dużo krwi, przelanej w imię chciwości. Dla starszych czytelników i młodych, którym nieobojętna jest przyroda i zło, które człowiek czyni (jako jedyny gatunek wojuje też sam ze sobą).

Lubię książki Sepúlvedy, jego szacunek do słów, nieśpieszną narrację. Książka jest pięknie wydana przez Noir sur Blanc (to wydawnictwo wydało wiele książek chilijskiego pisarza) i zilustrowana przez Martę R. Gustems. Okładka w głębokich morskich kolorach przyciąga wzrok: samotny człowiek na tratwie i wielkie zwierzę w morskiej głębinie, czuwające, obserwujące. Ilustracje wewnątrz w odcieniach szarości, ascetyczne, powściągliwe i surowe.


Historia białego wieloryba,
Luis Sepúlveda,
il. Marta R. Gustems,
Tłumaczenie: Joanna Branicka
wyd. Noir Sur Blank,
oprawa twarda,
Liczba stron: 84,
Format: 150 x 24 cm,
Cena: 32 zł,
wiek: +10 i dla dorosłych


Inne książki Luis Sepúlvedy:

Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności (il. Joëlle Jolivet)