Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

niedziela, 8 grudnia 2019

Hurra, są święta!, Ulf Nilsson, il. Emma Adbåge










Przyznam szczerze: ta książka adwentowa mi umknęła i przeczytałam ją dopiero w tym roku. I zaskoczenie! Bo to filozoficzne rozważania o ludziach i kondycji współczesnego świata ukryte pod płaszczykiem bajki dla dzieci. O myślicielach, których każdy z nas — ludzi i zwierząt — nosi w sobie. Głęboko wierzę, nie, ja to czuję i wiem, że każda istota, bez względu na gatunek nosi w sobie duszę. Patrząc w oczy Lucjana, widzę taką głębię, że nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Zaskakujące, pisać o świętach z perspektywy zwierząt. I to świni! Rufus, bo on jest głównym bohaterem tej adwentowej opowieści, ucieka z transportu do rzeźni. W uszach dźwięczą mu słowa starego knura, który przestrzegał go przed świętami, mówiąc, że to najgorszy czas dla świń — to śmierć — i nakazał ucieczkę, jeśli tylko samochód wiozący zwierzęta się zatrzyma...

Rufus bierze sobie przestrogę starego przyjaciela do serca i kiedy tylko ciężarówka staje, nie zastanawia się ani chwili... Udaje się, jest wolny! Wolność cieszy, tak jak i cieszy cały zagon kartofli, na który trafia na polu. Jednak później robi się mniej przyjemnie. Po ca ta wolność, kiedy jest zimno, mokro i jest się samotnym?

Pierwsza noc na wolności przynosi zmianę. Przy Rufusie pojawia się Kici Kici — kot, który stanie się towarzyszem tułaczki naszej świni, jego podporą w trudnych chwilach i przewodnikiem w wędrówce do własnego domu. Razem idą za marzeniem. A kiedy docierają do domu, odkrywają nowe możliwości i nowe wyzwania... Pomocą okazuje się znaleziona tu książka o świętach i dwie mieszkające tu myszy. Zwierzęta pomagają sobie i współpracują ze sobą i nikt nikogo nie zjada — przestrzeganie zasad współżycia jest dla nich ważne, od tego zależy, czy im się powiedzie, czy nie. Każde z nich jest w czymś dobre, ma wiedzę, której nie ma inne — razem tworzą wszystkie elementy świątecznej układanki. I razem codziennie odkrywają w domu coś nowego, kolejne „okienka”, jak w kalendarzu adwentowym.

Rufus chce odczarować zaklęcie — święta nie będą okropne, tylko niezwykłe, takie, jakie powinny być. Dla wszystkich, bez wyjątku. Nikt nie skończy na talerzu. Bo Boże Narodzenie to czas bliskości, troski o innych. To ciepło nie z kominka ma nas ogrzewać, tylko ciepło z nas, które otuli największego zmarzlucha, to nasza przyjaźń, miłość, czułość i czas poświęcony drugiej osobie.

Zwierzęta, które znajdują schronienie w opuszczonym domu, dzień po dniu szykują się do świąt. Chcą je odtworzyć zgodnie z zaleceniami w książce, czasem nie wiedząc, po co to i dlaczego? Pragną, aby ten czas był wydarzeniem. Czy im się to uda?

„Hurra, idą święta!” przypomina nam o tym, co ważne i uczula na to, co nas otacza — ludzie zapomnieli, że Ziemia to nie ich własny folwark, ale miejsce, w którym wszystko, co żyje, jest ważne i ma swoje prawa. Nie jesteśmy panami, tylko współużytkownikami, szkoda, że tak późno do nas to dotarło, bo mleko już się rozlało...

Nietypowa to książka na adwent, przyznaję, skrząca humorem i dużą dawką refleksji. Bez religijności, ale mocnym przekazem szacunku wobec istot żyjących i potrzebie bycia we wspólnocie i tego, jak wielką ta wspólnota odgrywa rolę, o potrzebie posiadania swojego miejsca — domu, w którym będziemy czuli się bezpiecznie.


Hurra, są święta!,
Ulf Nilsson,
il. Emma Adbåge,
wyd. Zakamarki, 2017,
wym. 25 x 27 cm
twarda oprawa
płócienny grzbiet
100 stron
cena 49,90 zł
wiek 6+








poniedziałek, 2 grudnia 2019

Święta dzieci z dachów, Mårten Sandén, il. Lina Bodén


Nadrabiam Makowe świąteczne zaległości. Czas na kolejną książkę adwentową wydawnictwa Zakamarki, która plasuje się na dość wysokim miejscu naszej listy, choć nie na najwyższym („Prezentu dla Cebulki” na razie nie udało się strącić z pierwszego miejsca żadnej innej książce). Ale „Święta dzieci z dachów” lubimy.

Są tu momenty smutne i wzruszające, radosne i dające do myślenia. Jest też magia świąteczna, która sprawia, że bajkowe zakończenie jest możliwe. Nie mogę się jednak oprzeć poczuciu, że fabuła pod koniec nieco przyspiesza, wybijając czytelnika z rytmu, a ciężar opowieści przesuwa się na historię fabryki Mikołaja i zawirowań z nią związanych.

Tęsknota za kimś, kogo się kocha i nadzieja mają ogromną moc. Tak wielką, że można nią zarazić innych, którzy nie tylko uwierzą, ale i w ciemno pójdą, na słowo. Tak stało się z dwójką dzieci, Stellą, która snuje dla nas tę opowieść i Issą (małym, zagadkowym chłopcem o wielkich zdolnościach, chłopcem, który WIE) - oni uwierzyli w marzenia Mago. W to, że uda jej się odnaleźć ojca. A ten przygarnie całą ich trójkę i ucieczka z domu dziecka skończy się happy endem.

Na razie są na dworcu w Sztokholmie, bez pieniędzy i dachu nad głową. Jest grudzień, a najstarsze z nich ma 12 lat. Na dworcu jest też starszy mężczyzna, który prosi dzieci o datek. Tak zaczyna się znajomość z bezdomnym i Piranią, dziewczynką obserwującą ich zza filaru. I tak zaczyna się niesamowita przygoda w środku mroźnej zimy, z dziećmi z dachów i poszukiwaniem utraconej pamięci, a co za tym idzie tożsamości Niklassona, bezdomnego z dworca.

Czytając tę opowieść chwilami robi się przerażająco. Tak przerażająco, jak może się zrobić, kiedy myśli się o dzieciach-uciekinierach, dzieciach-bezdomnych, zdanych na siebie w wielkim mieście. Dzieciach poruszających się pod sztokholmskim niebem, bo na ziemi nie spotyka ich nic dobrego. Chwilami jest ciepło i jak tylko może być magicznie, gdy pomyśli się o przytulnym sklepie/domu przypominającym domek lalek i jego przemiłej właścicielce, która częstuje przemarzniętych gości gorącą zupą z dzikiej róży. Owa kobieta nie bez powodu nazywa się Miriam, które to imię z hebrajskiego oznacza „[...] być pięknym lub wspaniałym. W języku syryjskim oznacza Pani (także: orędowniczka, piękna, napawająca radością)” (za Wikipedią).

Co się wydarzy? Kim jest bezdomny staruszek z długą brodą i czy dzieciom uda się sprawić, by przypomniał sobie, kim jest? Klimatyczna opowieść w rytmie oczekiwania z pięknymi i nastrojowymi ilustracjami, wprowadzającymi w świąteczny czas.

Święta dzieci z dachów,
Mårten Sandén,
Lina Bodén,
tłum. Agnieszka Stróżyk,
wyd. Zakamarki, 2016,
oprawa twarda,
stron 100,
wiek 6+,
cena 49,90 zł.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...