Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

piątek, 15 czerwca 2018

Gra Azul, czyli jak układamy mozaiki z Azulejos...


Jedna z naszych nowych gier, kupiona na targach na najczęściej odwiedzanym przez moich synów stoisku Rebel.pl. Miałach ochotę na "Sen", ale chłopaki stwierdzili, że mamy "Dixit", a one są podobne, więc czas na coś nowego. Zastanawiali się jeszcze nad  "Transformacjami Marsa", ale po krótkiej naradzie stwierdzili, że pewnie nie będę z nimi w to grać (no, pewnie bym nie grała), więc stanęło na grze "Azul".

Już rzut oka wystarczy, żeby wiedzieć, że gra wizualnie nawiązuje do azulejos - ceramicznych, dekoracyjnych płytek, z których słynie Portugalia. Te oryginalne, sprowadzone do Europy przez Maurów, miały kolor biało-niebieski. Moda na nie nastała po wizycie króla Manuela I w południowej Hiszpanii - zafascynowany pięknem mauretańskich dekoracji pałacu w Alhambrze zlecił przyozdobienie nimi swojego pałacu w Portugalii.

W grze "Azul" jesteśmy artystami, układającymi mozaiki na ścianach pałacu królewskiego w Évorze.

Wizualnie gra jest piękna - żywiczne kafelki są miłe w dotyku i bardzo ładne, podobnie niebiesko-biały płócienny woreczek, kolory planszy i samego pudełka też bardzo mi pasują. Przyjemnie się patrzy, i przyjemnie gra. Bo zasady nie są skomplikowane, czego osobiście nie lubię (nieczytelna instrukcja gry wystarczy, żeby mnie zniechęcić), wystarczy kilka minut i wiadomo, o co chodzi.

W pudełku znajdziemy:
  • 100 żywicznych płytek
  • 4 plansze graczy
  • 9 żetonów warsztatów
  • 4 znaczniki punktacji
  • 1 żeton gracza rozpoczynającego
  • 1 lniany woreczek
  • 1 instrukcja
Początek gry

Rozkładamy warsztaty, czyli okrągłe krążki (my gramy w 4 osoby, więc warsztatów jest 9), na każdym krążku losowo po 4 płytki. Pozostałe płytki zostają w woreczku (kiedy warsztaty będą świecić pustkami, będziemy je uzupełniać).

Każdy z graczy dostaje planszę i czarny znacznik do oznaczania punktów.
Na planszy znajduje się sfera magazynu (po lewej) i ściana na której tworzymy mozaikę.

Grę zaczyna pierwsza osoba, która jako ostatnio była w Portugalii.

Jak przebiega gra

Pierwsza osoba wybiera interesujący ją warsztat i zbiera wszystkie płytki w wybranym kolorze. Można to zrobić, biorąc płytki z warsztatu (kafelki w innym kolorze spadają na środek pola gry)
albo przy kolejnych turach z pola gry. Pierwszy gracz, który zdecyduje się na ten ruch, otrzymuje kafelek pierwszego gracza, ale przy najbliższej punktacji będzie musiał stracić jeden punkt.

Zebrane kafelki przekłada się do magazynu - jeden rząd może być zajmowany przez jeden kolor, a liczba płytek nie może przekraczać dostępnych pól - nadliczbowe kafelki lądują na podłodze, czego konsekwencja są ujemne punkty. Po zapełnieniu pól jednego rzędu, przenosimy je na ścianę (tu możemy układamy je pionowo albo poziomo, lepiej unikać rozrzucania ich bez ładu i składu - nie zyskamy na tym dodatkowych punktów)
Tura kończy się, gdy warsztaty świecą pustkami - dokładamy wtedy kafelki z woreczka.
Gra kończy się, kiedy pierwszy z graczy ułoży cały rząd płytek.

Przypomnienie punktacji mamy na planszy - wystarczy rzucić okiem. Im większą liczbą ścianek stykają się kostki, tym punktów więcej. Żeby wygrać trzeba zapełnić cały rząd i zdobyć jak najwięcej punktów. Gra się szybko, można główkować i kombinować, a można też pójść na żywioł.

Nasza opinia

Podoba nam się ta gra, już wiemy, że lubimy w nią grać. Zasady są czytelne, i po pierwszej rozgrywce wiadomo, o co chodzi, nie trzeba podpierać się instrukcją. Gra się szybko i sprawnie. Feeria barw, miłe w dotyku kafelki, drewniane znaczniki - super! Minus w naszym przypadku jest taki, że maksymalnie mogą grać tylko cztery osoby.


AZUL
Autor gry: Michael Kiesling
Wydawnictwo Lacerta
Liczba graczy: 2 - 4
Minimalny wiek: 8
Czas rozgrywki: 30 min.
Kategoria: gra logiczna
Opracowanie graficzne: Chris Quilliams
cena 174 zł.









6 komentarzy:

  1. Ależ cudowna gra! koniecznie chciałabym chociaż zobaczyć na własne oczy, dotknąć własnymi rękami, no i zagrać rzecz jasna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak mam - gra, żebym zwróciła na nią uwagę, musi mi się wizualnie spodobać. A tu te kolory, te kostki, ten woreczek! Ech :)

      Usuń
  2. Świetny post, sam nabrałem ochoty na tę grę, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Już do nas jedzie. Wycwaniliśmy się i nie kupujemy już gier w ciemno :) Najpierw jedziemy na imprezę planszówkową organizowaną przez naszą WBP, tam ciupiemy w parę tytułów i wybieramy najbardziej nam odpowiadający do kupna. Tą razą był to Azul właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak robimy na targach - słuchamy, gramy, wybieramy... Napisz, czy się u Was Azul sprawdził. U nas nadal jest w grze ;)

      Usuń
    2. Sprawdzić się sprawdzi, bo to staruchy sobie kupiły na rocznicę ślubu i będą przy kafelkach spędzać wieczory :) Panowie jak na razie zgłębiają tajniki "Star Wars: Rebelia". Z oczywistych względów (trzysta zeta!!!), póki co, wypożyczonej :D Za to dziś korzystając z ostatniego zakupu biblioteki spróbujemy się z "Altiplano".
      PS. Bardzo fajne zdjęcia. Może gdybym potrafił w pstrykanie, zacząłbym pisać o grach :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...