Haiku, tłum. Agnieszka Żuławska-Umeda
(…) czasem chwila może zrodzić w nim [człowieku] Buddę, a jedno doznanie Poetę (…) (ze wstępu tłumaczki Agnieszki Żuławskiej-Umedy) ten wyimek z tekstu jest dla mnie jedną z piękniejszych definicji haiku. Haiku - ulotnego, istniejącego tylko tu i teraz. Haiku, którego krótkie, poetyckie strofy niosą obraz opisywany nie tyle tak, jak go widzimy, ile, jak czujemy. Te króciutkie myśli przefiltrowane przez nasze postrzeganie - zaglądają w głąb rzeczy, wychwytują nastrój, uwieczniają chwilę. To moment zatrzymany na granicy zniknięcia. Jak krople deszczu na liściach: jeszcze są, ale już wiemy, że za chwilę spadną. Ta świadomość przemijania chwili, przyrody, życia nadaje haiku intensywności i głębi. Haiku nie wyjaśnia czytelnikowi niczego, nie prowadzi go za rękę, raczej otwiera przestrzeń, w której coś może się wydarzyć: ciche rozpoznanie, poruszenie, ledwie uchwytne drgnienie. To poezja, która uczy uważności. Ogromną sztuką jest w 17 sylabach zapisać obraz, emocję i nadać im...

