O książkach niebanalnych, mądrych i ważnych, a do tego pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

czwartek, 9 września 2021

W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko, Grzegorz Kasdepke, il. Tomek Kozłowski

 






Czy jest ktoś, komu nigdy nie bulgotało w brzuchu? Oj, nie sądzę. Czasem coś zaburczy, czasem coś się przeleje albo zabulgocze... A czy ktokolwiek z Was pomyślał sobie, że za tymi dźwiękami może kryć się... Posłuchajcie uroczej opowieści o małej dziewczynce, która sądzi, że w jej brzuchu mieszka jakieś zwierzątko!

Pomysł na książkę zrodził się pod wpływem historyjki, opowiedzianej przez mamę na jednym ze spotkań autorskich. Jej córka, słysząc odgłosy dobiegające z brzuszka, nabrała przekonania, że mieszka tam jakieś zwierzątko. Bajkopisarz, jak o sobie mówi Kasdepke, napisał o tym zaskakująco i zabawnie.

Dziewczynka myśli, że w jej brzuchu mieszka jakieś zwierzątko. Dzieli się tym spostrzeżeniem z bliskimi. Informacja ta jednak nie robi na nikim wrażenia, nikt z dorosłych w to nie wierzy, ale też nikt nie wyprowadza małej z błędu i nie wyjaśnia, że burczenie jest efektem pracy układu pokarmowego i trawienia. Rodzice uważnie nasłuchują dźwięków z brzucha córeczki, ale wtedy zwierzątko milczy jak zaklęte. Ciocia kwituje tę informację uśmiechem, ktoś inny wzruszeniem ramion. Nauczycielka te rewelacje kwituje: „Uważaj, żeby cię nie zjadło!”, czym wzbudza niepokój w bohaterce opowieści...

Słowa dziewczynki na poważnie bierze kolega z przedszkolnej grupy. Wsłuchuje się w tajemnicze dźwięki, zadaje pytania, wreszcie zastanawia się, czy zwierzątko rosnąc, nie rozerwie koleżanki od środka... To byłoby straszne! Aby się przed tym uchronić, bohaterka opowieści postanawia przestać jeść. Co na to lokator jej brzucha? Wyraża głośny sprzeciw: ryczy, bulgocze i zawodzi!

Wreszcie nakarmione przez panią wyraźnie jest zadowolone, bo milknie. Na amen, aż dzieci z przedszkolnej grupy boją się, że uciekło i je zje! I faktycznie chyba uciekło, bo po jakimś czasie słychać je w rurze od kaloryfera... Co się dalej działo? Przeczytajcie, bo to zabawna opowieść!

Intrygujący tytuł, zaskakująca fabuła i ciekawe ilustracje Tomka Kozłowskiego. Pierwszoosobowa narracja dodaje wiarygodności opowieści i dziecięcego spojrzenia. O nieposkromionej wyobraźni i o tym, jak dzieci oswajają świat, który jest dla nich trudny i często niezrozumiały. Łatwiej oswoić strach, niż się bać czegoś nieznanego.


W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko,
Grzegorz Kasdepke,
il. Tomek Kozłowski,
wyd. Dwie Siostry,
wymiary 15 x 20 cm,
oprawa twarda,
stron 40,
wiek: 3+,
cena 22 zł.

Ps. Ten wysłużony lisek na zdjęciu został zrobiony przez mojego syna kilka ładnych lat temu w ramach lekcji techniki ;)






środa, 1 września 2021

Gdybym była książką, André Letria, José Jorge Letria






 Uhonorowanie roli książki w życiu człowieka, dorosłego i dziecka, ale i przewodnik - jak traktować książkę, jak się z nią obchodzić. Poetycki pean pochwalny dla roli książki w rozwijaniu wyobraźni. Książka samograj, którą można pisać dalej po zamknięciu, samodzielnie i po swojemu. Można się bawić w tworzenie własnych metafor i historii. Można to robić wieczorem przy świetle nocnej lampki, po odłożeniu książki na  szafkę nocną, ale i w klasie, przedszkolnej sali, na warsztatach i spacerze. Zabawa w wymyślanie i kreowanie nowych rzeczywistości. Wystarczy wczuć się, wejść w rolę i... już nic nas nie poskromi, jeśli tylko pozwolimy naszym głowom rozwijać rzuconą myśl dalej i dalej.

Zostań książką. I pomyśl, co byś wtedy chciał/chciała? Wyobrażaj sobie i wymyślaj.

To dobry wstęp do wejścia do świata literatury i poezji. Rozgrzewka do swobodnego poruszania się w lesie środków stylistycznych, które budują nasz język i pozwalają w różnorodny sposób na wyrażanie swoich emocji i uczuć, w sposób niedosłowny, w sposób magiczny, w sposób szalony...

Książkę stworzył portugalski duet:  ojciec i syn. Zdobyła wiele międzynarodowych nagród (m.in. w USA, Portugalii, Korei i Katalonii), i przetłumaczona została na czternaście języków.


Gdybym była książką,
André Letria, José Jorge Letria.
Wydawnictwo Format,
Liczba stron: 74,
Tłumacz: Olga Bagińska-Shinzato,
wymiary 208 x 15 x 168 mm,
cena 39.90 zł,
wiek: od 5 lat.











wtorek, 24 sierpnia 2021

Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie




Jeśli tylko w okolicy jest skansen, nie ma siły, żebyśmy go nie odwiedzili! Czasem zdarzają się niespodzianki: literackie punkty zaczepienia. Wiecie, że 40 lat temu skansen w Nowogrodzie odwiedził sam Czesław Miłosz i przyjmowany był w jednym z domów, a konkretnie w chałupie z Witowego Mostu?

Kurpie - region mlekiem i miodem płynący


Do Skansenu Kurpiowskiego jechałam z ogromną ciekawością, bo niewiele wiedziałam o Kurpiach — regionie, tradycji, kulturze i historii. Ukryte na styku Mazur, Podlasia i Mazowsza, jakoś giną. Gdzieś tam mignęły mi stroje kurpiowskie, wycinanki i... tyle. I choć kultura kurpiowska jest naprawdę bogata — co wiem dopiero teraz, częściej słyszy się o folklorze łowickim, kaszubskim czy podhalańskim. Fakt, że spędzimy na Kurpiach jakiś wakacyjny czas, sprawił, że zaczęłam szukać informacji.

Kurpie to rejon środkowej Narwi i Puszczy Zielonej. O mieszkańcach Puszczy Zielonej, nazywanej też Myszyniecką lub Kurpiowską mówi KURPIE, a nazwa ta pochodzi od nazwy łapci (kurpi), które wyplatane były z łyka. Ludność tych rejonów nazywała siebie Puszczakami.

Na stronie Stowarzyszenia „Pracownia Etnograficzna” wyczytałam, że „ziemie te były własnością książąt mazowieckich, a później królów polskich. Do XVI w., poza niewielkimi enklawami, stanowiły pustki osadnicze. Ich eksploatacja odbywała się dorywczo, poprzez wyspecjalizowane grupy zawodowe: bartników, myśliwych, smolarzy, rybaków, rudników, mieszkających we wsiach i miastach okalających kompleksy leśne. Dopiero potem powstały stałe osady. Cała Puszcza Zielona była zasiedlana stopniowo, a w zajęciach jej mieszkańców coraz większą rolę zaczęło odgrywać rolnictwo [...]".
Obecnie dominują tu pastwiska — krowy, krowy, krowy, pola kukurydzy. Przetrwała tradycja bartnicza — pszczelarstwo ma się tu dobrze.



Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie


Sam skansen, w porównaniu do innych, które odwiedziliśmy, nie jest duży. Jego atutem jest położenie — już samo zejście z części pierwszej do tej głównej robi wrażenie — jest stromo, jest zielono. A widok z altany na Narew — bajka.

Powstał w 1927 roku za sprawą Adama Chętnika i jego żony. To dzięki zaangażowaniu tego człowieka, działacza społecznego, etnografa i muzealnika i długo można jeszcze wymieniać (bardzo ciekawa biografia) i z jego pieniędzy (a konkretnie jego żony) został kupiony teren, na którym powstał skansen. Wiele eksponatów, które tu trafiły, wcześniej stanowiły jego prywatną kolekcję. W czasie wojny skansen został doszczętnie zniszczony, a po jej zakończeniu jego założyciel osobiście czuwał nad odbudową. Ku jego pamięci powstał pomnik, po prawej i lewej stronie rzeźby na ławkach przysiadły jego dwie żony, które wspierały go w działalności na rzecz ocalenia kultury kurpiowskiej. Rzeźbę samego Adama Chętnika wystrugał Józef Bacławski, jeden z najbardziej uznanych twórców ludowych tego regionu. O panu Józefie na pewno jeszcze wspomnę w innym wpisie na blogu — mieliśmy przyjemność go poznać, posiedzieć przy stole przy pysznym cieście i kompocie kompotu z żurawiny, a nawet odwiedzić jego pracownię w Łysych.

Skansen znajduje się na pięknie położonym terenie nad Narwią, a żeby dostać się do głównej części, należy zejść ze skarpy nadnarwiańskiej zaraz za pięknym budynkiem dworu ze wsi Brzóski (w sieni znajduje się kasa i sklep z pamiątkami, dalej administracja i sale muzealne). Malownicze widoki i zieleń to ogromny atut tego miejsca. Ze Wzgórza Ziemowita, kryjącego resztki średniowiecznego zamku, widać Kurpiowską Puszczę Zieloną.

Skansen zajmuje około 3,5 ha i można w nim zobaczyć 23 budynki mieszkalne i gospodarcze z wyposażeniem i kilkadziesiąt obiektów tzw. małej architektury: barcie, kapliczki, studnie, bróg itp. Wszystkie budynki są konstrukcji zrębowej, z okresu od końca XVIII w. do I połowy XX w. z terenu Kurpiowskiej Puszczy Zielonej.
Jedne domy skromniejsze, inne bogatsze — zarówno same chaty, jak i ich wyposażenie świadczą o majętności właścicieli. Życie w tym rejonie nie było łatwe, słabe ziemie nie rodziły obfitych plonów, dlatego ludność żyła głównie z lasu i rzek. Obecnie dominują tu pastwiska — krowy widać wszędzie!










Chciałabym przyjechać tu po sezonie, kiedy nie będzie już tylu odwiedzających. W jesiennym anturażu skansen musi prezentować się jeszcze piękniej.  

Co nam się nie podobało? Organizacja. W skansenach, w których bywaliśmy, zawsze część budynków była otwarta — odwiedzający mogli sobie je indywidualnie zwiedzać. Tu co kilka godzin pracownik otwiera kilka domków. Na dziedzińcu zbiera się tłumek odwiedzających (byliśmy w niedzielę, na otwarcie o godz. 14 czekało ok. 40 osób). Pracownik otwierał domki i wszyscy przepuszczali szturm. Bez maseczek. Wyczekiwałam do końca, aż większość opuści chałupkę i wchodziłam, a ze mną jeszcze kilku maruderów, a pracownik czekał w drzwiach, żeby domek zamknąć. Szczerze, mało zobaczyłam i zrobiłam mało zdjęć.

Skansen Kurpiowski im. A. Chętnika.
Oddział Muzeum Północno - Mazowieckiego w Łomży
ul. Zamkowa 25,
18-414 Nowogród
pon.-pt. 09:00–17:00
sob.-niedz. 10:00–17:00
Telefon: 86 217 55 62






























O innych skansenach na MAKACH:







Książka "Skanseny. Przewodnik Turystyczny"





SKANSENY. Przewodnik turystyczny,
Magda i Mirek Osip-Pokrywka,
wydawnictwo RM, 2014,
Liczba stron 224,
Format: 165x210 mm,
Oprawa miękka.

Dla osób, lubiących skanseny, wydawnictwo RM przygotowało książkę-zbiór o 33 polskich muzeach-skansenach. Znajdziecie tu historię ich powstania i informacje o tym, co się w nich znajduje, a także opisy uroczystości, które cyklicznie się w nich odbywają. Książka jest pięknie fotograficznie zilustrowana. To taki niezbędnik z podstawowymi informacjami, warto zapoznać się z nimi przed odwiedzinami, żeby wiedzieć na co zwracać uwagę i niczego istotnego nie przeoczyć.





środa, 11 sierpnia 2021

O rowerach, Bartosz Ratajczyk


Uwielbiam jeździć na rowerze! Mój ma już swoje lata, jakoś szczególnie o niego nie dbam, ale on wie, że go wielbię i na razie to mu wystarcza. Nie muszę się spieszyć, nie muszę się ścigać, jadę, jak chcę. Raz szybciej raz wolniej, dojadę wszędzie tam, gdzie samochodem nie da rady i te widoki i ten wiatr we włosach!
Rower jest ekologiczny i to jest argument nie do zbicia, nikt nie zaprzeczy. Nie przykłada się do zanieczyszczenia klimatu, nie stoi w korkach, nie wymaga parkingu i sprawia, że człowiek się rusza. A — co sobie bardzo cenię — od jakiegoś czas mam komfortową sytuację, bo do pracy wreszcie mogę jeździć na rowerze i robię to niemal przez cały rok, z małymi przerwami na zimowe mroźne dni. Rower jest cool!

Wakacyjne wyjazdy organizujemy tak, żeby ten rower był w centrum i by poruszanie się po okolicy było możliwe na dwóch kółkach. Całą rodziną tworzymy niezłą ekipę, 5-6 osób to już spora grupa!


Dlatego książka „O rowerach” od razu zwróciła moją uwagę. Choć korzystam, korzystamy — nasza wiedza jest totalnie podstawowa. Nie ma to, jak specjalista opowie to i owo, wyjaśni, pokaże.



Bartosz Ratajczyk bierze rower pod lupę, rozkłada go na części pierwsze (W częściach), prezentuje w mieście, w górach, na wyścigu, przedstawia rowery odpowiednie do wieku (rozdział Rowerzysta dorasta), w warsztacie i na targach rowerowych, pokazuje rower szyty na miarę, Jest też sporo historii — Rowery dawniej i wypadów w przyszłość — ciekawe, jak będą zmieniać się dwukołowe pojazdy (W niedalekiej przyszłości). Jest samouczek dla zapalonych cyklistów — Zrób to sam, znajdziecie tu ekwipunek podróżnika i rozkładówkę, prezentującą duże trasy rowerowe w Polsce — Na szlaku. Po prostu must have każdego miłośnika dwóch kółek, ale i dziecka rozpoczynającego rowerową przygodę!

Drobiazgowe ilustracje zmuszają do uważnego oglądania, każda rozkładówka może stać się wyszukiwanką, które dzieci lubią, bez względu na to, ile mają lat.

Nie brakuje tu też humoru, a nawet nawiązań do sztuki. Rozbawił mnie rozdział opisujący części, z których składa się rower — bo te części rowerowe wpisane są tu w obraz Chełmońskiego „Bociany". Tylko że oracz z synem nie wypatrują na niebie ptaków, tylko przyglądają się drzewu, na którym zawieszone jest rowerowe koło...

Tylko ostatnia rozkładówka — mapa, prezentująca duże szlaki w Polsce — wprowadziła mnie w konsternację. Jest tak uproszczona, że ciężko odnieść ją do faktycznego stanu: pod Gdynią wyrasta Warszawa, która graniczy z Białowieżą, Pod Centrum Nauki Kopernik mamy Jezioro Czorsztyńskie, a po lewej stornie od razu Gniezno... Oby nikt nie uczył się z tej strony mapy Polski ;)


O rowerach,
Bartosz Ratajczyk,
wyd. Ezop,  2021
Oprawa twarda
Format 27 cm x 27 cm,
Ilość stron: 30
Wiek 6-12 lat
cena 35 zł.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...