O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

czwartek, 23 września 2021

Wakacje na Kurpiach. Atrakcje nie tylko dla dzieci

 

Wakacje na Kurpiach zapiszą mi się w pamięci przejmującym klangorem żurawi o poranku, pajęczynami rozpiętymi na łące i złocącymi się w słońcu o świcie, biało-czarnymi łatami krów, bo Kurpie krowami stoją i widokami chwytającymi za serce - po horyzont łąki i lasy, lasy, lasy... .

Kiedyś myślałam, że wakacje w Polsce to tylko  w górach, nad morzem, albo na Mazurach Po latach wiem już, że absolutnie nie. Odkryłam Podlasie, ale to mniej uczęszczane, bo w okolicach Biebrzy i mam apetyt na więcej. Dobrze jest wyłuskiwać nieoczywiste miejsca, które na pierwszy rzut wydają się zwyczajne i nie mające wiele do zaoferowania. Na miejscu okazuje się, że to bzdura, bo wszędzie można znaleźć coś atrakcyjnego, pod warunkiem, że się wie, czego się szuka. Ja szukam zieleni, spokoju i miejsc, w których czas się zatrzymał.

KURPIE

W tym roku padło na Kurpie. Blisko Warszawy, co w przypadku podróży z kotem ma znaczenie. Spokojnie, bo nie ma tu tabunu turystów. I malowniczo — jak się kocha zieleń, rozległe łąki i pola. 

Nie zwiedzaliśmy "byle więcej", to były stacjonarne wakacje, głównie poruszaliśmy się po okolicy na rowerach. Nie odwiedziliśmy ważnych dla regionu miejsc, może przyjdzie na to czas później. Czasem trzeba po prostu odpocząć i pobyć razem. Po pandemicznym roku takie odsapnięcie to luksus, na który bardzo chciałam sobie pozwolić.

Kurpie to region rozciągający się na granicy między Mazowszem a Mazurami, częściowo w woj. mazowieckim, częściowo podlaskim, między Myszyńcem, Ostrołęką, Nowogrodem i Kolnem, w widłach rzek Orzyc, Pisa, Bug i Narew.

Nazwa „kurpie” pochodzi od lokalnej nazwy butów — kurpsi — plecionych z lipowego łyka. „Pierwsze ślady osadnictwa w tych okolicach datuje się na XII wiek. Od zawsze te tereny należały do książąt mazowieckich. Puszcze i bory ostrołęckie nie sprzyjały jednak stałemu osadnictwu. Wylewające rzeczki, bagna, torfowiska i piach oraz wiele dzikich zwierząt. Do XVI wieku Puszczę Białą i Zieloną eksploatowali przede wszystkim bartnicy oraz książęcy myśliwi. Wtedy wzrost zapotrzebowania na miód sprawił, że powstały pierwsze wsie” za krainakurpiowska.com

Domek znaleźliśmy w Osowcu — Skowronkowe Pola nad Narwią. Kurpiowska chata z drewna, dwie izby, jadalnio-kuchnio-salon i pokój sypialniany. Jest działający piec i koza i wszystko w klimacie — zachowane bele na suficie, kurpiowskie pająki, ozdobne okna, i akcenty kurpiowskie — ze smakiem i zachowaniem umiaru. Zakochałam się w narzutach — pasiakach, muszę sobie taką kupić! Było tu wszystko to, co potrzebne, nie było niczego, co zbędne. Tak lubię!






Rezerwat Przyrody Torfowisko Serafin


Chłopaki odgrażali się, że zostaną w samochodzie. Jakieś bagna, też atrakcja! Na miejscu przekonali się, że tak, atrakcja i to jaka! Czuliśmy się jak w amazońskiej dżungli. Po raz pierwszy poczuliśmy się jak na safari, gdy wywiedzeni w pole przez GPS krążyliśmy wąskimi piaszczystymi drogami pośród pól i pastwisk i z okien samochodu podziwialiśmy teren. Ileż tu krów! Kiedy wreszcie trafiliśmy na miejsce,  nad nad staw rybny, przez chwilę było zwyczajnie. Jazda zaczęła się nieco dalej, kiedy  powędrowaliśmy łąką w stronę lasu.  Dalej tu: Rezerwat Przyrody SERAFIN












Skansen w Nowogrodzie







Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie - jeden z największych kompleksów drewnianego budownictwa w Polsce z pięknymi terenami parkowymi wokół. Sam skansen, w porównaniu do innych, które odwiedziliśmy, nie jest duży. Jego atutem jest położenie — już samo zejście z części pierwszej do tej głównej robi wrażenie — jest stromo, jest zielono. A widok z altany na Narew — bajka.

Powstał w 1927 roku za sprawą Adama Chętnika i jego żony. To dzięki zaangażowaniu tego człowieka, działacza społecznego, etnografa i muzealnika i długo można jeszcze wymieniać (bardzo ciekawa biografia) i z jego pieniędzy (a konkretnie jego żony) został kupiony teren, na którym powstał skansen. Wiele eksponatów, które tu trafiły, wcześniej stanowiły jego prywatną kolekcję. W czasie wojny skansen został doszczętnie zniszczony, a po jej zakończeniu jego założyciel osobiście czuwał nad odbudową. Ku jego pamięci powstał pomnik, po prawej i lewej stronie rzeźby na ławkach przysiadły jego dwie żony, które wspierały go w działalności na rzecz ocalenia kultury kurpiowskiej. Rzeźbę samego Adama Chętnika wystrugał Józef Bacławski, jeden z najbardziej uznanych twórców ludowych tego regionu. O panu Józefie na pewno jeszcze wspomnę w innym wpisie na blogu — mieliśmy przyjemność go poznać, posiedzieć przy stole przy pysznym cieście i kompocie kompotu z żurawiny, a nawet odwiedzić jego pracownię w Łysych.

Skansen znajduje się na pięknie położonym terenie nad Narwią, a żeby dostać się do głównej części, należy zejść ze skarpy nadnarwiańskiej zaraz za pięknym budynkiem dworu ze wsi Brzóski (w sieni znajduje się kasa i sklep z pamiątkami, dalej administracja i sale muzealne). Malownicze widoki i zieleń to ogromny atut tego miejsca. Ze Wzgórza Ziemowita, kryjącego resztki średniowiecznego zamku, widać Kurpiowską Puszczę Zieloną.




Starorzecze Narwii

Krążyliśmy na rowerach po okolicy, jednym z punktów programu było starorzecze Narwii i jego malownicze zakola. Wyszukiwaliśmy otwartych terenów, dogodnych zejść, gdzie można posiedzieć,  zrobić piknik, rozpalić ognisko, odpocząć.








U rzeźbiarza ludowego Józefa Bacławskiego


Mieliśmy przyjemność odwiedzić pracownię rzeźbiarską Józefa Bacławskiego, jednego z najbardziej znanych w regionie twórców ludowych (jedną z jego rzeźb oglądaliśmy codziennie — stała na naszym podwórku). Mówią o nim „kurpiowski Wit Stwosz” - w pełni zasłużenie, bo jego rzeźby robią wrażenie. Jest twórcą rzeź sakralnych (Chrystusy Frasobliwe, madonny, anioły), na które można natknąć się w wielu miejscach — kościołach, kapliczkach. Jest autorem drogi krzyżowej w kościele w Łysych i rzeźb w Skansenie w Nowogrodzie, ale i rzeźbi postaci związane z regionalnymi legendami i tradycją.

Spędziliśmy tu bardzo miło czas na rozmowie przy dużym stole w ogrodzie, przy pysznym kompocie żurawinowym i cieście z rabarbarem. Pan Józef pokazał nam swoją pracownią i rzeźby, a potem wystrugał chłopakom wierzbowe gwizdki.











Schron bojowy i fortyfikacje w Nowogrodzie



Moi chłopcy nie mają rozbudzonej jakoś specjalnie militarnej ciekawości, ale już jak byliśmy to głupio byłoby nie rzucić okiem. Na zdjęciu polski ciężki schron bojowy pierwszej linii obrony „Odcinka Nowogród” z 1939 roku.









Wschody słońca i cudowne poranki...


Nie przegapiłam ich, bo wschodzące słońce świeciło prosto w okna naszej sypialni. Wystarczyło uchylić zasłonkę... Wstawałam, robiłam kawę i z Luckiem wychodziłam na werandę. Lucek musiał po nocy zrobić obchód, ja albo siadałam albo po kilku łykach kawy w piżamie i z szybko narzuconą bluzą szłam za naszą posesję. Drogą pośród łąk i pastwisk. Poranne mgły, i ciepłe promienie wstającego słońca. Jakie kolory! Świat oprószony złotem. Złota godzina jest przereklamowana, o świcie jest jeszcze piękniej i subtelniej. 







Ławeczka Hanki Bielickiej w Łomży




Warto odwiedzić starówkę i przysiąść obok najsłynniejszej łomżanki - Hanki Bielickiej. Choć główny plac cały czas jest rozkopany i ogrodzony z powodu prowadzonych tu prac archeologicznych (odkryto tu cenne wykopaliska, które będą wyeksponowany w głównej płycie Starego Rynku) - miejsce robi wrażenie.




czwartek, 9 września 2021

W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko, Grzegorz Kasdepke, il. Tomek Kozłowski

 






Czy jest ktoś, komu nigdy nie bulgotało w brzuchu? Oj, nie sądzę. Czasem coś zaburczy, czasem coś się przeleje albo zabulgocze... A czy ktokolwiek z Was pomyślał sobie, że za tymi dźwiękami może kryć się... Posłuchajcie uroczej opowieści o małej dziewczynce, która sądzi, że w jej brzuchu mieszka jakieś zwierzątko!

Pomysł na książkę zrodził się pod wpływem historyjki, opowiedzianej przez mamę na jednym ze spotkań autorskich. Jej córka, słysząc odgłosy dobiegające z brzuszka, nabrała przekonania, że mieszka tam jakieś zwierzątko. Bajkopisarz, jak o sobie mówi Kasdepke, napisał o tym zaskakująco i zabawnie.

Dziewczynka myśli, że w jej brzuchu mieszka jakieś zwierzątko. Dzieli się tym spostrzeżeniem z bliskimi. Informacja ta jednak nie robi na nikim wrażenia, nikt z dorosłych w to nie wierzy, ale też nikt nie wyprowadza małej z błędu i nie wyjaśnia, że burczenie jest efektem pracy układu pokarmowego i trawienia. Rodzice uważnie nasłuchują dźwięków z brzucha córeczki, ale wtedy zwierzątko milczy jak zaklęte. Ciocia kwituje tę informację uśmiechem, ktoś inny wzruszeniem ramion. Nauczycielka te rewelacje kwituje: „Uważaj, żeby cię nie zjadło!”, czym wzbudza niepokój w bohaterce opowieści...

Słowa dziewczynki na poważnie bierze kolega z przedszkolnej grupy. Wsłuchuje się w tajemnicze dźwięki, zadaje pytania, wreszcie zastanawia się, czy zwierzątko rosnąc, nie rozerwie koleżanki od środka... To byłoby straszne! Aby się przed tym uchronić, bohaterka opowieści postanawia przestać jeść. Co na to lokator jej brzucha? Wyraża głośny sprzeciw: ryczy, bulgocze i zawodzi!

Wreszcie nakarmione przez panią wyraźnie jest zadowolone, bo milknie. Na amen, aż dzieci z przedszkolnej grupy boją się, że uciekło i je zje! I faktycznie chyba uciekło, bo po jakimś czasie słychać je w rurze od kaloryfera... Co się dalej działo? Przeczytajcie, bo to zabawna opowieść!

Intrygujący tytuł, zaskakująca fabuła i ciekawe ilustracje Tomka Kozłowskiego. Pierwszoosobowa narracja dodaje wiarygodności opowieści i dziecięcego spojrzenia. O nieposkromionej wyobraźni i o tym, jak dzieci oswajają świat, który jest dla nich trudny i często niezrozumiały. Łatwiej oswoić strach, niż się bać czegoś nieznanego.


W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko,
Grzegorz Kasdepke,
il. Tomek Kozłowski,
wyd. Dwie Siostry,
wymiary 15 x 20 cm,
oprawa twarda,
stron 40,
wiek: 3+,
cena 22 zł.

Ps. Ten wysłużony lisek na zdjęciu został zrobiony przez mojego syna kilka ładnych lat temu w ramach lekcji techniki ;)






środa, 1 września 2021

Gdybym była książką, André Letria, José Jorge Letria






 Uhonorowanie roli książki w życiu człowieka, dorosłego i dziecka, ale i przewodnik - jak traktować książkę, jak się z nią obchodzić. Poetycki pean pochwalny dla roli książki w rozwijaniu wyobraźni. Książka samograj, którą można pisać dalej po zamknięciu, samodzielnie i po swojemu. Można się bawić w tworzenie własnych metafor i historii. Można to robić wieczorem przy świetle nocnej lampki, po odłożeniu książki na  szafkę nocną, ale i w klasie, przedszkolnej sali, na warsztatach i spacerze. Zabawa w wymyślanie i kreowanie nowych rzeczywistości. Wystarczy wczuć się, wejść w rolę i... już nic nas nie poskromi, jeśli tylko pozwolimy naszym głowom rozwijać rzuconą myśl dalej i dalej.

Zostań książką. I pomyśl, co byś wtedy chciał/chciała? Wyobrażaj sobie i wymyślaj.

To dobry wstęp do wejścia do świata literatury i poezji. Rozgrzewka do swobodnego poruszania się w lesie środków stylistycznych, które budują nasz język i pozwalają w różnorodny sposób na wyrażanie swoich emocji i uczuć, w sposób niedosłowny, w sposób magiczny, w sposób szalony...

Książkę stworzył portugalski duet:  ojciec i syn. Zdobyła wiele międzynarodowych nagród (m.in. w USA, Portugalii, Korei i Katalonii), i przetłumaczona została na czternaście języków.


Gdybym była książką,
André Letria, José Jorge Letria.
Wydawnictwo Format,
Liczba stron: 74,
Tłumacz: Olga Bagińska-Shinzato,
wymiary 208 x 15 x 168 mm,
cena 39.90 zł,
wiek: od 5 lat.











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...