Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych, Monika Čechová Golasovská, Aneta F. Holasová
Do roślin mam niemal emocjonalny stosunek. Podziwiam je i zachwycam się nimi, szanuję, cenię. Wierzę w ich siłę i moce, niemal magiczne. Zieleń daje mi oddech, utula i koi. Sprawia, że wszystko wydaje się lepsze, ładniejsze.
Otaczam się roślinami i jak moja babcia - mówię do nich. Na balkonie wolę zwyklaki - znajdziesz u mnie m.in. krwawnik, wrotycz, przetacznik, pokrzywy i zioła - zamiast okazałych i pięknie kwitnących roślin. Gdy chciałam zrobić sobie tatuaż, nie zastanawiałam się długo, co to będzie - czułam, że wrotycz da mi energię i będzie mnie chronić i faktycznie, jest jak amulet ;)
Dlatego z wielką przyjemnością sięgam po książki, w których rośliny grają pierwsze skrzypce. Zielniki, encyklopedie; obrazy kipiące roślinną energią i nastrojowe rysunki w klimacie starych rycin.
Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych
To książka dla dzieci i dorosłych, którzy chcą na nowo zachwycić się roślinami i naturą. Idealna do wspólnego czytania, spacerów i pierwszych zielarskich eksperymentów.
Zielniczek, czeskich autorek Moniki Čechovej Golasovskiej i Anety F. Holasovej, jest po prostu piękny! Niemalże pachnie ziołami i skoszoną trawą! To nie tylko kopalnia wiedzy o ziołach i roślinach, które rosną blisko nas i o tym, co można z nich zrobić, ale międzypokoleniowy pomost - opowieść o przekazywaniu wiedzy, bliskości i relacjach między pokoleniami. Osobą wprowadzającą nas i dwie małe bohaterki książki - Katkę i Adelkę - w świat roślin jest ich babcia. Babcia Prymulka - co za piękne imię! (Ze szkolnego wyjazdu w podstawówce wiozłam z Poznania do Kozienic jedną pamiątkę - maleńką żółtą prymulkę, kupioną w mijanej kwiaciarni - przez całą drogę jechała ze mną w autokarze na kolanach). Ta kobieta to uosobienie roślinnej wiedzy - kto nie miał takiej osoby w rodzinie! Jak żywo przed oczami stanęła mi moja babcia Helena, która kochała rośliny i miała do nich niezwykłą rękę - rosły i kwitły u niej jak szalone.
Babcia przeprowadza wnuczki przez cztery pory roku, roztaczając przed ich oczami roślinne obrazy - opowiada, co w danej porze rośnie, zdradza sekrety ziół, mówi, co z nich zrobić. Jest tu mowa o naparach, maściach, odwarach. Takich które leczą, pielęgnują urodę, smakują... Dziewczynki chłoną tę wiedzę i zapamiętują.
Ilustracje są niezwykle apetyczne i piękne, aż chce się wybiec na pole, łąkę, do ogródka i obserwować, co tam rośnie. To zachęta do wyjścia w teren i zabawy - bez drogich zabawek i wymyślnych atrakcji. Wystarczy natura i odrobina ciekawości. Warto się zatrzymać, spojrzeć uważniej i nauczyć się doceniać to, co mamy na wyciągnięcie ręki.









Komentarze
Prześlij komentarz