O książkach niebanalnych, mądrych, ważnych i pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

czwartek, 31 marca 2022

Świat Lema, Marta Ignerska


Jestem zachwycona! „Świat Lema” zilustrowany i opracowany graficznie przez Martę Ignerską, mówiąc kolokwialnie, po prostu wbił mnie w fotel. Szata graficzna od okładki po ostatnią stronę to majstersztyk. Ilustracje idealnie współgrają z treścią, intrygują, ciekawią i niepokoją, przyciągają kolorem. Razem z towarzyszącym im tekstem — opowiadają świat widziany wyobraźnią Lema. Świat trudny, zawiły, poplątany, chwilami bezduszny i budzący grozę razem z zamieszkującymi go istotami. Marta Ignerska opowiada tu swoim językiem — współczesnym, abstrakcyjnym, niezwykle plastycznym.

To jest książka, którą chcę mieć na półce. Mimo tego, że nie jestem wielbicielką ani fantastyki, ani fantastyki naukowej — hard science fiction, to chylę czoło przed Lemem, jego dorobkiem, niesamowitą przenikliwością i wizjonerstwem, ale też poczuciem humoru i umiejętnością żonglowania różnymi kategoriami estetycznymi. Na co dzień nie sięgam po jego książki, ani do nich nie wracam, a  dzięki tej wydanej przez Muchomora — dałam się namówić. I nie żałuję. 

To zbiór dwudziestu cytatów, fragmentów najważniejszych dzieł Lema. Każdy z nich ma swoją rozkładówkę - tekst umieszczony jest pionowo z boku strony, ilustracja zajmuje większą jej część.  Taki zaczątek rozbudzający ciekawość i sprawiający, że wiele osób pójdzie dalej i sięgnie po „Bajki Robotów”, „Solaris” czy „Cyberiadę”. Wybrane fragmenty zaskakują — choć powstały wiele lat temu są o naszej teraźniejszości, o naszym świecie, który Lem przewidział i przeczuł.

Książka została wydana przy okazji Roku Lema. To wspaniały pomysł na uhonorowanie autora w setny rok jego urodzin i podkreślenie jego roli w polskiej literaturze, a także przybliżenie jego twórczości młodym ludziom. I tak marząc sobie o lepszym świecie, wyobrażam sobie lekcję w szkole, w której poloniści i nauczyciele plastyki wspólnie pracują z tą książką z uczniami...

Książka „Świat Lema” została nominowana do nagrody graficznej Książka Roku 2021 PS IBBY.


Świat Lema,
il. Marta Ignerska,
wyd. Muchomor, 2021,
oprawa twarda,
stron 64,
wymiary 29 cm x 1 cm x 22 cm,
cena 38  zł,
wiek: 12 +










środa, 23 marca 2022

Arka Noego, Piotr Wilkoń, il. Józef Wilkoń

Arka Noego” panów Wilkoniów ukazała się w 1992 roku w Niemczech. To kolejna książka tego duetu, która trafiła  po latach (tu aż 30.!) w ręce polskich czytelników. Dwa lata temu wydawnictwo Media Rodzina wydało piękną opowieść „Leopanteraa. Historia pewnej miłości” (29 lat!), a jeszcze wcześniej „Wilczki” z tekstem Swenji Hermann. 

Większość z nas zna przypowieść biblijną o arce Noego (Stary Testament, Księga Rodzaju).
„Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: Zgładzę ludzi, których stworzyłem…”. A że Noe był dobrym człowiekiem, postanowił go ocalić. Polecił mu wybudowanie arki, która pomieściłaby jego rodzinę i zwierzęta. „Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa — po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi — cokolwiek stworzyłem". I Noe wybudował arkę, i zgromadził na niej różne zwierzęta, a kiedy wody potopu zalały ziemię — byli bezpieczni. Arka była schronieniem i gwarantem przetrwania. Kiedy wody potopu opadły — zeszli na ziemię.

Tej biblijnej historii postanowili przyjrzeć się Józef Wilkoń z synem Piotrem. Jeden ją zilustrował, drugi napisał historię, która mogła wydarzyć się na wodzie. Jak zwierzęta zniosły podróż, co działo się na łodzi, jakie nastroje towarzyszyły płynącym? Jak można się domyślić, wdzięczność szybko przerodziła się w zniecierpliwienie, marudzenie i narzekanie. A to jednym kapało na głowę, a to drugim było za ciasno, inne protestowały, że warunki są nieludzkie... Noe się zdenerwował, bo jego podopieczni, zamiast docenić, że dostały drugą szansę i koło ratunkowe, skupiły się na tym, co teraźniejsze, na własnym komforcie. Huknął Noe „Dość!”, a tym, którym się nie podoba, kazał wysiadać. Cisza zapadła na arce, zwierzęta przywołane do porządku w spokoju i zgodzie dotrwały do końca potopu, a kiedy wody opadły i gołębica przyniosła gałązkę, opuściły łódź. 

Co się działo po wyjściu na ląd? Czy tylko wybrane przez Noego zwierzęta dotarły do brzegu, czy może było ich więcej? Jak się zachowały i jak wyglądał świat po potopie? Jest tu lekkość i humor, zwierzęta mają w sobie dużo ludzkich cech, dobrze, że Noe potrafił okiełznać ich humory, nastroje i chęć zdominowania współpodróżnych! To piękna opowieść o historii biblijnej, ale też o naszej ludzko-zwierzęcej koegzystencji i o szukaniu bezpieczeństwa na świecie targanym niepokojem... 

Ta książka to ilustracje! Są piękne! Malarskie obrazy, pełne rozmachu i głębi, pięknych barw i niezwykle uchwyconych postaci zwierząt. Nie chcę się powtarzać, bo tu już 44 wpis dotyczący twórczości Józefa Wilkonia na Makach — tak jak on zwierząt nie maluje nikt! Arkę Noego Mistrz malował z ogromną delikatnością, tak też dobierał kolory — i celowo koncentrował się na wybranych fragmentach obrazów, pokazując oglądającym to, co chciał, żebyśmy zobaczyli. 


Arka Noego,
Piotr Wilkoń,
il. Józef Wilkoń, wyd. Media Rodzina, 2022,
oprawa twarda,
stron 32,
wym. 29,2 cm x 22 cm x 1cm
cena 34,90 zł
wiek: +3







piątek, 11 marca 2022

Bajki o zwierzętach, Ignacy Krasicki, il. Józef Wilkoń

Bajki o Ignacego Krasickiego, oświeceniowego poety, publicysty, satyryka w nowej odsłonie. Z ilustracjami Mistrza Wilkonia. Przyznam szczerze, że gdyby nie te ilustracje, to pewnie nie sięgnęłabym po tę książkę, zdecydowanie wolę współczesną poezję. Jednak sięgnęłam i ze zdumieniem odkryłam, że wiele z bajek pamiętam z dzieciństwa i szkoły i jak są celne i aktualne, a także, choć powstały 200 lat temu — zrozumiałe. Chyba nie tylko mnie te utwory, po latach, zaskoczyły ;)

„To, co pamiętałem z młodości, kiedy się po raz pierwszy zetknąłem z Krasickim, to wrażenie, że był to ktoś! Jednak dopiero teraz, po ponownym przeczytaniu, stwierdzam [...], że pisane są wspaniałą i jędrną polszczyzną. Do tego puenta na każdym kroku i oszczędność słowa — to cechy towarzyszące twórczości wielkich pisarzy” mówił Józef Wilkoń na spotkaniu, towarzyszącym książce w Bibliotece Publicznej w Piasecznie. Dodał też, że to jedna z trzech książek, z których zilustrowania się cieszy, bo są dla niego ważne. Pozostałe dwie to „Pan Tadeusz” i „Don Kichote”.

Książka „Bajki o zwierzętach” jest starannie i pięknie wydana. Spojrzenie Wilkonia na tekst i zobrazowanie występujących w nim zwierząt nadało mu lekkości i współczesnego sznytu, Ilustracje Mistrza — wspaniałe! Nie tylko psy, konie i koty, ale i mnóstwo innych zwierząt — są nawet komary i pszczoły, których w wydaniu Wilkonia jeszcze nie widziałam. Ilustracje mają w sobie surowość i porządek, są pozbawione szczegółów, które odciągałyby uwagę od bajek. Proste i dynamiczne jak wiersze. A zwierzęta —  nakreślone ostrą i zdecydowaną kreską, a jednocześnie z czułością. Cały Wilkoń, chyba tylko on potrafi tchnąć w nie na papierze duszę.
Ilustracje powstały techniką mieszaną, tak jak Mistrz lubi najbardziej: woda, farby, pastele. Jest tu i jego ukochana czerń i złoto, ale też czerwień, grynszpan, indygo, żółty kadmowy, trawiasta zieleń... Piękne są te ilustracje, można je oglądać i oglądać.

Bajki Krasickiego niby o zwierzętach, a tak bardzo są o nas. I choć powstały w zupełnie innych czasach — są bardzo aktualne. Ten poeta i dostojnik kościelny miał wyjątkowy zmysł obserwacji i lekkość w skrótowym opisywaniu ludzkich relacji i zachowań. Punktuje słabości, wychwytuje głupotę, pychę, naiwność, egoizm. a jego spostrzeżenia zaskakują i kolą w oczy, bo to, co widzi, nie świadczy dobrze o człowieku. Czy jego rady ktoś sobie weźmie do serca?

„Krasicki unikał natrętnego moralizowania. Posługiwał się żartem i ironią wolną od zacietrzewienia. Cel ironii był różny: wyrażała dezaprobatę, służyła ku przestrodze, potrafiła też bawić. Pisarz stronił od koturnowości. Pisał językiem kolokwialnym, jasno, wypowiadał swe myśli, zarówno w poezji, jak i prozie, w sposób sentencjonalny, ułatwiający lepsze zapamiętanie nauki” - czytamy w posłowiu prof. Krystyna Stasiewicz, badaczka baroku i oświecenia, zamykającym książkę (Bajki Krasickiego dla dorosłych dzieci, s. 97).

42 bajki wydane zostały z inicjatywy Stowarzyszenia Kobiet „Miej marzenia” i Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim (to nie przypadek, autor bajek przez niemal 30 lat mieszkał tu i tworzył). Bardzo dziękuję pani Annie Puszcz, prezesce Stowarzyszenia Kobiet „Miej marzenia” i dyrektorce Oranżerii Kultury — Miejskiej Biblioteki Pedagogicznej w Lidzbarku Warmińskim za miłą rozmowę i egzemplarz Bajek.


Bajki o zwierzętach,
Ignacy Krasicki,
il. Józef Wilkoń,
wyd. Pracownia Wydawnicza ElSet, 2021,
oprawa twarda.
stron 112.



Zwierzęta i niedźwiedź

Pod lwem sta­rym ustaw­ną pro­wa­dzi­ły woj­nę.
Mło­dy, że pa­no­wa­nie obie­cał spo­koj­ne,
Cie­szy­ły się zwie­rzę­ta. Niedź­wiedź ci­cho sie­dział,
Spy­ta­ny, cze­go mil­czy, wzręcz im od­po­wie­dział:
"Za­trzy­maj­my się jesz­cze z tą wie­ścią ra­do­sną,
Aż mło­de­mu lew­ko­wi pa­zu­ry uro­sną."



Ptaszki w klatce

«Czegoż płaczesz? — staremu mówił czyżyk młody —
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody».
«Tyś w niej zrodzon — rzekł stary — przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce — i dlatego płaczę».










środa, 9 marca 2022

Aliaszka, Magdalena Górska, il. Nika Jaworowska-Duchlińska

Jeśli szukacie teraz książek, które przytulą, sięgnijcie po „Aliaszkę". To tytuł książki, ale też imię laleczki, która ma magiczną moc: podnosi na duchu, ociera łzy, sprawia, że serce znowu napełnia nadzieja. Tej nadziei wszystkim nam trzeba.

Książka porusza wiele uniwersalnych i trudnych problemów, jednak czytając o nich, zamiast beznadziei dostrzegamy szansę na ich rozwiązanie, widzimy zielone światełko i możliwości, które zawsze są, choć czasem trudno je dostrzec. Bohaterką, która występuje w każdym z — różnych tematycznie — opowiadań, dziejących się we współczesnych, ale i odległych czasach, jest lalka. Szmaciana przytulanka o imieniu Aliaszka. Laleczka, która niesie pocieszenie. Lalka, która pojawia się wtedy, kiedy jest potrzebna. Ona wie, któremu dziecku właśnie teraz jest niezbędna...Aliaszka niesie otuchę, rozgrzewa zmarznięte dłonie i topi lód na sercu.

Ileż Aliaszek teraz nam trzeba! Czy Aliaszki dotrą wszędzie tam, gdzie na nie czekają? Może za naszym pośrednictwem to się uda? Może dzisiaj trzeba pomóc Aliaszce?

Bardzo lubię ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Jej ostrą i zadziorną kreskę, spostrzegawczość i humor. W „Aliaszce” ta kreska i rysowanie są inne — z delikatnością i czułością pochyla się nad historiami bohaterów. Jest w tych ilustracjach subtelność, niedopowiedzenie. Senność pełna magii i rozmycie, które towarzyszy wspomnieniom.

Książka składa się z siedmiu opowiadań i rozdziału dla czytającego dorosłego ze wskazówkami, jak rozmawiać z dzieckiem o poruszanych w poszczególnych opowiadaniach problemach. Bo tematy, wokół których krąży autorka, nie są łatwe i lekkie. Dotyczą spraw i problemów nierozwiązanych, bolesnych, z którymi nie mogą poradzić sobie nawet dorośli. Alkoholizm rodzica, pragnienie miłości i samotność mieszkańców domu dziecka, próby odnalezienie się w nowej grupie rówieśniczej, stawianie granic, segregacja rasowa, problemy uchodźców, czy brak czasu dla rodziny. Historie dotyczą wydarzeń nie tylko współczesnych, ale i tych bardziej odległych — w jednej przenosimy się do wojny, do kryjówki w piwnicy, w której pewna rodzina ukrywa żydowskie dziecko.

Kiedy zaczęłam przygotowywać ten wpis, jesienią — bardzo mocno wybrzmiewała historia Ali i Asza, poświęcona uchodźczym dzieciom, które utknęły między światami. Zamknięte na dworcu kolejowym, bez możliwości opuszczenia go i czekające z rodzinami na pozwolenie bądź odrzucenie ich prośby o życie w bezpiecznym miejscu. To się wtedy działo i nadal dzieje na naszej granicy. Tym bardziej trudno czytać, tym bardziej trudno o tym mówić. Bo co powiedzieć? Jak wytłumaczyć dziecku, dlaczego jedno życie jest ważniejsze od drugiego? I dlaczego z pomocą trzeba przychodzić pod osłoną nocy, ostrożnie, że trzeba się z tym ukrywać, jakby robiło się coś złego? Jak wytłumaczyć dziecku coś, czego sam dorosły nie rozumie?

Dzisiaj niespodziewanie aktualności nabiera historia małej Esterki, żydowskiej dziewczynki ukrywanej w piwnicy przez rodzinę jej polskiej przyjaciółki. Straszny czas wojny, straszny czas pogardy dla ludzkiego życia. Nie do ogarnięcia umysłem jest to, że znowu dzieci muszą żyć w schronach, piwnicach, na stacjach metra, że znowu do snu usypiają je nie kołysanki, a odgłosy spadających bomb i że muszą bać się o siebie i bliskich. Niestety, Hegel miał rację, mówiąc, „Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła”.

Dzieci mają problemy, o których nie zawsze potrafią opowiedzieć. Trudno nazwać kotłujące się w środku emocje, a jeszcze trudniej rozplatać te nitki. Czytanie „Aliaszki” może ułatwić otworzenie się na emocję i rozmowę. Książka na etapie powstawania była konsultowana z dr Anną Szczepaniak, psycholożką i psychoterapeutką dziecięcą.

Aliaszka
Magdalena Górska,
il. Nika Jaworowska-Duchlińska,
wyd. Sto Stron,
oprawa twarda,
stron 112,
cena 39,90 zł
wiek: 7 +






wtorek, 8 marca 2022

Bajki ukraińskie, il. Anna Helena Anuszewska, Oksana Bagriy

 
Wspólne czytanie ma ogromną moc: koi, pociesza i zbliża, daje poczucie bezpieczeństwa i przenosi do innego, lepszego świata. Dlatego jest tak ważne. Teraz ma jeszcze dodatkowe zadanie: pozwala dziecku oderwać myśli od trudnych spraw dorosłych, które nagle stały się i jego sprawami. Bo wojna, zarezerwowana dla dorosłego świata, brutalnie wdarła się w życie najmłodszych, „Nasze” ukraińskie dzieci, czyli te, które już dotarły do naszych miast, które są już bezpieczne, potrzebują nie tylko łóżka, jedzenia i ubrania, ale też poczucia, że są u siebie, wśród życzliwych ludzi. Adaptacja w nowym miejscu nie trwa chwilę, a literatura z jej bajkami i opowieściami może ułatwić zaaklimatyzowanie się i odnalezienie w nowej i obcej rzeczywistości: przedszkolu, szkole, wśród innych dzieci i dorosłych.

Czytając, okazujemy dobro i dajemy miłość. A język jest DOMEM, dlatego szukajmy książek w języku ukraińskim, a potem, kiedy polski przestanie być niezrozumiały i obcy — i w polskim. Budujmy nasze wspólne miejsce i relacje — w czytaniu i słuchaniu, niech to będzie taka pierwsza platforma porozumienia. W szkole, przedszkolu, bibliotece i w domach — wszędzie, gdzie gościmy uchodźców.

Kiedy to wszystko zaczęło się dziać i już wiadomo było, że potrzebne będą nie tylko łóżka, koce, jedzenie, ale też — w dalszym czasie książki — pierwszą dostępną w sprzedaży, którą znalazłam, były „Bajki ukraińskie". Wyszukałam kilka zdjęć ze środka w internecie, to co zobaczyłam, spodobało mi się, więc ją zamówiłam.

Bajki ukraińskie


To bardzo ładnie wydana książka — od papieru, przez opracowanie graficzne i ilustracje! Duża czcionka ułatwia czytanie, tym bardziej, że bajki są w języku polskim i ukraińskim. Wydawca i twórcy „Bajek ukraińskich” oddają je w ręce czytelnika z takim słowem:

„Człowieka, który od wczesnego dzieciństwa miał styczność z różnorodnością innych kultur i zwyczajów, który uczył się języków obcych – często w życiu dorosłym wyróżnia otwarty umysł, większa tolerancja i przyjazne usposobienie wobec tego, co odmienne. Wydawca i twórcy tego dwujęzycznego wydania mają nadzieję przyczynić się do tego, aby młodsi czytelnicy pojmowali otaczający ich świat bez lęków i uprzedzeń do obcych narodowości. Dzieci odkrywają świat z zaciekawieniem i pozytywnym nastawieniem. Wierzymy, że zetknięcie z bogactwem otaczających nas kultur rzeźbi postawę i osobowość dziecka, czyniąc go prawdziwym obywatelem świata – otwartym, tolerancyjnym i przyjaznym".

W książce znajdują się trzy bajki:

  • Dlaczego zające są szare — o tym, jak zające poprosiły Wszechwładnego o kolorowe i piękne futra, a ten spełnił ich prośbę i co z tego wynikło. Dla zajęcy nic dobrego dlatego szybko wróciły z prośbą o cofnięcie swojego życzenia — kolorowy zając jest łatwym celem dla nieprzyjaciół, więc ich szare futro nie zostało im dane przez przypadek...
  • O dwóch koziołkach (Mychajła Kociubyńskiego)— czarnym i białym, które weszły na mostku na jego przeciwległych stronach mostu i żaden nie chciał ustąpić drugiemu... Spotkały się więc na środku kładki i tak bodły się wzajemnie i walczyły, aż oba wpadły do wody...

  • Rękawiczka — tak, to bajka znana nam z książki wydanej przez Dwie Siostry (z ilustracjami Romany Romanyszyn i Andrija Łesiwa). Historia zgubionej w lesie rękawiczki, którą szybko zajęły leśne zwierzęta. Po kolei się do niej wprowadzały: myszka Pliszka, Żabka Rechotka, Zajączek Szaraczek, Lisiczka Siostrzyczka, wilczek Milczek, Dzik Kwik i Niedźwiedzica Brunatnica.  W rękawiczce tyle zwierząt, a do tego często wrogich sobie i na siebie polujących? W bajkach wszystko jest możliwe! To zabawna opowiastka o tym, że jak się chce, to znajdzie się miejsce dla innych — w domu i sercu.

Ilustracje dwóch ilustratorek Anny Heleny Anuszewskiej i Oksany Bagriy. Swoją różnorodność zwracają uwagę i podkreślają dwukulturowość wydania. Tytułowe strony bajek składają się z dekoracyjnie napisanego tytułu i motywu ozdobnego, przywołującego na myśl stare księgi. Ilustracje towarzyszące bajkom są już zdecydowanie współczesne i wykonane różnymi technikami: ołówkiem, farbami wodnymi, są ilustracje zrobione techniką linorytu i kolażu z wykorzystaniem zdjęć.

Książka ma patronat Ambasady Ukrainy w RP. 

BAJKI UKRAIŃSKIE,
il. Anna Helena Anuszewska, Oksana Bagriy 
wyd. Premium  Wydawnictwo by Robert Skrobisz / Algio sp. z o.o.
Warszawa, 2014
okładka: Twarda
strony: 32,
cena 29.90 zł,
wiek: + 3 lat.










poniedziałek, 7 marca 2022

Wojna, José Jorge Letria, il. André Letria

Nie wiem, czy sięganie teraz po książki, których tematem jest wojna, jest dobrym posunięciem dla własnej psychiki, ale przyznam, że nie mam ochoty na czytanie czegokolwiek innego. Próbowałam, ale w tyle głowy i tak tylko jedno. Więc przeglądam to, co mam na półkach, by uzupełnić ogólny wpis - Wojna w książkach dla dzieci (Przegląd)

Na pewno dobrze mieć jedną z tych książek pod ręką - jak dziecko będzie chciało rozmawiać, książka będzie mocnym wsparciem. Sama z siebie raczej w obecnym czasie nie zachęcałabym dzieci do słuchania i oglądania książek o wojnie. Inaczej rozmawia się o wojnie  w czasie przeszłym, bo kiedy trwa - naprawdę trzeba uważać na słowa. A wiele z książek, które mamy na rynku, choć opowiada o wojnie w sposób symboliczny, może silnie oddziaływać na dziecko - nie dokładajmy dzieciom dodatkowych strachów. Taką książkę należy dobrać do wieku dziecka, jego emocjonalności, dlatego zawsze wcześniej przeczytajcie ją sami, obejrzyjcie i oceńcie, czy będzie odpowiednia. Czasem ilustracje mówią więcej niż słowa i zapadają głębiej.

WOJNA, José Jorge Letria, il. André Letria


Antywojenny picturebook. Kolejny głos ukazujący niszczycielską siłę pychy dyktatora i koszmar wojny. To zbiór rozkładówek pokazujących krok po kroku jak nadchodzi zło i pożera, zalewa świat kawałek po kawałku. Pełznie niczym wąż, anektując coraz więcej miejsca... Okropnie się to dzisiaj ogląda, wszystko w środku krzyczy!
 
Dyktator bez twarzy, groźna postawa, w mundurze, który obsiadły pająki i jakieś robactwo. Te pająki to powtarzający się motyw, jak i czerń, czarne ptaki, węże... Trudno mi wybrać ilustracje, które poruszają mnie najmocniej, bo poruszają wszystkie... Dla mnie ta książka to ilustracje - obrazy są niezwykle sugestywne i przejmujące, bez tekstu poradziłyby sobie doskonale. Rozkładówki opatrzone jest jednym zdaniem - myślą, opowiadającą o wojnie. To hasła, które mogą funkcjonować osobno, a razem składają się na jakąś ciągłość historii. Tekst, w zamierzeniu symboliczny i poetycki jest  - jak dla mnie - zbyt koturnowy. Dramat wojny nie potrzebuje teatralności i patosu.

To kolejna książka stworzona przez rodzinny duet z Portugalii, ojca i syna. Na Makach pokazywałam już ich Gdybym była książką".


WOJNA,
tekst José Jorge Letria,
ilustracje: André Letria,
tłumaczenie: Katarzyna Okrasko,
wyd. Dwie Siostry,
18,5 x 23 cm,
oprawa twarda,
stron 60,
cena 39,90 zł,
kategoria wiekowa 8+







czwartek, 3 marca 2022

Migranci, Issa Watanabe

 



Wojna tuż obok, za ścianą. Czy ktoś dopuszczał do siebie taką myśl, że to możliwe? Nasz europejski świat wydawał się stabilny i bezpieczny. To, co się dzieje, jest tak absurdalne, że nie do uwierzenia. A jednak się dzieje, a jednak to prawda. Trudno emocje ubrać w słowa. Od kiedy to się dzieje — nie umiem odejść od tego tematu. Towarzyszy mi od rana do wieczora, od kilku dni pod rękę z covidem. Od informacji uciekam w sen, a we śnie widzę wodę, wodę podpełzającą pod domy i zalewającą wszystko... Może to morze - wdzierające się w świadomość -  to woda, którą pokonują bohaterowie „Migrantów”? Bo od dwóch dni zasypiam z tą książką, w każdej wolnej chwili ją oglądam.

MIGRANCI, ISSA WATANABE


„Migranci” to książka obrazkowa, bez słów, stworzona przez Issę Watanabe, autorkę z Peru. Książka ukazała się w 2020 roku na rynku anglojęzycznym, u nas — dzięki wydawnictwu Dwie Siostry — w marcu tego roku.

Okładka przywołuje na myśl dzieła mistrzów holenderskich. Wyraziste, kolorowe postaci na tle głębokiej nieprzeniknionej czerni... W ruchu. W drodze. Zbici w grupkę idą. Pochyleni, przygarbieni, trzymający kurczowo tobołki, niosący dzieci. Ze smutkiem, ale i determinacją.

Idziemy z nimi.

Czerń nie znika, cała książka spowita jest czernią. Czernią, która podbija to, na co mamy patrzeć, wydobywa kolory, podkreśla ich odrębność, inność. Ta czerń to może być noc. To kryjówka, bo w ciemności jesteśmy mniej widoczni, ciemność czasem chroni. Ciemność może też być straszna — wyzwala lęki, budzi uśpione strachy, sprawia, że nasze myśli zaczynają biec innym torem. Czym ta czerń jest w „Migrantach"? Pewnie wszystkim po trochu.

Już na tytułowej karcie pojawia się wielki, niebieski ptak — ibis. Wyczytałam, że ibisy w Starożytnym Egipcie symbolizowały skrzydlaty świt, lot duszy — czy dlatego właśnie ten ptak towarzyszy postaci, która nie idzie z grupą, tylko za nią, zawsze w pewnej odległości? Obserwuje, czasem jest bliżej, czasem dalej. To śmierć w pięknej czarnej szacie w kolorowe kwiaty... Przypomina Śmierć z pięknej książki „Śmierć, gęś i tulipan” Wolfa Erlbrucha.
Czy znaczenie ma kolor ptaka? Niebieski w wielu kulturach kojarzony jest z niebem (suknię w tym kolorze ma Maryja), ale też wodą, morzem, przestrzenią. W Iranie to kolor żałobny.

Wróćmy do książki.

Zwierzęta — tak, te postaci to antropomorficzne zwierzęta, stanowią dużą grupę. Jest tu nosorożec i żyrafa, lew i zając, słoń i osioł, zające i gęś, mrówkojad, flaming, aligator, żubr i kogut, i jeszcze inne, wiele innych. Widzimy ich zmęczenie, pewnie długo idą. Dokąd idą i skąd? Idą w ciszy, a na ich twarzach widać smutek. Przed czym uciekają? Widać mijane przez nich drzewa, które nie mają liści. To powód ich wędrówki, ale my wiemy, że w miejsce tych brakujących liści możemy wstawić wszystko, co pcha człowieka do opuszczenia swojego domu. Nie tylko głód, ale i wojna, wojna, wojna, która obserwujemy teraz na własne oczy.

Co ich spotkało i co ich czeka? Posuwają się do przodu. Co ich pcha? Nadzieja, czy konieczność? Wyglądają jak kolorowy korowód, ale wystarczy uważnie się im przyjrzeć — nie ma w nich radości, jest zmęczenie, ale i odwaga i determinacja. Co widzą ich oczy, czy przesuwają się przed nimi obrazy z przeszłości, czy wybiegają naprzód i wyobrażają sobie to, co ich czeka tam, gdzie idą? Idą ramię w ramię, wspierając się To, co niosą, to małe tobołki, walizeczki, ktoś niesie gar, ktoś dziecko, dziecko trzyma pluszaczka... Potem na polanie zatrzymują się i razem szykują posiłek i spanie. Muszą chwilę odetchnąć, by znowu móc wyruszyć dalej.

Śmierć spotyka białego niedźwiedzia, który jest po prostu niedźwiedziem. Stoi przed nim z bukietem szarych liści, wokół niedźwiedzia rosną piękne kwiaty. Czym jest niedźwiedź? Czy symbolizuje odwagę, siłę i wytrwałość — bo te cechy przypisuje się niedźwiedziom? Czy śmierć go o coś prosi, czy dobija z nim targu? Dużo tu pytań, na które trudno znaleźć jedną odpowiedź. Myślę o tej walizeczce zgubionej... Czy oznacza ona porzucenie nadziei? 

Dochodzą do wody, na brzegu znajdują łódź. Płyną. Ale wzburzona woda stawia im opór, łódka rozpada się i do brzegu nie dopłyną wszyscy... Śmierć jest blisko, śmierć tuli i współczuje. Śmierć opłakująca. Śmierć okrywająca chustą. To mnie najmocniej uderzyło. Jej czułość i troska. Bardzo przejmująca jest ta scena, dosłownie rozrywa serce. 

Bardzo przejmująca jest ta książka, która krzyczy ciszą. To przepiękna i bardzo wymowna opowieść o ludzkiej niedoli, o stracie, ale i odrodzeniu. O niesprawiedliwości i konsekwencjach panoszącego się na świecie zła, ale też o wierze i nadziei, którą jesteśmy silni. Bo człowiek zawsze ma nadzieję, a niektórzy też odwagę, by iść dalej. Mimo wszystko. I w czasie największej zawieruchy potrafi wyciągnąć rękę do drugiego.

Ta książka głęboko zapada w serce, porusza i wyciska łzy. Ale też jest jak wyrzut sumienia. Bo to się dzieje naprawdę, ciągle. Cały czas. Lata mijają, wieki się zmieniają, a ludzie ciągle zmuszeni są migrować, ciągle muszą skądś uciekać, żeby przeżyć. Exodus trwa, dzieje się. Granice polski otwarte są dla uchodźców z Ukrainy, którzy szukają u nas schronienia przed bestialstwem Putina. Cały czas mamy też Granicę... 


***

Książka zdobyła Prix Sorcières 2021 – najważniejszą francuską nagrodę dla książek dziecięcych oraz została uhonorowana wpisem na listę White Ravens 2020 – listę najbardziej godnych uwagi książek dla dzieci z całego świata, przygotowywaną corocznie przez specjalistów z Internationale Jugendbibliothek (Międzynarodowej Biblioteki Książek dla Dzieci i Młodzieży) w Monachium.

Cały dochód wydawnictwa ze sprzedaży książki zostanie przekazany na rzecz Fundacji Ocalenie, zajmującej się pomocą uchodźcom, migrantom i repatriantom w Polsce.


MIGRANCI,
Issa WATANABE,
wyd. Dwie Siostry, marzec 2022,
wymiary 23 x 23 cm,
oprawa twarda,
stron 36,
cena 34,90 zł
wiek: 5+