Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 8 maja 2016

Pierwsza Komunia Święta czyli słów kilka o naszym przyjęciu komunijnym w domu


Ktoś powiedział, że robić przyjęcie komunijne w domu to szaleństwo. Może i szaleństwo, ale dom staje się domem, kiedy nasiąka atmosferą takich wydarzeń i spotkań. I co z tego, że gospodarze cały czas są w biegu - oglądając zdjęcia, wracając myślami do tych chwil czuję autentyczną dumę. Udało się!


Ale ten dzień to przede wszystkim przeżycie duchowe. I takie było. Za co jestem ogromnie wdzięczna naszym Ojcom, którzy sprawili, że uroczystość wraz z przygotowaniami zapiszą się naszym dzieciom (i nam, rodzicom!) jako wydarzenie nie tylko doniosłe,ale i radosne.
Nie było egzaminów, zbierania podpisów, stresu i nerwowości - co ma miejsce w tak wielu parafiach. Pięć prób w tygodniu poprzedzającym długi weekend - prowadzonych w taki sposób, że chciało się na nie chodzić. A na koniec piękna, wzruszająca rodzinna  uroczystość w małym kościółku dla ok. czterdzieściorga dzieci i ich bliskich. Serce rośnie!

***

Pierwszą komunię - córki - zorganizowaliśmy w domu - chłopcy mieli 10 dni, ja po cc. Nie wyobrażaliśmy sobie, że moglibyśmy w tym czasie być z dala od wszystkiego, co niezbędne przy takich maluchach, bez dziecięcego pokoju za ścianą. Po tamtym przyjęciu, dla mnie z wielu powodów niezwykłym - naturalną koleją rzeczy było, że i tym razem będziemy świętować w domu. Pierwszą Komunię Św. Franka i ... 7 urodziny chłopaków!

Najważniejszym przedmiotem i mózgiem operacji był mój zeszyt :) Zapisywany listami rzeczy do zrobienia i kupienia, pomysłami na dania, a nawet całymi przepisami. Pomazany, pełen przekreśleń i powtórzeń, spraw odhaczonych i tych do załatwienia. Adresów i nazw sklepów. Z rysunkami stołów i ich możliwych ustawień i pomysłów na rozsadzenie gości. Cała przyjęciowa logistyka, mózg operacji, osobisty pomocnik :)
Przygotowania zaczęłam w głowie, skrzętnie notując wszystko, co tylko przyszło mi ... do głowy. Jak chciałabym, żeby wyglądał ten dzień. Jakie zaproszenia, kolory na stole, serwetki, dekoracje, menu. Szukanie inspiracji to najprzyjemniejsza część planowania :)  Powoli, krok po korku, zeszyt zapełniał się pomysłami.
Kilka tygodni przed imprezą zaczęliśmy planować, kiedy, co i jak. Potem przyszedł czas zakupów.
Większość planów udało mi się zrealizować :)

Był też pewien akcent ilustracyjno-książkowy ;) Kiedy zobaczyłam na Instagramie torty Zofii Różyckiej (Alfabet ciast, wyd. Dwie Siostry) wiedziałam, że pieczenie sobie odpuszczę. Torty będą zamówione. I nie żałuję - były nie tylko piękne, ale i pyszne! Takie jak chłopaki chcieli - Franka komunijny  o smaku rafaello, urodzinowy Antosia z ... Bobem, Stasia z postacią z Ninjago :)


***

Emocje powoli opadają, dom powoli wraca do wyglądu sprzed - a ja siedzę od świtu, piję kolejną kawę, oglądam zdjęcia i uśmiecham się sama do siebie ... Fajnie, że za dwa lata kolejna komunia :)



O książkach, które czytaliśmy przed komunią TU

10 komentarzy:

  1. Bylam,uczestniczylam, bylo, wzruszajaco, rodzinnie,pieknie,cieplo. Duze przezycie. Gratulacje dla Mai i Jarka .

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje....wiem.doswiadczylam...3komunie.....4 chrzty....z czego wynika że jeszcze raz....po wieloletniej przerwie za.....3 lata😊 a juz pomysły chodzą po glowie.to może irracjonalne ale jakąś ogromną dumę czuję czytając takie historie jak powyższa....dumę z TAKICH rodziców.....PRAWDZIWYCH...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to bardzo miłe co piszesz! Życzymy pięknej komunii za 3 lata :)

      Usuń
  3. Jestem zdecydowaną przeciwniczką uroczystości rodzinnych w restauracjach. Cieszę się, że też tak uważasz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, od zawsze, a przynajmniej od kiedy o tym myślę ;)

      Usuń
  4. Cudnie, że domu, że tak pięknie, i że to przeżycie duchowe, a nie na zaliczenie. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, gratulacje i dla Was i ...dla nas :)
    Mąż właśnie przed chwilą odniósł pożyczone krzesła do sąsiadów. Białe tulipany z niedzieli wciąż zdobią stół... Obrusy po pradziadkach (z obu stron) już wyprane i czekają na kolejną okazję.
    Było miło, radośnie, rodzinnie, smacznie ;) i spokojnie mimo nieuchronnych nerwów (moich) przed.
    Powtórka z 3 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, dopiero teraz zobaczyłam Twój komentarz. fajne sa takie domowe spotkania, choć przyznaję nerwy też są (wcześniej i też moje). Nas też czeka powtórka i to podwójna, w przyszłym roku szkolnym, czyli za półtora roku i się na nią już cieszę!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...