Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 26 czerwca 2018

V edycja Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren



Piszesz książki dla dzieci do szuflady? A może jesteś autorem i masz już na swoim koncie wydaną albo wydane książki? W Konkursie  Literackim im. Astrid Lindgren, który ruszył w czerwcu, mogą wziąć udział wszyscy - i debiutanci i pisarze, którzy debiut dawno mają już za sobą. Ważne jest, by książka nie była nigdzie wydana ani zgłoszona do druku/oceny. Warto spróbować swoich sił!

„Konkurs jest wyjątkowy, bo obok doświadczonych, profesjonalnych pisarzy uczestniczą w nim osoby, które stawiają na literackiej drodze pierwsze, nieśmiałe kroki. To wyzwanie i dla pisarzy, bo na ich oczach rosną nowe talenty, i dla debiutantów, bo stają w jednym szeregu z mistrzami pióra. Konkurs wyjątkowy, bo jego Patronka jest wyjątkową, niepokorną pisarką, która stworzyła m.in. wyjątkową niepokorną bohaterkę – Pippi Pończoszankę. Wyjątkowy, bo jego zadaniem jest inspirowanie powstawania książek, a nie ocenianie tego, co już powstało. Już przyniósł świetne dzieła i odkrył nowe osobowości twórcze, a tyle niespodzianek jeszcze przed nami!” - mówi Grzegorz Leszczyński, literaturoznawca i krytyk literatury dziecięcej, jeden z jurorów konkursu.








Logo konkursu na okładce książki to gwarancja dla rodziców, bibliotekarzy i księgarzy, że dokonali dobrego wyboru. Że książka jest mądra, ciekawa i  atrakcyjna dla dzieci, a przy tym dobrze napisana i wydana.







"Celem Konkursu im. Astrid Lindgren jest wyznaczanie wysokich standardów literatury dla dzieci i młodzieży oraz wzbogacanie oferty dla młodych czytelników. Zapraszamy polskich autorów do tworzenia książek pisanych piękną polszczyzną, poruszających ciekawe i ważne tematy, wskazujących właściwe wzorce zachowań, a przy tym bardzo atrakcyjnych dla współczesnego młodego odbiorcy. Taka literatura może stanowić istotną kontrpropozycję wobec mediów promujących przemoc i inne negatywne wzorce"- mówi Irena Koźmińska, prezes Fundacji „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”.


Do tej pory odbyły się cztery edycje Konkursu im. A. Lindgren, pierwsza w 2006 r. W sumie wzięło w nich udział ponad 2 tys. osób, a nagrodzono i wydano ok. 40 książek (nagrodzone prace wydawane są w ciągu pół roku od jego zakończenia).

Czas konkursu
Konkurs został ogłoszony 7 czerwca, a  prace można przesyłać do 30 listopada 2018 r. na adres: 
Fundacja „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”, 
02-786 Warszawa, 
ul. Rosoła 44 a 
z dopiskiem ‘Konkurs Astrid Lindgren”.


Kto ocenia książki zgłoszone do konkursu:
Po wstępnej selekcji książki trafiają w ręce jury: prof. Grzegorza Leszczyńskiego, literaturoznawcy i krytyka literatury dziecięcej, przedstawicieli wydawnictw i Fundacji ABCXXI

Do współpracy w ramach jubileuszowej edycji Konkursu zostały zaproszone oficyny: Literatura, grupa wydawnicza Publicat i Nasza Księgarnia, które w pół roku po ogłoszeniu wyników wydadzą nagrodzone książki.


Jurorzy czekają na książki:
  • adresowane do dziecka i nie zawierające kontekstów/fragmentów zrozumiałych wyłącznie dla dorosłych 
  • niosące ważne i ciekawe dla dziecka treści 
  • napisane piękną i poprawną polszczyzną; wyrabiające dobry smak literacki
  • uczące racjonalnego myślenia, mądrości oraz zasad prawidłowej komunikacji i relacji między ludźmi
  • niosące przesłanie szacunku do dziecka, innych istot, przyrody, kraju, tradycji, wartości humanistycznych
  • rozwijające wrażliwość moralną i umiejętność odróżniania dobra od zła,
  • uczące rozwiązywania problemów i konfliktów 
  • unikające stereotypów związanych z płcią, rasą, narodowością itp.
  • chroniące wrażliwość dziecka - nie wzbudzające lęków i pesymizmu, unikające przemocy 
  • budujące pozytywny stosunek do świata i ludzi, optymizm i wiarę w siebie.

REGULAMIN KONKURSU na stronie:
www.calapolskaczytadzieciom.pl/regulamin-konkursu-val


Książki nagrodzone w poprzednich edycjach to m.in.: 
„Arka czasu” Marcina Szczygielskiego,
„O Stephenie Hawkingu, Czarnej Dziurze i myszach podpodłogowych” Katarzyny Ryrych, „Opowieść o błękitnym psie, czyli o rzeczach trudnych dla dzieci” Beaty Majchrzak,
„Czarny Młyn” Marcina Szczygielskiego,
„Pozłacana rybka” Barbary Kosmowskiej,
„Ala Betka” Idy Pierelotkin,
"Masło przygodowe" Barbary Stenki,
"Lenka, Fryderyk i podróże" Olgi Masiuk,
"Pamiętnik grzecznego psa" Katarzyny Terechowicz i Wojciecha Cesarza,
"Na wszystko jest sposób", Renaty Piątkowskiej,
"Tulisia", Barbary Stępniak-Wilk,
"Dreptak i pępek świata", Agaty Widzowskiej-Pasiak,
"Dzień czekolady" Anny Onichimowskiej,
"Pozłacana rybka", Barbary Kosmowskiej,
"Wyspa mojej siostry" Katarzyny Ryrych,
"A niech to czykolada!" Pawła Beręsewicza,
"Ani słowa o Zosi" Zuzanny Orlińskiej.


***

A tu rozmowa z p. Ireną Koźmińską, którą przeprowadziłam dla Życia Warszawy w 2002 roku:
Poczytaj mi, mamo [KLIK]

niedziela, 24 czerwca 2018

Tata w książkach dla dzieci [subiektywny przegląd]



Ojcowie w książkach dla dzieci często bywają na drugim planie. To ojcowie, których nie ma, za którymi się tęskni, ojcowie, którzy są daleko. Ojcowie milczący, zasłaniający się gazetą albo pracą, albo ukrywający się w sieci. Czasem groźni, czasem odlegli, czasem ciskający błyskawice - każdy ma prawo do złości, ojciec też. Ale na szczęście zdarzają się i ojcowie czuli i bliscy, ojcowie rozumiejący i potrafiący mówić o uczuciach.

Moim ulubionym tatą jest tata Alberta, czasem nieporadny, ale zawsze cierpliwy i wyrozumiały, czy zagoniony, ale zawsze uśmiechnięty ojciec ośmiorga dzieci w serii "8+2" (dla niego nie ma chyba rzeczy niemożliwych!). Wzrusza mnie troskliwy Jeleń z książki "Mój cień", dający dziecku poczucie bezpieczeństwa, oparcie i mnóstwo miłości i czułości. 
Miłość ojcowską widzę też w przepięknej książce "Lew i ptak" - każdy ojciec i rodzic w ogóle jest jak ten lew, który opiekuje się ptakiem, by potem dać mu wolność, wypuścić w świat, pozwolić odejść.. I czekać i cieszyć się, gdy wraca.

Mój subiektywny zestaw książek, w których ojcowie odgrywają ważną rolę. Albo w jakiś sposób o nich opowiadają.


Tata Jeleń u Mélanie Rutten



Miłość Jelenia do Króliczka pełna czułości wzrusza i chwyta za serce. Tak bardzo jest ludzka i przepełniona macierzyńsko-tacierzyńskimi obawami, troskami, radościami...
"Jeleń wiedział, że nadejdzie dzień, w którym Króliczek dorośnie. I odejdzie. Powtarzał małemu przyjacielowi: Biegnij, Króliczku! Biegnij! Ale serce mówiło: Byle nie za szybko, nie za szybko!"

Więcej TU

Mój Cień,  Melanie Rutten, tłum. Jacek Mulczyk-Skarżyński, wyd. Wytwórnia, 2015.

Tata Lew u Marianne Dubuc






Lew z grzywą, która stała się schronieniem dla maleńkiego ptaszka. Rozczulające gesty i troska. I zima, którą razem spędzili - długa, ale rozświetlona radością z bycia razem."Każdy dzień jest inny, kiedy są razem", "Ale kiedy jest się razem, zimno nie jest wcale takie złe".
Przychodzi wiosna, a wraz z nią wracają ptaki... Lew rozumie tęsknotę swojego małego przyjaciela, więc pozwala mu odejść, by dołączył do przylatującego stada. "Takie jest życie".
Przepiękna, poetycka książka i przepiękna lwia grzywa, z której da się uwić gniazdo.Więcej TU.

Lew i ptak,  Marianne Dubuc, tłum. Kinga Stańczuk, wyd. Łajka, 2015


Tata Alberta u Gunilli Bergström

Seria o Albercie Albertsonie należy bez wątpienia do moich ulubionych serii dla dzieci. Pierwsza książka ukazała się ponad 45 lat temu (u nas wydało ją wyd. Zakamarki w 2012 r) i nic nie straciła na aktualności. Lubimy Alberta i lubimy jego tatę, którego cierpliwość nie raz i nie dwa wystawiana jest na próbę. Jednak on się nie daje, choć zdarza mu się usnąć na dywanie (rodzice dzieci, które mają problemy z zasypianiem doskonale wiedzą, o co chodzi!) Choć jest bohaterem drugiego planu - to jego postać zapada w pamięć i serce.  Wzór odpowiedzialnego, towarzyszącego ojca, pokazanego z humorem. Więcej TU i TU.

Seria o Albercie, Gunilla Bergström, wyd. Zakamarki, od 2012 r.


Tata Archibalda u Astrid Desbordes 







Tata tłumaczący, tata objaśniający, tata rozmawiający. Tata, który przygotowuje dziecko do największej podróży, jaką jest życie i uczy, jak latać wysoko. Obowiązkowa lektura dla każdego ojca. O ogromnej sile miłości i dojrzałości rodzicielskiej, które są największym darem i wsparciem dla dziecka.

Co mi powiedział tata, Astrid Desbordes, il. Pauline Martin, tłum. Paweł Łapiński, wyd. Entliczek, 2018.


Tata Tsatsikiego u Moni Nilsson

W serii książek o Tsatsikim najpierw jest tęsknota za ojcem. Bo chłopiec ojca nie zna i niewiele o nim wie. Jest ciekawość, jaki on jest naprawdę, a potem ojciec się pojawia i jest obecny, choć mieszka daleko. Yanis, Grek i poławiacz ośmiornic i ojciec Tsatsikiego okazuje się fajnym gościem, który mimo dzielących ich kilometrów odnajduje się w relacji z synem, z synem o którym długo nie miał pojęcia! Cudowna seria o dorastaniu i fajnych dorosłych w tle.
Więcej o Tsatsikim TU.

Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic, Moni Nilsson, il. Pija Lindenbaum, wyd. Zakamarki.


Tato Markusa Majaluoma





Tata i jego szalone, pełne energii dzieci. Co tu się dzieje! Dużo humoru i szalonych pomysłów gromadki dzieciaków - i nad tym wszystkim musi zapanować bardzo zmęczony i bardzo zapracowany ojciec. Każda z opowieści o rodzinie Różyczków wywołuje mnóstwo śmiechu i zaskakuje. Niejeden rodzic odkryje łączące go więzi z ojcem, który tak bardzo, bardzo chciałby odpocząć, ale nie jest mu to dane ;) Więcej TU.

 "Tato, popłyńmy na wyspę!", Markus Majaluoma, tłum. Iwona Kiuru, wyd. Bona, 2011.


 Tato Sveina Nyhusa



Chłopiec opowiada o swoim ojcu - niezwykłym, zupełnie innym niż wszyscy pozostali, ojcu niesamowitym. O tacie, który jest wielki (ogromny!) i może i potrafi więcej. Potrafi wszystko! Jest najwyższy, najsilniejszy, najodważniejszy, najmądrzejszy... Potrafi znikać i pojawiać się na zawołanie, zatrzymać pędzącego buldożera i rozciągać się jak z gumy. Powstrzymać wojnę i złapać zbira. Odegnać śmierć nawet może. Pojawić się za oknem szkoły z podpowiedzią. W cyrku przyćmić najlepszych akrobatów. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych! Tak może widzieć tylko dziecko, dla którego ojciec jest wzorem, kimś najwspanialszym. A może każde dziecko tak postrzega swojego rodzica?
Ale ten ojciec też się denerwuje i złości - z oczu sypią mu się wtedy iskry, wszystko wokół zajmuje się ogniem... Czasem rozpada się na pół i trzeba go poskładać (wiozą go z mamą taczką na kanapę). Albo płacze tak, że domowi grozi powódź. Czasem nie zdąży przebrać się po pracy i wraca do domu z pyskiem lwa, ociekającym krwią.... I to najmocniej odczuwane przez chłopca, najbardziej niepokojące: ojciec znika i nie wiadomo, kiedy się pojawi.
42 krótkie historyjki, filozoficzne, trudne. To coś nowego literacko - mały czytelnik zmuszony jest do wyjścia poza schemat, duży zresztą też. Więcej TU

Tata, Toon Tellegen, il. Rotraut Susanne Berner, tłum. Jadwiga Jędryas, wyd. Dwie Siostry, 2016.

 

Tata Ulfa Starka




Tata zabiera syna na spacer za miasto, by pokazać mu wszechświat ("Jak tata pokazał mi wszechświat"). Na łące, która jest wielka i pełna małych cudów świata, chłopiec szuka wszechświata wśród trawy i odkrywa mnóstwo interesujących rzeczy .... podziwia źdźbła i ślimaka i ... To irytuje i rozczarowuje ojca, który z głową zadartą do góry kontempluje niebo i z wiedzą i znajomością rzeczy opowiada o gwiezdnych konstelacjach. I nie zauważa, że wszedł w psią kupę...
To książka o rzeczach małych i dużych, zwyczajnych i niezwykłych. O tym, że nie zawsze my -rodzice pasjonujemy się tym samym, co nasze dzieci, i nie zawsze tak samo postrzegamy świat. Tata jest rozczarowany, chciał, by syn zapamiętał tę wyprawę na całe życie jako coś pięknego. I nie rozumie, że syn zapamięta ten dzień, może nie ze względu na gwiazdy, tylko fakt, że spędzili tych kilka godzin coś razem robiąc. Więcej TU

"Jak tata się z nami bawił" to opowieść o zabawie z tatą, który zazwyczaj z dziećmi się nie bawi... Ale kiedy te zostają wieczorem pod jego opieką - nie ma wyjścia, wymyśla więc zabawę w chowanego... Chowany zostaje klucz. Komu uda znaleźć się najlepszą kryjówkę?

Ojcowie Ulfa Starka pokazywani są z dużym poczuciem humoru i ironią. Starają się, chcą coś zrobić, ale nie zawsze im wychodzi, jak w życiu.

"Jak tata pokazał mi wszechświat", Ulf Stark, il. Eva Eriksson, tłum. Katarzyna Skalska, wyd.  Zakamarki, 2008.
 

Tato! Sveina Nyhusa






Chłopiec nie może zasnąć, myśli o tacie. Wyobraża sobie, kim ten tata jest, jak wygląda, co robi. W wyobrażeniach tata jest najwspanialszy, najwyższy, i jest tak mądry i tyle umie, że nawet słyszy myśli Tomka... Ma wspaniały czerwony samochód i ciągle podróżuje po świecie, potrafi nurkować do samego dna jak łódź podwodna i odróżnia po sygnale karetkę, wóz strażacki i policję... Zna karate, a z krokodyli, wulkanów i duchów to tylko się śmieje I nigdy nawet się nie potknie.
Książka uświadamia dziecku jego tęsknoty, nazywa je, ale też pokazuje, że nie jest osamotnione w marzeniach o tacie. Bo w wielu dzieciach głęboko ukryta jest pustka, pustka po ojcu. Więcej TU

Tato!, Svein Nyhus, tłum. Helena Garczyńska, wyd. EneDueRabe, 2008 r.


Tata Anne-Cath. Vestly



Tata z serii "8+2", którą uwielbiam jest bardzo oddany swojej niemałej rodzinie (ośmioro dzieci!), co budzi podziw i sympatię. Jego dialogi z teściową zawsze poprawiają mi nastrój.

Sielski obrazek dużej rodziny, takie norweskie Bullerbyn i odpryski dzieciństwa współczesnych rodziców, przypadającego na czasy sprzed ery komputerów.
Pochwała prostoty, minimalizmu i rodzinnych więzi, nie bez fajnej dawki poczucia humoru. Trochę jak bajka - świat wokół nas jest inny, rodziny nie są takie, jak w książce, ale to co najważniejsze - wspólnota, miłość, bliskość, szacunek - są niezmienne. Te wartości nadal są dla większości ludzi najcenniejsze. Każda kolejna część to niezawodny pewniak - polecam ją znajomym dzieciom, reklamacji nikt nie składał. Więcej TU.

"8+2 i...", Anne-Cath. Vestly, il. Marianna Oklejak, tłum. Milena Skoczko wyd. Dwie Siostry.


Tata u Klaasa Verplancke





Książka wzrusza, choć dotyka trudnego tematu: złości. Cudowny i wspaniały ojciec czasem się denerwuje i "wtedy ręce taty robią się zimne i zaczynają ciskać błyskawice. Tata milknie, a w powietrzu zawisa burza." Ojciec widziany oczyma dziecka, warto to zobaczyć!

Mus jabłkowy,  Klaas Verplancke, tłum. Jadwiga Jędryas, seria: Polecone z Zagranicy, wyd. Dwie Siostry, 2016.


Tata Philippe'a de Kremmetera



Mała książeczka, a nieźle daje po uszach. Komu? Rodzicom. Rodzicom, którzy siedząc przy komputerze mówią: "zaraz", "za chwilę", "muszę coś skończyć" "poczekaj", "tylko coś przeczytam", "daj mi 15 minut", "nie teraz", "teraz nie mogę"....
Ojciec bohatera - tata pingwin - stale jest online. Od rana do wieczora. W internecie czyta wiadomości, sprawdza pogodę. Dużo czasu poświęca wirtualnym znajomym na Icebooku - tak dużo, że nie ma go już dla bliskich. Dziecko ma wirtualnego ojca, a żona ... cóż, w tej relacji wieje coraz większym chłodem.
A teraz wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy pewnego dnia nie ma zasięgu... Dramat! Więcej TU.

Tata w sieci, Philippe de Kremmeter, tłum. Michał Radziwiłł, Szymon Radziwiłł, wyd. Muchomor.


Tata u Marjolijn Hof





"Tata własnie wyjeżdżał na wojnę" - tym zdaniem zaczyna się "Mała szansa". Kiki stale towarzyszą myśli o tym, że ojciec może zginąć, więc zastanawia się, co może zrobić, by i tym razem wrócił cały i zdrowy. Obawia się, że "to jego podróżowanie przypomina trochę skakanie na skakance: bardzo długo ci się udaje. ale za którymś razem skoczysz nie tak".
Niesamowita książka o dziewczynce, która próbuje poradzić sobie z rozłąką i nieobecnością ojca. Ojciec choć jest nieobecny, to towarzyszy Kice w każdej chwili i nam na każdej stronie książki. Więcej TU.

Mała szansa, Marjolijn Hof, tłum. Joanna Borycka-Zakrzewska, wyd. Hokus-Pokus, 2010

***

A Wasi ulubieni książkowi ojcowie to...? Podzielcie się!

czwartek, 21 czerwca 2018

Warszawa widziana z wody [rejs statkiem po Wiśle]



Przyjemnie jest znaleźć się na środku Wisły i stąd patrzeć na Warszawę. Wisła zazwyczaj podziwiana z okien samochodów, autobusów, tramwajów i pociągów, latem z plaży i spacerowych szlaków - z wody wygląda trochę inaczej, tak jak i samo miasto widziane z rzeki. 

Wisła z łodzi wydaje się ... mniejsza: węższa i mniej groźna niż oglądana z brzegu. I jeszcze piękniejsza, szczególnie jej prawy brzeg - zielony i dziki. Bulwary Wiślane, z których tak dumne jest miasto do mnie nie przemawiają - beton, beton, beton...
Starówka prezentuje się pięknie - ale ona wygląda doskonale z każdej strony i z każdego miejsca. A samo city? Cóż, ginie, niknie... Widać kilka najwyższych budynków (w sumie jest ich tu ok. 50), ale może przez to jest mniej drapieżnie, a bardziej swojsko. I nadal ma się wrażenie, że to miasto jest daleko, daleko... Kilka budynków przybliżonych do brzegu to za mało - miasto nadal stoi plecami do rzeki.

Godzinny rejs, w którym wzięliśmy udział, odbył się w ramach inicjatywy Energia Wisły (w sumie do końca września drewniana łódź wypłynie 240 razy, zawsze z przystani KURIER na Bulwarze Karskiego (rejsy są bezpłatne, jednorazowo może wypłynąć 12 osób, zapisy na stronie fundacji: warszawawisle.org). Z przystani Kurier statek płynie w górę rzeki do Grubej Kaśki (idwóch  Chudych Wojtków), tu zawraca. Po drodze mija mosty: Śląsko-Dąbrowski, Świętokrzyski, średnicowy, Poniatowski, Łazienkowski, po zawrotce płynie do Mostu Gdańskiego (tu zawraca i zmierza już w kierunku przystani).

Płynąc po Wiśle dowiedzieliśmy się, że ...
  • występuje tu wiele gatunków ptaków (mówi się, że nawet do 200!) zarówno wodnych, leśnych i łąkowych (m.in. rybitwy, mewy, czaple, kaczki, dzięcioły, czajki, bieliki, zimorodki, sieweczki obrożne), żyją tu wydry i bobry - dwa mieszkają przy Porcie Czerniakowskim, gdzie żyje też jeden żółw! 
  • najgłębiej jest w pobliżu wysepki przy moście Poniatowskim, na której często odbywają się imprezy motorowodniaków  głębokość czuć płynąc, bo wiry są mocniejsze. 
  • szerokość koryta jest zmienna, od 1 kilometra na południu do 600-700 metrów na północy Warszawy, w okolicy mostu mostu Śląsko-Dąbrowskiego ma ok. 350 m).
  • warszawski odcinek Wisły jest włączony do europejskiej sieci obszarów chronionej przyrody zwanej Natura 2000.
Chłopaki byli zadowoleni, podczas rejsu nie tylko przyglądali się miastu (ich uwagę przyciągnęło szczególnie nowoczesne Centrum Nauki Kopernik, wejście do portu przy Cyplu Czerniakowskim i Pomnik Sapera), ale też nauczyli się wiązać kilka węzłów żeglarskich pod okiem ekspertów. Podobało im się i jak przyznali, kiedyś jeszcze chętnie dadzą się zaciągnąć na łódkę ;)

Książki o WARSZAWIE [KLIK]

Szlakiem KAMIENI NA SZANIEC [KLIK]

U Wilkonia na Bielanach, czyli o karuzeli przy ul. Dewajtis [KLIK]
























sobota, 16 czerwca 2018

W magicznej pracowni Józefa Wilkonia



Piły warczały, młotki stukały i pukały, siekiery szalały. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą - leciały, że hej! Rąk do pracy nie brakowało, do maszyn i obsługujących ich pomocników pana Wilkonia ustawiały się kolejki, a sam Mistrz przez trzy godziny nie odchodził od pniaka, który służył mu za stół warsztatowy, i nic tylko wywijał siekierą, ciosał, rąbał, a w przerwach oglądał wybrane przez kursantów konary i gałęzie i doradzał młodym rzeźbiarzom, co i jak z nich zrobić.

Tu gdzieś zobaczył łepek kuny, tam cielsko wijącego się smoka, gdzieś indziej wypatrzył dumnie uniesioną głowę jelenia, w małym kawałku usłyszał bijące serduszko ptaszka. Ptaszka, który nie wiadomo kiedy i jak ożyło - no bo przecież kilka ciosów siekierą to za mało, by wyrąbać z drzewa życie i stworzyć skrzydlatą zadziorę, urokliwie przekrzywiającą główkę... Maleństwo, które zastygło w bezruchu, by - o czym jesteśmy święcie przekonani - za chwilę się ocknąć i zerwać do lotu, i tyle go będą widzieli...

Mistrz czarował i zarażał energią, co jakiś czas głośno nawołując "kto ma nóż?", "gdzie siekiera", "dajcie mi pisak" i dzieci robiły cuda i rodzice robili cuda, ale największe cuda działy się wszędzie wokół, bo dla mnie pobyt w pracowni Józefa Wilkonia to jak wizyta w zaczarowanym ogrodzie, w którym zdarzyć się może wszystko...

Atmosfera jest tu niesamowita, co czują nie tylko ludzie, ale i zwierzęta... Oprowadzając nas po pracowni i terenie wokół Wilkoń podzielił się z nami ptasią historyjką. Otóż w drewnianej kapliczce, na której umieszczone są drewniane ptaki,  znajduje się dziupla i w tej dziupli... najprawdziwsze ptaki uwiły sobie gniazdo i wysiadywały jajka. I to, że ich dom zmieniał miejsce - kapliczka co jakiś czas była przenoszona i przesuwana -  zupełnie im nie przeszkadzało! Mimo tego czuły się pewnie i bezpiecznie!

Krążąc między rzeźbami, tymi małymi i monumentalnymi, prostymi i tak niezwykle oddającymi naturę duszy ich właścicieli zastanawiałam się, jak to możliwe? Żeby w tak prosty sposób - uchwycić wszystko.

Cóż, za nami warsztaty rzeźbiarskie w pracowni Józefa Wilkonia w Zalesiu Dolnym, zorganizowane przez Multimedialną Bibliotekę przy ul. Tynieckiej. Dziękujemy, że mogliśmy w nich uczestniczyć!





















 

Ten maluch to dzieło Antosia :) Tu poznaje się z psami Józefa Wilkonia :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...