Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

wtorek, 29 października 2019

Czerwony Kapturek, Karolina Grabarczyk, Nika Jaworowska











Znowu to samo, kolejna odsłona jednej z najpopularniejszych bajek? I tak. I nie. I jeszcze książka to, czy nie książka? Książka nie, raczej zeszyt do pracy twórczej, do samodzielnego rysowania i tworzenia fabuły i prowadzenia tematu dalej ... w las. Co się tam wydarzyło, co mogło się stać? Po kolei...

Cienki zeszyt formatu A4, miękkie okładki. Mało tekstu (o nim później), sporo ilustracji, a raczej jej zaczątków. I te rysunki/malunki są świetne. W takim wilku i Kapturku można się zauroczyć — bardzo lubię kreskę i styl Niki Jaworowskiej, bardzo. Dużo miejsca do własnego działania — lubię takie stawianie dzieci pod ścianą i prowokowanie do złapanie za kredkę czy pędzel i robienia czegoś po swojemu. Nie pod dyktando, nie pod wzór.

Czarno-białe ilustracje zachęcają. Chropowate, czasem sprawiające niedbałych, ot takie pociągnięcia pędzla, trochę mimochodem. Nie onieśmielają, wręcz przeciwnie, chce się wyjść im naprzeciw i prowadzić dalej. Nie lubię kolorowanek, choć wiem, że też spełniają swoją funkcję — ręka ćwiczy precyzję, dokładność i staranność. Tu nie trzeba być precyzyjnym i perfekcyjnym, za to liczy się pomysłowość i własna wizja. Świetnie! Autorki podsuwają różne pomysły. A to dorysować co wilk ma w brzuchu, a to, co on też wymyślił, a to, co zostało w jego brzuchu po uwolnieniu babci i Kapturka, nie mówiąc o scenerii zewnętrznej —  tych wszystkich roślinach i drzewach. Jednak to nie wszystko — nagle nie wiadomo kiedy zaczynamy snuć alternatywną opowieść — role się odwracają, wilk jest śledzony... Rany, co się tam wydarzy? Dzieciaki, do pędzli i kredek!

Ostatnio mam okazję patrzeć na rysujące i malujące dzieci. Maluchy, a już czują jakieś ograniczenia, choć nie powinny mieć żadnych. „Nie umiem! Nie potrafię!” te słowa często słyszę, za często. Kurcze, potrafisz, tylko po swojemu. Nie patrz na rysunek koleżanki czy kolegi, rób po swojemu, próbuj! A te rączki takie niepewne, takie bojaźliwe... Za Wilkoniem chce się krzyknąć, maż, poprawiaj, nie bój się i broń Boże nie ścieraj!

Czerwony Kapturek od Tribajki* zachęca do puszczenia wodzy fantazji i wyrwania ręki z reżimu perfekcyjności. Te puste miejsca aż proszą, żeby je zapełnić. Po swojemu. Z brawurą i odwagą.

Mniej podoba mi się tekst. Bajka, którą znajdujemy w środku książki (autorki namawiają, by od niej rozpocząć czytanie i zabawę), napisana jest w żartobliwy, rymowany sposób. A rymy i rytm to w ogóle ciężka sprawa, a ja jestem wybredna. Łatwo popaść w banał (a ja lubię, jak wiersz zaskakuje świeżością i lekkością), łatwo zgubić rytm i trochę tak zadziało się i tu.

Bardzo ciekawa jestem, jak wypadły pozostałe dwie bajki. Wy już sprawdziliście?


* Tribajka – projekt artystyczny dla dzieci złożony z trzech części: Trzy świnki, Czerwony Kapturek i Smok Wawelski. Znane bajki w nowej, żartobliwej odsłonie, w której to dziecko jest współautorem opowieści.
2wilki.pl – grupa artystyczna zwana Kulturalną Watahą, utworzona przez Karolinę Grabarczyk, Nikę Jaworowską-Duchlińską i Rafała Grabarczyka.


Czerwony Kapturek.
Karolina Grabarczyk,
il. Nika Jaworowska,
wyd. Dziwny pomysł (dziwnypomysl.pl),
Liczba stron 16,
Format A4, oprawa zeszytowa,
cena 14 zł.










niedziela, 27 października 2019

Pierwsze czytanki dla ... , il. Józef Wilkoń (projekt Mała książka – wielki człowiek)



Mistrzowskie teksty, mistrzowskie ilustracje. Joanna Papuzińska, Czesław Janczarski, Wanda Chotomska, Małgorzata Strzałkowska, Liliana Bardijewska, Hanna Januszewska, Adam Bahdaj, Agnieszka Frączek, Joanna Kulmowa, Marcin Brykczyński, Jan Twardowski, Grzegorz Kasdepke, Zofia Stanecka, Anna Onichimowska i Michał Rusinek – to lista autorów wierszy i opowiadań zebranych w jednym tomiku. Mały kanon, taka podstawa na start, literatura sprawdzona, bezpieczna, odpowiadająca różnym gustom i zapotrzebowaniom. Teksty dla siebie znajdą tu i maluchy i ciut starsze kilkulatki. Pewnie, że dałoby się dorzucić tu jeszcze wiele innych nazwisk i tytułów – wierzę, że tak się stanie, że kolejne edycje przyniosą kolejne książki, a projekt będzie się pięknie rozwijać, zachęcając rodziców i dzieci do czytania i korzystania z bibliotek.

"Pierwsze czytanki dla..." Słowa ubrał w nich w obraz Józef Wilkoń. Jego tygryski, koty i złote księżyce zapraszają dzieci do krainy, w której mogą sobie stwarzać swoje światy i w których wydarzyć się może wszystko. Wilkoń swoją charakterystyczną kreską i czernią prowadzi dziecko w świat sztuki, oswaja z nią i zachęca do szukania czegoś więcej niż disneyowskie obrazki.

Wprowadzanie dzieci w świat literatury i czytania z pomocą takich autorów i właśnie tego ilustratora uważam za pomysł doskonały. Dobre, mądre teksty i dobry obraz Mistrza Wilkonia to jest to, czego dzieciom potrzeba. Wyobraźnia, której dostarcza się paliwo wysokiej jakości - bo o takiej literaturze i takiej ilustracji tu mówimy - ma szanse na prawdziwy rozkwit, A jak zasmakuje to pojedzie daleko! Mali czytelnicy wychowywani na dobrej literaturze, mają szansę stać się wielkimi czytelnikami. Jestem tego pewna!

Słowo do rodziców


Warto wspomnieć, że w pakiecie z Pierwszymi czytankami" jest i coś dla rodziców.  O wprowadzaniu dziecka w świat książek pięknie pisze m.in.  prof. Grzegorz Leszczyński – ta cieniutka książeczka/broszura dołączona do pakietu startowego nowego czytelnika powinna być przeczytana przez rodziców od deski do deski. Jeżeli jeszcze nie wiedzą, dlaczego warto (warto!) czytać dziecku - to po przeczytaniu jej nie oderwą się od książek, a domowa biblioteczka malucha będzie się rozrastać i rozkwitać.

Rodzice niezdecydowani, od czego zacząć i którą ścieżką podążać dostają od Marty Lipczyńskiej-Gil (założycielki kwartalnika Ryms i właścicielli wydawnictwa Hokus-Pokus) ściągawkę, taki kompas, który poprowadzi ich (bez skuchy!)  między bibliotecznymi regałami, zatrzymując przy lekturach sprawdzonych, przetestowanych, mądrze i interesująco napisanych i świetnie zilustrowanych.

Projekt  „Mała książka – wielki człowiek”


Ideą jest zachęcanie dzieci (i rodziców) do korzystania z biblioteki i pożyczania, czytania książek. Czym skorupka za młodu itd.

Zaproszenie przedszkolaków do bibliotek to rozwinięcie programu prowadzonego od 2017 roku. Wówczas Instytut Książki rozpoczął dystrybucję wyprawek czytelniczych dla noworodków w szpitalach. Do połowy 2019 roku przekazano ok. 600 tysięcy książek. Teraz w bibliotekach, biorących udział w programie, na młodych czytelników czeka wyjątkowy prezent – książka „Pierwsze czytanki dla…”, dostosowana pod względem formy i treści do potrzeb przedszkolaka i spełniająca najwyższe standardy w projektowaniu pięknych i mądrych książek dla najmłodszych.

Program o wartości 19 mln zł jest finansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa."
(za instytutksiazki.pl)


Do pakietu dołączona jest Karta Małego Czytelnika, w której czytelnicy będą kompletować naklejki – za każdą wizytę i wypożyczenie książeczki otrzymają jedną naklejkę. Po uzbieraniu dziesięciu otrzyma imienny dyplom potwierdzający aktywność czytelniczą.


Pierwsze czytanki dla...
oprawa twarda,
stron 68,
wiek: dla maluchów i przedszkolaków,
książkę dzieci otrzymują za darmo w bibliotekach biorących udział w projekcie.










niedziela, 20 października 2019

Kulturaki 2019: Komiksowy świat na Zielonej Białołęce


Przyznam szczerze: bałam się, że drugiej edycji nie będzie. W ubiegłym roku I Rodzinny Festiwal Kulturalny odbył się w kwietniu, w tym roku minął kwiecień, maj, czerwiec, potem wakacje i nic. Cisza. W październiku zaskoczenie: jest! I to festiwal dwudniowy (w sobotę impreza odbywała się w BOKu przy ul. Van Gogha) i do tego Komiksowy świat  ku radości mojego młodocianego wielbiciela komiksów :) W BOKu przy ul. Głębockiej nie mogło nas nie być.

Staś wziął udział w warsztatach "Komiksowa grafika komputerowa". Ja w tym czasie miałam przyjemność popatrzeć na bitwę komiksową (runda II, Superbohaterowie) z udziałem Wojciecha Zielińskiego i Piotra Nowackiego. Niesamowite, jak oni szybko i doskonale rysują! Publiczność wymyślała postaci i wydarzenia, a panowie w kilka minut wyobrażenia przemieniali w papierową rzeczywistość. Chapeau bas! 



W holu Białołęckiego Ośrodka Kultury przy ul. Głębockiej porozstawiane były stoiska, ale mało ich i tylko kilku wydawnictw. Dostaliśmy komiks o Amelce i kupiliśmy kolejny  Amelka vs. Mozaika i przyjaciele. Odcinek 3. Na ratunek przyrodzie", w którym na pierwszej stronie wypatrzyliśmy zająca Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej (z tego miejsca serdecznie pozdrawiamy ilustratorkę i żałujemy, że nie mogliśmy uczestniczyć w pierwszym dniu wydarzenia, w którym i ona brała udział).


Potem spędziliśmy trochę czasu w strefie autografów  Piotr Nowacki narysował Stasiowi cudownego żółwia w komiksie W koronie", a mnie Misia Zbysia —  miś jest tak uroczy, że kusi mnie, żeby wyrwać go z notesu i powiesić na ścianie! Przy okazji dowiedziałam się, że na początku przyszłego roku na wielbicieli Zbysia czeka wielka gratka: ukaże się kolejna część. Już czekamy!











na zdjęciu wyżej: Agata Matraś podpisuje nam książkę, a raczej rysuje Amelkowy autograf :)

Na koniec przycupnęliśmy jeszcze w sali widowiskowej, by komiksów ... posłuchać! Artur Barciś, Jarosław Boberek. Sebastian Misiuk i Małgorzata Gołota tak czarowali głosami, że nas zaczarowali i resztę publiczności również. Trudno czyta się komiksy na głos, próbowałam, jednak efekt był mizerny —  stanęło na tym, że komiksy w naszym domu czyta się indywidualnie. Jednak aktorzy poradzili sobie z tym zadaniem śpiewająco, czym obalili panujące przekonanie, że komiksów się nie czyta —  jak się umie to się czyta!


Poniżej ilustracja zrobiona przez Stasia na warsztatach z grafiki komputerowej :)










Moje wrażenia? Przede wszystkim ogromnie cieszę się, że Kulturaki odbyły się drugi raz i trzymam już kciuki za trzecią edycję. Chciałabym, żeby było to wydarzenie organizowane  cyklicznie w naszej części dzielnicy, bo mało tu się dzieje. I żeby w przyszłym roku więcej było wydarzeń, które przyciągnęłyby i starsze dzieci — chłopaki mi rosną i wchodzą w ten przedział wiekowy, dla którego nie ma ofert, albo jest ich mało.... Znikają dla organizatorów imprez, nie ma dla nich warsztatów, zajęć. Wiem, że trudniej wyciągnąć z domu nastolatka niż kilkulatka, kilkulatek pójdzie tam, dokąd zaprowadzą go rodzice, starsze dzieci, jak ich coś nie interesuje mówią "nie". To duże wyzwanie, mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy wyzwań się nie boją :)

Słaba frekwencja: czy to piękna pogoda, czy słaba reklama? Nie wiem, w ubiegłym roku też tłumów nie widziałam. A szkoda. Mam nadzieję, że organizatorzy nie odpuszczą i Kulturaki nie znikną z mapy białołęckich wydarzeń. I z roku na rok będą się rozwijać, przybywać będzie atrakcji, ciekawych spotkań, warsztatów, przedstawień...

poniedziałek, 14 października 2019

Leśne wędrówki, Maria Dunin-Wąsowicz, il. Elżbieta Wasiuczyńska






Ta książka to cudo, cudeńko! Wzbudza zachwyt nad pięknem lasu i tęsknotę za naturą, zielenią, ciszą i powietrzem bez smogu.

Ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej sprawiają, że chce się do tego lasu biec i cieszyć każdym drzewem, promieniem słońca oświetlającym korony drzew i tu i ówdzie opadającym na mchy, traw, pnie drzew... Upajać rześkim powietrzem, odgłosami puszczy, malowniczymi kolorami i tą całą niezwykłą aurą, którą podziwiamy, wchodząc głębiej, dalej... Las Wasiuczyńskiej to kraina baśniowa, las, o jakim marzymy, o jakim śnimy... Dziewiczy, czysty, pełen zwierząt kryjących się w leśnych ostępach i gdzieniegdzie wystawiających zaciekawione pyszczki... To las bez myśliwych i kłusowników, bez śmieci i butelek na polanie, bez wyciętych w pień drzew i znaków na korze, informujących drwali o zbliżającej się wycince...

Elżbieta Wasiuczyńska w każdą ilustrację tchnęła coś, co trudno zdefiniować. Jej las jest tak bardzo malarsko-malowniczy i leśny! W najpiękniejszej odsłonie, tajemniczy, dziki i przyjazny jednocześnie. Te drgające światło-cienie, te promyczki przedzierające się przez gąszcz liści, ten szelest liści... Tu słychać stukanie dzięcioła, tam coś szura w liściach, w innym miejscu wyrasta nam przed oczami ledwie zauważalna ścieżyna wydeptana nie stopą człowieka, a raciczkami sarny...

Tekst Marii Dunin-Wąsowicz jest jak głos przewodnika, który z szacunkiem oprowadza nas po leśnej świątyni. Przyciszonym głosem informuje, gdzie jesteśmy, co widzimy, na co mamy zwrócić uwagę w tym konkretnym miejscu. Przyjaźnie, życzliwie z głębokim ukłonem w stronę matki przyrody.

Wyśmienita książka dla dzieci, która uczy patrzeć na otaczające nas piękno i kochać to, co wokół. Kochajmy lasy, walczmy o każde drzewo, o każdy metr tego królestwa przyrody. Uczmy dzieci patrzeć z podziwem na każde drzewo, każdy krzak, każdy ostęp i uczmy je miłości do zwierząt, czułości i empatii.

Na końcu książki są zwierzęta do wycięcia. Idea jest taka — wycinamy je z dzieckiem albo dziecko robi to samo, a potem czytając książkę, dopasowujemy do tekstu i miejsc konkretne zwierzęta. Matko, nie! Nie wytnę tych zwierząt i nikomu nie pozwolę. Jeszcze zginą, zawieruszą się, uwolnione przepadną w leśnym gąszczu i ich nie będzie. Mam pomysł — skseruję te dwie ostatnie strony i ze skserowanej strony wytnę do pokazywania i czytania. A na końcu książki niech sobie będą te oryginalne — takie piękne!

Zamykając książkę powiedziałam do męża "Słuchaj, dawno nie byliśmy w lesie. Musimy pojechać!". Może w najbliższy weekend się uda?


Leśne wędrówki,
Maria Dunin-Wąsowicz,
ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska,
Okładka: twarda,
Format: 25 x 22 cm,
Liczba stron: 31,
cena 29 zł,
wiek: 3+











sobota, 5 października 2019

Bjorn w wielkim świecie, Delphine Perret

Drugi tom Bjorna — „Bjorn w wielkim świecie” — już jest w księgarniach, premiera miała miejsce pod koniec września. Jaki jest? Doskonały! To, że jestem zachwycona opowieściami o niedźwiedziu, wiecie z recenzji o pierwszej części — „Bjorn. Sześć opowieści z lasu”. O drugim tomie i moim uwielbieniu dla jego bohaterów opowiem za chwilę...


... ale najpierw muszę się czymś pochwalić, czymś, co jest dla mnie ogromnie miłe — na ostatniej okładce książki zostawiłam swój ślad — swój, Makowy :)

Moje ciepłe słowa o Bjornie, zachęta do czytania dla biorących tę książę w ręce, poszła w świat razem z Bjornem! Dziękuję pani Magdzie Kłos-Podsiadło i wydawnictwu Wytwórnia za to wyróżnienie. A za Bjorna mocno ściskam kciuki, niech wędruje i niech mu w tym świecie będzie jak najlepiej! Tak, jak nam z nim.



Bjorn w wielkim świecie, Delphine Perret





Przychodzi wiosna i cały las się budzi, ożywa. Bjorn i jego przyjaciele otrzepują się z chłodu i zimowego snu. Znowu są razem. Ciekawi tego, co przyniesie najbliższy czas. I otwarci na nowe wyzwania, przygody. Czas płynie niespiesznie, jest swojsko, pogodnie, jest dobrze.

Cieszą ich małe rzeczy: deszcz płatków wiśni, zabawa znalezionym telefonem, rozmowa, zatrzymanie się tu i teraz, a najbardziej bycie razem, ze sobą. Bez oceniania, bez wymagań i poprzeczek stawianych wysoko. To sztuka, uczmy się tego od Bjorna! Zwierzęta, nasi znajomi z pierwszego tomu — żółw, wydra, lis, borsuk, zając, sroka — urządzają sobie piknik (uwielbiam patrzeć na zwierzęta obserwujące przez okno zachód słońca, to moja ulubiona ilustracja!), cieszą się wycieczką autobusem, czytają list od kolegi. Bjorn zaproszony na basen przez swoją przyjaciółkę odwiedza miasto — chłonie miejski pejzaż, wszystko go dziwi i zachwyca!

Podobnie jak w pierwszej części, jest w tych prostych opowiastkach jest tyle mądrości i radości! Warto smakować je, degustować jak danie w najlepszej knajpie. Bo Bjorn to towar de luxe! Czytanie tej książki jest jak głęboki oddech, kontemplacja. Miód na serce. Tętno się uspokaja, myśli nabierają przejrzystości. Człowiek się zastanawia, po co tak pędzi, tak się szarpie, skoro życie ma tyle uroku takie, jakie jest.

Cudowna kreska i ilustracje, proste i oszczędne, a jakże wymowne i wzruszające. No i piękne wydanie: miętowa okładka, żółte strony wewnątrz (w pierwszej części występowały te same kolory, tylko na odwrót), doskonała typografia i  papier, twarde okłady i szyte strony!

Powtórzę: czytajcie! Czytajcie Bjorna!

BJORN W WIELKIM ŚWIECIE
tekst i ilustracje: Delphine Perret,
wyd. Wytwórnia, 2019,
tłum, Paweł Łapiński,
typografia: Studio Acapulco,
wymiary 15 x 21 cm,
oprawa twarda
cena 35 zł
wiek: od 6 lat.








środa, 2 października 2019

KUMPEL nr 10 i książka, którą w nim polecamy


Najnowszy numer „Kumpla” (październikowy) już w kioskach. A co tym razem polecamy na dłuższe, bo jesienne wieczory? Nic nam tak nie poprawia humoru, jak Hedwiga — dziewczynka, z głową pełną zaskakujących pomysłów i skłonnością do pakowania się w tarapaty. Lubię Hedwigę i moi chłopcy ją lubią, przeczytali już dwie części „Hedwigę” i „Hedwigę i Maksa-Olofia” i czekają na kolejną część, bo na horyzoncie czai się trzeci tom serii Fridy Nilsson „Hedwiga i lato ze Sznyclem”. Premiera — jak zapowiada wydawnictwo Dwie Siostry — już w tym miesiącu!

To kolejne książki, o których opowiadamy w „Kumplu” i które polecamy. Jestem przekonana, że dzieci, które po nie sięgną nie pożałują tego :)

O książce pisałam też na Makach KLIK

A co w magazynie KUMPEL?



Przeglądam najnowszy numer i ... fajny jest! Dla dzieci rozpoczynających edukację szkolną, od zerówki do 3 klasy szkoły podstawowej.

Dużo ciekawostek, dużo zadań do rozwiązywania (w tym Trzecioteścik, sprawdzający wiedzę), ortograficzne przypominajki (tym razem na tapecie jest pisownia „rz”), dużo tematów związanych ze zwierzętami i przyrodą (las jesienią jest naprawdę fascynujący!) plus wyprawa do Włoch (nam tęskni się już do słońca i wakacji!). 

Sporo pomysłów na działanie, czy to w kuchni, czy z kartką papieru — malowania, składania (w każdym numerze na ostatniej stronie znajdziecie wagonik do złożenia — można skompletować cały pociąg inspirowany „Lokomotywą” Juliana Tuwima). W cyklu Poznaje Poloniki katedra ormiańska we Lwowie.

Zerknijcie na zdjęcia.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...