O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

piątek, 11 lutego 2022

Bercia i Orson, Tomasz Samojlik, il. Elżbieta Wasiuczyńska

 



To powieść z lasu, poruszająca wiele ważnych tematów, ale przede wszystkim wciągająca historia ze zwrotami akcji, trzymająca czytelnika w napięciu, czasem bawiąca, czasem mrożącą młodą krew w żyłach.

Tomasz Samojlik dla małych i dużych. Dowcipnie i z przesłaniem. Z ciepłem i życzliwością o mieszkańcach lasu — niedźwiedziej mamie i jej dzieciach, o wielkim niedźwiedziu, a także ponurym kruku, jeleniu i dziku oraz bez życzliwości o ich wrogach — kłusownikach. Sporo tu też ludziach, którzy nie szanują przyrody i zwierząt, ani nie wiedzą, jak się zachowywać, by nie szkodzić. Z przymrużeniem oka o listonoszu, który czuje w sobie detektywistyczną żyłkę (z jakim skutkiem, przekonacie się, czytając „Bercię”) i tajemniczo o damie w czerwonych kaloszach... Ludzkie sprawy i zwierzęce sprawy, które są naszą wspólną sprawą i gorącym tematem.

Książki Tomasza Samojlika mają to do siebie, że poza wartką akcją zawsze zawierają w sobie informacje przyrodniczo edukacyjne — z pierwszej ręki jak na pracownika Polskiej Akademii Nauk przystało. Dowiecie się tu — zupełnie przy okazji — wiele o trybie życia niedźwiedzi i koegzystencji zwierząt z człowiekiem.

Ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej sprawiają, że ta książka wznosi się o kilka poziomów wyżej. Ilustratorka czaruje i rzuca zaklęcia, jej las jest jak magiczna kraina, do której wyrywają się serca — i moje, i moje! To miejsce pełne piękna i zachwytu nad każdym źdźbłem trawy i każdym listkiem. Patrząc na obrazy nasączone światłem przenikającym przez korony drzew i otulającym niczym magicznym pyłem jej mieszkańców, wzdycham głęboko i tęsknię. Tęsknię za wiosną, za latem, za spacerem w gąszczu zieleni, za śpiewem ptaków, kryjących się w listowiu, za widokiem żuczka, za szmerem liści, za obrazkiem popielatego zadka zająca znikającego w krzakach... Za tym powietrzem, które napełnia płuca do dna, powietrzem kryjącym w sobie zapach ziemi i mchu, rozkładających się liści i kory drzew... Budzi we mnie dziecięcą tęsknotę — jej las jest miejscem bezpiecznym i pięknym, tak samo, jak jego mieszkańcy. Małe niedźwiadki zachwycają dziecięcą nieporadnością, pióra kruka lśnią tak, jakby namalował je pędzel stwórcy, a oczy bohaterów mają w sobie iskrę życia... Chylę czoła i nie dziwię się, że książka tak zilustrowana wygrała w plebiscycie LOKOMOTYWA 2021 w kategorii obraz. Pani Elżbieto, gratuluję!

Wierzę, że książki mają moc wpływania na ludzkie życie, że zmieniają optykę, dlatego mam nadzieję, że dzieci wychowane na mądrej literaturze coś z niej wyniosą i poniosą dalej — w tym wypadku życzliwość do wszelkich stworzeń i wiedzę, jak nie przeszkadzać i nie krzywdzić. Co w sumie leży w naszym interesie, bo szkodząc im, szkodzimy sobie.


Bercia i Orson,
Tomasz Samojlik,
il. Elżbieta Wasiuczyńska,
wyd. Agora, 2021,
seria Zwierzęta,
oprawa twarda,
stron 184,
wymiary 16,5 x 21,6 cm
cena 39,99 zł
wiek: 6+










niedziela, 6 lutego 2022

Tyle miłości nie może umrzeć, Moni Nilsson

W ostatnim czasie żadna książka nie poruszyła mnie tak, jak ta. I choć były łzy, to odłożyłam ją z uśmiechem. Bo naprawdę tyle miłości nie może umrzeć. Bo osoba, którą się kochało i która nas kochała — jest przy nas nie tylko we wspomnieniach. nie znika, choć fizycznie jej nie ma, 
Moni Nilsson napisała kolejną wspaniałą książkę (znacie pewnie jej serię o Tsatsikim - uwielbiam ją i uwielbiali ją moi chłopcy). Nie epatuje rozpaczą, pokazuje samo życie, w którym jest wszystko. I robi to z czułością i humorem.

To zaskakująca, wciągająca i bardzo dobrze napisana powieść dla starszych dzieci (i dla dorosłych). Nie ma tu ckliwości, jest życie. Choroba mamy, konflikt z przyjaciółką i problemy w szkole, pierwszy chłopak. brat, który jak to starszy brat - jest szorstki, ale kiedy naprawdę trzeba potrafi być blisko, babcia, która nie radzi sobie z chorobą córki,  współczujące spojrzenia ludzi. Rak. Ten czas, kiedy choćby nie wiem jak oczekiwałoby się cudu, człowiek uświadamia sobie, że on nie nadejdzie. Trudno zachować spokój, trudno przyjąć to do wiadomości, te emocje muszą gdzieś znaleźć ujście. A jeśli usłyszy się od własnej przyjaciółki, że „mama umrze” - cały bunt i złość można przekierować na nią i starać się ją ignorować, choć tak bardzo się jej właśnie teraz potrzebuje, Lubimy zaklinać rzeczywistość. Lea myśli sobie, że tak długo, jak będzie nienawidzić Noję, tak długo jej mama będzie żyła. Ta książka aż puchnie od emocji i szczerości. 

Przechodzimy z Leą przez różne etapy odchodzenia mamy., te wszystkie kłębiące się emocje i uczucia. W jej zagubienie i strach, z którymi tak trudno jest sobie poradzić. W próby radzenia sobie z sytuacją po swojemu, choćby i pięściami.

To oswajanie śmierci, a przy okazji pokazanie, że w trudnym czasie dobrze jest być razem, bez udawania, że choroba minie, że będzie dobrze, że warto szczerze rozmawiać o wszystkim, także o tym, co trudne. I że można myśleć nie tylko o tragedii, jaka spadła na rodzinę, ale i o zwykłych rzeczach. że to nic strasznego, czy złego. Tak po prostu jest. 

Lea jest szczęściarą, bo ma rodzinę, której choroba nie osłabiła, a wzmocniła. Kochający się rodzice, mierzący się z najgorszym w sposób najlepszy, na jaki było ich stać i tak, żeby tych ran było jak najmniej. I by każdy miał poczucie, że mimo wszystko, mimo tego, co nadejdzie — będzie dobrze. Że świat dalej będzie się kręcił, a oni sobie poradzą, bo mają miłość i siebie. Bo tyle miłości nie może umrzeć. Dlatego mama nagrywa audiobooki dla Lei i rozplanowuje prezenty na kolejne urodziny dzieci, które obchodzić będą już bez niej. Wybiera zastępcze matki, które mają być w przyszłości dla nich wsparciem i prosi, by rozsypać garstkę jej prochów w parku. Bo blisko domu i dzieci będą mogły przychodzić tu, kiedy będą chciały.

Kiedy nadchodzi rozstanie — pożegnanie tuż przed odejściem łamie serce, jednocześnie przynosząc spokój. Ta książka ma moc otulania tych, którzy stracili bliską osobę i mierzą się z oceanem smutku. Ta książka ma moc ukojenia, przynosi oddech i uśmiech. I choć śmierć kładzie się tu cieniem, to zdecydowanie górą jest życie. I miłość. 

 Książka zdobyła nominację w plebiscycie Lokomotywa 2021 w kategorii TEKST.


Tyle miłości nie może umrzeć,
Moni Nilsson,
il. Joanna Hellgren,
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk,
wyd. Zakamarki, 2021,
stron 172,
oprawa twarda,
wym. 15,5 x 20,5 cm,
cena 34,90 zł,
wiek 9+






wtorek, 1 lutego 2022

Cześć!, Marianna Oklejak

Rodzimy folk podany z nutką egzotyki! Marianna Oklejak to potrafi, o czym przekonuje czytelników od ładnych kilku lat, skutecznie zarażając nas swoją fascynacją ludowością i entuzjazmem w pokazywaniu folkloru po nowemu. Bo Marianna Oklejak inspiruje się wzornictwem ludowym, wybiera z niego charakterystyczne elementy i żywe, kontrastujące ze sobą kolory, które w jej rękach nabierają współczesnego sznytu. Tak jest i w tej książce. Kolory, kolory i ludowe ornamenty, znane nam z ludowych strojów i regionalnego wzornictwa. Żywioł radości i charakterystyczny styl ilustratorki.

Opowieść jest krótka — bardzo mało tu tekstu, pojedyncze zdania — cały ciężar spoczywa na ilustracjach. I prosta, a przy tym niezwykle na czasie. Bo temat strachu przed obcymi i trudności z akceptacją są u nas w ostatnim czasie mocno widoczne. Ale inny jest nie tylko ten ktoś z dalekich krajów. Innym może być każdy, kto inaczej wygląda, ma inne przekonania, czy pomysł na życie. Żeby zrozumieć i zaakceptować, trzeba chcieć poznać i wysłuchać. Otworzyć drzwi i zaprosić gościa do domu. Zwykła życzliwość i solidarność są deficytowe.

W lesie pojawia się tajemniczy osobnik, który bardzo różni się od wszystkich znanych mieszkańcom zwierząt. Zwierzaki na widok Pantery wpadają w panikę, zatrzaskują przed nią drzwi swoich domów, albo uciekają w popłochu. Nikt nie próbuje z nią porozmawiać — kim jest, skąd przybywa i w jakim celu. Obcy przybysz wydaje im się groźny i niebezpieczny. Szukają więc pomocy u starego Zająca, który jest mądry, a w przeszłości zasłynął jako zajęczy superbohater (teraz z tym skończył, bo za bardzo łupie go w krzyżu). Zwierzęta są zdziwione, gdy zamiast wyciągać pelerynę z szafy i obmyślać plan, jak pozbyć się obcego, nakazuje uprasować obrus... Po co ten obrus? I herbatka z rokitnika? Chyba się już domyślacie.

Bardzo podoba mi się docieranie do czytelników różnymi drogami, czasem nieoczywistymi, niejako przy okazji. Zaproszenie ilustratorów przez markę odzieżową Chmurrra Burrra do tworzenia wzorów na ubraniach to ciekawy pomysł i gwarancja, że printy będą oryginalne i jedyne w swoim rodzaju, a powstała w przy okazji kolekcji książka stanie się nie tylko promocyjnym dodatkiem do ubrań, ale i zachętą do czytania. Książka „Cześć!” powstała przy okazji kolekcji Kochamy folk, wcześniejsze kolekcje i towarzyszące im książki współtworzyły cztery znakomite ilustratorki — Aleksandra Cieślak (kolekcja Chmura), Joanna Rusinek (Kosmos), Maria Dek (Las) i Agata Królak (Morze). 


fot. mat.pras. Chmurrra Burrrra


Cześć!,
Marianna Oklejak,
wyd. Chmurrra Burrra, 2021,
oprawa twarda,
stron 32,
wymiary: 17 x 24,5 cm,
wiek: od 2 lat,
cena 29,90 zł.